Proces ws. podżegania do zabójstwa Zbigniewa Ziobry od nowa

Proces Jana S. „Króla dopalaczy” oskarżonego m.in. o podżeganie do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, prokuratora i policjantów, którzy rozbili grupę handlującą dopalaczami, będzie toczył się od początku – ustaliła PAP.

Jan S. odpowiada przed Sądem Okręgowym w Warszawie za 14 przestępstw, w tym podżeganie do zabójstwa ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, prokuratora i policjantów, którzy prowadzili przeciwko niemu śledztwo, a także nakłanianie do nękania funkcjonariuszy i usiłowanie wręczenia im łapówek. Proces w tej sprawie ruszył w grudniu 2020 roku, dotychczas odbyły się trzy rozprawy, a sąd przesłuchał dwóch świadków.

Proces od nowa

Jak dowiedziała się PAP, proces będzie toczył się od początku, bo przewodnicząca pięcioosobowego składu orzekającego w sprawie S. niebawem przechodzi w stan spoczynku.

„W związku ze zbliżającym się terminem przejścia w stan spoczynku sędzi Danuty Kachnowicz, Przewodnicząca XII Wydziału Karnego na podstawie par. 65 ust. 1 Regulaminu wewnętrznego urzędowania sądów zarządziła skierowanie szeregu spraw, w tym sprawy przeciwko Janowi S. do Systemu Losowego Przydziału Spraw celem wylosowania nowego sędziego referenta. Postępowanie zostało przekazane do VIII Wydziału Karnego i będzie rozpoznawane przez sędziego Annę Ptaszek” – podała Samodzielna Sekcja Prasowa Sądu Okręgowego w Warszawie.

Z ustaleń PAP wynika, że zmiana sędziego rozpoznającego sprawę, w której pokrzywdzonym jest Zbigniew Ziobro, uniemożliwiła „Królowi dopalaczy” kontakty telefoniczne i widzenia.

„Dyrekcja aresztu śledczego nie respektuje postanowień wydanych przez sędzię Danutę Kachnowicz, a przecież zmienił się jedynie referent sprawy. Organ nadzorujący jest ten sam i naszym zdaniem zgody na kontakt telefoniczny czy widzenia nie straciły na ważności. Odbieram to jako w pewnym sensie represje, bo naruszane jest podstawowe prawo oskarżonego, czyli prawo do obrony. Nie spotkałem się wcześniej z podobną sytuacją” – powiedział PAP mec. Antoni Kania-Sieniawski, obrońca Jana S.

Jan S. – „król dopalaczy”

29-letni Jan S. nazywany „królem dopalaczy” przebywa od 14 miesięcy w areszcie, obecnie w Areszcie Śledczym w Radomiu, osadzony jest jako więzień niebezpieczny. Do sądu doprowadzany jest w pomarańczowym uniformie, skuty kajdankami zespolonymi, pilnowany przez uzbrojonych w broń maszynową funkcjonariuszy.

Podczas rozprawy przed Sądem Okręgowym Warszawa-Praga, który rozpoznaje sprawę dot. handlu dopalaczami, jego adwokat podkreślał, że oskarżony obecnie „przebywa w zwierzęcych warunkach”. Jan S. dodał, że gdyby jakieś zwierzę przebywało w podobnym miejscu, „obrońcy praw zwierząt wygraliby sprawę”. Swoją celę opisał jako pomieszczenie „bez okna, bez dopływu do świeżego powietrza, z dziurą w ziemi jako latryną”.

Według śledczych, za zabójstwo ministra sprawiedliwości prokuratora generalnego Jan S. oferował 100 tys. zł. Zdaniem prokuratury, chciał w ten sposób doprowadzić do zaniechania prac nad zaostrzeniem kar za produkcję i handel dopalaczami, a samego Ziobrę oskarżał o to, że „zepsuł mu interes”. Mężczyzna prowadził bowiem w Holandii firmę zajmującą się importem i eksportem materiałów chemicznych.

Oskarżony miał planować zabójstwo ministra przy użyciu m.in. materiału wybuchowego, trucizny albo pierwiastka radioaktywnego. Do przyjęcia zlecenia nakłaniał osobę, która – jego zdaniem – potrafiła skonstruować ładunek wybuchowy.

Jan S. miał też podżegać do zabójstwa prokuratora, który prowadził przeciwko niemu postępowanie dotyczące handlu dopalaczami oraz funkcjonariuszy z wydziału narkotykowego Komendy Stołecznej Policji, którzy rozpracowywali grupę przestępczą handlującą dopalaczami. Według prokuratury, miał też nakłaniać do nękania policjantów, podszywając się pod nich na portalach internetowych. Namawiał też do tworzenia fikcyjnych zdjęć i filmów, które miały służyć zdyskredytowaniu śledczego.

Mężczyzna był poszukiwany dwoma listami gończymi, dwoma europejskimi nakazami aresztowania i tzw. czerwoną notą Interpolu. Ostatecznie został zatrzymany na początku stycznia ub.r. w Milanówku pod Warszawą. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do stołecznego sądu w czerwcu 2020 roku.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Zapaśnik Dominik Sikora pobity na śmierć. Co dalej ze śledztwem?

Śmierć Dominika Sikory wstrząsnęła Poznaniem. Zapaśnik został brutalnie pobity na Starym Rynku i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Od blisko roku poszukiwany jest Olgierd Michalski. Okazuje się, że śledztwo zostało zawieszone. Dlaczego? Śmierć 29-letniego zapaśnika wstrząsnęła Poznaniem. Został on brutalnie pobity na Starym Rynku i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Kulisy tragedii są owiane tajemnicą. Kamery zarejestrowały, jak za Sikorą podąża dobrze zbudowany mężczyzna wraz z dwiema kobietami. Kolejne ujęcia to już widok leżącego zapaśnika.

W połowie lutego wydano list gończy za Olgierdem Michalskim. To 42-lsetni paker miał uderzyć zapaśnika na Starym Rynku, a następnie uciec z Polski. Od tragicznych zdarzeń minął blisko rok, ale nie udało się go znaleźć.

– Śledztwo w sprawie śmiertelnego pobicia zapaśnika w Poznaniu jest zawieszone z uwagi na niemożność ujęcia podejrzanego Olgierda M. – powiedział prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.
Źródło info i foto: se.pl

17-latek oskarżony o podwójne morderstwo podczas protestów w Kenoshy

Prokuratur okręgowy hrabstwa Kenosha oskarżył w czwartek 17-letniego Kyle’ego Rittenhouse’a o zabicie dwóch uczestników protestów w stanie Wisconsin i zranienie trzeciego. Grozi mu kara dożywocia. Kyle Rittenhouse, domniemany zabójca, mieszka w Antioch w Illinois, około 24 km od Kenoshy. Tam został w środę zatrzymany.

Do zabójstw doszło we wtorek podczas trzeciej nocy protestów w Kenoshy po postrzeleniu przez policjanta 29-letniego Afroamerykanina Jacoba Blake’a. Pozostaje on w szpitalu w ciężkim stanie. Jego rodzina wzywała do protestów o pokojowym charakterze.

– Na wideo w mediach społecznościowych Rittenhouse, widziany z karabinem półautomatycznym w ręku, wydaje się mówić, że „właśnie kogoś zabił”, uciekając z miejsca, gdzie demonstrant został śmiertelnie postrzelony w głowę – twierdzi chicagowski oddział telewizji NBC.

Jak relacjonuje, nagrania uchwyciły też chwile poprzedzające dalszy ciąg strzelaniny, w tym mężczyznę kopiącego Rittenhouse’a, zanim inny mężczyzna usiłuje odebrać mu broń. Świadek Julio Rosas powiedział, że kiedy napastnik się potknął, „wskoczyły na niego dwie osoby i doszło do walki o jego karabin”.

– Postaramy się zapewnić Kyle’owi sprawiedliwość – oświadczył John Pierce, adwokat 17-latka, dodając, że będzie zabiegał w piątek o zwolnienie klienta za kaucją.

Donald Trump odcina się od 17-latka

Według ABC News władze badające konta w mediach społecznościowych powiązane z nazwiskiem domniemanego zabójcy znalazły odniesienia do jego poparcia dla prezydenta Donalda Trumpa. Sztab wyborczy prezydenta wydał w środę wieczorem oświadczenie, dystansując się od Rittenhouse’a.

„Prezydent Trump wielokrotnie i konsekwentnie potępiał wszelkie formy przemocy i uważa, że musimy chronić wszystkich Amerykanów przed chaosem i bezprawiem. (…) Ta osoba nie miała nic wspólnego z naszą kampanią i w pełni wspieramy nasze fantastyczne organy ścigania w ich szybkiej akcji w tej sprawie” – głosi oświadczenie.

Znaczna część strony Rittenhouse’a na Facebooku jest poświęcona wspieraniu organów ścigania, z nawiązaniem do propolicyjnego ruchu Blue Lives Matter. Można go również zobaczyć trzymającego karabin szturmowy.

Przed strzelaniną Rittenhouse udzielił wywiadu konserwatywnej stronie internetowej The Daily Caller. Mówił tam, że pomaga ludziom.

– Część mojej pracy polega również na pomaganiu ludziom. Jeśli ktoś jest skrzywdzony, jestem w drodze. Mam swój karabin – ponieważ oczywiście mogę się bronić – opowiadał Rittenhouse.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Protesty po interwencji policji wobec 29-letniego Afroamerykanina

W amerykańskim stanie Wisconsin w niedzielę wieczorem wybuchły protesty po tym, jak policjanci postrzelili 29-letniego Afroamerykanina. Jak tłumaczyły służby, funkcjonariusze interweniowali w związku z zakłóceniem porządku domowego. Według prawnika rodziny postrzelonego, podczas zdarzenia w jego samochodzie znajdowali się jego trzej synowie. Do miasta skierowana została Gwardia Narodowa.

W mieście Kenosha w amerykańskim stanie Wisconsin w niedzielę policjant kilkukrotnie postrzelił 29-letniego Afroamerykanina. Nagranie ze zdarzenia, wykonane przez przypadkowego przechodnia, opublikowane zostało w mediach społecznościowych. BBC News opisuje, że mężczyzna zidentyfikowany jako Jacob Blake, został kilkukrotnie postrzelony w plecy, gdy próbował wsiąść do samochodu. CNN pisze, że „na nagraniu słychać siedem strzałów”.

Lokalny serwis informacyjny Kenosha News, powołując się na świadków zdarzenia, informuje, że Blake próbował rozdzielić dwie bijące się kobiety. Interweniujący policjanci najpierw próbowali użyć paralizatora. Z relacji wynika, że Blake obszedł swój zaparkowany samochód, a gdy otworzył drzwi od strony kierowcy, jeden z policjantów złapał go za koszulkę. Jak informują świadkowie, potem rozległy się strzały.

Rodzina Blake’a zwróciła się z prośbą o pomoc do znanego obrońcy praw człowieka i praw obywatelskich prawnika Benjamina Crumpa. Adwokat w rozmowie z CNN powiedział, że w samochodzie w trakcie postrzelenia Blake’a znajdowała się trójka jego synów.

„Widzieli, jak policjanci strzelają do ich ojca. Na zawsze pozostaną z tą traumą. Nie możemy pozwolić funkcjonariuszom na łamanie swojego obowiązku, polegającego na ochronie nas. Nasze dzieci zasługują na coś lepszego” – napisał Crump na swoim profilu na Twitterze.

Oświadczenie gubernatora

Krótko po zdarzeniu Tony Evers, gubernator stanu Wisconsin opublikował oświadczenie, w którym podał nazwisko postrzelonego oraz stwierdził, że Blake w stanie krytycznym trafił do szpitala.

„Dzisiaj Jacob Blake został postrzelony kilkukrotnie w plecy w świetle dnia w Kenosha, Winsconsin. Kathy (żona gubernatora – red.) i ja łączymy się z rodziną, przyjaciółmi i sąsiadami w nadziei, że nie podda się zadanym ranom. Podczas gdy nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów zajścia, to to, co wiemy, to że nie jest to pierwszy czarnoskóry mężczyzna bądź osoba, która została postrzelona, raniona bądź bezlitośnie zabita z rąk przedstawicieli służb porządkowych w naszym stanie lub naszym kraju” – napisał Evers.

Miejscowy departament policji oświadczył, że policjant, który strzelał, był jednym z wezwanych do zakłócenia porządku domowego o godzinie 17.11. Poinformowano, że policjanci od razu po postrzeleniu udzielili mężczyźnie pomocy. Ostatecznie, w poważnym stanie, został przetransportowany śmigłowcem medycznym do szpitala w Milwaukee. Sprawę – na wniosek miejscowej policji – wyjaśnią w ciągu 30 dni śledczy stanowi.

„Te strzały wbiły się w duszę naszego narodu”

Do sprawy odniósł się kandydat Partii Demokratycznej na prezydenta Joe Biden. W poniedziałkowym oświadczeniu wezwał do wyciągnięcia konsekwencji wobec funkcjonariuszy i do likwidacji systemowego rasizmu.

„Tego ranka naród budzi się ponowanie z żalem i oburzenie, że kolejny Afroamerykanin stał się ofiarą nadmiernej siły” – stwierdził Biden, zwracając uwagę, że Blake został postrzelony w plecy.

„Te strzały wbiły się w duszę naszego narodu” – ocenił.

„Nie poddamy się”

W niedzielny wieczór setki ludzi zgromadziły się przed siedzibą policji w Kenosha. Podpalone zostały samochody, a w stronę budynków publicznych poleciał bruk i koktajle Mołotowa. Demonstranci krzyczeli: „Nie poddamy się”.

Funkcjonariusze – jak relacjonuje BBC News – użyli gazu łzawiącego wobec protestujących, którzy złamali trwającą do godziny 7 rano miejscowego czasu godzinę policyjną. Na terenie hrabstwa wprowadzono stan zagrożenia.

Jak przekazała agencja Reutera powołując się na źródła we władzach stanowych, do miasta skierowanych zostało około 200 żołnierzy Gwardii Narodowej stanu Wisconsin, którzy mają wesprzeć lokalne siły policyjne. Wydano ostrzeżenie dla osób prowadzących całodobowe interesy, aby rozważyli ich czasowe zamknięcie w związku z „licznymi” doniesieniami o rozbojach z bronią w ręku.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Radom: Zwłoki zaginionego 29-latka w BMW

Policjanci z Radomia odnaleźli zwłoki zaginionego mieszkańca Piaseczna. Ciało 29-letniego mężczyzny znajdowało się w samochodzie BMW. 29-letni Mateusz S. zaginął w nocy z niedzieli na poniedziałek. Jak podaje portal egarwolin.pl, mężczyzna po raz ostatni widziany był o godzinie 5 rano w Piasecznie. 

W sobotę 6 czerwca policja otrzymała zgłoszenie o porzuconym przy trasie S17 samochodzie BMW. Na miejsce wysłano patrol policji. Funkcjonariusze odkryli w pojeździe zwłoki zaginionego 29-latka. Policja pod nadzorem prokuratury wyjaśnia okoliczności śmierci mieszkańca Piaseczna. Wstępnie wykluczono udział osób trzecich.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Szczytno: Zarzuty dla 29-letniego kierowcy mustanga. Lekarze walczą o życie potrąconych bliźniaków

29-letni mężczyzna usłyszał w poniedziałek zarzut spowodowania wypadku w Szczytnie (warmińsko-mazurskie), w którym ciężko ranne zostały 1,5-roczne bliźnięta. Prokurator złożył do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt dla kierowcy Forda Mustanga. Dzieci trafiły na oddział intensywnej terapii, lekarze przyznają, że rokowania są „bardzo poważne”. Prokuratura wszczęła w poniedziałek śledztwo w sprawie spowodowania wypadku samochodowego z ciężkimi skutkami – poinformował w poniedziałek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie Krzysztof Stodolny.

– Prokurator przedstawił 29-letniemu Adamowi D. zarzut umyślnego naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym w ten sposób, że kierował on samochodem rozwijając nadmierną prędkość ok. 90 km na godzinę, wyprzedzał przed przejściem dla pieszych, stracił panowanie nad pojazdem a następnie wjechał na chodnik i uderzył w wózek, w którym znajdowało się dwoje dzieci. Dzieci doznały ciężkich obrażeń ciała – powiedział prokurator Stodolny.

Jak dodał, podejrzany przyznał się do zarzuconych czynów. Złożył także wyjaśnienia. Grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

„Na pewno miał ponad stówę”

Z poczynionych ustaleń wynika, że kierowca był trzeźwy, ale pobrano mu krew na zawartość alkoholu i narkotyków. W poniedziałek prokurator złożył wniosek do sądu o trzymiesięczny areszt dla podejrzanego. O dużej prędkości samochodu mówią świadkowie wypadku. Wspominają też, o tym, że kierowcę mustanga łamiącego przepisy widzieli już nie raz.

– Na pewno miał ponad stówę. Jeździł cały czas szybko szczególnie tą ulicą – mówił pan Marek, świadek wypadku.

„Zrywał tablicę rejestracyjną”

Do wypadku doszło w sobotę, gdy 29-letni mieszkaniec Szczytna jadąc od ulicy Wileńskiej w stronę ulicy Staszica, uderzył w stojąca na chodniku z wózkiem babcię z dwójką dzieci. Ford po potrąceniu wózka uderzył w sąsiednią posesję, staranował metalowy płot i zatrzymał się dopiero na budynku.

– Usłyszeliśmy huk, trzask i wyszliśmy. Widzieliśmy babcię leżącą obok wózka na chodniku, tuż przy jezdni. Jedno z dzieci znajdowało się po prawej stronie, drugie zabrano już do karetki. Nie wyobrażam sobie, tej mamy, tej babci… – mówiła zrozpaczona pani Bożena, bliska sąsiadka rodziny.

Inny sąsiad, pan Mirosław powiedział Polsat News, że widział, jak kierowca zrywał tablicę rejestracyjną z tyłu pojazdu i wrzucił ją do auta. – Kazałem mu to zostawić. Nic nie mówił, oszołomiony był. Potem przyjechała do niego rodzina, wsadzili go do pojazdu. Stanąłem z tyłu, by nie odjechali. Podniosłem krzyk, że mało nie zabił dzieci, a teraz chciał uciec i zostałem do czasu przyjazdu policji – opowiada.

„Bardzo poważne urazy”

Dzieci w ciężkim stanie – jedno karetką, drugie śmigłowcem – zostały przetransportowane do szpitala dziecięcego w Olsztynie. Do szpitala trafiła także ich babcia – ma ogólne potłuczenia, nie wymagała dłuższej hospitalizacji.

– Dzieci doznały bardzo poważnych urazów wielu narządów. Rokowanie jest bardzo poważne. Walczymy o zdrowie i życie tych dzieci – powiedziała Barbara Chwała, zastępca dyrektora ds. lecznictwa z Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest list gończy za Olgierdem Michalskim. Mężczyzna jest podejrzanym ws. śmierci zapaśnika Dominika Sikory

Prokuratura Rejonowa Poznań Stare Miasto wydała w piątek list gończy za Olgierdem Michalskim podejrzanym ws. śmierci 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. Sportowiec zmarł pod koniec stycznia w szpitalu po pobiciu na poznańskim Starym Rynku.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu prok. Łukasz Wawrzyniak przekazał w poniedziałek, że śledczy wydali list gończy w piątek w godzinach popołudniowych po decyzji sądu o zastosowaniu wobec Olgierda Michalskiego tymczasowego aresztu poszukiwawczego.

– Prokurator sporządził stosowną dokumentację do publikacji i policja będzie prowadzić poszukiwania zmierzające do ustalenia miejsca pobytu, zatrzymania i doprowadzenia do prokuratury podejrzanego – powiedział Wawrzyniak.

42-letni Olgierd Michalski jest podejrzany o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. Sportowiec został pobity w nocy z 25 na 26 stycznia po tym, gdy wyszedł z lokalu na Starym Rynku w Poznaniu. Po pobiciu Sikora z obrzękiem mózgu trafił do szpitala, gdzie zmarł 31 stycznia.

Był już karany m.in. za napaść na policjantów zakończoną strzelaniną

Poznańska policja poinformowała, że dysponuje zapisem z monitoringu, który zarejestrował całe zdarzenie. 7 lutego funkcjonariusze za zgodą prokuratury opublikowali wizerunek i dane Olgierda Michalskiego. Mężczyzna był w przeszłości skazany na kary więzienia m.in. za napaść na policjantów, która zakończyła się strzelaniną.

Dominik Sikora był jednym z czołowych zapaśników stylu klasycznego KS Sobieski Poznań. Zdobył wiele medali indywidualnych i drużynowych mistrzostw Polski. Był także medalistą mistrzostw Europy kadetów. Podejrzanemu grozi kara od lat 5 więzienia, kara 25 lat pozbawienia wolności lub dożywotnie więzienie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest wniosek o areszt poszukiwawczy dla podejrzanego o śmiertelne pobicie zapaśnika Dominika Sikory

Policjanci z Poznania wciąż poszukują Olgierda Michalskiego (42 l.) podejrzanego o pobicie zapaśnika Dominika Sikory († 29 l.) ze skutkiem śmiertelnym. Cały czas trwa procedura uzyskania listu gończego za mężczyzną. Jednym z jej etapów jest wniosek o areszt poszukiwawczy, który właśnie został złożony w poznańskim sądzie.

Wniosek o areszt poszukiwawczy 42-letniego Olgierda Michalskiego trafił w środę 12 lutego do Sądu Rejonowego Poznań-Stare Miasto – informuje portal TVN24. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w czwartek i jest niezbędna do wydania listu gończego. Ten jest w tym przypadku niezbędny. Z informacji śledczych wynika, że Olgierd Michalski może przebywać w Szwajcarii, gdzie mieszka jego dziewczyna. Wydanie listu gończego za mężczyzną umożliwi poznańskim policjantom poszukiwania 42-latka za granicą.

– Podstawą wniosku są zarzuty spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem jest śmierć Dominika Sikory. Za ten czyn może mu grozić nawet dożywocie – przekazuje tvn24.pl.

Przypomnijmy, że Olgierd Michalski jest podejrzewany o pobicie zapaśnika Dominika Sikory ze skutkiem śmiertelnym. Do tych tragicznych wydarzeń doszło w nocy z 25 na 26 stycznia. 29-latek bawił się wówczas w jednym z klubów na Starym Rynku w Poznaniu. Gdy wyszedł z lokalu, został zaatakowany i nieprzytomny trafił do szpitala z ciężkimi obrażeniami głowy. Zmarł 31 stycznia.

Zdarzenie zarejestrowały kamery monitoringu. Na nagrani widać, jak Sikora stoi przed klubem z grupką ludzi. W pewnym momencie większy od niego mężczyzna zadaje mu jeden cios w twarz. Dominik upadł na ziemię, uderzając głową w brukowany chodnik. Nikt nie udzielił mu pomocy, gdy leżał nieprzytomny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Policja z Poznania ustaliła podejrzanego o śmiertelne pobicie 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory

Poznańska policja ustaliła podejrzanego o śmiertelne pobicie 29-letniego zapaśnika Dominika Sikory. W styczniu sportowiec trafił do szpitala, po pięciu dniach zmarł. Policjanci poinformowali w mediach społecznościowych, że ustalili podejrzanego w sprawie śmierci zawodnika KS Sobieski Poznań Dominika Sikory. Funkcjonariusze rozpoczynają procedurę uzyskania listu gończego. Na razie nie informują o szczegółach.

Według wstępnych ustaleń, zapaśnik został pobity w nocy z 25 na 26 stycznia po tym, gdy wyszedł z lokalu na Starym Rynku w Poznaniu. Z obrzękiem mózgu 29-latek trafił do szpitala, zmarł w miniony piątek.

Mamy już wyniki sekcji zwłok, ale dla dobra śledztwa nie możemy mówić o szczegółach. Cały czas prowadzimy czynności wyjaśniające, każdego dnia jest postęp w tej sprawie – mówił we wtorek Onetowi mł. insp. Andrzej Borowiak, rzecznik wielkopolskiej policji.

Sportowiec był jednym z czołowych zapaśników stylu klasycznego KS Sobieski Poznań. Zdobył wiele medali indywidualnych i drużynowych mistrzostw Polski. Był także medalistą mistrzostw Europy kadetów.

Poznańskie środowisko sportowe jest bardzo poruszone śmiercią zapaśnika. Kanadyjkarz i dwukrotny olimpijczyk Tomasz Kaczor zainicjował zbiórkę pieniędzy, która miała być gestem solidarności z rodziną zmarłego. Do tej pory zebrano ponad 20 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bodzentyn: Syn zabił nożem ojca w czasie rodzinnej kłótni

56-letni mieszkaniec Bodzentyna nie żyje po tym, jak ugodził go nożem jego 29-letni syn. Mężczyzna został już zatrzymany przez funkcjonariuszy. Miał niemal promil alkoholu w organizmie. W jednym z domów w Bodzentynie w woj. świętokrzyskim doszło w niedzielę do awantury między 56-latkiem i jego 29-letnim synem. 29-latek ugodził ojca nożem i uciekł. O sprawie jako pierwszy poinformował portal „Echo Dnia”,

Zraniony mężczyzna mimo reanimacji zmarł. Jego syn został wkrótce potem zatrzymany w tej miejscowości, miał w organizmie niemal promil alkoholu.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną konfliktu między mężczyznami.
Źródło info i foto: Gazeta.pl