Półtoraroczny chłopczyk był przypalany zapalniczką. 29-latek oskarżony o znęcanie się nad partnerką i jej dzieckiem

29-latek z województwa świętokrzyskiego jest oskarżony o znęcanie się nad partnerką i jej półtorarocznym synem. Miał między innymi przypalać dziecko zapalniczką. Mężczyźnie grozi do 10 lat więzienia. Był już wcześniej karany za przestępstwa przeciwko mieniu i wolności. Jak poinformowała kielecka prokuratura, 29-latek z powiatu koneckiego (województwo świętokrzyskie) został zatrzymany przez policję 28 maja. Marcin D. miał znęcać się nad konkubiną od sierpnia 2021 roku.

– Dodatkowo w okresie od marca do 28 maja 2022 roku (znęcał się – red.) także nad jej małoletnim synem, którego między innymi przypalał zapalniczką i u którego spowodował w ten sposób naruszenie czynności narządu ciała – poinformował prokurator Daniel Prokopowicz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Kielcach.

Akt oskarżenia

Od razu 28 maja Marcin D. usłyszał zarzuty. Decyzją sądu trafił na trzy miesiące do aresztu. Pod koniec lipca prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko 29-latkowi, któremu grozi kara do 10 lat więzienia. Był już wcześniej karany między innymi za przestępstwa przeciwko mieniu i wolności.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Berlin: 29-letni kierowca celowo wjechał samochodem w tłum

Dzień po tragedii w Berlinie wciąż wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Według wstępnych ustaleń 29-letni kierowca celowo wjechał samochodem w tłum. Według dotychczasowych ustaleń 29-letni kierowca Renault Clio celowo wjechał w Berlinie samochodem w grupę ludzi. Zginęła przy tym jedna osoba, a dziewięć zostało rannych. Życie sześciu osób nadal jest zagrożone. Poszkodowani to przede wszystkim grupa nastoletnich uczniów z Bad Arolsen w Hesji. W Berlinie zginęła ich 51-letnia nauczycielka.

„Otwarte głębokie rany”

W czwartek rano burmistrzyni Berlina Franziska Giffey w wywiadzie radiowym dla RBB mówiła o „mrocznym dniu w historii Berlina”. To wydarzenie, które „na nowo otworzyło bardzo głębokie rany i traumatyczne przeżycia” – powiedziała Giffey, nawiązując do islamistycznego zamachu na jarmark bożonarodzeniowy w grudniu 2016 roku, który miał miejsce w tej samej okolicy.

Do tragedii doszło w środę rano (8.6.2022) na skrzyżowaniu berlińskiego bulwaru Kurfuerstendamm i Tauentzienstrasse w centrum zachodniego Berlina. To okolica chętnie odwiedzana przez berlińczyków i turystów. Mieści się w niej wiele sklepów, kawiarnie, a nieopodal znajduje się węzeł komunikacyjny wokół dworca kolejowego Zoologischer Garten. Kierowca samochodu wjechał w grupę ludzi na chodniku, po czym przejechał jeszcze około 200 metrów i wjechał w witrynę sklepu.

Samochodem kierował 29-letni mężczyzna, mieszkaniec Berlina, Niemiec o pochodzeniu ormiańskim. Berlińska senator ds. wewnętrznych Iris Spranger i burmistrzyni Berlina Franziska Giffey mówiły o „ataku osoby poważnie chorej psychicznie”. Senator Spranger poinformowała, że śledztwo jest prowadzone we wszystkich kierunkach. Policja przeszukała m.in. mieszkanie podejrzanego i samochód jego siostry, którym kierował. Niemiecki kontrwywiad (BfV) nie posiada żadnych informacji o 29-latku. Nie ma też żadnego listu, w którym zapowiadałby czyn. Senator spraw wewnętrznych Berlina zaprzeczyła w ten sposób doniesieniom medialnym, jakoby znaleziono list z przyznaniem się do winy.

Berlińska policja zaapelowała do naocznych świadków o udostępnienie nagrań wideo i zdjęć, które mogłyby pomóc w wyjaśnieniu sprawy.

Wczoraj wieczorem miało miejsce nabożeństwo żałobne w Kościele Pamięci Cesarza Wilhelma. Kanclerz Niemiec Olaf Scholz opisał tragedię w Berlinie jako „atak szaleńca”, który głęboko go poruszył.
Źródło info i foto: dw.com/pl

Kamil Sz. przyznał się do zabójstwa znajomego. Zadawał mu ciosy nożem i siekierą

Kamil Sz. zaatakował 62-letniego znajomego podczas spotkania przy alkoholu w miejscowości Krupe (woj. lubelskie) w nocy z niedzieli na poniedziałek. Zadawał mu ciosy nożem i siekierą. Mężczyzna został oskarżony o morderstwo 62-latka i przyznał się do zbrodni. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (3-4 kwietnia). Policja dostała zgłoszenie od mieszkającej po sąsiedzku osoby, że w jednym z domów we wsi Krupe w powiecie krasnostawskim (woj. lubelskie) znaleziono zwłoki 62-letniego samotnie mieszkającego mężczyzny – poinformowała młodsza aspirant Jolanta Babicz z lubelskiej policji.

Kiedy funkcjonariusze dotarli pod wskazany adres, w jednym z pomieszczeń domu znaleźli ciało w kałuży krwi i z licznymi obrażeniami, które wskazywały na ciosy zadane ostrym narzędziem. Według prokuratury były to nóż oraz siekiera. Na miejscu przez wiele godzin pracowali policyjni technicy, a także prokurator.

29-letni mieszkaniec gminy Krasnystaw Kamil Sz. został zatrzymany w związku z przestępstwem i przyznał się do popełnionego przestępstwa. Jak wynika z ustaleń policji, mężczyźni się znali, a w dniu zdarzenia razem spożywali alkohol. Tragicznej nocy miało dojść między nimi do kłótni, podczas której młodszy z nich zaatakował 62-latka. Miał chwycić za nóż kuchenny, po czym zadać mu szereg ciosów, a siekierą uderzyć w jego głowę. Ofiara w wyniku doznanych obrażeń zmarła na miejscu. Sprawca po popełnieniu zbrodni uciekł, jednak szybko został zatrzymany przez funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Agresywny 29-latek zatrzymany za narkotyki. W domu trzymał skrajnie zaniedbane psy

Wrocławska policja zatrzymała nietrzeźwego 29-latka, który zachowywał się agresywnie wobec przechodniów. Jak się okazało, mężczyzna miał przy sobie narkotyki. W jego domu poza kolejnymi środkami odurzającymi funkcjonariusze odkryli też skrajnie zaniedbane psy. Policjanci z Wydziału Prewencji i Patrolowego wrocławskiej komendy miejskiej zostali wezwani do nietrzeźwego i leżącego na ulicy mężczyzny. Był on w stanie znacznego upojenia alkoholowego, zachowywał się agresywnie wobec przechodniów, którzy chcieli udzielić mu pomocy.

Podczas badania stanu trzeźwości okazało się, że w organizmie 29-letniego mężczyzny znajdowały się ponad 2 promile alkoholu. Podczas dalszych czynności policjanci znaleźli przy mężczyźnie kilka paczek z narkotykami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sąd zdecydował ws. 13-latka, który śmiertelnie dźgnął nożem byłego konkubenta matki

„13-letni chłopiec, który w sierpniu ubiegłego roku śmiertelnie ugodził nożem byłego konkubenta swojej matki, działał w obronie koniecznej” – postanowił w poniedziałek wałbrzyski sąd i umorzył postępowanie w tej sprawie.

Do tragicznego w skutkach zdarzenia doszło w sierpniu ubiegłego roku. W jednym z mieszkań na terenie Wałbrzycha 13-latek dźgnął nożem 29-letniego byłego konkubenta swojej matki. Mężczyzna zmarł. W chwili zdarzenia w mieszkaniu była także matka chłopca oraz dwoje dzieci. Jak wówczas mówił PAP Prokurator Rejonowy w Wałbrzychu Marcin Witkowski, 13-latek zadał mężczyźnie jeden cios nożem w okolice klatki piersiowej. Po zdarzeniu powiadomił pogotowie i policję. Zmarły był osobą karaną, m.in. za stosowanie przemocy względem matki chłopca.

W poniedziałek wałbrzyski sąd rodzinny postanowił, że chłopiec działał w warunkach obrony koniecznej i umorzył postępowanie – poinformowała PAP rzeczniczka Sądu Okręgowego w Świdnicy Marzena Rusin-Gielniewska.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

New Jersey: Pijany policjant, który śmiertelnie potrącił Polaka nie przyznaje się do winy

Pijany kierowca, policjant Louis Santiago z New Jersey, który śmiertelnie potrącił 29-letniego Damiana Dymkę nie przyznaje się do winy. O wypadku, który miał miejsce w noc halloweenową poinformowała w niedzielę NBC News. Funkcjonariusz, który nie był na służbie, Louis Santiago, sięgnął w czasie jazdy po telefon komórkowy i zjechał na pobocze autostrady w momencie kiedy szedł tam Dymka. Według adwokata policjanta, Patricka Toscano Jr, jego klient myślał początkowo, że uderzył w dzikie zwierzę, ponieważ Polak był ubrany w ciemny kostium halloweenowy. Według prokuratorów Santiago, obok którego siedział jego kuzyn Albert Guzman, odjechał z miejsca wypadku, ale wielokrotnie tam wracał, zanim załadował ciało mężczyzny do swojego samochodu.

Nie próbował udzielić pomocy Polakowi

„Dymka został uznany za zmarłego na miejscu zdarzenia – ale dopiero ponad dwie godziny później. W ciągu tych dwóch godzin, Santiago pojechał do domu z ciałem Dymka na tylnym siedzeniu, a następnie wrócił na miejsce wypadku, nie dzwoniąc pod alarmowy numer 911, ani nie próbując udzielić pomocy mężczyźnie” – podała NBC News powołując się na prokuratorów.

Co by było, gdyby policjant natychmiast zadzwonił pod numer 911? Czy Damian mógłby zostać uratowany? Nie wiemy tego z powodu jednej osoby, która była niewiarygodnie samolubn – oceniła cytowana przez NBC News przyjaciółka Polaka, który był pielęgniarzem, Miranda Stone.

W domu policjant rozmawiał z matką, Annette Santiago, która podeszła do samochodu, aby zobaczyć ciało.

„Zawieź to ciało z powrotem…”

Zawieź to ciało z powrotem tam, gdzie je uderzyłeś – powiedziała jakoby synowi matka, zgodnie z relacją prokuratorów. Ojciec Santiago, który też jest policjantem zadzwonił pod numer alarmowy 911, a także do swojego szefa, ale prokuratorzy nie podali kiedy to nastąpiło. Zaznaczyli, że sprawca wypadku wpadł w złość po tym, kiedy się o tym dowiedział.

„Policjanci stanowi znaleźli Santiago stojącego obok jego samochodu i ciało Dymka na tylnym siedzeniu. Santiago opisał co się stało i przyznał się do uderzenia ofiary swoim samochodem” – głosi oświadczenie złożone w sądzie miejskim w Bloomfield.

Policjant wyglądał na pijanego

Jak zauważyła NBC News mimo że funkcjonariusz wyglądał na pijanego i przyznał się do przenoszenia martwego ciała, nie został aresztowany na miejscu zdarzenia. Zarzuty postawiono mu dopiero ponad trzy tygodnie później.

„Sprawcy wypadku postawiono 12 zarzutów, w tym lekkomyślne zabójstwo podczas prowadzenia pojazdu i narażenie na niebezpieczeństwo rannej ofiary. Nie przyznał się do winy. Wyniki badania jego krwi pod wpływem alkoholu nie zostały ujawnione” – wyjaśniła NBC News.

Jak dodała, Guzman i matka Santiago, która nie przyznała się do winy, zostali oskarżeni „o rzekome manipulowanie dowodami i inne wykroczenia”. Toscano powiedział, że Departament Policji w Newark zawiesił policjanta w czynnościach służbowych.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Rajcza: Zatrzymano mężczyznę, który ugodził nożem ojca

Mieszkaniec Rajczy pod Żywcem ugodził swojego ojca nożem i uciekł z miejsca zdarzenia. Między oboma mężczyznami doszło do awantury, w wyniku której 29-latek zaatakował 55-latka. Na miejsce jako pierwsi dotarli policjanci, którzy zastali tam mocno krwawiącego mężczyznę. Po wezwaniu pogotowia rozpoczęli obławę na jego syna, którego udało się zatrzymać.

Mieszkaniec Rajczy pod Żywcem ugodził swojego ojca nożem, po czym zostawił go na miejscu mocno krwawiącego. Wszystko działo się w czwartek 23 grudnia w godzinach porannych w jednym z domów jednorodzinnych, gdzie doszło do awantury. W jej trakcie 29-latek sięgnął po nóż i wbił go 55-latkowi prosto w udo. O ataku zostały poinformowane służby ratownicze, a na miejscu jako pierwsi pojawili się policjanci z komisariatu w Rajczy. Ranny mężczyzna mocno krwawił, ale najpierw pomogli mu mundurowi, którzy wezwali następnie karetkę pogotowia. Zaraz po tym rozpoczęła się obława na 29-latka, w której brali ponadto udział: strażacy z PSP w Żywcu i strażacy ochotnicy z Soli, Rycerki Dolnej, Zwardonia i Rajczy. Poszukiwany został zatrzymany tego samego dnia i trafił do policyjnego aresztu. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Żywcu, w wigilię 24 grudnia miał w tamtejszej prokuraturze usłyszeć zarzuty. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.
Źródło info i foto: se.pl

Trwają poszukiwania 29-letniego Piotra Mysiaka

Piotr Mysiak z Bielska-Białej jest poszukiwany przez policję. 29-latek zaginął na początku listopada i do tej pory nie wrócił do domu. Policja apeluje o pomoc. 

Zaginiony Piotr Mysiak ma około 175 cm wzrostu, jest szczupłej budowy ciała. Mężczyzna ma krótkie i brązowe włosy. ”Wiek z wyglądu około 25 lat, oczy niebieskie, lekki zarost na twarzy” – przekazała Komenda Miejska Policji w Bielsku-Białej. 

Piotr Mysiak w dniu zaginięcia ubrany był w kurtkę zimową z kapturem koloru szaro-czarno-czerwonego, niebieską bluzę z kapturem, czarne dresowe spodnie, buty sportowe marki adidas lub reebok oraz ciemną zimową czapkę. Każdy, kto posiada jakiekolwiek informacje na temat miejsca pobytu zaginionego mężczyzny, proszony jest o kontakt z Komisariatem I Policji w Bielsku-Białej pod nr tel. 47 857 01 00. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Znany TikToker oskarżony o podwójne zabójstwo

Tiktoker, którego obserwuje prawie milion osób, jest oskarżony o podwójne zabójstwo. 29-latek nie przyznaje się do morderstwa żony i przyjaciela w wieżowcu w San Diego w USA. Ali Abulaban jest gwiazdą TikToka znaną jako JinnKid. 29-latka obserwuje ponad 940 tys. internautów.

Mężczyzna jest oskarżony o zabójstwo żony oraz przyjaciela. Prokuratorzy twierdzą, że zabił 29-letnią Anę Abulaban i 28-letniego Rayburna Barrona, ponieważ myślał, że mają romans. Żona chciała rozwieść się z Alim i poprosiła, by się wyprowadził. Tiktoker zainstalował podsłuch w tablecie swojej 5-letniej córki, by wiedzieć, co dzieje się w mieszkaniu. Gdy usłyszał rozmowę żony z innym mężczyzną, pojechał tam i ich zastrzelił – twierdzi prokuratura.

Po zbrodni Abulaban zadzwonił do swojej matki i wyznał, co zrobił. Następnie, wciąż uzbrojony, odebrał swoją córkę ze szkoły, po czym zadzwonił na policję. W poniedziałek gwiazda TikToka stanęła przed sądem w San Diego. 29-latek nie przyznał się do podwójnego morderstwa.
Źródło info i foto: o2.pl

Toruń: Pijany 29-latek zaatakował policjantów

29-letni mieszkaniec osiedla Na Skarpie rzucił się na interweniujących policjantów. Bił ich i kopał. Teraz grozi mu pobyt w więzieniu.

We wtorek (14.09.2021) około godziny 10:00, w Toruniu policjanci z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Komisariatu Policji na Rubinkowie, pełniący służbę przy ulicy Plac Skarbka, zauważyli mężczyznę, który na ich widok zaczął się nerwowo zachowywać. W związku z powyższym funkcjonariusze przystąpili do interwencji. Postanowili wylegitymować tego człowieka, którym okazał się mieszkaniec osiedla Na Skarpie. Z początku nic nie zwiastowało problemów. – W czasie spisywania danych, legitymowany rzucił się na funkcjonariuszy – informuje podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu.

– Agresor zaczął kopać obu policjantów, uderzać ich pięściami i szarpać za mundury, czym chciał zmusić ich do odstąpienia od czynności służbowych. Funkcjonariusze obezwładnili agresora – podaje podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

– Podczas doprowadzania go do radiowozu, mężczyzna zwymiotował woreczek foliowy z zawartością białej substancji. W wyniku takiego obrotu sytuacji policjanci podjęli decyzję o przewiezieniu 29-latka do placówki medycznej celem wykonania dalszych badań. Zbadali również jego trzeźwość. Probierz wykazał ponad 0,3 promila alkoholu w organizmie – wyjaśnia podinsp. Dąbrowska.
Źródło info i foto: se.pl