Kamil Durczok z wyrokiem

Kamil Durczok w 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie, będąc pod wpływem alkoholu. We wtorek dziennikarz usłyszał wyrok w sprawie. Decyzją sądu Kamil Durczok został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, ponadto ma zapłacić 3 tys. zł grzywny oraz wpłacić 30 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.

Kamil Durczok pod koniec lipca 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie A1 w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego, będąc pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Nikt nie ucierpiał. W trakcie postępowania odbywającego się w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Groziło mu za to łącznie do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Plejada.pl

CBA zatrzymało kobietę na próbie wręczenia łapówki urzędnikowi z Sulejówka

Centralne Biuro Antykorupcyjne zatrzymało kobietę podczas próby wręczenia łapówki ważnemu urzędnikowi z Sulejówka. Interesantka przekazała 30 tysięcy złotych, a chwilę później została zatrzymana. Do funkcjonariuszy warszawskiego CBA wpłynęła w ostatnich tygodniach informacja o tym, że jeden z interesantów Urzędu Miasta w Sulejówku próbuje skorumpować tamtejszego ważnego urzędnika. Łapówka miałaby uprościć i przyspieszyć zawiłe procedury administracyjne.

– „Czynności śledczych pozwoliły zatrzymać przedsiębiorcę, bezpośrednio po wręczeniu 30 tys. zł Zastępcy Burmistrza Miasta Sulejówek. Poprzez wręczoną korzyść majątkową kobieta liczyła na uzyskanie pozytywnej decyzji administracyjnej umożliwiającej prowadzenie działalności gospodarczej. Wszystko działo się w budynku Urzędu, w środowy wieczór” – poinformowało CBA.

Po zatrzymaniu funkcjonariusze przeszukali również miejsce, w którym kobieta mieszkała i prowadziła swoją działalność. W urzędzie mundurowi zabezpieczyli dokumentację związaną z procedowaniem decyzji administracyjnej. Zatrzymana oszustka ma usłyszeć zarzut korupcyjny w Prokuraturze Okręgowej w Siedlcach.
Źródło info i foto: se.pl

Impreza na 213 osób. Minister zdrowia zapowiada „zero tolerancji”

Warszawa, 27.12.2020. Koronawirus w Polsce. Transmisja konferencji prasowej ministra zdrowia Adama Niedzielskiego z KPRM w Warszawie, 27 bm. Spotkanie dot. dzia³añ rz¹du w zwi¹zku z koronawirusem. (aldg) PAP/Piotr Nowak

Koronawirus i obostrzenia. Organizacja w jednym z nocnych klubów w Gdańsku imprezy „Specjalny Świąteczny Trening” z udziałem 213 osób, to skrajna nieodpowiedzialność – napisał wieczorem na twitterze szef resortu zdrowia Adam Niedzielski.

„28 grudnia Państwowy Powiatowy Inspektor Sanitarny w Gdańsku, po analizie zebranych materiałów i przeprowadzonym postępowaniu, nałożył karę w wysokości 30 tys. na osobę odpowiedzialną za organizację w jednym z nocnych klubów imprezy „Specjalny Świąteczny Trening” z udziałem 213 osób” – czytamy na stronie internetowej Głównego Inspektora Sanitarnego.

„W opinii inspekcji sanitarnej organizacja i przebieg tego wydarzenia stanowiło naruszenie przepisów Rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 21 grudnia 2020 r. w sprawie ustanowienia określonych ograniczeń, nakazów i zakazów w związku z wystąpieniem stanu epidemii” – zaznaczono.

W ocenie ministra zdrowia pomysły naruszania przepisów to „skrajna nieodpowiedzialność”.

GIS zaapelował „do wszystkich o bezwzględne przestrzeganie przepisów przeciwepidemicznych. Zostały one ustanowione w celu ochrony zdrowia i życia obywateli naszego kraju”. „Jakiekolwiek próby ich omijania czy lekceważenia, nie mogą być akceptowane” – czytamy w komunikacie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Człuchów: Złamał zasady kwarantanny, bo chciał iść na piwo z kolegami

W Człuchowie w woj. pomorskim zatrzymano dwóch młodych mężczyzn, którzy złamali kwarantannę. Jednego policjanci zatrzymali już kolejny raz, a drugi tłumaczył, że poszedł na piwo z kolegami. Za złamanie kwarantanny grozi obecnie nawet 30 tysięcy złotych grzywny. Policjanci zatrzymali dwóch mężczyzn z powiatu człuchowskiego, którzy złamali warunki kwarantanny.

Pierwszy (rocznik 1985) tłumaczył dzielnicowemu, że chciał spotkać się kolegami i poszedł na działki napić się piwa, drugi (rocznik 1989) został już drugi raz złapany na złamaniu kwarantanny. Funkcjonariusze sporządzili dokumentację, która będzie podstawą dla sanepidu ich ukarania.

Takich wniosków w całym kraju policjanci sporządzili już 341 – informuje reporter RMF FM Krzysztof Zasad. Kwarantannie domowej są poddawane obecnie osoby wracające z zagranicy, albo takie, które miały kontakt z osobą zakażoną koronawirusem. Kwarantanna oznacza m.in. zakaz opuszczania miejsca, w którym ją odbywa.

Zgodnie z nowymi przepisami za nieprzestrzeganie kwarantanny grozi kara grzywny do 30 tys. zł, którą nakłada Powiatowy Inspektor Sanitarny. Ponadto osoby, które nie zastosują się do zaleceń muszą liczyć się z odpowiedzialnością karną, wynikającą z treści art. 116 Kodeksu wykroczeń.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Marek L., założyciel fundacji z zarzutami. Oszukał ofiarę księdza pedofila

Zarzut oszustwa postawiono założycielowi fundacji „Nie lękajcie się” Markowi L. – pisze piątkowa „Rzeczpospolita”. Niedawny prezes Marek L. miał wyłudzić od podopiecznej fundacji „Nie lękajcie się” 30 tys. zł.

Jak podaje piątkowa gazeta, szczecińska prokuratura postawiła Markowi L. zarzut z art. 286 par. 1 tuż przed świętami. Przepis ten mówi, że przestępstwo popełnia ten, kto w celu osiągnięcia korzyści majątkowej doprowadza inną osobę do niekorzystnego rozporządzenia własnym lub cudzym mieniem za pomocą wprowadzenia jej w błąd – za co grozi do ośmiu lat więzienia. Marek L. formalnie nie przyznał się do stawianego mu zarzutu, jednak złożył zeznania, w których potwierdził, że faktycznie wprowadził pokrzywdzoną w błąd, twierdząc, że jest chory” – powiedział „Rzeczpospolitej” – prok. Maciej Jóźwiak z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.

Śledztwo to pokłosie głośnej publikacji „Gazety Wyborczej” z maja 2019 r., w której Katarzyna, ofiara księdza pedofila, opowiedziała, że Marek L., znany orędownik walki z pedofilią w Kościele, wyłudził od niej 30 tys. zł. Pod pretekstem rzekomej choroby (raka trzustki) i potrzeby nowatorskiej operacji L. zwrócił się do kobiety o pożyczkę zaraz po tym, jak wygrała ona sądownie milion złotych zadośćuczynienia od Towarzystwa Chrystusowego. L. miał pojechać do kobiety, a ta dała mu 20 tys. zł do ręki jako pożyczkę, a 10 tys. w prezencie.

Kobieta wkrótce się zorientowała, że Marek L. ją oszukał – nie chciał jej przedstawić żadnej dokumentacji medycznej, nie przeszedł też operacji. Sprawa wywołała burzę, która stała się początkiem końca kariery Marka L. oraz założonej przez niego fundacji. Pod koniec maja L. zrezygnował z funkcji prezesa, a fundacja (działała od 2013 r., dokumentowała przypadki molestowania dzieci przez księży, udzielała ofiarom pomocy prawnej i psychologicznej, pozyskiwała odszkodowania od Kościoła) zleciła audyt kontroli wydatków. O podejrzeniu wyłudzenia pieniędzy od kobiety zawiadomiono prokuraturę.

Jak informuje dziennik, na razie – oprócz Katarzyny – nie ma innych pokrzywdzonych działaniami L. Jednak postawienie mu zarzutu nie kończy sprawy. „Przesłuchujemy inne osoby w ramach pomocy prawnej” – dodaje w rozmowie z gazetą prok. Marek Jóźwiak.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

CBA zatrzymało w Dąbrowie Górniczej działacza PiS-u i przedsiębiorcę. Chodzi o próbę wyłudzenia pieniędzy

Przedsiębiorca i lokalny działacz z Dąbrowy Górniczej zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy katowickiej delegatury Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

Jak informuje Wydział Komunikacji Społecznej CBA są to pierwsze zatrzymania – efekt współpracy dwóch delegatur Centralnego Biura Antykorupcyjnego: krakowskiej i katowickiej – w związku ze śledztwem prowadzonym przez CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Postępowanie dotyczy powoływania się na wpływy w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków w Katowicach, a także u posła na Sejm RP.

Jak podkreśla CBA wszystko wskazuje na to, że mężczyźni w zamian za załatwienie spraw związanych z realizacją remontu elewacji jednego z kościołów mieszczącego się w Dąbrowie Górniczej usiłowali wyłudzić 30 tys. zł od wykonawcy robót.

Chodzi o kościół św. Antoniego w Gołonogu. Pod koniec ubiegłego roku wyremontowana została elewacja tej świątyni, dzięki dotacji w wysokości prawie 800 tys. zł, przyznanej parafii z Funduszu Kościelnego przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji. Za wykonanie remontu odpowiadał jeden z krakowskich przedsiębiorców, specjalizujący się w renowacji obiektów zabytkowych, który wcześniej przygotował projekt odnowienia elewacji dąbrowskiego kościoła.

Jednym z zatrzymanych jest kandydat na radnego Rady Miejskiej w Dąbrowie Górniczej z listy Prawa i Sprawiedliwości, który podczas ostatnich wyborów mandatu jednak nie uzyskał. Jak zapewniał w ubiegłym roku w rozmowie z DZ zarzuty stawianie mu przez wykonawcę remontu kościoła godzą w jego dobre imię. Wezwał więc przedsiębiorcę w listopadzie 2018 roku oficjalnym pismem do zaniechania rozpowszechniania nieprawdziwych jego zdaniem informacji o żądaniu korzyści majątkowej przy zawarciu umowy o roboty budowlane.

Jak się okazuje wykonawca remontu nie przestraszył się tych żądań, a CBA nie uwierzyło także w takie zapewnienia, bowiem dąbrowski działacz PiS-u został ostatecznie zatrzymany.

Jak informuje CBA zatrzymani w Prokuraturze Okręgowej w Katowicach usłyszeli zarzut usiłowania wyłudzenia 30 tys. zł. Prokurator zastosował wobec nich wolnościowe środki zapobiegawcze.
Źródło info i foto: dabrowagornicza.naszemiasto.pl

Odzyskano pieniądze wyłudzone przez oszusta działającego metodą „na policjanta CBŚP”

Informacja jaką zdobyli policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy okazała się „na wagę złota”. Przygotowana obserwacja i szybkie działanie pozwoliły na zatrzymanie „odbieraka” – jednego z oszustów. Szajka, do której należał, oszukiwała starsze osoby metodą „na policjanta CBŚP”. Policjanci odzyskali łącznie ponad 30 tys. złotych. Policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy pracujący nad rozpracowywaniem grup przestępczych zajmujących się oszustwami „na wnuczka” i „na policjanta CBŚ” zdobyli cenną informację.

Wynikało z niej, że dojdzie do oszustwa na terenie Szwederowa. Rola przebywającego w naszym województwie jednego ze sprawców miała polegać na odbiorze pieniędzy bezpośrednio od starszej osoby, która sądziła że zadzwonił do niej policjant CBŚP. Ta wiedza pozwoliła na przygotowanie obserwacji.

Policjanci czekali pod jednym z banków na Szwederowie. W pewnym momencie zaobserwowali starszą kobietę, która weszła do placówki. Jej zachowanie było nerwowe i nieco nienaturalne. Kobieta cały czas rozmawiała z kimś przez telefon komórkowy, jednocześnie odwracała się w różnych kierunkach, jakby chciała sprawdzić czy ktoś za nią idzie lub ją obserwuje. Zdobyte w tego typu sprawach doświadczenie pozwoliło na wytypowanie tej właśnie 85-latki jako potencjalnej pokrzywdzonej w wyniku działania oszustów.

Po pewnym czasie kobieta opuściła bank i zaczęła przemieszczać się ulicami. Na wysokości targowiska miejskiego przy ul. Konopnickiej w Bydgoszczy podszedł do niej mężczyzna, który po krótkiej rozmowie przejął pakunek i zaczął odchodzić. Kobieta cały czas prowadziła rozmowę przez telefon komórkowy z nieustaloną osobą.

W związku z zaistniałą sytuacją policjanci Wydziału Kryminalnego KWP w Bydgoszczy podjęli decyzję o zatrzymaniu mężczyzny. Wymieniony zatrzymany został około 300 metrów od miejsca przekazania pakunku, w bocznej ulicy w chwili, gdy się przebierał. Pod zdjętym ubraniem miał kolejne, co wskazywało, że zdjęty wcześniej strój służył do zakamuflowania i uniemożliwienia ewentualnej identyfikacji jego osoby. W trakcie przeszukania tego mężczyzny policjanci znaleźli kopertę, w której znajdowała się gotówka. Po przeliczeniu okazało się, że było to 20 tys. złotych.

Zatrzymanym okazał się 56-latek bez stałego miejsca zameldowania na terenie kraju. Ustalono, iż Bogdan Z. wynajmował pokój w hostelu w Bydgoszczy, który policjanci przeszukali. Znaleźli tam i zabezpieczyli gotówkę: ponad 1.300 dolarów amerykańskich oraz 9.700 złotych pochodzących z niezgłoszonego wcześniej przestępstwa oszustwa.

W trakcie pracy policjanci uzyskali informację, iż do Komisariatu Policji Bydgoszcz-Szwederowo wpłynęło zawiadomienie o oszustwie metodą „na policjanta CBŚP”, gdzie straty wyniosły 20 tys. złotych.

Zatrzymany decyzją Sądu Rejonowego w Bydgoszczy został aresztowany na 3 miesiące. Z ustaleń policjantów wynika, że podejrzany, wraz z innymi osobami, mógł dopuścić się co najmniej kilku innych tego typu oszustw na terenie całego kraju, gdzie straty przekroczyć mogą kwotę 100 tys. złotych. Trwają czynności mające na celu ustalenie pozostałych członków zorganizowanej grupy. Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Akcja CBA na Podkarpaciu. Przedsiębiorca chciał przekupić urzędnika. Oferował minimum 30 tys. złotych

Rzeszowska delegatura CBA pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prowadzi śledztwo w sprawie próby przekupienia urzędnika przez przedsiębiorcę, będącego jednocześnie prezesem zarządu i akcjonariuszem spółki akcyjnej z siedzibą w Warszawie. Miał oferować minimum 30 tysięcy złotych.

Jak ustalono do tej pory, przedsiębiorca będący m.in. prezesem zarządu i akcjonariuszem spółki akcyjnej z siedzibą w Warszawie oraz wspólnikiem dwóch innych spółek kapitałowych, miał złożyć kierownikowi jednostki samorządowej z terenu Podkarpacia propozycję korupcyjną. Łapówką miało być 5 procent wartości kontraktów, jakie miały zostać udzielone jego firmie przez samorząd. Kwota łapówki miała wynosić w jednym tylko przypadku 30 000 zł.

Na podstawie zebranego materiału rzeszowscy agenci CBA zatrzymali w Warszawie przedsiębiorcę. Zatrzymany przez CBA zostanie doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie, gdzie usłyszy zarzut korupcyjny. Agenci CBA zabezpieczają dowody – m.in. zapiski, umowy, oferty o udzielenie zamówień publicznych oraz dane elektroniczne w dwóch warszawskich spółkach, mieszkaniu podejrzanego, biurze księgowym oraz w jednym z podkarpackich urzędów. Według naszych informacji, chodzi o jeden z urzędów w powiecie ropczycko-sędziszowskim.

– Z materiałów śledztwa wynika, że ujawniony czyn mógł stanowić jedynie fragment procederu prowadzonego przez zatrzymanego. Ustalenia śledztwa CBA wskazują, że wręczane przez niego w sposób zakamuflowany korzyści majątkowe, przedstawicielom samorządów, mogły być praktykowanym sposobem uzyskiwania zamówień publicznych. Łapówki mogły sięgać jednorazowo nawet kwoty 150 000 złotych – informuje CBA. Sprawa prowadzona przez rzeszowskie CBA ma charakter wielowątkowy i może dotyczyć przedstawicieli innych samorządów.
Źródło info i foto: nowiny24.pl

Para spod Kwidzyna chciała sprzedać swoje dziecko. Policja bada sprawę

Para spod Kwidzyna zamieściła w internecie ofertę sprzedaży swojego nowo narodzonego dziecka. Szybko znaleźli kupców, dostali nawet zaliczkę, ale o wszystkim dowiedziała się policja. Teraz grozi im długa odsiadka.

Sprawa wyszła na jaw, gdy policjanci z wydziału do walki z cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku dotarli do ogłoszenia na jednym z portali. Z anonsu wynikało, że kobieta jest w ciąży, ale nie może wychować swojego dziecka, jednak nie chce go porzucić. Poinformowała, że czeka na oferty w tej sprawie.

