Już pięć kobiet oskarża gubernatora Nowego Jorku o napastowanie seksualne

Gubernator NY stracił nadzwyczajne uprawnienia nadane na czas epidemii. To „kara” nowojorskiej legislatury za skandale z raportami z domów opieki oraz zarzutami napastowania wobec Andrew Cuomo (64 l.). W weekend liczba jego oskarżycielek wzrosła do pięciu. Tym razem nie trzeba było długo czekać na komentarz.

Andrew Cuomo lada dzień otrzyma do podpisu ustawę pozbawiającą go prawa do samodzielnego wydawania rozporządzeń. Na mocy przyjętych w piątek przez stanowe Zgromadzenie i Senat przepisów każda nowa decyzja, za wyjątkiem tych związanych „z zagrożeniem zdrowia lub bezpieczeństwa publicznego” ma być konsultowana z legislaturą. Obecne dyrektywy związane z walką z epidemią pozostają w mocy. Ich przedłużanie również jednak ma być konsultowane.

To efekt oskarżeń trzech kobiet, na których Cuomo wymuszać miał pocałunki i które padły ofiarami jego niestosownych komentarzy. W sobotę dołączyły do nich jeszcze dwie. Ana Liss (35 l.), która w 2013-2015 pracowała jako doradca gubernatora opisała w „Wall Street Journal”, że miał on mówić do niej „kochanie”, całować w rękę czy policzki i pytać czy ma narzeczonego. W „Washington Post” swoją opowieścią podzieliła się Karen Hinton (62 l.), jego była sekretarz prasowa. Cuomo przed laty miał zaserwować jej zbyt długi i zbyt intymny uścisk w pokoju hotelowym.

– Reporterzy i fotografowie przez 14 lat obserwowali gubernatora, jak całuje mężczyzn i kobiety i pozuje do zdjęć – odpowiedział Rich Azzopardi, starszy doradca Cuomo. – Na publicznym przyjęciu w otwartej rezydencji są setki ludzi, a on pozuje do setek zdjęć. To właśnie robią ludzie w polityce – dodał.
Źródło info i foto: se.pl

64-latek namawiał 14-latka na seks

21.06.2020 Smiertelny wypadk w Zaborze kolo Zielonej Gory ford uderzyl w drzewo kierowca zmarl po reanimacji ktora ratownicy medyczni i strazacy prowadzii poltorej godziny N/z Radiowoz policji fot. Piotr Jedzura/REPORTER

Mundurowi z Wodzisławia Śląskiego zatrzymali 64-letniego mężczyznę, który nakłaniał przez telefon 14-latka do innej czynności seksualnej. 64-latek usłyszał zarzuty. Aktualnie przebywa w areszcie.

Mieszkaniec Wodzisławia zgłosił na policję, z informacją, że jego 14-letni syn otrzymuje telefony od mężczyzny, który składa mu propozycje o charakterze seksualnym. Śledczy ustalili, że podejrzany mężczyzna zaczął rozmawiać z małoletnim przed telefon w maju. W trakcie rozmów nakłaniał go do różnych zachować seksualnych.

64-latek podejrzany o molestowanie 14-latka

64-letni mężczyzna propozycje obcowania płciowego składał w rozmowach telefonicznych oraz wiadomościach tekstowych. Ciągle dążył do spotkania z 14-latkiem. Oferował mu nawet pieniądze. 64-latek zarezerwował noclegi blisko jego domu, aby mogli się tam spotkać. Mieszkaniec Poznania przyznał się przedstawionych mu zarzutów i złożył wyjaśnienia. Aktualnie przebywa w areszcie. Sąd przychylił się do wniosku o zastosowanie wobec 64-latka tymczasowego aresztowania na 3 miesiące.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Strzelanina na Bródnie. „Motywem zbrodni był konflikt sąsiedzki”

64-letni mężczyzna zatrzymany po strzelaninie na warszawskim Bródnie, w wyniku której zginęła 43-letnia kobieta, usłyszał trzy zarzuty, w tym zarzut zabójstwa. Podejrzany przyznał się do zarzucanych mu czynów. Motywem zbrodni był konflikt sąsiedzki. Prokurator złożył wniosek o areszt dla 64-latka.

Do zabójstwa 43-latki doszło w piątek na ul. Łąkocińskiej w Warszawie. 64-latek, który najpierw strzelał do kobiety, ranił także jej 19-letniego syna. Według ustaleń śledczych po ataku mężczyzna wyszedł przed kamienicę, gdzie podpalił samochód i pobliską altanę.

W sobotę podejrzany usłyszał w Prokuraturze Okręgowej Warszawa Praga trzy zarzuty: zabójstwa w zamiarze bezpośrednim, usiłowania zabójstwa oraz zniszczenia mienia – poinformował w niedzielę PAP rzecznik tej prokuratury, prok. Marcin Saduś. Motywem zabójstwa był konflikt sąsiedzki.

Mężczyzna przyznał się do popełnienia wszystkich zarzucanych mu czynów i złożył obszerne wyjaśnienia, które zostaną zweryfikowane w toku dalszych czynności.

Biorąc pod uwagę wysoką karę grożącą mężczyźnie za zabójstwo, a także obawę matactwa i popełnienia podobnego czynu, prokurator skierował do sądu wniosek o trzymiesięczny areszt dla podejrzanego.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Nowe fakty w sprawie zaginięcia szefa Interpolu

W piątek media obiegła informacja o tajemniczym zaginięciu szefa Interpolu, Meng Hongweia. Według najnowszych doniesień jednego z dzienników, oficjel mógł zostać zatrzymany przez chińskie władze.

Jako pierwsze o sprawie poinformowało radio Europe 1. Z ustaleń dziennikarzy wynika, że Meng Hongwei wyruszył w sobotę 29 września w podróż do Chin. Od tamtego czasu słuch po nim zaginął – 64-latek nie odpowiada na wiadomości, nie udało się z nim skontaktować telefonicznie. Zaginięcie Menga miała zgłosić jego żona. Para mieszka z dziećmi w Lyonie, gdzie mieści się siedziba Interpolu.
Zatrzymany w związku ze śledztwem?

Jak podaje „South China Morning Post” powołując się na swoje źródło, Hongwei został zatrzymany przez chińskie władze. Szef Interpolu ma być przesłuchiwany w związku z toczącym się przeciwko niemu dochodzeniem. Nie wiadomo jednak, w jakiej sprawie dokładnie toczy się śledztwo, ani gdzie jest przetrzymywany 64-latek. Nie musi mieć to związku z jego pracą w Interpolu, ponieważ Hongwei piastuje także funkcję wiceministra w chińskim resorcie bezpieczeństwa publicznego. Władze w Pekinie nie chcą komentować sprawy.

Meng Hongwei stanął na czele Interpolu (ang. International Criminal Police Organization), międzynarodowej organizacji policji w 2016 roku. Jego kadencja zakończy się w 2020 roku.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Narkotyki na terenie gdańskiego TVP. Zatrzymano 64-latka

Funkcjonariusze CBŚP i Straży Granicznej znaleźli ponad 6 kilogramów amfetaminy na terenie budynku Telewizji Polskiej w Gdańsku. Narkotyki znajdowały się w samochodzie 64-latka zaparkowanym koło ośrodka przy ulicy Czyżewskiego w Oliwie. W związku ze sprawą zatrzymano dwóch mężczyzn. Jeden z nich został aresztowany na dwa miesiące. Za posiadanie narkotyków grozi kara do 10 lat więzienia.

Akcję przeprowadzili funkcjonariusze CBŚP i Straży Granicznej w środę, 30 listopada. W samochodzie zaparkowanym przed budynkiem TVP mundurowi znaleźli ponad 6 kilogramów amfetaminy.

– W związku ze sprawą zatrzymano dwie osoby. 64-latek został aresztowany na dwa miesiące, natomiast drugi z mężczyzn został przesłuchany w charakterze świadka i zwolniony do domu – mówi w rozmowie z Fakt24.pl Tatiana Paszkiewicz z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku.

Żaden z zatrzymanych mężczyzn nie ma związku z Telewizją Polską. Jeden z nich prawdopodobnie wynajmował stolarnię na terenie ośrodka. 64-latek nie przyznał się do winy. Za posiadanie narkotyków grozi mu kara do 10 lat więzienia.

To kolejna w ostatnich dniach informacja łącząca TVP i narkotyki. W piątek dziennikarze portalu TVP Info napisali list, w którym poskarżyli się, że zapach marihuany i innych narkotyków utrudnia im codzienną pracę. W związku z tą informacją w sobotę w redakcji TVP Info przy placu Powstańców pojawili się policjanci. Na miejscu nie znaleźli jednak żadnych śladów niedozwolonych substancji.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Tychy: 64-latek zabił na przejściu dla pieszych dwójkę dzieci

Oznakowane i oświetlone przejście dla pieszych nie musi być bezpieczne. Na takim przejściu 64-letni kierowca potrącił ze skutkiem śmiertelnym dwójkę dzieci, które wraz z matką przechodziły przez jezdnię. Jak powiedział telewizji TVN24 Tomasz Bratek ze śląskiej policji, kierujący pojazdem wykonywał niedozwolony manewr omijania innego pojazdu, który zatrzymał się przed przejściem, żeby przepuścić kobietę z dziećmi.
Żródło info i foto: Gazeta.pl

64-latek zabił 25-latkę z premedytacją

To była zbrodnia popełniona z absolutną premedytacją! 64-letni mieszkaniec Gdańska (woj. pomorskie), który odsiedział 25-letni wyrok za zabójstwo swojej żony, poznał przez Internet młodą dziewczynę i po jakimś czasie zaprosił ją do domu. Kiedy łatwowierna 25-latka przyszła w odwiedziny – brutalnie ją zamordował za pomocą młotka. Następnie wykręcił numer 112, zgłosił na policję, że właśnie zamordował kobietę i spokojnie czekał na przyjazd mundurowych. Sprawą zajęła się już gdańska prokuratura. Recydywiście grozi teraz dożywocie, ale kompletnie mu to nie przeszkadza. Podczas przesłuchania stwierdził, że ma długi i problemy z normalnym życiem, więc po prostu woli egzystencję za kratkami. 
Żródło info i foto: se.pl

64-latek zamordował kochankę młotkiem

Brutalny morderca w rękach policji! 64 – latek z Gdańska zamordował 25 – latkę. To nie pierwsza kobieta, która zginęła z jego rąk… 64 – letni Stanisław Ch. miał w przeszłości zamordować swoją żonę i trafić do więzienia na 25 lat. Jak się okazuje, ten wyrok niczego go nie nauczył. Zwyrodnialec wyszedł na wolność i zrobił to samo, co przed laty. Stanisław Ch. poznał przez internet 25 – letnią dziewczynę. Młoda kobieta zaczęła się z nim spotykać. Nie przypuszczała, ze kochanek stanie się jej oprawcą. W sobotę Stanisław Ch. zadzwonił na policję. Mężczyzna powiedział stróżom prawa, że zabiła 25 – letnią kobietę. W jego domu mundurowi zabezpieczyli m.in. młotek. 64 – latek usłyszał zarzuty, został zatrzymany i trafił do aresztu.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Glenn Ford zamiast kary śmierci wyszedł na wolność

Skazany na karę śmierci za zabójstwo Amerykanin Glenn Ford po 26 latach wyszedł na wolność. Sąd oczyścił go z zarzutów. 64-latek od początku mówił, że jest niewinny. W oparciu o nowe dowody, sędzia w Shreveport w stanie Luizjana nakazał zwolnienie mężczyzny z więzienia stanowego w miejscowości Angola, gdzie Ford przebywał od sierpnia 1988 roku. Po wyjściu z zakładu karnego mężczyzna mówił, że stracił „prawie 30 lat życia, jeśli nie całe życie”. – „Kiedy poszedłem do więzienia, mój syn był dzieckiem, a teraz jest dorosłym mężczyzną i sam ma dzieci” – dodał Ford. Żródło info i foto: TVP.info

64-latek próbował wyłudzić milion złotych

Nawet do 12 lat więzienia grozi 64-latkowi oskarżonemu przez zielonogórską prokuraturę o próbę wyłudzenia 1 mln zł od pracodawcy; oskarżony miał spreparować umowę pożyczki, a potem rzekomych roszczeń dochodził przed sądem. 64-latek został oskarżony o oszustwo, a także wprowadzania w błąd sędziego, który orzekał w sprawie cywilnej dotyczącej pożyczki, której mężczyzna miał udzielić swojemu pracodawcy. Sąd w postępowaniu cywilnym wydał wyrok nakazujący spłatę pożyczki z odsetkami. W związku z podejrzeniem popełnienia przestępstwa rzekomy dłużnik zawiadomił prokuraturę. – „W wyniku śledztwa ustalono, że mimo oryginalnego podpisu umowa pożyczki nie miała mocy prawnej” – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze Grzegorz Szklarz. Żródło info i foto: PolskaLokalna.pl