Zwłoki 42-letniego mężczyzny przed domem. Policja zatrzymała pijane małżeństwo

Policja zatrzymała w niedzielę małżeństwo z Ostrowca Świętokrzyskiego, które może mieć związek ze śmiercią 42-letniego mieszkańca miasta. Jak poinformował Kamil Tokarski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Kielcach, w niedzielę funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie, że w jednym z domów jednorodzinnych na osiedlu Denków w Ostrowcu Świętokrzyskim leży mężczyzna i nie daje oznak życia. Na miejsce przybyły służby medyczne oraz policja.

„Do śmierci ktoś się przyczynił”

– Lekarz stwierdził zgon. Ze wstępnych ustaleń wynika, że do śmierci mężczyzny ktoś się przyczynił, wskazują na to obrażenia na jego ciele – powiedział Tokarski.

Ciało zmarłego zabezpieczono do sekcji zwłok. – Wykaże ona jakich i ile konkretnie obrażeń mógł doznać 42-latek – dodał. Ponadto w sprawie zatrzymano 52-latka i jego 49-letnia żonę. Oboje byli pijani mężczyzna miał około pół promila alkoholu w organizmie, kobieta promil. Z ustaleń policji wynika, że w sobotę trójka ostrowczan wspólnie spożywała alkohol. Trwa wyjaśnianie okoliczności zdarzenia.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Piła: Łowcy pedofilów zatrzymali 42-latka. Umówił się z 12-latką na seks!

Akcja łowców pedofilów w Pile. Zatrzymano 42-letniego mieszkańca, który chciał umówić się z 12-letnią Kasią na seks! Korespondencja jaką prowadził mężczyzna jest szokująca. 42-latek wysyłał dziewczynce także paskudne treści erotyczne. Został aresztowany i odpowie za swoje czyny. Być może dzieci, z którymi pisał było o wiele więcej. Łowcy pedofilów zatrzymali w Pile 42-letniego Damiana S. Mężczyzna korespondował z 12-latką przez internet i chciał umówić się z nią na seks w Szczecinie.

– Gdy zrezygnował w ostatniej chwili ze spotkania odwiedziliśmy go w domu w Pile – przekazali łowcy pedofilów.

Na stronie Elusive Child Protection Unit Poland pojawiło się nagranie z zatrzymania 42-latka. To właśnie z niego dowiadujemy się o korespondencji mężczyzny z małą dziewczynką.

– Ejakulat to taki płyn, który zawiera plemniki, które wydostają się podczas orgazmu – pisał 42-latek.

Mężczyzna wielokrotnie pytał 12-latkę, czy rosną jej piersi i czy dotyka się w miejsca intymne. Ponadto wysyłał dziewczynce filmiki erotyczne. 42-latek w rozmowie z łowcami pedofilów powiedział, że nie miał świadomości z kim pisał oraz, że robił to z nudów.

Na miejscu zjawili się policjanci z pilskiej komendy, którzy aresztowali mężczyznę.
Źródło info i foto: se.pl

Zielonka: Były wojskowy zatrzymany przez policję. Atakował przypadkowych ludzi

Policjanci z Zielonki przy wsparciu pododdziału kontrterrorystycznego zatrzymali 42-latka podejrzanego o serię ataków na przypadkowe osoby w tej podwarszawskiej miejscowości. Dwie osoby zostały ukłute przedmiotem „przypominającym igłę”. Mężczyzna został aresztowany. O mężczyźnie, który atakuje mieszkańców Zielonki m.in. igłą, było głośno na lokalnych portalach pod koniec marca. 42-letni sprawca został zatrzymany 1 kwietnia przez policjantów z komisariatu w Zielonce, których wspierali funkcjonariusze Samodzielnego Pododdziału Kontrterrorystycznego Policji w Warszawie.

Jak poinformował asp.sztab. Tomasz Sitek, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Wołominie, działania podjęto po serii niepokojących zawiadomień, które wpływały do komisariatu w Zielonce.

– Policjanci otrzymali dwa zgłoszenia o mężczyźnie poruszającym się osobową mazdą, który po zatrzymaniu i opuszczeniu swojego pojazdu podszedł do nich i bez żadnej zapowiedzi oraz bez powodu ukuł jednego z nich w nogę, drugiego w dłoń przedmiotem przypominającym kolec lub igłę – wyjaśnił.

Tego samego dnia policjanci otrzymali informację od innych osób, które mogły paść ofiarą prawdopodobnie tego samego napastnika. – W dwóch przypadkach chodziło o znieważenie poprzez kierowanie w stosunku do poszkodowanych słów powszechnie uznanych za obelżywe i wulgarne – dodał policjant.

Zatrzymanie byłego wojskowego

Do funkcjonariuszy wpłynęło zgłoszenie od motocyklisty, któremu kierowca mazdy miał zajechać drogę, zmusić do gwałtownego hamowania, co zakończyło się upadkiem kierowcy jednośladu na drogę o dużym natężeniu ruchu. – Podobna sytuacja spotkała też innego mieszkańca Zielonki – przekazał asp.sztab. Sitek.

Policjanci ustalili, że za wszystkimi zdarzeniami stoi najprawdopodobniej ta sama osoba. Ustalili także personalia podejrzewanego, a prokurator Prokuratury Rejonowej w Wołominie wszczął na podstawie zgromadzonych materiałów śledztwo i wydał postanowienie o zatrzymaniu 42-latka.

Według nieoficjalnych informacji jest to mieszkaniec Zielonki, w przeszłości pełniący służbę w wojsku, także na misjach zagranicznych. Podejrzany usłyszał w prokuraturze sześć zarzutów w tym m.in. znieważenia osób, naruszenia czynności narządów ciała, narażenie na niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Jak przekazała prok. Katarzyna Skrzeczkowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej Warszawa-Praga, 42-latek nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i złożył wyjaśnienia, w których przedstawił odmienną – od ustalonej w toku śledztwa – wersję wydarzeń.

Sąd Rejonowy w Wołominie przychylił się do wniosku prokuratury o umieszczenia podejrzanego w areszcie śledczym na trzy miesiące. Mężczyzna miał również zostać objęty opieką lekarską.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zabójstwo 10-latka w Miechowie. Podejrzany bywał wcześniej agresywny, czekał na termin rozprawy

W poniedziałek do prokuratury w Miechowie został doprowadzony 42-letni mężczyzna, który w sobotę w Kozłowie (woj. małopolskie) miał pobić metalową rurką 13-letniego syna i jego 10-letniego kolegę. Młodszy chłopiec zmarł. Podejrzewany ma usłyszeć zarzuty. Mężczyzna był wcześniej znany policji ze stosowania przemocy domowej. Rodzina miała założoną „niebieską kartę”.

Mężczyzna podejrzewany o brutalne pobicie 10-letniego chłopca, który w wyniku obrażeń od metalowej rurki zmarł, został w poniedziałek doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Miechowie, gdzie ma usłyszeć zarzuty.

Mężczyzna był znany policji z agresji

Policja ustaliła, że w 2019 roku mężczyzna był agresywny wobec swoich bliskich. Po interwencji policjantów rodzinie została założona niebieska karta.

– Mężczyzna w końcu usłyszał zarzuty o znęcanie, a do sądu został skierowany akt oskarżenia – powiedział polsatnews.pl mł. insp. Sebastian Gleń, rzecznik Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie. – Na pierwszej rozprawie kobieta wycofała jednak swoje zarzuty – powiedział rzecznik.

Według niego przez wiele miesięcy w rodzinie panował spokój. Jednak pod koniec 2020 roku mężczyzna znów dopuścił się agresji domowej. 6 marca po awanturze domowej został zatrzymany, 7 marca postawione zostały mu zarzuty. Mężczyzna przyznał się i zadeklarował chęć dobrowolnego poddania się karze. Wyprowadził się także z mieszkania partnerki.

– Sprawa miała być skierowana do sądu, ale nie został wyznaczony termin rozprawy – powiedział polsatnews.pl Sebastian Gleń.

Policjant przyznał, że sąd nie zdążył podjąć decyzji w tej sprawie, bo wcześniej mężczyzna pojechał do mieszkania partnerki i znowu zaatakował. Tym razem, pod nieobecność kobiety, przebywające w mieszkaniu dzieci. 

Brutalnie zaatakował chłopców

Do ataku doszło w Kozłowie w sobotę 27 marca. Około godziny 21:30 policja otrzymała zgłoszenie o pobiciu 35-letniej kobiety. Sąsiadka informowała, że pobita leżała przed domem z obrażeniami. Gdy na miejsce przyjechali policjanci, w mieszkaniu znaleźli dwoje nieprzytomnych dzieci – 13-letniego syna kobiety i jego 10-letniego kolegę z sąsiedztwa.

Policjanci ustalili, że do mieszkania 35-latki przyszedł jej były partner pod pretekstem zabrania swoich rzeczy osobistych. Z niewyjaśnionych przyczyn 42-letni mężczyzna zaatakował chłopców, uderzając ich metalową rurką. Wtedy zaniepokojeni hałasem sąsiedzi powiadomili matkę 13-latka. Gdy kobieta przybiegła z pobliskiego miejsca pracy, mężczyzna zaatakował także ją, po czym zbiegł.

10-letni Filip, pomimo wysiłków ratowników, nie odzyskał funkcji życiowych i zmarł. 13-letni Wiktor, syn mężczyzny, w ciężkim stanie został przetransportowany śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie Prokocimiu. Ranna matka chłopca została przewieziona do szpitala w Miechowie.

– 13-latek trafił do szpitala w sobotę wieczorem w stanie bardzo ciężkim, został zaintubowany i umieszczony na oddziale intensywnej terapii – powiedziała Polsat News Katarzyna Pokorna-Hryniszyn, rzeczniczka Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie.

– Chłopiec jest w stanie ciężkim, stabilnym, jest wprowadzony w stanie śpiączki farmakologicznej. W najbliższym czasie czekają go operacje przeprowadzone przez chirurgów szczękowych. Ma obrażenia kości szczękowych – dodała Katarzyna Pokorna-Hryniszyn.

Według szpitala chłopiec został metalową pałką uderzony w twarz, co spowodowało rozległe obrażenia twarzoczaszki. Dopiero po wybudzeniu dziecka będziemy wiedzieli, czy nie ma obrażeń mózgu – powiedziała rzeczniczka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Nożownik z Frankfurtu nad Menem to Polak

42-letni mężczyzna zatrzymany we wtorek za zaatakowanie i zranienie nożem kilku osób we Frankfurcie nad Menem, jest z pochodzenia Polakiem. Potwierdza to przedstawicielka prokuratury Nadja Niesen. 42-latek został aresztowany z nożem w ręku krótko po ataku we wtorek rano. Najprawdopodobniej nie znał czterech osób, które zaatakował na Niddastrasse w centrum miasta. „Wybrał je na chybił trafił” – mówiła prokuratura. Mężczyzna został przewieziony do szpitala psychiatrycznego. Dziennik „Frankfurter Rundschau” napisał w środę, że zatrzymany to Polak.

Dziś prokuratura to potwierdziła. Nadja Niesen przekazała wcześniej „Frankfurter Rundschau”, że mężczyzna przebywał już w szpitalu psychiatrycznym od listopada ubiegłego roku do początku stycznia z powodu „zaburzenia psychotycznego z objawami schizofrenii”.

„Powiedział sędziemu, że nie pamięta, co się stało” – przekazała.

Prokuratura przekazała, że 42-latek jest oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Trzej zaatakowani przez niego mężczyźni w wieku 24, 40 i 78 lat zostali ciężko ranni. Lżejsze obrażenia ma czwarty poszkodowany w wieku 40 lat. Policja szuka świadka zdarzenia, którego niemieckie gazety nazywają bohaterem. Miał on użyć gazu pieprzowego wobec sprawcy. Po tej interwencji 42-latek uciekł.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zapaśnik Dominik Sikora pobity na śmierć. Co dalej ze śledztwem?

Śmierć Dominika Sikory wstrząsnęła Poznaniem. Zapaśnik został brutalnie pobity na Starym Rynku i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Od blisko roku poszukiwany jest Olgierd Michalski. Okazuje się, że śledztwo zostało zawieszone. Dlaczego? Śmierć 29-letniego zapaśnika wstrząsnęła Poznaniem. Został on brutalnie pobity na Starym Rynku i po kilku dniach zmarł w szpitalu. Kulisy tragedii są owiane tajemnicą. Kamery zarejestrowały, jak za Sikorą podąża dobrze zbudowany mężczyzna wraz z dwiema kobietami. Kolejne ujęcia to już widok leżącego zapaśnika.

W połowie lutego wydano list gończy za Olgierdem Michalskim. To 42-lsetni paker miał uderzyć zapaśnika na Starym Rynku, a następnie uciec z Polski. Od tragicznych zdarzeń minął blisko rok, ale nie udało się go znaleźć.

– Śledztwo w sprawie śmiertelnego pobicia zapaśnika w Poznaniu jest zawieszone z uwagi na niemożność ujęcia podejrzanego Olgierda M. – powiedział prokurator Łukasz Wawrzyniak, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Poznaniu w rozmowie z „Głosem Wielkopolskim”.
Źródło info i foto: se.pl

42-latek zatrzymany za wyłudzenie blisko 3 mln złotych

Policjanci z KWP w Rzeszowie zajmujący się przestępczością gospodarczą, zatrzymali 42-letniego mieszkańca powiatu jarosławskiego, który odpowie za przestępstwa podatkowe. Mężczyzna wyłudził w 2015 roku na szkodę Skarbu Państwa blisko 3 miliony złotych. Podejrzanemu grozi kara do 10 lat pozbawienia wolności. Funkcjonariusze Wydziału dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Przemyślu prowadzą śledztwo dotyczące wyłudzenia na szkodę Skarbu Państwa nienależnego zwrotu podatku VAT.

Przestępstwo polegało na fikcyjnych rozliczeniach transakcji zakupu i sprzedaży telefonów komórkowych oraz innego sprzętu elektronicznego, które następnie były odsprzedawane obywatelom Ukrainy w ramach procedury Tax Free.

Podejrzany, prowadzący jednoosobową działalność gospodarczą, w tym przestępczym procederze pełnił rolę pośrednika, uczestnicząc w zakupach sprzętu elektronicznego od podmiotów, które w sposób nieprawidłowy rozliczały podatek VAT. 42-latek jako ostatni podmiot w łańcuchu dostaw występował do właściwego urzędu skarbowego o zwrot podatku VAT. Jak ustalono w toku śledztwa, kwota uszczuplenia Skarbu Państwa wynosi niemal 3 miliony złotych. Te pieniądze trafiły na rachunek bankowy podejrzanego.

W miniony czwartek mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Przemyślu, gdzie usłyszał zarzuty wyłudzenia mienia znacznej wartości oraz przestępstw skarbowych. Wobec podejrzanego prokurator zastosował środki zapobiegawcze w postaci poręczenia majątkowego, zakazu opuszczania kraju połączonego z odebraniem paszportu oraz dozoru policji. Zabezpieczono majątek podejrzanego w postaci udziałów w spółce, samochodów, a także na jego nieruchomościach.

Sprawa ma charakter rozwojowy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Włochy: Zwłoki Polaka owinięte w koc przed supermarketem

Przechodnie zauważyli zwłoki mężczyzny w samochodzie marki Opel zaparkowanym przy supermarkecie na peryferiach miasteczka Orta Nova na południu Włoch. Ciało było zawinięte w koc. Zmarłym okazał się 42-letni Polak. Zwłoki mężczyzny znaleziono w poniedziałek na tylnym siedzeniu Opla Astry w wersji kombi, zaparkowanego przy supermarkecie Penny Market na peryferiach niespełna 18-tysięcznego Orta Nova na południu Włoch (prowincja Foggia). Ciało było zawinięte w koc.

Samochód, w którym leżały zwłoki, nosił ślady otarć po jednej stronie. Tożsamość mężczyzny ustalono po kilku godzinach. Okazał się nim 42-letni robotnik rolny pochodzący z Polski. Karabinierzy nie znaleźli śladów przemocy ani widocznych ran na ciele Polaka, dlatego przypuszczają, że zmarł on z przyczyn naturalnych. Jednak to, jaka była prawdziwa przyczyna jego śmierci, ma wykazać sekcja zwłok.

Mógł umrzeć na polu

Lokalne media nie wykluczają, że Polak, który pracował jako robotnik, mógł rzeczywiście umrzeć z powodu jakieś choroby podczas prac polowych, a jego ciało inni pracownicy załadowali do samochodu odwieźli przed supermarket. Policja prowadzi śledztwo w tej sprawie i zapewnia, że bierze pod uwagę wszystkie hipotezy. Sprawdzane są również kamery monitoringu w okolicy odnalezienia zwłok.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sprawcą okropnej zbrodni w Orzeszu był prawdopodobnie ojciec rodziny

Dotychczasowe ustalenia śledztwa wskazują, że sprawcą tragedii w Orzeszu był ojciec rodziny. Mężczyzna miał udusić swoją dziewięcioletnią córkę, ranić żonę, a następnie popełnić samobójstwo, zadając sobie rany w okolice serca – podała w poniedziałek prokuratura. W sobotę śledczym udało się przesłuchać żonę mężczyzny, która została przewieziona do szpitala.

Tragedia rozegrała się we wtorek rano w domu jednorodzinnym w Orzeszu (powiat mikołowski), w którym mieszkała trzyosobowa rodzina: 42-letni mężczyzna, 41-letnia kobieta oraz ich dziewięcioletnia córka. Służby przyjechały na miejsce po informacji o pożarze, który wybuchł w kuchni na poddaszu.

Po przeprowadzonych w czwartek sekcjach zwłok prokuratura przekazała, że nie pozwalają one na jednoznaczne określenie przyczyn zgonu. W śledztwie kluczowe było przesłuchanie rannej kobiety, która w poważnym stanie, z licznymi ranami kłutymi trafiła do szpitala. Jak powiedział PAP Prokurator Rejonowy w Mikołowie Tomasz Rygiel, w sobotę udało się to zrobić.

Nie mogę mówić dokładnie o treści tych zeznań, natomiast z bardzo wysokim prawdopodobieństwem jest to ofiara tego przestępstwa – powiedział prokurator. Jak dodał, znaleziona w domu dziewczynka została prawdopodobnie uduszona przy życiu miękkiego przedmiotu, np. poduszki.

Niejasne motywy

Kiedy tuż po tragedii okazało się, że ojciec rodziny miał liczne rany w okolicy serca, śledczy podejrzewali, że sprawcą zbrodni może być ktoś inny. Jednak na obecnym etapie śledztwa, zdecydowanie najbardziej prawdopodobną wersją jest ta, że mężczyzna ranił swoją żonę, udusił córkę, a później popełnił samobójstwo zadając sobie liczne rany w okolicy serca.

Nie mamy jeszcze szczegółowej opinii z sekcji zwłok mężczyzny, ale według uzyskanych informacji mężczyzna mógł sobie zadać rany sam. Nie są to jednak stanowcze opinie i pewne ustalenia – zaznaczył Rygiel. Prokuratura czeka na pisemną opinię z sekcji zwłok oraz zlecone dodatkowe badania, toksykologiczne i histopatologiczne. Mają one dostarczyć pełnych informacji na temat przyczyn śmierci obojga zmarłych.

Prokuratura nie ma informacji, by 42-latek leczył się psychiatrycznie. Według doniesień mediów, miał długi. Prokurator wskazał jednak, że jest zbyt wcześnie, by mówić o motywie czy tle tragedii. Jest to sprawdzane, przesłuchujemy świadków i zapoznajemy się z dokumentami – powiedział prok. Rygiel.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Dąbrowa Górnicza: Kryminalni przejęli znaczną ilość narkotyków

Kara 10 lat więzienia grozi 42-latkowi, który w swoim mieszkaniu w Dąbrowie Górniczej posiadał znaczną ilość narkotyków. Mężczyzna został zatrzymany w środę. Kryminalni z komendy zabezpieczyli 91 gramów kokainy, 681 gramów marihuany oraz 225 tabletek ecstasy. Na wniosek śledczych sąd zastosował wobec zatrzymanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania.

Kryminalni z dąbrowskiej komendy, prowadząc na terenie miasta działania przeciwko przestępczości narkotykowej, zatrzymali 42-latka, który w swoim mieszkaniu w centrum Dąbrowy Górniczej ukrywał pokaźną ilość narkotyków. Stróże prawa przejęli 91 gramów kokainy, 681 gramów marihuany oraz 225 tabletek ecstasy. Na poczet przyszłych kar i grzywien do policyjnego depozytu trafiła również gotówka w kwocie 43 tys. zł. Postanowieniem Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej zatrzymany mężczyzna został tymczasowo aresztowany. Grozi mu kara do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl