Śmierć pięciu nastolatek w escape roomie. Cztery osoby oskarżone

To była głośna sprawa. W pożarze escape roomu przed dwoma laty zginęło pięć 15-latek. Dziś prokuratura stawia zarzuty. To było 4 stycznia 2019 r. Tragedia, która wstrząsnęła Polską i uruchomiła kontrole w całym kraju popularnych pokoi gier typu escape room. Po godzinie 17 wybuchł pożar w „To Nie Pokój” w Koszalinie. Zginęło w nim pięć dziewczyn, które nie zdołały się wydostać z pułapki.

Nie było dróg ewakuacyjnych, a jedyne okno w pomieszczeniu od wewnątrz było zabite deskami i od zewnątrz okratowane. 15-latki zatruły się tlenkiem węgla. Po 2 latach Prokuratura Okręgowa w Koszalinie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko czterem osobom.

Chodzi o organizatora escape roomu 30-letniego Miłosza S., jego babcię Małgorzatę W., która rejestrowała działalność, jego matkę Beatę W., która współprowadziła działalność oraz pracownika escape roomu 27-letniego Radosława D. Oskarżeni mają przedstawione tożsame zarzuty umyślnego stworzenia niebezpieczeństwa wybuchu pożaru w escape roomie i nieumyślnego doprowadzenia do śmierci pięciu dziewcząt. Grozi im do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Money.pl

Ogromna akcja policji w 8 województwach. Zabezpieczono materiały wybuchowe

Ponad 90 funkcjonariuszy przeszukało 25 miejsc w ośmiu województwach, gdzie znaleziono i zabezpieczono materiały wybuchowe i ich prekursory – przekazała rzeczniczka CBŚP nadkom. Iwona Jurkiewicz. Za posiadanie niebezpiecznych substancji bez zezwolenia grozi do ośmiu lat więzienia.

Jak przekazała nadkomisarz Iwona Jurkiewicz, policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pirotechnikami, ekspertami z CLKP i laboratoriów kryminalistycznych KWP, a także policjantami z miejscowych jednostek policji przeprowadzili kolejną akcję, podczas której sprawdzili wytypowane osoby, które mogły nielegalnie wytwarzać mieszaniny pirotechniczne i posiadać prekursory materiałów wybuchowych.

– Ponad 90 funkcjonariuszy przeszukało 25 posesji i mieszkań, na terenie województw: pomorskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, wielkopolskiego, śląskiego oraz mazowieckiego – podkreśliła policjantka.

Zabezpieczono m.in. 75 kg substancji do produkcji materiałów wybuchowych
Podczas akcji funkcjonariusze przejęli kilogram materiałów wybuchowych, 4 kg mieszanin pirotechnicznych, ponad 20 kg sypkich i blisko 35 l płynnych prekursorów materiałów wybuchowych. – Zabezpieczono także 75 kg substancji chemicznych mogących posłużyć do wytwarzania materiałów wybuchowych, jak również 10 sztuk samodziałowych urządzeń wybuchowych – wyliczyła Jurkiewicz.

Policjanci przejęli także dwie sztuki broni palnej oraz trzy paralizatory i marihuanę.

– Zabezpieczone w trakcie działań substancje chemiczne zostaną poddane szczegółowym badaniom przez biegłych. Na podstawie ich ekspertyz zostanie podjęta decyzja o przedstawieniu zarzutów osobom, u których je zabezpieczono – tłumaczyła.

Do ośmiu lat więzienia

Jak podkreśliła Jurkiewicz, gotowe mieszaniny pirotechniczne oraz ich prekursory ze względu na swoje właściwości są bardzo niebezpieczne. – A ich wytwarzanie, użycie lub nawet samo przechowywanie może stwarzać ogromne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach – zaznaczyła.

– Zgodnie z kodeksem karnym wytwarzanie lub obrót substancjami, materiałami i urządzeniami niebezpiecznymi bez wymaganych zezwoleń jest zabroniony. Osoba posiadająca takie substancje może odpowiadać za sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy lub zdarzenia określonego w art. 163 kk. Przestępstwo to jest zagrożone karą do ośmiu lat pozbawienia wolności – dodała.
Źródło info i foto: interia.pl

Policja rozbiła gang rabusiów. Okradali kościelne skarbonki

Krakowscy kryminalni w połowie zeszłego tygodnia zatrzymali trzech mężczyzn, którzy od początku roku na terenie trzech województw okradali kościelne skarbonki. Zatrzymani usłyszeli ponad trzydzieści zarzutów kradzieży zuchwałej. Grozi im kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z Komisariatu Policji I w Krakowie na początku roku uzyskali informację o kradzieżach z kościelnych skarbon. Grupa złodziei przy użyciu specjalnych narzędzi wyjmowała znajdującą się w skarbonach gotówkę. Czasem były to drobne kwoty, a czasem kilkaset zł czy nawet 2000 zł. Przestępcy grasowali nie tylko w Krakowie, ale w całej Małopolsce oraz na Śląsku i Podkarpaciu. Od początku roku dokonali kilkudziesięciu takich kradzieży na terenie tych trzech województw.

Krakowscy kryminalni tropili sprawców i ustalili skład osobowy grupy. Po zebraniu materiału dowodowego przystąpili do zatrzymania przestępców. 3 lutego 2021 roku około 21:00 policjanci z Komisariatu Policji I w Krakowie na jednej z głównych ulic w centrum miasta zatrzymali pojazd, którym poruszali się sprawcy. To trzej mieszkańcy Krakowa w wieku od 41 do 46 lat. Mężczyźni nie kryli zaskoczenia z powodu policyjnej interwencji. Cała trójka została przewieziona do pobliskiego komisariatu, a następnie osadzona w pomieszczeniach dla zatrzymanych.
Źródło info i foto: se.pl

18-letni oszust okradał starsze osoby

Do dwóch zuchwałych kradzieży doszło ostatnio w krótkim odstępie czasu na ulicach Grudziądza. Najpierw na ulicy Karabinierów 18-latek ukradł torebkę 76-latce, a kilka dni później do podobnego przestępstwa doszło na ulicy Piłsudskiego. Tam ofiarą 32-latki padła 88-letnia seniorka. Oboje zostali szybko zatrzymani i już usłyszeli zarzuty. Za kradzież zuchwałą grozi do 8 lat więzienia. Mężczyzna może trafić do więzienia na lat 10, bo posłużył się kartą bankomatową kobiety, którą okradł.

Do dwóch kradzieży szczególnie zuchwałych doszło na terenie Grudziądza w pierwszej połowie stycznia. Pierwsze z nich funkcjonariusze odnotowali 6 stycznia na ulicy Karabinierów. Wówczas do 76-letniej kobiety, prowadzącej rower, podbiegł młody mężczyzna i z zamontowanego na nim koszyka ukradł torebkę damską wraz z zawartością.

Zaalarmowani o zdarzeniu grudziądzcy kryminalni na podstawie przesłuchań oraz zabezpieczonego monitoringu miejskiego szybko wytypowali sprawcę tego przestępstwa. Jego zatrzymanie było kwestią czasu. I tak też się stało.
Już 12 stycznia był w rękach mundurowych. Do zatrzymania doszło na jednej z grudziądzkich ulic. Sprawcą tego przestępstwa okazał się dobrze znany miejscowym policjantom 18-letni mieszkaniec Grudziądza. Ponadto, w czasie zatrzymania, policjanci ujawnili przy im narkotyki. Wstępne badanie wykonane narkotesterem potwierdziło, że jest to marihuana. Młody mężczyzna trafił do policyjnego aresztu.

Do drugiego podobnego przestępstwa doszło 10 stycznia na ulicy Piłsudskiego w Grudziądzu. Wówczas do 88-letniej pieszej podbiegła kobieta i wyrwała jej z ręki torebkę. I w tym przypadku zatrzymanie sprawczyni zajęło policjantom kilka dni, bo już w czwartek (14.01.21) była w ich rękach. Okazała się nią 32-letnia grudziądzanka, również znana stróżom prawa.

Oboje sprawcy usłyszeli prokuratorskie zarzuty kradzieży szczególnie zuchwałej, za co grozi do 8 lat więzienia. Mężczyzna odpowie ponadto za posiadanie narkotyków i kradzież z włamaniem na konto 76-latki, dlatego on może trafić do więzienia nawet na 10 lat. Decyzją prokuratora oboje podejrzani zostali objęci policyjnym dozorem i mają zakaz opuszczania kraju.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymano kobietę, która udawała policjantkę w Toruniu. Grozi jej 8 lat więzienia

Do 8 lat więzienia grozi kobiecie zatrzymanej przez kryminalnych z Komisariatu Policji Toruń – Śródmieście. Oszustka, udając policjantkę, odebrała od seniorki pieniądze. Jej wizytę poprzedził telefon od rzekomego funkcjonariusza CBŚ, który przekonał starszą panią, że jej oszczędności są zagrożone, dlatego należy je powierzyć „mundurowym”. – Przestępcy wciąż próbują, stosując te sam scenariusz, dlatego nie dajmy się zwieść i nigdy nie przekazujmy gotówki czy jakichkolwiek kosztowności nieznajomym – podkreśla podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu.

Oszuści wciąż „działają” i nierzadko obierają na cel osoby starsze, które uważają za łatwiejszy cel. W listopadzie 2020 roku, do 81-letniej mieszkanki toruńskich Bielan, na telefon stacjonarny, zadzwonił mężczyzna. Przedstawił się jako funkcjonariusz Centralnego Biura Śledczego. Powiedział starszej Pani, że prowadzi akcję przeciwko oszustom, którzy działają na jej osiedlu. Podstępnie wypytał ją o pieniądze. Poinformował również kobietę, że koniecznie musi sfotografować oraz spisać numery banknotów z oszczędności, które posiada w domu ponieważ są one zagrożone.
Źródło info i foto: se.pl

Zrobił imprezę na 200 osób. Grozi mu do ośmiu lat więzienia

Będzie prokuratorskie śledztwo w sprawie imprezy, którą mimo zakazu i mimo sanitarnych obostrzeń, zorganizowano w jednym z nocnych klubów w centrum Gdańska. Uczestniczyło w niej około dwustu osób. Właściciel lokalu twierdził, że odbywa się w nim trening tańca. Starsza aspirant Karina Kamińska z gdańskiej komendy miejskiej wyjaśnia, że w drugi dzień świąt policja dwukrotnie interweniowała w klubie, a na miejscu interwencji policjanci zastali kilkanaście osób oraz właściciela lokalu.

– Właściciel powiedział policjantom, że w lokalu, który do tej pory był klubem nocnym, prowadzony jest trening tańca, który przygotowuje uczestników do zawodów mających odbyć się w lipcu przyszłego roku. W lokalu, przy stolikach siedziały osoby, które piły różne napoje, w tym alkoholowe, które wbrew obowiązującemu rozporządzeniu kupiły i spożywały w klubie – mówi starsza aspirant Kamińska.

Właściciel lokalu nie przyjął mandatu, więc sprawa trafi do sądu. Gdy po północy policja po raz drugi przyjechała do lokalu, było w nim już około 200 osób. Z informacji zdobytych przez policjantów wynika, że mężczyzna zaprosił w mediach społecznościowych na „wydarzenie taneczne”.

Do 8 lat więzienia i 30 tys. zł kary

Dochodzenie prokuratury będzie dotyczyć sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia wielu osób, powodując szerzenie się choroby zakaźnej. Grozi za to 8 lat więzienia. Sprawą zajmie się także sanepid, który może ukarać właściciela klubu grzywną w wysokości 30 tysięcy złotych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Sosnowiec: Oszukiwał metodą „na policjanta”. Został zatrzymany

W ręce stróżów prawa wpadł 37-letni sosnowiczanin podejrzany o udział w oszustwie „na policjanta”, do którego doszło na początku grudnia w Sławkowie. Jego zatrzymanie jest efektem współpracy policjantów z Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach oraz Będzina. Ofiarami oszustów padło starsze małżeństwo, które straciło 35 tysięcy złotych.

Do przestępstwa doszło 7 grudnia bieżącego roku w Sławkowie. Oszuści, podobnie jak w innych tego typu przypadkach, zadzwonili do 79-letniej mieszkanki miasta z informacją o wypadku drogowym, którego uczestnikiem miał być jeden z członków rodziny starszej kobiety. Głos w słuchawce prosił o pilne przygotowanie gotówki, po którą po pewnym czasie miała zgłosić się „zaufana” osoba. Jak ustalili śledczy, pożyczka na załatwienie sprawy została odebrana tego samego dnia po południu przez 37-letniego mieszkańca Sosnowca. Mężczyzna dzisiaj rano został zatrzymany i usłyszał zarzut pomocy w popełnieniu przestępstwa. Grozi mu kara nawet 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Kradł puszki z pieniędzmi na leczenie chorych dzieci

Białostoccy policjanci zatrzymali podejrzanego o kradzież puszki z pieniędzmi na leczenie chorych dzieci ze sklepu na osiedlu Przydworcowe. Dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy 31-latek został zatrzymany już po 15 minutach od zdarzenia. Mundurowi ustalili, że mężczyzna ukradł jeszcze dwie puszki z innych białostockich sklepów. 31-latek usłyszał 3 zarzuty kradzieży szczególnie zuchwałej. Decyzją sądu najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie. Za kradzież szczególnie zuchwałą grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

W minionym tygodniu w sklepach na terenie Białegostoku doszło do kradzieży puszek z pieniędzmi na leczenie chorych dzieci. Pierwsze informacje o tych zdarzeniach pojawiły się na portalach społecznościowych. Już od tego momentu, policjanci zaczęli ustalać podejrzanych o kradzież.

W czwartek (5.11.2020 r.) rano, białostocki dyżurny otrzymał informację o kradzieży puszki z datkami na chore dzieci w sklepie przy ulicy Bohaterów Monte Cassino. Zgłaszający podał rysopis mężczyzny oraz kierunek, w którym uciekł. Na miejsce zdarzenia od razu pojechały policyjne patrole. Już po niespełna 15 minutach od zdarzenia, policjanci z białostockiej „patrolówki” na przystanku autobusowym, zauważyli mężczyznę, który odpowiadał rysopisowi podanemu przez zgłaszającego. Miał on na sobie charakterystyczną kurtkę wywróconą na drugą stronę, którą próbował się zakryć. Myślał, że kurtką i założoną maseczką uda mu się ukryć przed funkcjonariuszami. Jednak pomylił się i już po chwili był w rękach policjantów. Pracownik sklepu potwierdził, że to ten mężczyzna ukradł z lady puszkę. Ponadto, mundurowi ustalili, że 31-latek jest odpowiedzialny za kradzież 2 innych puszek charytatywnych ze sklepów na osiedlu Piasta oraz Starosielce. Ze wstępnych szacunków wynika, że łupem podejrzanego padło około 2 tysiące złotych. Mężczyzna usłyszał 3 zarzuty kradzieży szczególnie zuchwałej, za co grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności. Decyzją sądu 31-latek najbliższe 3 miesiące spędzi w areszcie.
Źródło info i foto: Policja.pl

Oszust organizował „zbiórkę na szpitale”. Podszywał się pod ministra zdrowia i prezydenta Lublina

25-letni mieszkaniec Włodawy (Lubelskie) będzie odpowiadał za to, że podszywając się pod ministra zdrowia oraz prezydenta Lublina rozpoczął w internecie zbiórkę na szpitale w związku z pandemią. Grozi mu do ośmiu lat więzienia – poinformowała w piątek policja.

– 25-latek został zatrzymany przez policjantów zajmujących się zwalczaniem cyberprzestępczości z KWP w Lublinie i kryminalnych z Włodawy. Mężczyzna przyznał się do winy – poinformował kom. Andrzej Fijołek z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Lublinie.

Według ustaleń policji 25-latek stworzył w internecie, m.in. na portalu społecznościowym, fałszywe profile i podszywając się najpierw pod ministra zdrowia a następnie prezydenta Lublina ogłosił zbiórkę pieniędzy na szpitale w związku z pandemią koronawirusa.

Grozi mu do 8 lat więzienia 
Policjant zaznaczył, że mężczyzna zdołał zebrać niewielką kwotę. Jak przypuszczają policjanci, prawdopodobnie zbiórka ogłoszona w internecie przez rzekomego ministra zdrowia była dla internautów niezbyt wiarygodna. Natomiast prezydent Lublina Krzysztof Żuk zawiadomił organy ścigania o fałszywym koncie i oszustwie, poinformował też internautów, że nie prowadzi żadnej zbiórki na szpitale.

W mieszkaniu 25-latka policjanci zabezpieczyli telefon komórkowy, który posłużył do dokonania przestępstwa. Mężczyzna został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Lublinie, która prowadzi śledztwo w tej sprawie, gdzie usłyszał zarzuty oszustwa. Za zarzucane mu czyny grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Jest wyrok dla 69-letniej kursantki za śmierć egzaminatora

Przed Sądem Okręgowym w Rybniku zapadł wyrok dla Barbary K. (69l.) która podczas egzaminów na prawo jazdy śmiertelnie potrąciła egzaminatora. Łukasz O. (35l.) próbował powstrzymać rozpędzone auto, za kierownicą którego siedziała Barbara K. Kobieta nie reagowała na nic. Biegli orzekli, że miała znacznie ograniczoną poczytalność w chwili wypadku. Barbarze K. groziło 8 lat pozbawienia wolności. Sąd jednak złagodził jej karę zasądzając pół roku więzienia w zawieszeniu na dwa lata. Barbara K. ma również sądowy zakaz prowadzenia samochodów na 10 lat. Ukarana została grzywną w wysokości 4 tys. zł.

Proces przed Sądem Okręgowym w Rybniku toczył się od marca tego roku. Barbara K. od początku procesu nie przyznawała się do spowodowania wypadku, odmawiała udzielania wyjaśnień. Twierdziła, że leczy się na wiele schorzeń. Jednak sąd powołał się na opinię biegłych z zakresu wypadków drogowych oraz zapisami z kamer z wnętrza auta i na placu manewrowym.

– Materiał dowodowy pozwala przypisać Barbarze K. spowodowanie wypadku drogowego, w wyniku którego śmierć na miejscu poniósł egzaminator. Wobec osób zdających egzamin na prawo jazdy albo kursantów stosuje się przepisy ogólne za naruszenie bezpieczeństwa, albowiem odpowiadają jako uczestnicy ruchu drogowego – mówiła sędzia Justyna Sarikaya.

Egzamin odbywał się 24 czerwca ub. roku w Wojewódzkim Ośrodku Ruchu Drogowego w Rybniku. – Barbara K. w rażący sposób naruszyła zasady bezpieczeństwa. Po wykonaniu pierwszego manewru na placu WORD-u, jakim była jazda po łuku do przodu, nie zatrzymała się na „kopercie”, lecz kontynuowała jazdę. Po potrąceniu pachołków poruszała się dalej w sposób niekontrolowany, używając tylko gazu i sprzęgła – zaznaczyła sędzia.

Biegli orzekli, że kursantka jechała z prędkością 50 km na pierwszym biegu! Operowała tylko sprzęgłem i gazem, ani razu nie włączyła hamulca! Bezradna spojrzała nawet na układ jezdny samochodu, ale nie wiedziała co ma zrobić.

Kobieta była badana przez trzech biegłych psychiatrów. Ci orzekli, że cierpiała na zaburzenia czynności poznawczych, mimo to zdecydowała się przystąpić do egzaminu.

Barbara K. kurs na prawo jazdy rozpoczęła w kwietniu 2018 roku. Nie radziła sobie za kierownicą, wykupiła dodatkowe godziny jazdy. Dopiero za piątym razem w styczniu 2019 roku zdała egzamin teoretyczny. Pół roku później doszło do tragedii.
Źródło info i foto: Fakt.pl