Zatrzymano „Brazylijskiego Pablo Escobara”

Jeden z największych baronów narkotykowych na świecie, były major brazylijskiej armii został zatrzymany na Węgrzech. Sergio Roberto de Carvalho porównywany jest do samego Pablo Escobara. 62-latek przez lata ukrywał się przed organami ścigania. Sergio Roberto de Carvalho został zatrzymany dzięki wysiłkom węgierskich i portugalskich śledczych. Nie ujawniono zbyt wielu szczegółów dotyczących akcji. Wiadomo jedynie, że 62-latek ukrywał się Węgrzech i posługiwał się fałszywą, meksykańską tożsamością. Po wtorkowej, wielogodzinnej obławie Carvalho został zatrzymany.

Jak wskazują zagraniczne media, miejsce pobytu „brazylijskiego Pablo Escobara” pozostawało nieznane od sierpnia 2020 roku, mimo że w międzyczasie został aresztowany w luksusowej rezydencji w hiszpańskim mieście Marbella – podejrzewano go o handel kokainą. Jak się jednak okazało, posługiwał się wówczas fałszywym nazwiskiem Paul Wouter. 

„Władze Hiszpanii nie wiedziały, że mają do czynienia z Carvalho. Po wpłaceniu kaucji sfingował własną śmierć, wysyłając do odpowiednich instytucji zaświadczenie, że Wouter zmarł na COVID-19” – podaje brazylijski serwis informacyjny Globo.

Carvalho uznawany jest za przywódcę kolosalnego gangu handlującego narkotykami. Jak wskazuje portal InSight Crime, siatka mogła przemycić nawet 45 ton narkotyków z Brazylii do Europy, Afryki i Azji.

Początkowo, przestępcy transportowali narkotyki drogą morską, wykorzystując porty w Santos, Rio de Janeiro, Paranagua i Fortaleza. Kolosalne zarobki pozwoliły następnie na zakup poszczególnych portugalskich linii lotniczych, co pozwoliło im jeszcze bardziej rozwinąć handel narkotykami. 

Na przestrzeni lat w Brazylii skonfiskowano w sumie 163 nieruchomości powiązane z Carvalho – na jaw wyszło też, że posiadał on nieruchomości w Portugalii, Hiszpanii i Dubaju. Dodatkowo w tej sprawie zajęto 37 samolotów, 70 samochodów i miliony euro w gotówce. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kamil Sz. przyznał się do zabójstwa znajomego. Zadawał mu ciosy nożem i siekierą

Kamil Sz. zaatakował 62-letniego znajomego podczas spotkania przy alkoholu w miejscowości Krupe (woj. lubelskie) w nocy z niedzieli na poniedziałek. Zadawał mu ciosy nożem i siekierą. Mężczyzna został oskarżony o morderstwo 62-latka i przyznał się do zbrodni. Grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności. Do zdarzenia doszło w nocy z niedzieli na poniedziałek (3-4 kwietnia). Policja dostała zgłoszenie od mieszkającej po sąsiedzku osoby, że w jednym z domów we wsi Krupe w powiecie krasnostawskim (woj. lubelskie) znaleziono zwłoki 62-letniego samotnie mieszkającego mężczyzny – poinformowała młodsza aspirant Jolanta Babicz z lubelskiej policji.

Kiedy funkcjonariusze dotarli pod wskazany adres, w jednym z pomieszczeń domu znaleźli ciało w kałuży krwi i z licznymi obrażeniami, które wskazywały na ciosy zadane ostrym narzędziem. Według prokuratury były to nóż oraz siekiera. Na miejscu przez wiele godzin pracowali policyjni technicy, a także prokurator.

29-letni mieszkaniec gminy Krasnystaw Kamil Sz. został zatrzymany w związku z przestępstwem i przyznał się do popełnionego przestępstwa. Jak wynika z ustaleń policji, mężczyźni się znali, a w dniu zdarzenia razem spożywali alkohol. Tragicznej nocy miało dojść między nimi do kłótni, podczas której młodszy z nich zaatakował 62-latka. Miał chwycić za nóż kuchenny, po czym zadać mu szereg ciosów, a siekierą uderzyć w jego głowę. Ofiara w wyniku doznanych obrażeń zmarła na miejscu. Sprawca po popełnieniu zbrodni uciekł, jednak szybko został zatrzymany przez funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

62-latek spoliczkował ekspedientkę w Łomży

Do dantejskich scen doszło w jednym z łomżyńskich (woj. podlaskie) sklepów. Jeden z klientów okazał się nieuczciwy i usiłował wynieść – oczywiście bez płacenia – dwa paski. Drogę zajęła mu jednak czujna ekspedientka. Wtedy 62-latek… uderzył ją w twarz. Jak relacjonuje rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Łomży, łupem 62-latka padły dwa paski. Mimo że ich wartość opiewała na 24 złote, nieuczciwy klient nie zamierzał zawracać sobie głowy płaceniem.

Kradzież nie uszła uwadze jednej z pracownic sklepu i gdy 62-latek próbował wyjść z lokalu z łupem, ta natychmiast zastąpiła mu drogę. Wtedy rozzłoszczony mężczyzna uderzył ekspedientkę w twarz.

W chwili zdarzenia w sklepie znajdował się jeszcze jeden klient. Widząc, jak 62-latek atakuje ekspedientkę, postanowił zareagować. Nie tylko powstrzymał napastnika przed dalszą agresją, lecz także przytrzymał go do czasu przyjazdu policji. Po wylegitymowaniu 62-latka policjanci ustalili, że jest mieszkańcem gminy Piątnica. On sam nie przyznawał się do zarzucanego mu czynu, przekonując, że „nic złego nie zrobił”. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że w sklepie był monitoring – po zabezpieczeniu nagrań wyszło na jaw, że zatrzymany okłamał funkcjonariuszy.
Źródło info i foto: o2.pl

Słupsk: 62-latek zatrzymany. Zaatakował policjanta nożem

Policja zatrzymała 62-letniego mężczyznę, który zaatakował nożem policjanta ze Słupska. Mężczyzna awanturował się wcześniej w jednej z przychodni w tym mieście. Oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Słupsku Jakub Bagiński powiedział PAP, że w czwartek funkcjonariusze zostali wezwani przez personel medyczny do jednej ze słupskich przychodni z powodu awanturującego się mężczyzny. Policjanci wylegitymowali go.

Słupszczanin w ich towarzystwie opuścił budynek. Mężczyzna, zaczął obrażać policjantów i agresywnie się wobec nich zachowywać, a następnie wyciągnął nóż, którym ranił jednego z nich. Funkcjonariusze szybko obezwładnili napastnika, który został zatrzymany i przewieziony do komendy – dodał Jakub Bagiński.

Ranny policjant został przewieziony do szpitala, gdzie została mu udzielona pomoc medyczna. Po opatrzeniu funkcjonariusz został zwolniony do domu. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

W piątek zatrzymany 62-latek był przesłuchiwany w prokuraturze.

Zgodnie z obowiązującym prawem, zarówno policjant w mundurze, jak policjant pełniący służbę w ubraniu cywilnym jest prawnie chroniony przed atakami fizycznymi. Prawo przewiduje karę za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta, a zachowanie to jest przestępstwem.

Naruszeniem nietykalności może być na przykład szarpanie policjanta za mundur, popychanie, a nawet próba zrzucenia czapki policyjnej z głowy. Jeżeli do ataku dochodzi poprzez użycie broni palnej lub innego niebezpiecznego narzędzia (np. noża, pałki) to kara za taki atak wynosi do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ruszył proces ws. byłego senatora. Ciągnął psa za samochodem

Przed Sądem Rejonowym w Kościerzynie rozpoczął się proces byłego senatora Waldemara Bonkowskiego (zgodził się na podawanie danych osobowych), oskarżonego o znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem. Bonkowski w rozmowie z dziennikarzami stwierdził, że nie czuje się winny i sprawa ma charakter polityczny. 62-letniemu Waldemarowi Bonkowskiemu postawiono zarzut „znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem w ten sposób, że przywiązał zwierzę do haka holowniczego samochodu, ruszył i zwiększając prędkość, tak że pies nie nadążył, przewrócił się i był ciągnięty”.

Zdarzenie zarejestrowała kamera z auta jadącego za samochodem Bonkowskiego. Na filmie widać, jak mężczyzna przywiązuje sznurkiem psa do samochodu i rusza autem. Zwierzę początkowo biegnie, ale później nie nadąża za jadącym samochodem. Przewraca się i jest wleczone za pojazdem. Nagranie wideo zostało przekazane policji.

Jak wykazała sekcja zwłok, zwierzę doznało „obrażeń narządów wewnętrznych skutkujących niewydolnością krążeniowo-oddechową”, w następstwie których straciło życie. W trakcie śledztwa Bonkowski nie przyznał się do postawionego mu zarzutu. Składając wyjaśnienia przedstawił odmienne motywy swojego zachowania – informowała na początku kwietnia Grażyna Wawryniuk z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Jak relacjonuje obecny w sądzie reporter RMF FM Kuba Kaługa, przed wejściem na salę sądową Waldemar Bonkowski stwierdził, że oskarżyły i oczerniły go antypolskie media, które powinny zająć się sprawą schroniska w Kościerzynie, a nie nim. Pytany o to, w jakich okolicznościach zginął jego pies – milczał.

Pełnomocniczka Waldemara Bonkowskiego wnosiła o wyłączenie jawności rozprawy – ze względu na zakłócenie porządku publicznego i ważny interes prywatny. Opowiadała też o hejcie, z którym spotyka się Bonkowski. Sąd jednak odrzucił ten wniosek. Po odczytaniu aktu oskarżenia Waldemar Bonkowski nie przyznał się do winy i przez kilkadziesiąt minut składał wyjaśnienia. Mówił, że w dniach, gdy doszło do zdarzenia, był chory. Psy uciekły, a na to, że błąkają się po okolicy uwagę miał mu zwrócić ksiądz proboszcz. Bonkowski tłumaczył, że chciał jak najszybciej odnaleźć psy, bo mogły być niebezpieczne.

Były senator oświadczył, że psa prowadził za samochodem i nie ciągnął go. Stwierdził, że gdy tylko zauważył, że zwierzęciu coś się stało, chciał mu pomóc. Dużo mówił też o błędach policji i prokuratury w tej sprawie. Bonkowski pytał, dlaczego zabrano mu tylko jednego psa, a nie wszystkie zwierzęta, skoro miał się znęcać nad zwierzętami. Oskarżał też prokuraturę o to, że zwierzę, które mu zabrano, zdechło w schronisku.

Były senator odniósł się też do informacji, że po wejściu policji na jego posesję miał wskazać innego psa niż ten, który był ciągnięty za autem. Jak przekonywał, funkcjonariusze zajęli się pierwszym psem, jakiego zobaczyli i nie pytali go, więc nie wskazywał właściwego. Jednocześnie stwierdził, że powiedział policjantom, że pies padł.

W procesie jako oskarżyciele posiłkowi występują cztery organizacje zajmujące się ochroną zwierząt. Bonkowski zapowiedział, że nie odpowie na pytania ich przedstawicieli. Jak relacjonuje reporter RMF FM Kuba Kaługa, mówiąc o tym, wspomniał o „lewackich i kodziarskich bojówkach”.

Za znęcanie się nad zwierzęciem ze szczególnym okrucieństwem grozi do pięciu lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Małopolska: 62-latek zabił żonę i popełnił samobójstwo

62-letni mężczyzna z Woli Kosnowej (woj. małopolskie) najprawdopodobniej zabił 56-letnią żonę, a następnie popełnił samobójstwo – podają małopolskie media. Śledczy na razie nie ujawniają szczegółów sprawy. Do tragicznego zdarzenia doszło w środę w Woli Kosnowej w gminie Łącko w powiecie nowosądeckim. Jak podaje „Gazeta Krakowska”, policja odkryła ciała 56-letniej kobiety i 62-letniego mężczyzny na podwórku przed domem.

Portal Sądeczanin.info podał nieoficjalnie, że mężczyzna był myśliwym i trzymał w domu broń. Podobno już niejeden raz groził nią swojej żonie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zielona Góra: Zastrzelił żonę, po czym sam wyskoczył z 10. piętra

Tragedia w Zielonej Górze w Lubuskiem. Dwie osoby nie żyją po domowej awanturze, do której doszło dziś rano w jednym z bloków przy ulicy Lisiej. 62-latek zaatakował swoją żonę, po czym wyskoczył z 10. piętra. Przed ósmą rano 62-latek zaatakował i śmiertelnie ranił nożem swoją 61-letnią żonę. W tym czasie w mieszkaniu przebywał 41-letni syn sprawcy i ofiary, który zdołał uciec i zawiadomić policję. W tym czasie sprawca ataku wyskoczył z 10. piętra. Mężczyzna zginął na miejscu.

Nie wiadomo, czy w chwili ataku był trzeźwy, ma to wyjaśnić zaplanowana sekcja zwłok. Jak dowiedział się reporter RMF FM, Mateusz Chłystun od zielonogórskiej policji, w 2014 roku mężczyzna miał założoną tzw. niebieską kartę, ale przez pięć ostatnich lat w rodzinie nie było żadnych policyjnych interwencji.

Na miejscu tragedii wciąż pracują policjanci i prokurator. 41-latek, który był świadkiem awantury, został otoczony opieką psychologa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Znaleziono ciało 61-letniego mężczyzny w Czarnym Dunajcu. Zatrzymano żonę mężczyzny

62-letni mężczyzna został znaleziony martwy w Czarnym Dunajcu (woj. małopolskie). Przed śmiercią zadano mu liczne ciosy nożem. Policja zatrzymała jego małżonkę. Zatrzymana kobieta jest równolatką denata. Miała prawie promil alkoholu w wydychanym powietrzu. Teraz sprawą zajmie się Prokuratura Rejonowa w Nowym Targu.

Kobieta zostanie przesłuchana, dopiero gdy wytrzeźwieje. Wtedy też zapadnie decyzja o ewentualnym postawieniu jej zarzutów.
Źródło info i foto: wp.pl

Trzej młodzi ludzie odpowiedzą za zabicie 62-letniego mężczyzny

Zarzut zabójstwa postawiono trzem młodym mężczyznom zatrzymanym ws. śmierci 62-latka z miejscowości Jodłówka-Wałki (woj. małopolskie). Wszyscy zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara nawet dożywotniego więzienia. Ciało 62-latka odkryto 4 maja. Jak relacjonuje policja, mężczyzna został przywiązany przewodami elektrycznymi do stołu warsztatowego z narzędziami w swoim mieszkaniu.

Ws. śmierci 62-latka zatrzymano trzech młodych mieszkańców powiatu tarnowskiego w wieku od 20 do 25 lat. Dwóch z nich było już notowanych za rozboje oraz kradzieże. Mężczyźni przyznali się do napadu. Jak relacjonowali w czasie przesłuchań, ok. północy przyszli do domu samotnie mieszkającego 62-latka. Kiedy mężczyzna otworzył im drzwi, dotkliwie go pobili oraz skopali. Później przywiązali go do stołu kablami elektrycznymi.

Mężczyźni ukradli z domu 62-latka m.in. monety okolicznościowe, narzędzia, sprzęt elektryczny, repliki broni, kosmetyki i alkohol. Swój łup ukryli w lesie. Pomocy w przewożeniu oraz sprzedaży łupów udzielał im 22-letni mężczyzna.

Trzej zatrzymani mężczyźni usłyszeli zarzut zabójstwa w związku z rozbojem (art. 148 par. 2 pkt. 2 kodeksu karnego). 22-latek, który im pomagał, odpowie za nieumyślne paserstwo (art. 292 kk).

Trzej młodzi ludzie decyzją sądu zostali tymczasowo aresztowani na 3 miesiące. Czwartego objęto dozorem policyjnym.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Polak zdemolował bar we Włoszech, bo odmówiono mu drinka

62-letni Polak został aresztowany przez miejscową policję za zdemolowanie baru w Montevirginio nieopodal Rzymu w regionie Lacjum we Włoszech. Zniszczenie lokalu było zemstą za odmowę sprzedaży alkoholu.

Zdarzenie opisał w piątek 11 października lokalny portal. 62-letni Polak spędzał wieczór w barze. Właściciel lokalu miał mu w pewnym momencie odmówić nalania kolejnego drinka. Według niego turysta znad Wisły był już wystarczająco pijany. Doszło wówczas do awantury, którą zażegnała wezwana na miejsce policja. Polak nie chciał się wylegitymować. Stawiał opór, a podczas przeszukania znaleziono przy nim nóż kuchenny.

Funkcjonariusze byli wyrozumiali i umieścili 62-latka w areszcie domowym.

Następnego wieczora mężczyzna znowu pojawił się w lokalu. Tym razem nie ograniczył się do ataku słownego. W zemście za niesprzedanie alkoholu dnia poprzedniego zdemolował lokal. Polak ponownie został aresztowany. 62-latek również tym razem szarpał się z funkcjonariuszami i ponownie znaleziono przy nim nóż. Tym razem sąd zdecydował o zaostrzeniu środka zapobiegawczego wobec niego – agresywny klient trafił o do aresztu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl