Rajcza: Zatrzymano mężczyznę, który ugodził nożem ojca

Mieszkaniec Rajczy pod Żywcem ugodził swojego ojca nożem i uciekł z miejsca zdarzenia. Między oboma mężczyznami doszło do awantury, w wyniku której 29-latek zaatakował 55-latka. Na miejsce jako pierwsi dotarli policjanci, którzy zastali tam mocno krwawiącego mężczyznę. Po wezwaniu pogotowia rozpoczęli obławę na jego syna, którego udało się zatrzymać.

Mieszkaniec Rajczy pod Żywcem ugodził swojego ojca nożem, po czym zostawił go na miejscu mocno krwawiącego. Wszystko działo się w czwartek 23 grudnia w godzinach porannych w jednym z domów jednorodzinnych, gdzie doszło do awantury. W jej trakcie 29-latek sięgnął po nóż i wbił go 55-latkowi prosto w udo. O ataku zostały poinformowane służby ratownicze, a na miejscu jako pierwsi pojawili się policjanci z komisariatu w Rajczy. Ranny mężczyzna mocno krwawił, ale najpierw pomogli mu mundurowi, którzy wezwali następnie karetkę pogotowia. Zaraz po tym rozpoczęła się obława na 29-latka, w której brali ponadto udział: strażacy z PSP w Żywcu i strażacy ochotnicy z Soli, Rycerki Dolnej, Zwardonia i Rajczy. Poszukiwany został zatrzymany tego samego dnia i trafił do policyjnego aresztu. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Żywcu, w wigilię 24 grudnia miał w tamtejszej prokuraturze usłyszeć zarzuty. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.
Źródło info i foto: se.pl

Nie żyje podejrzany o podłożenie bomby w Goeteborgu

55-letni Mark Lorentzon podejrzany o spowodowanie eksplozji w bloku w Goeteborgu, w wyniku której kilka osób zostało rannych, został w środę znaleziony martwy – podała prokuratura. Mężczyzna był poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Ciało Lorentzona zostało zauważone przez przechodnia w środę rano w rzece Gota Alv w pobliżu przystani promowej w Goeteborgu. Po południu po identyfikacji i powiadomieniu rodziny prokuratura zdecydowała o umorzeniu śledztwa, w części, w której miał on status podejrzanego.

Teraz nasze wysiłki skierujemy w celu uzyskania jaśniejszego obrazu przebiegu wydarzeń i przyczyn wybuchu – oznajmił szef lokalnej policji Anders Boerjesson. Policja nie przypuszcza, aby zgon mężczyzny nastąpił w wyniku przestępstwa.

Lorentzon, który jak ustaliła PAP miał pierwotnie inne, polskie nazwisko, był od wtorku poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Policja poszukiwała go w stolicy Norwegii Oslo, badano także jego polskie związki.

Eksplozja

Do eksplozji, a w jej następstwie pożaru, doszło w budynku wielorodzinnym w Goeteborgu 29 września wczesnym rankiem. Kilka osób zostało poważnie rannych. Straty materialne są duże, nie wiadomo, czy kilkaset osób będzie mogło ponownie zamieszkać w bloku. Według mediów mężczyzna zajmował lokal swojej matki, będąc od dłuższego czasu w sporze z zarządcą nieruchomości. W dniu wybuchu, do którego doszło we wtorek, 55-latek miał zostać eksmitowany. Sąsiedzi opisują go jako „konfliktowego”.

Ostatnio Lorentzon był oskarżony o włamanie się do domu opieki, gdzie przebywa jego matka, a także nękanie dyrektora tej placówki. Ośrodek był zamknięty w związku z pandemią koronawirusa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Uzbrojony pielęgniarz zastrzelił asystenta, ranił dwóch policjantów

Uzbrojony w karabin i półautomatyczny pistolet 55-letni pielęgniarz z USA zastrzelił swojego asystenta, a później podczas ucieczki ranił dwóch policjantów. Mężczyzna zaczął strzelać w Thomas Jefferson University Hospital w Filadelfii. Jak poinformowała w poniedziałek Danielle Outlaw, komisarz policji w Filadelfii, pielęgniarz Stacey Hayes zastrzelił swego współpracownika w jednym z filadelfijskich szpitali. Ofiarą był 43-letni Anrae James dyplomowany asystent pielęgniarstwa. Mężczyzna zmarł w wyniku odniesionych ran.

Napastnik uciekł z miejsca wydarzeń w ciężarówce. Policjanci zostali poinformowani, że ukrywał się w pobliżu szkoły. Gdy dotarli na miejsce, Hayes zaczął znowu strzelać i w wymianie ognia, w które wzięli udział czterej funkcjonariusze, doznał poważnych obrażeń. „Policja znalazła go odzianego w pancerz ochronny i uzbrojonego m.in. w karabin oraz półautomatyczny pistolet” – podała AP powołując się na organy ścigania.

Dwaj policjanci odnieśli lekkie rany.
Źródło info i foto: interia.pl

Rosja: 55-letni milioner zastrzelił 30-latka. Pomylił go z niedźwiedziem

Rosyjski milioner i polityk, 55-letni Igor Redkin, strzelił w stronę kontenera na śmieci przekonany, że grasuje w nim niedźwiedź brunatny. Okazało się, że biznesmen trafił 30-letniego mężczyznę. Postrzelony zmarł w szpitalu. Do tragicznego zdarzenia doszło 2 sierpnia w miasteczku Ozernowskij na Kamczatce. Redkin opisując sytuację policji przyznał, że chciał zrobić porządek z niedźwiedziem, który terroryzował lokalną społeczność.

– Wziąłem broń, chciałem wystraszyć zwierzę. Znalazłem niedźwiedzia przy jednym ze śmietników po zmierzchu i strzeliłem do niego. Dopiero później dowiedziałem się, że w tym samym czasie został postrzelony jeden z mieszkańców – takie zeznania Redkina przywołuje „The Moscow Times”.

Był pod wpływem?

Ofiara, 30-letni Andreji Tolstopjatow, zmarł w szpitalu, wcześniej identyfikując sprawcę. W ostatni wtorek Redkin sam zgłosił się na policję. Z nieoficjalnych ustaleń wynika, że milioner w noc morderstwa miał być „pod znacznym wpływem alkoholu”. Portal Kam24.ru, powołując się na swoje źródła twierdzi, że mężczyzna prawdopodobnie usłyszy zarzut nieumyślnego spowodowania śmierci zagrożony karą do dwóch lat więzienia.

Według Forbesa Igor Redkin jest jednym z najbogatszych polityków w Rosji. Inwestuje głównie w rybołówstwo i przemysł lotniczy. Jego majątek szacowany jest na ponad 715 mln rubli – 9,7 mln dolarów. W związku ze sprawą podejrzany przekazał, że zawiesił swoje członkostwo w rządzącej krajem partii politycznej Jedna Rosja. Zapowiedział też, że nie zamierza ubiegać się o reelekcję w lokalnym parlamencie.
Źródło info i foto: interia.pl

Były mistrz świata w zapasach Krzysztof Pencarski zabija w swoim mieszkaniu przyjaciela. Został skazany za morderstwo w Szwecji

55-letni Krzysztof Pencarski obywatel Polski i Szwecji, zabił mężczyznę w swoim mieszkaniu w Göteborgu w Szwecji w maju 2020 roku licznymi kopnięciami i ciosami w głowę. Sąd Okręgowy w Göteborgu, uznał początkowo Krzysztofa Pencarskiego za winnego i skazał go za napaść i ciężkie pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Wyrok to 4 lata więzienia.

Jednak Sąd Apelacyjny w Göteborgu 28 grudnia 2020 roku uznał ponad wszelką wątpliwość, że były polski elitarny zapaśnik jest powinien być skazany za zabójstwo. Wyrok to 14 lat więzienia za zabójstwo.

Karetka została wezwana wiosną 2020 roku na przedmieścia Göteborga. Życia przyjaciela (obywatela polskiego) nie udało się uratować, a policja wszczęła wstępne śledztwo w sprawie morderstwa. Krzysztof Pencarski powiedział policji, że został zaatakowany przez swojego przyjaciela i bronił się, zaprzeczając podejrzeniom o zabójstwo.

– „Nie zamordowałem tej osoby i nie zamierzałem nikogo zamordować. Sam zostałem zaatakowany i się broniłem” – mówił podczas przesłuchań na policji Krzysztof Pętarski.

Sekcja zwłok ofiary wykazał ogrom uszkodzeń ciała i narządów. W wyniku doznanych obrażeń mężczyzna zmarł na miejscu. Wstępne śledztwo ujawnia, że ​​Krzysztof Pencarski był od wielu lat zapaśnikiem na poziomie elitarnym. Reprezentował zarówno Polskę, jak i Szwecję. W 2009 wygrał mistrzostwa świata weteranów w grapplingu. Trenował też dzieci i młodzież.

Z dokumentacji w sądzie rejonowym wynika, że ​​Krzysztof Pencarski w innej sprawie z 2020 roku jest również oskarżony o jazdę pod wpływem alkoholu. W marcu Komisja Mieszkaniowa zdecydowała, że Pencarski ma wyprowadzić się z mieszkania po tym, jak nie uregulował należności za 8 miesięcy, od kwietnia do listopada 2019 roku. Miał też grozić sąsiadom. Później przeniósł się do nowego mieszkania w Göteborgu, w którym doszło do morderstwa.

„Sąd Apelacyjny stwierdza, iż Krzysztof Pieńcarski działał z zamiarem obojętności, a tym samym celowo pozbawił go życia. Punktem wyjścia dla umyślnego zabójstwa jest to, że czyn należy ocenić jako zabójstwo, chyba że istnieją okoliczności łagodzące. W sprawie nie zaistniały takie okoliczności. Czyn należy zatem uznać za morderstwo ”. pisze Sąd Apelacyjny.

Prokurator żądał dożywotniego pozbawienia wolności, ale Sąd Apelacyjny odrzucił wniosek.

„W ogólnej ocenie Sąd Apelacyjny stwierdza, również biorąc pod uwagę ogólny wzrost kary za zabójstwo, że wartość kary za czyn odpowiada 14 latom pozbawienia wolności. Sąd Apelacyjny w szczególności wziął pod uwagę, że Krzysztof Pencarski dopuścił się czynu z zamiarem obojętności, a nie umyślnie ” – pisze o karze Sąd Apelacyjny w Göteborgu.

Źródło info i foto: PoszukiwaniMagazyn.pl

Jest akt oskarżenia ws. 55-letniego Jacka Ś. oskarżonego o gwałt na 3-latce

Akt oskarżenia, który właśnie skierowano do sądu, to obraz nieopisanego bestialstwa i zwyrodnienia. Wioskowy zbir Jacek Ś. (55 l.) w biały dzień porwał spod domu trzyletnią dziewczynkę, a potem wykorzystał ją seksualnie. Dla mieszkańców wioski pod Sztumem sprawiedliwy wyrok dla takiej potworności może być jeden: sprawca do końca swoich dni powinien pozostać w więzieniu. A na pewno nie zbliżać się do ich domów.

We wsi mówili na niego Jaca. Bali się go wszyscy. Gdy szedł ulicą, ludzie schodzili mu z drogi, opuszczali wzrok. Nigdy nie było wiadomo, kiedy wpadnie w furię.

– Nieraz walił ludziom w drzwi, skakał po samochodach. To że jest groźny, wiedzieliśmy od dawna, ale nikt nie spodziewał się, że skrzywdzi małe dziecko – mówią wstrząśnięci mieszkańcy miejscowości.

Do dramatu doszło wiosną zeszłego roku. Jaca zwabił do swojego domu bawiącą się nieopodal dziewczynkę. Posadził bezbronną małą na kolanach i zrealizował swój obrzydliwy plan. Matkę zaalarmował brat dziewczynki, który przybiegł do domu ze łzami w oczach. Kobieta natychmiast wezwała policję. Podczas zatrzymania mężczyzna próbował zaatakować policjantów. Szarpał się z nimi i wyzywał. Był kompletnie pijany.

Zwyrodnialec trafił do aresztu. Od tamtej pory siedzi w celi i czeka na wyrok, który może zapaść już niedługo. Prokuratura zakończyła bowiem śledztwo i skierowała do sądu akt oskarżenia. Jacy grozi do 15 lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Starachowice: Obywatelskie zatrzymanie pijanego kierowcy

Ponad 2 promile alkoholu w organizmie miał kierowca, którego w Starachowicach zatrzymali jadący za nim kierujący i pasażerowie samochodu dostawczego. Zatrzymanemu 55-letniemu mieszkańcowi Wąchocka grozi do 2 lat więzienia i co najmniej 3-letni zakaz prowadzenia pojazdów – poinformowała w piątek podkomisarz Monika Żabicka, oficer prasowa starachowickiej policji.

„Uznali, że prowadzący może być nietrzeźwy”

– Do zatrzymania pijanego kierowcy doszło w czwartkowe przedpołudnie. Mężczyźni podróżujący dostawczym iveco zauważyli dziwnie poruszającą się skodę już w Wąchocku. Uznali, że prowadzący może być nietrzeźwy. W pobliżu jednej ze stacji paliw 55-latek wykonał gwałtowny manewr hamowania, a następnie, chwiejąc się na nogach, wyszedł z auta – relacjonowała Żabicka.

Jeden z pasażerów iveco chciał uniemożliwić dalszą jazdę pijanemu mężczyźnie. Jednak ten ponownie wsiadł do samochodu i ruszył w kierunku Starachowic. – W Starachowicach 55-latek ponownie gwałtownie się zatrzymał i znowu opuścił auto. Pasażerowie iveco wykorzystali okazję. Zatrzymali 55-latka i wezwali policjantów – dodała oficer prasowa.

Jak się okazało, skodę prowadził 55-letni mieszkaniec Wąchocka. Badanie alkomatem wykazało, że miał on ponad dwa promile alkoholu w organizmie. – Policjanci zatrzymali mu prawo jazdy, a po wykonanych czynnościach został zwolniony – dodała Monika Żabicka.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rosja. Duchowny zatrzymany za molestowanie nieletnich. Wcześniej adoptował 70 dzieci

Prawosławny duchowny z regionu orenburskiego w europejskiej części Rosji, który adoptował 70 dzieci, został zatrzymany za molestowanie nieletnich. W czwartek Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej poinformował, że za poszkodowanych uznano siedmioro jego podopiecznych.

55-letni Nikołaj Striemski, przeor prawosławnego monasteru w miasteczku Saraktasz w obwodzie orenburskim, od lat 90. razem z żoną adoptował 70 dzieci z sierocińców z różnych regionów Rosji

Striemski został zatrzymany w środę. Zgodnie z decyzją sądu w Orenburgu duchowny ma pozostać w areszcie do 12 listopada. Przedstawiono mu zarzuty z trzech artykułów: gwałt, nierządne czyny i niedopełnienie obowiązków związanych z wychowywaniem dzieci.

Według Komitetu Śledczego Federacji Rosyjskiej od stycznia do sierpnia 2018 roku Striemski „niejednokrotnie” dopuszczał się w stosunku do sześciorga podopiecznych „nierządnych czynów” oraz dokonał gwałtu na jednym z nich. Według źródeł Striemski został zatrzymany po skargach podopiecznych.

W związku z tą sprawą śledczy zatrzymali też córkę i zięcia duchownego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Gdańsk: Ruszył proces animatora kultury oskarżonego o pedofilię

Przed Sądem Rejonowym Gdańsk-Południe rozpoczął się proces 55-letniego Marka W., oskarżonego o popełnienie przestępstw pedofilskich wobec chłopca, który nie ukończył 15 lat. Z uwagi na ochronę interesu pokrzywdzonego sąd w całości wyłączył jawność procesu.

Obrońca oskarżonego Dariusz Strzelecki poinformował, że w procesie ma być przesłuchanych ponad 20 świadków. Marek W. został zatrzymany 9 sierpnia 2018 roku na Wyspie Sobieszewskiej w Gdańsku. Prokuratura oskarżyła mężczyznę o popełnienie trzech przestępstw o charakterze seksualnym wobec małoletniego pokrzywdzonego, który nie ukończył 15 lat.

Dwa czyny dotyczą doprowadzenia chłopca do poddania się innej czynności seksualnej. Pierwszy miał miejsce w lipcu 2018 roku w Olecku (Warmińsko-Mazurskie), w trakcie pobytu chłopca na obozie sportowym. Drugi czyn miał miejsce w sierpniu 2018 roku w Gdańsku. Trzeci z zarzuconych czynów dotyczy prezentowania małoletniemu w lipcu 2018 roku treści pornograficznych.

Przestępstwa te zagrożone są karą więzienia od 2 do 12 lat.

W trakcie śledztwa mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw, ale złożył wyjaśnienia. Jest w areszcie, do którego trafił w sierpniu ub. roku po zatrzymaniu i postawieniu przez śledczych zarzutów.

Marek W. jest animatorem kultury w Gdańsku, a do jego zatrzymania doszło dzięki inicjatywie matki pokrzywdzonego, która w porozumieniu z agencją detektywistyczną wyposażyła syna w sprzęt podsłuchowy przed spotkaniem z 55-latkiem w Gdańsku.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Miał zabić i zakopać 28-letnią kobietę. Jest list gończy za Markiem Gieraczem

Sąd w Siemianowicach Śląskich wydał list gończy za Markiem Gieraczem, który jest podejrzany o zabójstwo 28-latka. – Mężczyzna jest bardzo groźny i może posiadać niebezpieczny przedmiot – ostrzega policja.

55-letni Gieracz ma ok. 175 centymetrów wzrostu, liczne tatuaże na lewym i prawym przedramieniu, nadgarstku, lewym podudziu, a także palcu lewej ręki. Cechą charakterystyczną jest brak kciuka u prawej ręki.

– Podejrzany może poruszać się środkami komunikacji publicznej. Ostrzegamy, że jest groźny i może posiadać przy sobie niebezpieczny przedmiot – mówi komisarz Tatiana Lukoszek, rzeczniczka prasowa Komendy Miejskiej Policji w Siemianowicach Śląskich.

Policja apeluje do wszystkich osób, które wiedzą, gdzie Gieracz się ukrywa, o informacje pod numerem 32 35 96 255, 32 35 96 201 lub mejlowo na adres: dyzurny@siemianowice.ka.policja.gov.pl. – Anonimowość gwarantowana – zastrzega policja.

Według śledczych 55-letni Marek Gieracz zabił 28-letniego mężczyznę, którego ciało zakopał na nieużytkach w centrum miasta. Policja sprawdza również, czy po tym zabójstwie Gieracz nie zgwałcił kobiety, która znała zamordowanego mężczyznę.
Źródło info i foto: katowice.wyborcza.pl