„Łowcy cieni” zatrzymali poszukiwanego Marka G.

Policjanci CBŚP zatrzymali 32-letniego Marka G. poszukiwanego od 2018 roku, m.in. w celu odbycia kary pozbawienia wolności. Mężczyzna był ścigany na podstawie 4 listów gończych. W zainteresowaniu policjantów CBŚP był w związku z podejrzeniem popełnienia przestępstw narkotykowych.

Funkcjonariusze z Centralnego Biura Śledczego Policji z grupy „łowców cieni”, przy wsparciu policjantów z Zarządu w Gdańsku i Kielcach CBŚP ustalili miejsce przebywania 32-letniego Marka G. Mężczyzna był poszukiwany od 2018 roku. Po dokładnie przeprowadzonej analizie, zebraniu wielu informacji „łowcy cieni” znaleźli mężczyznę w jednym z mieszkań w Gdyni. Okazało się, że mógł tam przebywać od wielu miesięcy.

Mężczyzna był poszukiwany czterema listami gończymi wydanymi przez sąd w Warszawie oraz Prokuraturę Krajową i Okręgową za przestępstwa narkotykowe oraz w celu odbycia kary pozbawienia wolności.

W zainteresowaniu funkcjonariuszy z Zarządu w Kielcach Centralnego Biura Śledczego Policji był w związku z podejrzeniem wprowadzenia do obrotu znacznych ilości środków odurzających w postaci kokainy. Decyzją sądu i na wniosek prokuratora mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Śledztwo nadzorowane jest przez Mazowiecki Wydział Zamiejscowy Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Warszawie.
Źródło info i foto: Policja.pl

32-latek kierował grupą przestępczą. Zatrzymali go „łowcy głów”

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. zatrzymali 32-letniego gorzowianina, który od marca poszukiwany był listem gończym. Mężczyzna ma do odbycia karę 5 lat pozbawienia wolności za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się dystrybucją narkotyków na szeroka skalę. Dzięki gorzowskim łowcom głów możliwe było ustalenie miejsca jego przebywania i dynamiczne zatrzymanie, którym był całkowicie zaskoczony.

Na 32-letnim gorzowianinie ciążył wyrok za sprawę, która toczyła się przed organami ścigania w 2017 roku. Mężczyzna ten występował w niej jako główny podejrzany. Usłyszał wówczas zarzuty kierowania zorganizowaną grupą przestępczą zajmującą się wprowadzaniem do obrotu znacznej ilości narkotyków. W maju 2019 roku akt oskarżenia w tej sprawie trafił do Sądu w Gorzowie Wlkp., a rok później zapadł wyrok.

W międzyczasie środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania został zamieniony na dozór. Od marca tego roku 32-latek poszukiwany był przez Sąd Okręgowy w Gorzowie Wlkp. listem gończym z uwagi na fakt, że ukrywał się przez wymiarem sprawiedliwości. Do akcji poszukiwawczej włączyli się zatem policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wlkp. a konkretnie ci, którzy na tropieniu osób poszukiwanych znają się najlepiej- gorzowscy „łowcy głów”. Dzięki ich doświadczeniu i wcześniejszym sukcesom wiadomym było, że dotarcie do poszukiwanego 32-latka będzie nie tylko możliwe, ale i szybkie. Na udowodnienie tej tezy nie trzeba było długo czekać. Pomimo, iż poszukiwany często zmieniał swoje miejsce pobytu na terenie kraju, zaledwie miesiąc później policjanci przeprowadzili realizację. Zatrzymanie miało charakter dynamiczny w dniu 12.04.2021r. na terenie Świebodzina. Mężczyzna był tak zaskoczony, że nawet nie zdążył pomyśleć o tym, aby stawiać opór. Na to będzie miał czas. Najbliższe 5 lat spędzi za kratkami.
Źródło info i foto: Policja.pl

Jest wyrok ws. zabójstwa noworodka. Alicja B. skazana na 12 lat więzienia

Sąd Apelacyjny w Poznaniu wydał prawomocny wyrok skazujący w sprawie 32-letniej Alicji B. Kobieta zabiła swojego nowo narodzonego syna, a jego zwłoki ukryła w szafie. Noworodek żył kilkanaście minut. Jego zgon nastąpił w wyniku obrażeń głowy zadanych przez matkę.

Do zdarzenia doszło w lipcu 2019 r. 30-letnia wówczas mieszkanka Miejskiej Górki w Wielkopolsce trafiła do szpitala w Rawiczu, gdzie lekarze stwierdzili, że niedawno urodziła dziecko. Zawiadomieni o sprawie funkcjonariusze policji pojechali do miejsca zamieszkania kobiety. Ciało noworodka znaleźli ukryte w szafie.

Według ustaleń śledczych dziecko urodziło się żywe. Żyło co najmniej kilkanaście minut. Śmierć chłopczyka spowodowały obrażenia głowy. Alicji B. przedstawiono zarzut zabójstwa. Trafiła do aresztu.

We wrześniu ubiegłego roku Sąd Okręgowy w Poznaniu skazał kobietę na 12 lat więzienia. Nakazał jej także wypłacenie 10 tys. zł tytułem zadośćuczynienia ojcu dziecka. Mężczyzna o tym, że Alicja B. była w ciąży i urodziła jego dziecko, dowiedział się od prokuratora podczas przesłuchania.

Apelację od tego wyroku złożył obrońca oskarżonej oraz pełnomocnicy oskarżyciela posiłkowego – biologicznego ojca dziecka – który domagał się 150 tys. zł tytułem zadośćuczynienia. Prokuratura natomiast chciała utrzymania wyroku w mocy.

Kwalifikacja czynu

W środę Sąd Apelacyjny w Poznaniu wydał prawomocny wyrok w tej sprawie i wymierzył Alicji B. karę ośmiu lat więzienia. Uchylił także w całości zasądzone przez sąd pierwszej instancji zadośćuczynienie dla biologicznego ojca dziecka.

W uzasadnieniu wyroku sędzia Marek Kordowiecki odniósł się m.in. do kwestii przyjętej kwalifikacji prawnej czynu. Jak wskazał, kobieta odpowiadała za zbrodnię zabójstwa, a nie za dzieciobójstwo, czyli zabicie dziecka w okresie porodu pod wpływem jego przebiegu. Według kodeksu karnego art. 149 kk, czyli dzieciobójstwo, zagrożone jest karą pozbawienia wolności do lat pięciu.

Sędzia zaznaczył, że co prawda nie ulega wątpliwości, że Alicja B. zabiła dziecko „w okresie porodu”, ale – jak mówił – zabójstwo to nie nastąpiło pod wpływem jego przebiegu. Sędzia wskazał w tym miejscu m.in. na opinie biegłych oraz na wyjaśnienia oskarżonej, która „drobiazgowo opisała cały przebieg akcji porodowej, poczynając już od skurczów, jakie pojawiły się w godzinach nocnych, a kończąc na ‚wywiezieniu’ jej do szpitala”.

– Ona dokładnie wszystko wyjaśniła – co robiła, jaka była skala bólu i jak szybko trwała akcja porodowa mówiąc: jeszcze ból był do wytrzymania i wszystko odbyło się dosyć szybko i sprawnie. Nota bene, oskarżona w czasie akcji porodowej posługiwała się w tym pokoju w trakcie akcji porodowej lusterkiem oraz nożyczkami – co również dokładnie opisywała – mówił sędzia.

„Niewspółmiernie wysoka kara”

Zdaniem Sądu Apelacyjnego kara wymierzona przez sąd pierwszej instancji była jednak niewspółmiernie wysoka. Jak zaznaczył sędzia, „to, że zostało brutalnie zamordowane dziecko, człowiek, nie oznacza, że kara musi być szczególnie surowa”.

– Należy zauważyć, że każde przestępstwo zabójstwo jest okrutne z uwagi na to, że pozbawia się człowieka życia, jednakże ustawodawca w tych okolicznościach przewidział karę nie 12, 25 lat do dożywocia, ale przewidział „widełki”, w jakich należy orzekać tę karę, a więc „widełki” od ośmiu do 15 lat pozbawienia wolności, plus kary nadzwyczajne, czyli 25 lat pozbawienia wolności i dożywotniego pozbawienia wolności – tłumaczył.

Sędzia podkreślił, że w realiach tej sprawy sąd pierwszej instancji „zbyt mało wniknął w stan rozumowania Alicji B., co bez wątpienia doprowadziło do wymierzenia bardzo surowej kary pozbawienia wolności”. Dodał, że w wyroku nie wskazano też na żadne szczególnie obciążające oskarżoną okoliczności, które przemawiałyby za tak surową karą.

– Nie można bowiem zapominać, że oskarżona znalazła się w wyjątkowo krytycznej sytuacji życiowej. Ta okoliczność wynika wprost właśnie z opinii biegłych psychiatrów, a zwłaszcza biegłego psychologa, który zbadał osobowość oskarżonej i doszedł do jednoznacznego wniosku, że oskarżona z uwagi na swoją niedojrzałość emocjonalną, cechy osobowościowe nie była w stanie – w pewnym sensie – wyjść z tej „matni”, w jakiej się znalazła – wskazał sędzia. Dodał, że według biegłych oskarżona była introwertyczką, nikomu nie zwierzała się ze swoich problemów, „tłumiąc wszystko w sobie”, a na jej stan wpływ miała także sytuacja rodzinna i fakt, że ciąża była wynikiem romansu.

Nie będzie wypłaty zadośćuczynienia

Odnosząc się do uchylenia kwoty 10 tys. zł zadośćuczynienia dla biologicznego ojca dziecka, sędzia przypomniał, że takowe zadośćuczynienie może być zasądzone na rzecz najbliższych członków rodziny, za których uznaje się nie tylko osoby spokrewnione, ale także związane silną więzią emocjonalną.

Sędzia podkreślił, że biologiczny ojciec dziecka – zanim jeszcze doszło do zabójstwa – nie wykazywał żadnej chęci utrzymywania kontaktu z Alicją B., a mając podstawy do podejrzeń, że może ona być z nim w ciąży – ani razu z nią na ten temat nawet nie porozmawiał.

– Jak w toku już postępowania karnego dowiedział się, że jest biologicznym ojcem zamordowanego dziecka, to również – do protokołu przesłuchania wprost wyjaśnił – że on nie będzie, w ogóle nie ma zamiaru angażować się w tę sprawę. Nawet się nie interesował, gdzie dziecko zostało pochowane (…) Dopiero jak przyszło już do rozprawy sądowej, to nagle pojawia się i poprzez swoich pełnomocników żąda zasądzenia od Alicji B. 150 tys. zł – mówił.

– W tej konkretnej sytuacji – jaką rodziną dla zmarłego był „pokrzywdzony”? Poza tym, że był biologicznym ojcem, nie był żadną rodziną. Nie interesował się wcześniej ani Alicją B., ani tym, czy jest w ciąży, czy nie, nawet po śmierci nie interesował się, gdzie dziecko jest pochowane – ale zainteresował się pieniędzmi. Taka postawa zasługuje na pełne potępienie – dodał sędzia.
Źródło info i foto: interia.pl

Biała Podlaska: Groził przechodniom trzymając nóż w dłoni. 32-latek zatrzymany przez policję

32-letni mężczyzna, podejrzewany o grożenie z nożem w ręku napotkanym osobom w Białej Podlaskiej w województwie lubelskim został aresztowany – poinformowała w policja. 32-latek podejrzany jest także m.in. o kradzieże i włamanie. Policja w Białej Podlaskiej otrzymała zgłoszenie dotyczące agresywnego mężczyzny, który na terenie miasta grozi przypadkowym osobom pozbawieniem życia.

Z relacji zgłaszających wynikało, że agresor ma ze sobą nóż. Policjanci wydziału zajmującego się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu, zatrzymali podejrzewanego mężczyznę w rejonie dworca autobusowego – poinformowała komisarz Barbara Salczyńska-Pyrchla z Komendy Miejskiej Policji w Białej Podlaskiej.

Zatrzymany mężczyzna to 32-latek, który obecnie nie ma stałego miejsca zamieszkania. W chwili zatrzymania był pod wpływem alkoholu.

Nie tylko groźby

Jak ustalili policjanci, mężczyzna podejrzany jest także o dokonanie kradzieży w dwóch marketach na terenie miasta, na przełomie stycznia i lutego. Łupem sprawcy padły wtedy produkty spożywcze oraz poziomica laserowa. Straty wycenione zostały na kwotę ponad 1 tys. zł. Mężczyzna odpowie również między innymi za włamanie do niezamieszkałego budynku i kradzież energii elektrycznej oraz usiłowanie włamania do lombardu. Zarzuty w tej sprawie usłyszał pod koniec stycznia – dodała Salczyńska-Pyrchla.

Sąd Rejonowy w Białej Podlaskiej na wniosek policji i prokuratury zastosował wobec 32-latka najsurowszy środek zapobiegawczy – tymczasowy areszt. O jego dalszym losie zadecyduje sąd. Mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Białystok: 32-latek uciekł przez okno prokuratury. Trwa policyjna obława

Trwa obława za 32-letnim mężczyzną, który uciekł przez okno prokuratury. Policja publikuje zdjęcie zbiega. Do zdarzenia doszło we wtorek w białostockiej prokuraturze. Mężczyzna miał być przesłuchany w sprawie rozboju, który miał miejsce 31 stycznia 2021 roku. Jak podaje RMF FM, 32-latek uciekł przez okno na parterze budynku.

Na drogach wyjazdowych z Białegostoku policjanci ustawili blokady. Kontrolowane są pojazdy wyjeżdżające z miasta – podaje radio. Poszukiwany to 32-letni Maciej Didiuk. Mężczyzna ma 180 cm wzrostu, ciemne włosy, szczupłą budowę ciała. Był ubrany w ciemną bluzę bez kaptura z białym napisem „illegal”, czarną kurtkę z kapturem, ciemne spodnie i białe buty.

Policja opublikowała też jego zdjęcie. „Wszystkie osoby, które widziały mężczyznę ze zdjęcia lub mogą przyczynić się do ustalenia jego miejsca pobytu, prosimy o kontakt pod numer alarmowy 112” – apelują służby.
Źródło info i foto: wp.pl

Chciał pomóc w poszukiwaniach 21-letniej Katarzyny. Przyznał się do zabójstwa kobiety

Biegacz zauważył w środę w centrum miasta spalony samochód. Okazało się, że należał do zaginionej tydzień temu 21-letniej Katarzyny. Prokuratura zatrzymała jej byłego partnera, który w czasie poszukiwań deklarował chęć pomocy. – Przyznał się do zabójstwa – mówi prokurator. W nocy z czwartku na piątek znaleziono ciało młodej kobiety. Podejrzany o zabójstwo trafił do aresztu.

32-letni Łukasz K. z Siemianowic Śląskich usłyszał zarzut zabójstwa 21-letniej Katarzyny. Przestępstwa tego miał dokonać w warunkach recydywy. – Był wcześniej karany za używanie przemocy, uszkodzenie ciała – mówi Beata Cedzyńska, prokurator rejonowa w Siemianowicach.

Mężczyzna przyznał się do zarzutu. – Powiedział, że zabił kobietę, ale nie chciał tego zrobić – wyjaśnia prokurator.

Tatiana Lukoszek, rzeczniczka policji w Siemianowicach, dodaje, że K. stwierdził, że zabił nieumyślnie. Mechanizm śmierci wyjaśni sekcja zwłok. Decyzją sądu, Łukasz K. został aresztowany na dwa miesiące.

Do zbrodni – według ustaleń śledczych – doszło 5 grudnia, w mieszkaniu podejrzanego. Później miał on spalić jej samochód, a ciało ukryć w leśnych zaroślach.

Tego dnia miała się wyprowadzić

– Kasia mieszkała z chłopakiem od paru miesięcy w jego mieszkaniu. Nikt z rodziny go nie znał – mówi pan Przemysław, mąż starszej siostry Katarzyny. 5 grudnia posprzeczali się i tego dnia kobieta miała się wyprowadzić od Łukasza K. Potwierdziła to na przesłuchaniu matka Katarzyny.

– Poprosiła kolegę, żeby tam po nią przyjechał. Umówili się przed blokiem. Ale nie było jej tam. Nie odbierała telefonu – opowiada szwagier.

Była sobota wieczór.. Przez całą niedzielę telefon Katarzyny był wyłączony. Jak mówi pan Przemysław, rodzina jeszcze wtedy nie podejrzewała niczego złego. Jednak w poniedziałek rano byli już zaniepokojeni i zgłosili policji zaginięcie 21-latki.

„Partner Kasi pytał, czy pomóc w jej poszukiwaniach”

160 centymetrów wzrostu, włosy brązowe, oczy brązowe, okulary korekcyjne. Ubrana w czarną kurtkę z białym futerkiem wokół szyi. Te informacje pojawiły się w komunikacie policyjnym i apelach o pomoc w poszukiwaniach w mediach społecznościowych.

– Jej partner dzwonił do mamy Kasi. Pytał, czy Kasia się znalazła, mówił, że chciałby pomoc w poszukiwaniach – mówi pan Przemek. Matka opowiedziała o tym śledczym.

W środę w centrum Siemianowic, ale w mało uczęszczanym miejscu nieopodal cmentarza i ścieżki rowerowej, mieszkaniec, który biegał tam ze swoim psem, zauważył spalony samochód. Stał w dole na nieużytkach, mało widoczny. Biegacz powiadomił policję. – To fiat punto należący do zaginionej – potwierdza Tatiana Lukoszek.

Zatrzymany przed odnalezieniem ciała

Prokuratora zatrzymała w sprawie Łukasza K., byłego partnera Katarzyny i rozpoczęło się przesłuchiwanie. W nocy z czwartku na piątek w Katowicach, które sąsiadują z Siemianowicami, w dzielnicy Załęże odnaleziono ciało 21-letniej Katarzyny. Jak mówi Lukoszek, miejsce ukrycia zwłok wskazał K. Ze strony policji zniknął komunikat o poszukiwaniach młodej kobiety. Rodzina została powiadomiona o jej śmierci przez policję w piątek rano.

Katarzyna miała dwójkę rodzeństwa, była z nich najmłodsza.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Tragiczny finał poszukiwań 21-latki. Kobieta nie żyje

Biegacz zauważył w środę w centrum miasta spalony samochód. Okazało się, że należał do zaginionej tydzień temu 21-letniej Katarzyny. W sprawie prokuratora zatrzymała jej byłego partnera. W nocy z czwartku na piątek znaleziono ciało młodej kobiety.

21-letnia Katarzyna z Siemianowic Śląskich zaginęła 5 grudnia.

– Mieszkała z chłopakiem od paru miesięcy, w jego mieszkaniu. Nikt z rodziny go nie znał – mów pan Przemysław, mąż starszej siostry Katarzyny. – Tego dnia miała się od niego wyprowadzić. Poprosiła znajomego, żeby ją stamtąd odebrał. Umówili się przed blokiem. Ale nie było jej tam. Nie odbierała telefonu – opowiada szwagier.

Była sobota.. Przez całą niedzielę telefon Katarzyny był wyłączony. Jak mówi pan Przemysław, rodzina jeszcze wtedy nie podejrzewała niczego złego. Jednak w poniedziałek rano byli już zaniepokojeni i zgłosili na policji zaginięcie 21-latki.

„Partner Kasi pytał, czy pomóc w jej poszukiwaniach”

160 centymetrów wzrostu, włosy brązowe, oczy brązowe, okulary korekcyjne. Ubrana w czarną kurtkę z białym futerkiem wokół szyi. Te informacje pojawiły się w komunikacie policyjnym i apelach o pomoc z poszukiwaniach w mediach społecznościowych.

– Jej partner dzwonił do mamy Kasi. Pytał, czy Kasia się znalazła, mówił, że chciałby pomoc w poszukiwaniach – mówi pan Przemek.

W środę w centrum Siemianowic, ale mało uczęszczanym miejscu nieopodal cmentarza i ścieżki rowerowej, mieszkaniec, który biegał tam ze swoim psem, zauważył spalony samochód. Stał w dole na nieużytkach, mało widoczny. Biegacz powiadomił policję. – To fiat punto należący do zaginionej – potwierdza Tatiana Lukoszek, rzeczniczka policji w Siemianowicach.

Prokuratora zatrzymała w sprawie 32-letniego mężczyznę, byłego partnera Katarzyny. Dotąd prowadzi z nim czynności. Nie wiadomo czy usłyszy zarzuty.

W nocy z czwartku na piątek w Katowicach, które sąsiadują z Siemianowicami odnaleziono ciało 21-letniej Katarzyny. Ze strony policji zniknął komunikat o poszukiwaniach młodej kobiety. Jak mówi Lukoszek, rodzina została powiadomiona o jej śmierci w piątek rano.

Katarzyna miała dwójkę rodzeństwa, była z nich najmłodsza.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zaginął 32-letni Maciej Żuk

Kilka tygodni temu wyszedł z domu i przepadł bez wieści. Nikt nie wie, co stało się z 32-letnim Maciejem Żukiem. Mężczyzny poszukuje m.in. Fundacja ITAKA. Maciej Żuk zaginął 28 października 2020 roku. W dniu zaginięcia ubrany był w letnią, jasnobeżową kurtkę, koszulę w niebiesko-białą kratkę, dżinsowe spodnie i czarne, sportowe buty. Miał ze sobą plecak w kolorze moro. Ma 168 cm wzrostu i oczy koloru szarego. Mężczyzna może przebywać w Krakowie i potrzebować pilnej pomocy.

W poszukiwania mężczyzny zaangażowała się Fundacja ITAKA Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych. Osoby, które posiadają jakiekolwiek informację o miejscu pobytu lub losie zaginionego, może skontaktować się z Fundacją ITAKA pod numerem telefonu 22 654 70 70, mailowo: itaka@zaginieni.pl lub za pośrednictwem formularza na stronie internetowej zaginieni.pl. http://www.zaginieni.pl/jak-pomagamy/poszukiwanie-zaginionych/zagineli/profil-osoby/?o=22962
Źródło info i foto: se.pl

Olsztyn: Zatrzymano podejrzanego o śmiertelny atak nożem

Mężczyzna podejrzewany o zaatakowanie nożem 27-latka w dzielnicy Jaroty w Olsztynie został zatrzymany. Zaatakowany zmarł po kilku dniach w szpitalu. Oficer prasowy policji w Olsztynie Rafał Prokopczyk poinformował, że „zatrzymano nożownika”. Według przekazanych informacji jest to 32-latek.

Policja nie podaje na razie szczegółów sprawy. Funkcjonariusze podziękowali „wszystkim zaangażowanym w poszukiwanie sprawcy”. 27-letni mężczyzna został zaatakowany nożem przed tygodniem, w nocy z soboty na niedzielę. Zmarł po kilku dniach w szpitalu.

O ataku nożownika w dzielnicy Jaroty w Olsztynie poinformowała opinię publiczną rodzina ofiary, która za pośrednictwem mediów społecznościowych apelowała do świadków zdarzenia o pomoc w namierzeniu i zatrzymaniu nożownika. Po kilku dniach do apelu rodziny dołączyła policja, która upubliczniła nagrania z monitoringów i prosiła o pomoc w dotarciu do nagranych osób. Na razie policja nie informuje, jaki związek z zabójstwem miały upublicznione nagrania.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Hodowla marihuany w centrum Częstochowy. Policjanci odkryli ją w mieszkaniu

10 krzewów konopi indyjskich i prawie kilogram gotowego suszu marihuany odkryli policjanci w jednym z mieszkań w centrum Częstochowy. Podejrzany o posiadanie i produkcję narkotyku 32-latek na trzy miesiące trafił do aresztu. Jak poinformował w piątek zespół prasowy śląskiej policji, czarnorynkową wartość przejętego narkotyku oszacowano na prawie 40 tys. zł. Podczas przeszukania mieszkania 32-latka policjanci znaleźli też specjalistyczne urządzenia do produkcji marihuany. Podejrzanemu grozi nawet 10 lat więzienia.

Uprawa odkryta w Częstochowie to kolejne w ostatnim czasie przestępstwo narkotykowe, ujawnione w okolicach tego miasta. Kilka dni wcześniej w lesie nieopodal wsi Lubojenka w powiecie częstochowskim policjanci natrafili na prawie 360 krzaków konopi indyjskich. Śledczy szukają teraz osoby, która założyła i pielęgnowała rośliny.

Były w fazie zaawansowanego rozwoju

Odkryte w lesie konopie były w fazie zaawansowanego rozwoju – niektóre z nich miały prawie trzy metry. Wszystkie zostały zerwane i zabezpieczone. Z roślin można było uzyskać prawie 8 kg marihuany o czarnorynkowej wartości ponad 300 tys. zł. Dzięki akcji policji na rynek nie trafiło blisko 16 tys. porcji narkotycznego suszu.

W kończącym się tygodniu policja poinformowała również o zatrzymaniu 37-latka z podczęstochowskiej gminy Olsztyn, który w pobliżu torów kolejowych hodował blisko 40 krzewów konopi – można z nich uzyskać blisko kilogram narkotyku. Rośliny były wkopane razem z doniczkami w ziemię przy torowisku. Krótkotrwała obserwacja uprawy pozwoliła zatrzymać mieszkańca powiatu częstochowskiego podczas pielęgnacji krzaków, gdy plewił chwasty rosnące przy doniczkach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl