Kim jest podejrzany o szpiegowanie na rzecz Rosji Janusz N.?

Pod koniec maja Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała Janusza N., który miał szpiegować na rzecz Rosji. Jak informują śledczy, podejrzany rozsiewał rosyjską propagandę i dezinformację w celu osłabienia pozycji Polski w UE i na arenie międzynarodowej. Co wiemy na temat Janusza N.?

Zarzut szpiegostwa na rzecz służb specjalnych Federacji Rosyjskiej przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej przedstawiła Januszowi N. 31 maja warszawska prokuratura. Swoją działalność miał nasilić po tym, jak aresztowano jego współpracownika. Mężczyzna próbował nawiązywać kontakty z polskimi i zagranicznymi politykami.

Podczas przeszukania mieszkania mężczyzny znaleziono wiele nośników danych. Oprócz tego śledczy odkryli 300 tys. złotych w gotówce. Janusz N. miał prowadzić działalność w Polsce, Unii Europejskiej oraz innych krajach.

„Wpisywała się ona w rosyjskie przedsięwzięcia propagandowo-dezinformacyjne podejmowane w celu osłabienia pozycji Rzeczpospolitej Polskiej w UE i na arenie międzynarodowej” – twierdzi prokuratura.

Aresztowano rosyjskiego szpiega. Kim jest Janusz N.?

Janusz N. pochodzi z Olsztyna. Wielokrotnie zamieszczał na profilach w mediach społecznościowych archiwalne zdjęcia swojego rodzinnego miasta. Mężczyzna twierdzi, że jest zakochany w Warmii i Mazurach.

N. opisuje się w Internecie jako pragmatyk. Wątpliwości budzi jednak już kolejne stwierdzenie. Na facebookowym profilu Janusz N. twierdzi, że jest „lewicowym patriotą”. Z kolei na Twitterze przedstawia się już jako patriota „lokalny”.

Podejrzany na Facebooku ma kilka zdjęć profilowych, w tym fotografie z siedziby ONZ czy z Parlamentu Europejskiego. Największą uwagę przyciąga jednak kadr z występu Janusza N. w ukraińskiej telewizji. W komentarzu pod fotografią mężczyzna twierdzi, że w wyborach prezydenckich u naszych wschodnich sąsiadów kupuje się głosy, oraz że za rządów Wiktora Janukowycza były one znacznie tańsze.

„Za głosy płaci się już nie tylko w gotówce ale i w bonach towarowych, a nawet w Bitcoinach. Podwózkę do lokalu wyborczego wypierają specjalne systemy mobilne np. wysyłasz zdjęcie ze skreśloną kartą do głosowania i kartą kredytową i dostajesz po chwili przelew” – twierdzi Janusz N.

„Dla kogo oni pracują?”. Janusz N. próbował „demaskować” polityków

Na Facebooku Janusz N. próbował także na swój sposób „demaskować” polskich dziennikarzy i polityków. Zamieszczał fotografie, na których „odbierają oni odznaczenia za zasługi w obcych państwach”. Znalazły się tam jednak tylko dwa zdjęcia.

Był fanem filmu „Miś”. Często wyśmiewał polską politykę

Inne zdjęcia zamieszczane w mediach społecznościowych przez Janusza N. także wpisują się w opisywaną przez prokuraturę rosyjską propagandę. Mężczyzna podkreślał między innymi, że w Polsce brak jest uniwersytetów na światowym poziomie (pokazującą to mapkę wrzucił aż dwukrotnie). Wskazywał także na niską innowacyjność polskiej gospodarki, publikując dane dotyczące składanych w naszym kraju wniosków patentowych.

Janusz N. ewidentnie jest także fanem filmu „Miś”. Chętnie odnosił się do aktualnej polityki, zamieszczając kadry z produkcji z odpowiednimi podpisami. Zamieścił także kilka memów wyśmiewających spotkanie Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem. Żartował również z afery marszałka Kuchcińskiego, który rządowym samolotem latał w celach prywatnych.

Fotografował się ze znanymi politykami. Pozował na znawcę ekonomii

Chętnie fotografował się także z aktywistami i politykami. Na jego profilu znajdziemy m.in. zdjęcia z wiceministrem Cypru Vassosem Chamberlainem, meksykańskim kongresmenem Emilio Govea Arcosem czy politykami brazylijskiej lewicy. Spotykał się z także z parlamentarzystami z Azji czy Afryki.

Na Twitterze Janusz N. głównie publikował opracowania ekonomiczne. Zamieścił m.in. wykres obrazujący wzrost chińskiej gospodarki. Co ciekawe, podawał dalej także informacje na temat rosyjskiej szczepionki na koronawirusa. W retweetowanej przez niego ankiecie aż 36,4 proc. osób odpowiedziało, ze gdyby była taka możliwość, to skorzystałoby z moskiewskiego preparatu Sputnik V.
Źródło info i foto: o2.pl

Janusz N. zatrzymany przez ABW. Jest decyzja o 3-miesięcznym areszcie

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zatrzymała pod zarzutem szpiegostwa na rzecz rosyjskiego wywiadu Janusza N. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował o trzymiesięcznym areszcie wobec zatrzymanego – dowiedziała się w czwartek PAP. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn i dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował PAP, że N. zatrzymali 31 maja funkcjonariusze prowadzącego śledztwo w tej sprawie olsztyńskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Białymstoku.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn i dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował PAP, że N. zatrzymali 31 maja funkcjonariusze prowadzącego śledztwo w tej sprawie olsztyńskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Białymstoku.

ABW w trakcie czynności przeszukała miejsca zamieszkania Janusza N. oraz siedziby związanych z nim podmiotów. „W toku działań zabezpieczono pieniądze o równowartości ponad 300 tys. zł oraz dużą liczbę nośników danych” – podała prokuratura. Żaryn zaznaczył, że część środków finansowych odnalezionych podczas przeszukań była w euro.

„Jego działalność wpisywała się w rosyjskie przedsięwzięcia”
Śledczy ustalili, że N. prowadził aktywność na rzecz Federacji Rosyjskiej, którą nasilił po tym, jak wcześniej pod zarzutem szpiegostwa zatrzymano jego współpracownika.

„Janusz N. na zlecenie osób działających na rzecz rosyjskiego wywiadu próbował nawiązać kontakt z polskimi oraz zagranicznymi politykami, w tym z pracującymi w Parlamencie Europejskim” – podał dział prasowy PK. Miał prowadzić swoją działalność na terenie Polski, Unii Europejskiej i innych krajów – ustalili śledczy.

„Jego działalność wpisywała się w rosyjskie przedsięwzięcia propagandowo-dezinformacyjne podejmowane w celu osłabienia pozycji Polski w UE i na arenie międzynarodowej” – ocenili.

Żaryn podał w rozmowie z PAP, że N. pracował na zlecenie ustalonych osób działających na rzecz rosyjskiego wywiadu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

ABW zatrzymało Janusza N. Miał szpiegować dla Rosji

Janusz N. zatrzymany przez ABW pod zarzutem szpiegostwa na rzecz rosyjskiego wywiadu. Sąd na wniosek prokuratury zdecydował o trzymiesięcznym areszcie wobec zatrzymanego – dowiedziała się w czwartek PAP.

Janusz N. zatrzymany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji. Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn i dział prasowy Prokuratury Krajowej poinformował PAP, że N. zatrzymali 31 maja funkcjonariusze prowadzącego śledztwo w tej sprawie olsztyńskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Białymstoku.

Zarzut szpiegostwa na rzecz służb specjalnych Federacji Rosyjskiej przeciwko interesom Rzeczypospolitej Polskiej przedstawił mu prokurator z nadzorującego śledztwo ABW warszawskiego mazowieckiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej.

Żaryn powiedział w czwartek PAP, że zatrzymany przez ABW nie przyznał się do zarzucanych mu czynów, ale 2 czerwca Sąd Rejonowy dla m. st. Warszawy zdecydował o aresztowaniu N. Za udział w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej grozi kara więzienia od roku do 10 lat.

ABW w trakcie czynności przeszukała miejsca zamieszkania Janusza N. oraz siedziby związanych z nim podmiotów. „W toku działań zabezpieczono pieniądze o równowartości ponad 300 tys. zł oraz dużą liczbę nośników danych” – podała PAP prokuratura. Żaryn zaznaczył, że część środków finansowych odnalezionych podczas przeszukań była w euro.

Śledczy ustalili, że N. prowadził aktywność na rzecz Federacji Rosyjskiej, którą nasilił po tym, jak wcześniej pod zarzutem szpiegostwa zatrzymano jego współpracownika.

„Janusz N. na zlecenie osób działających na rzecz rosyjskiego wywiadu próbował nawiązać kontakt z polskimi oraz zagranicznymi politykami, w tym z pracującymi w Parlamencie Europejskim” – podał dział prasowy PK. Miał prowadzić swoją działalność na terenie Polski, Unii Europejskiej i innych krajów – ustalili śledczy.

„Jego działalność wpisywała się w rosyjskie przedsięwzięcia propagandowo-dezinformacyjne podejmowane w celu osłabienia pozycji Polski w UE i na arenie międzynarodowej” – ocenili.

Żaryn podał w rozmowie z PAP, że N. pracował na zlecenie ustalonych osób działających na rzecz rosyjskiego wywiadu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Wspólna akcja IPN i ABW. Ważne dokumenty w domu byłego esbeka

Archiwalne dokumenty znalezione w domu kolejnego byłego esbeka przejęli na Śląsku prokuratorzy z Instytutu Pamięci Narodowej oraz funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. To działania w śledztwie dotyczącym byłego wiceszefa delegatury Urzędu Ochrony Państwa w Katowicach, pułkownika Witolda Z, u którego natrafiono na pokaźne archiwum tajnych akt.

Odnaleziono kilkanaście dokumentów wytworzonych przez organy bezpieczeństwa z lat 1975-1990. Jak przekazał RMF FM Robert Janicki z IPN – to różnego rodzaju instrukcje czy rozkazy. Nie mają klauzuli tajności, jednak zgodnie z prawem musiały być przekazane do archiwów.

Przeszukania prowadzono w związku z informacjami uzyskanymi podczas śledztwa w sprawie „szafy pułkownika Z.”. Prokuratorzy i agenci zdecydowali się na przeszukanie w domu i na posesji byłego funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej, który w przeszłości zajmował kierownicze stanowisko służbowe w Urzędzie Spraw Wewnętrznych jednego z miast województwa katowickiego. Mężczyźnie grozi 8 lat więzienia.

We wrześniu 2020 r. u pułkownika Witolda Z. zabezpieczono ponad 100 dokumentów wytworzonych w latach 1970-1990 przez jednostki organizacyjne Służby Bezpieczeństwa. W dokumentach znaleziono m.in. nieznane szyfrogramy dotyczące pacyfikacji kopalni Wujek, ale także szczegółowe informacje dotyczące działających w służbie bezpieczeństwa specgrup do zwalczania opozycji, Kościoła i związków wyznaniowych. Dokumenty obejmują dane o składach tych grup, dowódcach, plany operacji specjalnych, taktykę i sposoby działania tajnych komórek.

Wśród dokumentów z początku lat 80. są też teczki opisujące sytuację na Śląsku po wprowadzeniu stanu wojennego. Chodzi o zakłady pracy ze szczególnym uwzględnieniem strajków. Jak się dowiedzieli reporterzy RMF FM, w materiałach są również akta powstałe na podstawie notatek informatorów. Znajdują się w nich dane o szkoleniach służb specjalnych z Czechosłowacji, które przygotowywano do tłumienia rozruchów z Polsce w 1981 roku.

Pułkownik Witold Z. w czasach PRL był funkcjonariuszem SB Departamentu I MSW. Pracował w Niemczech. Po dojściu do władzy demokratycznej opozycji, wrócił do kraju. Pozytywnie przeszedł weryfikację i trafił na eksponowane stanowisko w Urzędzie Ochrony Państwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

ABW aresztowała Marcina K. Miał szpiegować na rzecz obcego wywiadu

Służby aresztowały Marcina K., podejrzanego o szpiegostwo na rzecz obcego wywiadu. Mężczyzna zbierał informacje o obronności i wojskowości, które przekazywał Rosjanom. Nie był powiązany z żadnymi instytucjami państwowymi – ustalił dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. Marcin K. usłyszał już zarzuty.

Na polecenie prokuratora funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW) zatrzymali Marcina K. Informację przekazał rano Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Mężczyzna usłyszał zarzut działania na rzecz obcego wywiadu przeciwko Polsce. Dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada ustalił, że Marcin K. miał szpiegować dla Rosji. Zbierał informacje obronności i wojskowości, które później przekazywał Rosjanom.

Nasz reporter dowiedział się także, że zatrzymany nie był powiązany z żadnymi instytucjami państwowymi. Służby nie ujawniają więcej szczegółów na ten temat. Wiadomo jednak, że Marcin K. przyznał się do stawianych mu zarzutów.

„Z uwagi na konieczność zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania, obawę matactwa podejrzanego jak również grożącą mu wysoką karę prokurator skierował do sądu wniosek o zastosowanie środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania” – przekazał Dział Prasowy Prokuratury Krajowej.

Sąd podzielił argumentację prokuratora i tymczasowo aresztował Marcina K. na 3 miesiące.

Za postawione mu zarzuty, grozi nawet 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Szkolenie ABW na Bali. Szefowa Centrum Prewencji Terrorystycznej miała zostać zdymisjonowana

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego w środku drugiej fali koronawirusa polecieli na szkolenie na indonezyjską wyspę Bali. Na wylot mieli załapać się „sami dobrzy znajomi”. Po nagłośnieniu sprawy szefowa Centrum Prewencji Terrorystycznej miała zostać zdymisjonowana.

Centrum Prewencji Terrorystycznej Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego udało się na szkolenie na Bali. Działo się to w środku drugiej fali koronawirusa. Sprawa wyszła na jaw pod koniec grudnia 2020 r. Według oficjalnej wersji wylot był spowodowany chęcią podniesienia kompetencji przez służby.

ABW na Bali w środku pandemii. Posłanka reaguje

– Polecieli sami dobrzy znajomi – mówił z kolei jeden z pracowników ABW. Szkolenie niemal w całości zostało sfinansowane ze środków UE. To nie był pierwszy wyjazd w egzotyczne miejsce. Sprawą zainteresowała się posłanka PSL Bożena Żelazowska. Wysłała pismo do premiera, ale nie doczekała się odpowiedzi.

Po nagłośnieniu sprawy dyrektor CPT ABW Anna Kańciak-Kulińska miała zostać zdymisjonowana – podaje nieoficjalnie serwis TVN24. Portal, jak donosi, potwierdził informację w dwóch źródłach. O sprawę zostało zapytane biuro prasowe Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, ale mimo dwukrotnej prośby dziennikarze nie doczekali się odpowiedzi.

Dymisje za szkolenie na egzotycznej wyspie?

Milczał również rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. Według informacji TVN24 wkrótce mogą „polecieć kolejne głowy”. Niebawem ze stanowiskiem może się również pożegnać wiceszef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego Bernard Bogusławski, który także brał udział w szkoleniu na Bali.
Źródło info i foto: wp.pl

Sześć osób zatrzymanych przez ABW. Wśród zatrzymanych europejski lider produkcji kebabu

Funkcjonariusze Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego i Krajowej Administracji Skarbowej zatrzymali 6 osób, które są podejrzane o udział w grupie przestępczej. Przestępcy mieli zaniżać wartość eksportowanego towaru, czym narazili Skarb Państwa na utratę 3 mln zł. Funkcjonariusze ABW i KAS przeszukali siedziby pięciu firm na terenie woj. wielkopolskiego. Zatrzymano sześć osób wchodzących w skład zorganizowanej grupy przestępczej. Podejrzani mieli zaniżać wielkość obrotu, przez co obniżali podstawę opodatkowania w podatku dochodowym oraz w VAT. Szacunkowe straty Skarbu Państwa z tego tytułu wynoszą około 3 mln zł.

Liderem grupy jest obywatel Niemiec pochodzenia tureckiego, właściciel firmy z okolic Krotoszyna handlującej mięsem na kebab na skalę europejską. Pozostali podejrzani to Turcy i Polacy. W trakcie czynności procesowych zabezpieczono gotówkę w wysokości około 14,5 mln, luksusowe samochody warte ponad 2 mln zł, laptopy, telefony komórkowe, inne nośniki danych oraz dokumentację księgową. Dokonano również blokad kont bankowych.

Lider grupy usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą, prania brudnych pieniędzy i popełnienia przestępstw skarbowych. Sąd przychylił się do wniosku prokuratora o jego tymczasowe aresztowanie. Pozostali zatrzymani usłyszeli zarzuty udziału w tej grupie. Jedna z osób odzyskała wolność po wpłaceniu 500 tysięcy złotych kaucji. Wobec reszty zastosowano poręczenia majątkowe w wysokości po 50 tysięcy złotych.

Wszyscy mają zakaz kontaktowania się ze sobą oraz ze świadkami, a także zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Czyny zarzucane podejrzanym są zagrożone karą pozbawienia wolności do nawet 10 lat. Prokuratura podkreśla, że sprawa ma charakter rozwojowy. Niewykluczone są dalsze zatrzymania.
Źródło info i foto: wp.pl

Irakijczycy zatrzymani w Polsce mieli finansować bojowników ISIS

Prokuratura Krajowa skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko dwóm zatrzymanym przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego Irakijczykom. Ojciec i syn mają odpowiedzieć za finansowanie bojowników organizacji terrorystycznej ISIS. Grozi im od dwóch do 12 lat więzienia.

Rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że zakończone aktem oskarżenia śledztwo w tej sprawie prowadzili funkcjonariusze wrocławskiego wydziału zamiejscowego delegatury ABW w Poznaniu, pod nadzorem dolnośląskiego wydziału zamiejscowego departamentu ds. przestępczości zorganizowanej i korupcji Prokuratury Krajowej. ABW zatrzymała Irakijczyków w czerwcu 2020 roku i odtąd przebywają w areszcie.

Jak mieli przekazywać pieniądze?

Prokurator wrocławskiego wydziału PK w akcie oskarżenia zarzucił dwóm obywatelom Iraku przekazywanie środków płatniczych „bojownikom międzynarodowej organizacji terrorystycznej określanej jako Państwo Islamskie” (ISIS). „Czyny miały miejsce w okresie od lutego 2015 roku do kwietnia 2016 roku” – podał dział prasowy PK.

Irakijczycy mieli przesyłać bojownikom przebywającym na terenie Syrii oraz Iraku pieniądze za pośrednictwem systemu „hawala”, charakterystycznego sposobu finansowania terroryzmu.

„Cechą systemu ‚hawala’ jest szybkość dokonywanych transferów, anonimowość, przekazywanie jednorazowo niewielkich kwot, brak jakiejkolwiek formalności oraz pozostawanie całkowicie niewidocznym dla oficjalnego systemu bankowego. Transakcje (…) dokonywane są niezwłocznie po przyjęciu gotówki u pośrednika i podaniu hasła” – wyjaśniła Prokuratura Krajowa.

„Pośrednik, przyjmując gotówkę od wpłacającego, zleca natychmiast poprzez faks, pocztę elektroniczną, rozmowę telefoniczną, czat, wpis na portalu społecznościowym, ogłoszenie w internecie lub w inny niebudzący jakichkolwiek podejrzeń sposób, wypłatę środków w innym państwie. Przyjęte pieniądze nie wędrują przez żaden system bankowy” – tłumaczyła istotę „hawali” prokuratura.

Za pomocą tego systemu finansowano pilotów-zamachowców, którzy we wrześniu 2001 roku dokonali ataków na World Trade Center i na Pentagon – dodała PK.

Według śledczych zatrzymani przez ABW w woj. dolnośląskim Irakijczycy dwukrotnie odebrali pieniądze przesłane przez przebywających w Niemczech krewnych bojowników ISIS, a następnie w ramach „hawali” przekazali je z Polski do konkretnego terrorysty i jego żony.

Skąd pochodziły fundusze?

Żaryn wyjaśnił, że z prowadzonego przez ABW w latach 2017-20 śledztwa wynika, iż Irakijczycy przekazywali pieniądze dla ISIS od marca do maja 2016 r. Pieniądze, pochodzące od członków rodzin bojowników Państwa Islamskiego mieszkających w Europie, transferowane były do Polski za pośrednictwem przekazów firmy Western Union – zaznaczył rzecznik. „Następnie tak otrzymane środki finansowe oskarżeni przekazywali członkom organizacji terrorystycznych (ISIS) na terenie Iraku” – dodał.

Prokuratura uzyskała informacje, że wspierany przez nich bojownik w 2011 roku zmienił wyznanie na islam, a w 2013 roku wyjechał przez Turcję do Syrii, gdzie dołączył do zbrojnego skrzydła dżihadu. „Zajmował się tam szkoleniem bojowników, najpierw w ramach policji tzw. Państwa Islamskiego, a później w obozie szkoleniowym. W połowie 2016 roku uzyskano informację, że bojownik zginął w Iraku” – podała PK. Ustalono także, że żona terrorysty została zatrzymana w 2018 roku na terenie Niemiec i tam skazana za udział w organizacji terrorystycznej.

Żaryn przekazał, że akt oskarżenia trafił do Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Fabrycznej w połowie grudnia. Za finansowanie przestępstw o charakterze terrorystycznym grozi kara od dwóch do 12 lat więzienia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

ABW prowadzi kolejne przesłuchania świadków torturowania Polaków na Białorusi

Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego przesłuchała kolejnych świadków w związku ze śledztwem w sprawie zatrzymania, pobicia i torturowania trzech Polaków po wyborach prezydenckich na Białorusi – dowiedział się nieoficjalnie dziennikarz RMF FM Patryk Michalski. Sprawą brutalności białoruskich służb zajmuje się Prokuratura Krajowa, ale wykonywanie czynności zostało zlecone ABW.

Z informacji Patryka Michalskiego wynika, że wśród przesłuchanych są funkcjonariusze białoruskich służb mundurowych, którzy zdecydowali się wypowiedzieć posłuszeństwo reżimowi. Byli oni świadkami torturowania Polaków.

Ich zeznania są cenne, bo ujawniają mechanizmy stosowane przez władze w Mińsku wobec protestujących, pomagają dowiedzieć się, jak wyglądał system wydawania rozkazów. W sprawie cały czas pojawiają się nowe wnioski dowodowe. Zajścia na Białorusi z udziałem Polaków udało się odtworzyć niemal minuta po minucie od chwili ich zatrzymania.

W związku ze sprawą zgłaszają się kolejni funkcjonariusze białoruskiego reżimu, którzy deklarują, że chcą być świadkami. Nie wszyscy jednak są wiarygodni – nieoficjalnie ustalił nasz dziennikarz. Dlatego przechodzą weryfikację. Niektórzy z nich wciąż pracują dla reżimu, a ich prawdziwym zadaniem jest wyciągnięcie informacji na temat trwającego śledztwa.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Wrocław: Martwy lekarz w hotelu. Znaleziono materiały pedofilskie

11.07.2019 Poszukiwania 5-letniego Dawida Zukowskiego w Grodzisku Mazowieckim Fot Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

Wstrząsające doniesienia wrocławskiej „Gazety Wyborczej”. W jednym z hoteli we Wrocławiu w ubiegłym tygodniu policjanci odkryli zwłoki lekarza. Okazało się, że mężczyzna przedawkował narkotyki. W jego telefonie znaleziono materiały pedofilskie i sadystyczne. „Jest podejrzenie, że lekarz usypiał swych pacjentów do celów orgiastycznych” – podaje lokalny dziennik.

Zwłoki lekarza, który miał być zatrudniony w Szpitalu Wojskowym przy ulicy Weigla, zostały znalezione w ubiegłym tygodniu w jednym z wrocławskich hoteli – informuje w piątek wrocławska „Wyborcza”. Mężczyzna – jak ustalono – w przeszłości był także funkcjonariuszem policji, Wojska Polskiego i współpracował z ABW. Policja, którą na miejsce tragedii wezwał towarzysz lekarza, przystąpiła do rutynowego zabezpieczania pomieszczania. To doprowadziło do kolejnych, wyjątkowo makabrycznych odkryć. W telefonie zmarłego znaleziono materiały o treści pedofilskiej i sadystycznej.

Wstrząsające słowa policjanta, który przeprowadzał czynności, cytuje lokalny dziennik: „To, co w nim znaleźliśmy, jest nie do opowiedzenia (…) Widziałem w życiu wiele rzeczy, wiele okropieństw. Ale to była pornografia z wykorzystywaniem dzieci 5- i 6-letnich. Do tego sceny z sadystycznych orgii z udziałem dorosłych”. Jak dodał, miały tam znajdować się również sceny upuszczania krwi.

Według doniesień gazety, podobne szokujące materiały odnaleziono również w telefonie towarzysza denata. Dotychczas nie podawano do wiadomości publicznej żadnych informacji o tym drastycznym odkryciu – ze względu na prowadzone śledztwo oraz brutalność zabezpieczonych treści. Sprawą zajmuje się Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu.

Fakt ten potwierdził w rozmowie z „Wyborczą” rzecznik wrocławskiej prokuratury, Radosław Żarkowski. – Znaleziony sprzęt zostanie poddany oględzinom pod kątem dokonania analizy jego zawartości. Dane ujawnione w zabezpieczonych jednostkach stanowić będą tajemnicę postępowania – przekazał dziennikarzom. Jak dodał, znajomy zmarłego lekarza również usłyszał zarzuty. Za posiadanie pornografii dziecięcej może grozić mu do 5 lat więzienia. Nie został jednak tymczasowo aresztowany, co sąd wytłumaczyć miał „zastosowaniem środków zapobiegawczych o charakterze wolnościowym w postaci dozoru policji”.

Jak ustalił dziennik, prokuratura bada różne wątki w sprawie denata. Sprawdza m.in., czy lekarz odurzał swoje ofiary, a następnie wykorzystywał je w orgiach i upuszczał im krew. Ustala również, czy zmarły brał udział w filmach pedofilskich. – Ujawnione w zabezpieczonych urządzeniach dane pozwolą na podjęcie dalszych decyzji, a jeśli zajdzie taka potrzeba, przeprowadzenia postępowania także w innym kierunku – mówi Żarkowski, pytany przez dziennikarzy. Jak dodał, „jeśli w trakcie realizowanego postępowania prokuratura ujawni informacje wskazujące na popełnienie przestępstwa, z mocy prawa zobowiązana jest do podjęcia czynności koniecznych do zweryfikowania takiego stanu”.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl