Policjanci zatrzymali poszukiwanego mężczyznę

Akcja zatrzymania poszukiwanego trwała kilkadziesiąt sekund. Policjanci z ostrołęckiego wydziału patrolowego w czasie wolnym od służby rozpoznali mężczyznę poszukiwanego do odbycia kary pozbawienia wolności. Dziś zostanie doprowadzony do zakładu karnego.

Dochodziła 21.15, gdy policjanci z Wydziału Patrolowego Komendy Miejskiej Policji w Ostrołęce, będąc w czasie wolnym od służby, w witrynie sklepu zauważyli znajomą im sylwetkę mężczyzny. Po chwili nie mieli już wątpliwości, że jest to 25-letni mieszkaniec Ostrołęki, który jest poszukiwany.

Wiedząc, że mężczyzna ukrywa się i jest to być może jedyna okazja, aby go zatrzymać, czujni policjanci postanowili zrezygnować ze swoich prywatnych planów i natychmiast przystąpili do działania.

Mężczyzna nie krył zaskoczenia, kiedy okazało się, że wpadł właśnie w ręce Policji. Po sprawdzeniu okazało się, że podejrzenia policjantów były słuszne. Cała akcja trwała kilkadziesiąt sekund. Mężczyzna był poszukiwany do odbycia kary pozbawienia wolności. Po ujęciu mundurowi wezwali policyjny patrol, który przejął 25-latka i osadził go w policyjnym areszcie. Poszukiwany jeszcze dziś zostanie doprowadzony do zakładu karnego.
Źródło info i foto: POlicja.pl

16-miesięczne dziecko trafiło do szpitala ze śladami pobicia. Konkubent matki w areszcie

Do szpitala w Sosnowcu z poważnymi obrażeniami głowy trafił 16-miesięczny chłopiec. Lekarze niezwłocznie powiadomili policję, która zatrzymała konkubenta matki. 28-latek usłyszał zarzuty i trafił do tymczasowego aresztu. Kilka dni temu do szpitala dziecięcego w Sosnowcu trafił 16-miesięczny chłopiec. Dziecko przywiozła jego matka, która była zaniepokojona zachowaniem syna. Według niej dziecko miało zasinienia na głowie.

Po przeprowadzonych badaniach lekarze stwierdzili poważne obrażenia głowy. Według medyków, wobec dziecka stosowano przemoc, w związku z czym została zawiadomiona policja.

„Policjanci ustalili, że kilka dni wcześniej dziecko było pod opieką konkubenta 21-letniej kobiety, który zamieszkuje w Będzinie. Policjanci z Sosnowca błyskawicznie przekazali otrzymaną informację będzińskim stróżom prawa, którzy przystąpili do zatrzymania 28-letniego mieszkańca miasta. Policjanci zabezpieczyli telefon komórkowy mężczyzny oraz matki dziecka” – informuje st. sierż. Marcin Szopa, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Będzinie.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Niemcy wydały Polsce Dominika H. Odpowie za wypadek, w którym zginął 3-latek

W czerwcu u. br. w tragicznym wypadku zginął 3-letni Wiktorek. Podejrzany o jego spowodowanie Dominik H. uciekł do Niemiec. Za mężczyzną został wydany Europejski Nakaz Aresztowania. Po kilku miesiącach niemiecki sąd zgodził się na ekstradycję. Dominik H. jest już w polskim areszcie.

Ponad pół roku niemiecki sąd rozpatrywał wniosek o ekstradycję Dominika H., który podejrzany jest o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym i ucieczkę z miejsca zdarzenia. Do koszmaru doszło 6 czerwca 2021 roku na drodze Zgorzelec – Bogatynia, w pobliżu miejscowości Koźmin. Prowadzone przez Dominika H. audi zjechało ze swojego pasa i uderzyło w prawidłowo jadącego volkswagena passata, którym podróżowała trzyosobowa rodzina. Skutki były tragiczne. W wypadku – mimo reanimacji – zginął 3-letni Wiktorek, a jego rodzice, w tym mama w zaawansowanej ciąży, zostali ranni i trafili do szpitala. Na tym jednak nie koniec. Kierowca audi, mimo próby zatrzymania przez strażaków, uciekł jak tchórz z miejsca wypadku do pobliskiego lasu. Następnie zbiegł do Niemiec, gdzie mieszka jego rodzina.
Źródło info i foto: se.pl

Nie żyje 3-latek, który w połowie lutego został skatowany przez rodziców

Nie żyje 3,5-letni Kubuś, który w połowie lutego skatowany trafił do szpitala w Radomiu – poinformowała rzeczniczka Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu Karolina Gajewska. Rodzice dziecka przebywają w tymczasowym areszcie.

Jest nam bardzo przykro. Dziecko zmarło w poniedziałek nad ranem – podała Gajewska.

W połowie lutego skatowanego chłopca z Garbatki Letniska w pow. kozienickim przywiozło do radomskiego szpitala pogotowie. Dziecko z zatrzymaniem krążenia i urazem głowy trafiło na oddział neurochirurgii szpitala, gdzie zostało poddane operacji usunięcia krwiaka mózgu. Od początku stan 3,5-latka określany był jako krytyczny i nie poprawiał się.

Prokuratura Okręgowa w Radomiu postawiła 25-letnimu ojcu chłopca zarzut usiłowania zabójstwa i znęcania się nad dzieckiem od 2019 r. do sierpnia 2021 r. Z kolei 25-letnia matka Kinga Ł. usłyszała zarzut pomocnictwa do usiłowania zabójstwa i narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia. Oboje zostali tymczasowo aresztowani.

Szokujące ustalenia

Według śledczych 3,5-letni Kuba był rzucany o ścianę i podłogę. Ojciec nie przyznał się do winy. Stwierdził, że oprócz kilku klapsów za przewinienia, nie stosował wobec chłopca przemocy. Matka przyznała, że nie podejmowała żadnych działań w związku z agresywnym zachowaniem męża, nie zawiadamiała też policji.

Śledztwo w tej sprawie przejęła od Prokuratury Okręgowej w Radomiu Prokuratura Regionalna w Lublinie. Ze względu na śmierć chłopca, śledczy prawdopodobnie zmienią zarzuty postawione rodzicom. Na razie prokuratura nie podaje jednak żadnych szczegółów.

Z uwagi na dobro śledztwa, informacja z postępowania przygotowawczego powinna być objęta tajemnicą – przekazał rzecznik Prokuratury Regionalnej w Lublinie Karol Blajerski.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Starogard Gdański: 23-letni mężczyzna, podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem dwumiesięcznej córki trafi do aresztu

„Na trzy miesiące do aresztu trafi 23-letni mężczyzna, podejrzany o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem dwumiesięcznej córki” – zdecydował w niedzielę Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim (Pomorskie). Od piątku w związku z tą sprawą w areszcie przebywa też matka niemowlęcia. O decyzji sądu ws. aresztu dla mężczyzny poinformowała rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Jak relacjonuje Polsat News, w czwartek matka dziewczynki wezwała pogotowie. Dziecko było w stanie krytycznym. Po 30-minutowej akcji reanimacyjnej zespół odstąpił od czynności, stwierdzając zgon dziecka – powiedział Polsat News Robert Wierzba, lekarz naczelny szpitala w Starogardzie Gdańskim. Nasi lekarze wysnuli podejrzenie zespołu dziecka maltretowanego – dodał.

W związku z poczynionymi ustaleniami prokurator przedstawił rodzicom dziecka zarzut zabójstwa ze szczególnym okrucieństwem, a ojcu dodatkowo posiadania narkotyków. Następnie skierował wnioski o ich tymczasowe aresztowanie – poinformował Duszyński.

W piątek Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim zastosował dwumiesięczny areszt wobec 22-letniej matki dziecka, zaś wobec ojca jedynie dozór policji. Na decyzję sądu ws. ojca dziewczynki prokuratura wniosła zażalenie.

W ocenie prokuratora ujawnione na ciele dwumiesięcznego dziecka liczne obrażenia wskazywały na zabójstwo. Ponadto, dobro postępowania i potrzeba wyjaśnienia wszystkich okoliczności śmierci dziecka wymaga, by rodzice, którzy usłyszeli zarzuty, pozostali w izolacji, co uniemożliwiłoby wpływ na ustalenia postępowania – zaznaczył Duszyński.

Starsze dzieci pary też mają siniak i zadrapania na skórze

W następstwie współpracy prokuratora z pracownikami Powiatowego Centrum Pomocy Rodzinie w Starogardzie Gdańskim, dwoje pozostałych dzieci pary umieszczono w rodzinie realizującej zadania pogotowia opiekuńczego.

Stan dzieci wskazywał na konieczność udzielenia im pomocy medycznej. U 4-letniej dziewczynki ujawniono zmiany wskazujące na konieczność przeprowadzenia wielu zabiegów chirurgicznych, uraz głowy, liczne zasinienia i zadrapania na całym ciele. Chłopczyk posiadał także liczne zasinienia oraz zadrapania na całym ciele – poinformował prokurator.

Zaraz po ujawnieniu tych okoliczności podjęto decyzję o ponownym zatrzymaniu ojca dzieci.

Zatrzymanemu ojcu uzupełniono postanowienie o przedstawieniu zarzutów o znęcanie się nad dziećmi ze szczególnym okrucieństwem i ponownie skierowano wniosek o zastosowanie tymczasowego aresztowania – wyjaśnił Duszyński.

W ramach śledztwa policja zatrzymała także trzy osoby związane z rodziną: siostrę matki, jej partnera oraz babcię dziecka, którym prokuratura postawiła zarzut nieudzielenia pomocy osobie znajdującej się w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia, za co grozi do trzech lat więzienia. Sąd zastosował wobec nich dozór policji oraz zakaz kontaktowania się między sobą. Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim wszczął postępowanie o pozbawienie rodziców władzy rodzicielskiej nad dziećmi.

Rodzicom niemowlęcia grozi kara dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Francja: Policjant zastrzelił osobę podejrzaną o morderstwo. Trafił do aresztu

Policjant w Nicei zastrzelił w środę osobę podejrzaną o morderstwo, którą zamierzał aresztować – poinformował na konferencji prasowej prokurator Xavier Bonhomme. Funkcjonariusz został umieszczony w areszcie jako podejrzany o „dokonanie umyślnego zabójstwa”.

– Jedno z aresztowań poszło nie tak, jak powinno. Z nieznanych na tym etapie przyczyn funkcjonariuszy policji strzelił ze swojej broni do podejrzanej osoby i najwyraźniej uderzył ją w szyję. Osoba ta zmarła 45 minut później – wyjaśnił prokurator, cytowany przez AFP.

Ofiara, osoba urodzona w 1999 r., zmarła ok. godz. 12:30. Według Bonhomme’a nie ma informacji na temat jej przeszłości kryminalnej. Jak dodał prokurator, nie znaleziono broni, która mogłaby należeć do ofiary. Interwencja policji miała miejsce w centrum Nicei, w odległości około pół kilometra od Promenady Anglików. AFP podała, powołując się na świadka, że padł tylko jeden strzał.

Funkcjonariusz, pełniący służbę w brygadzie poszukiwawczo-interwencyjnej policji sądowej w Nicei, został umieszczony w areszcie jako podejrzany o „dokonanie umyślnego zabójstwa”. Nicejski prokurator przekazał, że w ramach policyjnej akcji zatrzymano kilka osób związanych ze sprawą bożonarodzeniowego morderstwa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Stefan W. z aktem oskarżenia ws. zabójstwa Pawła Adamowicza

Koniec śledztwa w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Do sądu skierowany został akt oskarżenia przeciwko Stefanowi W. – poinformowała Prokuratura Okręgowa w Gdańsku. Stefanowi W. zarzucono dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Zarzucono mu również zmuszanie innej osoby do określonego zachowania. Jak czytamy w komunikacie prokuratury, „obu przestępstw oskarżony dopuścił się w warunkach powrotu do przestępstwa, a w chwili ich popełnienia miał ograniczoną poczytalność”. Oskarżony przebywa w areszcie. Stefan W. nie przyznał się do popełnienia zarzuconych mu przestępstw.

Sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary

Podczas śledztwa Stefan W. został poddany badaniom sądowo-psychiatrycznym, w tym połączonym z obserwacjami sądowo-psychiatrycznymi. W sprawie uzyskano trzy opinie dotyczące kwestii poczytalności. W trzeciej, rozstrzygającej biegli orzekli, że w chwili popełnienia zarzuconych przestępstw Stefan W. miał ograniczoną poczytalność.

Jak uznała prokuratura, motyw zabójstwa prezydenta Pawła Adamowicza został przedstawiony przez Stefana W. w oświadczeniu wygłoszonym przez niego bezpośrednio po dokonaniu ataku. Jak napisano w komunikacie prokuratury, „była to chęć dokonania zemsty z powodu niesłusznego i zbyt wysokiego, według oskarżonego, wyroku za rozboje z użyciem niebezpiecznego narzędzia”. „Oskarżony utożsamiał osobę Prezydenta Miasta Gdańska ogólnie z osobami, które sprawowały wszelką władzę, w tym sądowniczą w czasie, gdy zapadł wobec niego skazujący wyrok” – czytamy w piśmie.

Stefanowi W. grozi od 12 lat więzienia do dożywocia. Jak zaznacza prokuratura, wobec sprawcy, który w chwili czynu miał ograniczoną poczytalność, sąd może zastosować nadzwyczajne złagodzenie kary. Nie oznacza to jednak, że tak się w tym przypadku stanie.

„Proces powinien odbyć się publicznie”

Zabójstwo odbyło się na oczach tysięcy ludzi, za pośrednictwem mediów widziały je miliony. Musimy poznać prawdę o motywach, autorytetach oraz idolach zabójcy. Zbrodni dokonano publicznie, dlatego też proces powinien odbyć publicznie, bez wyłączenia jawności – powiedział dziennikarzowi RMF FM już po ogłoszeniu informacji o akcie oskarżenia Piotr Adamowicz, brat zamordowanego prezydenta Gdańska.

Obrońca Stefana W., adwokat Marcin Lipski przyznał nam, że nie rozmawiał jeszcze ze swoim klientem o tym, czy jego zdaniem proces powinien być jawny, czy nie. Proces będzie dotyczył głównie ocenienia poczytalności sprawcy. Ustalenie stanu faktycznego nie będzie najważniejsze, bo ten jest w miarę jasne. Wszyscy wiedzą, jakie są wątpliwości związane ze zdrowiem psychicznym mojego klienta – powiedział RMF FM Lipski.

Tragedia w czasie gdańskiego finału WOŚP

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został zaatakowany 13 stycznia 2019 roku, podczas miejskiego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, który zorganizowano na gdańskim Targu Węglowym. W trakcie tak zwanego „światełka do nieba” został ciężko raniony nożem przez 27-letniego wówczas Stefana W. Zmarł następnego dnia w szpitalu.

Na nagraniach wideo ze sceny WOŚP widać, jak Stefan W. przebiega przez scenę, na której stoi Adamowicz i zadaje prezydentowi kilka ciosów nożem. Po ataku 27-latek uniósł ręce w geście zwycięstwa. Zanim został obezwładniony, chodził po scenie i wykrzyczał: „Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Bus śmiertelnie potrącił 6-latkę. Kierowca w areszcie

Sąd aresztował na trzy miesiące 23-letniego kierowcę, który w czwartek śmiertelnie potrącił 6-letnią dziewczynkę przechodzącą na zielonym świetle przez przejście dla pieszych. Do tragedii doszło w Wejherowie. Mężczyzna został aresztowany na trzy miesiące.

Do wypadku doszło w czwartek o godz. 12:40 w Wejherowie. Dziewczynka w towarzystwie dorosłego opiekuna i innego dziecka weszła na przejście dla pieszych na ul. Gdańskiej. Wjechał na nie – pomimo włączonego czerwonego światła dla pojazdów – kierujący mercedesem sprinterem 23-latek.

Kierujący nie ustąpił pierwszeństwa znajdującej się na przejściu 6-letniej dziewczynce i potrącił ją. Dziecko doznało obrażeń, w następstwie których zmarło w szpitalu – dodała rzeczniczka prasowa Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Grażyna Wawryniuk.

Prokurator zarzucił mężczyźnie umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu lądowym i nieumyślne spowodowanie wypadku, w wyniku którego zginęło dziecko.

Mężczyzna przesłuchany w charakterze podejrzanego przyznał się do popełnienia zarzuconego mu przestępstwa. Złożył wyjaśnia, z których wynika, że nie obserwował w sposób prawidłowy drogi – tłumaczyła prokurator Wawryniuk.

Mężczyźnie grozi 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Aresztowana na Białorusi Andżelika Borys potrzebuje pomocy lekarskiej

Andżelika Borys, szefowa Związku Polaków na Białorusi od ponad ośmiu miesięcy jest przetrzymywana w areszcie w mieście Żodzina pod Mińskiem. Białoruskie media alarmują o jej złym stanie zdrowia, pisząc, że wygląda na bardzo chorą i pilnie potrzebuje pomocy lekarskiej.

„Niepokojące wieści o stanie zdrowia Andżelika Borys docierają do nas zza murów Więzienia Śledczego nr 8 w Żodzinie, w którym jest przetrzymywana prezes Związku Polaków na Białorusi” – czytamy na stronie znadniemna.pl, organu prasowego Związku Polaków na Białorusi.

Serwis znadniemna.pl poinformował o pogarszającym się zdrowiu szefowej Związku Polaków na Białorusi Andżeliki Borys. Jak wynika z komunikatu, Borys, która od ośmiu miesięcy jest przetrzymywana w więzieniu, ma problemy natury gastrologicznej.

„Ze źródeł, których nie możemy ujawnić, dowiadujemy się, że prezes ZPB wygląda na bardzo chorą i potrzebuje pilnego zbadania przez lekarza z wykorzystaniem sprzętu USG oraz innych badań m.in. krwi, które mogłyby wykluczyć bądź potwierdzić, że więziona przez ponad osiem miesięcy przez reżim Aleksandra Łukaszenki liderka polskiej mniejszości narodowej na Białorusi ma zaawansowaną chorobę natury gastrologicznej, schorzenie wątroby, bądź inną dolegliwość” – czytamy na stronie znadniemnapl.

Z komunikatu wynika, że docierające do portalu opisy Andżeliki Borys wskazują, że „wygląda ona na bardzo wycieńczoną, ma ziemisto-żółty kolor cery, co mogłoby wskazywać m.in. na schorzenie wątroby, oraz intensywnie traci włosy”. Wskazano, że potrzebuje ona specjalistycznych badań, by stwierdzić, czy objawy te są wynikiem schorzeń, na które cierpi, czy są objawem nowej choroby, którą nabyła przebywając od ośmiu miesięcy w ciężkim Więzieniu Śledczym nr 8 w Żodzinie pod Mińskiem.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zatrzymano podpalacza recydywistę

Nowosądeccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości przeciwko mieniu zatrzymali sprawcę pięciu podpaleń, do których doszło w ciągu ostatnich dwóch miesięcy na terenie Nowego Sącza. 30-latek usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia na kwotę blisko 80 tys. złotych, a przestępstw tych dopuścił się w warunkach recydywy.

We wrześniu i październiku br., na terenie Nowego Sącza doszło do kilku podpaleń. Sprawca szczególnie upatrzył sobie wózki dziecięce pozostawiane na klatkach schodowych bloków. We wrześniu podłożył ogień pod dwa, a w październiku pod kolejny. W wyniku działania ognia uszkodzeniu oprócz wózków uległy również klatki schodowe, gdzie zostały m.in. nadpalone ściany oraz drzwi. Dodatkowo, w tym samym okresie sprawca podpalił dwa zaparkowane na ulicach Nowego Sącza pojazdy – osobowego mercedesa oraz skuter. Ogień zniszczył również volkswagena, który był zaparkowany obok skutera oraz elewację pobliskiego budynku.

W każdym przypadku na miejscu zdarzenia śledczy przeprowadzili dokładne oględziny i zabezpieczyli ślady, które jednoznacznie wskazywały, że są to podpalenia i że dokonała ich ta sama osoba. Funkcjonariusze zebrali obszerny materiał dowodowy i 17 listopada br. zapukali do drzwi mieszkania podejrzewanego 30-letniego sądeczanina. Mężczyzna został zatrzymany i przewieziony do Komendy Miejskiej Policji w Nowym Sączu. Po nocy w policyjnym areszcie usłyszał zarzuty dokonania pięciu podpaleń (z art. 288 §1 kk). Za uszkodzenie mienia grozi do 5 lat pozbawienia wolności, ale z uwagi na to, że mężczyzna dopuścił się tych przestępstw w krótkich odstępach czasu i z wykorzystaniem takiej samej sposobności, jak również w warunkach recydywy, sąd może orzec wyższy wymiar kary. Dodatkowo, wobec sprawcy prokurator zastosował dozór policyjny oraz zakaz zbliżania i kontaktowania się z pokrzywdzonymi.
Źródło info i foto: Policja.pl