Zatrzymany zgwałcił i zabił pielęgniarkę w Białymstoku

Policjanci z podlaskiego Archiwum X ustalili tożsamość i miejsce pobytu mężczyzny podejrzanego o brutalny gwałt i zabójstwo 30-letniej pielęgniarki. Do zbrodni doszło w 2001 r. w Białymstoku. 43-latek ukrywał się w Anglii. Do wstrząsającej zbrodni doszło w sierpniowy wieczór 2001 r. na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. 30-letnia pielęgniarka została zaatakowana kilkanaście metrów od bloku, w którym mieszkała. Sprawca brutalnie zgwałcił kobietę i ograbił z biżuterii.

Na skutek poniesionych obrażeń, ofiara po kilku miesiącach zmarła w szpitalu. Nie udało się jednak ustalić sprawcy, dlatego w sierpniu 2002 r. śledztwo zostało umorzone. W 2020 roku śledczy ponownie zajęli się tą zbrodnią. Na początku ubiegłego roku nastąpił przełom w sprawie i funkcjonariusze ustalili podejrzanego o tę zbrodnię oraz miejsce jego pobytu. Okazało się, że 43-latek od ponad 15 lat ukrywa się w Anglii, w jednej z miejscowości na południe od Manchesteru. Mężczyzna został zatrzymany, a pod koniec lutego ekstradowano go do Polski.
Źródło info i foto: o2.pl

30-latka z Łodzi oszukała ludzi na milion złotych

Łódzka policja zatrzymała 30-latkę, która wyłudziła od ludzi kwotę nawet miliona złotych. Swój „biznes” prowadziła od maja 2020 roku. Policja opisuje, jak wyglądał cały proceder. Kobiecie grozi teraz kara do 8 lat więzienia.

Policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością z komendy wojewódzkiej w Łodzi, od pewnego czasu wspólnie prokuraturą, prowadzili czynności związane z oszustwami przy sprzedaży internetowej. „W tym konkretnym postępowaniu zebrany materiał wskazuje na to, że 29-letnia mieszkanka Łodzi w okresie od maja 2020 do stycznia 2022 roku, zakładając w sieci fałszywe sklepy, doprowadziła do niekorzystnego rozporządzenia mieniem kilka tysięcy osób z terenu całego kraju wyłudzając kwotę nawet miliona złotych” – podaje Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi. Kobieta, na portalach aukcyjnych dawała ogłoszenia oferujące do sprzedaży głównie telefony i konsole do gier, których nie miała. „Generowała etykiety przewozowe i wysyłała puste koperty jedynie ze ścinkami papieru. Potwierdzenie w systemie odbioru powodowało niestety przelanie środków wpłaconych przez kupującego na rachunek wskazany przez oszustkę” – opisuje policja.
Źródło info i foto: se.pl

Potrącił policjanta i uciekła. 30-latka trafiła do aresztu

Policjanci z Jaworzna zatrzymali kobietę, która w trakcie kontroli drogowej potrąciła policjanta i odjechała. Policjanci oddali strzały w koła uciekającego peugeota. 30-latka była poszukiwana przez wymiar sprawiedliwości.

W sobotę (11.12.2021) przed godziną 19.00 na ul. Jana Pawła II, policjanci z Wydziału Ruchu Drogowego zatrzymali do kontroli drogowej osobowego peugeota. Po wylegitymowaniu kierującej i sprawdzeniu jej w policyjnych bazach danych okazało się, że jest ona poszukiwana celem odbycia kary 20 dni aresztu. Gdy jeden z mundurowych wydał kobiecie polecenie, aby wyszła z auta, ta natomiast wrzuciła wsteczny bieg i gwałtownie ruszyła. Mundurowy próbował wyciągnąć kluczyki ze stacyjki, lecz został potrącony i upadł na jezdnię. W kierunku opon pojazdu padły dwa strzały, mimo to peugeot z impetem odjechał z miejsca kontroli. Policjanci ruszyli w pościg, jednak kobieta zdołała uciec.

Wszystkie drogi wyjazdowe z miasta zostały natychmiast zablokowane, a do pomocy przyjechali policjanci z katowickiego oddziału prewencji. Kryminalni rozpoczęli poszukiwania 30-letniej kobiety, która nie posiadała stałego adresu zameldowania.

Wczoraj (12.12.2021) około godziny 17.00 policjanci z Jaworzna, wspólnie z kryminalnymi z katowickiej komendy wojewódzkiej, zatrzymali poszukiwaną w jednym z mieszkań w Chrzanowie. Była ona całkowicie zaskoczona wizytą śledczych. 30-latka została przewieziona i osadzona w policyjnym areszcie jaworznickiej komendy. Czynności w tej sprawie trwają…
Źródło info i foto: Policja.pl

List gończy za 30-latką. Ściga ją policja

Wydział kryminalny Komendy Miejskiej Policji w Łomży poszukuje Anity Szudrawskiej. Za 30-latką wydano list gończy. Jej wizerunek i dane od 2 września są dostępne na stronie policji. Kobieta jest podejrzewana o sutenerstwo, za co grożą jej 3 lata więzienia.

Jak czytamy na stronie policji, mieszkanka Łomży jest poszukiwana na podstawie: Art. 204 § 2 – czerpanie korzyści majątkowej z uprawiania prostytucji przez inną osobę (sutenerstwo) oraz Art. 258 § 1 – branie udziału w zorganizowanej grupie albo związku mających na celu popełnienie przestępstwa lub przestępstwa skarbowego. Za ten pierwszy czyn kobieta może spędzić w więzieniu 3 lata, a za drugi nawet 5. Poszukiwana przez policję Anita Szudrawska ma 30 lat. Wzrost: 161-165 CM, oczy jasne. Osoby, które mogą przyczynić się do zlokalizowania kobiety są proszone o kontakt telefoniczny z KMP Łomża Wydział Kryminalny: 48 85 670 23 05 lub email: dyzurny.kwp@bk.policja.gov.pl Czytaj też: W uszach miał białe słuchawki. Policjanci z Hajnówki szukają tego człowieka!
Źródło info i foto: se.pl

Podkarpackie: 30-latka jechała z dzieckiem i rodzicami bez przedniej opony. Kobieta miała 3 promile

30-latka, która wiozła samochodem swojego syna i rodziców, miała blisko 3 promile alkoholu. Pijana matka została zatrzymana przez policjantów dzięki informacji od osoby, którą zaniepokoił sposób, w jaki kobieta jechała drogą wojewódzką w Godowej (woj. podkarpackie), a przede wszystkim to, że na przednim kole brakowało opony.

Jeden z kierowców jadących w poniedziałek po g. 16 drogą wojewódzką nr 989 w Godowej zauważył samochód terenowy volvo z uszkodzonym przednim kołem, który poruszał się po niewłaściwej stronie drogi. Zawiadomił policję. Patrol szybko namierzył podejrzany samochód. Okazało się, że za kierownicą siedziała 30-letnia mieszkanka powiatu strzyżowskiego. Badanie alkomatem wykazało u niej 2,86 promila alkoholu.

W środku 4-letnie dziecko i pijani rodzice

Pasażerami byli 4-letni syn kierującej oraz jej rodzice, którzy również byli pijani. Samochód, którym podróżowali był niesprawny technicznie, na przednim prawym kole brakowało opony, a felga była uszkodzona, na skutek tarcia aluminiowej obręczy o asfalt.

Chłopiec został przekazany pod opiekę najbliższych. Kobieta trafiła do policyjnego aresztu, do czasu wytrzeźwienia. Policjanci sprawdzają teraz czy matka sprawując opiekę nad dzieckiem w takim stanie nie stworzyła zagrożenia dla jego życia lub zdrowia. Ponadto kobieta odpowie za jazdę w stanie nietrzeźwości. O sytuacji został powiadomiony sąd rodzinny.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo 30-letniego Polaka w Wakefield. Zatrzymano 5 młodych mężczyzn

Brytyjska policja zatrzymała pięciu młodych mężczyzn podejrzanych o zabójstwo 30-letniego Polaka w Wakefield na północy Anglii. Jak się okazało, wszyscy podejrzani to również Polacy. Pochodzą z powiatu bialskiego. Do brutalnego pobicia 30-letniego Aleksandra P. doszło 9 września, tuż po północy. Mimo że mężczyźnie szybko udzielono medycznej pomocy, nie udało się go uratować. Zmarł na skutek odniesionych obrażeń.

Policji zajęło kilka dni ustalenie, kim był mężczyzna. Na swojej stronie apelowała również do lokalnej społeczności, aby świadkowie zdarzenia skontaktowali się z komendą i pomogli w wyjaśnieniu tej sprawy. W poniedziałek zatrzymano pierwszego z podejrzanych o udział w zabójstwie Aleksandra P. To 19-letni Marceli Sz. Wczoraj kolejne cztery osoby trafiły do aresztu: 27-letni Maciej S., 23-letni Michał Sz., 23-letni Adam L. oraz 20-letnia Karolina K.

Jak udało się ustalić portalowi dziennikwschodni.pl cała piątka pochodzi z Białej Podlaskiej lub okolic.

Na razie nie wiadomo, co było przyczyną zabójstwa Aleksandra P. Brytyjska policja wciąż pracuje nad ustaleniem okoliczności tego zdarzenia. Bialska policja – jak informuje portal dziennikwschodni.pl – nie otrzymała żadnych oficjalnych informacji w tej sprawie od angielskich służb.
Źródło info i foto: wp.pl

Piękna 30-latka zbudowała narkotykowe imperium. Trwają poszukiwania Magdaleny Kralki

Policja poszukuje Magdaleny Kralki, 30-latki, która miała kierować narkotykowym gangiem z Krakowa. Udaje jej się ukrywać prawdopodobnie dzięki pieniądzom, które zarobiła prowadząc nielegalny biznes. – Było ich tyle, że stały na paletach – opowiada dziennikarz Szymon Jadczak w TVN 24.

Magdalena Kralka, 30-latka poszukiwana m.in. czerwoną notą Interpolu, podejrzana jest o kierowanie narkotykowym gangiem. O tym, jak to się stało, że stała się liderką grupy przestępczej opowiadał dziennikarz Szymon Jadczak w TVN 24.

Magda Kralka dorobiła się na narkotykach. „Pieniądze leżały na paletach”

30-latka miała przejąć interes po swoim partnerze, Mariuszu Z. należącym do grupy pseudokibiców związanych z klubem piłkarskim Cracovia. W 2017 roku został on zatrzymany przez policję i trafił do aresztu. Kobieta miała nie brać udziału w działaniach kiboli, a zarządzać „biznesową odnogą kibolskiego gangu”.

Prawdopodobnie udaje jej się skutecznie ukrywać przez policją, dzięki pieniądzom, które zarobiła. – Jeden z ludzi, który zna tych braci i był w domu u Magdy, opowiadał mi, że tam pieniądze stały na paletach. Oni już nie wiedzieli, co z tymi pieniędzmi zrobić – opowiadał Szymon Jadczak. – (Magda) ma ogromne środki, właściwie nieograniczone. Mając takie pieniądze można się ukrywać – dodał.

Wobec kobiety wydano Europejski Nakaz Aresztowania

Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie wydał za Magdaleną Kralką list gończy. Kobieta ścigana jest także na podstawie Europejskiego Nakazu Aresztowania. Jej sprawa otrzymała czerwoną notę Interpolu, co oznacza, że jest uważana za niebezpiecznego przestępcę. Podejrzewana jest o kierowanie grupą przestępczą i powiązania mające na celu popełnianie przestępstw.

Magdalena Kralka ma 30 lat i około 172 centymetrów wzrostu. Jest szczupłej budowy ciała, ma długie proste włosy koloru blond i zielone oczy. Ostatnio zamieszkiwała w Krakowie. Policjanci ostrzegają, że ukrywanie poszukiwanej lub udzielenie pomocy w ucieczce grozi karą pozbawienia wolności do lat pięciu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

30-latka poszukiwana listem gończym oraz ENA. Kobiecie zarzuca się kierowanie grupą przestępczą

Policja poszukuje 30-letniej Magdaleny Kralki. Za kobietą wydano list gończy oraz Europejski Nakaz Aresztowania. Ostatni raz zamieszkiwała w Krakowie. Magdalena Kralka poszukiwana jest na podstawie listu gończego wydanego przez Małopolski Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Krakowie. Za kobietą wydany został także Europejski Nakaz Aresztowania.

Śledczy zarzucają kobiecie kierowanie grupą przestępczą. Jak ustalił Onet, 30-latka miała od dwóch lat stać na czele kiboli Cracovii, prywatnie jest też partnerką jednego z zatrzymanych pod koniec 2017 r. liderów tego klubu.

Małopolska policja informuje, że za ukrywanie poszukiwanej lub pomaganie jej w ucieczce grozi kara pozbawienia wolności do lat 5.

Kralka jest szczupła, ma około 172 cm wzrostu, blond włosy i zielone oczy.

„Wszelkie informacje mogące pomóc w ustaleniu miejsca przebywania poszukiwanej prosimy kierować do KWP Kraków Sekcja ds. Poszukiwań i Identyfikacji Osób, 31-571 Kraków, ul. Mogilska 109 (telefon: 12 61-54-420; 12 61-54-446; 12 61-54-448). Zapewnimy ananonimowość” – informuje policja.
Źródło info i foto: interia.pl

Miejska Górka: Ciało noworodka znalezione w szafie. Chłopiec zginął od uderzeń w głowę. 30-latce grozi dożywocie

W mieszkaniu w Miejskiej Górce policja znalazła ciało noworodka. 30-letnia matka ukrywała ciążę przed bliskimi, prokuratura postawiła jej zarzut zabójstwa. Wstępne ustalenia wskazują na to, że dziecko urodziło się żywe, zginęło od uderzeń w głowę. vW Miejskiej Górce (woj. wielkopolskie) policja i prokuratura ujawniły więcej informacji na temat sprawy śmierci noworodka. 30-letnia kobieta w ostatni wtorek, 2 lipca, trafiła do szpitala w Rawiczu ze względu na zły stan zdrowia.

Tam lekarze ustalili, że kobieta niedawno urodziła. W jej mieszkaniu pojawiła się policja – funkcjonariusze w szafie znaleźli ciało noworodka. W rozmowie z Polsat News rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Michał Smętkowski przekazał, że ustalono, iż 30-latka ukrywała ciążę przed wszystkimi, nawet rodziną, a dziecko urodziła w ukryciu.

Według wstępnych ustaleń chłopiec urodził się żywy, natomiast zginął od uderzeń w głowę. Po tym, jak 30-latkę wypisano ze szpitala w piątek, kobietę zatrzymano. Prokurator postawił jej zarzut zabójstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jaki wyrok usłyszy Kajetan P.?

Katarzyna J. była lektorką języka włoskiego. Jej owinięte w folię szczątki odnaleziono w pierwszych dniach lutego 2016 roku w mieszkaniu na warszawskim Żoliborzu. Morderca przewiózł zwłoki 30-latki z jej mieszkania na Woli, w którym brutalnie zamordował swoją ofiarę. Jako sprawcę wskazano Kajetana P., wówczas 27-letniego bibliotekarza, który chciał być jak Hannibal Lecter. W piątek, po ponad trzech latach od tamtych wydarzeń, Kajetan P. usłyszy wyrok. Jednak sąd może nadzwyczajnie złagodzić karę! Jak to możliwe?

W pierwszych dniach lutego 2016 roku w jednym z mieszkań w bloku na warszawskim Żoliborzu wybuchł pożar. Po ugaszeniu ognia na miejscu odkryto pozbawione głowy ciało Katarzyny J. – lektorki i tłumaczki języka włoskiego. Ustalono, że 3 lutego kobieta miała lekcję z Kajetanem P., 30-letnim filologiem klasycznym, który pracował jako bibliotekarz, a wcześniej odbywał staż m.in. w tygodniku „Polityka”.

To właśnie jego wizerunek rozpoznano na kamerach monitoringu i wskazano jako możliwego sprawcę zabójstwa. Ustalono, że do zbrodni doszło w mieszkaniu lektorki na Woli, a ciało przewieziono na Żoliborz, gdzie Kajetan P. wynajmował mieszkanie wraz kilkoma innymi osobami. Pożar wzniecono dla zatarcia śladów.

Taksówkarz, który tego dnia wiózł Kajetana P., relacjonował później policjantom, że bibliotekarz wzbudził w nim podejrzenia m.in. przez torbę, z której ciekła krew. 30-latek miał tłumaczyć, że wiezie w niej tuszę dzika. Głowę lektorki wsadził do plecaka.

Kajetan P. trafił na listę najgroźniejszych, poszukiwanych przestępców

Po śmierci Katarzyny J. Kajetan P. uciekł z kraju. Wcześniej odwiedził jednak Poznań, skąd pochodził. Stamtąd udał się do Berlina, potem do Włoch, a następnie na Maltę. Prawdopodobnie zamierzał uciec do Afryki, gdzie jego schwytanie byłoby o wiele trudniejsze. 6 lutego za bibliotekarzem wydano Europejski Nakaz Aresztowania, a jedenaście dni później doszło do jego zatrzymania. Wpadł w ręce policjantów w stolicy kraju La Valletcie. 30-latek został zaskoczony przez funkcjonariuszy w momencie wysiadania z autobusu miejskiego.

Po aresztowaniu Kajetan P. trafił do Polski, gdzie usłyszał zarzuty i został przesłuchany. Przyznał się do zabicia Katarzyny, wyjawił także motyw. – Powiedział prokuratorom, że targały nim sprzeczne emocje, miał potrzebę samodoskonalenia i pozbywania się ludzkich słabości. Elementem samodoskonalenia były m.in. głodówki, intensywne ćwiczenia fizyczne, zerwanie wszelkich związków z rodziną. Na pewnym etapie tej ewolucji, jak sam mówił, uznał, że musi zabić jakąś osobę – relacjonował wówczas Przemysław Nowak z prokuratury okręgowej w Warszawie. 30-latek przyznał, że z Katarzyną J. nic go wcześniej nie łączyło. Wybrał jej ogłoszenie, ponieważ było do niego dołączone jej zdjęcie.

Fascynował się seryjnym mordercą

Kajetan P. był zafascynowany postacią Hannibala Lectera, inteligentnego, a zarazem socjopatycznego seryjnego mordercy, bohatera cyklu powieści Thomasa Harrisa oraz filmu „Milczenie Owiec”. Swego czasu napisał nawet wiersz o wymownym tytule „Uczta Hannibala Lectera”, w którym pisał o „ucztowaniu rzezi” i „wątróbkach z tanich pisarzy”. „Jedzcie, kochani – wasza miłość mnie umacnia. Do wielkiej sztuki popełnienia upragnionego morderstwa” – kończył swój poemat. Wiersz doczekał się nawet publikacji w periodyku Meander.

Po zatrzymaniu na Malcie, Kajetan P. przebywał w areszcie w Poznaniu, gdzie został poddany obserwacji psychiatrycznej. To właśnie wtedy miał dopuścić się kolejnej napaści. Tym razem jego ofiarą padła psycholog. Duszoną kobietę uratował strażnik, sam jednak został raniony przez Kajetana P. odłamkiem szkła. Innego ugryzł podczas konwoju. Po tych wydarzeniach 30-latek usłyszał kolejne zarzuty.

Proces ws. zabójstwa Katarzyny J. rozpoczął się w maju 2018 roku w Warszawie. Na wniosek rodziny lektorki został utajniony. Ponieważ eksperci z zakresu psychiatrii uznali, że w chwili popełnienia czynu sprawca był w stanie ograniczonej poczytalności, opinia publiczna obawia się, że Kajetan P. może usłyszeć zaskakująco niski wyrok, ponieważ sąd może, choć nie musi, nadzwyczajnie złagodzić karę. Tymczasem prokuratura wnosi o dożywocie.
Źródło info i foto: Fakt.pl