Chcieli sprzedać dziecko za 30 tys. zł

Funkcjonariusze ustalili, że na ogłoszenie odpowiedziała para mieszkająca za granicą. Jak informuje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku, doszło do spotkania obu rodzin. Umowa na sprzedaż dziecka opiewała na 30 tys. zł. Ustalono, że miesiąc przed porodem matka wraz z konkubentem zamieszkała w wynajmowanym mieszkaniu na południu Polski. Poród odbył się 5 marca 2018 r. Po trzech dniach dziecko zarejestrowano w urzędzie stanu cywilnego. Formalnie jako ojca wskazano mężczyznę, który umówił się na kupno noworodka. Na początku rodzice dostali połowę umówionych pieniędzy. Kolejne 15 tys. miało do nich trafić po zrzeczeniu się praw rodzicielskich.

Cała czwórka z zarzutami

Ostatecznie służbom udało się zapobiec wywiezieniu dziecka poza granice Polski. Obecnie przebywa ono w rodzinie zastępczej.

Wszystkim czterem osobom, które brały udział w transakcji, postawiono zarzut handlu ludźmi. „Przestępstwo to jest zbrodnią, zagrożoną karą pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata” – informuje gdańska prokuratura. Matce dziecka oraz jej partnerowi dodatkowo zarzuca się przestępstwo wyłudzenia poświadczenia nieprawdy. Mogą za to trafić do więzienia na 5 lat. Para przyznała się do winy. Mężczyzna, który chciał odkupić dziecko, również się przyznał, ale zaprzeczył, że przekazał matce dziecka pieniądze. Druga podejrzana w sprawie kobieta nie przyznaje się do zarzucanego przestępstwa.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano kolejnego oszusta, który działał metodą „na policjanta”

​Policjanci na gorącym uczynku zatrzymali mężczyznę, który podając się za policjanta, próbował wyłudzić 30 tys. zł od 83-latka z Katowic. Przed utratą pieniędzy uchroniła seniora reakcja pracowników banku, którzy w porę zaalarmowali funkcjonariuszy.

Jak podał w środę zespół prasowy śląskiej policji, kilka dni temu do starszego mieszkańca Katowic zadzwonił nieznany mu mężczyzna, który przedstawił się jako funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego w Katowicach. Podał imię, nazwisko i rzekomy numer legitymacji służbowej.

„Zaczął wypytywać seniora, czy ma pieniądze na rachunku bankowym i lokatach. Przekonywał rozmówcę, że jego pieniądze są w banku zagrożone i ma wypłacić 30 tys. zł, a następnie przekazać je policjantowi, który po nie przyjdzie do jego miejsca zamieszkania” – powiedziała PAP rzeczniczka katowickiej policji komisarz Aneta Orman.

83-latek pojechał do banku wykonać polecenie osoby, z którą rozmawiał przez telefon. Zachowanie starszego mieszkańca wzbudziło jednak podejrzenia u pracowników banku. Powiadomili o wszystkim policjantów. Mundurowi z Wydziału do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Miejskiej Policji w Katowicach wspólnie z policjantami z komendy wojewódzkiej natychmiast wkroczyli do akcji.

„W pobliżu miejsca zamieszkania starszego pana zauważyli podejrzanego mężczyznę. Gdy chcieli go wylegitymować, zaczął uciekać. Po krótkim pościgu został zatrzymany. Jak się okazało, przyszedł on odebrać od seniora pieniądze. Trafił do policyjnego aresztu” – relacjonowała kom. Orman.

Zatrzymany to 23-latek bez stałego miejsca zamieszkania, pochodzący z Warszawy. Był już w przeszłości karany za przestępstwa przeciwko mieniu. Zebrany przez policjantów i prokuratorów materiał dowodowy pozwolił na przedstawienie mężczyźnie zarzutu usiłowania oszustwa. Sąd zdecydował o aresztowaniu go na dwa miesiące. Grozi mu kara do 8 lat więzienia.

Policjanci podkreślają, że mimo wielu informacji o próbach o oszustw „na wnuczka” czy „na policjanta” ciągle otrzymują sygnały podobnych przypadkach; apelują do seniorów o czujność. Podkreślają, że funkcjonariusze policji nigdy nie informują o prowadzonych przez siebie sprawach telefonicznie, nigdy też nie proszą o przekazanie pieniędzy nieznanej osobie.

„Nie informujmy nikogo telefonicznie o ilości pieniędzy, które mamy w domu lub jakie przechowujemy na koncie. Nie wypłacajmy z banku wszystkich oszczędności. W momencie, kiedy ktoś będzie chciał nas oszukać, podając się przez telefon za policjanta – zakończmy rozmowę telefoniczną rozłączając się. Nie wdawajmy się w rozmowę z oszustem. Jeżeli nie wiemy, jak zareagować, powiedzmy o podejrzanym telefonie komuś z bliskich” – przypomniała kom. Orman.
Źródło info i foto: interia.pl