Indie: Duchowny oskarżony o gwałt na zakonnicy uniewinniony

Sąd w Kottayam na południu Indii w piątek wydał wyrok uniewinniający w sprawie katolickiego biskupa oskarżonego o to, że przez dwa lata wielokrotne zgwałcił zakonnicę. W 2018 r. sprawa wywołała bezprecedensowe demonstracje poparcia dla kobiety ze strony aktywistów i innych zakonnic – pisze BBC.

Sąd uznał, że prokuratura nie dostarczyła wystarczających dowodów na winę duchownego. Prawnicy zakonnicy zapowiedzieli, że odwołają się od tej decyzji do sądu wyższej instancji. Franco Mulakkal, 54-letni duchowny, był biskupem w diecezji w Dżalandharze w północnym stanie Pundżab. Jego ofiara to zakonnica Misjonarek Jezusa, zgromadzenia w Kottayam w stanie Kerala, które podlega Dżalandharowi. Twierdzi, że została zgwałcona 13 razy w ciągu dwóch lat podczas odwiedzin biskupa w Kerali.

Duchowny został aresztowany na kilka tygodni w 2018 r. w stanie Kerala dopiero po protestach zakonnic ze zgromadzenia poszkodowanej siostry. Nie przyznał się do winy. Watykan na jego wniosek zawiesił go w obowiązkach.

– To, co się stało, jest sprzeczne z chrześcijaństwem – powiedziała w rozmowie z BBC była siostra Lucy Kalapura, usunięta ze Zgromadzenia Franciszkanek w 2019 r. Jak twierdzi, powodem był fakt, że organizowała ona manifestacje przeciwko Mulakkalowi.

Rzecznik diecezji w Dżalandharze skomentował, że piątkowy wyrok dowodzi niewinności księdza. Jak dodał, Mulakkal nie wróci do pełnienia posługi biskupiej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Samochód wypakowany torbami z marihuaną po dach

Wyjątkową bezczelnością i pewnością siebie wykazał się 54-letni Szwajcar, który wjechał do Niemiec samochodem zapakowanym aż pod dach workami z marihuaną. Po zatrzymaniu długo trzymał fason przekonując, że jego konopie są wolne od THC. Stracił pewność, kiedy celnicy pokazali mu wyniki testów roślin. Niemieccy celnicy z Singen podczas patrolu drogowego zauważyli na drodze z samochód niemal cały wyładowany jakimiś workami. Postanowili sprawdzić auto na szwajcarskich blachach. Kiedy tylko celnicy podeszli do tego auta byli w szoku. Z pakunków wystawały wielkie pąki marihuany.

54-letni kierowca bez cienia zdenerwowania zaczął wyjaśniać celnikom, że wiezie ze Szwajcarii konopie wolne od substancji psychoaktywnych. Rośliny były przeznaczone do celów medycznych.

Testy pąków z wierzchu wskazały, że mężczyzna mówi prawdę. Jednak celnicy sięgnęli głębiej do worków. Testy tych roślin nie pozostawały już żadnych wątpliwości. Większość ładunku było pełnowartościową marihuaną z wysoką zawartością THC. Wynik testera potwierdził dodatkowo czworonogi ekspert od wyniuchiwania narkotyków.

Celnicy wyładowali z samochodu 11 worków, w których ukryta była zakazana marihuana. Funkcjonariusze wycenili swój „łup” na ponad pół miliona euro. Przeciwko 54-latkowi wszczęto postępowanie karne za naruszenie ustawy o narkotykach. Mężczyzna został tymczasowo aresztowany.

Śledczy będą teraz ustalać, gdzie kupił „trawkę” oraz kto miał być jej odbiorcą.
Źródło info i foto: TVP.info

Dolnośląskie. Znaleziono ciało księdza. Widoczne rany na głowie duchownego

We wtorek rano z jednym z pomieszczeń sakralnych w miejscowości Pomocne (powiat jaworski) znaleziono zwłoki księdza – przekazała polsatnews.pl dolnośląska policja. Jak dowiedział się Polsat News od świadków, na głowie księdza widoczne były rany.

– W godzinach porannych w jednym z pomieszczeń sakralnych ujawniono zwłoki księdza – powiedział polsatnews.pl nadkomisarz Kamil Rynkiewicz, Rzecznik Prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu.

Jak podaje rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Jaworze asp. szt. Ewa Kluczyńska, chodzi o 54-letniego księdza. Policja otrzymała zgłoszenie o godz. 7:30 we wtorek. Według świadków, do których dotarł Polsat News, zwłoki proboszcza znaleziono przed plebanią, na głowie księdza widoczne były rany. Na miejscu jest już policja i prokuratura.

Więcej informacji wkrótce.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Słowacja: Dziadkowie znęcali się nad czwórką swoich wnucząt

Słowacka policja zatrzymała dwójkę 54-letnich mieszkańców wsi Wielka Łomnica (ok. 20 km od granicy z Polską), którzy znęcali się nad czwórką swoich wnucząt. Sprawa jest bulwersująca, bo dzieci wcześniej odebrano rodzicom i umieszczono w domu dziecka. – Rodzeństwo do dziadków jeździło tylko w weekendy, by „odpocząć” – informuje słowacki dziennik „SME”.

– Po jednym z ostatnich powrotów od dziadków, opiekunowie dzieci z ośrodka zobaczyli na ich ciałach rany – mówi „SME” Jana Ligdayova, rzecznik prasowy policji w słowackim Preszowie. – Wówczas wyszło na jaw, że babcia i dziadek dzieci (oboje w wieku 54 lat) znęcali się nad wnukami. Gdy byli pijani, wielokrotnie odmawiali im jedzenia. Do tego dzieci były bite, lżone a dziadek rzucał też w nie kamieniami.

Jak dodaje policjantka, dzieci były też przypalane papierosami i namawiane do ich palenia oraz picia alkoholu. – To skrajnie bulwersujące, bo mówimy o dzieciach w wieku czterech, sześciu, ośmiu i 10-lat – mówi Ligdayova.

Wyrodni dziadkowie usłyszeli już prokuratorskie zarzuty. Grozi im od siedmiu do piętnastu lat więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Pedofil znów chce wyjść na wolność. Domaga się krótszej odsiadki

Jacek P. (54 l.) z Hrubieszowa domaga się od sądu krótszej odsiadki. Zwyrodnialec siedział za gwałt i morderstwo na 17-letniej dziewczynce, a gdy wyszedł, wykorzystał 10-letnie dziecko…

Bestialskie zgwałcenie i zamordowanie 17-letniej uczennicy wstrząsnął Polską w 1988 roku. Bestia z Hrubieszowa (woj lubelskie) została skazana na 25 lat więzienia i po odsiedzeniu wyroku wyszła na wolność. Niestety ćwierć wieku w więzieniu nie odmieniło plugawej natury zbrodniarza. Na wolności Jacek P. związał się z kobietą i prowadził pozornie normalne życie. Tylko przypadek sprawił, że światło dzienne ujrzała jego kolejna plugawa tajemnica.

Mężczyzna zgubił telefon i wtedy wszystko się wydało. Osoby, które go znalazły, odkryły w nim filmy, na których mężczyzna gwałci dziecko. Funkcjonariusze szybko ustalili, że tym obleśnym pedofilem jest Jacek P. Okazało się, że zboczeniec wykorzystał córkę swoich znajomych, która miała wówczas 10 lat. Recydywista stanął przed Sądem Rejonowym w Hrubieszowie i znów został skazany na ćwierć wieku. Jednak Jacek P. nie zgadza się z wyrokiem i chce jego zmiany. Chce wyjść jak najszybciej.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe zarzuty dla Dariusza R., który okradał groby

Dariusz R., którego złapano wz. z okradaniem grobów na Pomorzu, usłyszał 21 kolejnych zarzutów. Wcześniej postawiono mu ich 14. Teraz okazuje się, że mężczyzna miał również uszkodzić 75 samochodów.

– Z broni pneumatycznej strzelał do przednich i tylnych szyb pojazdów zaparkowanych na parkingach lub ulicach Gdańska, Sopotu, Gdyni oraz Rumi – powiedziała w piątek Grażyna Wawryniuk, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Śledczy ustalili, że Dariusz R. miał uszkodzić w ten sposób 75 samochodów. Zarzucono mu również przywłaszczenie i ukrycie dokumentów, którymi nie miał prawa rozporządzać. Chodzi m.in. o dwa dowody osobiste oraz dowód rejestracyjny auta wraz z międzynarodową kartą ubezpieczenia.

Ale zatrzymanie mężczyzny miało związek z zarzutami dotyczącymi znieważenia miejsc pochówku i ograbienia lub usiłowania ograbienia grobów ze zwłok. Tych usłyszał na początku 14. Teraz postawiono dodatkowych 21.
Źródło info i foto: wp.pl

Pułkownik pedofil umówił się z 14-latką na seks za 500 zł

Sądowy finał pedofilskiego skandalu w wojsku. W Grudziądzu (woj. kujawsko-pomorskie) ruszył proces pułkownika Roberta O. (54 l.), szefa sztabu Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu. Oficer jest oskarżony o składanie propozycji seksualnych 14-latce.

Pułkownik Robert O. poznał 14-latkę na internetowym czacie. Nie zorientował się, że dziewczynkę udaje łowca pedofilów i dał się wciągnąć w pułapkę. Znajomość się rozwijała. Wreszcie, po wymianie korespondencji, Robert O. zaproponował dziecku 500 zł za seks oralny i umówił się na spotkanie. Przyjechał z Elbląga do Grudziądza, ale w umówionym miejscu czekały już na niego policja i żandarmeria wojskowa.

Oficer został zatrzymany. Już po kilku godzinach Ministerstwo Obrony Narodowej poinformowało, że płk Robert O. został zdjęty ze stanowiska i przeniesiony do rezerwy kadrowej.

O tym skandalu niechętnie mówi się w środowisku wojskowym. Pułkownik do niedawna był chlubą armii. Ukończył Wyższą Szkołę Oficerską Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu i Akademię Obrony Narodowej. Szkolił się w USA, w 2004 r. trafił na misję do Iraku. Po powrocie objął wysokie stanowisko w Dowództwie Operacyjnym NATO. W latach 2009–2010 służył w Afganistanie. Wiosną tego roku został szefem sztabu Wielonarodowej Dywizji Północ-Wschód w Elblągu.

Sąd Rejonowy w Grudziądzu wyłączył jawność procesu. Wiadomo tylko, że Robert O. nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 3 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Trzej nastolatkowie skatowali 54-letniego mężczyznę

W jednej z miejscowości pod Skawiną (woj. małopolskie) odnaleziono zwłoki 54-letniego mężczyzny. Policjanci ustalili, że przed śmiercią mężczyzna został dotkliwie pobity. W związku ze sprawą zatrzymano trzech podejrzanych – dwóch 17-latków i ich 18-letniego kolegę. Sąd zdecydował, że wszyscy spędzą w areszcie najbliższe miesiące.

Policjanci ustalili, że 54-latek został pobity pod jedną ze stacji benzynowych w Skawinie. Na miejscu zdarzenia znaleziono nagranie z monitoringu, na którym widać, jak młodzi oprawcy zadają kolejne ciosy swojej ofierze. Nastolatkowie uderzali mężczyznę pięściami po głowie i kopali go po całym ciele.

Do zdarzenia doszło w nocy z 14 na 15 lipca. Ciało 54-latka znaleziono następnego dnia w lesie. Policja nie ujawnia, dlaczego mężczyzna został zaatakowany. Nie wiadomo też, czy znał swoich oprawców.

Dwaj 17-latkowie i 18-latek zostali zatrzymani przez funkcjonariuszy policji. Doprowadzono ich do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Sąd na wniosek prokuratury zadecydował, że podejrzani spędzą najbliższe trzy miesiące areszcie. Za pobicie ze skutkiem śmiertelnym mogą trafić do więzienia nawet na 10 lat.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Wielka Brytania: Były agent FSB podejrzanym o otrucie Siergieja Skripala

Według brytyjskiej gazety „Sunday People”, śledczy podejrzewają, że 54-letni byłego agenta FSB o pseudonimie „Gordon”, stał za próbą otrucia byłego agenta GRU Siergieja Skripala i jego córki Juli. 54-letni były agent rosyjskich Federalnych Służb Bezpieczeństwa miał działać pod trzema różnymi nazwiskami i być członkiem grupy uderzeniowej FSB odpowiedzialnej za zabójstwa.

Zdaniem mediów „Gordon” należał do grupy uderzeniowej FSB odpowiedzialnej za zabójstwa. Sam miał stać za morderstwem łotewskiego bossa mafii.

„Sunday People” opublikowała w niedzielę rozmowę z mieszkającym w Wielkiej Brytanii rosyjskim decydentem i byłym agentem KGB Borysem Karpiczkowem.

„Bardzo inteligentny, wykształcony, ambitny i bezwzględny”

Karpiczkow zdradził dziennikarzom, że policjanci wypytywali go o „Mihalisa Savickisa”. Początkowo, z uwagi na fatalną wymowę tego nazwiska, Karpiczkow nie skojarzył o kogo chodziło. – Kiedy jednak wróciłem do domu i przejrzałem swoje zapiski, to zrozumiałem o kogo chodzi – mówił były agent.

Były agent KGB powiedział, że „Gordona” poznał w latach 90. na Łotwie. – Był bardzo inteligentny, wykształcony, ambitny i bezwzględny – wspominał swojego byłego szefa. – Szybko zdobywał zaufanie obcych sobie ludzi – dodał.

„Gordon”, według informacji Karpiczkowa, należał do grupy uderzeniowej FSB odpowiedzialnej za tzw. „mokrą robotę”, czyli zabójstwa.

Karpiczkow dwukrotnie był celem ataków

Karpiczkow przyznał, że miał zlecenie, by zabić „Gordona”, gdyż stwierdzono, że sprzedał on informację o agentach FSB łotewskim służbom bezpieczeństwa. Karpiczkow miał odmówić i w 1998r. zbiec z rodziną do Wielkiej Brytanii. W 2010 r. otrzymał obywatelstwo.

Sam Karpiczkow był dwukrotnie celem ataków. Do prób otrucia go miało dojść w 2006 i 2007 r. w trakcie jego wyjazdu do Nowej Zelandii. Były agent jest przekonany, że za tymi próbami zamachów stali rosyjscy funkcjonariusze służb specjalnych.

„Moje życie jest w dużym niebezpieczeństwie”

– Mówię o tym, bo liczę, że dzięki temu zapewnię bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie – przyznał Karpiczkow. Przyznał, że czuje się zagrożony. – Znam szpiega powiązanego ze Skripalami, więc moje życie jest teraz w dużym niebezpieczeństwie, a policja nie odpowiedziała na moją prośbę o ochronę – dodał.

„Gordon” prawdopodobnie wrócił już do Rosji.

Sprawcy kontrolowali maile Julii Skripal. Pierwsze informacje, że służby i brytyjska policja zidentyfikowały bezpośrednich sprawców ataku na Siergieja Skripala i pracują nad sformułowaniem zarzutów pojawiły się już w sobotę.

„The Telegraph” podał, że śledczym udało się zidentyfikować podejrzanych, sprawdzając osoby pasażerów lotów do i z Wielkiej Brytanii, a także analizując nagrania z monitoringu w Salisbury. Ustalili również, że sprawcy kontrolowali maile Julii Skripal, żeby wiedzieć, kiedy odwiedza swojego ojca.

Próba otrucia bojowym środkiem chemicznym nowiczok

Były oficer rosyjskiego wywiadu wojskowego Siergiej Skripal i jego córka zostali zaatakowani 4 marca przy użyciu bojowego środka chemicznego nowiczok.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Wielka Brytania: Zatrzymano 54-latka, który zasztyletował 8-letnią dziewczynkę

Policja z West Midlands poinformowała, że zatrzymano mężczyznę, który może mieć związek ze śmiercią 8-letniej dziewczynki. Dziecko z licznymi ranami kłutymi odnaleziono w Brownhills nieopodal Walsall. Dziewczynka ostatecznie zmarła szpitalu. Ranną 8-latkę odnaleziono wczoraj po godzinie 19. Aresztowanym jest 54-letni mężczyzna, który obecnie przebywa w szpitalu. Ma kilka ran kłutych brzucha, ale jego życiu nic nie zagraża. Ma być przesłuchany w toku śledztwa.
Źródło info i foto: onet.pl