Holandia: Sukces policji w operacji koordynowanej przez FBI

Operacja „Tarcza trojana”, podczas której holenderscy policjanci aresztowali na całym świecie 800 przestępców po przechwyceniu komunikacji między nimi, nie była pierwszą tego typu akcją. W marcu policja aresztowała 73 osoby dzięki złamaniom kodów EncroChat i Sky ECC. Europol poinformował o „jednej z największych operacji policyjnych w historii”. W ramach akcji „Tarcza trojana”, wspólnej akcji policji z 16 krajów, aresztowano setki przestępców na całym świecie. W samych Niderlandach za kratki trafiło 49 osób.

Podczas akcji koordynowanej przez FBI funkcjonariusze uzyskali dostęp do wiadomości, jakie między sobą wysyłali przestępcy.

Kryminaliści komunikowali się ze sobą za pomocą bezpiecznych ich zdaniem, kryptofonów które w rzeczywistości były rozkolportowane w świecie przestępczym przez policję.

Okazuje się jednak, że holenderska policja odniosła wcześniej nie mniejszy sukces. – Zrobiliśmy to ponownie – mówiła podczas konferencji Europolu w Hadze szefowa policji krajowej Jannine van den Berg, odnosząc się do udanej operacji holenderskich policjantów.
Źródło info i foto: TVP.info

W Terespolu zabezpieczono ogromną kontrabandę. Ponad 1.8 mln paczek papierosów

Przemyt blisko 2,5 mln paczek papierosów o szacunkowej wartości prawie 37 mln zł udaremnili na kolejowym terminalu przeładunkowym w gminie Terespol (Lubelskie) funkcjonariusze SG i KAS. Kontrabanda wjechała do Polski z Białorusi w trzech kontenerach. To największy w historii przemyt papierosów przechwycony przez Straż Graniczną i Krajową Administracją Skarbową – poinformowały w piątek obie służby we wspólnym komunikacie.

W działaniach brali udział funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału SG i placówki granicznej w Terespolu (Nadbużański Oddział SG) oraz KAS z Białegostoku. Chodziło o sprawdzenie informacji o tym, że na terenie terminala przeładunkowego zlokalizowanego niedaleko granicy z Białorusią, mogą być znaczne ilości papierosów z przemytu.

Papierosy w kontenerach kolejowych

Podczas sprawdzania trzech wytypowanych kontenerów, które wcześniej wjechały do Polski pociągiem z Białorusi i miały zawierać ładunek wermikulitu (minerał używany np. w ogrodnictwie) i elementów grzewczych okazało się, że są one wypełnione papierosami. Łącznie zabezpieczono blisko 2,5 mln paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy, wartych około 37 mln zł.

Gdyby nielegalny towar trafił do sprzedaży w kraju, Skarb Państwa straciłby ponad 60 mln zł – podały służby w komunikacie. Sprawa wyjaśniana jest w śledztwie, które nadzoruje Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej. Na razie nikomu nie postawiono zarzutów.

Kontenery kolejowe to nowy sposób grup przestępczych przemycających ze Wschodu na Zachód nielegalne papierosy.

Poprzedni rekord

W lutym w podobnej, wspólnej akcji podlaska SG i KAS udaremniły przemyt łącznie ponad 1,8 mln paczek papierosów bez polskich znaków akcyzy, które wjeżdżały do Polski w dwóch ciężarówkach skontrolowanych na drogowym przejściu granicznym z Białorusią w Kuźnicy (Podlaskie). Obie ciężarówki wjeżdżały do kraju razem i miały przewozić transporty desek.

Wartość kontrabandy została oszacowana na blisko 27,6 mln zł i był to wówczas największy – pod względem ilości i wartości papierosów – taki przemyt w kraju. Zatrzymano trzy osoby, oprócz obu kierowców – również ich zmiennika. Wszyscy są Polakami, zostali tymczasowo aresztowani. Śledztwo w tej sprawie, prowadzone przez SG, nadzoruje Prokuratura Okręgowa w Białymstoku.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Ogromna akcja policji w 8 województwach. Zabezpieczono materiały wybuchowe

Ponad 90 funkcjonariuszy przeszukało 25 miejsc w ośmiu województwach, gdzie znaleziono i zabezpieczono materiały wybuchowe i ich prekursory – przekazała rzeczniczka CBŚP nadkom. Iwona Jurkiewicz. Za posiadanie niebezpiecznych substancji bez zezwolenia grozi do ośmiu lat więzienia.

Jak przekazała nadkomisarz Iwona Jurkiewicz, policjanci z Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, pirotechnikami, ekspertami z CLKP i laboratoriów kryminalistycznych KWP, a także policjantami z miejscowych jednostek policji przeprowadzili kolejną akcję, podczas której sprawdzili wytypowane osoby, które mogły nielegalnie wytwarzać mieszaniny pirotechniczne i posiadać prekursory materiałów wybuchowych.

– Ponad 90 funkcjonariuszy przeszukało 25 posesji i mieszkań, na terenie województw: pomorskiego, świętokrzyskiego, lubelskiego, łódzkiego, małopolskiego, wielkopolskiego, śląskiego oraz mazowieckiego – podkreśliła policjantka.

Zabezpieczono m.in. 75 kg substancji do produkcji materiałów wybuchowych
Podczas akcji funkcjonariusze przejęli kilogram materiałów wybuchowych, 4 kg mieszanin pirotechnicznych, ponad 20 kg sypkich i blisko 35 l płynnych prekursorów materiałów wybuchowych. – Zabezpieczono także 75 kg substancji chemicznych mogących posłużyć do wytwarzania materiałów wybuchowych, jak również 10 sztuk samodziałowych urządzeń wybuchowych – wyliczyła Jurkiewicz.

Policjanci przejęli także dwie sztuki broni palnej oraz trzy paralizatory i marihuanę.

– Zabezpieczone w trakcie działań substancje chemiczne zostaną poddane szczegółowym badaniom przez biegłych. Na podstawie ich ekspertyz zostanie podjęta decyzja o przedstawieniu zarzutów osobom, u których je zabezpieczono – tłumaczyła.

Do ośmiu lat więzienia

Jak podkreśliła Jurkiewicz, gotowe mieszaniny pirotechniczne oraz ich prekursory ze względu na swoje właściwości są bardzo niebezpieczne. – A ich wytwarzanie, użycie lub nawet samo przechowywanie może stwarzać ogromne zagrożenie dla życia i zdrowia wielu osób oraz mienia w wielkich rozmiarach – zaznaczyła.

– Zgodnie z kodeksem karnym wytwarzanie lub obrót substancjami, materiałami i urządzeniami niebezpiecznymi bez wymaganych zezwoleń jest zabroniony. Osoba posiadająca takie substancje może odpowiadać za sprowadzenie niebezpieczeństwa katastrofy lub zdarzenia określonego w art. 163 kk. Przestępstwo to jest zagrożone karą do ośmiu lat pozbawienia wolności – dodała.
Źródło info i foto: interia.pl

Kradzież pod bankomatem na Bielanach

Jedna z mieszkanek Bielan wypłaciła gotówkę z bankomatu na Wrzecionie. Zanim się spostrzegła nie miała już karty płatniczej.

Kobieta była obserwowana przez złodzieja. Wybrała kilkaset złotych z bankomatu, a kartę schowała do kieszeni. Wtedy do akcji wkroczył obywatel Białorusi. Wpadł na nią i wyciągnął jej kartę z kieszeni. Gdy mieszkanka wróciła do domu i sięgnęła do kieszeni karty już nie było. Mężczyzna w tym czasie poszedł do galerii i zrobił sobie zakupy za 630 zł. Sprawa szybko została zgłoszona na policję.

Śledczy przeanalizowali nagrania z kamer. Okazało się, że robił zakupy w 3 sklepach. 27-letni obywatel Białorusi został zatrzymany i przewieziony na komendę. Usłyszał łącznie 9 zarzutów. Grozi mu do 10 lat więzienia – informuje Elwira Kozłowska z komendy na Bielanach.
Źródło info i foto: se.pl

Napad na bank w Berlinie. Napastnik wziął zakładników

Mężczyzna wtargnął do oddziału niemieckiego Banku Pocztowego w berlińskiej dzielnicy Köpenick i groził pracownikom banku. W akcji służb brało udział ponad 200 funkcjonariuszy. Napastnika udało się obezwładnić po kilku godzinach. Celem mężczyzny był oddział Banku Pocztowego w centrum handlowym Forum Köpenick. Berlińska policja poinformowała o ataku kilka minut przed godz. 15 na Twitterze. „W okolicy występują utrudnienia w ruchu drogowym” – przekazano.

Napastnik wziął zakładników

Klienci i pracownicy centrum handlowego zostali ewakuowani. Napastnik wziął jednak trzech zakładników – dwie kobiety i mężczyznę. Wszyscy byli pracownikami banku.

Policja zatrzymała podejrzanego

Przez kilka godzin trwała akcja policji, która zamknęła ulice w pobliżu banku. Po godz. 17 policja poinformowała o zatrzymaniu podejrzanego. Nikt nie odniósł obrażeń. Nie poinformowano, czy napastnik był uzbrojony.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Rozszerzone zarzuty dla byłych pracowników Ministerstwa Skarbu ws. prywatyzacji Ciechu

Rozszerzone zostały zarzuty dla czterech byłych pracowników Ministerstwa Skarbu, w tym byłego wiceszefa tego resortu, podejrzanych o nieprawidłowości przy prywatyzacji chemicznej spółki Ciech – dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o sprzedaż akcji chemicznego giganta spółce Jana Kulczyka w 2014 roku.

Prokuratorzy przeanalizowali dokumentację w sprawie wyceny akcji, a także powołali biegłych z Polskiego Towarzystwa Ekonomicznego i uznali, że wartość każdej z akcji sprzedanych firmie Kulczyka była zaniżona o 2,6 zł. Chodzić ma o to, że do ceny minimalnej nie doliczono jednego ze składników – tzw. „premii za kontrolę”, która stanowi 14 procent wartości. W ten sposób wyliczono, że dotychczasowe zarzuty, dotyczące spowodowania szkody skarbu państwa powinny zostać uzupełnione o kwotę 52 milionów złotych. Wcześniej te straty określone przez prokuraturę wynosiły około 100 milionów. Podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Już w lutym 2018 roku funkcjonariusze CBA zatrzymali czterech ówczesnych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa: Pawła T. – Podsekretarza Stanu, Tomasza Z. – Zastępcę Dyrektora Departamentu Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Jakuba W. – głównego specjalistę w Departamencie Przekształceń Własnościowych i Prywatyzacji, Michała M. – Radcę Ministra w Departamencie Analiz, a także dwóch przedstawicieli spółki doradczej ING Securities SA: członka zarządu Konrada Z. i Zastępcę Dyrektora Działu Doradztwa – Pawła L. Czterem byłym urzędnikom Ministerstwa Skarbu Państwa prokurator ogłosił wtedy zarzuty dotyczące niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień. Dwóch z byłych urzędników dodatkowo usłyszało zarzuty poświadczenia nieprawdy w dokumentach.

Przedstawicielom spółki doradczej ING Securities S.A. prokurator zarzucił pomocnictwo do przestępstwa niedopełnienia obowiązków i przekroczenia uprawnień popełnionego przez byłych urzędników Ministerstwa Skarbu Państwa.

Śledztwo w sprawie prywatyzacji Ciechu wszczęto na podstawie nagrań rozmów z afery podsłuchowej. Chodzi tu o nielegalnie zarejestrowane spotkanie w restauracji z udziałem Jana Kulczyka i jednego z lobbystów.
Źródło info i foto: RMF24.pl

25-latek potrzebował kasy. Porwał nastolatka z ulicy

25-letni mężczyzna, który według ustaleń śledczych potrzebował gotówki, wytypował przypadkowego ucznia szkoły podstawowej idącego ulicą w Wieluniu (woj. łódzkie) i porwał go. Następnie zażądał okupu od rodziców. Poinformowana o zdarzeniu policja zatrzymała porywacza po kilku godzinach intensywnej akcji poszukiwawczej, w której brały udział m.in. śmigłowce.

Do porwania dziecka doszło w miniony piątek około południa. Na jednej z ulic w Wieluniu (woj. łódzkie) mężczyzna uprowadził dziecko. Krótko po tym zdarzeniu do rodziców uprowadzonego nastolatka zadzwonił porywacz z żądaniem okupu. Z wcześniejszych informacji wynika, że mężczyzna za uwolnienie porwanego chłopca zażądał 150 tys. zł.

Wciągnął nastolatka do samochodu

Informacja o uprowadzeniu dziecka dotarła do policjantów z Wielunia. Do udziału w rozwiązaniu spraw skierowani zostali funkcjonariusze z Komend Wojewódzkich w Łodzi i Opolu. Dołączyli także śledczy z Zarządu Centralnego Biura Śledczego Policji w Łodzi oraz grupy „łowców cieni” CBŚP.

Policja i Prokuratura Okręgowa w Sieradzu ustaliły, że podejrzany postanowił szybko zdobyć pieniądze, porywając dziecko dla okupu. W tym celu wytypował idącego ulicą Wielunia chłopca, a następnie wciągnął go do samochodu. Potem zadzwonił do rodziców dziecka i zażądał pieniędzy. Zanim podjął okup, uwolnił dziecko, któremu nic się nie stało. W piątek poinformowała o tym Prokuratura Okręgowa w Sieradzu.

– Dziecko bezpiecznie wróciło do domu – powiedziała Polsat News nadkomisarz Iwona Jurkiewicz, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji. Gdy uczeń był bezpieczny, policja rozpoczęła pościg za porywaczem.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Zwłoki mężczyzny znaleziono w krzakach przy trasie kolejowej

Rozebrane zwłoki mężczyzny znaleziono w sobotę przy trasie kolejowej w gminie Golina (woj. wielkopolskie). Na ciało natrafili strażacy ochotnicy w czasie interwencji. Według ich relacji zmarły to 45-letni Ukrainiec. Policja w niedzielę nie potwierdziła tej informacji. Oficer prasowy konińskiej policji mł. asp. Sebastian Wiśniewski przekazał Polskiej Agencji Prasowej, że zwłoki znaleziono przy torach kolejowych w gminie Golina w sobotę ok. godz. 21.

– „Ciało było w stanie znacznego rozkładu, dlatego zlecono przeprowadzenie sekcji zwłok, żeby poznać przyczynę śmierci mężczyzny” – powiedział.

Strażacy ochotnicy z Goliny poinformowali w mediach społecznościowych, że rozebrane zwłoki znajdowały się w krzakach, tuż przy nasypie kolejowym w okolicach stacji kolejowej Spławie.

„Strażacy biorący udział w popołudniowej akcji, gdy zapaliły się hamulce lokomotywy (na trasie Warszawa-Berlin – PAP), zupełnym przypadkiem natrafili na dokumenty leżące w pobliżu torów kolejowych. Wyczuwalna była również specyficzna, silna woń ludzkich zwłok w stanie rozkładu. Późniejsze czynności policji i poszukiwania prowadzone przez policjantów i strażaków doprowadziły do odnalezienia ludzkiego ciała” – podali ratownicy. Strażacy podali, że według nieoficjalnych źródeł zmarły to 45-letni obywatel Ukrainy. – „Nie potwierdzam tych informacji” – powiedział oficer prasowy konińskiej policji.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Po 4 latach poszukiwań zatrzymano sprawcę śmiertelnego pobicia

Na Śląsku młody mężczyzna zmarł w wyniku pobicia. 4 lat trwało wyjaśnienie zagadki, kim był sprawca. Zajmowali się tym policjanci z KMP w Bielsku-Białej, CBŚP oraz katowicka prokuratura. W końcu natrafiono na sprawcę pobicia ze skutkiem śmiertelnym. Ukrywał się w wynajmowanym mieszkaniu.

23-letni Rafał M. został zatrzymany. Decyzją Sądu Rejonowego Katowice-Wschód, podejrzany został tymczasowo aresztowany na okres 3 miesięcy. Jak informuje Policja Śląska, za pobicie ze skutkiem śmiertelnym grozi mu kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: o2.pl

Wypadek podczas akcji CBŚP na warszawskim Wawrze

Podczas akcji Centralnego Biura Śledczego Policji w Wawrze doszło do zderzenia kilku pojazdów, w tym radiowozów – poinformowała w poniedziałek rzeczniczka CBŚP nadkom. Iwona Jurkiewicz. W związku ze zderzeniem na ul. Lucerny są utrudnienia w ruchu.

Jak informuje nadkom. Iwona Jurkiewicz z CBŚP, podczas planowej akcji CBŚP mężczyzna, którego próbowano zatrzymać „nie zachował się właściwie”. – Doszło do zderzenia kilku pojazdów, w tym radiowozów – poinformowała Jurkiewicz.

Dodała, że po przewiezieniu na badania, jeśli pozwoli na to stan zdrowia zatrzymanego, zostanie on przetransportowany do pomieszczenia dla osób zatrzymanych, gdzie będą z nim prowadzone dalsze czynności.

– Jeżeli chodzi o śledztwo w związku z którym został zatrzymany, na tym etapie jeszcze jest zbyt wcześnie, żeby przekazywać jakiekolwiek informacje – przekazała Jurkiewicz.

Z informacji, jakie podał portal TVN Warszawa wynika, że w zderzeniu brały udział toyota, volkswagen i jeep; na jezdni leży motocykl. W związku ze zderzeniem występują utrudnienia w ruchu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl