Białoruś: Andrzej Poczobut pozostaje w areszcie

Działacz Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut, uznany za więźnia politycznego, pozostanie w areszcie na kolejne trzy miesiące – poinformowali aktywiści centrum praw człowieka Wiasna. Poczobut przebywa w areszcie od marca. O przedłużeniu aresztu o trzy miesiące Wiasna poinformowała w środę rano w Telegramie.

Andrzej Poczobut, członek władz nieuznawanego przez rząd ZPB i dziennikarz, od lat współpracujący m.in. z „Gazetą Wyborczą” i Telewizją Polonia, jest oskarżany w sprawie karnej o „podżeganie do nienawiści”.

W ramach tej sprawy, którą prokuratura generalna zakwalifikowała jako „rehabilitację nazizmu”, zatrzymano także szefową ZPB Andżelikę Borys i działaczki Irenę Biernacką oraz Marię Tiszkowską, a także aktywistkę polską z Brześcia Annę Paniszewą.

Aktywiści praw człowieka oraz społeczność międzynarodowa uznały postępowanie za motywowane polityczne, a wszystkich zatrzymanych – za więźniów sumienia.

Biernacka, Tiszkowska i Paniszewa zostały wypuszczone z aresztu, jednak były zmuszone do opuszczenia Białorusi. Postępowania wobec nich nie umorzono. Poczobut i Borys pozostają w areszcie. Najprawdopodobniej odmówili zgody na wyjście na wolność pod warunkiem opuszczenia kraju.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Areszt dla sprawców pobicia ze skutkiem śmiertelnym

Kryminalni ustalili i zatrzymali sprawców pobicia ze skutkiem śmiertelnym 46-latka. Do zdarzenia doszło pod koniec lipca br. w Chełmie. Okazali się nimi trzej mieszkańcy powiatu chełmskiego w wieku od 18 do 20 lat. Wszyscy zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty. Sąd zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

Do zdarzenia doszło nocą w ostatnich dniach lipca br., w centrum Chełma. 46-letni mężczyzna, który wraz z żoną wracał do domu został zaatakowany i pobity przez nieustalone osoby. Z obrażeniami ciała karetką pogotowia przetransportowany został do szpitala, gdzie po kilku dniach zmarł.

Policjanci kryminalni, którzy zajmowali się tą sprawą, ustalili i zatrzymali w ubiegłym tygodniu podejrzewanych o to pobicie. Okazali się nimi trzej mieszkańcy powiatu chełmskiego w wieku od 18 do 20 lat. Wszyscy zostali doprowadzeni do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzuty. Sąd Rejonowy w Chełmie zastosował wobec nich środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy.

Zgodnie z przepisami kodeksu karnego pobicie, którego następstwem jest śmierć człowieka, zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat 10.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policja wraca na miejsce ukrycia zwłok 11-letniego Sebastiana

Śledczy sprawdzają miejsce, gdzie ukryte zostały zwłoki 11-latka z Katowic. W badaniach wykorzystują georadar. Przypomnijmy, 41-letni mężczyzna, który przyznał się do porwania i zabójstwa Sebastiana, trafił na trzy miesiące do aresztu. Ta tragiczna historia wstrząsnęła całą Polską.

Śledczy na zlecenie prokuratury sprawdzali miejsce, w którym 41-letni Tomasz M. chciał ukryć zwłoki chłopca. Wnikliwie badają teren, żeby nie przeoczyć żadnego śladu, który może dotyczyć zbrodni.

W rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” prokurator Waldemar Łubniewski z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu przyznał, że śledczy przeprowadzają badanie georadarem, by sprawdzić czy Tomasz M. wcześniej dopuścił się podobnej zbrodni.

Potwierdzam, że takie czynności miały miejsce, nie mogę jednak ujawnić, które dokładnie miejsca były sprawdzane. Potwierdzam także, że na Niwce znaleźliśmy kości, jednak po zbadaniu okazały się one zwierzęce – mówi prokurator Waldemar Łubniewski z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

W rozmowie z naszym dziennikarzem prokurator nie wyklucza również kolejnego przesłuchania mężczyzny podejrzanego o zbrodnię. Tomasz M. przebywa w tymczasowym areszcie. Usłyszał już zarzut zabójstwa.

Z naszych informacji wynika, że prokurator przeanalizował już także akta sprawy 13-latki z Sosnowca, która jesienią ubiegłego roku, miała popełnić samobójstwo. Jak usłyszeliśmy, nie zapadła jeszcze decyzja czy ta sprawa zostanie połączona ze śledztwem dotyczącym śmierci 11- latka.

W czasie wielogodzinnego prokuratorskiego przesłuchania, mężczyzna ze szczegółami miał opowiedzieć o zbrodni. Prokuratura nie ujawnia jednak żadnych szczegółów.

Brat Tomasza M. zabiera głos

W rozmowie z „Super Expressem” ostatnie wydarzenia skomentował brat Tomasz M. Odniósł się m.in. do informacji o swojej córce: 13-letniej Dominice, która rok temu popełniła samobójstwo. Uważam, że jej śmierć nie miała żadnego związku z bratem, ona wujka na oczy nawet nie widziała, poza wczesnodziecięcym okresem – tłumaczy.

Jak dodaje, od brata odciął się lata temu, kiedy Tomasz M. porwał chłopca w 2008 roku w Siemianowicach Śląskich. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego – zaznacza. Nie mam pojęcia, skąd u niego takie skłonności. Jestem zszokowany tym wszystkim.

Pan Daniel domyśla się, co mogło doprowadzić do samobójstwa jego 13-letniej córki, ale nie chce o tym mówić.

Tragiczny finał poszukiwań chłopca

O tym, że 11-latek nie żyje policja poinformowała w niedzielę. Funkcjonariusze odnaleźli ciało zaginionego chłopca i zatrzymali 41-letniego mężczyznę, który przyznał się do uprowadzenia i zabójstwa dziecka.

11-letni Sebastian nie wrócił w sobotę do domu z placu zabaw. Miał być o 19:00, ale wysłał mamie SMS-a z prośbą o przesunięcie powrotu na godzinę 19:30. Dostał zgodę, ale w wyznaczonej porze w domu się nie pojawił. Chłopca szukali policjanci i strażackie grupy poszukiwacze z psami.

41-letni Tomasz M. został zatrzymany w niedzielę po godz. 17 w Sosnowcu. Przyznał się do uprowadzenia i zabicia 11-letniego Sebastiana. Wskazał też miejsce na terenie Sosnowca, gdzie zakopał ciało zaginionego chłopca. 41-latka udało się namierzyć dzięki zapisom z monitoringu na miejscu, gdzie po raz ostatni widziany był 11-letni Sebastian. Na nagraniach widoczne było auto mężczyzny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci przejęli 8 mln sztuk nielegalnych papierosów

400 tys. paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy, o szacunkowej wartości blisko 6 mln złotych przejęli funkcjonariusze SG i CBŚP. Nielegalny towar wjechał do Polski z Litwy na naczepie samochodu ciężarowego. Kontrabandę przewoził 28 – letni obywatel Litwy, który już usłyszał zarzuty w Prokuraturze Rejonowej w Suwałkach.

Funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej w ramach wspólnych działań z policjantami z Zarządu w Białymstoku Centralnego Biura Śledczego Policji skontrolowali samochód ciężarowy z naczepą, który wjechał na teren Polski z Litwy. Działania przeprowadzono na drodze krajowej numer 8 w gminie Raczki (powiat suwalski). Okazało się, że w naczepie zamiast deklarowanych materiałów termoizolacyjnych, znajdują się ogromne ilości papierosów bez polskich znaków akcyzy.

W sumie funkcjonariusze zabezpieczyli 400 tys. paczek białoruskich papierosów o szacunkowej wartości blisko 6 mln zł. Gdyby nielegalny towar trafił na polski rynek Skarb Państwa straciłby ponad 9,7 mln zł. Podczas działań został zatrzymany 28-letni obywatel Litwy.

Wobec kierowcy zostało wszczęte postępowanie przygotowawcze, które pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Suwałkach prowadzą funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej. Do sprawy zabezpieczono papierosy oraz ciągnik siodłowy i naczepę. Zatrzymanemu mężczyźnie przedstawiono zarzuty karno-skarbowe, a następnie tymczasowo aresztowano na trzy miesiące.
Źródło info i foto: Policja.pl

Przedłużono areszt Andżeliki Borys o 3 miesiące

Szefowa Związku Polaków na Białorusi Andżelika Borys pozostanie w areszcie na kolejne trzy miesiące – poinformował w piątek portal ZPB, powołując się na anonimowe źródła. Według portalu Znadniemna.pl areszt tymczasowy przedłużono także Marii Tiszkowskiej, szefowej oddziału ZPB w Wołkowysku.

Portal podejrzewa, że podobna decyzja mogła zapaść także wobec pozostałych przedstawicieli ZPB – Andrzeja Poczobuta, Ireny Biernackiej. W marcu Borys została zatrzymana i skazana na areszt za organizację „nielegalnej imprezy”, za jaką władze uznały tradycyjny Jarmark Kaziuki. Potem została objęta postępowaniem karnym w związku z rzekomym „podżeganiem do nienawiści na tle narodowościowym” i „rehabilitacją nazizmu” oraz umieszczona w areszcie w Mińsku.

Jakie są zarzuty?

Borys i jeszcze trójce działaczy ZPB – Andrzejowi Poczobutowi, Irenie Biernackiej i Marii Tiszkowskiej – grozi od pięciu do 12 lat więzienia. Wszyscy przebywają w areszcie, usłyszeli już zarzuty.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

30-latek zwabiony na parking przez znajomą. Został porwany

Śląscy policjanci zatrzymali 4 osoby w związku z porwaniem dla okupu 30-letniego mieszkańca Jaworzna. Mężczyzna został zwabiony na parking przez znajomą. Towarzyszył jej 28-latek. Oboje zażądali od 30-latka pieniędzy. Kobieta i mężczyzna porwali 30-latka. Sprawcy zażądali od niego 25 tys. zł, a potem pojechali z nim do Krakowa. Tam zmusili go do wypłacenia z bankomatu 5 tys. złotych i zażądali od niego kolejnych 60 tys. zł.

Dopiero następnego dnia porywacze wypuścili mężczyznę i dali mu kilka dni na zgromadzenie pieniędzy. Jeden z podejrzanych, chcąc uregulować swoje zobowiązania, przekazał sprawę wymuszenia pieniędzy dwóm innym mężczyznom, w tym jednemu obywatelowi Rosji. Kiedy przygotowywali się oni do ponownego uprowadzenia mieszkańca Jaworzna, zostali zatrzymani przez policję.

Cała czwórka trafiła na 3 miesiące do tymczasowego aresztu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano 30-letniego nożownika

24 grudnia br. policjanci z KPP w Chrzanowie zatrzymali 30-letniego mężczyznę, który ugodził nożem 45-letniego mieszkańca gminy Chrzanów. Poszkodowany mężczyzna przebywa w szpitalu, a podejrzany po postawieniu zarzutu został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

W Wigilię, w godzinach południowych, oficer dyżurny chrzanowskiej komendy otrzymał telefoniczne zgłoszenie, że przy sklepie na jednym z osiedli w Chrzanowie jakiś mężczyzna ugodził nożem 45 -latka, po czym oddalił się z miejsca zdarzenia.

Policjanci po przyjeździe na miejsce natychmiast zajęli się rannym, krwawiącym mężczyzną. Przystąpili do udzielenia mu pierwszej pomocy, a następnie monitorowali jego czynności życiowe do czasu przyjazdu załogi pogotowia ratunkowego. Po wstępnym zaopatrzeniu medycznym, 45 -latek został zabrany do szpitala.

Tymczasem funkcjonariusze rozpoczęli intensywną penetrację terenu za sprawcą czynu. Po krótkim czasie napotkali mężczyznę, który rysopisem przypominał sprawcę, a który to na widok radiowozu zaczął uciekać. Kilka chwil później został zatrzymany. Przy nietrzeźwym 30-latku policjanci znaleźli nóż.

Po nocy spędzonej w chrzanowskiej komendzie w pomieszczeniach dla zatrzymanych 30-letni mieszkaniec Chrzanowa został doprowadzony do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Następnie 27 grudnia br., został doprowadzony do sądu. Na rozprawie sąd przychylił się do wniosku prokuratora i zastosował wobec podejrzanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na trzy miesiące.

Podejrzanemu grozi kara pozbawiania wolności na czas nie krótszy niż 3 lata. Wszystko wskazuje na to, że sprawca zaatakował 45-latka bez powodu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Magdalena K. aresztowana na 3 miesiące

Podejrzana o kierowanie bojówką kiboli Cracovii Magdalena K. została w czwartek aresztowana na trzy miesiące przez krakowski sąd. 32-latce, która tydzień wcześniej została sprowadzona ze Słowacji na podstawie listu gończego grozi łącznie aż 15 lat pozbawienia wolności.

W czwartek po południu Dział Prasowy Prokuratury Krajowej poinformował o przychyleniu się przez krakowski sąd do wniosku prokuratora Małopolskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Wnioskował on o trzymiesięczny areszt dla Magdaleny K., zaś w argumentacji wyrażono obawę o ucieczkę i ukrywanie się 32-latki.

W środę, tuż po sprowadzeniu ze Słowacji, Magdalena K. została przesłuchana. Postawiono jej zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, przemytu i handlu narkotykami, utrudniania postępowania karnego w innym śledztwie oraz składania fałszywych zeznań i nakłaniania do takiego czynu innych osób.

Dział Prasowy PK poinformował, że zarzucane podejrzanej czyny grożą karą do 15 lat pozbawienia wolności. Magdalena K. nie przyznała się do winy i odmówiła składania wyjaśnień.

Magdalena K. miała kierować gangiem po śmierci partnera

Śledczy ustalili, że 32-latka kierowała gangiem, w skład którego wchodziło kilkudziesięciu członków bojówek Cracovii. Grupa miała się zajmować nielegalnym obrotem środkami odurzającymi, a także dopuszczać się czynów przeciwko życiu i zdrowiu, nierzadko z użyciem noży czy maczet.

Co więcej, na etapie śledztwa wykazano, że grupa przestępcza sprowadziła z Hiszpanii do Polski co najmniej 5,5 tony marihuany o czarnorynkowej wartości 88 mln złotych, a także 120 kg kokainy z Holandii o wartości około 4,3 mln euro.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Poznań: Zabójstwo kobiety. 63-letni Krzysztof D. aresztowany

63-letni Krzysztof D. został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące po tym jak zamordował swoją 73-letnią partnerkę. Ciało kobiety znaleziono w sobotę z kilkunastoma ranami kłutymi. Prawdopodobnym motywem zbrodni były pieniądze. Do zabójstwa doszło 7 września w Poznaniu. W jednym z mieszkań 63-letni Krzysztof D. zadźgał swoją partnerkę. Para mieszkała razem. Mężczyzna przyznał się do zbrodni i dodał, że chodziło o pieniądze. 73-latka miała zabrać mu 100 złotych.
Źródło info i foto: o2.pl

Nigeryjczyk udawał amerykańskiego żołnierza. Wyłudził co najmniej 230 tysięcy złotych od sześciu kobiet

Obywatel Nigerii podawał się za amerykańskiego żołnierza i wyłudzał od kobiet pieniądze. Zatrzymali go w Warszawie policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością. Mężczyzna trafił już na trzy miesiące do aresztu. Sprawca działał od co najmniej roku. Wyłudził co najmniej 230 tysięcy złotych od sześciu kobiet.

Nigeryjczyk kontaktował się z kobietami przez portale randkowe. Te – zauroczone oszustem – decydowały się spełniać jego prośby i przesyłać pieniądze. Jak im pisał – miały to być na przykład opłaty celne za wysłaną do Polski przesyłkę ze złotem i opłata za pin do karty w nigeryjskim banku, na której miało być ponad pół miliona dolarów.

Oszust szantażował jedną z ofiar, grożąc ujawnieniem pikantnych szczegółów korespondencji z nią.

W trakcie przeszukania mieszkania oszusta oraz jego pojazdu, policjanci zabezpieczyli gotówkę w obcej walucie i fałszywy paszport. Mężczyzna posługiwał się nim do zakładania rachunków bankowych, na które pokrzywdzone kobiety dokonywały wpłat. Zabezpieczono również dokumentację bankową oraz nośniki danych.

Śledczy sprawdzają, czy mężczyzna oszukał więcej osób i ostrzegają przed łatwowiernością.
Źródło info i foto: RMF24.pl