4-latek próbował wyjść przez balkon, żeby się pobawić. Rodzice pijani

Kobieta przechodząca w niedzielę przez jedno z tarnobrzeskich osiedli zauważyła na balkonie 4-latka. Chłopiec wołał ją, aby zabrała go na plac zabaw, ponieważ rodzice śpią pijani. Dzięki szybkiej reakcji, dziecku została udzielona pomoc. W niedzielę 15 maja kobieta przechodząca około godz. 16 obok jednego z bloków przy ul. Wyspiańskiego w Tarnobrzegu zauważyła chłopca, który bawi się sam na balkonie i wychyla się przez barierki. Mieszkanka Tarnobrzega zgłosiła sprawę policji.

Gdy policjanci pojawili się we wskazanym miejscu, zauważyli kobietę z dzieckiem na rękach. Ustalili oni, że 4-letni chłopiec, widząc kobietę, zawołał do niej: „Ciocia, weź mnie na plac zabaw, bo rodzice śpią pijani”, po czym zaczął wspinać się po barierkach balkonowych. Kobieta starała się namówić chłopca, by wrócił do mieszkania, jednak obawiając się o jego bezpieczeństwo, próbowała sama dostać się do mieszkania. Weszła do środka i zabrała 4-latka.

Gdy policjanci weszli do mieszkania, w którym przebywało dziecko, w łóżku znaleźli 29-letnią matkę chłopca oraz 54-letniego mężczyznę. Po zbadaniu ich trzeźwości okazało się, że kobieta miała 0,64 promila alkoholu we krwi, natomiast ojciec dziecka 1,24 promila. Chłopiec był głodny, więc mundurowi kupili mu jedzenie, a z uwagi na kiepski stan opiekunów, 4-latek trafił pod opiekę rodziny.

O całym zdarzeniu zostanie poinformowany sąd rodzinny, a dzielnicowi oraz Miejski Ośrodek Pomocy Rodzinie będą monitorować sytuację rodziców dziecka. Jeśli okaże się, że chłopiec był narażony przez opiekunów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia, może im grozić do pięciu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tragiczny finał poszukiwań 4-latka

Tragiczny finał poszukiwań 4-letniego Saszy z okolic Kijowa. Chłopiec zaginął w połowie marca. Łódź, którą uciekał razem z bliskimi przed Rosjanami, przewróciła się na Dnieprze. Teraz jego matka poinformowała o znalezieniu ciała syna.

„Saszeńka, nasz mały aniołek jest już w niebie! Dziś jego dusza odnalazła spokój” – napisała w mediach społecznościowych matka 4-latka. Podziękowała wszystkim, którzy zaangażowali się w poszukiwanie dziecka.

Wczoraj znaleziono ciało chłopca. 10 marca Sasza wraz z bliskimi uciekał przez rzekę Dniepr z zablokowanego przez Rosjan rejonu wyszogrodzkiego w obwodzie kijowskim. Łódź przewróciła się po ostrzale Rosjan. Babcia chłopca utonęła. Sasza miał na sobie kamizelkę ratunkową. Jego poszukiwania trwały do wczoraj. Ukraiński portal Obozrevatel podał, że 4-latek zmarł w wyniku zachłyśnięcia się wodą.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Skazano kobietę, która podczas imprezy alkoholowej obcięła 4-letniemu synowi palec

Zapadł wyrok w sprawie kobiety, która obcięła czteroletniemu synowi palec. Doszło do tego, gdy chciała oswobodzić dziecko przytrzaśnięte przez łóżko. Usłyszała wyrok więzienia w zawieszeniu, w czasie którego będzie pod nadzorem kuratora. Jak informuje Michał Tomala, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Szczecinie, poinformował, że zapadł wyrok w sprawie 46-letniej kobiety, która w trakcie imprezy alkoholowej ucięła synowi palec. Kobieta została skazana na osiem miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem kary na okres czterech lat.

W trakcie tych czterech lat skazana ma być pod nadzorem kuratora i powstrzymywać się przed piciem alkoholu. Wyrok jest nieprawomocny.

Do uszkodzenia ciała czteroletniego chłopca doszło 9 grudnia 2021 roku w godzinach nocnych w gminie Dolice (województwo zachodniopomorskie). Jak przekazała nam Alicja Macugowska-Kyszka z Prokuratury Okręgowej w Szczecinie, zarzut, który usłyszała kobieta został oparty na materiale dowodowym zgromadzonym w tej sprawie oraz na opinii biegłych z zakresu medycyny sądowej.

– Zarzut dotyczy naruszenia czynności narządu ciała, jakim jest kciuk prawej kończyny górnej, na okres powyżej dni siedmiu. Doszło do tego podczas próby oswobodzenia palca ręki tego dziecka. Kobieta nie zachowała należytej ostrożności przed wykonaniem cięcia materiału kanapy i dokonała cięcia kciuka, czym spowodowała rozcięcia skóry, ścięgien, mięśni, naczyń i nerwów palcowych, które wymagały replantacji – poinformowała prokurator.

W czasie, gdy doszło do zdarzenia w mieszkaniu trwała impreza. Podkomisarz Krzysztof Wojsznarowicz, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Stargardzie, przekazał w grudniu 2020 roku, że kobieta miała wtedy blisko dwa promile alkoholu we krwi. Chłopiec został szybko przetransportowany do szpitala w Szczecinie, gdzie przyszyto mu palec. Jego stan zdrowia oceniono na dobry.
Źródło info i foto: tvn24.pl

USA: Zwłoki dziecka w zamrażarce

Ciało około 4-letniego chłopca znalazła w garażowej zamrażarce policja z Las Vegas. Pomogła w tym notatka, którą siostra zmarłego przyniosła do szkoły. Matka dzieci pisała w niej, że partner przetrzymuje ją w domu wbrew jej woli. Niepokoiło ją, że od dawna nie widziała swojego syna. Matka dwójki dzieci twierdziła w liście, że od wielu dni nie widziała swojego 4-letniego synka i nie wie, co mogło się z nim stać. Była przekonana, że ktoś wyrządził krzywdę jej dziecku i że chłopiec nie żyje – relacjonował na konferencji porucznik Ray Spencer, cytowany przez CBS News. Po zawiadomieniu ze szkoły policjanci zaczęli obserwację okolicę wskazanego domu. We wtorek 22 lutego rano zauważyli, że wychodzi z niego dwoje dorosłych – matka uczennicy, która dała nauczycielom list i jej partner, zidentyfikowany później jako 35-letni Brandon Toseland. Mundurowi zatrzymali samochód pary.

– W trakcie naszej rozmowy kobieta opisała, że była maltretowana przez partnera, z którym mieszkała. Pytała, co stało się z jej synem, którego ostatni raz widziała 11 grudnia – przekazał mediom Spencer. – Mówiła też, że Toseland zabraniał jej wchodzić do niektórych części domu, w tym do garażu – dodał.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

3-latek zwabił 4-latka do parku. Skatował go na śmierć. Sprawca wyszedł na wolność

Eric Smith, odsiadujący dożywotni wyrok więzienia za zabicie 4-letniego chłopca, której to zbrodni dopuścił się jako 13-latek, właśnie wyszedł na wolność. Za kratami spędził 27 lat, ale teraz został warunkowo zwolniony, czemu sprzeciwiała się rodzina ofiary. Tą sprawą żyły na początku lat 90. całe Stany Zjednoczone. Eric Smith, 13-latek ze Steuben County w stanie Nowy Jork, został najpierw oskarżony, a następnie skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności.

Amerykańskie media chętnie pokazywały wówczas zdjęcia i nagrania z procesu chłopca w okularach, z rudą czupryną, ubranego w charakterystyczną szarą bluzą z królikiem Bugsem, którego ława przysięgłych uznała za winnego zabójstwa 4-letniego Derricka Robiego. 

W sierpniu 1993 roku Eric uczestniczył w letnich półkoloniach w parku nieopodal swojego domu. Z uwagi na zachowanie, opiekunowie poprosili go jednak o opuszczenie tego miejsca. Kilka dni później podczas przejażdżki rowerem zauważył 4-letniego Derricka Robiego, który szedł na te same zajęcia.

Smith zwabił go do parku, w ustronne miejsce, a następnie udusił i uderzył kamieniem. Ciało chłopca znaleziono jeszcze tego samego dnia. Sprawca przyznał się do zabójstwa po tygodniu w rozmowie z rodzicami, którzy od razu zgłosili sprawę na policję. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Gorzów Wielkopolski: Co grozi kierowcy, który śmiertelnie potrącił 4-letniego chłopca?

Rzecznik prasowy lubuskiej policji poinformował o zatrzymaniu 37-latka, podejrzewanego o śmiertelne potrącenie 4-letniego chłopca. Do tragicznego zdarzenia doszło w niedzielę w Gorzowie Wielkopolskim.

„Przed chwilą gorzowscy policjanci w wyniku działań operacyjnych zatrzymali 37-letniego mężczyznę, który śmiertelnie potrącił 4-letniego chłopca. Więcej informacji niebawem” – napisał na Twitterze Marcin Maludy, rzecznik lubuskiej policji.

Około godzinę później na stronie lubuskiej policji pojawił się komunikat na temat zatrzymania. „W poniedziałek (11 października) po godzinie 17 gorzowscy kryminalni weszli do jednego z hoteli na terenie miasta i w pokoju zatrzymali 38-latka, który był poszukiwany po śmiertelnym potrąceniu 4-latka” – informuje podkomisarz Grzegorz Jaroszewicz z Komendy Miejskiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim. Jak dodał, „nad zatrzymaniem kierowcy pracowali policjanci wszystkich pionów”. „Szybko ustalono jego personalia, kwestią czasu pozostawało ustalenie miejsca jego przebywania. 38-latek został zaskoczony przez policjantów w jednym z hoteli na terenie Gorzowa Wielkopolskiego. Nie stawiał oporu, został przewieziony do gorzowskiej komendy. Na jutro planowane są czynności procesowe z jego udziałem” – czytamy.

Cytowany przez tvn24.pl podinsp. Marcin Maludy przyznał, że mężczyzna był „całkowicie zaskoczony” zatrzymaniem. – W ogóle nie zdawał sobie sprawy, że w tym konkretnym miejscu, w którym się ukrywał, mogą pojawić się policjanci, którzy działali od wczoraj pod bardzo dużą presją – powiedział.

Wypadek wydarzył się w niedzielę przed godz. 18 na skrzyżowaniu ul. 30 stycznia i ul. Armii Krajowej w Gorzowie Wielkopolskim. Jak podaje portal Gorzowianin.com, jadące ul. Armii Krajowej bmw zostało wyprzedzone przez chevroleta. Chevrolet miał następnie zahaczyć o bmw, uderzyć w czteroletniego chłopca znajdującego się na chodniku i zderzyć się ze ścianą budynku.

Czterolatek nie przeżył wypadku. Dziecko w chwili zdarzenia było na rowerku, pod opieką ojca. Kierowca chevroleta pieszo uciekł z miejsca wypadku.

Portal Gorzowianin.com informuje, że chevrolet pochodził z lokalnej wypożyczalni. Z relacji świadków wynika, że sprawca wypadku jechał samochodem wraz z dzieckiem. Polsat News przytaczał relacje, według których pasażer chevroleta miał krzyczeć do kierowcy „Uciekaj! Zabiłeś go”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zabił 4-letnie dziecko pędząc samochodem. Zbieg został zatrzymany w hotelu

Sprawcy wypadku w Gorzowie Wielkopolskim, w którym zginął 4-letni chłopiec, grozi od 2 do 12 lat więzienia. Mężczyznę ujęto w poniedziałek po południu. Do tragicznego wypadku doszło dzień wcześniej na jednej z ulic Gorzowa.   

Kierujący chevroletem chciał wyprzedzić bmw, które skręcało w lewo w ul. 30 Stycznia. Doszło do zderzenia, w wyniku którego chevrolet zjechał na chodnik i śmiertelnie potrącił czterolatka na rowerze. Tuż obok był ojciec chłopca. Chwilę później kierowca chevroleta uciekł z miejsca zdarzenia. Kierowca bmw był trzeźwy. Śledczy ujawnili najnowsze informacje o sprawcy wypadku.

Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Łukasz Gospodarek potwierdził, że podejrzany mężczyzna został zatrzymany przez policjantów w poniedziałek po południu. Jak przekazał prokurator Gospodarek, zarzuty wobec mężczyzny zostały już sformułowane i zostaną mu przedstawione podczas przesłuchania w charakterze podejrzanego, które najprawdopodobniej odbędzie się we wtorek.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Pijany ojciec prowadził auto z 4-latkiem. Auto zderzyło się z ciągnikiem

Policja bada okoliczności wypadku w miejscowości Topólno (woj. mazowieckie). Pijany mężczyzna uderzył samochodem w ciągnik rolniczy. Ranny został 4-letni syn sprawcy kolizji. Grozi mu do dwóch lat więzienia.

– Nieodpowiedzialny 33-latek podróżował z najbliższymi i przewoził w pojeździe 4-letniego syna. W organizmie miał ponad 2 promile alkoholu – podkreśliła asp. Kowalska. Jak dodała, w wypadku poszkodowany został 4-latek, który z obrażeniami kończyn dolnych został przewieziony do szpitala, natomiast jego ojciec, kierujący autem pod wypływem alkoholu, doznał złamania ręki.

Mężczyzna wkrótce usłyszy zarzuty, za które grozi mu kara do 2 lat więzienia, wysoka grzywna i zakaz prowadzenia pojazdów.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Mokotów: 39-latek oblał kwasem rower 4-latka i groził śmiercią

39-latek z Mokotowa odpowie za groźby wobec sąsiadki, a także oblanie kwasem roweru jej 4-letniego syna. Dziecko ma poparzone ręce i oczy – donosi Fakt. Gdy matka wróciła z synem ze szpitala, agresywny sąsiad groził, że „utnie głowę jej dziecku, zabije ją, połamie jej nogi i ręce, i poderżnie jej gardło, jak będzie ciemno”. Policja aresztowała mężczyznę, ale po wyjściu na wolność złamał zakaz zbliżania się i znów groził kobiecie, że ją zabije. Ostatecznie sąd zgodził się na zastosowanie trzymiesięcznego aresztu wobec podejrzanego.

– Mężczyzna spryskał kierownicę oraz ramę dziecięcego rowerka żrącą substancją. Kiedy 4-latek wsiadł na swój mały pojazd, zaczęły go piec rączki. Odruchowo niebezpieczną substancję wtarł w oczy. Sprawa wymagała interwencji lekarza. Dziecko z matką pojechało na pogotowie. Oczy udało się uratować, ale były bardzo podrażnione – powiedział Faktowi podkom. Robert Koniuszy z mokotowskiej policji. Gdy kobieta wróciła z chłopcem ze szpitala, sąsiad groził, że „utnie głowę jej dziecku, zabije ją, połamie jej nogi i ręce, i poderżnie jej gardło, jak będzie ciemno”. W obawie o życie swoje oraz dziecka wezwała policjantów

Chociaż mężczyzna uszkodził kamerę monitoringu na klatce schodowej, urządzenie zdążyło zarejestrować, co zrobił. Policja przyjechała, aby zatrzymać 39-latka. Agresywny sąsiad nie przyznał się i stawiał opór. Funkcjonariusze obezwładnili agresora, skuli go i wyprowadzili. W trakcie tej interwencji zaatakowała ich 42-letnia partnerka mężczyzny. Szarpała i wyzywała policjantów, porysowała zegarkiem radiowóz. Kobieta odpowie za to przed sądem.

Śledczy postawili 39-latkowi zarzuty stosowania gróźb karalnych i narażenia 4-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Mężczyzna wyszedł na wolność, ale został objęty policyjnym dozorem. Nałożono na niego również zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej.

Agresywny sąsiad szybko ten zakaz złamał. Po powrocie do domu stanął przed drzwiami kobiety, zaczął wykrzykiwać wulgaryzmy i grozić, że „teraz to ją na pewno zabije”. Policja znów przyjechała po 39-latka. Tym razem nie opuści aresztu tak prędko. Sąd na wniosek prokuratora pozbawił go wolności na trzy miesiące. – Aż do czasu rozprawy, na której może zostać skazany na 5 lat więzienia – podsumował podkom. Robert Koniuszy z mokotowskiej policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo nad jeziorem Białym w Okunince. Pokłócili się o obrączki. 29-latek ranił dziewczynę i się zabił

16.04.2021 Gdansk Wizyta premiera Mateusza Morawieckiego w GUMED Gdanskim Uniwersytecie Medycznym n/z nieprawidlowo zaparkowany radiowoz policyjny Fot. Karol Makurat/REPORTER

Młody mężczyzna najpierw zranił nożem swoją partnerkę, która własnym ciałem osłoniła dziecko, a potem odebrał sobie życie. Tragedia zdarzyła się nad jeziorem Białym w Okunince – podał portal lublin112.pl, powołując się na Policję we Włodawie. Para planowała ślub i najprawdopodobniej pokłóciła się o zgubione obrączki.

Okuninka nad jeziorem Białym to miejsce, w którym w nocy z 20 na 21 czerwca wydarzyła się tragedia. 29-latek z Chełma spędzał tam weekend w wynajętym domku ze swoją o rok młodszą dziewczyną i jej czteroletnim synem. Para planowała ślub. Z nieoficjalnych informacji wynika, że mężczyzna pokłócił się z partnerką o obrączki, które zgubił nad jeziorem.

Wieczorem kobieta położyła spać swojego 4-letniego syna i sama też szykowała się do snu. Dostrzegła jednak, że jej chłopak trzyma w ręku nóż.

– W pewnym momencie 29-latek podszedł do leżącej kobiety i ugodził ją nożem w bok – powiedziała w rozmowie z „Dziennikiem Wschodnim” Jolanta Sołoducha, szefowa Prokuratury Rejonowej we Włodawie. Natomiast z informacji portalu lublin112.pl wynika, że kobieta zasłoniła swoim ciałem dziecko. Przerażona 28-latka zaczęła krzyczeć i wzywać pomocy.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl