Zabójstwo holenderskiego dziennikarza. Kolejne aresztowanie w Polsce

​W Polsce aresztowano 30-letniego mężczyznę podejrzewanego o udział w zabójstwie holenderskiego dziennikarza śledczego Petera R. de Vriesa w 2021 r. – poinformowała w poniedziałek niderlandzka prokuratura. W sprawie oskarżono już dwóch innych Polaków. Mężczyzna został aresztowany pod zarzutem pomocy w przygotowaniu ataku na dziennikarza. Niderlandzka prokuratura nie podała tożsamości zatrzymanego. Według jej ustaleń w czasie, w którym dokonano zabójstwa, mieszkał w Rotterdamie. Zaznaczono, że władze wystąpiły o jego ekstradycję do Holandii.

De Vries został postrzelony 6 lipca 2021 r. w Amsterdamie, gdy wychodził ze studia telewizyjnego. Zmarł w szpitalu 15 lipca, wskutek odniesionych ran. Dziennikarz był powszechnie znany ze swoich bezkompromisowych reportaży, opisujących holenderski świat przestępczy. Był popularnym reporterem, często komentował w mediach głośne procesy kryminalne.

Przed sądem w Amsterdamie trwa obecnie proces podejrzanych o dokonanie zbrodni. Jednym z oskarżonych jest 36-letni Polak Kamil E., który prowadził samochód z miejsca ataku. Drugim – 22-letni Holender Delano G., który miał pociągnąć za spust. Obu mężczyzn schwytano krótko po zamachu na życie dziennikarza. Na początku lipca aresztowano 27-letniego Polaka Krystiana M., któremu zarzuca się zlecenie zabójstwa. Mężczyzna jest również podejrzany o udział w trzech innych przestępstwach, w tym próbie zabójstwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Byli policjanci z Piątku na ławie oskarżonych. Chodzi o pobicie ze skutkiem śmiertelnym

​Dożywocie grozi byłemu policjantowi z Piątku w Łódzkiem, któremu prokuratura zarzuciła pobicie ze skutkiem śmiertelnym 30-letniego mężczyzny. Chodzi o zdarzenie z kwietnia zeszłego roku. Śledczy wysłali właśnie do sądu akt oskarżenia, który objął jeszcze pięcioro byłych funkcjonariuszy, w tym komendanta z Piątku. Główny z podejrzanych miał brutalnie pobić 30-latka podczas domowej interwencji. Kopiąc go, spowodował miedzy innymi złamania żeber i pęknięcia śledziony. Towarzysząca mu policjantka nie zapobiegła agresji. Następnie oboje wywieźli pobitego radiowozem do sąsiedniej miejscowości i pozostawili w lesie.

Śledztwo wykryło ogrom nieoprawidłowości w komendzie w Piątku. Już wcześniej w tej jednostce dochodziło do stosowania przemocy i między innymi bezprawnego pozbawiania wolności osób zatrzymywanych – chociażby za nielegalny połów ryb, picie alkoholu w miejscach publicznych, czy śmiecenie. W sumie w akcie oskarżenia zawarto 19 przypadków przekroczenia w ten sposób uprawnień przez policjantów.

34-latkowi grozi kara nawet dożywotniego pozbawienia wolności, natomiast pozostałym oskarżonym kary pozbawienia wolności w wymiarze do lat pięciu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zabezpieczono narkotyki o wartości 1,2 mln złotych

Policjanci z gdańskiej komendy wojewódzkiej zatrzymali 30-letniego mężczyznę podejrzanego o wprowadzanie do obrotu znacznej ilości narkotyków. Zatrzymany w torbie sportowej przenosił 2 kg marihuany. W trakcie przeszukania dwóch mieszkań policjanci zabezpieczyli ponad 22 kg konopi indyjskich oraz blisko 70 gramów amfetaminy. Za tego typu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od 2 do 12 lat.

Policjanci z Wydziału d.w. z Przestępczością Narkotykową Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku uzyskali informację, że 30-letni mieszkaniec Gdańska wprowadza do obrotu znaczne ilości narkotyków. Mężczyzna został zatrzymany w trakcie przenoszenia narkotyków z magazynu do samochodu. Policjanci zabezpieczyli przy nim ponad 2 kg marihuany oraz ponad 10 tys. zł w gotówce.

Kryminalni, pracując dalej nad sprawą w lokalu, który pełnił funkcję magazynu zabezpieczyli 22 kg marihuany oraz blisko 70 gramów amfetaminy, a w mieszkaniu 30-latka kolejne 655 gramów konopi indyjskich.

Czarnorynkowa wartość zabezpieczonych środków odurzających przekracza kwotę 1,2 mln zł.

Za tego typu przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności od lat 2 do 12. Zatrzymany 30-latek został doprowadzony do sądu z wnioskiem o zastosowanie środka zapobiegawczego, został tymczasowo aresztowany na 2 miesiące.
Źródło info i foto: Policja.pl

Ciała dwóch mężczyzn znalezione niedaleko Radomska

W miejscowości Lgota Wielka niedaleko Radomska (woj. łódzkie) w poniedziałek rano znaleziono ciała 30- i 38-latka. Nie wykluczamy żadnej z hipotez dotyczących przyczyn śmierci mężczyzn, także tzw. udziału osób trzecich – powiedziała rzeczniczka policji w Radomsku nadkom. Aneta Wlazłowska. Na jednej z posesji w miejscowości Lgota Wielka w pow. radomszczańskim (woj. łódzkie) – jak podała policja – znaleziono w poniedziałek ciała dwóch mężczyzn.

– Kiedy policjanci pojechali na miejsce, okazało się, że zmarli mężczyźni to 38- i 30-latek mieszkający w powiecie radomszczańskim. Okoliczności śmierci są niewyjaśnione. W związku z tym został powiadomiony prokurator – mówiła Wlazłowska.

Nie wykluczamy żadnej z hipotez dotyczących przyczyny zgonu mężczyzn, także tzw. udziału osób trzecich – podkreśliła w rozmowie z PAP rzeczniczka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ruszył proces zabójcy Pawła Adamowicza

W poniedziałek ruszył proces Stefana W. oskarżonego o zabójstwo Pawła Adamowicza. 30-latek nie odezwał się podczas rozprawy ani słowem. We wcześniej złożonych zeznaniach, które w poniedziałek odczytano, W. twierdził m.in., że „zabójstwo Adamowicza zaplanowali gangsterzy z Warszawy”. Podczas pierwszej, poniedziałkowej rozprawy w Sądzie Okręgowym w Gdańsku 30-letni Stefan W. zajął miejsce w tzw. akwarium, czyli szklanej, pancernej „klatce”. Towarzyszyli mu policjanci.

Oskarżony o zabójstwo Pawła Adamowicza nie odezwał się ani jednym słowem – odmówił składania zeznań. Jego poprzednie zeznania (złożone w toku trzyletniego śledztwa) odczytała sędzia Aleksandra Kaczmarek. Ich fragment zamieszczamy poniżej (część rozprawy była transmitowana):

Do śródmieścia, gdzie było Światełko do nieba, przyjechałem tramwajem. Dobrze to wiecie, bo w kieszeni został bilet. Wysiadłem na przystanku chyba „Brama Wyżynna”, to było koło 18. Wiedziałem, jaki jest program całej imprezy. To tajemnica, skąd wiedziałem, jaki jest program całej imprezy. Z przystanku poszedłem ogólnie obadać ten teren, musiałem obadać ten teren

[na pytanie: „czy był pan pod sceną?”] – Wszędzie byłem, sprawdzicie sobie na monitoringu, co dalej robiłem. Nie widziałem pana Adamowicza, wiem, że światełko do nieba miało się zacząć o dwudziestej. Nie wszedłem na teren ogrodzony metalowymi barierkami pod sceną. Jak trwał koncert, to chodziłem po całym terenie w odległości około jednego kilometra od sceny, nie zwracałem uwagi, jaki grał zespół. Miałem przy sobie nóż i gaz pieprzowy. Nóż miałem w wewnętrznej kieszeni kurtki [sędzia: podejrzany łapie się za kurtkę, w którą jest ubrany]. Gaz miałem w zewnętrznej kieszeni. Nikt mnie nie kontrolował, gdy tam wchodziłem, nikt mnie nie odmacywał gdy wchodziłem. Ja czekałem, aż Adamowicz zacznie odliczać przed światełkiem do nieba. On tak zawsze robił, powiedziały mi to bandziory z Warszawy

Jak relacjonował reporter RMF FM Kuba Kaługa, który był na sali, na pokazane nagranie ze stacji TVN24 (na którym uwieczniono moment zabójstwa) „Stefan W. miał powiedzieć, że nagranie jest zmanipulowane, bo TVN to ‚lewackie ścierwo, co wszyscy wiedzą'”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Kolejny transport uchodźców udaremniony

Policjanci z Nowej Soli zatrzymali siedmiu imigrantów. Sześciu z nich jest narodowości irackiej, a jeden prawdopodobnie egipskiej. Osoby były przewożone przez 30 -letniego ukraińskiego kierowcę. Trwają czynności procesowe z ich udziałem.

W nocy 15 grudnia br. tuż przed godziną 1:00 nowosolscy policjanci podczas patrolu skontrolowali samochód osobowy marki Volkswagen. Autem tym podróżowało łącznie ośmiu mężczyzn. W wyniku podjętych czynności ustalono, że sześciu z nich to obywatele Iraku, a jeden zaś obywatel Egiptu, którzy prawdopodobnie nielegalnie przebywają na terenie Polski i zmierzają w kierunku Niemiec. Mężczyźni są w wieku od 23 do 27 lat. Przewożący ich obywatel Ukrainy został zatrzymany do wyjaśnienia, postawiono mu zarzut z art. 264 § 3 kodeksu karnego, za co grozi mu kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Policjanci powiadomili Straż Graniczną, której to imigranci zostaną przekazani do dalszych czynności. Policjanci i strażnicy graniczni zwracają się z prośbą do wszystkich mieszkańców o przekazywanie informacji związanych z próbami przewozu imigrantów lub podejrzanymi osobami. Ta sytuacja pokazuje, jak ważne jest uzupełnianie się różnych instytucji.
Źródło info i foto: Policja.pl

Gdańsk: Nożownik zaatakował w centrum miasta

W niedzielę na ulicy Długiej w centrum Gdańska 30-letni mężczyzna atakował przechodniów nożem. 27-latek doznał rany klatki piersiowej i trafił do szpitala – przekazał Interii oficer prasowy asp. sztab. Mariusz Chrzanowski z Komedy Miejskiej Policji w Gdańsku. Do zdarzenia doszło w niedzielę o świcie, ok. godz. 6 przy ul. Długiej w centrum gdańskiej starówki. Policjanci zjawili się szybko na miejscu zdarzenia i obezwładnili napastnika. 

30-latek atakował przechodniów, którzy próbowali odebrać mu niebezpieczne narzędzie. Jednym z nich był 27-latek, który w wyniku szamotaniny został raniony przez agresywnego napastnika. Ze wstępnych  ustaleń wynika, że jego życiu i zdrowiu nic nie zagraża. W szpitalu znalazł się też sprawca, którego poddano badaniu na obecność alkoholu i narkotyków w organizmie. 

„Wciąż trwają czynności w ten sprawie, a policjanci wyjaśniają okoliczności zdarzenia” – informuje podinsp. Magdalena Ciska.

Ulica Długa to reprezentacyjna ulica Gdańska, biegnąca przez główne miasto w dzielnicy Śródmieście. Jest bardzo popularna wśród turystów. Panuje tam zwykle spory ruch.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymano 30-latka, który potrącił kobietę i uciekł z miejsca wypadku

Niemal tydzień potrzebowali policjanci z Wrocławia, by namierzyć i zatrzymać 30-latka, który w ubiegły poniedziałek (29 listopada) potrącił 31-letnią kobietę na przejściu dla pieszych i uciekł z miejsca zdarzenia. Mężczyzna ukrywał się przed mundurowymi, bo jak się okazało, ma do odbycia karę więzienia. Do wypadku na przejściu dla pieszych na ul. Królewieckiej we Wrocławiu doszło w ubiegły poniedziałek (29 listopada). 31-letnia kobieta przechodziła na drugi koniec jezdni z psem, gdy została potrącona przez osobowego audi. Kierowca uciekł jednak z miejsca zdarzenia. Pomocy poszkodowanej, która ostatecznie trafiła do jednego z wrocławskich szpitali, udzielali inni uczestnicy ruchu.

Potrącił 31-latkę i uciekł. Miał powody, by ukrywać się przed policją

Policjanci zaraz po wypadku opublikowali zdjęcia samochodu, który brał udział w zdarzeniu i rozpoczęli obławę na kierowcę. Pojazd został porzucony przy ul. Warmińskiej – ledwie kilkaset metrów od przejścia dla pieszych na ul. Królewieckiej. Na osobowym audi widoczne były ślady potrącenia.

– Policjanci szukali kierowcy i ustalili, że mężczyzna ukrywa się w jednym z mieszkań na terenie Wrocławia – informuje asp. szt. Łukasz Dutkowiak z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Dodatkowo okazało się, że jest on osobą poszukiwaną w celu odbycia kary 2 lat pozbawienia wolności oraz posiada aktywny zakaz prowadzeni pojazdów. – Jego zatrzymanie było już tylko kwestią czasu i nastąpiło z zaskoczenia. 30-latek nie krył zdziwienia, gdy zobaczył policjantów w drzwiach – dodaje asp. Dutkowiak.

Mężczyzna początkowo nie chciał przyznać się do zarzucanego mu czynu, ale policjanci zgromadzili w tej sprawie bogaty materiał dowodowy. Ostatecznie 30-latek usłyszał zarzuty dotyczące naruszenia zasad bezpieczeństwa w ruchu i spowodowania wypadku drogowego, a także prowadzenia pojazdu mechanicznego pomimo orzeczonego przez sąd zakazu oraz nieudzielenia pomocy poszkodowanej.

Kierowcy audi grozi teraz do 5 lat więzienia. Został już tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy.
Źródło info i foto: wp.pl

Niemcy: Celowo wjechał w grupę dzieci. Troje z nich jest poważnie rannych

29 października w Witzenhausen (Hesja) 30-latek wjechał samochodem na chodnik – prosto w grupę idących do szkoły dzieci. Poważne obrażenia odniosło troje z nich, a 8-letnia dziewczynka w wyniku obrażeń zmarła po przewiezieniu do szpitala. Z ustaleń śledczych wynika, że kierowca wjechał w dzieci rozmyślnie – informuje „Donau Kurier”. Prokuratura z Kassel poinformowała w poniedziałek o ustaleniach, dotyczących zdarzenia sprzed trzech dni. Wiadomo już, że wypadek, w wyniku którego zmarła 8-latka, a inne dzieci odniosły obrażenia, 30-letni kierowca spowodował celowo.

Zeznania świadków wypadku wskazują, że kierowca „rozmyślnie skierował samochód w stronę idących chodnikiem uczniów szkoły podstawowej, w konsekwencji tego celowo spowodował śmierć dziecka i obrażenia kilkorga dzieci” – poinformowała prokuratura. Rozpędzony samochód rozbił się na 2-metrowym kamiennym murze, znajdującym się tuż za chodnikiem.

Jednej dziewczynki nie udało się uratować 

Samochód wjechał w grupę, składającą się z sześciorga uczniów szkoły podstawowej. Poważne obrażenia odniosły trzy dziewczynki, jedna z nich zmarła niedługo po przewiezieniu do szpitala. Pozostała dwójka odniosła „obrażenia poważne, ale ich życiu nie zagraża już niebezpieczeństwo” – potwierdził rzecznik lokalnej policji. W akcji ratowniczej brało udział kilka karetek pogotowia oraz dwa helikoptery, które przewiozły ranne dziewczynki do szpitala.

Kierowca, który także doznał obrażeń w wyniku spowodowanego przez siebie wypadku, trafił do szpitala, później zaś przewieziono go do szpitala psychiatrycznego – informuje „Donau Kurier”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zatrzymani za handel podrabianymi torebkami. Przejęto towar o wartości 3 mln złotych

Policjanci stołecznego wydziału do walki z przestępczością gospodarczą zatrzymali 30-latka, który w Centrum Handlowym w Wólce Kosowskiej handlował galanterią skórzaną opatrzoną podrobionymi znakami towarowymi zastrzeżonymi dla znanej marki. Zatrzymany mężczyzna odpowie za wprowadzanie do obrotu handlowego towaru z nielegalnie naniesionymi zastrzeżonymi znakami towarowymi znanych światowych marek czynem swym wyczerpując znamiona art. 305 ust. 3 Ustawy Prawo Własności Przemysłowej.

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością gospodarczą komendy stołecznej otrzymali informację, z której wynikało, że na terenie Centrum Handlowego w Wólce Kosowskiej może być sprzedawany towar z nielegalnie naniesionymi znakami towarowymi znanych światowych marek.

Kiedy dotarli na miejsce niezwłocznie skierowali się do jednego ze stoisk handlowych. Na jednym z nich sprzedaż torebek damskich łudząco podobne do markowych wyrobów prowadził 30-letni mężczyzna. Policjanci sprawdzili cały boks, w którym zabezpieczyli kolejną galanterię skórzaną z zastrzeżonymi znakami towarowymi.

W wyniku przeszukania stoiska policjanci zabezpieczyli 768 torebek opatrzonych podrobionymi znakami towarowymi. Wartość rynkowa zabezpieczonych towarów, wyliczona przez pokrzywdzone firmy, wyniosła prawie 3 miliony złotych.

Zatrzymany 30-latek potwierdził, że zabezpieczony przez Policję towar jest sprowadzany bezpośrednio z Chin. Przyznał, że zamawianiem towaru zajmuje się drugi współwłaściciel firmy. Policjanci ustalili też biuro księgowe zajmujące się rozliczaniem finansowym firmy, co może pomóc w ustaleniu skali procederu.

Zatrzymany mężczyzna odpowie za wprowadzanie do obrotu handlowego towaru z nielegalnie naniesionymi zastrzeżonymi znakami towarowymi znanych światowych marek czynem swym wyczerpując znamiona art. 305 ust. 3 Ustawy Prawo Własności Przemysłowej.
Źródło info i foto: Policja.pl