Trzylatek, który wypadł z okna wciąż w śpiączce. Zarzuty dla rodziców

Stan trzylatka, który w piątek wypadł z okna bloku w Jastrzębiu-Zdroju jest ciężki, ale nie pogorszył się. Opiekunowie dziecka usłyszeli zarzuty narażenia go na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Dostali policyjny dozór. Ojciec chłopca i jego partnerka w chwili wypadku byli pod wpływem alkoholu. Trzyletni chłopiec od piątku przebywa w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. Opiekują się nim lekarze z oddziału intensywnej terapii, a jego stan wciąż określany jest jako ciężki.

Malec wypadł w piątek wieczorem z okna na trzecim piętrze bloku przy ul. Pszczyńskiej w Jastrzębiu-Zdroju (woj. śląskie). Został przetransportowany do szpitala śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego.

– Przy całym dramatyzmie tej sytuacji i obrażeń, jakie odniósł chłopiec, optymistyczne jest to, że stan zdrowia dziecka przez tych kilka dni się nie pogorszył. Obserwujemy parametry i w zależności od nich będziemy podejmowali dalsze decyzje co do terapii – powiedział „Wydarzeniom” Wojciech Gumułka, rzecznik Górnośląskiego Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach.

Ojciec chłopca i jego partnerka usłyszeli w niedzielę zarzuty narażenia dziecka na utratę życia lub zdrowia, grozi im do trzech lat więzienia. Prokurator, który przesłuchiwał rodziców chłopczyka miał powiedzieć, że byli załamani tym, co się wydarzyło – podała Prokuratura Rejonowa w Jastrzębiu Zdroju.

– Badania wykazały, że w organizmie mężczyzny było około promila alkoholu. W organizmie kobiety było mniej, jej stan można określić jako wskazujący na spożycie alkoholu – powiedział Jacek Rzeszowski, prokurator rejonowy w Jastrzębiu Zdroju.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

USA: Szczątki 3-latka w zamrażarce. Matka trafiła do aresztu

Ciało trzyletniego chłopca odkryła policja w Detroit w stanie Michigan. Zwłoki znajdowały się w zamrażarce w piwnicy domu. W sprawie zatrzymano matkę chłopca. Kobieta wychowuje jeszcze pięcioro innych dzieci. Policjanci z Detroit zostali wysłani do domu 31-letniej Azuradee France celem kontroli stanu zdrowia jej dziecka. Kobieta nie chciała wpuść funkcjonariuszy do domu. 

Ciało było w znacznym stopniu rozkładu. Okazało się, że to zwłoki trzyletniego syna kobiety, który nie był widziany od stycznia. 31-latka tłumaczyła, że wyjechał do rodziny. Śmierć chłopca została zakwalifikowana jako zabójstwo. 31-latka została zatrzymana. Pod jej opieką znajdowało się jeszcze pięcioro dzieci.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ojciec rzucał 3-latkiem o ścianę. Sąd podjął decyzję o areszcie dla rodziców

Sąd w Kozienicach (Mazowieckie) zdecydował o tymczasowym aresztowaniu obojga rodziców 3-latka, który pobity, w stanie krytycznym, trafił do szpitala w Radomiu – poinformował w piątek pełniący obowiązki zastępcy prokuratora okręgowego w Radomiu Andrzej Stojak.

O aresztowanie rodziców wnioskowała Prokuratura Rejonowa w Kozienicach, która w czwartek postawiła 25-letniemu zarzut usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dzieckiem od 2019 r. do sierpnia 2021 r. Z kolei matka usłyszała zarzut pomocnictwa do usiłowania zabójstwa i narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Według śledczych 3-letni Kuba był rzucany o ścianę i podłogę, miał obrażenia i krwiaka głowy. Ojciec nie przyznał się do winy. Stwierdził, że oprócz karcenia dziecka za przewinienia, nie stosował wobec niego przemocy. Matka przyznała, że nie podejmowała żadnych działań w związku z agresywnym zachowaniem męża, nie zawiadamiała też policji.

Rzeczniczka Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego Karolina Gajewska powiedziała w piątek, że stan 3-letniego Kuby jest nadal krytyczny. Obecnie przebywa na Oddziale Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Leczenia Bólu. Do zdarzenia doszło w Garbatce w pow. kozienickim. We wtorek rano dyżurny policji otrzymał zgłoszenie od pracowników Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że z mieszkania przez pogotowie ratunkowe zostało zabrane 3-letnie dziecko. Chłopiec miał obrażenia związane najprawdopodobniej ze stosowaniem przemocy. Karetką pogotowia pojechała z chłopcem do szpitala ciężarna matka. Po badaniu kobieta wróciła do domu.

Dziecko z zatrzymaniem krążenia i urazem głowy trafiło na oddział neurochirurgii szpitala, gdzie został poddany operacji usunięcia krwiaka. Policja zatrzymała 25-letniego i 25-letnią matkę chłopca.

Kobieta miała już wcześniej problemy z wychowaniem dziecka

Mazowiecka policja informowała w czwartek, że rodzina nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty. – Jedyna interwencja policji pod tym adresem, która miała miejsce około pół roku temu, nie miała związku z przemocą w rodzinie – powiedziała rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu podinsp. Katarzyna Kucharska. Według śledczych matka 3-latka miała już jednak wcześniej problemy z wychowaniem swojego pierwszego dziecka. – Dziecko kobiety z poprzedniego związku zostało oddane pod opiekę innym osobom – przekazał prokurator Stojak.

Z obecnym małżonkiem kobieta ma dwoje dzieci. – Co do drugiego dziecka nie mamy żadnych informacji, żeby była wobec niego stosowana przemoc – dodał prokurator.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rodzice skatowanego 3-latka trafią do aresztu?

Prokuratura Rejonowa w Kozienicach skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie matki i ojca 3-latka, który pobity, w stanie krytycznym, trafił do szpitala w Radomiu – poinformował PAP prokurator Andrzej Stojak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Ojciec usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dzieckiem od 2019 r. do sierpnia 2021 r. Matce przedstawiono zarzut pomocnictwa do usiłowania zabójstwa i narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia – powiedział prokurator.

Według śledczych 3-latek był rzucany o ścianę i podłogę, miał obrażenia głowy ze stwierdzonym krwiakiem podoponowym. Posiedzenie sądu w sprawie tymczasowego aresztu odbędzie się w piątek. We wtorek rano dyżurny policji otrzymał zgłoszenie od pracowników Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że z mieszkania w jednej z gmin pow. kozienickiego zostało zabrane przez pogotowie ratunkowe 3-letnie dziecko. Miało ono z obrażenia ciała spowodowane najprawdopodobniej stosowaniem przemocy. Karetką pogotowia z dzieckiem pojechała do szpitala matka. Rodzina nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty. Jedyna interwencja policji pod tym adresem, która miała miejsce około pół roku temu, nie miała związku z przemocą w rodzinie – powiedziała Kucharska.

Jak przekazała PAP w czwartek rzeczniczka mazowieckiego szpitala Karolina Gajewska, stan dziecka określany jest jako krytyczny. 3-latek z zatrzymaniem krążenia i urazem głowy trafił na oddział neurochirurgii szpitala, gdzie został poddany operacji usunięcia krwiaka. Obecnie przebywa na Oddziale Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Leczenia Bólu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Brutalne pobicie 3-latka. Wniosek o areszt dla rodziców

Prokuratura Rejonowa w Kozienicach skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie matki i ojca 3-latka, który pobity, w stanie krytycznym, trafił do szpitala w Radomiu – poinformował PAP prokurator Andrzej Stojak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Ojciec usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dzieckiem od 2019 r. do sierpnia 2021 r. Matce przedstawiono zarzut pomocnictwa do usiłowania zabójstwa i narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia – powiedział prokurator.

Według śledczych 3-latek był rzucany o ścianę i podłogę, miał obrażenia głowy ze stwierdzonym krwiakiem podoponowym. Posiedzenie sądu w sprawie tymczasowego aresztu odbędzie się w piątek. We wtorek rano dyżurny policji otrzymał zgłoszenie od pracowników Centrum Powiadamiania Ratunkowego, że z mieszkania w jednej z gmin pow. kozienickiego zostało zabrane przez pogotowie ratunkowe 3-letnie dziecko. Miało ono z obrażenia ciała spowodowane najprawdopodobniej stosowaniem przemocy. Karetką pogotowia z dzieckiem pojechała do szpitala matka. Rodzina nie była objęta procedurą Niebieskiej Karty. Jedyna interwencja policji pod tym adresem, która miała miejsce około pół roku temu, nie miała związku z przemocą w rodzinie – powiedziała Kucharska.

Jak przekazała PAP w czwartek rzeczniczka mazowieckiego szpitala Karolina Gajewska, stan dziecka określany jest jako krytyczny. 3-latek z zatrzymaniem krążenia i urazem głowy trafił na oddział neurochirurgii szpitala, gdzie został poddany operacji usunięcia krwiaka. Obecnie przebywa na Oddziale Anestezjologii, Intensywnej Terapii i Leczenia Bólu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Policyjny pościg na Śląsku. Porzucili 3-letnie dziecko

Nawet do 5 lat więzienia grozi mieszkańcowi Siemianowic Śląskich za niezatrzymanie się do kontroli drogowej. Mężczyzna zaczął uciekać przed policją, jednak utracił panowanie nad pojazdem, przez co doszło do wypadku. Kierowca wyskoczył z auta i zaczął uciekać, zostawiając w środku… swoje 3-letnie dziecko.

Do szokującego zdarzenia doszło w sobotę wieczorem w Siemianowicach Śląskich. Policjanci chcieli zatrzymać samochód do rutynowej kontroli drogowej. Jednak kierowca jadącej od strony Bytomia osobówki na widok policji dodał gazu i zaczął uciekać. W związku z tym policjanci rozpoczęli pościg za nim.

Kierowca nie chciał się zatrzymać i jechał coraz szybciej. Nie skończyło się to dla niego dobrze. Gdy wjeżdżał na rondo, zahaczył o wysepkę i z impetem wjechał w barierki. Policjanci nie zdążyli zahamować i uderzyli radiowozem w tył seata.

Na tym cała akcja się nie zakończyła. Kierowca wyskoczył z auta i uciekł do pobliskiego parku. Biegł tak szybko, że policjantom nie udało się go dogonić. Okazało się, że w samochodzie jechała także kobieta ze swoim 3-letnim synkiem. – Świadek wziął na ręce chłopczyka i kazał kobiecie czekać na przyjazd policjantów — przekazuje siemianowicka komenda.

Zostawili 3-latka w samochodzie i uciekli

Kobieta również postanowiła uciec, zostawiając swoje 3-letnie dziecko w samochodzie. Wróciła jednak po kilkunastu minutach i zgłosiła się do mundurowych. Zostali przewiezieni do szpitala na konsultację. Opieki lekarzy wymagali również dwaj funkcjonariusze ruchu drogowego.

Na całe szczęście w wyniku kolizji nikt nie odniósł żadnych poważniejszych obrażeń. Zarówno policjanci jak i matka z dzieckiem zostali zwolnieni do domów. 3-latek nie został jednak przekazany matce. Trafił interwencyjnie do placówki opiekuńczo wychowawczej.
Źródło info i foto: o2.pl

Odnaleziono zaginione dzieci

Dwa zgłoszenia o zaginięciu dzieci w Okunince odebrali wczoraj włodawscy policjanci. 3-letni chłopczyk oddalił się od swoich rodziców. Chwilę później dyżurny odebrał kolejne zgłoszenie o zaginięciu 5-latka. Obaj chłopcy cali i zdrowi wrócili pod opiekę rodziców. Apelujemy, by we właściwy sposób sprawować opiekę nad dziećmi. Brak właściwego nadzoru oprócz zagrożeń dla życia i zdrowia dzieci skutkuje koniecznością zaangażowania różnych służb. Przypominajmy też dzieciom o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, o tym, że zawsze mogą zwrócić się o pomoc do policjantów i innych służb.

22.07.2021 r., przed południem, dyżurny włodawskiej komendy odebrał zgłoszenie dotyczące zaginięcia 3-letniego chłopca z województwa dolnośląskiego w Okunince nad Jeziorem Białym. Dziecko zniknęło z oczu matki. Po bezskutecznych poszukiwaniach kobieta wezwała na pomoc Policję. Do poszukiwań oprócz policjantów włączyli się strażacy i ratownicy. Czynnościami na miejscu kierował I Zastępca Komendanta Powiatowego Policji we Włodawie – młodszy inspektor Krzysztof Tatys. Na szczęście dziecko zostało odnalezione w sąsiednim domku w ośrodku wypoczynkowym. Całe i zdrowe wróciło do mamy.

Kilka minut później, dyżurny odebrał kolejne zgłoszenie o zaginięciu dziecka. Tym razem zaginęła 5-latka z województwa mazowieckiego. Dziecko odnalazło się w niedługim czasie całe i zdrowe na terenie ośrodka, gdzie wypoczywała rodzina. Wszyscy opiekunowie dzieci byli trzeźwi.

Tego typu zgłoszeń jest wiele w sezonie wakacyjnym. Na szczęście dotychczasowe zdarzenia miały swój szczęśliwy finał i zakończyły się jedynie na strachu. Skierowani na miejsce policjanci przeprowadzili z rodzicami rozmowy o sposobie sprawowania opieki nad dziećmi i konieczności właściwego nadzoru.

Apelujemy o to, by we właściwy sposób sprawować opiekę nad pociechami oraz by małych dzieci nigdy i nigdzie nie pozostawiać bez opieki, szczególnie w obcych, zatłoczonych i niebezpiecznych miejscach. Oprócz zagrożeń dla życia i zdrowia dzieci skutkuje to koniecznością intensywnych działań różnych służb. Przypominajmy też dzieciom o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, o tym, że zawsze mogą zwrócić się o pomoc do osób, które nie są anonimowe – policjantów i innych służb. Uczmy też dzieci tego jak się nazywają i gdzie mieszkają, numerów telefonów kontaktowych i alarmowych – zakładajmy też dzieciom opaski z numerem telefonu do rodziców.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zabójstwo dwóch chłopów w Turzanach. Nowe informacje

Turzany koło Inowrocławia. To w tej miejscowości doszło do tragedii. Nie żyje dwóch chłopców w wieku 3 oraz 5 lat. Bracia najprawdopodobniej zostali zamordowani przez swoją matkę. W sobotę ma odbyć się sekcja zwłok. Do tej tragedii doszło w piątek rano w Turzanach pod Inowrocławiem (województwo kujawsko-pomorskie). Jak przekazał „Fakt”, ciała dwóch braci w wieku 3 oraz 5 lat odnalazł ich ojciec.

Jak wskazał tabloid, dzieci najprawdopodobniej zostały zamordowane przez swoją matkę. Kobieta miała próbować odebrać sobie życie. Trafiła ona do szpitala. Z informacji tabloidu wynika, że ciała chłopców odnalazł ich ojciec w piątkowy poranek. W domu miał on także odnaleźć zakrwawione ciało swojej żony. Jak przekazał natomiast „Super Express”, chłopcy najprawdopodobniej próbowali ratować się ucieczką. Jednak nie udało się im przeżyć, ich matka miała ich zamordować. 37-latka miała później próbować odebrać sobie życie. W wannie odnalazła ją teściowa.

Po policję miał zadzwonić ojciec chłopców, który usłyszał krzyk swoje matki. To ona miała wejść pierwsza do mieszkania. – Jak weszliśmy do środka domu, zobaczyliśmy w nim pełno krwi. Dwójka chłopców była martwa. Wstępnie ustaliliśmy, że zginęli od ciosów nożem w klatkę piersiową i plecy – przekazał „SE” jeden z policjantów. Dodał on, że chłopcy musieli uciekać „dlatego te ciosy w plecy”.

Asp. szt. Izabella Drobniecka z Komendy Powiatowej Policji w Inowrocławiu przekazała w rozmowie z „Faktem”, że w trakcie oględzin stwierdzono na ciałach dzieci obrażenia oraz rany, które mogły przyczynić się do ich śmierci.

– Obrażenia, rany na ciałach dzieci wskazują, że zgon nie nastąpił z przyczyn naturalnych. Podejrzewamy udział osób trzecich – przekazała tabloidowi prokurator Agnieszka Adamska-Okońska z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Nieoficjalnie ustalono także, że rany kłute zostały zadane w okolicy pleców oraz klatki piersiowej. W sobotę ma odbyć się sekcja zwłok dzieci.
Źródło info i foto: wp.pl

Lublin: Trzylatek wypadł z okna. Rodzice kompletnie pijani

O dziecku, które wypadło z okna w budynku w Lublinie zawiadomiła w sobotę wieczorem policję kobieta, świadek wypadku. Trzylatek został przewieziony do szpitala. Funkcjonariusze szybko ustalili, że w mieszkaniu było troje dzieci i pijani rodzice. Ojciec spał, a matka „wyszła na papierosa”. Gdy matka „na chwilę wyszła z domu na papierosa”, a ojciec spał po pracy trzyletni chłopczyk skorzystał z okazji i wszedł na parapet okienny. Po chwili jednak stracił równowagę i wypadł z wysokości pierwszego piętra. Do wypadku doszło w sobotę około 20:20 w Lublinie.

Świadkowie zawiadomili policję i pogotowie. Dziecko zostało przewiezione do szpitala, gdzie ustalono, że upadając na miękkie podłoże nie doznało groźnych dla zdrowia obrażeń.

Jak się okazało w mieszkaniu poza 3-latkiem, który wypadł przez okno, była jeszcze dwójka nieletnich dzieci w wieku 6 i 11-lat. Byli również opiekujący się nimi nietrzeźwi rodzice. Badanie alkomatem wykazało, że w organizmie 33-letniego ojca był ponad 1 promil, a u matki prawie 1,5 promila alkoholu.

Mundurowi ustalają dokładny przebieg oraz okoliczności zdarzenia. Policja przypomina, że za narażenie dzieci na niebezpieczeństwo utraty zdrowia, a nawet życia Kodeks karny przewiduje karę do 5 lat więzienia. O zdarzeniu policja zawiadomi Sąd Rodzinny i Nieletnich. Dzieci trafiły pod opiekę trzeźwego członka rodziny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Puławy: Przemoczony i przemarznięty 3-latek błąkał się samotnie po ulicy. Odnaleziona matka była pijana i agresywna

Przemoczony i przemarznięty 3-letni chłopczyk błąkał się sam ulicami Puław (woj. lubelskie). Dziecko ubrane było jedynie w koszulkę, majtki i kapcie. Policjanci szybko ustalili dane dziecka i jego miejsce zamieszkania. Przed blokiem odnaleźli jego matkę. 37-letnia kobieta była pijana i agresywna, miała ponad 2 promile alkoholu w organizmie. Zgłoszenie o błąkającym się samotnie ulicami Puław chłopcu policjanci dostali w sobotę przed godziną 15:00. Trzylatek był na ul. Wólka Profecka.

– Zaraz po otrzymanej informacji na miejsce pojechał patrol. Tam do policjantów podeszła pracownica Domu Samopomocy Środowiskowej, która poinformowała mundurowych, że znaleziony na ulicy maluch przebywa u nich w ośrodku. Kilka minut wcześniej przyniósł go mieszkaniec Puław – informuje Komenda Miejska Policji w Puławach.

Dziecko było przemarznięte i przemoczone. Miało na sobie jedynie koszulkę, majtki i kapcie. Do 3-latka wezwane zostało pogotowie, a policjanci zajęli się poszukiwaniem opiekunów.

Mundurowi szybko ustalili adres zamieszkania rodziny. Pod jednym z bloków zastali poszukiwaną kobietę. 37 letnia mieszkanka Puław była pijana. Pierwsze badanie wykazało, że kobieta miała w organizmie ponad 2 promile alkoholu. 37-latka była agresywna i wulgarna. Przyznała, że od dwóch godzin szuka 3-letniego syna, ale to nie jest sprawa policji. Jak się okazało w domu, również sam przebywał drugi -7-letni syn kobiety.

37-latka została zatrzymana, trafiła do policyjnego aresztu. Odpowiadać będzie za narażenie dziecka na niebezpieczeństwo utraty życia bądź zdrowia oraz znieważenie funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: Fakt.pl