Toruń: Pijany 29-latek zaatakował policjantów

29-letni mieszkaniec osiedla Na Skarpie rzucił się na interweniujących policjantów. Bił ich i kopał. Teraz grozi mu pobyt w więzieniu.

We wtorek (14.09.2021) około godziny 10:00, w Toruniu policjanci z Ogniwa Patrolowo-Interwencyjnego Komisariatu Policji na Rubinkowie, pełniący służbę przy ulicy Plac Skarbka, zauważyli mężczyznę, który na ich widok zaczął się nerwowo zachowywać. W związku z powyższym funkcjonariusze przystąpili do interwencji. Postanowili wylegitymować tego człowieka, którym okazał się mieszkaniec osiedla Na Skarpie. Z początku nic nie zwiastowało problemów. – W czasie spisywania danych, legitymowany rzucił się na funkcjonariuszy – informuje podinsp. Wioletta Dąbrowska, oficer prasowy KMP w Toruniu.

– Agresor zaczął kopać obu policjantów, uderzać ich pięściami i szarpać za mundury, czym chciał zmusić ich do odstąpienia od czynności służbowych. Funkcjonariusze obezwładnili agresora – podaje podinsp. Wioletta Dąbrowska z KMP w Toruniu.

– Podczas doprowadzania go do radiowozu, mężczyzna zwymiotował woreczek foliowy z zawartością białej substancji. W wyniku takiego obrotu sytuacji policjanci podjęli decyzję o przewiezieniu 29-latka do placówki medycznej celem wykonania dalszych badań. Zbadali również jego trzeźwość. Probierz wykazał ponad 0,3 promila alkoholu w organizmie – wyjaśnia podinsp. Dąbrowska.
Źródło info i foto: se.pl

Jaka będzie kara dla Beaty K.?

Kara powinna być wymierzona jak najszybciej – jak mantrę powtarzają, komentując sprawę Beaty K., osoby zajmujące się zapobieganiem wypadkom dokonywanym przez osoby nietrzeźwe. Artystka została zatrzymana na ulicach Warszawy 1 września – kierowała samochodem pod wpływem alkoholu. Sprawę komentuje w rozmowie z WP Paweł Januszkiewicz z Fundacji Pomocy Ofiarom Wypadków Drogowych Amber.

Paweł Januszkiewicz: Prawo jest takie samo dla wszystkich i to, że ktoś jest osobą publiczną, nie powinno mieć wpływu na wysokość kary.
Mało tego: taka osoba powinna być ukarana bardzo szybko, żeby sprawa nie została zapomniana i nie „ucichła”. Wtedy wydźwięk społeczny będzie większy, mocniej zabrzmi też komunikat, że nie ma „równych i równiejszych”. Jeśli informacja, że poniosła karę, pojawi się dopiero w 2023 r., nie będzie miała już żadnego znaczenia i wydźwięku.

Czy fakt kim jest Beata K. coś zmienia w ocenie tej sytuacji?

Niestety, takie zjawiska były, są i będą. W każdej grupie zawodowej to się zdarza. Bez względu na to, kto dopuszcza się takich czynów, musi być ukarany. Nikt nie powinien liczyć na pobłażliwość czy na nieszczególnie ostre traktowanie przez sąd.

Już pojawiają się głosy tłumaczące wokalistkę. Czy tego typu zachowania można w jakikolwiek sposób usprawiedliwiać?

Bez względu na to, kto dopuszcza się takich wykroczeń czy przestępstw, w żaden sposób nie ma dla nich usprawiedliwienia. Ktoś myślący i zdrowy nigdy nie wsiada za kierownicę po alkoholu. Robią to niestety przede wszystkim osoby mające problemy zdrowotne związane z uzależnieniem, jak również osoby bardzo aroganckie, myślące, że wszystko im wolno.

Co można zrobić, żeby zapobiegać takim sytuacjom?

Myślę, że ważne jest, żeby media szczególnie podkreślały, jakie mogą czy powinny być konsekwencje takich zdarzeń. Że przez nie celebryci czy celebrytki powinni tracić kontrakty reklamowe, zaproszenia na koncerty. Że ich utwory, teledyski czy filmy znikną z radia, telewizji. Że nie będą prowadzili już programów, koncertów itp., że po prostu przestaną zawodowo istnieć. To dopiero byłaby kara dodatkowa.

Podobnie w przypadku innych zawodów: kierowca musiałby zmienić zawód, strażak i policjant, żołnierz zostaliby zwolnieni ze służby, handlowiec utraciłby możliwość utrzymywania kontaktów z klientami, a urzędnik czy urzędniczka byliby odsunięci od wykonywania niektórych swoich obowiązków.

Trzeba pisać i mówić właśnie o tym, a nie o karze zapisanej w kodeksie, która niestety wymierzona zostanie dopiero za kilka lat i wtedy będzie postrzegana nie jako należna kara, ale jako zemsta. Wymiar sprawiedliwości powinien wyraźnie sygnalizować, że jednak tak nie jest. Że kara jest nieunikniona, a co bardzo ważne – wymierzana natychmiast. Jak pozytywny byłby wydźwięk i jak pozytywnie wpłynęłoby na profilaktykę, gdyby kara wymierzona byłaby w ciągu np. miesiąca?

Czy przepisy dotyczące pijanych za kierownicą są odpowiednie? Czy zmiany legislacyjne idą w dobrym kierunku? Czy zaostrzanie przepisów przynosi realne, korzystne efekty?

Przepisy nie są zbyt łagodne, zmiany idą w dobrym kierunku – choć odrzućmy bzdurny i trudny do zrealizowania postulat rekwirowania samochodu. Wymiar sprawiedliwości powinien skupić się jednak przede wszystkim na tym, by wymierzyć karę tuż po zdarzeniu, a nie dopiero po latach.
Źródło info i foto: wp.pl

Wokalistka Beata K. wydała oficjalne oświadczenie ws. jazdy po alkoholu

Beata K. została zatrzymana przez policję za jazdę pod wpływem alkoholu. Liderka zespołu Bajm przecięła na czerwonym świetle przez jedno z najbardziej ruchliwych skrzyżowań w Warszawie. Policja poinformowała, że Beata K. w momencie zatrzymania miała 2 promile alkoholu we krwi. 2 września, tuż po godzinie 17:00 liderka Bajmu wydała oficjalne oświadczenie w tej sprawie.

Beata K. i jej managerka już od samego rana mają prawdziwe urwanie głowy. Po tym, jak okazało się, że liderka Bajmu pędziła Warszawą pod wpływem alkoholu, dziennikarze nieustannie próbują się z nimi skontaktować z prośbą o komentarz. Internauci zaznaczają, że w miejscu, w którym została zatrzymana Beata K., nawet w godzinach wieczornych, panuje bardzo duży ruch. Zauważają, że gdyby nie interwencja funkcjonariuszy, mogłoby dojść do prawdziwej tragedii.

Większość komentujących nie ma litości dla pijanych kierowców. Zauważają, że stanowią oni zagrożenie zdrowia i życia nie tylko dla siebie, ale także dla niewinnych, znajdujących się na ich drodze osób. Już od samego rana w liderkę zespołu „Bajm” lecą prawdziwe gromy!

Można spodziewać się, że po medialnych doniesieniach o wydarzeniach z środowego wieczoru, internauci nie szczędzili też ostrych słów na prywatnych profilach gwiazdy. Beata K. zablokowała możliwość komentowania na swoich profilach w mediach społecznościowych. W czwartek 2 września tuż po godzinie 17:00 liderka zespołu „Bajm” wydała oficjalne oświadczenie. Nie wyłączyła jednak blokady dla komentarzy ze strony fanów.

– Kochani, przepraszam wszystkich. Wiem, że Was zawiodłam. Z całego serca żałuję tego, co się wczoraj wydarzyło. Bardzo się tego wstydzę. Wiem, że muszę ponieść konsekwencje tego, co się stało. Jestem na to gotowa – napisała Beata K.
Źródło info i foto: se.pl

Znana wokalistka Beata K. zatrzymana przez policję. Jechała pod wpływem alkoholu

Media donoszą o zatrzymaniu Beaty K., „artystki estradowej”. Gwiazda miała prowadzić samochód po spożyciu alkoholu. Jak donosi dziennik Fakt, 1 września w Warszawie koło godziny 20:05 na skrzyżowaniu ulic Batorego i Alei Niepodległości doszło do zatrzymania przez policję kierowcy naruszającego przepisy.

Osoba kierująca samochodem marki BMW miała przejechać przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Poddano ją badaniu alkomatem. Według relacji naocznych świadków kierowcę wpierw zbadano „standardowym urządzeniem”, po czym powtórzono cały proces na dodatkowym urządzeniu, który został dostarczony na miejsce przez patrol na sygnale.

Według nieoficjalnych ustaleń dziennikarzy Faktu kierowcą miała być Beata K., „znana piosenkarka i artystka estradowa”. W wydychanym powietrzu miała podobno aż 2 promile alkoholu. Przewieziono ją na komendę, natomiast jej samochód zabrany został przez znajomego, którego wcześniej wezwano na miejsce. Beata K. ma ponoć zostać przesłuchana przez policję jeszcze w czwartek.
Źródło info i foto: Pudelek.pl

Muzyk Bob Dylan oskarżony o molestowanie seksualne 12-latki

Rock legend Bob Dylan is seen at the White House in Washington, Tuesday, May 29, 2012, where President Barack Obama was to present Dylan with a Medal of Freedom. (AP Photo/Charles Dharapak)

Bob Dylan został oskarżony o molestowanie seksualne. Legendarny muzyk i laureat literackiej Nagrody Nobla miał rzekomo wykorzystać 12-letnią dziewczynę w latach sześćdziesiątych. Kobieta oskarża piosenkarza nie tylko o molestowanie, ale także przemoc psychiczną. Bob Dylan skomentował oskarżenia. Do sądu w Nowym Jorku trafił właśnie pozew przeciwko artyście, w którym kobieta oskarża go wykorzystywanie seksualne. Wydarzenia miały mieć miejsce w 1965 roku, kiedy miała zaledwie 12 lat. Bob Dylan oficjalnie skomentował oskarżenia.

Bob Dylan miał rzekomo wielokrotnie wykorzystywać seksualnie 12-letnią dziewczynę w 1965 roku, kiedy muzyk miał nieco ponad 20 lat.

W pozwie złożonym przez obecnie 68-letnią kobietę, której imię i nazwisko nie zostały ujawnione, pojawiają się informacje o molestowaniu seksualnym i przemocy psychicznej. Według domniemanej ofiary Dylan miał zbudować z nią sześciotygodniową relację, podczas której miał dopuścić się wielu nadużyć seksualnej wobec nieletniej. Do zdarzeń miało dochodzić w jego pokoju hotelowym w Chelsea na Manhattanie, gdzie muzyk rzekomo faszerował kobietę narkotykami i alkoholem.

68-letnia dziś ofiara twierdzi, że traumatyczna relacja z Bobem Dylanem doprowadziła do ją do poważnych problemów w życiu dorosłym, pozostawiając ją „emocjonalnie i psychicznie zranioną do dziś”. Kobieta miała się zmagać m.in. z depresją i stanami lękowymi.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Tomaszów Mazowiecki: Kompletnie pijana 38-latka wiozła dwie córki. Na pasach potrąciła nastolatkę

Dwa i pół promila alkoholu w organizmie miała 38-latka zatrzymana przez policję w Tomaszowie Mazowieckim (woj. łódzkie). Kobieta przewoziła dwie, trzyletnie córki i potrąciła – na szczęście niegroźnie – 13-latkę na przejściu dla pieszych.

We wtorek, około godziny 19, policjanci dostali zgłoszenie o potrąceniu na ulicy Piłsudskiego w Tomaszowie Mazowieckim. Na miejsce wysłano funkcjonariuszy ruchu drogowego, którzy ustalili, że w 13-latkę przechodzącą przez pasy uderzyła osobowa honda. Na szczęście, obrażenia poszkodowanej dziewczyny nie były poważne i nie wymagała ona hospitalizacji.

Sprawczynią wypadku była 38-letnia mieszkanka powiatu tomaszewskiego, która kierowała hondą. Niestety, nie tylko nie miała prawa jazdy – bo uprawnienia straciła wcześniej – ale też była kompletnie pijana.

– Badanie trzeźwości wykazało, że ma w organizmie dwa i pół promila alkoholu – przekazuje starszy aspirant Grzegorz Stasiak z tomaszowskiej komendy powiatowej.

W samochodzie pijanej kobiety były jej dwie, trzyletnie córki.

Do pięciu lat więzienia

Dzieci zostały przekazane pod opiekę ojca.

– Matka dziewczynek została zatrzymana i osadzona w policyjnym areszcie – mówi st. asp. Stasiak.

Nieodpowiedzialna 38-latka została ukarana 500-złotowym mandatem za spowodowanie zdarzenia drogowego. Po wytrzeźwieniu została doprowadzona przez policjantów do Prokuratury Rejonowej w Tomaszowie Mazowieckim.

– Usłyszała szereg zarzutów, za które grozi jej kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. O jej dalszym losie zadecyduje sąd – kończy policjant.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Nie tylko kierowca autobusu usłyszy zarzuty?

Kierowca autobusu usłyszał zarzut zabójstwa młodej kobiety oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób. Śledczy zapowiedzieli odrębne postępowanie w sprawie bójki, z powodu której ofiara w ogóle znalazła się na jezdni.

Prokuratura Okręgowa w Katowicach zorganizowała konferencję prasową w sprawie wydarzeń z soboty, 31 lipca, kiedy na ul. Mickiewicza pod kołami autobusu zginęła dziewiętnastoletnia matka dwójki dzieci. Śledczy potwierdzili informacje, które kilka godzin wcześniej podaliśmy na portalu Wirtualnej Polski. Kierowca PKM Katowice był pod wpływem silnych środków antydepresyjnych oraz leków przeciwbólowych.

– „Badanie toksykologiczne potwierdziło obecność trzech leków w organizmie podejrzanego” – poinformował prok. Aleksander Duda. – „W toku dalszego śledztwa będzie prowadzone postępowanie pod kątem tego, jak wpływ miały te leki z puntu widzenia możliwości prowadzenia pojazdu przez podejrzanego” – dodał.

Do tej pory przesłuchano około 20 świadków, a trzydziestojednolatkowi przedstawiono zarzut zabójstwa oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób.

Przypomnijmy, że do całego zdarzenia doszło tuż przed godz. 6.00 rano w centrum miasta. Na chodniku wywiązała się bójka, która szybko przeniosła się na jezdnię, brało w niej udział kilkanaście osób. Wówczas nadjechał autobus. Kierowca zatrzymał się i trąbił, po chwili ruszył delikatnie, a następnie mocno dodał gazu, nie zważając na ludzi, którzy wciąż znajdowali się przed nim. Mężczyznom udało się uciec, ale młoda kobieta zginęła pod kołami.

Prokurator zapowiedział, że w sprawie bójki przeprowadzone zostanie odrębne postępowanie, a zgromadzone dotąd materiały zostaną przekazane śledczym.

„Kierowca bał się tłumu”

Kierowca PKM Katowice złożył obszerne wyjaśnienia, w których zaprzeczył, aby leczył się psychiatrycznie. Leki, które przyjmował, były jednak wystawiane na receptę.

– „Z zeznań wnika, że kierowca bał się tłumu, który znalazł się przed autobusem. Wydawało mu się, że agresywne osoby atakują pojazd i chcą wedrzeć się do środka” – mówi WP prok. Monika Łata. Trzydziestojednolatek twierdzi, że był przerażony całą sytuacją i pojechał do zajezdni, ponieważ wiedział, że może się tam schronić.

Nie ma przepisów, które pozwalają na kontrolę kierowców

PKM Katowice wydał wyjaśnienie, w którym zaapelował o wyciszenie emocji i powstrzymanie się od niepotrzebnych ocen, które zalały internet. „Z wielkim niepokojem i smutkiem obserwujemy falę hejtu, jaką to nieszczęście wywołało. Złe emocje i obraźliwe komentarze osądzające tak ofiarę tego wypadku, jak i jego sprawcę, są w naszej ocenie nie tylko niestosowne, ale przede wszystkim raniące uczucia bliskich tych osób, którym to tragiczne wydarzenie odebrało spokój na długi czas” – napisano.

Ponadto dyrektor PKM w rozmowie z WP zapewnił, że kierowca pomyślnie przeszedł wszystkie konieczne badania, a prawo nie przewiduje przepisów, które pozwalałyby skutecznie kontrolować pracowników pod kątem zażywanych na co dzień substancji. W tej sprawie wielokrotnie interweniowała już Izba Gospodarcza Komunikacji Miejskiej. Bezskutecznie.
Źródło info i foto: wp.pl

Córka zabiła matkę podczas alkoholowej libacji

Tragiczny finał miała libacja alkoholowa w Bruśniku (gm. Ciężkowice), do której doszło 9 lipca. Brały w niej udział dwie kobiety: 80-latka oraz jej 56-letnia córka. W pewnym momencie doszło między nimi do sprzeczki, która przerodziła się w bójkę. 56-latka wielokrotnie uderzyła swoją matkę oraz doprowadziła do jej śmierci przez uduszenie.

Kara dożywotniego pozbawienia wolności grozi 56-letniej kobiecie, która zabiła swoją matkę. Jak informuje portal tarnow.net.pl, do zdarzenia doszło w piątek (9 lipca) w Bruśniku (gm. Ciężkowice), podczas libacji alkoholowej. Alkohol spożywały tam dwie kobiety: 80-latka oraz jej 56-letnia córka. W pewnym momencie wywiązała się między nimi sprzeczka, a młodsza z kobiet zaczęła zachowywać się niezwykle agresywnie. Najpierw brutalnie pobiła swoją matkę, a następnie doprowadziła do jej śmierci przez uduszenie. 56-latka sama zadzwoniła na policję i poinformowała o tym, co zaszło w jej domu. Kobieta została zatrzymana, w jej organizmie było wówczas 1,5 promila alkoholu. Po wytrzeźwieniu usłyszała zarzut zabójstwa. Przyznała się do winy, choć nie potrafiła wytłumaczyć śledczym motywów swojego postępowania. Twierdziła również, że nie chciała zabić swojej matki. Sąd zastosował wobec niej środek zapobiegawczy w postaci trzymiesięcznego aresztu.

– Podczas wspólnego spożywania alkoholu 56-latka zadawała pokrzywdzonej uderzenia po całym ciele, na skutek czego ta doznała licznych wielonarządowych obrażeń, w tym obrzęku mózgu. Bezpośrednią przyczyną zgonu było gwałtowne uduszenie – powiedział portalowi tarnow.net.pl prokurator Mieczysław Sienicki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnowie.
Źródło info i foto: se.pl

Pijany sędzia z Wrocławia prowadził auto

Badania laboratoryjne krwi potwierdziły, że sędzia z Wrocławia był pijany, gdy w poprzednią sobotę prowadził auto. Mając 2,2 promila alkoholu w organizmie jechał drogą wojewódzką na Opolszczyźnie. Od tygodnia jest odsunięty od orzekania w sądzie. Rzecznik Prokuratury Okręgowej w Opolu prok. Stanisław Bar powiedział w poniedziałek, że wyniki badań krwi pobranej od sędziego po jego zatrzymaniu potwierdziły, że w organizmie miał 2,2 promila alkoholu.

– Następnym krokiem prokuratury będzie teraz złożenie wniosku do sądu dyscyplinarnego o zgodę na pociągnięcie sędziego do odpowiedzialności karnej – powiedział prokurator.

Rzecznik Sądu Okręgowego we Wrocławiu sędzia Sylwia Jastrzemska powiedziała w poniedziałek, że sędzia decyzją prezesa już od poprzedniej niedzieli jest odsunięty od orzekania w sądzie.

– Gdy tylko dotarła informacja, że został zatrzymany, został odsunięty. Formalnie jest to przerwa w orzekaniu. Gdy wpłynie wniosek prokuratury, sąd dyscyplinarny będzie mógł go zawiesić, a następnie uchylić immunitet, by możliwe było postawienie zarzutów – powiedziała sędzia.

„Był arogancki”

Policję w poprzednią sobotę rano zaalarmowali uczestnicy ruchu drogowego, którzy jechali drogą wojewódzką nr 401 na Opolszczyźnie.

– Przekazali, że kierowca z trudem utrzymuje prosty kierunek jazdy. W miejscowościach najeżdża na krawężniki, zjeżdża na lewy pas jezdni. W okolicy miejscowości Kolnica pojazd został zatrzymany do kontroli. Policjanci wyczuli od kierowcy woń alkoholu. Kierowca był arogancki, nie wykonywał poleceń i nie chciał się poddać badaniu alkomatem. Użyto wobec niego środków przymusu bezpośredniego – powiedział wówczas prokurator Bar. Dziennikarze brzeg24.pl poinformowali, że pijany kierowca miał problemy z utrzymaniem równowagi.

Bar dodał, że kierowca został przewieziony do placówki medycznej, w której pobrano mu próbki krwi, dzięki którym będzie można sprawdzić stan trzeźwości. Dopiero w trakcie spisywania protokołu na komendzie policji mężczyzna poinformował, że jest sędzią Sądu Okręgowego we Wrocławiu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Po wypadku w Stalowej Woli premier zapowiada zmiany kar dla osób nietrzeźwych powodujących wypadki

– Przystąpimy szybko do prac legislacyjnych, które będą bardzo jasno określały odpowiedzialność osób prowadzących pojazd pod wpływem alkoholu – powiedział podczas konferencji prasowej w środę Mateusz Morawiecki. Premier nawiązał do sobotniego, tragicznego wypadku niedaleko Stalowej Woli, gdzie zginęli rodzice trójki dzieci, w tym 3-latka. Sprawca wypadku był nietrzeźwy i nie miał prawa jazdy.

– Dziś rano zakończyłem proces przyznawania specjalnych rent dla dzieci, które zostały osierocone. Niestety, takie przypadki zdarzają się częściej – powiedział premier. 

Następnie Morawiecki zaznaczył, że z rządem „przystąpimy bardzo szybko do prac legislacyjnych, które będą bardzo jasno określały odpowiedzialność osób prowadzących pojazd pod wpływem alkoholu. To będzie odpowiedzialność nie tylko karna, ale to będzie odpowiedzialność polegająca na tym, że takie osoby będą zobowiązane do płacenia alimentów osobom, które pozostały przy życiu, osobom z rodziny, osobom poszkodowanym”. 

– Żeby wszyscy Polacy mieli jasność, że osoba, która pod wpływem alkoholu wsiada za kółko, to potencjalnie ktoś, kto może doprowadzić do zabicia innych osób – dodał Morawiecki. 

Premier zaznaczył, że „chcemy tę dolegliwość kary zdecydowanie zwiększyć i oprócz przyznania rent specjalnych, jednak chciałbym, aby do takich wypadków nie dochodziło; żeby ludzie dziesięć razy się zastanowili, zanim siądą za kółkiem pod wpływem alkoholu”.

– Nigdy nie jeździjmy po alkoholu. Niech nikt nigdy nie jeździ w Polsce pod wpływem alkoholu. To jest, potencjalnie, morderstwo – zaznaczył Morawiecki.
Źródło info i foto: polsatnews.pl