Policjanci z podlaskiego Archiwum X rozpracowali zabójstwo sprzed 30 lat

Policjanci z podlaskiego Archiwum X zatrzymali podejrzanego o zabójstwo sprzed 30 lat. Śledczy rozwikłali sprawę śmierci wówczas 40-letniego mężczyzny, którego ciało z raną ciętą znaleziono na ulicy Żelaznej w Białymstoku. Podejrzany o tę zbrodnię 50-latek w białostockiej Prokuraturze Okręgowej, która nadzoruje postępowanie, usłyszał zarzut zabójstwa w warunkach recydywy. Decyzją sądu trafił do aresztu na trzy miesiące. Zgodnie z obowiązującym wówczas kodeksem karnym grozi mu kara 25 lat pozbawienia wolności.

Policjanci z podlaskiego Archiwum X wyjaśnili kolejną zbrodnię, tym razem sprzed 30 lat. To już ich 6 sprawa rozwikłana w ciągu 4 lat działania Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku. Dzięki determinacji funkcjonariuszy z Archiwum X, sprawcy, pomimo upływu lat, nie pozostają bezkarni. Tym razem śledczy wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w maju 1992 roku w Białymstoku. Wówczas to, na ulicy Żelaznej w Białymstoku został znaleziony martwy mężczyzna z raną ciętą brzucha. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie i po roku została umorzona. W tamtym czasie nie było wystarczających dowodów, aby wyjaśnić okoliczności śmierci mężczyzny.

Z inicjatywy Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, pół roku temu sprawa, trafiła do policjantów z Archiwum X. Pomimo upływu 30 lat od zbrodni, najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej zaczęli ją wnikliwie analizować ściśle współpracując z prokuraturą. Policjanci, prowadząc szereg dodatkowych czynności procesowych z jednoczesnym wykorzystaniem nowoczesnych metod badawczych, kilka miesięcy później ustalili podejrzanego o tę zbrodnię. Do zatrzymania 50-letniego białostoczanina doszło na osiedlu Białostoczek. Niczego nie podejrzewający mężczyzna wpadł w ręce podlaskich kontrterrorystów, chwilę po tym, jak wyszedł z pracy. Dzień później został doprowadzony do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku, gdzie usłyszał zarzut zabójstwa w warunkach recydywy. Jak ustalili śledczy, 50-latek ma już na koncie wyrok za zabójstwo, do którego doszło 2 miesiące po zbrodni na 40-latku. Decyzją sądu mężczyzna trafił na 3 miesiące do aresztu. Mężczyzna będzie sądzony zgodnie z kodeksem karnym, który obowiązywał w 1992 roku. Podejrzanemu grozi 25 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.gov.pl

Kolejna sprawa z Archiwum X. „To było zabójstwo”

​18 lat temu małżonkowie ze wsi Włocin Kolonia zginęli w pożarze samochodu. „Zdaniem śledczych z Archiwum X to było zabójstwo, małżeństwo zostało spalone żywcem” – powiedział rzecznik prasowy Komendanta Wojewódzkiego Policji w Poznaniu mł. insp. Andrzej Borowiak. Do zdarzenia doszło 9 lutego 2004 r. na granicy województw łódzkiego i wielkopolskiego. Na leśnej drodze pomiędzy dwiema wsiami oddalonymi od siebie 6 km następnego dnia znaleziono wrak spalonego samochodu i ciała 48-letnich małżonków Haliny i Zdzisława Bachorów.

„Policjanci, którzy zajęli się sprawą ustalili, że był to producent palet i jego żona” – powiedział mł. insp. Andrzej Borowiak.

„Nigdy nie zapomnę tego widoku” – wyznał w rozmowie z PAP Wiesław Bachor, który wspólnie z rodziną musiał zidentyfikować ciała brata i jego żony.

Zdaniem śledczych sprzed 18 lat, miejsce zdarzenia nie było przypadkowe, ponieważ we wsi Włocin Kolonia (Łódzkie) mieszkali zmarli z trojgiem dzieci w wieku 17, 22 i 23 lat, natomiast w Jamnicach (Wielkopolskie) – brat p. Zdzisława ze swoją rodziną. Tą trasą – na skróty – mężczyźni jeździli do siebie w odwiedziny.

Stwierdzono, że para wyjechała z domu, żeby odwiedzić rodzinę w Jamnicach. Prokurator z Kalisza umorzył postępowanie, dowodząc, że był to nieszczęśliwy wypadek. Jego zdaniem, podczas jazdy doszło do wybuchu pożaru ze względu na zaprószenie ognia przez niedopałek papierosa. Małżonkowie mieli być pod wpływem alkoholu i przewozić ze sobą dużą ilość bimbru.

W tę wersję od początku nie uwierzyli p. Wiesław z rodziną oraz mieszkańcy dwóch wiosek. Mój brat nigdy nie przyjechałby do mnie bez zapowiedzi, a ja nic nie wiedziałem, żeby tego dnia wieczorem wybierał się do mnie. Po drugie, on nie usiadłby za kierownicą pod wpływem alkoholu, a gdyby miał coś przywieźć w gości, to byłaby to jedna butelka – powiedział mężczyzna, który nie jest osamotniony w swoich przemyśleniach. Zdaniem mieszkańców, śledczy zlekceważyli wówczas wiele dowodów. Nie sprawdzono, czyje ślady były na śniegu koło samochodu – wskazali ludzie, do których dotarła PAP.

Dodali, że zmarła kobieta w chwili śmierci ubrana była w domową podomkę. Kto w takim stroju jeździ w gości – dziwili się. Nie chcieli wypowiadać się oficjalnie „ze strachu przed zemstą; boimy się, mordercy nadal są na wolności” – wyjaśnili. O zmarłych powiedzieli, że „to porządni, dobrzy i pracowici ludzie byli”.

W 2018 r. sprawą zainteresowali się policjanci z poznańskiego Archiwum X. Przeanalizowali akta i drobiazgowo zapoznali się z opiniami biegłych. Przyjęli wersję, że ktoś mógł mieć motyw, żeby zamordować małżonków – powiedział oficer prasowy.

W sprawie wypowiedziało się łącznie trzech biegłych sądowych z zakresu pożarnictwa. Dwie najwcześniej wykonane opinie wykluczały się wzajemnie; zdaniem pierwszej mogło dojść do zaprószenia ogniem w samochodzie, druga tę możliwość wykluczała.

Dlatego zlecono wykonanie trzeciej opinii. St. bryg. mgr inż. Tomasz Wiśniewski ze Szkoły Aspirantów Państwowej Straży Pożarnej w Poznaniu wydał opinię liczącą 90 stron. Stwierdził, że do pożaru nie przyczynił się niedopałek papierosa lub zapalona zapałka; pożar był krótki, gwałtowny i został wywołany, a stopień destrukcji ciał nie koresponduje z rzeczywistym przebiegiem pożaru pojazdu.

Podpalacze sięgając po proste techniki używają środków ulegających często całkowitemu zniszczeniu, które nie pozostawiają charakterystycznych śladów. W ten sposób zacierają swoje działanie, co uniemożliwia przeprowadzenia badań laboratoryjnych w celu ustalenia przyczyn pożaru – ocenił biegły z 20-letnim stażem pracy.

Andrzej Borowiak dodał, że „biegli nie stwierdzili żadnych uszkodzeń albo zwarcia instalacji elektrycznej, które mogły spowodować pożar. Doszli do zaskakujących wniosków, że szyby auta były opuszczone a pożar wybuchł w przedniej części kabiny. Stwierdzili, że do podpalenia mogła być użyta substancja łatwopalna” – powiedział Andrzej Borowiak.

Ustalono również, że jedna z ofiar w chwili pożaru jeszcze żyła; para nie była pod wpływem alkoholu.

W zawiadomieniu do Prokuratury Okręgowej w Ostrowie Wlkp. z 2018 r. funkcjonariusze Archiwum X wytypowali podejrzanych o morderstwo. Jedna z osób usłyszała zarzuty.

Zdaniem śledczych z Poznania, nieprzytomni małżonkowie zostali wywiezieni samochodem do lasu. Tam zostali przesadzeni na miejsce kierowcy i pasażera a następnie oblani dużą ilością alkoholu etylowego. Doznali oparzeń IV stopnia, co skutkowało śmiercią.

Sprawę jednak umorzono, ponieważ postępowanie nie dostarczyło podstaw do wniesienia aktu oskarżenia.

Śledczy nie rezygnują z wyjaśnienia sprawy i apelują do osób, które mają jakiekolwiek informacje w tej sprawie, o kontakt e-mail archiwum.x@po.policja.gov.pl lub pod nr tel. 572 900 236.

Chciałbym bardzo, żeby śmierć mojego brata i jego żony zostały pomszczone, żeby mordercy odpowiedzieli za to, co zrobili – powiedział Wiesław Bachor.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci z Archiwum X zatrzymali sprawcę śmiertelnego wypadku

Policjanci z lubelskiego Archiwum X ustalili sprawcę śmiertelnego wypadku drogowego z 2001 roku. Kierujący Mercedesem wracając z kolegami znad jeziora Białe przejechał 20-letniego żołnierza, a następnie odjechał nie udzielając pomocy. Dzięki determinacji policjantów z Archiwum X sprawca pomimo upływu lat nie pozostanie bezkarny. Do zdarzenia doszło w nocy z 3 na 4 czerwca 2001 roku w miejscowości Wyryki (powiat włodawski). Kierujący samochodem przejechał 20 letniego mężczyznę a następnie odjechał nie udzielając pomocy.

Prowadzącym wówczas sprawę policjantom nie udało się ustalić kierującego. Nie było świadków tego zdarzenia ani nagrań z monitoringu. Sprawa została więc umorzona. Po niewykryte sprawy sprzed lat sięgają często policjanci z Archiwum X pracujący w Wydziale Kryminalnym komendy wojewódzkiej Policji w Lublinie. Ich zadaniem jest ponowne przeanalizowanie materiałów, zbadanie zabezpieczonych śladów i dotarcie do świadków.

W tej sprawie decydująca była praca operacyjna. Współczesne metody tej pracy zasosowane przez policjantów z Archiwum X doprowadziły do ustalenia stanu faktycznego, a co za tym idzie umożliwiły przedstawienie zarzutów sprawcy wypadku.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci z Archiwum X rozwikłali sprawę zabójstwa sprzed dekady

Policjanci z pomorskiego tzw. Archiwum X współpracując z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Gdańsku rozwikłali zbrodnię sprzed 10 lat. Kryminalni zatrzymali trzech mężczyzn podejrzanych o zabójstwo kobiety i mężczyzny. Do zbrodni doszło w 2012 roku, w jednej z miejscowości powiatu tczewskiego. W prokuraturze, mężczyźni w wieku 40, 50 i 51 lat, usłyszeli zarzuty zabójstwa i decyzją sądu zastosowano wobec nich trzymiesięczny areszt. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Policjanci z Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego oraz Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku rozwikłali sprawę zabójstwa sprzed lat. Tym razem policjanci z Archiwum X wyjaśnili zbrodnię, do której doszło we wrześniu 2012 roku, w powiecie tczewskim.

Wówczas w jednym z mieszkań znaleziono zwłoki kobiety i mężczyzny w wieku 44 i 66 lat. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie. Śledztwo zostało umorzone w sierpniu 2013 roku. Nie było wówczas wystarczających dowodów, aby wyjaśnić okoliczności tej zbrodni.

W 2017 roku sprawa trafiła do Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku. Pomimo upływu 10 lat najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej i kryminalnej zaczęli ją wnikliwie analizować we współpracy z Prokuraturą Okręgową z Gdańsku. Jeszcze raz bardzo dokładnie zweryfikowano wszystkie zebrane w tej sprawie informacje. Przesłuchano dodatkowych świadków, przebadano przy pomocy najnowszych metod zebrane w tej sprawie dowody, skorzystano z analiz biegłych z zakresu m.in. medycyny sądowej. Policjanci z wydziału wywiadu kryminalnego wykonali szczegółową analizę, która przyczyniła się do wzmocnienia materiałów w tej sprawie.

Policjanci ustalili, że związek ze śmiercią pary ma trzech mężczyzn, mieszkańców powiatu starogardzkiego w wieku 41, 50 i 51 lat. Jednym z nich jest syn ofiary, który z drugim mężczyzną zabił kobietę i swojego ojca, natomiast trzeci z nich za pieniądze pomagał im w tej zbrodni.

Dalsze ustalenia prowadzone przez pomorskich śledczych i kryminalnych pozwoliły na zatrzymanie mężczyzn. Jednocześnie do trzech domów na terenie powiatu weszli policyjni kontrterroryści. Podejrzani trafili w ręce mundurowych.

Dzień później podejrzani zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Gdańsku, która nadzoruje postępowanie. Tam dwaj mężczyźni usłyszeli zarzut zabójstwa, trzeci zarzut ułatwienia popełnienia przestępstwa – zabójstwa. Decyzją sądu mężczyźni trafili na trzy miesiące do aresztu. Za tego typu przestępstwa grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Zatrzymany zgwałcił i zabił pielęgniarkę w Białymstoku

Policjanci z podlaskiego Archiwum X ustalili tożsamość i miejsce pobytu mężczyzny podejrzanego o brutalny gwałt i zabójstwo 30-letniej pielęgniarki. Do zbrodni doszło w 2001 r. w Białymstoku. 43-latek ukrywał się w Anglii. Do wstrząsającej zbrodni doszło w sierpniowy wieczór 2001 r. na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. 30-letnia pielęgniarka została zaatakowana kilkanaście metrów od bloku, w którym mieszkała. Sprawca brutalnie zgwałcił kobietę i ograbił z biżuterii.

Na skutek poniesionych obrażeń, ofiara po kilku miesiącach zmarła w szpitalu. Nie udało się jednak ustalić sprawcy, dlatego w sierpniu 2002 r. śledztwo zostało umorzone. W 2020 roku śledczy ponownie zajęli się tą zbrodnią. Na początku ubiegłego roku nastąpił przełom w sprawie i funkcjonariusze ustalili podejrzanego o tę zbrodnię oraz miejsce jego pobytu. Okazało się, że 43-latek od ponad 15 lat ukrywa się w Anglii, w jednej z miejscowości na południe od Manchesteru. Mężczyzna został zatrzymany, a pod koniec lutego ekstradowano go do Polski.
Źródło info i foto: o2.pl

Policjanci z Archiwum X wracają do sprawy Darii Młynarczyk. Wyznaczono nagrodę

Policjanci z poznańskiego Archiwum X wracają do sprawy Darii Młynarczyk, która zaginęła 9 listopada 1995 roku w Pile. Funkcjonariusze podejrzewają, że nastolatka padła ofiarą zabójstwa. Osobę, która pomoże rozwikłać sprawę czeka nagroda w wysokości 10 tys. złotych. Policjanci z poznańskiego Archiwum X wracają do nierozwiązanych spraw sprzed lat. W ich zainteresowaniu są niewykryte zabójstwa, a także zaginięcia osób, których los po wielu latach pozostaje nieznany.

Jak poinformowała w piątek podinsp. Iwona Liszczyńska z wielkopolskiej policji, jedną z takich jest sprawa zaginięcia nastoletniej Darii Młynarczyk z Piły.

– 9 listopada 1995 roku 14-letnia wówczas Daria wyszła z domu przy al. Poznańskiej i poszła do księgarni po podręcznik do nauki języka angielskiego. Tamtego dnia miała być widziana na przystanku autobusowym przy al. Poznańskiej, w rejonie ulicy Polnej w Pile. Do domu jednak nie wróciła – podała Liszczyńska.

Zwłoki zostały ukryte?

Rzeczniczka prasowa wskazała, że obecnie szczegółową analizą sprawy sprzed 25 lat zajęli się policjanci z Archiwum X Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu.

– Policjanci podejrzewają, że dziewczynka mogła paść ofiarą zabójstwa, a jej zwłoki zostały ukryte – zaznaczyła Liszczyńska.

Komendant Wojewódzki Policji w Poznaniu wyznaczył nagrodę w wysokości 10 tysięcy złotych dla osoby, która przekaże policjantom informacje mogące pomóc rozwikłać tę sprawę. Informacje należy przekazać oficerom operacyjnym dostępnym pod numerem telefonu 505 087 927.
Źródło info i foto: interia.pl

Policjanci z „Archiwum X rozwikłali zbrodnię z 2001 roku

Podejrzany o zabójstwo 30-letniej pielęgniarki został zatrzymany w Anglii. Do zbrodni doszło w 2001 roku na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. Policjanci z podlaskiego Archiwum X ustalili tożsamość i miejsce pobytu mężczyzny. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku za podejrzanym został wydany nakaz aresztowania. Śledczy rozpoczęli już procedurę deportacyjną.

Policjanci zajmujący się niewykrytymi przestępstwami z Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku wspólnie z prokuratorami z Prokuratury Okręgowej w Białymstoku rozwikłali kolejną sprawę zabójstwa. Tym razem policjanci z Archiwum X wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w sierpniowy wieczór 2001 roku, na osiedlu Sienkiewicza w Białymstoku. 30-latka została zaatakowana przez napastnika i zgwałcona. Na skutek poniesionych obrażeń, kobieta po kilku miesiącach zmarła w szpitalu. Pracujący nad sprawą policjanci odtworzyli ostatnie godziny z życia 30-latki. Kobieta była pielęgniarką i pracowała w dziecięcym szpitalu. Została zaatakowana kilkanaście metrów od swojego bloku tuż po tym, jak odprowadziła kuzynkę na przystanek autobusowy przy ulicy Piłsudskiego. Sprawcy nie przeszkadzał nawet fakt, że niedaleko miejsca zdarzenia przebywali mieszkańcy osiedla. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie. W sierpniu 2002 roku wobec niewykrycia sprawcy śledztwo zostało umorzone.

W 2020 roku sprawa trafiła do Archiwum X. Najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej wspólnie z prokuratorami zaczęli ją wnikliwie analizować. Śledczy, prowadząc szereg dodatkowych czynności z jednoczesnym wykorzystaniem najnowocześniejszych metod badawczych ustalili podejrzanego o tę zbrodnię. Śledczy ustalili również miejsce jego pobytu. Okazał się nim 42-letni białostoczanin, który ukrywał się w Anglii w jednej z miejscowości na południe od Manchesteru. Na wniosek Prokuratury Okręgowej w Białymstoku został wydany nakaz aresztowania w Wielkiej Brytanii. Podejrzany został zatrzymany w piątek 18 czerwca br. w miejscu zamieszkania. Śledczy zainicjowali już procedurę deportacyjną do Polski. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Udało się wyjaśnić sprawę zabójstwa sprzed 10 lat

Policjanci z podlaskiego Archiwum X rozwikłali zbrodnię sprzed 10 lat. Śledczy zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o zabójstwo 60-latka. Do zbrodni doszło w 2011 roku, w Suwałkach. W prokuraturze, mężczyźni w wieku 32 i 43 lat, usłyszeli zarzuty zabójstwa i decyzją sądu zastosowano wobec nich trzymiesięczny areszt. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.

Policjanci z Zespołu do Spraw Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku rozwikłali kolejną sprawę zabójstwa. Tym razem policjanci z Archiwum X wyjaśnili zbrodnię, do której doszło w kwietniu 2011 roku, w Suwałkach.

Wówczas to, zaginął 60-letni pensjonariusz jednej z suwalskich noclegowni. Początkowo, praca śledczych nie przyniosła przełomu w sprawie. W listopadzie 2013 roku śledztwo zostało umorzone. Nie było wystarczających dowodów, aby wyjaśnić okoliczności zaginięcia mężczyzny.

W sierpniu 2020 roku sprawa trafiła do Archiwum X. Najbardziej doświadczeni funkcjonariusze służby śledczej zaczęli ją wnikliwie analizować. Policjanci, prowadząc szereg dodatkowych czynności procesowych z jednoczesnym wykorzystaniem nowoczesnych metod badawczych ustalili, że zaginiony mężczyzna prawdopodobnie został zabity, a jego zwłoki – ukryte.

Policjanci ustalili też, iż prawdopodobnie podejrzanymi są 43-letni suwalczanin i 32-letni mieszkaniec powiatu łomżyńskiego. Dalsze ustalenia prowadzone przez podlaskich śledczych pozwoliły na zatrzymanie mężczyzn. Podejrzani wpadli w ręce mundurowych w minioną niedzielę, w swoich domach. Dzień później zostali doprowadzeni do Prokuratury Okręgowej w Suwałkach, która nadzoruje postępowanie. Tam mężczyźni usłyszeli zarzuty zabójstwa. Decyzją sądu 32 i 43-latek trafili na trzy miesiące do aresztu. Za to przestępstwo grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Policja.pl

Aresztowano podejrzanego o zabójstwo sprzed 16 lat

Dariusz P. został aresztowany w związku z zabójstwem 47-letniej Urszuli B., której ciało znaleziono w lipcu 2004 r. w lesie koło Stężycy na Kaszubach. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa w oparciu o badania genetyczne śladów zostawionych na miejscu zbrodni.

Rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk powiedziała, że wspólne działania prokuratury oraz funkcjonariuszy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku z tzw. Archiwum X oraz Wydziału Kryminalnego pozwoliły na przedstawienie zarzutu w sprawie zabójstwa 47-letniej Urszuli B. z lipca 2004 r.

Mieszkanka Stężycy – Urszula B. – pojechała na rowerze na grzyby rankiem 10 lipca 2004 r. Bezrobotna kobieta starała się dorobić do pensji męża, który był wówczas kierowcą PKS. Mieli sześcioro dzieci. Latem i jesienią kobieta zbierała leśne runo, które sprzedawała w stężyckim skupie. Pieniądze zarobione na zbiorach miały zostać przeznaczone na zakup pralki.

10 lipca 2004 r. pojechała w miejsce, gdzie zwykle zbierała grzyby. Przed godz. 8 rano jej ciało znalazł kierowca ciężarówki, który jechał akurat trasą Gołubie – Stężyca. Zawiadomił policję.

Udusił ofiarę i częściowo ją rozebrał

Według informacji policji zabójca udusił swoją ofiarę i częściowo ją rozebrał. Jej ciało leżało zaledwie dziesięć metrów od drogi. Kilka metrów dalej leżał rower, słoik i reklamówka z kilkoma grzybami. W trakcie śledztwa policjanci znaleźli wiele śladów zabójcy – z nich udało się odtworzyć profil DNA podejrzanego o morderstwo.

– Decyzja o przedstawieniu zarzutów została poprzedzona żmudną analizą materiału dowodowego ujawnionego i zabezpieczonego na miejscu zdarzenia. Zastosowano współczesne metody badania śladów biologicznych – tłumaczyła prokurator Wawryniuk.

Był przesłuchiwany jako świadek

Jak informuje prokuratura, weryfikacja genetyczna śladów biologicznych doprowadziła do wytypowania, a następnie zatrzymania podejrzanego o tę zbrodnię.

– Mężczyzna ten był przesłuchiwany w charakterze świadka w toku śledztwa prowadzonego w 2004 r. – dodała Wawryniuk.

We wtorek policja zatrzymała w Gdańsku 32-letniego Dariusza P.
Źródło info i foto: interia.pl

Wyjaśniono zbrodnię z 1989 roku

Funkcjonariusze z Archiwum X Komendy Głównej Policji odkryli prawdziwą wersję zdarzeń sprzed 32 lat. Zamordowano wtedy 15-letnią łodziankę, a sprawcy nie ustalono.

Po latach do sprawy powrócili Policjanci z Zespołu ds. Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji. Ponownie zbadali zabezpieczone dowody i poddali je analizie z zastosowaniem nowoczesnych technologii. Policjanci ustalili, że sprawcą zabójstwa był wówczas 21-letni znajomy kobiety.

W dniu 30 sierpnia 1989 roku, w godzinach porannych w parku im. Jana Kilińskiego w Łodzi znaleziono zwłoki 15-letniej dziewczyny. Wykonujący na miejscu czynności funkcjonariusze ustalili, że kobieta została uduszona, po czym zgwałcona. Po przeprowadzeniu szeregu czynności dowodowych 30 grudnia 1989 roku Prokuratura Rejonowa dla Dzielnicy Łódź-Widzew umorzyła postępowanie wobec niewykrycia sprawcy przestępstwa.

W styczniu 1993 roku umorzone postępowanie wznowiono, a zbrodnię przypisano „Wampirowi z Bytowa”, który ostatecznie został uniewinniony od zabójstwa 15-latki w 1996 roku.

W 2018 roku, w uzgodnieniu z Prokuraturą Krajową oraz Prokuraturą Regionalną w Gdańsku, po uzyskaniu zgody Sądu Okręgowego w Słupsku, policjanci z Archiwum X Komendy Głównej Policji ponownie zajęli się sprawą zabójstwa 15-letniej łodzianki, co doprowadziło do ustalenia sprawcy zabójstwa.

Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego Prokuratura Regionalna w Gdańsku umorzyła wszczęte śledztwo, gdyż oskarżony zmarł w 2015 r.
Źródło info i foto: Policja.pl