Dyrekcja więzienia pomagała osadzonym? Sześciu pracowników usłyszało zarzuty

W wyniku śledztwa Centralnego Biura Antykorupcyjnego dyrektorka Zakładu Karnego w Nowogardzie oraz jej zastępca zostali tymczasowo aresztowani. Oboje usłyszeli zarzuty dotyczące m.in. korupcji i przekroczenia uprawnień. Grozi im do 10 lat więzienia. W sumie funkcjonariusze Centralnego Biura Antykorupcyjnego zatrzymali sześć osób. Wśród nich jest dyrektorka Zakładu Karnego w Nowogardzie Luiza W., która najbliższe 30 dni spędzi w areszcie. Trzymiesięczny areszt zastosowano natomiast wobec jej zastępcy, kapitana Roberta B.

„Jednocześnie agenci CBA przeszukali i zabezpieczyli materiały dowodowe na terenie trzech placówek penitencjarnych podległych Okręgowemu Inspektoratowi Służby Więziennej w Szczecinie oraz mieszkań prywatnych” – przekazało CBA w komunikacie.

Na podstawie zebranego materiału dowodowego zatrzymanym przedstawiono zarzuty korupcyjne oraz przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków służbowych. Śledztwo dotyczy wręczenia korzyści majątkowych funkcjonariuszom Służby Więziennej. Proceder miał trwać w latach 2019-2020. Dyrektorce placówki oraz jej zastępcy grozi kara pozbawienia wolności do 10 lat. Z nieoficjalnych ustaleń TVP3 Szczecin pracownicy więzienia mieli współpracować z osadzonymi, członkami grup przestępczych.
Źródło info i foto: wp.pl

Siemianowice Śląskie: 48-latek zabił swoją matkę. Do ciężko rannej wezwał księdza

Policjanci z Siemianowic Śląskich zatrzymali 48-latka, który najpierw pobił, a po kilku godzinach zabił swoją matkę, zadając jej kilka ran nożem w okolicy szyi. Do ciężko rannej 73-latki nie wezwał pogotowia, tylko księdza. To on zawiadomił policję.

W nocy z poniedziałku na wtorek siemianowiccy policjanci otrzymali zgłoszenie, że w jednym z mieszkań mogło dojść do zabójstwa. – Gdy przyjechali na miejsce, w łóżku leżała kobieta, która nie dawała oznak życia, a jej ciało, jak i łóżko były zakrwawione. W mieszkaniu był jej 48-letni syn, którego policjanci zatrzymali pod zarzutem zabójstwa – poinformowała Komenda Miejska Policji w Siemianowicach Śląskich.

Jak wynika z dotychczasowych ustaleń, 48-latek przyszedł do mieszkania swojej matki po południu, doszło do kłótni, w trakcie której zaczął ją bić i kopać.

Następnie nakazał 73-latce pozostanie w łóżku. Pomimo że wystraszona kobieta tak właśnie zrobiła, po upływie kilku godzin mężczyzna chwycił za nóż i zadał nim kilka ciosów swojej rodzicielce w okolice szyi. Mocno krwawiąca kobieta nie otrzymała żadnej pomocy. Wyrodny syn nie wezwał pogotowia ratunkowego, lecz postanowił zadzwonić do księdza, aby udzielił sakramentu namaszczenia – opisują policjanci.

Jak powiedział PAP sierżant sztabowy Krzysztof Toporek z siemianowickiej komendy, wezwany ksiądz rzeczywiście pojawił się w mieszkaniu. Gdy zauważył ślady krwi, zadzwonił na policję.

48-latek w chwili zatrzymania był trzeźwy, nie był wcześniej notowany. Po przedstawieniu mu zarzutu zabójstwa sąd zdecydował o aresztowaniu podejrzanego na trzy miesiące. Może mu grozić nawet kara dożywocia.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Jest areszt dla 26-letniej Magdaleny C., która przyznała się zabójstwa córki

Jest tymczasowy areszt dla 26-letniej Magdaleny C., która w kamienicy przy ul. Winklera zabiła swoją 3-letnią córkę Zuzię. W środę wieczorem poznański sąd podjął decyzję o aresztowaniu kobiety na trzy miesiące. 26-latka przyznała się do zabójstwa dziecka. Są znane również wyniki sekcji zwłok dziewczynki. Zabójstwo przy ul. Winklera w Poznaniu: Jest areszt dla 26-letniej Magdaleny C., która zabiła 3-letnią córeczkę

– „W środę późnym wieczorem sąd zadecydował, że odbędzie się posiedzenie aresztowe. Mam informację, że ta pani została tymczasowo aresztowana na trzy miesiące” – wyjaśnia prok. Łukasz Wawrzyniak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.

Znane są również wstępne wyniki sekcji zwłok dziewczynki.

– „Bezpośrednia przyczyna zgonu Zuzanny był ostry krwotok zewnętrzny i wewnętrzny spowodowany raną kłutą klatki piersiowej penetrującą do prawej i lewej komory serca. Jedna skuteczna rana spowodowała krwotok, a wcześniej uszkodzenie serca” – podaje prokurator.

Przypomnijmy, do zabójstwa doszło we wtorek, 4 maja w kamienicy przy ul. Winklera w Poznaniu. 26-letnia Magdalena C. zabiła swoją 3-letnią córeczkę, zadając jej co najmniej trzy ciosy nożem. Dziewczynka z głęboką raną serca trafiła do szpitala. Niestety nie udało się jej uratować. Dziecko zmarło na stole operacyjnym. 26-latka została zatrzymana, przyznała się do wini, złożyła też obszerne wyjaśnienia.

– „Tłumaczyła, że wcześniej sama się okaleczała, miała problemy emocjonalne po rozwodzie rodziców. Bała się, że nie będzie mogła dokładać się matce do finansów i nie da rady utrzymać siebie i dziecka” – mówił prok. Wawrzyniak.

Kobieta przyznała śledczym, że od piątku planowała samobójstwo rozszerzone. Chciała odebrać sobie życie, ale nie chciała zostawić córki samej, dlatego najpierw ją zabiła, ale potem nie była już w stanie targnąć się na swoje życie.
Źródło info i foto: polskatimes.pl

Ogromna kontrabanda ukryta w kalafiorach

Policjanci z Zarządu w Łodzi CBŚP wspólnie z funkcjonariuszami dolnośląskiej Krajowej Administracji Skarbowej przejęli 154 kg marihuany. Narkotyki warte ok. 4,5 mln zł zostały przemycone do Polski z Hiszpanii w transporcie z kalafiorami. Do sprawy zatrzymano i aresztowano dwóch kierowców, którzy na zmianę prowadzili pojazd ciężarowy z naczepą oraz właściciela firmy.

Funkcjonariusze CBŚP zwalczający przestępczość narkotykową uzyskali informację, że drogą lądową może dochodzić do przemytu narkotyków. Kontrabanda miała być transportowana samochodem ciężarowym jadącym przez granicę niemiecko-polską. Natychmiast ta informacja została sprawdzona.

Wszystko wydarzyło się na jednym z parkingów w okolicach Jędrzychowic. Tam okazało się, że jadące z Hiszpanii do Polski 16 ton kalafiorów skrywało „lewy” towar. Policjanci z Zarządu w Łodzi Centralnego Biura Śledczego Policji wspólnie z funkcjonariuszami Dolnośląskiego Urzędu Celno-Skarbowego we Wrocławiu (KAS) skontrolowali dokładnie samochód ciężarowy. W działaniach uczestniczył również pies służbowy KAS, przeszkolony w wykrywaniu substancji psychoaktywnych.

Akcja zakończyła się pełnym sukcesem służb. Po rozładowaniu legalnego towaru odkryto, że naczepa pojazdu posiada ukrytą skrytkę w podłodze. Po zdemontowaniu wierzchniej warstwy podłogi, funkcjonariusze znaleźli plastikowe worki wypełnione suszem roślinnym. Towar wypełniał niemal całą powierzchnię podłogi naczepy. Po przeprowadzeniu badań okazało się, że jest to 154 kg (brutto) marihuany, wartej około 4,5 mln zł.

Do sprawy zatrzymano dwóch kierowców, którzy na zmianę prowadzili pojazd oraz właściciela firmy. W Łódzkim Wydziale Zamiejscowym Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej w Łodzi przedstawiono im zarzuty udziału w grupie i przemytu znacznych ilości środków odurzających w postaci marihuany. Decyzją Sądu Rejonowego Łódź-Śródmieście w Łodzi zostali oni tymczasowo aresztowani.
Źródło info i foto: Policja.pl

Aresztowano podejrzanych o oszustwa metodą „na policjanta”

Ursynowscy kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o usiłowanie oszustwa metodą „na policjanta”. To sprawa, w której dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy i nawiązaniu współpracy z dyrekcją trzech banków, udało się w ostatniej chwili zablokować przelew 200 tys. zł, który wykonała 65-letnia kobieta, przekonana, że współpracuje z policjantami oraz prokuraturą. Kryminalni ustalili, że zatrzymani mężczyźni działając wspólnie i w porozumieniu, wprowadzili w błąd pokrzywdzoną i polecili jej przelać pieniądze na ich konta. Obaj zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara do 8 lat więzienia.

Prokurator, policjanci i sąd, który zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, nie mieli wątpliwości, co do przestępczej działalności 55-latka oraz jego 42-letniego kolegi z Puław.

Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że obaj mężczyźni założyli rachunki w dwóch różnych bankach. Młodszy tłumaczył policjantom, że nie wiedział nic na temat oszustwa, a w wyniku włamania skradziono mu karty bankomatowe oraz dane dostępowe do konta, chociaż, jak ustalili policjanci, nigdy nie było takiego zgłoszenia. Starszy natomiast oświadczył, że został nakłoniony do przestępstwa przez mężczyznę, którego nie zna. Za założenie rachunków i przekazanie danych miał otrzymać pieniądze, co nigdy nie nastąpiło.

Policjanci wiedzieli, że obaj mężczyźni założyli rachunki bankowe w jednym celu i że to oni, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzania pieniędzmi przez pokrzywdzoną. Podejrzani, podając się za policjanta oraz prokuratora, pod pozorem rozpracowywania grupy przestępczej, nakłonili ją do przekazania pieniędzy na wskazane konto. Oszustwo im nie wyszło, gdyż w jego trakcie do działania wkroczyli policjanci, którzy przy współpracy z kierownictwem trzech placówek bankowych w ostatniej chwili zablokowali przelewy. Teraz obu mężczyznom grożą kary do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Atak nożownika w polskim sklepie w Smethwick pod Birmingham

17-latek został śmiertelnie ugodzony nożem w polskim sklepie w Smethwick pod Birmingham w środkowej Anglii – poinformowała policja hrabstwa West Midlands. Wszystko wskazuje na to, że miejsce zabójstwa było przypadkowe, a ofiara wbiegła do sklepu uciekając przed napastnikami. Do zdarzenia doszło w sobotę po godz. 16. Jak informują media, powołując się na relacje świadków, 17-latek uciekając, wbiegł do sklepu Nowa Polka. Tam jednak dwóch napastników go dopadło i zadało kilka ciosów nożem.

Rannego chłopaka próbowali ratować przypadkowi ludzie, odwożąc go samochodem do szpitala. Auto zderzyło się niestety z dwoma innymi pojazdami. Ostatecznie nastolatek został zabrany przez karetkę pogotowia do szpitala, gdzie stwierdzono zgon.

18-latek aresztowany

W nocy z soboty na niedzielę policja aresztowała 18-latka, który jest podejrzany o zadanie śmiertelnych ciosów. Jak na razie mundurowi nie ujawnili personaliów ani ofiary, ani domniemanego sprawcy. Gazeta „Express and Star” z pobliskiego Wolverhampton poinformowała, że to już trzeci poważny akt przemocy w tych okolicach w ostatnich kilku tygodniach. Nieco ponad tydzień wcześniej inny nastolatek został poważnie ranny wskutek dźgnięcia nożem. Pod koniec marca z kolei dwie osoby zostały ranne w strzelaninie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zwłoki czterech osób w klinice w Poczdamie. 51-letnia pielęgniarka w areszcie

Paramedics leave the Oberlin Clinic hospital in Potsdam, Germany, Wednesday, April 28, 2021. German news agency dpa reported Wednesday that four people have been killed at the hospital in the eastern city of Potsdam and that a 51-year-old woman has been arrested. (Paul Zinken/dpa via AP)

Cztery ciała odkryto w środę późnym wieczorem w klinice medycznej w Poczdamie. Rzecznik policji w tym niemieckim mieście potwierdził ten fakt w rozmowie z „Bildem”. Zatrzymano 51-latkę. Zwłoki czterech osób znajdowały się w klinice. Makabryczne odkrycie potwierdził dziennikowi „Bild” rzecznik policji Torsten Herbst. Tabloid podał, że kolejna osoba została znaleziona w środku poważnie ranna.

W sprawie zatrzymano i aresztowano 51-latkę. „Kierujemy wobec niej podejrzenie” – powiedział rzecznik policji, cytowany przez „Bild”. Policja została powiadomiona o zwłokach w przychodni około godziny 21. Wiele wskazuje, że tragicznie zmarli byli pacjentami, leczyli się na oddziale opieki paliatywnej. 

Wieczorem mundurowi nie informowali, czy aresztowana w sprawie jest pielęgniarką. Z informacji portalu Potsdammer Neueste Nachrichten, podejrzana jest pracownikiem kliniki Oberlinhaus, w której doszło do zbrodni.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Piła: Łowcy pedofilów zatrzymali 42-latka. Umówił się z 12-latką na seks!

Akcja łowców pedofilów w Pile. Zatrzymano 42-letniego mieszkańca, który chciał umówić się z 12-letnią Kasią na seks! Korespondencja jaką prowadził mężczyzna jest szokująca. 42-latek wysyłał dziewczynce także paskudne treści erotyczne. Został aresztowany i odpowie za swoje czyny. Być może dzieci, z którymi pisał było o wiele więcej. Łowcy pedofilów zatrzymali w Pile 42-letniego Damiana S. Mężczyzna korespondował z 12-latką przez internet i chciał umówić się z nią na seks w Szczecinie.

– Gdy zrezygnował w ostatniej chwili ze spotkania odwiedziliśmy go w domu w Pile – przekazali łowcy pedofilów.

Na stronie Elusive Child Protection Unit Poland pojawiło się nagranie z zatrzymania 42-latka. To właśnie z niego dowiadujemy się o korespondencji mężczyzny z małą dziewczynką.

– Ejakulat to taki płyn, który zawiera plemniki, które wydostają się podczas orgazmu – pisał 42-latek.

Mężczyzna wielokrotnie pytał 12-latkę, czy rosną jej piersi i czy dotyka się w miejsca intymne. Ponadto wysyłał dziewczynce filmiki erotyczne. 42-latek w rozmowie z łowcami pedofilów powiedział, że nie miał świadomości z kim pisał oraz, że robił to z nudów.

Na miejscu zjawili się policjanci z pilskiej komendy, którzy aresztowali mężczyznę.
Źródło info i foto: se.pl

Dostarczył broń terroryście, który zabił 87 osób. Zatrzymano wspólnika zamachowca

28-letni imigrant z Albanii został aresztowany w środę w prowincji Caserta na południu Włoch. Służby uważają, że to domniemany wspólnik zamachowca z Nicei, który 14 lipca 2016 roku zabił na nadmorskiej promenadzie 87 osób. O zatrzymaniu mężczyzny poinformowały włoskie media. Według mediów, powołujących się na organy ścigania, Albańczyk zatrzymany przez policjantów w miejscowości Sparanise, był poszukiwany na podstawie europejskiego nakazu zatrzymania na wniosek władz francuskich.

Uważają one, że jest on wspólnikiem terrorysty Mohameda Lahouaieja Bouhlela, ponieważ dostarczył mu broń.

Zamach podczas obchodów Dnia Bastylii

Wieczorem 14 lipca 2016 roku, czyli w dniu święta narodowego Francji, mieszkający w tym kraju Tunezyjczyk staranował ciężarówką bariery na Promenadzie Anglików w Nicei i wjechał w tłum ludzi. Zamachowiec został zastrzelony przez policję. W jego samochodzie znaleziono broń. W zamachu zginęło 87. Kilka dni po zdarzeniu, do jego dokonania przyznało się Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest zażalenie prokuratury na decyzję sądu ws. zwolnienia Sławomira Nowaka z aresztu

Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła pisemne zażalenie na decyzję sądu o odmowie przedłużenia aresztu Sławomirowi Nowakowi. Według prokuratorów były minister transportu może próbować uciec z kraju.

– Pismo zostało przekazane do Sądu Apelacyjnego w Warszawie za pośrednictwem Sądu Okręgowego w Warszawie – poinformowała cytowana przez PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

Pisemne zażalenie prokuratury jest zgodne z wcześniejszymi zapowiedziami. „Decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie dla prawidłowego biegu postępowania przede wszystkim poprzez stworzenie podejrzanemu możliwości ucieczki z kraju, a także umożliwienie mu mataczenia” – podkreślała w komunikacie 12 kwietnia prok. Skrzyniarz. Jak dodała, „ryzyko ucieczki jest niezwykle duże z powodu bardzo wysokiego zagrożenia karą popełnionych przez niego czynów, wynoszącego nawet do 20 lat pozbawienia wolności i jego niewątpliwych kontaktów międzynarodowych, które wynikają z treści ogłoszonych mu zarzutów”. „Wyjście z aresztu umożliwi mu również wpływanie na nowych świadków, których prokuratura będzie przesłuchiwać, a także na współpodejrzanych, z którymi Sławomir N. będzie konfrontowany” – czytamy.

Tvn24.pl nieoficjalnie podawał, że według sądu nie zachodziła obawa, iż Nowak będzie mataczył w śledztwie. Ponadto stwierdził, że w postępowaniu prokuratury i CBA były uchybienia.

Sprawę Nowaka komentował w Radiu Zet Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. – Moim zdaniem ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika bardzo duże prawdopodobieństwo, że Sławomir Nowak jest winny i dopuścił się korupcji. Gdyby było inaczej, sąd nie zastosowałby aresztu i miliona złotych kaucji – powiedział.

Jabłoński przyznał, że „okres dziewięciu miesięcy powinien być wystarczający do tego, aby przedstawić zarzuty, przeprowadzić czynności dowodowe i sporządzić akt oskarżenia”. – I chciałbym, żeby tak funkcjonowała prokuratura, żeby to możliwe. Czasami to nie jest możliwe z przyczyn obiektywnych. Czy tak jest w tej sprawie – nie wiem – mówił.

Sławomir Nowak, były szef gabinetu politycznego premiera Donalda Tuska i prezes ukraińskiej państwowej agencji drogowej Ukrawtodor, został zatrzymany w lipcu w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i praniem brudnych pieniędzy. Złożył wyjaśnienia w prokuraturze i usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji od października 2016 do września 2019 roku.

Śledztwo prowadzą jednocześnie Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a także Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna w Kijowie oraz Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy. Postępowanie jest rozwojowe, cały czas gromadzone i analizowane są w sprawie materiały dowodowe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl