Mężczyzna z atrapą broni groził księdzu w czasie mszy

Poniedziałkową mszę w kościele w Dusznikach-Zdroju przerwał mężczyzna, który wszedł do kościoła z przedmiotem przypominającym pistolet. Został on obezwładniony przez wiernych. Policja zatrzymała mężczyznę. Okazało się, że pistolet nie jest prawdziwy. Do incydentu doszło 3 maja podczas mszy św. po godzinie 8 rano – podaje portal „Gościa Niedzielnego”. Według relacji świadków, mężczyzna – który sprawiał wrażenie bycia pod wpływem alkoholu – wszedł do kościoła i „szybkim krokiem” poszedł w stronę ambony.

Gdy podszedł do księdza, wycelował do niego z przedmiotu wyglądającego jak pistolet. Kapłan zaczął się wycofywać, a w międzyczasie wierni wstali i obezwładnili napastnika. Wezwano policję.

Jak podaje RMF FM, gdy oczekiwano na funkcjonariuszy przed kościołem, mężczyzna wyrwał się i uciekł. Policjanci złapali go po trwającym kilkanaście minut pościgu. 38-latek został zatrzymany. Sprawdzono też, że ma dwa promile alkoholu w organizmie. Okazało się, że nie miał prawdziwej broni, tylko pistolet gazowy.

Po incydencie proboszcz dokończył odprawianie mszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Policjant napadł z bronią na firmę pożyczkową

Wszedł, pokazał kartkę z napisem: „To jest napad” i wyszedł ze zrabowaną gotówką. Sprawcę tego napadu na firmę pożyczkową w Singapurze zidentyfikowano i złapano w ciągu 5 godzin. Okazało się, że był nim 38-letni funkcjonariusz z policyjnych formacji pomocniczych AETOS. Grozi mu dożywocie oraz co najmniej sześć bardzo bolesnych uderzeń długą pałką w obnażone pośladki.

Do napadu na singapurską firmę udzielającą pożyczek doszło w poniedziałek po południu. Do jej siedziby wszedł mężczyzna i pokazał pracownikom kartkę z napisem: „To jest napad, nie krzycz. Mam w kieszeni broń. Włóż wszystkie pieniądze do torby”.

Ponieważ mężczyzna rzeczywiście miał broń, pracownicy bez oporów wydali mu pieniądze z kas, w sumie 24 tys. dolarów singapurskich (ok. 70 tys. zł). Sprawca włożył gotówkę do sportowej torby i spokojnie wyszedł. 

Policja zgłoszenie otrzymała o godz. 15:55 czasu lokalnego. W ciągu pięciu godzin zatrzymano podejrzanego. Zidentyfikowali go m.in. na podstawie nagrań kamer CCTV, zeznań pracowników obrabowanej placówki. Okazało się, że napadu dokonał 38-letni funkcjonariusz formacji policji AETOS.

Napad w trakcie służby

W ciągu pięciu godzin od napadu dokonano zatrzymania. – Biorąc pod uwagę ryzyko, że złodziej miał przy sobie broń palną, podkreślić trzeba, że aresztowania dokonano bez stwarzania zagrożenia dla osób postronnych – powiedział w środę podkomisarz singapurskiej policji How Kwang Kee, dyrektor Wydziału Śledczego ds. Kryminalnych.

Policja ustaliła, że sprawca przed rozpoczęciem służby pobrał rewolwer, ale zdjął mundur, po czym opuścił jednostkę i dokonał napadu. Po rabunku wrócił do jednostki i z powrotem założył mundur i pojechał radiowozem pełnić służbę w wyznaczonym miejscu.

Dochodzenie wykazało, że mężczyzna zdeponował część skradzionych pieniędzy na koncie bankowym 34-letniej przyjaciółki. Resztę przelał na kilka różnych kont, z których spłacał własne pożyczki zaciągane u lichwiarzy. 

Mężczyźnie grozi dożywocie oraz nie mniej niż sześć uderzeń długą pałką. W Singapurze stosowane są bowiem kary cielesne – więźnia przywiązuje się do drewnianej tablicy, a uderzenia wymierza z całej siły w obnażone pośladki. Ciosy przecinają skórę i sprawiają bardzo duży ból. 

Stosowanie kar cielesnych jest mocno krytykowane przez organizacje humanitarne. Głośna stała się dyskusja nad ich stosowaniem, kiedy w 1994 roku za sprawą Michaela Faya, amerykańskiego nastolatka skazanego na chłostę za kradzieże i zniszczenie 18 samochodów i własności publicznej.

O ułaskawienie Faya apelował Bill Clinton, ówczesny prezydent Stanów Zjednoczonych. Bezskutecznie, karę chłosty wykonano, choć zmniejszono liczbę uderzeń – z sześciu do czterech. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Konin: Policja zatrzymała 38-latka, który miał umawiać na seks z małoletnią dziewczynką

Policja z Konina (woj. wielkopolskie) zatrzymała w sobotę 38-latka, który za pośrednictwem internetu miał się umawiać na seks z małoletnią dziewczynką. Zawiadomienie ws. mężczyzny złożyli tzw. łowcy pedofilów. Poinformowali, że „że nawiązywał kontakty z wieloma dziećmi”. Oficer prasowy konińskiej policji mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał, że w sobotę około godz. 17 funkcjonariusze otrzymali zawiadomienie od jednego z tzw. łowców pedofilów. – W związku z tym policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali 38-letniego mieszkańca powiatu konińskiego w jego miejscu zamieszkania – powiedział.

– Mężczyzna od 10 do 13 marca za pomocą jednego z komunikatorów tekstowych kontaktował się z osobą małoletnią poniżej 15. roku życia, próbując umówić się z nią na seks – dodał Wiśniewski.

Twierdzi, że robił to z nudów

Policjanci zabezpieczyli komputer mężczyzny. Jak poinformował lokalny serwis internetowy przegladkoninski.pl tuż przed zatrzymaniem 38-latka osoby zajmujące się tropieniem pedofilów opublikowały na swoim portalu rozmowę z mężczyzną.

„Przyznał się do wysyłania zakazanych treści dziecku, a z grubej kartoteki dowodów zgromadzonych przez łowców wynika, że nawiązywał kontakty z wieloma dziećmi – podał portal.

Według lokalnych dziennikarzy zatrzymany miał bagatelizować sprawę oraz tłumaczyć, że robił to z nudów i z nikim dotychczas się nie spotkał. Mężczyzna najprawdopodobniej odpowie za proponowanie osobie małoletniej za pomocą sieci telekomunikacyjnej obcowania płciowego, za co grozi do dwóch lat więzienia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

38-latek usłyszał zarzuty za kradzież szczepionek na COVID-19

Prokuratura przedstawiła 38-letniemu mężczyźnie zarzuty dokonania kradzieży z włamaniem do przychodni zdrowia w Iłowie-Osadzie. Wśród skradzionych medykamentów było 18 dawek szczepionki przeciw Covid-19. 38-letniego mężczyzna, mieszkaniec gminy Iłowo-Osada, usłyszał zarzuty włamania się do przychodni w Iłowie-Osadzie, gdzie ukradł 3 fiolki szczepionki przeciwko Covid-19. Pozwoliłyby one na zaszczepienie 18 osób.

Dziennikarz RMF FM dowiedział się od policjantów, że mężczyzna już wczoraj przyznał się do winy. Krzysztof Tyburski z Prokuratury Rejonowej w Działdowie przekazał dziś, że wobec 38-latka zastosowano środki zapobiegawcze, czyli dozór policji, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju.

Celem nie były szczepionki

W ocenie śledczych, celem włamania nie była kradzież szczepionek przeciw Covid-19. Nie wiedział kompletnie, co bierze. Chciał zabrać trochę leków na uspokojenie, bo jest od nich lekko uzależniony. Pakował do worka wszystko, co było pod ręką, nie wiedząc po prostu, co to jest – powiedział prokurator. O włamaniu do przychodni w Iłowie-Osadzie policja została powiadomiona w środę rano. Kradzież odkryli po przyjściu do pracy pracownicy poradni. Sprawca podważył okno i wszedł do środka, wybił szybę w okienku rejestracji.

Policjanci zabezpieczyli ślady na miejscu przestępstwa. Sprowadzono policyjnego psa tropiącego, który doprowadził funkcjonariuszy do budynku, w którym przebywał podejrzany. Skradzione przedmioty znaleziono w pomieszczeniu gospodarczym należącego do zatrzymanego mężczyzny. 38-latek spędził noc w policyjnym areszcie, a w czwartek został przewieziony do prokuratury na przesłuchanie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Łódź: Wjechał ciężarówką na tory. 38-latek był kompletnie pijany

Kierowcy jadący ulicą Dąbrowskiego w Łodzi są ostrzegani poprzez znaki, że droga skręca w lewo, a na wprost jadą tramwaje. Kierowca tira, który we wtorek wieczorem jechał przez miasto, znaku nie zauważył i kontynuował jazdę po torach, do momentu, w którym ciężarówka się zakopała. Okazało się, że był kompletnie pijany.

Tir, zanim zatrzymał się na torowisku, przejechał kilkaset metrów.

– Można domyślać się, że kierowca chciał powrócić torowiskiem na drogę, ale ziemia była zbyt grząska – ocenia aspirant sztabowy Marzanna Boratyńska z łódzkiej policji.

Pochodzący z Mazowsza 38-letni kierowca nie zareagował odpowiednio na pionowe i poziome znaki, które nakazują kierowcom jadącym po ulicy Dąbrowskiego korektę trasy i lekkie odbicie w lewo. „Gapiostwo” kierowcy najpewniej związane było z tym, że kierowca był pijany.

– Miał w organizmie 2,3 promila alkoholu. Za przestępstwo polegające na jeździe w stanie nietrzeźwości może mu grozić do dwóch lat więzienia, zarzuty usłyszy wkrótce – dodaje Boratyńska.

Kierowca zaraz po zdarzeniu otrzymał dwa mandaty – zignorowania znaku nakazującego jazdę z jego lewej strony w wysokości 250 złotych oraz tamowania ruchu tramwajowego – 200 złotych.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Zatrzymano podejrzanego o kierowanie grupą fałszerzy

Policjanci CBŚP zatrzymali 38-letniego Jakuba Z. Mężczyzna był poszukiwany 4 listami gończymi. Jednocześnie był też w zainteresowaniu policjantów CBŚP, ponieważ podejrzany jest o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, której członkowie na ogromną skalę fałszowali dowody osobiste i prawa jazdy różnych krajów, karty pobytu cudzoziemców, różnego rodzaju świadectwa, zezwolenia i zaświadczenia. Śledztwo dotyczące fałszowania dokumentów nadzorowane jest przez Prokuraturę Regionalną w Białymstoku.

Funkcjonariusze z Centralnego Biura Śledczego Policji z grupy „łowców cieni”, przy wsparciu policjantów CBŚP z Radomia i Gdańska ustalili miejsce przebywania 38-letniego Jakuba Z. Po dokładnie przeprowadzonej analizie, zebraniu wielu informacji „łowcy cieni” znaleźli mężczyznę w jednym z mieszkań w Gdańsku. Jakub Z. nie stawiał oporu, był bardzo zaskoczony całą sytuacją, ponieważ nie spodziewał się zatrzymania przebywając tak daleko od swojego miejsca zameldowania.

Mężczyzna był poszukiwany czterema listami gończymi wydanymi przez sąd w Warszawie i Busko-Zdroju oraz prokuraturę z Białegostoku i Radomia, m.in. za oszustwo, pranie pieniędzy czy rozbój. W zainteresowaniu funkcjonariuszy z Zarządu w Radomiu Centralnego Biura Śledczego Policji i Prokuratury Regionalnej w Białymstoku był w związku z podejrzeniem udziału w zorganizowanej grupie przestępczej. Członkowie tej grupy popełniali przestępstwa m.in. przeciwko wiarygodności dokumentów, tj.: na ogromną skalę fałszowali dowody osobiste i prawa jazdy różnych krajów, karty pobytu cudzoziemców, świadectwa kwalifikacji, zezwolenia, zaświadczenia o nabyciu konkretnych uprawnień oraz wszelkich innych dokumentów, na które składane były zamówienia. O sprawie pisaliśmy w art. pt. Rozbita grupa produkowała „dokumenty kolekcjonerskie” wielu krajów.

Według śledczych zatrzymany z przestępczej działalności uczynił stałe źródło utrzymania, które wykorzystywał także do zacierania śladów i ukrywania się przed organami ścigania.

38-letni Jakub Z. został doprowadzony do Prokuratury Regionalnej w Białymstoku, gdzie przedstawiono mu zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą oraz podrabiania dokumentów w celu użycia jako autentyczne. Śledczy zarzucają mu także wypranie blisko 1,7 mln zł, uzyskanych z przestępczej działalności. Decyzją Sądu Rejonowego w Białymstoku mężczyzna został tymczasowo aresztowany.
Źródło info i foto: Policja.pl

CBŚP: 38-latek upozorował własną śmierć. Chciał wyłudzić 26 mln złotych

Centralne Biuro Śledcze Policji zatrzymało 38-letniego obywatela Ukrainy, który próbował wyłudzić 26 milionów złotych z kilkunastu polis ubezpieczeniowych. 38-letni Ievghen P. przy pomocy ukraińskich służb upozorował swoją śmierć. Grozi mu 10 lat pozbawienia wolności. Do zatrzymania podejrzanego 38-latka doszło pod koniec sierpnia na przejściu granicznym w Dorohusku. Według ustaleń śledczych Eugeniusz P. zaczął realizować swój plan już rok wcześniej.

– Pod koniec października 2019 roku do kilkunastu zakładów ubezpieczeniowych w Polsce zgłosiła się matka Ievgena P. Kobieta wnioskowała o wypłatę odszkodowań z tytułu śmierci jej syna, będącego obywatelem Ukrainy. Polisy opiewały na łączną kwotę prawie 26 milionów złotych – przekazał w poniedziałek Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Twierdziła, że zginął w wypadku

Matka 38-latka twierdziła, że jej syn zginął w lipcu 2019 roku w wyniku nieszczęśliwego wypadku. Miał wpłynąć łodzią na Zbiornik Kijowski na Ukrainie i zderzyć się z inną, niezidentyfikowaną łódką. Z dokumentów, które przedstawiła kobieta, wynikało, że jej syn wypadł za burtę i utonął. Jego ciało miało zostać odnalezione dwa miesiące później i następnego dnia zostać poddane kremacji.

Funkcjonariusze z Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej CBŚP ustalili, że Ievgen P. w okresie pomiędzy październikiem 2018 roku a styczniem 2019 roku zawarł umowy ubezpieczeń na życie w dwudziestu zakładach ubezpieczeniowych.

– Ustalono także, że mężczyzna ten uzyskał polskie obywatelstwo w grudniu 2018 roku i posługuje się polskimi dokumentami, jako Eugeniusz P., o czym nie powiadomił żadnej firmy ubezpieczeniowej – przekazała nadkom. Iwona Jurkiewicz z CBŚP.

Miał nie żyć, a… podróżował po świecie

Policjanci wyśledzili, że w czasie, kiedy Ievgen P. miał nie żyć, podróżował po świecie. Posługując się polskimi dokumentami, odwiedzał Ukrainę, Wielką Brytanię, Turcję i Cypr.

Mężczyzna został zatrzymany 30 sierpnia na przejściu granicznym w Dorohusku na podstawie postanowienia Lubelskiego Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Lublinie.

– Prokurator przedstawił podejrzanemu zarzuty usiłowania oszustwa co do mienia znacznych rozmiarów w kwocie prawie 26 milionów złotych. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na okres trzech miesięcy. Mężczyźnie grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności – podał Dział Prasowy PK. Jak podkreślają śledczy, sprawa jest rozwojowa, niewykluczone są dalsze zatrzymania.

Podejrzenie „sfałszowania śledztwa”

Prokuratura Krajowa ustaliła, że śledztwo w tej sprawie prowadzi ukraińskie Państwowe Biuro Śledcze. Postępowanie zostało wszczęte w związku z podejrzeniem „sfałszowania śledztwa” przez byłych pracowników prokuratury oraz policji, którzy prawdopodobnie pomagali 38-latkowi uzyskać wielomilionowe odszkodowanie. Postępowanie dotyczy również fałszywych zeznań matki Eugeniusza P. oraz pracowników biura medycyny sądowej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Brutalne zabójstwo 38-latka. Nastolatkowie przed sądem

Przed Sądem Okręgowym w Przemyślu rozpoczął się proces w sprawie brutalnego zabójstwa 38-letniego Wojciecha P. Mężczyzna otrzymał nie mniej niż 36 ciosów siekierą w głowę i inne części ciała. Na ławie oskarżonych zasiedli Dżesika N. i Sebastian K. Jak przypominają „Nowiny”, obydwoje w chwili popełnienia zarzucanego im czynu mieli po 17 lat. Byli też parą, niedługo wcześniej razem uciekli z młodzieżowego ośrodka wychowawczego.

Gazeta podaje, że wysłuchali aktu oskarżenia ze spuszczonymi głowami. Chłopak był spokojny, dziewczyna – wyraźnie zdenerwowana. Prokuratura w Przemyślu oskarżyła ich o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem.

Przypomnijmy, doszło do niego pod koniec kwietnia ubiegłego roku w Słonnem na Podkarpaciu. Nastolatkowie przyjechali tam po ucieczce z poprawczaka i razem z Wojciechem P. brali udział w imprezie alkoholowej. 38-latek miał zaczepiać Dżesikę N. Wywiązała się sprzeczka, dziewczyna przyniosła siekierkę, a ciosy – zdaniem śledczych – miał zadawać 17-latek. Z ustaleń prokuratury wynika również, że zwłoki mężczyzny zostały załadowane na taczki i nocą wywiezione do przydrożnego rowu.

Podczas zatrzymania nastolatkowie przyznali się do zarzucanego im czynu. W sądzie odmówili składania wyjaśnień, odpowiadali tylko na pytania swoich obrońców, podtrzymując zeznania złożone w postępowaniu przygotowawczym.

Przepraszając, oboje zwrócili się o możliwość dobrowolnego poddania się karze, ale – jak podają „Nowiny” – ze względu na rodzaj zarzutów i wysokość potencjalnej kary jest to niemożliwe.

Ponieważ w chwili popełnienia zarzucanego im czynu nie byli pełnoletni, grozi im 25 lat pozbawienia wolności, a nie dożywocie.
Źródło info i foto: interia.pl

Znieważył prezydenta w internecie. Stanie przed sądem

38-letni mężczyzna ze Stalowej Woli odpowie za nawoływanie do zbrodni wobec członków i sympatyków jednej z partii politycznych oraz publiczne znieważenie prezydenta RP. Wpisy zamieszczał na jednym z portali internetowych. Grozi mu do 5 lat więzienia. Jak poinformowała w piątek rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie nadkom. Marta Tabasz-Rygiel zawiadomienie w sprawie nawoływania do popełnienia zbrodni stalowowolska policja przyjęła w kwietniu tego roku.

– Sprawca na jednym z portali internetowych umieścił wpisy nawołujące do zabójstwa członków jednego z ugrupowań. Ustalenie tożsamości autora wpisów nie było proste, bowiem wykorzystywał on zaawansowane narzędzia maskujące tożsamość. W sprawę zaangażowali się eksperci z Wydziału do walki z Cyberprzestępczością Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie – wyjawiła rzeczniczka.

Analiza śladów cyfrowych

Kolejne wpisy, tym razem znieważające prezydenta RP i innych polityków, pojawiły się 13 lipca. Wszczęte postępowanie wykazało, że autorem wpisów tych z kwietnia i lipcowych może być ta sama osoba. Analiza m.in. śladów cyfrowych pozostawionych przez sprawcę, pozwoliła ustalić, że autorem komentarzy jest 38-letni mieszkaniec Stalowej Woli. Mężczyzna został zatrzymany.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policjanci zatrzymali 38-latka poszukiwanego listem gończym. Wpadł, bo złamał zakaz związany z SARS-CoV-2

05.04.2020 Kielce Wspolne patrole WOT i Policji fot. Grzegorz Ksel/REPORTER

Policjanci zatrzymali 38-latka, który był poszukiwany listem gończym do odbycia kary więzienia za przestępstwa skarbowe. Przestępca zwrócił na siebie uwagę przechodniów. Zawiadomili oni służby, bo mężczyzna stał w grupie osób. Policja została poinformowana, że na jednym z parkingów przy ulicy Racławickiej stoi kilku mężczyzn. Nie zastosowali się oni do ograniczeń w związku z epidemią koronawirusa.

„Kiedy mundurowi przyjechali na miejsce, zastali dwóch rozmawiających ze sobą mężczyzn. Podczas sprawdzania jednego z nich w systemie policyjnym pojawił się alert, że jest on poszukiwany listem gończym oraz posiada kilka innych nakazów zatrzymania do odbycia kary pozbawienia wolności za przestępstwa skarbowe” – przekazał Robert Koniuszy.

Rzecznik prasowy dodał, że 38-letni mężczyzna był poszukiwany przez sądy rejonowe w Słubicach, Krakowie, Strzelcach Krajeńskich, Złotoryi, Bydgoszczy i Warszawie. Mężczyzna łącznie został skazany na 10 miesięcy więzienia.

38-latek poszukiwany listem gończym został zatrzymany i dowieziony do policyjnego aresztu. Następnie mężczyznę przetransportowano to aresztu śledczego. Tam odbędzie swoją karę.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl