Pacjent szpitala w Kielcach pobił dwie pielęgniarki

59-letni pacjent zachowywał się agresywnie w stosunku do personelu szpitala w Kielcach i zaatakował dwie pielęgniarki w niedzielę wieczorem. Jedna z kobiet odniosła poważne obrażenia. Mężczyźnie może grozić do trzech lat pozbawienia wolności. Do zdarzenia doszło w niedzielę wieczorem (17.04) w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym w Kielcach (woj. świętokrzyskie). 59-latek, który trafił na oddział w piątek (15.04), zaczął wulgarnie i agresywnie zachowywać się w stosunku do personelu.

– Początkowo jego hospitalizacja przebiegała bez zakłóceń. W niedzielę wieczorem pacjent zaczął być wulgarny i agresywny w stosunku do opiekującego się nim personelu. Jedną z pielęgniarek uderzył w twarz. Następnie zaczął rzucać przedmiotami w swojej sali – przekazała Radiu Kielce Anna Mazur-Kałuża, rzeczniczka lecznicy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Nie nosił maseczki w centrum handlowym. Zaatakował policjanta

Podczas interwencji policjantów w centrum handlowym 31-latek, który przyszedł na zakupy bez maseczki, zaatakował funkcjonariuszy. Zamieszkałemu na stałe w Niemczech mężczyźnie przedstawiono zarzut naruszenia nietykalności cielesnej funkcjonariuszy, za co grozi do 3 lat więzienia. Jak poinformowała Komenda Wojewódzka Policji w Opolu, do zdarzenia doszło w środę, w centrum handlowym w stolicy regionu. Policjanci patrolujący galerię handlową zauważyli kobietę i mężczyznę, którzy nie mieli wymaganych prawem maseczek.

Podczas próby wylegitymowania, mężczyzna był agresywny i odmówił podania swoich danych. Doszło do szarpaniny z policjantami, w trakcie której kilkukrotnie kopnął jednego z funkcjonariuszy. Ostatecznie 31-latek mieszkający na co dzień w Niemczech, został obezwładniony i przewieziony do komisariatu. Towarzysząca mu kobieta odmówiła przyjęcia mandatu i jej sprawa zostanie rozpatrzona przez sąd.

Mężczyźnie przedstawiono zarzut naruszenia nietykalności osobistej funkcjonariusza policji, za co grozi do trzech lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Puck: Kompletnie pijana lekarka na dyżurze w szpitalu

Prawie 2,5 promila alkoholu w organizmie miała 49-letnia lekarka pracująca wczoraj na oddziale ratunkowym w puckim szpitalu. Kobieta, zatrudniona jako lekarz ogólny, pełniła 24-godziny dyżur. Oficer dyżurny puckiej policji odebrał zgłoszenie z informacją, że pełniąca dyżur w puckim szpitalu lekarka prawdopodobnie jest nietrzeźwa. Po otrzymaniu zgłoszenia na miejsce został wysłany policyjny patrol – mówi oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Pucku Łukasz Brzeziński.

Kiedy policjanci przebadali dyżurującą na oddziale ratunkowym 49-letnia lekarkę, wynik wskazał prawie 2,5 promila. Funkcjonariusze przesłuchali personel medyczny. Zabezpieczyli dokumentację medyczną, świadczącą o przyjmowaniu w trakcie dyżuru przez lekarkę pacjentów.

Jeżeli okaże się, że lekarka naraziła swoich pacjentów na utratę zdrowia lub życia, może jej grozić do 3 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

List gończy za 30-latką. Ściga ją policja

Wydział kryminalny Komendy Miejskiej Policji w Łomży poszukuje Anity Szudrawskiej. Za 30-latką wydano list gończy. Jej wizerunek i dane od 2 września są dostępne na stronie policji. Kobieta jest podejrzewana o sutenerstwo, za co grożą jej 3 lata więzienia.

Jak czytamy na stronie policji, mieszkanka Łomży jest poszukiwana na podstawie: Art. 204 § 2 – czerpanie korzyści majątkowej z uprawiania prostytucji przez inną osobę (sutenerstwo) oraz Art. 258 § 1 – branie udziału w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego. Za ten pierwszy czyn kobieta może spędzić w więzieniu 3 lata, a za drugi nawet 5. Poszukiwana przez policję Anita Szudrawska ma 30 lat. Wzrost: 161-165 CM, oczy jasne. Osoby, które mogą przyczynić się do zlokalizowania kobiety są proszone o kontakt telefoniczny z KMP Łomża Wydział Kryminalny: 48 85 670 23 05 lub email: dyzurny.kwp@bk.policja.gov.pl Czytaj też: W uszach miał białe słuchawki. Policjanci z Hajnówki szukają tego człowieka!
Źródło info i foto: se.pl

Wpadł pszczelarz, który uprawiał konopie indyjską

Pszczelarz spod Kętrzyna (warmińsko-mazurskie) uprawiał w swojej pasiece krzaki konopi indyjskich. Funkcjonariuszom straży granicznej, którzy odkryli jego uprawę, powiedział, że służy ona jego pszczołom. O sprawie poinformowała rzeczniczka Warmińsko-Mazurskiego Oddziału Straży Granicznej mjr Mirosława Aleksandrowicz.

Marihuanę odkryli na jednej z pasiek w powiecie kętrzyńskim funkcjonariusze placówki granicznej w Barcianach. W trakcie patrolowania terenów przygranicznych zauważyli, że w pasiece, oprócz stojących uli, rosną krzaki marihuany. Były to 24 dorodne krzaki konopi indyjskich, mające od 100 do 230 centymetrów wysokości.

57-letni pszczelarz tłumaczył, że uprawiał je, bo dobrze wpływały na kondycję jego pszczół. Mieszkaniec gminy Barciany odpowie za uprawę zakazanych roślin. Grozi za to do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nicolas Sarkozy skazany za korupcję

Były prezydent Francji Nicolas Sarkozy decyzją trybunału został uznany za winnego zarzucanej mu korupcji i nadużywania wpływów politycznych. W poniedziałek miał miejsce proces dotyczący tzw. afery podsłuchowej. Trybunał Karny w Paryżu skazał byłego prezydenta na trzy lata więzienia, w tym dwa lata w zawieszeniu. Nicolas Sarkozy, który był prezydentem w latach 2007-2012, był sądzony za próbę uzyskania tajnych informacji od sędziego Sądu Kasacyjnego Gilberta Aziberta.

Proces byłego prezydenta

Na 3 lata więzienia, w tym 2 lata w zawieszeniu skazani zostali również adwokat i przyjaciel prezydenta Thierry Herzog oraz sędzia Azibert. Obaj uznani zostali za winnych zarzucanych im przestępstw. Mecenas Herzog za złamanie etyki adwokackiej i tajemnicy adwokackiej, a sędzia Azibert za poplecznictwo. Komentatorzy podkreślają, że wyrok jest symboliczny, a rok zamkniętego więzienia to surowa kara dla byłego prezydenta, która zniweczy jego polityczne ambicje.

Część kary więzienia Nicolas Sarkozy będzie mógł jednak odbyć w domu pod nadzorem elektronicznym.

Przyczyny procesu

Afera podsłuchowa polegała na tym, że Sarkozy komunikował się w 2014 r. z Herzogiem za pomocą tajnego telefonu w sprawie pozyskania danych procesowych w swojej sprawie pod fałszywą tożsamością jako Paul Bismuth. Herzog i Sarkozy rozmawiali o „możliwości skorzystania z faktu, że w Sądzie Kasacyjnym był sędzia, który był im przychylny”. Sędzia został zidentyfikowany później jako Gilbert Azibert. W zamian za swoją przychylność sędzia miał liczyć na otrzymanie stanowiska w Monako.

Informacje Aziberta miały dotyczyć wszczętego w 2013 r. śledztwa w sprawie rzekomych nielegalnych płatności, które Sarkozy miał otrzymywać od miliarderki Liliane Bettencourt, spadkobierczyni koncernu L’Oreal, na finansowanie kampanii wyborczej w 2007 r.

Sarkozy zapewniał podczas procesu, że nie uzyskał żadnych tajnych informacji, „nie podjął żadnych kroków na rzecz Gilberta” i podkreślał, że ten ostatni nigdy nie objął posady w Monako. Jego adwokaci powoływali się na orzecznictwo Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z czerwca 2016 r., zgodnie z którym nagrania z podsłuchów mogą być uznane jako dowody przeciwko prawnikowi, ale nie jego klientowi.

Obrona Sarkozy’ego oskarża francuski wymiar sprawiedliwości o nielegalne podsłuchiwanie poufnych rozmów prezydenta z jego prawnikiem. Argumentuje, że nie można udowodnić związku przyczynowego, niezbędnego do stwierdzenia korupcji, jak również do nielegalnego finansowania kampanii z 2007 r.
Źródło info i foto: onet.pl

Policja przerwała nielegalną imprezę w częstochowskim klubie

Kilkaset osób zlekceważyło epidemiczne obostrzenia i w ostatni weekend bawiło się w klubie nieopodal klasztoru jasnogórskiego w Częstochowie. Zabawę przerwała interwencja policji, która spisała dane części imprezowiczów i pod nadzorem prokuratora prowadzi postępowanie wobec właściciela lokalu. Za naruszenie rządowych restrykcji grożą mu nawet trzy lata więzienia.

Informacje o nielegalnych dyskotekach, które pod hasłem „imprezy zamkniętej” organizowano w częstochowskim klubie Don Kichot docierały do policjantów od pewnego czasu. Lokal mieści się przy alei Najświętszej Marii Panny, nieopodal klasztoru na Jasnej Górze.

Ostatnie takie wydarzenie zorganizowano z 10 na 11 października. Tamtej weekendowej nocy czujność zachował jeden z mieszkańców miasta, który powiadomił funkcjonariuszy o zabawie niezgodnej z rządowymi rozporządzeniami. Osobne zgłoszenie otrzymała także straż miejska.

Prokurator dowiedział się, kto bawił się w klubie

Mundurowi pojechali do klubu, gdzie od razu zauważyli, że limit 75 osób mogących uczestniczyć w imprezie jest znacznie przekroczony. Taka maksymalna liczba obowiązuje w tzw. żółtej strefie, którą w zeszłym tygodniu objęto całą Polskę.

– Nie wiadomo, ile dokładnie osób bawiło się wtedy w Don Kichocie, ale było ich około kilkuset – powiedziała w rozmowie z Polsat News asp. szt. Marta Kaczyńska z Komendy Miejskiej Policji w Częstochowie.

Policjantka dodała, że część uczestników wylegitymowano, a informacja, gdzie i w jaki sposób spędzili noc, trafiła do prokuratora. – Dalej to on będzie decydował, w jakim kierunku potoczy się postępowanie – uściśliła Kaczyńska.

Właściciel może odpowiedzieć za narażenie na utratę życia

Portal Polsat News ustalił, że weekendowa interwencja była pierwszą tego typu w Częstochowie od czasu wprowadzenia epidemicznych restrykcji. Właściciel klubu nie został zatrzymany, bo – jak tłumaczy policja – nie było ku temu podstaw. Nie oznacza to jednak, że uniknie odpowiedzialności.

– Wstępnie ustalono, że czynności służb będą prowadzone pod kątem złamania art. 160 Kodeksu karnego – powiedziała asp. szt. Marta Kaczyńska.

Przepis ten dotyczy „narażenia człowieka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu”. Za jego naruszenie grożą nawet trzy lata więzienia. Informacja o nielegalnej imprezie trafiła także do sanepidu, który może nałożyć na przedsiębiorcę wysokie kary administracyjne.
Źródło info i foto: interia.pl

39-latek zatrzymany pod zarzutem znieważenia Andrzej Dudy

Policjanci namierzyli i zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego, który na jednym z portali internetowych zamieścił obraźliwy wpis dotyczący prezydenta Andrzeja Dudy. Usłyszał on zarzut publicznego znieważenia głowy państwa, za co może grozić kara do trzech lat więzienia.

Zatrzymanie autora wpisu to efekt wspólnych działań funkcjonariuszy zwalczających cyberprzestępczość z katowickiej komendy wojewódzkiej oraz z Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji – podał we wtorek (22 września) zespół prasowy śląskiej policji. Przedstawiciele komendy wojewódzkiej w Katowicach przypominają, że policjanci zwalczający cyberprzestępczość nieustannie monitorują zachowania użytkowników w internecie.

„Śledczy reagują na wszelkie niebezpieczne oraz niezgodne z prawem działania w sieci. Często ich działania ratują ludzkie życie oraz bronią osób, których prawa łamane są w cyberprzestrzeni. Warto zaznaczyć, że wolność słowa ma swoje granice, a są nimi sytuacje, w których naruszane są m.in. prawa innych osób lub przepisy karne, które bezwzględnie należy przestrzegać” – zaznacza policja.

Zatrzymany internauta – jak podają policjanci – w swoim wpisie nie przebierał w słowach, publicznie kierował obelgi i wulgarne słowa pod adresem łowy państwa. „Jego wypowiedź nie miała nic wspólnego z kulturalnym wyrażeniem swojej opinii i naruszała obowiązujące przepisy” – dodają.

Na obraźliwy wpis w sieci trafili śledczy KGP, którzy powiadomili kolegów z Katowic. Ci wkrótce zatrzymali 39-latka z powiatu rybnickiego. Mężczyzna usłyszał zarzut z art. 135. par 2. Kodeksu karnego, który stanowi, że „kto publicznie znieważa Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech”. Podejrzany został objęty policyjnym dozorem. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Rybniku.

Policjanci przypominają, że każde działanie w internecie pozostawia ślad. „Praktyka pokazuje, że nikt w cyberprzestrzeni nie jest anonimowy, a poczucie bezkarności osób łamiących prawo w sieci jest tylko pozorne. Wszelka niezgodna z obowiązującymi przepisami działalność w wirtualnym świecie wiąże się dla użytkowników z taką samą odpowiedzialnością, jak w innych przypadkach, a niektóre przestępstwa lub ich formy kwalifikowane odnoszą się głównie do czynów popełnionych w przestrzeni internetowej” – dodaje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

Biłgoraj: Policjanci przejęli nielegalne papierosy o wartości 250 tys. złotych

Za przestępstwo skarbowe odpowie 63-letni mieszkaniec Biłgoraja, u którego policjanci zabezpieczyli prawie 11 tysięcy paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Gdyby nielegalny towar trafił na rynek Skarb Państwa straciłby prawie 250 tys. zł.

Policjanci z Zespołu d/w z Korupcją i Przestępczością Gospodarczą biłgorajskiej komendy na podstawie informacji własnych w miejscu zamieszkania 63-latka z Biłgoraja ujawnili i zabezpieczyli nielegalne papierosy bez polskich znaków akcyzy. Łącznie funkcjoanriusze zabezpieczyli prawie 11 tys. paczek bezakcyzowego towaru. Nielegalne papierosy nie trafią na rynek.

Wartość uszczuplonego podatku akcyzowego wyniosła prawie 250 tys. zł. Teraz mężczyzna odpowie przed sądem. Za przestępstwo akcyzowe zgodnie z przepisami Kodeksu Karno-Skarbowego, grozi mu kara nawet do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Pijany 43-latek zaatakował ratownika medycznego w Skierniewicach

Policja zatrzymała w Skierniewicach 43-latka, który zaatakował ratownika medycznego. Mężczyzna miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Grozi mu do trzech lat więzienia – poinformowała w niedzielę PAP oficer prasowy skierniewickiej policji Justyna Florczak-Mikina. Z jej relacji wynika, że w miniony czwartek wieczorem policja otrzymała informację o naruszeniu nietykalności i znieważeniu ratowników medycznych. Na miejscu okazało się, że ratownicy przyjechali na wezwanie dotyczące mdlejącego mężczyzny. Kiedy udzielali mu pomocy, ten nie szczędził im wulgaryzmów i obelg. Próbując uderzyć ratownika zranił go w dłoń.

Po wejściu do mieszkania policjanci zastali kilka pijanych i agresywnych osób. Wśród nich był też sprawca naruszenia nietykalności i znieważenia ratowników medycznych – wyjaśnia Florczak-Mikina.

43-letni skierniewiczanin został zatrzymany. Miał w organizmie ponad 1,5 promila alkoholu. Po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty. Dodatkowo został objęty policyjnym dozorem.

Florczak-Mikina przypomina, że za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności, natomiast za jego znieważenie, do roku więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl