Przeleciał przez rondo w Rąbieniu. Jest wyrok

Rok pozbawienia wolności w zawieszeniu oraz 5-letni zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych – taki wyrok usłyszał mężczyzna, który w ubiegłym roku przeleciał nad rondem w Rąbieniu w woj. łódzkim. O sprawie informuje „Fakt”. Do zdarzenia doszło w kwietniu 2020 roku na rondzie w miejscowości Rąbień (woj. łódzkie). 41-letni kierowca Suzuki Swift z dużą prędkością wjechał na nasyp ronda i wzbił się autem w powietrze, przeleciał kilkadziesiąt metrów w tym nad pomnikiem Jana Pawła II.

41-letni kierowca podczas zdarzenia był pijany. Miał we krwi 1,4 promila alkoholu. Sędzia Iwona Konopka, rzecznik prasowy ds. karnych Sądu Okręgowego w Łodzi poinformowała w rozmowie z „Faktem”, że zapadł już w tej sprawie wyrok.

Nieodpowiedzialny kierowca usłyszał wyrok roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy. Ponadto sąd orzekł środek karny w postaci 5-letniego zakazu prowadzenia wszelkich pojazdów mechanicznych oraz nakazał zapłatę 5 tys. zł na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym, oraz Pomocy Postpenitencjarnej. Mężczyzna dobrowolnie poddał się karze.
Źródło info i foto: onet.pl

Policja wraca na miejsce ukrycia zwłok 11-letniego Sebastiana

Śledczy sprawdzają miejsce, gdzie ukryte zostały zwłoki 11-latka z Katowic. W badaniach wykorzystują georadar. Przypomnijmy, 41-letni mężczyzna, który przyznał się do porwania i zabójstwa Sebastiana, trafił na trzy miesiące do aresztu. Ta tragiczna historia wstrząsnęła całą Polską.

Śledczy na zlecenie prokuratury sprawdzali miejsce, w którym 41-letni Tomasz M. chciał ukryć zwłoki chłopca. Wnikliwie badają teren, żeby nie przeoczyć żadnego śladu, który może dotyczyć zbrodni.

W rozmowie z „Dziennikiem Zachodnim” prokurator Waldemar Łubniewski z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu przyznał, że śledczy przeprowadzają badanie georadarem, by sprawdzić czy Tomasz M. wcześniej dopuścił się podobnej zbrodni.

Potwierdzam, że takie czynności miały miejsce, nie mogę jednak ujawnić, które dokładnie miejsca były sprawdzane. Potwierdzam także, że na Niwce znaleźliśmy kości, jednak po zbadaniu okazały się one zwierzęce – mówi prokurator Waldemar Łubniewski z Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

W rozmowie z naszym dziennikarzem prokurator nie wyklucza również kolejnego przesłuchania mężczyzny podejrzanego o zbrodnię. Tomasz M. przebywa w tymczasowym areszcie. Usłyszał już zarzut zabójstwa.

Z naszych informacji wynika, że prokurator przeanalizował już także akta sprawy 13-latki z Sosnowca, która jesienią ubiegłego roku, miała popełnić samobójstwo. Jak usłyszeliśmy, nie zapadła jeszcze decyzja czy ta sprawa zostanie połączona ze śledztwem dotyczącym śmierci 11- latka.

W czasie wielogodzinnego prokuratorskiego przesłuchania, mężczyzna ze szczegółami miał opowiedzieć o zbrodni. Prokuratura nie ujawnia jednak żadnych szczegółów.

Brat Tomasza M. zabiera głos

W rozmowie z „Super Expressem” ostatnie wydarzenia skomentował brat Tomasz M. Odniósł się m.in. do informacji o swojej córce: 13-letniej Dominice, która rok temu popełniła samobójstwo. Uważam, że jej śmierć nie miała żadnego związku z bratem, ona wujka na oczy nawet nie widziała, poza wczesnodziecięcym okresem – tłumaczy.

Jak dodaje, od brata odciął się lata temu, kiedy Tomasz M. porwał chłopca w 2008 roku w Siemianowicach Śląskich. Nie chcę mieć z nim nic wspólnego – zaznacza. Nie mam pojęcia, skąd u niego takie skłonności. Jestem zszokowany tym wszystkim.

Pan Daniel domyśla się, co mogło doprowadzić do samobójstwa jego 13-letniej córki, ale nie chce o tym mówić.

Tragiczny finał poszukiwań chłopca

O tym, że 11-latek nie żyje policja poinformowała w niedzielę. Funkcjonariusze odnaleźli ciało zaginionego chłopca i zatrzymali 41-letniego mężczyznę, który przyznał się do uprowadzenia i zabójstwa dziecka.

11-letni Sebastian nie wrócił w sobotę do domu z placu zabaw. Miał być o 19:00, ale wysłał mamie SMS-a z prośbą o przesunięcie powrotu na godzinę 19:30. Dostał zgodę, ale w wyznaczonej porze w domu się nie pojawił. Chłopca szukali policjanci i strażackie grupy poszukiwacze z psami.

41-letni Tomasz M. został zatrzymany w niedzielę po godz. 17 w Sosnowcu. Przyznał się do uprowadzenia i zabicia 11-letniego Sebastiana. Wskazał też miejsce na terenie Sosnowca, gdzie zakopał ciało zaginionego chłopca. 41-latka udało się namierzyć dzięki zapisom z monitoringu na miejscu, gdzie po raz ostatni widziany był 11-letni Sebastian. Na nagraniach widoczne było auto mężczyzny.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Biegli badali już Tomasza M. 12 lat temu nie stwierdzili zaburzeń

Sosnowiec, 25.05.2021. Oskar¿ony (2P) w zwi¹zku z zabójstwem 11-letniego Sebastiana z Katowic jest wyprowadzany z S¹du Rejonowego Sosnowcu, 25 bm. S¹d Rejonowy zdecydowa³ o aresztowaniu na trzy miesi¹ce 41-latka, który przyzna³ siê, ¿e w minion¹ sobotê porwa³, wywióz³ do Sosnowca, a nastêpnie pozbawi³ ¿ycia 11-letniego Sebastiana z Katowic. (sko) PAP/Andrzej Grygiel

41-letni optyk z Sosnowca przyznał się do zamordowania 11-letniego Sebastiana. Mężczyzna był już przed laty skazany za czyny pedofilskie. Właśnie 12 lat temu badano go również pod kątem zaburzeń i dewiacji seksualnych, których biegli wówczas nie stwierdzili. 

Jego ciało znaleziono w niedzielę po południu w Sosnowcu. Sprawcą zbrodni okazał się 41-letni Tomasz M., z zawodu optyk z Sosnowca. Mężczyzna przyznał się do porwania chłopca z placu zabaw w Katowicach, przetrzymywania, a następnie do zabójstwa. 

Mężczyzna został aresztowany, wskazując wcześniej miejsce pozostawienia zwłok chłopca. Śledczy podejrzewają również seksualne tło zbrodni – 41-latek pierwotnie miał zamiar porwać dziewczynkę. 

Wiadomo też, że mężczyzna ma na swoim koncie przeszłość pedofilską. W 2008 roku na terenie Siemianowic Śląskich porwał inne dziecko, które przetrzymywał i któremu robił nagie zdjęcia, a następnie wypuścił. Został wówczas zatrzymany, a sąd skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu na 5-letni okres próbny. 

– Nie stwierdzono u niego zaburzeń dewiacyjnych, ani czynności zaburzeń seksualnych – mówił w rozmowie z Radiem ZET Mariusz Witkowski, prezes Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich. Co ciekawe, nie sporządzono wówczas pisemnego uzasadnienia wyroku. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo 11-letniego Sebastiana. Mieszkańcy aglomeracji w szoku

Mieszkańcy aglomeracji śląskiej i sąsiedzi zamordowanego Sebastiana nie mogą pogodzić się z tragedią. ”Diabeł czeka na Ciebie”, ”Pedofil” – to napisy, które pojawiły się na murach zakładu optycznego, w którym pracował morderca 11-latka. 

– „Przemiłe dziecko, spokojniutkie. Ja to dziecko widzę przed oczami i wyobrażam sobie, że to mogłoby spotkać mojego wnuka. W mojej głowie się nie mieści, jak można coś takiego zrobić dziecku” – mówiła w rozmowie z reporterką Radia ZET sąsiadka zamordowanego chłopca.

Jak pisze ”Dziennik Zachodni”, mieszkańcy aglomeracji śląskiej dają upust agresji po śmierci 11-latka. ”Szybko wytropili, kim jest mężczyzna, który przyznał się do zabójstwa Sebastiana” – czytamy. Na murach zakładu optycznego, w którym pracował 41-latek, pojawiły się napisy: ”Diabeł czeka na Ciebie”, ”Pedofil” i ”Śmierć pedofilom”. 

W poniedziałek w zakładzie medycyny sądowej przeprowadzono sekcję zwłok zamordowanego Sebastiana z Katowic. Według wstępnej opinii, która została przesłana śledczym, dziecko zmarło w wyniku uduszenia. W postępowaniu od początku brane jest pod uwagę seksualne tło zbrodni. Według nieoficjalnych informacji, 41-latek jest sosnowieckim optykiem, po rozwodzie, ma dwoje dzieci. Był już znany policji. W 2008 roku porwał inne dziecko, któremu robił zdjęcia, następnie je wypuścił. W 2018 roku w związku z uszkodzeniem ciała żony miał zakaz zbliżania się do niej. Kilka lat temu na jego nośnikach elektronicznych zabezpieczono treści pedofilskie.

41-latek usłyszał zarzut zabójstwa z art. 148 par. 2 Kodeksu karnego, który jest rozwinięty w czterech punktach, opisując m.in. zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem, w związku z wzięciem zakładnika, zgwałceniem albo rozbojem i w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Prokuratura nie ujawnia dokładnej kwalifikacji, nie podaje też treści drugiego zarzutu, tłumacząc to dobrem postępowania. Podejrzanemu grozi kara więzienia na czas nie krótszy niż 12 lat, 25 lat pozbawienia wolności albo dożywocie.

Na wtorek rano zaplanowano kontynuowanie przesłuchania podejrzanego. Po zakończeniu tych czynności zapadnie decyzja w sprawie środka zapobiegawczego. Kiedy prokuratura wystąpi o aresztowanie 41-latka, sąd na rozpoznanie jej wniosku będzie miał 24 godziny.

Sebastian zaginął w sobotę – wyszedł na plac zabaw w Dąbrówce Małej w Katowicach, miał wrócić o godz. 19, ale wysłał mamie sms-a, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, 11-latek jednak nie wrócił do domu i nie nawiązał już kontaktu z rodziną.

Poszukiwania z udziałem policjantów i strażaków trwały od sobotniego wieczora, kiedy matka chłopca zgłosiła zaginięcie. Mundurowi przeczesywali okolicę miejsca zaginięcia i sąsiednie dzielnice. Potencjalnego sprawcę udało się wytypować w niedzielę, na podstawie analizy zapisu kamer monitoringu, które zarejestrowały samochód należący do 41-latka w pobliżu placu zabaw. Ciało dziecka było ukryte na terenie budowy w sosnowieckiej dzielnicy Niwka – kilka kilometrów od Dąbrówki Małej, gdzie chłopiec mieszkał. Do sąsiedniego Sosnowca sprawca zawiózł go samochodem. Miejsce ukrycia zwłok wskazał wkrótce po zatrzymaniu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo 11-letniego Sebastiana. Sprawca przyznał się do winy. Dziecko zostało uduszone

Dziś przez prokuratora zostanie przesłuchany 41-letni mężczyzna, podejrzewany o porwanie i zabicie 11-letniego Sebastiana z Katowic. W sobotę wieczorem zabrał on chłopca swoim samochodem z placu zabaw, co widać na zapisie z monitoringu. Wywiózł dziecko do Sosnowca, tam zabił i ukrył zwłoki. Miejsce wskazał po zatrzymaniu w niedzielę. Reporter RMF FM Marcin Buczek informuje, że mężczyzna miał przyznać się do zbrodni. Prawdopodobną przyczyną śmierci dziecka było uduszenie.

Sebastian z Katowic wyszedł w sobotę na plac zabaw. Miał wrócić do domu o godzinie 19:00, ale wysłał mamie SMS, w którym poprosił o zgodę na przedłużenie zabawy o pół godziny. Mama się zgodziła, Sebastian jednak nie wrócił do domu. Kiedy mama zawiadomiła policję o zaginięciu dziecka, ruszyły poszukiwania. Wczoraj policja opublikowała zdjęcie 11-latka z apelem o pomoc.

Po południu na podstawie analizy zapisu z kamer monitoringu ustalono, że Sebastian został z placu zabaw uprowadzony.

Zatrzymanie 41-letniego mężczyzny

Na nagraniach widać samochód 41-letniego mężczyzny, który w niedzielę około godziny 17:00 został zatrzymany. Policjanci pojechali do jego domu, ale nikogo tam nie było. Niebawem udało się go zatrzymać na terenie jednej z firm. Wtedy też miał przyznać się do zbrodni i wskazał policji miejsce ukrycia zwłok Sebastiana w dzielnicy Niwka – kilka kilometrów od domu dziecka, w Sosnowcu.

Według nieoficjalnych informacji, zatrzymany mężczyzna był już wcześniej znany policji.

Jedna z hipotez – jak mówią policjanci dziennikarzowi RMF FM Marcinowi Buczkowi „prawdopodobna” – jest taka, że mężczyzna pomylił się. Chciał uprowadzić dziewczynkę, ale wciągnął do samochodu chłopca, bo ten miał dłuższe włosy.

Jak powiedziała nam rzecznik śląskiej policji Aleksandra Nowara, ustalenie, kim jest ten kierowca okazało się być kluczowe. Kiedy sprawdziliśmy tablice rejestracyjne, potwierdzaliśmy właściciela i ustaliliśmy jego przeszłość związaną z ewentualną pedofilią w jego historii, to był bodziec do działania – przyznała w rozmowie z RMF FM.

Sam moment uprowadzenia nie został nagrany.

Wszystko to działo się zaledwie około 200 metrów od domu 11-latka. W tej sprawie od początku pojawia się wątek seksualny, ale policja nie zdradza na razie szczegółów.

Wiadomo też, że 41-latek był już notowany. Chodzi o przemoc w rodzinie i zakaz zbliżania się do żony. Jak usłyszeliśmy od policjantów, w przeszłości mężczyzna miał też się też dopuścić tak zwanego rodzicielskiego uprowadzenia.

Dziś 41-latek stanie przed prokuratorem, zostanie przesłuchany i usłyszy zarzuty – śledztwo prowadzi jednostka z Sosnowca.

Przeprowadzona zostanie także sekcja zwłok Sebastiana. Przyczyną śmierci chłopca było najprawdopodobniej uduszenie. Niewykluczone, że zanim 11-latek zginął, był przetrzymywany przez wspomnianego mężczyznę. Dlatego teraz policja sprawdza wszelkie miejsca, które mogą mieć związek z tą zbrodnią.

W nocy śledczy przeprowadzili wizję lokalną w miejscu znalezienia ciała chłopca. Brał w niej udział zatrzymany mężczyzna.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Trwa wyjaśnianie przyczyn i okoliczności śmierci 11-latka z Katowic

Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu zajmie się wyjaśnieniem przyczyn i okoliczności śmierci 11-letniego Sebastiana z Katowic. Chłopiec zaginął w sobotę 22 maja wieczorem, po tym jak napisał mamie, że wróci do domu później, niż wcześniej planował, ale kontakt z nim się urwał. Dzień później policjanci z Katowic znaleźli ciało 11-latka i zatrzymali 41-letniego Tomasza M., który jest podejrzany o zabicie chłopca. Prezydent Katowic Marcin Krupa napisał, że zbrodnia „pozostawia nas wszystkich w szoku i rozpaczy”.

Jak informuje PAP, Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu zajmie się wyjaśnieniem przyczyn i okoliczności śmierci 11-letniego Sebastiana z Katowic. Chłopiec zaginął w sobotę 22 maja wieczorem, po tym jak nie wrócił z placu zabaw. Miał być w domu o godz. 19, ale później wysłał mamie SMS-a, że zjawi się pół godziny później. To był z nim ostatni kontakt. Policjanci znaleźli jego ciało w niedzielę 23 maja, informując, że został zabity. Chwilę wcześniej zatrzymali 41-letniego Tomasza M., którego samochód znajdował się w pobliżu placu zabaw, gdzie bawił się 11-letni Sebastian z Katowic. Mężczyzna jest podejrzany o zabicie chłopca, do czego doszło być może z pobudek seksualnych.

– Śledztwo zostanie wszczęte w Prokuraturze Okręgowej w Sosnowcu. Na jutro (poniedziałek – przyp.red) prokurator planuje doprowadzenie tego mężczyzny, ogłoszenie mu zarzutu i przesłuchanie. Po przesłuchaniu prawdopodobnie zostanie podjęta decyzja w przedmiocie zastosowania wobec niego środka zapobiegawczego – mówi PAP Waldemar Łubniewski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Sosnowcu.

Śmierć 11-letniego Sebastiana z Katowic wstrząsnęła mieszkańcami miasta. Informacje o poszukiwaniach chłopca kolportował m.in. prezydent miasta Marcin Krupa, który odniósł się do zbrodni na swoim profilu facebookowym.
Źródło info i foto: se.pl

Atak 15-letniego nożownika w Pile

41-latek został zaatakowany nożem przez 15-latka. Mężczyzna schodził do piwnicy, gdy zaczepiła go grupa młodzieży. Zaczęło się od słownych zaczepek ze strony młodych osób. Następnie doszło do awantury i ataku przy użyciu noża. Sierż. Wojciech Zeszot z Komendy Powiatowej Policji w Pile przekazał, że do tego zdarzenia doszło w minionym tygodniu. Atak miał miejsce w jednym z wieżowców w centrum Piły.

Piła. 15-latek zaatakował nożem 41-latka

Na stronie policji czytamy, że 41-latek schodził do piwnicy, gdy został zaczepiony przez grupę młodzieży. „Słowne zaczepki kierowane przez nieletnich przerodziły się w awanturę. W pewnym momencie jeden z nieletnich wyciągnął nóż i ugodził nim pokrzywdzonego, a następnie cała grupa uciekła z wieżowca” – przekazał Zeszot.

Funkcjonariusz dodał, że rana, która powstała w wyniku ataku, nie zagrażała życiu mężczyzny. Grupa osób odpowiedzialna za zaczepki w stosunku do lokatora, ustaliła między sobą swoją nieprawdziwą wersję wydarzeń. 15-latek, który dźgnął nożem, usunął w mediach społecznościowych swój profil. Tak chciał odsunąć od siebie podejrzenia. Śledczy ustalili jednak prawdziwy przebieg zdarzeń.

Następnego dnia od ataku mundurowi zatrzymali 15-letniego mieszkańca Piły. Policja przekazała, że nastolatek za swój czyn odpowie przed Sądem Rodzinnym i Nieletnich.
Źródło info i foto: wp.pl

Tajemnicza śmierć braci na Podhalu. Zwłoki odnaleziono w dwóch domach

Dopiero sekcja zwłok wyjaśni, co było przyczyną śmierci dwóch braci w Szaflarach koło Nowego Targu na Podhalu. Zwłoki 41 i 45-latka odnaleziono wczoraj w dwóch oddzielnych domach. Bracia mieszkali samotnie w dwóch gospodarstwach położonych w niewielkiej odległości. Rodzina starszego z nich zaniepokojona tym, że nie ma z nim kontaktu od dłuższego czasu, poprosiła sąsiadów o sprawdzenie, co się z nim dzieje. Sąsiedzi po wejściu do domu odnaleźli zwłoki 45-latka. Wezwana na miejsce policja chciała powiadomić o zgonie jego brata i wtedy okazało się, że on także nie żyje.

Policja wstępnie wykluczyła, by do zgonu mężczyzn mógł się ktoś przyczynić. Prokuratura wszczęła w tej sprawie dwa odrębne śledztwa. Jutro prawdopodobnie zostanie przeprowadzona sekcja zwłok obu mężczyzn.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci zabezpieczyli nielegalne papierosy o wartości 300 tys. złotych

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Praca kryminalnych z Sulęcina doprowadziła do zatrzymania 41-latka, który przewoził w pojeździe ponad 15 tysięcy paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Jak wyliczyli policjanci, gdyby podejrzanemu udało się wprowadzić papierosy na nielegalny rynek, naraziłby on Skarb Państwa na straty rzędu niemal 300 tysięcy złotych.

Zeszły tydzień okazał się wyjątkowo pechowy dla jednego z mieszkańców powiatu Sulęcińskiego, który miał w planach zarobić sporo gotówki – jedyny „szkopuł” polegał na tym, że chciał wzbogacić się w nielegalny sposób. W środę (3 marca) 41-latek został zatrzymany przez kryminalnych, gdy w kierowanym przez niego pojeździe przewoził ponad 15 tysięcy paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Mężczyzna był bardzo zaskoczony kontrolą. Początkowo utrzymywał, że przedział ładunkowy samochodu jest pusty, a on sam nie wie jak go otworzyć. Oczywiście przyjęta przez niego taktyka na nic się zdała. Policjanci przejęli od kierowcy kluczyki, a następnie bez żadnego problemu odblokowali tyle drzwi auta. Szybko okazało się, że 41-latek dość mocno mijał się z prawdą. Przedział ładunkowy po brzegi wypełniony był kartonami, a te z kolei zawierały ponad 15 tysięcy paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy. Mężczyzna został zatrzymany, a pojazd wraz z kontrabandą zabezpieczone.

Jak wyliczyli policjanci, gdyby podejrzanemu udało się wprowadzić papierosy na nielegalny rynek, naraził by on Skarb Państwa na straty rzędu niemal 300 tysięcy złotych wynikających z uszczuplenia podatku akcyzowego. Za popełnione przestępstwo karno-skarbowe mężczyźnie grozi wysoka grzywna. Stając przed wymiarem sprawiedliwości musi on także liczyć się z karą pozbawienia wolności do 3 lat.
Źródło info i foto: Policja.pl

Strzelanina w Krakowie. Prokuratura zbada sprawę

Prokuratura Rejonowa w Nowej Hucie prowadzi śledztwo w sprawie rodzinnej tragedii, do której doszło w środę nad ranem na jednym z nowohuckich osiedli – 41-letni mężczyzna najpierw zastrzelił swoją matkę, zranił ojca i brata, a następnie popełnił samobójstwo. Jak poinformował w środę rzecznik małopolskiej policji Sebastian Gleń, o rodzinnej tragedii poinformował 71-letni ojciec, który zadzwonił na policyjny telefon alarmowy. Zgłosił, że jego syn zastrzelił 70-letnią matkę, a następnie strzelił do siebie, popełniając samobójstwo.

Na miejsce skierowano pogotowie, patrol i grupę śledczych. W mieszkaniu na osiedlu Dywizjonu 303 znajdowały się dwa ciała – matki i syna. 71-letni mężczyzna, który zawiadomił policję o zdarzeniu i jego drugi syn – 44-latek, obaj z ranami postrzałowymi, trafili do szpitala.

Śledczy zabezpieczyli dwie sztuki broni

Rzecznik podał, że w środę po południu ze szpitala wyszedł ojciec, który miał powierzchowne obrażenia głowy i będzie w najbliższym czasie przesłuchiwany. Jego syn nadal przebywa w szpitalu, ale jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Śledczy w mieszkaniu zabezpieczyli m.in. dwie sztuki broni palnej czarnoprochowej należącej do zmarłego. Zwłoki matki i syna zostaną poddane sekcji.

– Weryfikujemy przebieg zdarzenia, ustalamy, czy to faktycznie było tzw. samobójstwo rozszerzone – tak jak to wynika ze zgłoszenia – zaznaczył rzecznik policji. Według niego rodzina nie była wcześniej notowana przez policję.

Samobójstwo rozszerzone, czy raczej, jak brzmi jego prawidłowa nazwa – samobójstwo po zabójstwie, to specyficzny rodzaj zbrodni, do której dochodzi w kręgu najbliższych osób.
Źródło info i foto: interia.pl