Policja poszukuje mężczyzny ze zdjęcia. Próbował zgwałcić kobietę

Młody mężczyzna zaatakował mieszkankę Częstochowy na klatce schodowej. Próbował zmusić ją do innej czynności seksualnej, lecz spłoszyły go krzyki poszkodowanej. Nadal jest jednak na wolności, dlatego policja opracowała portret pamięciowy napastnika. Do zdarzenia doszło w nocy 18 czerwca w Częstochowie przy ul. Bohaterów Katynia. Ze wstępnych ustaleń policji wynika, że młody mężczyzna zaatakował w klatce mieszkankę bloku, gdy ta wracała do domu.

Agresor próbował zmusić ją do wykonania innej czynności seksualnej. Kiedy kobieta zaczęła krzyczeć, napastnik uciekł. Na podstawie informacji uzyskanych od poszkodowanej policjanci sporządzili portret pamięciowy mężczyzny. Sprawca miał najpewniej około 25 lat, jego wzrost oszacowano na 180 centymetrów. Oczy jasne, nos długi, wąskie usta i jasną cerę. W chwili zdarzenia miał na sobie ciemne ubranie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Fałszywy alarm bombowy w pociągu

Mężczyzna jadący pociągiem na trasie Gdańsk – Kraków zawiadomił o podłożeniu bomby. Na Dworzec Wschodni w warszawie zostali skierowani pirotechnicy. Okazało się, że alarm był fałszywy. 26-letni mieszkaniec stolicy, który dzwonił na numer alarmowy, został zatrzymany. Jak poinformował rzecznik stołecznej policji nadkom. Sylwester Marczak, do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło w poniedziałek przed południem w jednym z pociągów na trasie Gdańsk – Kraków.

W pewnym momencie jeden z pasażerów zaczął zachowywać się agresywnie. Mężczyzna zaczął wybijać szyby w pociągu. Co spotkało się z reakcją ze strony kierownik pociągu – przekazał rzecznik. Agresor się uspokoił, ale jednocześnie zadzwonił na numer alarmowy, informując o zagrożeniu bombowym.

Zatrzymanie sprawcy

Takie zgłoszenia zawsze traktujemy poważnie. Policjanci na Dworcu Wschodnim zatrzymali mężczyznę, którym okazał się 26-letnim mieszkańcem Warszawy. Skierowani na miejsce pirotechnicy, wykluczyli zagrożenie bombowe – dodał rzecznik warszawskiej policji.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

75-latek został pobity w przychodni, bo chciał się zaszczepić przeciwko koronawirusowi

75-letni mieszkaniec Gdańska w minioną środę poszedł do jednej z miejskich przychodni, by przyjąć kolejną dawkę szczepionki przeciwko COVID-19. Spotkał tam 27-latka, który nie wierzy w pandemię. Temperatura dyskusji wzrosła na tyle, że młody mężczyzna kilkakrotnie uderzył seniora w twarz. Agresorowi grozi do dwóch lat więzienia. Pobity 75-latek zgłosił się w ubiegłą środę na komisariat policji w gdańskiej dzielnicy Wrzeszcz. Jak relacjonował, podczas wizyty w przychodni zaczepiał go młody, agresywny mężczyzna. Doszło między nimi do dyskusji na temat pandemii koronawirusa. Gdy senior wychodził z budynku po przyjęciu szczepionki, 27-latek czekał na niego przed wejściem. Starszy mężczyzna został kilkakrotnie uderzony w twarz.

Po otrzymaniu zgłoszenia policjanci przystąpili do ustalania tożsamości sprawcy. Pomogły w tym m.in. zabezpieczone nagrania z monitoringu. W miniony piątek zatrzymali 27-latka w mieszkaniu w dzielnicy Przymorze. Mężczyzna spędził noc w policyjnym areszcie, a następnego dnia usłyszał zarzut spowodowania lekkiego uszczerbku na zdrowiu. Został  objęty dozorem policyjnym. 

Sprawcy pobicia grozi do dwóch lat więzienia. 
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Znęcał się fizycznie nad 81-letnim ojcem. Zatrzymano 46-latka

46-letni mieszkaniec pow. wyszkowskiego (woj. mazowieckie), który znęcał się psychicznie i fizycznie nad 81-letnim ojcem, został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące – poinformował w poniedziałek rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Wyszkowie kom. Damian Wroczyński.

W ubiegłym tygodniu dyżurny wyszkowskiej policji otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że 46-letni mężczyzna może się znęcać nad swoim 81-letnim ojcem. Na miejsce udali się policjanci z posterunku w Zabrodziu. Na ich widok 81-latek rozpłakał się. Tłumaczył, że nie zgłaszał wcześniejszych przypadków przemocy, bo bał się złości syna – przekazał rzecznik.

Śledczy ustalili, że 46-latek znęcał się psychicznie i fizycznie nad ojcem. Syn, zwłaszcza po alkoholu, wszczynał awantury, groził ojcu, że go zabije, bił staruszka i kopał po całym ciele. Agresor został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie. Grozi mu do 8 lat więzienia.

Policjanci podkreślają, że przemoc domowa dotyczy wszystkich, niezależnie od statusu finansowego, społecznego czy wykształcenia. Nie każda ofiara przemocy domowej decyduje się na zawiadomienie organów ścigania – dla wielu to powód do wstydu. Dlatego prosimy o sygnał wszystkich, którzy są ofiarami bądź świadkami przemocy w rodzinie – zaznaczył kom. Wroczyński.

Dodał, że każda rodzina zagrożona przemocą domową pozostaje od momentu ujawnienia tego faktu w kręgu zainteresowania dzielnicowego, który jest zobowiązany do regularnego jej odwiedzania i w razie potrzeby stałej współpracy z pozapolicyjnymi instytucjami pomocowymi. Rodzina zostaje także objęta procedurą Niebieskiej Karty.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szef CIA o prezydencie Rosji

Szef Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA) William Burns powiedział, że założenia prezydenta Rosji dotyczące m.in. słabości ukraińskiej armii, były błędne. Jego zdaniem, niepowodzenia Władimira Putina na froncie, mogą spowodować jeszcze większą brutalność rosyjskich wojsk. Podkreślił, że agresor jest „zdeterminowany, aby zdominować i kontrolować Ukrainę”. William Burns ocenił, że Ukrainę czeka teraz „kilka paskudnych tygodni”. Podkreślił także, że prezydent Rosji na podstawie swoich przekonań założył, że wojna w Ukrainie będzie miała dla niego korzystny wynik.

Zgodnie z pierwszym przekonaniem Putina, które przedstawił we wtorek w amerykański Kongresie szef CIA, Ukraina miała być słaba militarnie, przez co łatwa do pokonania. Po drugie prezydent Rosji miał uważać, że Europejczycy, zwłaszcza Francuzi i Niemcy, są rozkojarzeni i boją się ryzyka.

– Po trzecie wierzył, że jest odporny na sankcje, stworzył swoją gospodarkę i wielką wojenną skrzynię rezerw walutowych. I po czwarte, był przekonany, że zmodernizował swoją armię i, że jest ona w stanie odnieść szybkie, decydujące zwycięstwo, przy minimalnych kosztach – powiedział Burns. – Pod każdym względem udowodniono, że się myli – dodał. Szef CIA podkreślił, że Putin „od wielu lat dusi się w łatwopalnej kombinacji żalu i ambicji” i jest „zdeterminowany, aby zdominować i kontrolować Ukrainę”.

Zdaniem Williama Burnsa, zainstalowanie marionetkowego rządu na Ukrainie, jest mało prawdopodobne ze względu na sprzeciw narodu ukraińskiego. Ocenił, że „Ukraińcy będą nadal stawiać opór zaciekle i skutecznie”. – Prawdopodobnie [Putin – red.] podwoi wysiłki i spróbuje zmiażdżyć ukraińskie wojsko, nie zważając na ofiary cywilne – dodał szef CIA.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Groził matce i 4-latkowi śmiercią za rowerek na klatce

Stołeczna policja zatrzymała 39-latka, który groził 22-letniej kobiecie i jej 4-letniemu synkowi śmiercią. Mężczyzna spryskał rower chłopczyka żrącą substancją, którą dziecko wtarło sobie w oczy. Konieczna była interwencja lekarzy. Zarzuty usłyszała także 42-letnia partnerka agresora, która podczas jego zatrzymania wyzywała policjantów, naruszała nietykalność i utrudniała wykonywanie czynności.

Policjanci z Komendy Rejonowej Policji II w Warszawie zatrzymali 39-latka, który groził 22-letniej kobiecie i jej 4-letniemu synowi śmiercią. Rzecznik mokotowskiej policji podkomisarz Robert Koniuszy powiedział, że mężczyznę zirytował pozostawiany na klatce schodowej dziecięcy rowerek.

W jednym z bloków przy al. Niepodległości 39-letni Sebastian D. groził kilka dni temu 22-letniej sąsiadce, że ją pobije, jeżeli będzie stawiała rowerek dziecka na korytarzu obok drzwi do swojego mieszkania. – Spośród wszystkich sąsiadów dziecięcy jednoślad tylko jemu przeszkadzał – poinformował policjant.

– Nerwowy sąsiad nie szczędził słów wulgarnych, wykrzykując, w jaki sposób zrobi krzywdę kobiecie i jej dziecku. Po koniec ubiegłego tygodnia mężczyzna spryskał kierownicę oraz ramę dziecięcego rowerka żrącą substancją. Kiedy 4-latek wsiadł na swój mały pojazd, zaczęły go piec rączki. Odruchowo niebezpieczną substancję wtarł w oczy – powiedział Koniuszy.

Chłopczyk wymagał interwencji lekarza. – Matka pojechała z dzieckiem na pogotowie. Oczy udało się uratować, ale były bardzo podrażnione” – zaznaczył.

Groził po raz kolejny. Wezwała policję

Kiedy kobieta wróciła do domu, po raz kolejny usłyszała groźby od rozwścieczonego mężczyzny. Wtedy o pomoc poprosiła policjantów. Pokrzywdzona powiedział mundurowym, że sąsiad odgrażał się, że w okrutny sposób zabije ją i jej dziecko.

– Opowiedziała też, jak oblał rowerek jej synka żrącą substancją, narażając go na utratę zdrowia – relacjonował funkcjonariusz.

– Policjanci zapukali do drzwi agresywnego sąsiada. Mężczyzna nie przyznawał się do popełnienia przestępstwa. Mając dowody w ręku, funkcjonariusze poinformowali go, że jest zatrzymany. 39-latek powiedział, że nie da się wyprowadzić z mieszkania i sam nie wyjdzie. Wobec czego mundurowi pomogli mu, stosując kajdanki i chwyty transportowe – podał rzecznik.

Podkom. Koniuszy przekazał także , że zatrzymanie mężczyzny utrudniała jego 42-letnia partnerka, która zaczęła wyzywać policjantów oraz szarpać za mundur. – W trakcie umieszczania podejrzanego w radiowozie kobieta zdjęła zegarek i ostrą częścią bransolety porysowała powłokę lakierniczą. Została obezwładniona i zatrzymana – powiedział.

– Następnego dnia kobieta usłyszała zarzuty znieważenia policjantów, naruszenia ich nietykalności oraz umyślnego uszkodzenia mienia. Przyznała się do przestępstw, po czym wróciła do domu. W najbliższym czasie będzie musiała stanąć przed sądem, który może ją skazać nawet na 5 lat więzienia – podkreślił rzecznik.

Zatrzymany sąsiad usłyszał zarzuty stosowania gróźb karanych oraz narażenia 4-latka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Decyzją prokuratora wobec mężczyzna zastosowano dozór policji oraz zakaz zbliżania się do pokrzywdzonej.

Areszt za kolejny atak na sąsiadkę

„Szybko okazało się, gdzie mężczyzna ma nałożone na niego zakazy. Pierwsze, co zrobił po powrocie do siebie, to stanął przed drzwiami pokrzywdzonej i w akompaniamencie wulgaryzmów, wykrzyczał, że teraz to ją na pewno zabije” – przekazał.

Dodał, że po tym zdarzeniu 39-latek ponownie został zatrzymany i usłyszał kolejny zarzut. Decyzją sądu został wtedy tymczasowo aresztowany na trzy miesiące.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Agresor z siekierą w ręku groził śmiercią księdzu i parafiance

Wtargnął na teren parafii z siekierą w ręku i z niewiadomych powodów zaczął grozić śmiercią jednym z księży, po czym uderzył go w twarz. Kiedy w jego obronie stanęła jedna z wiernych, na nią 36-latek również się zamachnął, zapowiadając pozbawienie jej życia. Agresora zatrzymała policja. Był nietrzeźwy.

Wszystko wydarzyło się w Otwocku pod Warszawą. Do dyżurnego policji zadzwonił ksiądz, informując, że agresywny mężczyzna wtargnął na teren przyległy do kościoła i zaatakował jednego z kapłanów. Funkcjonariusze natychmiast pojechali na miejsce.

– W rozmowie z księdzem policjanci ustalili, że przed chwilą nieznany mu mężczyzna, trzymając siekierę w ręku, groził drugiemu księdzu pozbawieniem życia. Następnie uderzył go ręką w twarz, po czym oddalił się w nieustalonym kierunku. Nie wiadomo, dlaczego tak się zachował. Sprawca nie podał powodów swego postępowania – mówi Onetowi sierż. sztab. Paulina Harabin z Komendy Powiatowej Policji w Otwocku.

Mundurowi ustalili rysopis sprawcy i rozpoczęli jego poszukiwania. Po kilku minutach, na jednej z posesji w pobliżu kościoła, funkcjonariusze namierzyli mężczyznę, którego wygląd odpowiadał rysopisowi napastnika. Ponadto przed wejściem do budynku zauważyli siekierę i maczetę.

– Policjanci, wraz z 36-latkiem, ponownie udali się na teren kościoła. Na miejscu zastali pokrzywdzonego księdza. Ten potwierdził zdarzenie i rozpoznał mężczyznę. Ponadto podczas rozmowy do funkcjonariuszy podeszła kobieta, która oświadczyła, że widziała całą sytuację. Dodała, że gdy zareagowała na zachowanie mężczyzny, ten zacząć jej także grozić pozbawieniem życia, wykonując przy tym określone gesty – relacjonuje Paulina Harabin.

Zatrzymany 36-latek trafi do komendy. Badanie jego stanu trzeźwości wykazało blisko promil alkoholu w organizmie.

Zebrane w tej sprawie dowody pozwoliły śledczym na przedstawienie mężczyźnie dwóch zarzutów dotyczących kierowania gróźb. Grozi mu za to do dwóch lat więzienia. Prokurator zastosował wobec mężczyzny policyjny dozór, zobowiązując go do stawiennictwa siedem razy w tygodniu w otwockiej komendzie.
Źródło info i foto: onet.pl

Przemyśl: Przetrzymywał syna jako zakładnika. Usłyszał zarzuty

36-letni Łukasz P., który w środę zabarykadował się z 4,5-letnim synem w pokoju mieszkania w kamienicy w Przemyślu (Podkarpackie) usłyszał zarzuty wzięcia i przetrzymywania zakładnika; złamanie zakazu zbliżania się do matki dziecka i znieważenia policjantów. Dziecko po ponad sześciu godzinach uwolnili policyjni kontrterroryści.

Do zdarzenia doszło w środę po południu w jednej z kamienic przy ul. Słowackiego w Przemyślu. 36-letni mężczyzna wszczął awanturę domową, zamknął się z dzieckiem w pokoju i nie chciał wypuścić syna. Matka chłopca wezwała policję. Funkcjonariusze nie mogli jednak wejść do pokoju i przez sześć godzin pertraktowali z 36-latkiem.

„Mężczyzna nikogo do siebie nie dopuszczał i groził, że targnie się na własne życie” – relacjonowała oficer prasowy przemyskiej policji Małgorzata Czechowska. Łukasz P. nie chciał z nikim rozmawiać i stawał się coraz bardziej agresywny. Z obawy o bezpieczeństwo 4,5-latka podjęto decyzję o siłowym wejściu do pokoju. Kontrtreroryści obezwładnili agresora, a chłopca oddali pod opiekę matki.

Agresor został przewieziony do szpitala psychiatrycznego w Żurawicy, gdzie przebywa pod nadzorem policji.

Jak informuje reporter RMF FM Krzysztof Kot, mężczyzna nie przyznaje się do winy, odmówił składania wyjaśnień. Prokuratorzy z Przemyśla postawili mu zarzuty. 36-latek odpowie za wzięcie i przetrzymywanie zakładnika, załamanie zakazu sądowego zbliżania się i kontaktowania z konkubiną, groźny karalne oraz znieważenie policjantów.

W piątek przed południem sąd rozpatrzy wniosek prokuratury o tymczasowy areszt na 3 miesiące. Mężczyźnie grozi nawet 15 lat więzienia. Jak się dowiedzieliśmy, rodzina miała założoną niebieską kartę, a mężczyzna zakaz zbliżania się. Policjanci interweniowali w tej rodzinie kilkanaście razy. Mężczyzna był w przeszłości karany za kradzieże i pobicia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

20-latek wyrzucony z autobusu za brak maseczki. Skopał ratowniczkę!

20-letni mieszkaniec Zabrza odpowie za znieważenie i naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza publicznego. Agresor, w trakcie udzielanej mu pomocy przez załogę pogotowia ratunkowego, zaatakował jedną z kobiet wykonujących swoje obowiązki służbowe. Bez powodu zaczął ją kopać i wyzywać! A wszystko zaczęło się od tego, że podróżował autobusem bez maseczki.

Do zdarzenia doszło w miniony weekend. Policjanci z komendy w Świętochłowicach zauważyli na ulicy Chorzowskiej leżącego na chodniku młodego mężczyznę. Zaniepokojeni mundurowi zatrzymali radiowóz, aby sprawdzić co się stało. Mężczyzna miał krwawiącą ranę na brodzie, w związku z czym mundurowi natychmiast udzielili mu pomocy przedmedycznej. Za pośrednictwem oficera dyżurnego na miejsce wezwano pogotowie ratunkowe. W międzyczasie policjanci ustalili przebieg wydarzeń. – Jak się okazało, 20-latek został wyproszony z autobusu.

Podróżował bez maseczki, pomimo obowiązku zakrywania ust i nosa w związku z epidemią koronawirusa oraz pił alkohol podczas przejazdu transportem publicznym. Mężczyzna, wychodząc z autobusu, potknął się o krawężnik, po czym upadł na ziemię i nie był w stanie podnieść się o własnych siłach. W trakcie czynności mundurowych zabrzanin wielokrotnie używał słów wulgarnych oraz był agresywny – mówią policjanci.

W czasie, gdy ratownicy medyczni udzielali pomocy 20-latkowi, agresor swoją złość przeniósł na nich. – Młody mężczyzna zaczął wulgarnie wyzywać jedną z kobiet, a w pewnym momencie, bez powodu zaczął ją kopać. Będący na miejscu policjanci obezwładnili, a następnie zatrzymali agresora. Badanie alkomatem wykazało w jego organizmie blisko 2,5 promila alkoholu. Po nocy spędzonej w policyjnym areszcie, mieszkaniec Zabrza usłyszał zarzuty – mówią funkcjonariusze. Za znieważenie oraz naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza pogotowia ratunkowego w więzieniu może spędzić nawet 3 lat. Za popełnione wykroczenia został ukarany mandatem karnym. O jego dalszym losie wkrótce zdecyduje sąd.
Źródło info i foto: se.pl

Brutalny napad w Krakowie. 19-latek rzucił się na trzech mężczyzn

Napad na jednym z osiedli w krakowskiej Nowej Hucie. Trójka mężczyzn zostało zaczepionych przez 19-latka, który chciał od nich papierosa. Gdy tylko zobaczył, że mają oni przy sobie e-papierosy postanowił zaatakować. Nastolatek wyciągnął gaz pieprzowy i napadł na swoje ofiary, a następnie ich okradł.

Mężczyźni wezwali na miejsce policję. Poszkodowani przekazali funkcjonariuszom wszystkie szczegóły zdarzenie oraz opisali, jak wyglądał sprawca napadu. Mundurowi zaczęli przeczesywać pobliskie ulice oraz park, gdzie po chwili zauważyli nastolatka, odpowiadającemu rysopisowi.

Został on natychmiast wylegitymowany i zatrzymany. Na swoje nieszczęście, nie zdążył się jeszcze pozbyć łupów, które zostały zarekwirowane przez funkcjonariuszy. 19-latka przewieziono na komisariat policji, gdzie usłyszał zarzuty rozboju. Młody agresor przyznał się do popełnionego czynu, ale za swoje zachowanie, czeka go kara więzienia.
Źródło info i foto: se.pl