Wyłudzili ponad 600 tys. złotych. Zostali zatrzymani

Policjanci z grupy śledczej zatrzymali dwie osoby podejrzane o udział w oszustwach metodą „na policjanta”. Mężczyźni w wieku 29 i 34 lat, podszywając się pod funkcjonariuszy, wyłudzili od emerytów z Lublina łącznie ponad 600 tysięcy złotych. Seniorzy uwierzyli, że członkowie, ich rodziny mieli wypadki samochodowe. Zatrzymani usłyszeli zarzuty i na wniosek śledczych zostali tymczasowo aresztowani na okres 3 miesięcy.

Do tych przestępstw doszło w ostatnich tygodniach na terenie Lublina. Do emerytów dzwoniły osoby podające się za policjantów. Fałszywi funkcjonariusze twierdzili, że członkowie rodzin spowodowali poważne wypadki drogowe i potrzebne są pieniądze dla ofiar. Seniorzy niestety uwierzyli w zmyślone historie i przygotowali wszystkie oszczędności. 67-latka straciła 400 tysięcy złotych. Kolejna z mieszkanek miasta prawie 200 tysięcy złotych, a 76-latka ponad 25 tysięcy złotych.

Tymi sprawami zajęli się policjanci ze specjalnie powołanej grupy śledczej. Funkcjonariusze sprawdzili pozostawione przez sprawców ślady i ustalili dwóch mężczyzn, którzy brali udział w tych przestępstwach. Mieszkańcy województwa wielkopolskiego zostali zatrzymani na Kujawach. Sprawcy wpadli bezpośrednio po dokonaniu innych oszustw. Przy jednym z mężczyzn funkcjonariusze odnaleźli ponad 15 tysięcy złotych. Drugi z zatrzymanych miał przy sobie 120 tysięcy złotych i złotą biżuterię.

Zatrzymani 29 i 34-latek zostali przewiezieni do Lublina. Wczoraj, 17.03.2022 r., funkcjonariusze doprowadzili ich do prokuratury, gdzie usłyszeli zarzuty oszustw. 29-latek odpowie za przestępstwo na blisko 200 tysięcy złotych, a starszy z mężczyzn za dwa oszustwa na kwotę ponad 400 tysięcy złotych. Na wniosek śledczych, sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu na okres 3 miesięcy.

Funkcjonariusze gromadzą teraz informacje na temat innych przestępstw, których mogli się dopuścić zatrzymani i z których pochodzą zabezpieczone pieniądze.

Za oszustwo w stosunku do mienia znacznej wartości grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Wyłudzali podatek VAT na lewym obrocie trumnami

Policjanci z Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zajmujący się zwalczaniem przestępczości gospodarczej prowadzą śledztwo w sprawie grupy przestępczej usiłującej wyłudzić ponad 600 tys. zł nienależnego zwrotu podatku VAT za obrót trumnami. Efekt działań śledczych to rozbicie przestępczej szajki i zgromadzenie przez policjantów obszernego materiału dowodowego, który pozwolił na przestawienie 9 podejrzanym osobom szeregu prokuratorskich zarzutów. Przysłowiowym gwoździem do trumny było skierowanie do sądu prokuratorskiego aktu oskarżenia. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.

Wydział dw. z Przestępczością Gospodarczą Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach zakończył śledztwo nadzorowane przez Prokuraturę Okręgową w Katowicach, a prowadzone przeciwko osobom podejrzanym o usiłowanie wyłudzenia podatku VAT w związku z wewnątrzwspólnotowymi dostawami towarów w postaci wyrobów funeralnych (trumien) na szkodę Skarbu Państwa.

Nieuczciwa działalność była prowadzona w 2014 roku. Grupa przestępcza posiadała kilka palet z trumnami. Przestępczy proceder polegał na przewożeniu z Polski do Czech trumien jako gotowy wyrób. Następnie ten sam ładunek powracał do kraju jako akcesoria do wyrobu trumien. Tym sposobem, przy wykorzystaniu kilku podmiotów gospodarczych, deklarowano wewnątrzwspólnotową dostawę trumien, ubiegając się o zwrot podatku w wysokości 23 procent. Proceder wielokrotnie powtarzano przy wykorzystaniu tego samego ładunku trumien. Przestępcy usiłowali wyłudzić 630 tysięcy złotych na szkodę Skarbu Państwa, jednak wypłata podatku VAT została wstrzymana przez Urząd Skarbowy.

Sprawą zajęli się śląscy śledczy zwalczający przestępczość gospodarczą. Policjanci przeprowadzili szereg czynności, m.in. dokonali przeszukań miejsc zamieszkania podejrzanych oraz podmiotów gospodarczych biorących udział w obrocie wyrobami funeralnymi, zabezpieczyli i przeanalizowali obszerną dokumentację i przesłuchali szereg osób. Istotnym elementem w sprawie była analiza przekazanych przez przedstawiciela jednego z podmiotów zdjęć z kilku różnych załadunków trumien. Zdjęcia miały uwiarygodnić twierdzenie, że podmioty obracały ładunkami różnych trumien. Ekspertyza przeprowadzona przez policyjnego biegłego z zakresu technik audiowizualnych wykazała, że widoczne na różnych zdjęciach trumny znajdujące się na paletach, to jedne i te same ładunki, a na poszczególnych zdjęciach dokładane są jedynie kolejne folie, którymi ostreczowane są palety.

Praca policjantów pozwoliła na przedstawienie prokuratorskich zarzutów 9 osobom – mieszkańcom województwa śląskiego – Pszczyny, Katowic, Sosnowca, Jaworzna oraz obywatelowi Czech. Zarzuty objęły działanie w grupie przestępczej, usiłowania oszustwa na szkodę Skarbu Państwa, zarzuty karno-skarbowe oraz zarzut dotyczący prania pieniędzy. Wobec podejrzanych zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozorów, poręczeń majątkowych, zakazów opuszczania kraju oraz zakazów kontaktowania się. Prokuratora dokonał zabezpieczenia majątkowego u podejrzanych na łączną kwotę 85.000 złotych. Postępowanie zakończyło skierowanie przez Prokuraturę do sądu aktu oskarżenia. Oskarżonym grozi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci przejęli 15 kg marihuany. Narkotyki nie trafią na rynek

Dąbrowscy kryminalni zatrzymali mieszkańca województwa małopolskiego, podejrzewanego o uprawę konopi i posiadanie znacznej ilości środków odurzających. Gdyby nie policjanci, którzy zapobiegli wprowadzeniu na rynek ponad 15 kg narkotyków, sprawca na swoim przestępczym procederze mógłby zarobić nawet ponad 600 tys. zł. Za przestępstwa, o które jest podejrzewany mężczyźnie grozi nawet 10 lat więzienia.

Policjanci z Wydziału Kryminalnego Komendy Miejskiej Policji w Dąbrowie Górniczej od pewnego czasu podejrzewali, że w jednej z opuszczonych hal na terenie miasta, może znajdować się nielegalna plantacja konopi. Nie mylili się. Po wejściu do budynku znaleźli 194 sztuki nielegalnych roślin oraz ponad 1 kilogram gotowego narkotyku – marihuany. Dodatkowo mundurowi zabezpieczyli sprzęt służący do pielęgnacji konopi.

Stróże prawa ustalili, że osobą wynajmująca halę jest mieszkaniec województwa małopolskiego. Policjanci udali się do miejsca zamieszkania 27-letniego mężczyzny. W jego domu zabezpieczono 283 sztuki krzewów konopi w różnej fazie dojrzewania, ponad 3 kilogramy suszu roślinnego oraz kolejny profesjonalny sprzęt do uprawy konopi. Gdyby nie policjanci, którzy zapobiegli wprowadzeniu na rynek ponad 15 kg narkotyków, sprawca na swoim przestępczym procederze mógłby zarobić nawet ponad 600 tysięcy złotych. Jeszcze tego samego dnia został przewieziony do policyjnego aresztu.

Za popełnienie czynów, o które jest podejrzany mężczyźnie grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Decyzją Sądu Rejonowego w Dąbrowie Górniczej zatrzymany został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące
Źródło info i foto: Policja.pl

Bielsko-Biała: Andrzej K. skazany na 8 lat więzienia i 600 tysięcy do zapłaty za spalenie kamienicy

Na osiem lat więzienia skazany został Andrzej K. za spowodowanie pożaru kamienicy w Bielsku-Białej. Musi też naprawić szkody, które wyceniono na ponad 600 tysięcy złotych. Budynek został rozebrany.

– Wyrok nie jest prawomocny. Zapowiedź apelacji złożył już obrońca oskarżonego, któremu doręczane jest uzasadnienie wyroku. Od daty doręczenia ma on 14 dni na złożenie apelacji – poinformował w środę rzecznik bielskiego sądu okręgowego sędzia Jarosław Sablik.

Rzecznik dodał, że skazany na osiem lat Andrzej K. musi również naprawić szkodę, którą wyrządził. Ponad 590 tys. zł jest winien komunalnemu Zakładowi Gospodarki Mieszkaniowej, a 94 tysiące pokrzywdzonym.

Groźby, wybuch i pożar

Do zniszczenia kamienicy przy ulicy Cieszyńskiej w Bielsku-Białej doszło w kwietniu 2019 roku. Zdaniem mieszkańców, ich sąsiad Andrzej K. wielokrotnie odgrażał się, że „wysadzi dom w powietrze”. Tego dnia pozostawił kanister koło piecyka z otwartym paleniskiem. Po wybuchu całą kamienicę objął ogień.

W pożarze nikt nie został poszkodowany. Bez dachu nad głową zostało jednak 15 osób, w tym rodziny z dziećmi. Stracili cały dobytek. Pierwszą noc spędzili u rodzin, a później miasto zaoferowało im inne mieszkania. Otrzymali też pomoc finansową od samorządu.

Budynek po wybuchu i pożarze nie nadawał się do użytku. Został wyburzony.

K. został zatrzymany następnego dnia po pożarze. Był pijany, miał we krwi niemal 2 promile alkoholu. Gdy wytrzeźwiał, trafił do prokuratury, gdzie usłyszał zarzut spowodowania – poprzez wywołanie eksplozji – katastrofy zagrażającej życiu wielu osób. Mówił, że niczego nie pamięta. Został aresztowany.

Chciał dla siebie cztery lata

Podczas pierwszej rozprawy w bielskim sądzie rejonowym przyznał się do winy i wyraził skruchę. Mówił, że był pijany i nie wiedział, co robi. Wystąpił z wnioskiem o dobrowolne poddanie się karze, proponując dla siebie cztery lata więzienia.

Ale sprzeciwiła się temu prokuratura i poszkodowani. Prokurator Mateusz Wolny argumentował, że K. w 2001 roku był już skazany na cztery lata za podpalenie. – Nawet jego linia obrony była wówczas identyczna. Tłumaczył się niepamięcią i byciem pod wpływem alkoholu – dodał śledczy. Sąd nie uwzględnił wniosku Andrzeja K.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Obniżono kaucję za senatora Stanisława Koguta

Katowicki sąd rejonowy obniżył we wtorek wysokość poręczenia majątkowego, wpłaconego w imieniu podejrzanego o korupcję senatora Stanisława Koguta. Zamiast wpłaconego miliona będzie ono wynosiło 600 tys. zł. Uchylony został też zakaz opuszczania przez Koguta kraju.

Na niejawnym posiedzeniu Sąd Rejonowy Katowice-Wschód rozpoznawał zażalenie obrońców Koguta na stosowane wobec niego środki zapobiegawcze. Nie uwzględnił zażalenia go w całości, ale zmienił decyzję prokuratury na korzystniejszą dla podejrzanego.

„Sąd obniżył poręczenie majątkowe, uznając że jest to kwota, która we właściwy sposób zabezpieczy dalszy tok postępowania” – powiedział Leszek Sroka z Prokuratury Regionalnej w Katowicach. Jak dodał, sąd uchylił też stosowany wobec podejrzanego zakaz opuszczania kraju, uznając, że nie jest on konieczny.

Jak podkreślił prok. Sroka, rozpoznający zażalenie sąd uznał, że materiał dowodowy w wysokim stopniu uprawdopodobnia fakt popełnienia przez Koguta zarzucanych mu czynów korupcyjnych, istnieją także inne przesłanki stosowanie środków zapobiegawczych – obawa matactwa i grożąca parlamentarzyście surowa kara.

Postanowienie sądu jest prawomocne. Oznacza ona, że kwota 400 tys. zł z wpłaconej już w imieniu Koguta kaucji zostanie zwrócona.
Źródło info i foto: interia.pl

Zorganizowana grupa przestępcza wyłudzała pieniądze

Zorganizowana grupa przestępcza na terenie województwa świętokrzyskiego i lubelskiego od około roku wyłudzała pieniądze, wciągając ludzi w tzw. spiralę kredytową. Najczęściej ofiarami ich nielegalnej działalności padały osoby starsze, nieporadne życiowo i zadłużone. W środowe popołudnie nielegalny proceder przerwali im funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą kieleckiej komendy. Policjanci zatrzymali 36- letniego kielczanina oraz współpracujące z nim dwie kobiety. Wczoraj w ręce policjantów wpadł czwarty członek grupy, 46- latek. Śledczy ustalili, że w przestępczym procederze oszukali kilkadziesiąt osób, wyłudzając w ten sposób około 600 tysięcy złotych.

Funkcjonariusze z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Kielcach uzyskali informację, że jedna z firm, należąca do 46- i 36-latka może zajmować się nielegalnym procederem. Stróże prawa w trakcie badania tej sprawy ustalili, że mężczyźni, wspólnie z dwoma kobietami w wieku 37 i 59 lat prowadząc punkty finansowe na terenie województwa świętokrzyskiego i lubelskiego oferowali klientom pożyczki bez zaświadczenia o zatrudnieniu oraz bez zdolności kredytowej. Zazwyczaj zgłaszały się do nich osoby starsze, nieporadne życiowo oraz posiadające już wysokie zadłużenia, najczęściej prosząc o pomoc w spłaceniu dotychczasowych zobowiązań. Jak wynika z policyjnych materiałów interesanci przy zawarciu umów otrzymywali „stos” dokumentów do podpisu, wśród nich weksle in blanco oraz fikcyjne umowy o zatrudnieniu, w ten sposób otrzymując możliwość zawarcia umowy. Ponadto jak ustalili stróże prawa, członkowie grupy przestępczej, jako możliwość rozwiązania kłopotów finansowych proponowali udziały w spółkach finansowych, obiecując zyski. Potencjalni klienci, aby wyjść z długów i wejść do udziału w spółkach, zgłaszali się po kolejne pożyczki, wpadając w ten sposób w spirale zadłużenia.

W środowe popołudnie, w kilku miejscach na terenie województwa świętokrzyskiego i lubelskiego, kieleccy policjanci zwalczający przestępczość gospodarczą wykonali czynności, w trakcie których zatrzymali 36- letniego kielczanina oraz współpracujące z nim dwie kobiety. Wczoraj został zatrzymany także 46-latek pochodzący z województwa lubelskiego. Funkcjonariusze w wyniku tych czynności zabezpieczyli broń, maczetę, ponad dwa tysiące stron dokumentów, a w nich m.in. dane około 300 osób, pieczęcie różnych podmiotów, gotówkę w wysokości ponad 5 tysięcy złotych, laptopy, telefony komórkowe, nośniki pamięci. Dodatkowo zablokowano 30 rachunków bankowych, które mogły posłużyć to transferu środków pochodzących z przestępstwa. Mundurowi szacują, że łącznie grupa mogła oszukać kilkadziesiąt osób, a ich łupem padło ponad 600 tysięcy złotych . Według funkcjonariuszy cały proceder mógł trwać od roku.

Śledczy z Wydziału do walki z Przestępczością Gospodarczą kieleckiej komendy nadal pracują nad przedmiotową sprawą, która ma charakter rozwojowy. Nie są wykluczone kolejne zatrzymania. Do tej pory policjanci przedstawili zatrzymanym łącznie 76 zarzutów dotyczących m. in. oszustwa, udziału w zorganizowanej grupie przestępczej oraz prania „brudnych” pieniędzy. Grozi im nawet do 10 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Schwytano oszusta matrymonialnego z Gorzowa Wielkopolskiego

Policja z Gorzowa Wielkopolskiego zatrzymała oszusta matrymonialnego, który rozkochiwał w sobie kobiety, by ostatecznie wyłudzić od nich pieniądze.

Posługiwał się zdjęciami innych mężczyzn o urodzie południowo-europejskiej. Zapewniał, że chce założyć rodzinę i zależy mu na długim związku. Wszystko to sprawiło, że kobiety obdarzały go stuprocentowym zaufaniem – relacjonował komisarz Marcin Maludy z gorzowskiej komendy.

Od jednej z oszukanych kobiet mężczyzna wyłudził ok. 600 tys. złotych.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

36-letni Nigeryjczyk przemycał 90 kapsułek z narkotykami

1,5 kg heroiny i kokainy próbował przemycić w żołądku 36-letni obywatel Nigerii. Mężczyzna połknął 90 kapsułek, w których znajdowały się narkotyki o czarnorynkowej wartości prawie 600 tys. zł. Został zatrzymany na lotnisku Okęcie; trafił do aresztu.

Nigeryjczyka zatrzymali na lotnisku Okęcie funkcjonariusze z wydziału zwalczania przestępczości Izby Celnej w Warszawie. Ponieważ podejrzewali, że 36-latek może próbować przemycić do Polski narkotyki, poddali go szczegółowej kontroli.

Wstępnie badania wykazały, że w jamie brzusznej mężczyzna ma kapsułki, w których ukrywa się narkotyk. „Później okazało się, że było ich dziewięćdziesiat. Eksperci z Laboratorium Kryminalistycznego Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu określili, że mamy do czynienia z 1,5 kg heroiny i kokainy” – powiedziała PAP w czwartek rzeczniczka Mazowieckiej Komendy Wojewódzkiej Policji w Radomiu Alicja Śledziona.

Prokuratura postawiła mężczyźnie zarzut przemytu znacznej ilości środków odurzających. – Grozi mu kara pozbawienia wolności na czas nie krótszy niż 3 lata. Decyzją sądu mężczyzna trafił na 3 miesiące do tymczasowego aresztu – dodała rzeczniczka.

Jak wynika z ustaleń zajmujących się tą sprawą policjantów mazowieckiej komendy, narkotyki miały być rozprowadzane na terenie całego kraju.

To kolejna wspólna akcja policjantów z Wydziału do walki z Przestępczością Narkotykową KWP w Radomiu i warszawskich celników na terenie lotniska im. Chopina. Na początku roku zatrzymano trzy osoby wracające z Hiszpanii. W ich mieszkaniach na terenie powiatu starachowickiego znaleziono ponad 3 kg amfetaminy, prawie pół kilograma marihuany, kilkadziesiąt gramów kokainy oraz tabletki ecstasy.
Żródło info i foto: wp.pl

Kartel narkotykowy stoi za kradzieżami urządzeń endoskopowych?

To członkowie gangu narkotykowego z Kolumbii mogą stać za kradzieżami urządzeń endoskopowych w szpitalach w Europie – dowiedzieli się reporterzy RMF FM. Prowadzący sprawę policjanci z Polski wpadli na trop szajki z Ameryki Południowej, która okradała europejskie placówki służby zdrowia. W Krakowie skradziono 8 aparatów, a we Wrocławiu 11. Jak ustalili dziennikarze RMF FM endoskopy, ale też aparaty do kolonoskopii skradziono również w trzech miejscowościach w Czechach i w 10 szpitalach w Niemczech. Wartość sprzętu skradzionego w Krakowie to 600 tys. We Wrocławiu milion złotych.

Jeden z bardziej prawdopodobnych wątków sprawy zakłada, że skradzione aparaty są wykorzystywane przez kolumbijskie kartele narkotykowe. Endoskopy służą do wykonywania gastroskopii. Natomiast przemytnicy używają ich do wprowadzania narkotyków, lub wyciągania ich z jamy brzusznej przemytników. Część sprzętu mogła zostać przemycona do Ameryki. Część pozostała w Europie.

Polscy policjanci wpadali na trop czterech mężczyzn i kobiety – obywateli Kolumbii – którzy w chwili kradzieży przebywali w okolicach okradzionych szpitali i placówek medycznych.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Kraków: skradziono endoskopy warte łącznie 600 tys. złotych

Kradzież endoskopów ze szpitala uniwersyteckiego w Krakowie to kolejna taka sprawa w ostatnich tygodniach. Wcześniej urządzenia medyczne zginęły też ze szpitali we Wrocławiu i w Czechach – podaje krakowska „Gazeta Wyborcza”. Wartość sprzętu, skradzonego z krakowskiego szpitala, policja szacuje na 600 tys. zł. Urządzenia były ubezpieczone. Sprzęt medyczny, skradziony pod koniec listopada ze szpitala we Wrocławiu, był z kolei wart ok. miliona złotych.

Policja uważa, że mogą to być kradzieże na zlecenie. Ponieważ do podobnych przestępstw doszło też w szpitalach na terenie Czech, w sprawę może włączyć się Interpol – podaje krakowska „Wyborcza”.

Endoskop to stosunkowo niewielki wziernik z własnym źródłem światła na długim przewodzie, może być też wyposażony w ekran i kamerę. Pozwala lekarzom obejrzeć wnętrze ścian organów pacjenta.
Żródło info i foto: Gazeta.pl