Były bramkarz reprezentacji Polski zatrzymany za jazdę pod wpływem

– Nie miałem świadomości, że mogę być pod wpływem alkoholu. Gdybym wiedział, nie wsiadłbym za kierownicę – mówi WP SportoweFakty Maciej Szczęsny.

Były bramkarz reprezentacji Polski, a dziś wzięty ekspert telewizyjny, Maciej Szczęsny, został zatrzymany przez policję o godzinie 4.05 nad ranem na Alejach Jerozolimskich w Warszawie. Okazało się, że prowadził samochód, będąc pod wpływem alkoholu. Sam zapewnia, że był przekonany, że jest trzeźwy.

Gdybym miał promil, to na pewno bym o tym wiedział. Teoretycznie dwie godziny po wypiciu jednego piwa mógłbym już spokojnie jechać. I tak to obliczyłem. Piłem sobie piwko późno w nocy, ale jeszcze przed północą poszedłem spać. Zostałem zatrzymany około 4 nad ranem.

Wzbudzał pan może jakieś podejrzenia?

Nie, to była rutynowa kontrola. Naprawdę normalnie jechałem i byłem pewien, że wszystko jest ok. Bez żadnych oporów dmuchnąłem w alkomat i byłem bardziej niż zdziwiony.

Ale to nie jest usprawiedliwienie.

Nie mam zamiaru się usprawiedliwiać i udawać, że wszystko jest ok. To była straszna głupota. Jestem tym załamany, zażenowany, jest mi strasznie wstyd. Byłem na komisariacie Warszawa Włochy, złożyłem obszerne wyjaśnienia, nie próbowałem i nie mam zamiaru się usprawiedliwiać. Mogę tylko raz jeszcze podkreślić, że jako zapalony motocyklista i podróżnik nigdy nie spodziewałbym się, że coś takiego zmontuję. Nie wsiadłbym do samochodu, mając podejrzenie, że mogę znajdować się pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: sportowefakty.wp.pl

Piła: 5-latek szukał mamy po nocy. Była na imprezie. Znaleziono u niej narkotyki

W nocy z soboty na niedzielę po ulicach Piły błąkał się płaczący 5-latek. Okazało się, że matka zostawiła go samego w domu i poszła bawić się do klubu. 26-latka została już zatrzymana. Była pod wpływem alkoholu i narkotyków. Do zdarzenia doszło w nocy z soboty na niedzielę o godzinie 2:00. Na osiedlu Górnym w Pile mężczyzna zauważył płaczącego chłopca. Od razu wezwał pomoc i zaopiekował się dzieckiem.

Kiedy na miejscu zjawiła się policja, chłopiec powiedział, że wyszedł z domu szukać swojej mamy. Kobieta miała wyjść na chwilę do swojej koleżanki i zaraz wrócić. 5-latek dodał, że nie po raz pierwszy został sam. Policjanci szybko ustalili, że matka chłopca nie jest u koleżanki, a w klubie. 5-latek został zabrany do rodziny zastępczej, natomiast funkcjonariusze postanowili wrócić do mieszkania 26-latki dopiero rano.

W godzinach porannych policjanci ponownie pojawili się pod wskazanym adresem. Drzwi otworzyła matka chłopca. Kobieta po swoim powrocie nie zorientowała się nawet, że syna nie ma w domu. Badanie na zawartość alkoholu wykazało blisko 1,5 promila w jej organizmie – relacjonuje st. sierż. Wojciech Zeszot z KPP w Pile.

Ponadto w mieszkaniu 26-latki znaleziono 4 gramy amfetaminy. Kobieta została zabrana na badania, których wstępny wynik potwierdził obecność narkotyków w jej organizmie.
Źródło info i foto: o2.pl

Wokalistka Beata K. z zarzutem

Fot. Mateusz Jagielski/East News, Uniejow, 22.08.2021. Earth Festival. Gwiazdy dla Czystej Polski w Uniejowie.
N/z: Beata Kozidrak

Beata Kozidrak, znana piosenkarka i wokalistka zespołu Bajm, usłyszała zarzut prowadzenia pojazdu w stanie nietrzeźwości. Dzień wcześniej została zatrzymana przez policję, gdy kierowała samochodem pod wpływem alkoholu. 

W czwartek wczesnym popołudniem Kozidrak usłyszała zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości, za co grozi do dwóch lat pozbawienia wolności. Więcej szczegółów środowego incydentu podał w rozmowie z TVN24 rzecznik mokotowskiej policji asp. Robert Koniuszy.

„Kierowca volkswagena widział, że od Piaseczna do centrum jedzie samochód, którego jazda wskazuje, że może go prowadzić nietrzeźwa osoba: jedzie od krawędzi do krawędzi, przekracza oś jezdni. Było to niebezpieczne. Kierowca, wraz ze swoją partnerką, pojechał w rejon alei Niepodległości, tam nadarzyła się okazja, żeby uniemożliwić dalszą jazdę temu samochodowi, więc zajechali drogę i wezwali policjantów. Policjanci, którzy przybyli na miejsce, wyczuli woń alkoholu od kobiety” – ASP. ROBERT KONIUSZY, RZECZNIK MOKOTOWSKIEJ POLICJI

Koniuszy przekazał też, że artystka odmówiła składania wyjaśnień – m.in. nie odpowiedziała na pytanie, czy przyznaje się do winy. Policja nie zastosowała wobec niej aresztu ani dozoru policyjnego. Policja poinformowała, że 61-letnia kobieta (w oficjalnych komunikatach nie podawano dokładnych personaliów Kozidrak) miała dwa promile alkoholu w organizmie, co poskutkowało odebraniem jej prawa jazdy. 
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Kamil Durczok z wyrokiem

Kamil Durczok w 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie, będąc pod wpływem alkoholu. We wtorek dziennikarz usłyszał wyrok w sprawie. Decyzją sądu Kamil Durczok został skazany na rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na dwa lata, ponadto ma zapłacić 3 tys. zł grzywny oraz wpłacić 30 tys. zł na Fundusz Pomocy Pokrzywdzonym.

Kamil Durczok pod koniec lipca 2019 r. spowodował kolizję na autostradzie A1 w okolicy Piotrkowa Trybunalskiego, będąc pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie najechał na pachołki oddzielające pasy ruchu. Nikt nie ucierpiał. W trakcie postępowania odbywającego się w Sądzie Rejonowym w Piotrkowie Trybunalskim Kamil Durczok usłyszał dwa zarzuty: prowadzenia samochodu w stanie nietrzeźwości oraz spowodowania niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym. Groziło mu za to łącznie do 12 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Plejada.pl

Policja zatrzymała pijanego pasażera autobusu. Okazało się, że był poszukiwany

Był poszukiwany, znajdował się pod wpływem alkoholu i znieważył funkcjonariuszy – poinformowała policja, odnosząc się do zatrzymania mężczyzny w autobusie miejskim w Jeleniej Górze. Doszło do tego na oczach jego płaczących dzieci. Film przedstawiający fragment interwencji trafił do sieci.

„Mężczyzna był poszukiwany – interwencja w związku ze zgłoszeniem kierowcy wobec mężczyzny pod wpływem alkoholu, który pomimo próśb kierowcy naruszał prawo, znieważył interweniujących funkcjonariuszy, był poszukiwany oraz groźbą próbował zmusić ich do odstąpienia od czynności” – podała na Twitterze policja.

To reakcja na zatrzymanie, do którego doszło w niedzielę, około godziny 21, na ulicy Wojska Polskiego w Jeleniej Górze. Policjanci interweniowali, ponieważ mężczyzna nie chciał wyjść z elektryczną hulajnogą z autobusu miejskiego.

Film przedstawiający fragment zajścia trafił do internetu. – Informuję pana po raz ostatni, bo nie będę z panem dyskutował. Albo pan zacznie wykonywać moje polecenia i z hulajnogą opuści autobus, albo użyję wobec pana środków przymusu bezpośredniego. Proszę wziąć hulajnogę i wysiąść – zwrócił się do mężczyzny jeden z funkcjonariuszy. – Nie. Mogę zadać pytanie – odpowiedział mężczyzna. – Nie proszę pana – odpowiedział policjant.

Na oczach dzieci

Następnie dwóch funkcjonariuszy obezwładniło mężczyznę, wyprowadziło go siłą z autobusu, a na przystanku autobusowym położyło na ziemię i założyło kajdanki. Świadkami były dzieci – dwie córki mężczyzny i koleżanki jednej z nich. – Tato, tatusiu – wołały córki. Słychać było przeraźliwy krzyk i rozpaczliwy płacz dzieci.

– Dzwoń do mamy! – krzyknęła jedna z dziewczynek. Dzieci próbował uspokoić mężczyzna, prawdopodobnie kierowca autobusu. – Ale co się dzieje! Ale co się z nim stało – chce wiedzieć druga z dziewczynek. – Nic. Skują go i zabiorą go – rzucił ten mężczyzna. – Ale gdzie – dzieci nie rozumieją. – Na komendę pewnie – wyjaśnił. Następnie, przy nieustającym krzyku dzieci, widać, jak policjanci prowadzą skutego mężczyznę do radiowozu. Jedno z dzieci informuje, że nagrało całe zdarzenie.

„Ktoś oszalał! Składam interpelacje MSWiA o celowość takich akcji” – napisał na Twitterze poseł Dariusz Joński udostępniając film.

Oświadczenie w sprawie interwencji zamieściła na Facebooku Komenda Miejska Policji w Jeleniej Górze. „Policjanci (…) zatrzymali 35-letniego jeleniogórzanina podejrzanego o znieważenie funkcjonariuszy oraz o zmuszanie ich groźbą do odstąpienia od czynności prawnych” – napisano. Jak dodano, „mężczyzna poszukiwany był do ustalenia miejsca pobytu przez Prokuraturę Rejonową w Jeleniej Górze”. Fakt ten wyszedł na jaw w trakcie interwencji.

Prośba i interwencję

Jeleniogórska KMP wyjaśnia okoliczności zdarzenia. „30 sierpnia, około godziny 21. do oficera dyżurnego Komendy Miejskiej Policji zwrócił się kierowca autobusu komunikacji miejskiej o podjęcie interwencji wobec pasażera, który próbował przewieźć hulajnogę elektryczną, co jest niezgodne z regulaminem przewoźnika” – zaznaczono.

Policja potwierdziła, że mężczyzna przebywał w autobusie z trójką nieletnich w wieku 8 i 14 lat (starszej córce towarzyszyła koleżanka, jej rówieśniczka). „Od mężczyzny wyraźnie było czuć zapach alkoholu” – podkreśliła policja. „Policjanci ponownie poinformowali mężczyznę o tym, że może kontynuować podróż bez hulajnogi bądź z nią wysiąść” – zaznaczyła KMP w Jeleniej Górze.

Zapewniła też, że funkcjonariusze polecili mężczyźnie, aby wysiadł z autobusu „w związku z faktem łamania regulaminu przewoźnika, jak również w związku z koniecznością wykonania czynności odnośnie ustalenia jego miejsca pobytu”. „35-latek jednak nie reagował na żadne polecenia, wobec tego funkcjonariusze zmuszeni byli użyć środków przymusu bezpośredniego i wyprowadzić go z autobusu” – relacjonuje policja.

Podkreśliła przy tym, że w trakcie przewozu do komisariatu mężczyzna był wulgarny, agresywny, wyzywał funkcjonariuszy. „Został zatrzymany w policyjnym areszcie. Następnego dnia przedstawiono mu zarzuty w tej sprawie” – poinformowała jeleniogórska policja.

Za popełnione czyny mężczyźnie może grozić nawet do 3 lat pozbawienia wolności. Prokurator Rejonowy w Jeleniej Górze zastosował wobec niego środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji.
Źródło info i foto: TVP.info

Nowy Staw: 51-latek podejrzewany o zabójstwo dwóch kobiet. Trwa dochodzenie policji

Ponad 5 promili alkoholu w organizmie, miał mężczyzna podejrzewany o podwójne zabójstwo w Nowym Stawie koło Malborka. Wczoraj wieczorem w stanie zagrożenia życia trafił do szpitala. Wcześniej miał zabić dwie kobiety. Według wstępnych ustaleń policji i prokuratury ofiary to była konkubina oraz siostra zatrzymanego mężczyzny. 44-latka i i o sześć lat starsza od niej druga kobieta, zginęły prawdopodobnie od ciosów nożem. Jaki był powód? To wyjaśniać będzie policja.

Wczoraj z 51-letnim Tomaszem P. – podejrzewanym o dokonanie podwójnego zabójstwa – nie było możliwości kontaktu. Ze wstępnych ustaleń wynika, że mężczyzna po dokonaniu zbrodni, wyszedł do jednego ze sklepów i kupił butelkę alkoholu. Wypił i zasnął. Wcześniej miał powiedzieć ekspedientce, o tym, co zrobił. Kobieta wezwała policję. W mieszkaniu funkcjonariusze odnaleźli dwa ciała.

Tomasz P. musiał trafić do szpitala, gdzie jest dozorowany. Badania wykazały, że w organizmie miał ponad 5 promili alkoholu.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Komendant policji w Oławie oskarżony o jazdę pod wpływem alkoholu. Został odwołany

Jak informuje portal tuolawa.pl, nadkomisarz Paweł U. został odwołany z funkcji Komendanta Powiatowego Policji w Oławie. W nocy z soboty na niedzielę mężczyzna miał – zdaniem prokuratury – prowadzić samochód pod wpływem alkoholu. Paweł U. usłyszał już zarzuty i przyznał się do winy.

Jak informuje portal tuolawa.pl, w nocy z soboty na niedzielę Paweł U., Komendant Powiatowy Policji w Oławie (woj. dolnośląskie), miał prowadzić samochód pod wpływem alkoholu i uczestniczyć w zdarzeniu drogowym – jego pojazd miał uderzyć w barierki na poboczu drogi. Decyzję o odwołaniu U. z funkcji komendanta powiatowego podjął już Komendant Wojewódzki Policji we Wrocławiu.

„Komendant Wojewódzki już podjął decyzję o odwołaniu Pawła U. z funkcji komendanta. Prowadzone jest też postępowanie w kierunku natychmiastowego wydalenia ze służby, ponieważ jest podejrzenie jazdy w stanie nietrzeźwości, a takie zachowania, nie mogą być akceptowane w policji” – powiedział w rozmowie z portalem tuolawa.pl rzecznik Komendanta Wojewódzkiego Policji we Wrocławiu nadkom. Kamil Rynkiewicz.

Sprawą zajęła się już także oławska prokuratura rejonowa. U. postawiono zarzut kierowania pojazdem w stanie nietrzeźwości i zatrzymano prawo jazdy. Policjant przyznał się do winy, jednak odmówił składania wyjaśnień. W jego samochodzie miał znajdować się także inny policjant, również będący pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Trwają poszukiwania 3,5-letniego Kacpra. Zatrzymano pijanego ojca dziecka

Od poniedziałkowego wieczoru trwają poszukiwania 3,5-letniego Kacpra, który zaginął w Nowogrodźcu na Dolnym Śląsku. Chłopiec był z ojcem na spacerze, około godziny 19. mężczyzna stracił syna z oczu. Jak ustalił reporter RMF FM Mateusz Czmiel, w chwili zaginięcia Kacpra jego ojciec był nietrzeźwy. Co więcej, mężczyzna był poszukiwany w innej sprawie i został przez policję zatrzymany. Jak donosi Mateusz Czmiel, poszukiwania 3,5-latka prowadzi na miejscu, podobnie jak przez całą noc, kilkudziesięciu policjantów, strażaków i żołnierzy Wojsk Obrony Terytorialnej.

Do akcji skierowano policyjny śmigłowiec i specjalną grupę z dronem, które za pomocą kamer termowizyjnych z powietrza patrolują obszar, na którym może znajdować się Kacper. Z kolei grupa nurków wraz ze strażakami z łodzi przeszukuje z pomocą sonaru pobliską rzekę Kwisa.

Na pomoc ruszyły także grupy z psami tropiącymi i okoliczni mieszkańcy.

W momencie zaginięcia chłopiec miał na sobie czarne spodnie bojówki, koszulkę w biało-czerwone paski z rysunkiem Myszki Miki i szare sportowe buty. Może mieć przy sobie rowerek biegowy. Każdy, kto widział Kacpra lub może mieć jakiekolwiek informacje nt. miejsca jego pobytu, proszony jest o kontakt z policją pod numerami telefonu: 75 6496 200 lub 75 6496 201.

Ojciec był pod wypływem alkoholu

Pierwsze informacje o zaginięciu chłopca policja otrzymała w poniedziałek około godziny 19. Kacper zniknął z oczu ojca podczas zabawy na ul. Lubańskiej w Nowogrodźcu. Jak ustalił reporter RMF FM, ojciec chłopca był w momencie zaginięcia syna pod wpływem alkoholu.

Co więcej, okazało się, że był poszukiwany.

„Ojciec dziecka został zatrzymany, ponieważ jest osobą poszukiwaną w związku z popełnionym przestępstwem przeciwko mieniu” – powiedziała Mateuszowi Czmielowi Anna Kublik-Rościszewska z bolesławieckiej policji.
Źródło info i foto: interia.pl

Łódź: Półtoraroczna dziewczynka wypadła z okna. Policja bada sprawę

Dramat rozegrał się około godziny 15. Dziewczynka wypadła z okna mieszkania na trzecim piętrze w kamienicy przy ul. 6 Sierpnia w Łodzi. Dziecko było pod opieką rodziców. W lokalu był jeszcze 5-letni braciszek dziewczynki. To prawdopodobnie on otworzył okno. 1,5 dziewczynka trafiła do szpitala w Łodzi po tym, jak wypadła z okna kamienicy na 3. piętrze. W mieszkaniu byli obecni rodzice 1,5-latki oraz jej 5-letni brat. Jak ustaliła policja, matka dzieci była pod wpływem alkoholu.

– Policjanci wyjaśniają okoliczności zdarzenia, do którego doszło w niedzielę ok. godz. 15 przy ul. 6 Sierpnia w Łodzi. Ze wstępnych ustaleń wynika, że w mieszkaniu znajdowali się rodzice i dwójka dzieci w wieku pięciu lat i 18 miesięcy – poinformowała rzeczniczka Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi Joanna Kącka.

W pewnym momencie 36-letni ojciec przysnął, a matka wyszła do innego pomieszczenia. Wtedy doszło do tragedii. Z ustaleń policji wynika, że to 5-latek otworzył uchylone okno. Jego siostrzyczka runęła z trzeciego piętra.

Dziecko zostało odwiezione do Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Stan 1,5-latki nie jest znany. Okoliczności tragedii bada policja. 26-latka miała 0,8 promila alkoholu w organizmie, jej partner był trzeźwy. Do policji nigdy wcześniej nie wpłynęły żadne niepokojące sygnały dotyczące tej rodziny.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Nowe info w sprawie zatrzymanego dziennikarza Kamila D. Spowodował kolizję pod wpływem alkoholu

W sobotę po południu Kamil D. miał wyjść na wolność, ale tak się nie stało. Wcześniej na posterunku pojawiła się prawniczka, która prawdopodobnie reprezentuje dziennikarza. W jej Kamil D. obecności miał złożyć zeznania w związku z piątkową kolizją. Jak ustalił nieoficjalnie portal Fakt24.pl, dziennikarz wciąż nie może tego zrobić ze względu na swój stan. By zeznawać, musi być bowiem całkowicie trzeźwy.

Portal pisze: „Na komendzie pojawiła się kobieta, prawniczka, która prawdopodobnie ma reprezentować dziennikarza. Weszła głównym wejściem. Potem jeden z policjantów przestawił jej auto na teren komendy. Kobieta wyjechał z niej tylną bramą, ale sama. Kamil D. nie wyszedł ani nie wyjechał razem z nią. To oznacza, że wciąż pozostaje do dyspozycji policjantów. Najprawdopodobniej właśnie dlatego, że wciąż nie jest w stanie złożyć zeznań”.

Do wypadku z udziałem gwiazdy dziennikarstwa doszło wczoraj wczesnym popołudniem, na trasie A1 na wysokości Piotrkowa Trybunalskiego – podaje serwis piotrkowski24.pl. Samochód, którym według świadków wydarzenia poruszał się znany dziennikarz, uderzył w pachołki rozdzielające jezdnię. Jeden z pachołków uderzył w jadący z naprzeciwka samochód.

Kiedy na miejsce przyjechała policja, okazało się, że dziennikarz jest pijany. – Kierujący miał ponad 2,5 promila w wydychanym powietrzu – poinformował serwis asp. Ilona Sidorko, oficer prasowy policji w Piotrkowie Trybunalskim. Jak wynika z relacji świadków wypadku, Kamil D. wychodząc z auta, „ledwo trzymał się na nogach”.

Kamil D. jest dziennikarzem radiowym i telewizyjnym, pracował m.in. w Telewizji Polskiej (1993-2006) i TVN-nie (2006-2015). Od października 2016 roku do kwietnia br. Kamil D. prowadził serwis Silesion.pl.
Źródło info i foto: dorzeczy.pl