Areszt dla 27-letniego Armeńczyka

Mieleccy policjanci zatrzymali 27-letniego obywatela Armenii, mogącego mieć związek ze śmiercią 24-letniego obywatela Ukrainy. Wczoraj prokurator przedstawił podejrzanemu zarzuty oraz zwrócił się z wnioskiem do sądu o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci dwumiesięcznego aresztu. Sąd przychylił się do wniosku prokuratora. W sprawie trwają dalsze czynności. Policjanci z Mielca wyjaśniają przyczyny i okoliczności śmierci 24-letniego obywatela Ukrainy. Do zdarzenia doszło w nocy, z soboty na niedzielę. Policjanci ustalili, że pomiędzy obywatelem Ukrainy, a zatrzymanym 27-letnim obywatelem Armenii, doszło do nieporozumienia, następnie do szarpaniny, która dla 24-latka skończyła się śmiercią.

Zebrany materiał dowodowy pozwolił przedstawić podejrzanemu zarzut narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu 24-letniego mężczyzny oraz znieważenia policjantów podczas zatrzymania. Wczoraj sąd przychylił się do wniosku prokuratury o tymczasowy areszt dla podejrzanego. W sprawie trwają dalsze czynności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zaginął 27-letni Tomasz Siemek

Mieszkający na co dzień w Katowicach mężczyzna był widziany 10 marca w Ustroniu. Po rozmowie z ojcem wyszedł z domu i przepadł bez wieści. Policja prosi o pomoc w poszukiwaniach. Widzieliście Tomasza Siemka? Skontaktujcie się z mundurowymi. Jak podaje policja, Tomasz Siemek (27 l.) mieszka na co dzień w Katowicach. Jednak 10 marca tego roku przebywał w domu w Ustroniu. Około godz. 16.30, po rozmowie z ojcem, opuścił budynek i udał się w nieznanym kierunku.

– Przed przyjazdem do Ustronia mieszkał w Katowicach. Stałe miejsce zameldowania posiada w Opolu, jednakże nie przebywał pod tym adresem od kilku lat. W dniu zaginięcia ubrany był w czarną pikowaną kurtkę, zimową czarną czapkę, ciemne spodnie. Posiada okulary w czarnych oprawkach. Zabrał ze sobą czarny plecak oraz dokumenty. Zaginiony ma 27-lat, około 180 cm wzrostu, jest normalnej budowy ciała – opisuje policja.
Źródło info i foto: se.pl

Holandia: 22-letnia Polka zabiła nożem swojego partnera

27-letni Polak zginął w domu w Honselersdijk w Holandii z rąk swojej 22-letniej partnerki. Jak informują holenderskie media, para pracowała na terenie jednej ze szklarni. Kobieta została aresztowana. Dramat rozegrał się w czwartek w jednym z domów przy ul. Regulierenpad we wsi Honselersdijk. W budynku – jak donoszą holenderskie media – mieszkają głównie osoby zza granicy. Między parą z Polski – 22-lenią kobietą i 27-letnim mężczyzną – doszło do awantury. Kobieta kilkakrotnie ugodziła mężczyznę nożem. Pomóc próbowali mu inni domownicy.

Na miejsce zostały wezwane służby ratownicze – w tym śmigłowiec. Ratownikom nie udało się uratować mężczyzny. Jak przekazuje holenderski portal, kobieta była „cała zakrwawiona”, gdy została aresztowana i przewieziona na komisariat. Media podają też, że dom, w którym doszło do dramatu, należy do lokalnego ogrodnika. Para z Polski do niedawna była zatrudniona w tym miejscu. Wiadomo, że szukała innego miejsca zamieszkania.

Nie podano przyczyny kłótni. Policja przesłuchała świadków oraz okolicznych mieszkańców. W poniedziałek Polka ma usłyszeć zarzuty.
Źródło info i foto: wp.pl

Zatrzymano poszukiwanego dwoma listami gończymi

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komisariatu Szczecin Dąbie na terenie powiatu polickiego zatrzymali 27 – latka. Był on poszukiwany od kilku miesięcy na podstawie 42 podstaw prawnych. Najbliższe 11 lat mężczyzna spędzi w Zakładzie Karnym. 27-letni mężczyzna od kilku miesięcy ukrywał się przed organami ścigania. Kryminalni z Dąbia cały czas prowadzili działania zmierzające do ustalenia miejsca ukrywania się przestępcy i jego zatrzymania. W wyniku intensywnych działań funkcjonariusze namierzyli 27-latka, ustalając, że przebywa na terenie jednej z posesji w powiecie polickim.

Do zatrzymania mężczyzny doszło wczoraj (25.01.2022 r.) w godzinach przedpołudniowych. Przy użyciu siły kryminalni weszli do mieszkania, w którym zastali poszukiwanego. Mężczyzna zaskoczony wizytą policjantów nie zdążył stawić oporu.

27-latek poszukiwany był dwoma listami gończymi na podstawie 42 podstaw prawnych m.in. za oszustwa internetowe. Najbliższe 11 lat spędzi za kratami.
Źródło info i foto: Policja.pl

Areszt dla 27-latka. Wbił igłę w plecy kuriera i dziennikarza

Na trzy miesiące trafił do aresztu 27-latek, który w ostatnich dniach w Poznaniu miał zaatakować igłą medyczną pracownika telewizji i kuriera. W piątek mężczyzna usłyszał zarzuty naruszenia nietykalności cielesnej i uszkodzenia ciała. Jak poinformował Maciej Święcichowski z biura prasowego KWP w Poznaniu, poznański sąd przychylił się do wniosku o areszt dla podejrzanego. Mężczyźnie grozi kara do 2 lat więzienia.

W czwartek w centrum miasta do pracownika jednej z firm kurierskich podszedł mężczyzna, który wbił mu igłę w plecy i uciekł. Powiadomiona o sprawie policja szybko namierzyła napastnika. 27-latek został obezwładniony. Znaleziono przy nim strzykawkę i igłę. W poniedziałek wieczorem w podobny sposób zaatakowany został pracownik lokalnej telewizji. Gdy ekipa telewizyjna realizowała wejście na żywo do serwisu informacyjnego, nieznany mężczyzna podszedł do operatora kamery i wbił mu igłę w plecy.

Rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak powiedział PAP w piątek, że pracownicy telewizji potwierdzili, iż operatora kamery zaatakował ów zatrzymany mężczyzna. Substancja, która znajdowała się w znalezionej przy 27-latku strzykawce, została wysłana do badań laboratoryjnych.

Zatrzymany mieszkaniec Poznania w styczniu opuścił więzienie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

27-latek zaatakował strzykawką kuriera i operatora telewizyjnego. W środku była nieznana substancja

Poznańska prokuratura ma w weekend wnieść o tymczasowy areszt dla 27-letniego mężczyzny, który w ostatnich dniach zaatakował dwie osoby igłą ze strzykawką z nieznaną substancją. Na razie nie wiadomo, jaki był motyw działania zatrzymanego. Najpierw ofiarą 27-latka miał paść operator poznańskiej telewizji WTK, który w poniedziałek wieczorem znajdował się wraz z reporterem na skrzyżowaniu ul. Garbary i Estkowskiego. W pewnym momencie 27-latek miał do niego podejść i wbić igłę w plecy.

Jak informowała telewizja WTK, operator udał się do szpitala, gdzie pobrano mu krew do badań. Sprawę zgłoszono też na policję. W czwartek w podobny sposób miał zostać zaatakowany w Poznaniu kurier. 27-latek tego samego dnia został zatrzymany przez poznańskich policjantów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Aresztowano drugą osobę ws. zabójstwa Polaka w Londynie

27-letni mężczyzna został aresztowany w związku ze śmiertelnym pchnięciem nożem 46-letniego Polaka w zachodnim Londynie – poinformowała londyńska policja metropolitalna. To druga osoba zatrzymana w tej sprawie, pierwszą jest 13-letni chłopiec. Do zabójstwa doszło w nocy z poniedziałku na wtorek w Yiewsley na dalekich przedmieściach na zachodzie Londynu. Policja poinformowała, że Polak zmarł 30 minut po tym, jak funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie.

46-letni obywatel Polski, który mieszkał na stałe w tej części Londynu, został opatrzony przez ratowników medycznych, ale pomimo podjętych starań, zmarł na miejscu zdarzenia o godz. 00:43 we wtorek. Polak jest pierwszą tegoroczną ofiarą zabójstwa w Londynie. Przeprowadzona w czwartek sekcja zwłok wykazała, że przyczyną śmierci były rany kłute pachwiny i klatki piersiowej. Policja informowała wcześniej, że jej zdaniem Polak został zaatakowany po kłótni słownej z grupą mężczyzn, do której doszło na jednej z ruchliwych ulic Yiewsley. Aresztowany w związku z tą sprawą 13-latek został w piątek zwolniony za kaucją, ale ma stawić się w sądzie na początku lutego.

W 2021 r. w Londynie zamordowane zostały 122 osoby, w większości przypadków przy użyciu noża.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Pijany 27-latek potrącił dwóch chłopców. Jeden z nich zmarł

Do wypadku doszło w piątek po południu w województwie łódzkim. 27-latek potrącił dwóch chłopców. Starszy z poważnymi obrażeniami trafił do szpitala, jednak nie udało się go uratować. Badanie trzeźwości wykazało, że sprawca miał ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. Do tragicznego wypadku doszło w piątek po godz. 15:00 w Monicach w powiecie sieradzkim (województwo łódzkie). Jak podaje tvn24.pl, 27-letni mieszkaniec Zduńskiej Woli jechał seatem w kierunku Sieradza. Nagle na łuku drogi stracił panowanie nad pojazdem i potrącił jadących na rowerach z naprzeciwka dwóch chłopców – 12- i 13-latka.

Nie żyje 13-latek

Starszy chłopiec z poważnymi obrażeniami został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Szpitala Matki Polki w Łodzi. – W nocy otrzymaliśmy informację o tym, że – w wyniku bardzo ciężkich obrażeń – 13-letni chłopiec zmarł. Mimo udzielonej pomocy nie udało się uratować jego życia – przekazała w rozmowie z tvn24.pl Joanna Kącka, rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Drugiemu z chłopców nic nie zagraża.

Po wypadku policja zatrzymała 27-letniego kierowcę seata. Badanie wykazało, że kierował on autem, mając ponad 2,5 promila alkoholu w organizmie. – Za prowadzenie pojazdu w stanie nietrzeźwości grozi kara do dwóch lat więzienia, ale już za spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, prowadząc pojazd w takim stanie, grozi kara do 12 lat pozbawienia wolności – powiedziała Joanna Kącka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Masakra podczas awantury domowej w Tarnowie. Dymitro T. usłyszał zarzuty

27-letni Dymitro T. usłyszał w czwartek zarzut zabójstwa siedmioletniego syna i usiłowania zabójstwa żony, podczas awantury domowej w Tarnowie (woj. małopolskie) – przekazała prokuratura. Mężczyzna przebywa w szpitalu i tam też został przesłuchany. Do domowej tragedii, w trakcie której zginął siedmiolatek, a jego rodzice trafili do szpitala z ranami zadanymi ostrym narzędziem, doszło we wtorek rano w jednym z mieszkań w bloku przy ul. Krakowskiej w Tarnowie. Kobieta, mężczyzna oraz chłopczyk to obywatele Ukrainy.

Przeprowadzona została sekcja zwłok dziecka – ustalono, że przyczyną jego zgonu były rany kłute zadane w plecy; z kolei na ciele matki Anastazji T. stwierdzono rany cięte i kłute. Obecnie zarówno 27-latek, jak i jego żona przebywają w szpitalu. Lekarz zezwolił na przesłuchanie mężczyzny, ale na terenie placówki.

Zarzuty usłyszał w szpitalu 

– Pierwszy dotyczy pozbawienia życia syna, a drugi – usiłowania pozbawienia życia żony i spowodowania u niej obrażeń ciała, skutkujących naruszeniem narządów na okres powyżej dni siedmiu, czyli jest to usiłowanie z uszkodzeniem ciała – wyjaśnił rzecznik tarnowskiej prokuratury Mieczysław Sienicki.

Prokuratura prawdopodobnie wystąpi do sądu o zastosowanie tymczasowego aresztowania mężczyzny. Następnie rozstrzygnięta zostanie kwestia badań psychiatrycznych, co do poczytalności 27-latka, bo – jak podkreślił prok. Sienicki – okoliczności zdarzenia nasuwają duże wątpliwości, co do stanu psychicznego sprawcy.

Ponadto planowane jest też ponowne przesłuchanie rannej kobiety, ale będzie to możliwe dopiero, kiedy poprawi się jej stan zdrowia, i odbędzie się przy udziale tłumacza.

Śledczy ustalili, że 27-letni mąż kobiety i ojciec chłopczyka od kilku lat przebywał i pracował legalnie w Polsce, gdzie był zatrudniony jako kucharz. W maju tego roku przyjechała do niego żona z synem. Matka opiekowała się chłopcem, w związku z tym, że miał on problemy z poruszaniem się.

Według przekazanych przez prokuraturę informacji do tej pory nie było sygnałów, że cokolwiek złego dzieje się w tej rodzinie. Z wstępnej relacji Anastazji T. wynika, że w ostatnim czasie zauważyła dość dziwne zachowanie męża, a krytycznego dnia, kiedy jeszcze leżała z dzieckiem w łóżku, mężczyzna najpierw przytulił się do nich, po czym zaatakował ich nożem. Kobieta zasłoniła swoim ciałem synka, a następnie wybiegła z mieszkania, wzywając pomocy.

Na odgłos krzyków zareagowali sąsiedzi, wychodząc z mieszkań. Biegnący z nożem mężczyzna wrócił więc do swojego mieszkania, a następnie wyskoczył z drugiego piętra; doznał złamania kości miednicy. Policja ujęła go na trawniku pod balkonem, a następnie został on przewieziony do szpitala.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Berlin: Strzelanina w dzielnicy Lichtenberg. Nie żyją dwie osoby

Według lokalnych mediów dwaj mężczyźni zostali postrzeleni w nogi w odstępie 90 minut w nocy z niedzieli na poniedziałek. Policja szuka sprawców. Około północy padły strzały przed budynkiem mieszkalnym przy Koepitzer Strasse. Według dziennika „Tagesspiegel” 27-letni mężczyzna został postrzelony w obie nogi. Obie ofiary zostały przewiezione do szpitala.

Rzecznik policji powiedział w poniedziałek rano, że trwa obława na sprawcę lub sprawców. Policja całkowicie zamknęła duże obszary wokół ulic. Na punktach kontrolnych rozmieszczono silnie uzbrojone patrole. Śmigłowiec policyjny Pirol Berlin prowadził poszukiwania z powietrza. Telewizja rbb podała, że funkcjonariusze na miejscu akcji pojawili się w pełnym rynsztunku bojowym z bronią palną. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl