Brytyjska „bestia” po 33 latach wychodzi na wolność

Colin Pitchfork po 33 latach więzienia warunkowo wyjdzie na wolność. Mężczyzna został skazany na dożywocie za gwałt i morderstwo na dwóch 15-latkach. Był pierwszą osobą skazaną na podstawie badań DNA. Brytyjski Organ odpowiadający za zwolnienia warunkowe, tzw. Parole Board, uznał, że mężczyzna zmienił się i jest gotów żyć na wolności. W dokumentach można przeczytać, że „Pitchfork był kimś, kto dużo myślał o seksie oraz używał przemocy, siły i seksu, aby zademonstrować władzę i kontrolę nad kobietami”.

Podczas odsiadki się zmienił

Jak twierdzą więzienni wychowawcy przez 33 lata odsiadki mężczyzna się zmienił. 61-latek nauczył się pomagać innym, rozwinął pozytywne cechy swojej osobowości, a także uczył się pomagać osobom niepełnosprawnym. Decyzja wejdzie w życie za 21 dni. Z takiego rozstrzygnięcia sprawy cieszą się adwokaci skazanego. Do sprawy odniosły się także rodziny ofiar. Uważają one, że warunkowe wyjście na wolność mordercy jest czymś skandalicznym.

– On zawsze, ale to zawsze będzie niebezpieczny dla otoczenia i żadna reedukacja tego nie zmieni – mówi Barbara Ashworth, mama zamordowanej dziewczynki. – On powinien dawno otrzymać karę śmierci, najlepiej „kulką w łeb” – emocjonalnie komentuje siostra zamordowanej.
Źródło info i foto: onet.pl

Zatrzymano 61-latka, który miał potrącić 15-miesięczna dziewczynka. Dziecka nie udało się uratować

Policjanci zatrzymali podejrzanego o spowodowanie śmiertelnego wypadku w powiecie sochaczewskim. 61-letni mężczyzna miał potrącić wózek, w którym znajdowała się 15-miesięczna dziewczynka. Dziecka nie udało się uratować.

– Analizowane były wszystkie sygnały od społeczeństwa, które mogły pomóc w ustaleniu okoliczności wypadku. Dzięki pomocy społeczeństwa i pracy policjantów, dzisiaj około południa podejrzewany o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym został zatrzymany. Jest to 61-letni mężczyzna pochodzący z Warszawy. Do sprawy zabezpieczony został również samochód, którym prawdopodobnie mężczyzna poruszał się w chwili zdarzenia – przekazała mł. asp. Agnieszka Dzik z KPP w Sochaczewie.

– W dalszym ciągu prowadzimy czynności pod nadzorem prokuratury – dodała funkcjonariuszka.

Do śmiertelnego wypadku doszło w piątek przed godz. 18:00 w miejscowości Przęsławice w gminie Brochów pod Warszawą. Ze wstępnych informacji policji wynika, że kierujący autem potrącił wózek z kilkunastomiesięcznym dzieckiem prowadzony przez rodzica. – Auto wyprzedzało z dużą prędkością w terenie zabudowanym. Zahaczyło wózek, z którym rodzic szedł poboczem – powiedział „Gazecie Wyborczej” strażak z OSP Śladów i przyjaciel poszkodowanej rodziny. Mimo podjętej reanimacji dziewczynka zmarła. Kierowca pojazdu odjechał z miejsca zdarzenia w kierunku Kazunia.

Funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania sprawcy. Komendant Powiatowy Policji w Sochaczewie ogłosił alarm dla policjantów ze swojej jednostki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Jastrzębie-Zdrój: Zastraszał sąsiadów i groził tasakiem. 61-latek z zarzutami

Zarzut dopuszczenia się gróźb karalnych usłyszał w czwartek 61-latek z Jastrzębia-Zdroju, który uzbrojony w kuchenny tasak groził jednemu ze swoich sąsiadów i zastraszał innych mieszkańców budynku. W trakcie interwencji napastnik wielokrotnie znieważył policjantów.

Do groźnego incydentu, o którym poinformowała w czwartek śląska policja, doszło w środę wieczorem przy ul. Śląskiej w Jastrzębiu-Zdroju. Oficer dyżurny miejscowej policji otrzymał zgłoszenie, że przed jednym z domów biega mężczyzna z kuchennym tasakiem.

– Skierowani na miejsce policjanci zastali siedzącego na ławce 61-latka, obok którego leżał tasak. Mężczyzna był silnie pobudzony, agresywny i pod wyraźnym wpływem alkoholu – podała jastrzębska policja.

Mundurowi ustalili, że agresor rzucił się na poszkodowanego 51-latka, wymachując w jego kierunku tasakiem i grożąc pozbawieniem życia.

W trakcie interwencji nietrzeźwy mężczyzna wielokrotnie znieważył policjantów, którzy musieli go obezwładnić. Agresor został zatrzymany i doprowadzony do komendy. Noc spędził w policyjnym areszcie, a po wytrzeźwieniu usłyszał zarzuty.

Za popełnione przestępstwa grozi maksymalna kara trzech lat więzienia.
Źródło info i foto: Fakt.pl

61-letnia ofiara zabójstwa w miejscowości Zbrza to sołtys

Kilkudziesięciu funkcjonariuszy szuka sprawcy śmiertelnego postrzelenia 61-latka w miejscowości Zbrza (woj. świętokrzyskie). – Mężczyzna znalazł nieprzytomną ofiarę z raną postrzałową głowy – mówi polsatnews.pl sierż. szt. Karol Macek z KMP w Kielcach. Z nieoficjalnych informacji wynika, że zmarły 61-latek to sołtys Zbrzy. Opublikowano wizerunek podejrzanego o morderstwo.

Policjanci otrzymali zgłoszenie w środę po godzinie 14:00. Na terenie jednej z posesji mężczyzna odnalazł 61-latka z raną postrzałową głowy. Niezwłocznie po zawiadomieniu służb podjął czynności reanimacyjne.

– Niestety, nie przyniosły one rezultatu. 61-latek zmarł – informuje Macek.

Tak wygląda poszukiwany. Może być niebezpieczny

Prawdopodobny sprawca, 57-letni Leszek Gawior, oddalił się z miejsca zdarzenia. Obecnie szuka go kilkudziesięciu mundurowych. Do akcji włączono również helikopter. Policja opublikowała wizerunek podejrzanego. Mężczyzna może być uzbrojony i niebezpieczny. Ostatnio ubrany był w ciemną kurtkę, czerwoną koszulkę oraz długie spodnie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Słynny wójt Żelazkowa skazany

Wójt Żelazkowa (woj. wielkopolskie) Sylwiusz J. usłyszał kolejny sądowy wyrok. Tym razem proces 61-latka dotyczył znęcania się nad rodziną oraz znieważenia strażaków interweniujących w jego domu. Sąd uniewinnił J. ws. znęcania się nad rodziną, natomiast w związku z drugim zarzutem wójt Żelazkowa został ukarany grzywną.

Wójt Żelazkowa Sylwiusz J. to chyba najbardziej rozpoznawalny wójt w Polsce. Niestety, nie dzięki jego zasługom dla mieszkańców, ale problemom, których przysparza.

O wójcie stało się głośno w 2016 r., gdy pod wpływem alkoholu udzielał ślubu. Sylwiusz J. mylił wówczas imiona, zapomniał obrączek, bełkotał i zataczał się. Najpiękniejszy dzień w życiu nowożeńców zamienił w koszmar. Wyrok skazujący został wydany w tej sprawie w październiku 2017 r.

W środę 8 lipca w kaliskim sądzie zakończył się kolejny proces wójta Żelazkowa Sylwiusza J. Mężczyzna odpowiadał za fizyczne i psychiczne znęcanie się nad żoną i synem oraz za znieważenie strażaków. 61-letni Sylwiusz J. nie przyznał się do znęcania i odmówił składania wyjaśnień. Także jego rodzina odmówiła składania zeznań, dlatego sąd uniewinnił go od tego zarzutu.

W kwestii znieważenia strażaków sąd uznał winę oskarżonego i nałożył grzywnę w wysokości 9 600 złotych. Jak usłyszał sąd, Sylwiusz J. wezwał strażaków do zdarzenia, którego nie było. Twierdził, że w ogrodzenie jego domu wjechał samochód, a kiedy strażacy dotarli pod wskazany adres, Sylwiusz J. kazał im naprawić rozwalony płot

– Chcieliśmy go uspokoić i rozwiesiliśmy taśmę ostrzegawczą. I nasze zachowanie rozwścieczyło oskarżonego, zaczął nas wyzywać. Pamiętam debile – najczęściej było używane właśnie to słowo – mówił w sądzie jeden ze strażaków.

To jednak nie koniec procesów sądowych wójta gminy Żelazków. Sylwiusz J. odpowie także za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta i rażącego lekceważenia porządku prawnego podczas I Kaliskiego Marszu Równości, który odbył się 22 września 2019 r.

Włodarz Żelazkowa używał wówczas wulgaryzmów i wymachiwał rękami, co wzbudziło w patrolującym policjancie podejrzenie, że mężczyzna może być pod wpływem alkoholu i stanowić zagrożenie dla pozostałych uczestników zabawy. Gdy funkcjonariusz zwrócił mu uwagę, Sylwiusz J. uderzył go w ramię. Miał dwa promile alkoholu.

Natomiast pod koniec czerwca tego roku wójt Żelazkowa dachował pożyczonym samochodem w rowie i uciekł z miejsca zdarzenia. Zniknął na tydzień, po czym pojawił się na komendzie policji i przyznał do winy. Sprawa została skierowana do sądu.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Trwa policyjna obława za podejrzanym o zabójstwo 61-latka

Trwa policyjna obława po zastrzeleniu 61-letniego mężczyzny, które miało miejsce w gminie Morawica w województwie świętokrzyskim. Poszukiwany jest 57-letni Leszek Gawior – policja opublikowała jego wizerunek i informuje, że może być uzbrojony oraz niebezpieczny.

Świętokrzyska policja szuka 57-letniego Leszka Gawiora, który jest poszukiwany w związku z zabójstwem w miejscowości Zbrza w gminie Morawica (województwo świętokrzyskie). Do Zdarzenia doszło w czwartek 8 lipca po południu, 61 letni mężczyzna zmarł po odniesieniu ran postrzałowych.

– Na numer alarmowy 112 zadzwonił mężczyzna z informacją, że znalazł 61-latka z raną postrzałową – mówił w rozmowie z Onetem sierż. szt. Karol Macek z policji w Kielcach. Reanimacja nie przyniosła rezultatu.

Jak podaje RMF FM, w obławie bierze udział kilkudziesięciu policjantów. Przy wyjeździe z terenu gminy ustawiono tzw. policyjne blokadowe – kontrolowane są samochody. Policja opublikowała wizerunek poszukiwanego Leszka Gawiora. Jak poinformowano, mężczyzna ostatnio ubrany był w ciemną kurtkę, czerwoną koszulkę oraz długie spodnie.

„Osoby, które mają wiedzę na temat miejsca pobytu mężczyzny proszone są o kontakt z policją. Mężczyzna może być uzbrojony i niebezpieczny” – informują funkcjonariusze.

„Wyborcza Kielce” poinformowała, że śmiertelnie postrzelony 61-latek to sołtys gminy. Takie ustalenia potwierdzają też portale lokalne. „Według wstępnych ustaleń przed dom sołtysa podjechał samochód, jego kierowca rozpoczął rozmowę z mężczyzną, następnie wyjął broń i strzelił swemu rozmówcy w głowę” – wynika z informacji TVP Kielce.

Poszukiwany mężczyzna był notowany i miał konflikty z prawem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

61-latek zakażony koronawirusem wyszedł ze szpitala po alkohol. Grozi mu 8 lat więzienia

61-latek, u którego potwierdzono zakażenie koronawirusem, wyszedł wczoraj (30 marca) ze szpitala przy ul. Wołoskiej w Warszawie i udał się do pobliskiego sklepu monopolowego po alkohol. Policja pilnie prosi o kontakt młodego mężczyznę, który wszedł do sklepu w tym samym czasie co zakażony.

W poniedziałek warszawska policja otrzymała zgłoszenie, że ze szpitala MSWiA przy ul. Wołoskiej 137 oddalił się pacjent z potwierdzonym zakażeniem koronawirusem. Po pewnym czasie 61-latek został zatrzymany na terenie szpitala. Z ustaleń policji wynika, że pacjent wyszedł, by kupić alkohol i udał się do sklepu monopolowego przy ul. Wołoskiej.

W tym samym czasie, około godziny 17:20, oprócz zakażonego na terenie sklepu przebywał też inny klient, który minął się z 61-latkiem. Policja stara się ustalić jego tożsamość.

„Poszukiwany mężczyzna ma około 30-35 lat, ciemne krótko ostrzyżone włosy, ubrany był w czarną kurtkę i granatowe jeansy, miał na sobie czarny plecak. W trakcie zakupów cały czas spoglądał w swój telefon. Kupił jedną puszkę napoju i wyszedł” – czytamy na stronie policji.

Mężczyzna proszony jest o pilny kontakt telefoniczny z oficerem dyżurnym Komendy Rejonowej Policji Warszawa II pod numerem 22 603 92 50 albo numerem 112.

61-latkowi, który oddalił się ze szpitala grozi do ośmiu lat więzienia.
Źródło info i foto: interia.pl

Podczas kłótni oblał 61-latka benzyną i podpalił. Grozi mu dożywocie

42-letni mężczyzna, który oblał benzyną, a następnie podpalił swojego 61-letniego kolegę, usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa – poinformowała w czwartek krakowska policja. Sprawca został tymczasowo aresztowany; grozi mu dożywocie.

Do zdarzenia doszło w sobotę w rejonie Swoszowic, gdzie policjanci z krakowskiej komendy miejskiej udali się po otrzymaniu zgłoszenia o tym, że w jednym z mieszkań doszło do podpalenia człowieka. Po przyjeździe na miejsce funkcjonariusze znaleźli mężczyznę z licznymi oparzeniami ciała, które powstały na skutek oblania łatwopalną substancją i podpalenia. Udzielili poszkodowanemu pomocy i przewieźli go do szpitala.

Jak ustalono, do zdarzenia doszło podczas kłótni między znajomymi, którzy spotkali się w mieszkaniu. W wyniku konfliktu 42-letni mężczyzna sięgnął po kanister z benzyną, oblał swojego 61-letniego kolegę, a następnie go podpalił. Służby ratunkowe zawiadomiły pozostałe przebywające w mieszkaniu osoby. Okazało się, że ofiara doznała poważnych obrażeń.

Z kolei napastnik, po złożeniu wyjaśnień, decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Usłyszał zarzut usiłowania zabójstwa, za co grozi mu kara 25 lat pozbawienia wolności lub dożywocie. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Zabójstwo w szpitalu w Gdańsku. Sprawca był wcześniej agresywny

Śledczy sprawdzają, dlaczego mężczyzna – podejrzewany o zabójstwo 93-latka w szpitalu na Zaspie w Gdańsku – został przyjęty na oddział chorób wewnętrznych. Jak informują pacjenci, 61-latek był wcześniej agresywny. Jeszcze dzisiaj ma zostać doprowadzony do prokuratury, gdzie zostanie przesłuchany. Śledztwo w tej sprawie nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Gdańsku.

Śledczy ustalają, dlaczego mężczyzna, który w nocy z czwartku na piątek zaatakował 93-latka i pielęgniarkę w Szpitalu św. Wojciecha na Zaspie w Gdańsku w czwartek wieczorem trafił na oddział wewnętrzny. Sprawca przebywał na sali razem ze swoją ofiarą zaledwie kilka godzin. Mężczyźni nie znali się.

Pacjent trafił do szpitala karetką specjalistyczną z zespołem, ale nie z powodów psychiatrycznych. Nie było podstaw, aby nie przyjąć go na SOR z chorobą, którą się pojawił. Byliśmy w stanie mu pomóc. Po dwóch dniach przeniesiono go na oddział chorób wewnętrznych, ponieważ nie mieliśmy wolnych miejsc na oddziale internistycznym – powiedziała w rozmowie z PAP rzecznik szpitali Copernicus Katarzyna Brożek.

Jak informują pacjenci szpitala 61-latek miał wcześniej zachowywać się agresywnie.

9 stycznia faktycznie pacjent był pobudzony. Otrzymał on środki uspokajające, po których zasnął i uspokoił się. Po kolejnej kontroli lekarza, który przebadał mężczyznę i przeprowadził z nim wywiad nie było podstaw do tego, aby podać mu kolejne lekarstwa lub przenieść go na inny oddział i poddać konsultacji z psychiatrą – wyjaśniła Brożek.

Śledczy sprawdzają również, czy nadzór nad pacjentami szpitala był prawidłowy.

Dochowaliśmy wszelkich standardów zabezpieczenia – podkreśliła Brożek. – Przekazaliśmy materiał dowodowy organom ścigania. Zaraz po zdarzeniu pacjentom, pracownikom oraz rodzinie ofiary zapewniliśmy opiekę psychologiczną. Zespół psychologów przyjechał do szpitala, każdy mógł skorzystać z pomocy – dodała.

Do tragedii doszło w nocy z czwartku na piątek około godz. 3 na oddziale wewnętrznym Szpitala św. Wojciecha na Zaspie. Jeden z pacjentów, 61-letni mieszkaniec Sopotu, zaatakował przebywającego z nim na sali 93-latka. Napastnik zadał ofierze szereg ciosów w głowę.

Jak powiedziała rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk, wszystko wskazuje na to, że mężczyzna napadł na 93-latka wykorzystując znajdujący się w sali sprzęt medyczny. Najprawdopodobniej chodzi o stojak do kroplówki. „Sprzęt został zabezpieczony przez śledczych” – dodała Wawryniuk.

Uciekając 61-latek zaatakował również na pielęgniarkę, która odnalazła ciało zamordowanego pacjenta. – Została złapana za szyję, prawdopodobnie sprawca próbował ją udusić, ale na miejsce przybiegła druga pielęgniarka i wtedy mężczyzna uciekł z sali – relacjonował w piątek prezes spółki Copernicus Podmiot Leczniczy Dariusz Kostrzewa.

Kobieta przebywa w domu i jest pod opieką psychologa. – Została przebadana przez lekarzy, fizycznie wszystko jest w porządku, ale psychicznie jeszcze długo będzie do siebie do chodziła – powiedziała Brożek.

Policjanci zatrzymali podejrzewanego o zabójstwo mężczyznę na jednym z przystanków autobusowych. Na miejscu tragedii zabezpieczono ślady i przesłuchano świadków.

Jak przekazała PAP Wawryniuk prokurator zapoznał się już z wynikami sekcji zamordowanego 93-latka i jeszcze dzisiaj przesłucha podejrzewanego o zabójstwo mężczyznę, który przebywa teraz w policyjnej izbie zatrzymań.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Przemyśl: Ciało mężczyzny znalezione przy śmietniku

Ciało 61-letniego mężczyzny zostało znalezione przy śmietniku w Przemyślu (Podkarpackie). Wstępnie wykluczono udział osób trzecich. Podkom. Dominika Kopeć z zespołu prasowego podkarpackiej policji poinformowała, że zawiadomienie o zwłokach pochodzi z telefonu alarmowego.

„Zwłoki zostały znalezione przy ulicy Kopernika w Przemyślu. To 61-letni mężczyzna. Ciało zastało zabezpieczone do badań. Jednak na tym etapie wykluczono już udział osób trzecich w śmierci mężczyzny” – PRZEKAZAŁA PODKOM. KOPEĆ

Nieoficjalnie wiadomo, że zwłoki leżały przy śmietniku, a zmarły to bezdomny. Policja pod nadzorem prokuratora prowadzi czynności wyjaśniające przyczynę śmierci mężczyzny.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl