Atak nożownika w polskim sklepie w Smethwick pod Birmingham

17-latek został śmiertelnie ugodzony nożem w polskim sklepie w Smethwick pod Birmingham w środkowej Anglii – poinformowała policja hrabstwa West Midlands. Wszystko wskazuje na to, że miejsce zabójstwa było przypadkowe, a ofiara wbiegła do sklepu uciekając przed napastnikami. Do zdarzenia doszło w sobotę po godz. 16. Jak informują media, powołując się na relacje świadków, 17-latek uciekając, wbiegł do sklepu Nowa Polka. Tam jednak dwóch napastników go dopadło i zadało kilka ciosów nożem.

Rannego chłopaka próbowali ratować przypadkowi ludzie, odwożąc go samochodem do szpitala. Auto zderzyło się niestety z dwoma innymi pojazdami. Ostatecznie nastolatek został zabrany przez karetkę pogotowia do szpitala, gdzie stwierdzono zgon.

18-latek aresztowany

W nocy z soboty na niedzielę policja aresztowała 18-latka, który jest podejrzany o zadanie śmiertelnych ciosów. Jak na razie mundurowi nie ujawnili personaliów ani ofiary, ani domniemanego sprawcy. Gazeta „Express and Star” z pobliskiego Wolverhampton poinformowała, że to już trzeci poważny akt przemocy w tych okolicach w ostatnich kilku tygodniach. Nieco ponad tydzień wcześniej inny nastolatek został poważnie ranny wskutek dźgnięcia nożem. Pod koniec marca z kolei dwie osoby zostały ranne w strzelaninie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Nakaz aresztowania dla 532 osób w Turcji

Prokuratura w Turcji wydała nakaz aresztowania 532 osób, które są oskarżone o związki z Fethullahem Gulenem. Islamski kaznodzieja uważany jest za inspiratora nieudanego puczu wojskowego z 2016 roku. Turecka prokuratura wydała nakaz aresztowania 532 osób, w tym 459 czynnych wojskowych, oskarżanych o związki z islamskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem – podała w poniedziałek agencja Anatolia.

Śledztwo w tej sprawie prowadzone jest w 62 prowincjach. W samym Stambule nakazano aresztowanie 258 osób, w tym czterech pozostających w służbie pułkowników, jednego podpułkownika, dziewięciu majorów i 24 kapitanów – przekazała państwowa agencja informacyjna. W Izmirze prokuratura wydała nakaz aresztowania 274 osób, również głównie spośród czynnego personelu wojskowego.

Pozostający w USA Gulen jest oskarżany przez turecki rząd i prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana o kierowanie próbą zamachu stanu poprzez ruch określany przez Ankarę jako FETO. Gulen zaprzecza tym zarzutom. W udaremnionym przez władze puczu zginęło ponad 250 osób.

W następstwie próby wojskowego przewrotu toczą się postępowania przeciwko ok. 80 tys. osób, ok. 150 tys. urzędników i wojskowych zostało wyrzuconych z pracy lub zawieszonych w obowiązkach, z armii wydalono ponad 20 tys. żołnierzy – przypomina agencja Reutera.
Źródło info i foto: interia.pl

Sławomir Nowak wyjdzie z aresztu

Warszawski sąd okręgowy zdecydował, że Sławomir Nowak wyjdzie z aresztu. Oskarżyciel publiczny wnioskował, aby były szef Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy został za kratkami do lipca. Nowak podejrzany jest o korupcję. Sąd zastosował wobec niego środki zapobiegawcze, między innymi zakaz opuszczania kraju. Obrończyni Nowaka zapowiedziała, że w sprawie ujawnione zostaną „bezprawne działania podejmowane przez organy ścigania i państwo”.

Termin dotychczas stosowanego wobec Sławomira Nowaka tymczasowego aresztowania upływa w piątek 16 kwietnia. Były minister trafił do Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka w lipcu 2020 roku.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoznawał wniosek prokuratora o przedłużenie aresztu Nowakowi. Posiedzenie rozpoczęło się po godzinie 8. Sędzia Agnieszka Domańska mimo szeroko argumentowanego wniosku prokuratora, nie przedłużyła byłemu ministrowi transportu aresztu o kolejne trzy miesiące.

Sąd zastosował wobec Nowaka wolnościowe środki zapobiegawcze: policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu i nakaz wpłaty jednego miliona złotych poręczenia majątkowego.

Obrońca: bezprawne działania organów ścigania i państwa będą ujawnione

Decyzję sądu komentowała obrończyni Nowaka adwokat Joanna Broniszewska. – Sławomir Nowak opuści areszt w dniu dzisiejszym. Nie ukrywam ogromnej satysfakcji i radości z tego powodu – oświadczyła, zaznaczając, że nie ujawni na tym etapie szczegółów postępowania.

– Mogę zapewnić, że szczegóły z tym związane, w tym także działania bezprawne, podejmowane przez organy ścigania i państwo na pewno będą ujawnione w toku tej sprawy. Na ten temat będziemy się wypowiadać i zajmiemy stosowne stanowisko – zapowiedziała.

Mecenas wyjaśniła, że sąd skorzystał ze swojego uprawnienia i postanowił o natychmiastowym uchyleniu aresztu, mimo że dotychczas stosowany środek zapobiegawczy miał trwać do 16 kwietnia.

Prokurator: decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zapowiedziała, że odwoła się od poniedziałkowej decyzji sądu. Ma na to siedem dni.

Prokurator Aleksandra Skrzyniarz oceniła, że „decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie dla prawidłowego biegu postępowania przede wszystkim poprzez stworzenie podejrzanemu możliwości ucieczki z kraju, a także umożliwienie mu mataczenia”. Według niej „wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów” jest „bezsporne”.

Prokurator oceniła, że istnieje niezwykle duże ryzyko ucieczki Nowaka z kraju „z powodu bardzo wysokiego zagrożenia karą popełnionych przez niego czynów, wynoszącego nawet do 20 lat pozbawienia wolności i jego niewątpliwych kontaktów międzynarodowych, które wynikają z treści ogłoszonych mu zarzutów”.

Skrzyniarz decyzję sądu nazwała „niezrozumiałą”.

Prokurator Jan Drelewski z warszawskiej Prokuratury Okręgowej, który prowadzi śledztwo przeciwko Sławomirowi Nowakowi i grupie przestępczej, którą – według prokuratury – były minister transportu miał kierować, wnioskował o przedłużenie podejrzanemu aresztu do lipca 2021 roku. Gdyby sąd uznał ten wniosek za zasadny, Nowak spędziłby w areszcie równo rok.

Zdaniem prokuratora dalsza izolacja Nowaka była konieczna nie tylko ze względu na grożącą mu surową karę do 15 lat pozbawienia wolności, ale także z uwagi na obawę matactwa procesowego. W sprawie prokuratura chce przesłuchać dodatkowych świadków i przeprowadzić dowody, na które Nowak mógłby próbować wpływać, będąc na wolności.

Na wolności są pozostali podejrzani w śledztwie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w tym przyjaciel byłego ministra Jacek P., który jest jednocześnie podejrzanym, a jego wyjaśnienia są kluczowe dla prokuratury, bowiem przyczyniły się do przedstawienia Nowakowi kolejnych zarzutów.

Zarzuty dla Nowaka

Były szef Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy i minister transportu został zatrzymany w Trójmieście przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jest podejrzany o popełnienie kilkunastu czynów korupcyjnych, w tym przyjmowanie łapówek za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.

Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych (w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych) od Wojciecha T., byłego wiceprezesa PGE i Energi, za pośrednictwem Leszka K. Nowak miał także – według śledczych – przyjąć blisko 200 tysięcy złotych w latach 2012-2016 od byłego prezesa PKN Orlen Dariusza K. za pośrednictwem „osoby trzeciej”. PAP dowiedziała się, że „osoba trzecia” miała przekazywać Nowakowi co miesiąc 3,5 tysiąca złotych od byłego prezesa Orlenu.

7 stycznia prokurator rozszerzył Nowakowi zarzuty o przyjmowanie kolejnych łapówek i powoływanie się na wpływy. Zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych dotyczą przestępstw popełnionych w czasie, gdy był on szefem Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy (Ukrawtodor).

Pozostali podejrzani bez aresztu

W tym samym czasie CBA zatrzymało trzy osoby, które miały brać udział w tych przestępstwach. Jedną z nich był Łukasz Z., były doradca Ewy Kopacz, który – według ustaleń prokuratury – „czterokrotnie wspólnie i w porozumieniu ze Sławomirem N., przyjął pieniądze w łącznej kwocie około 1,3 miliona złotych w zamian za podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu spraw oraz zapewnienia przychylnego potraktowania spółek w postępowaniach między innymi administracyjnych, arbitrażowych oraz o charakterze międzynarodowym. Prokuratura podała, że przyjęcie korzyści majątkowych poprzedzone było faktem wywołania u osób reprezentujących spółki przekonania o posiadaniu przez Sławomira N. rozległych wpływów na arenie międzynarodowej. Pieniądze przekazywane były każdorazowo jako „opłata za fikcyjne usługi doradcze”.

„W zakresie jednego z wyżej wymienionych czynów podejrzany współdziałał z Grzegorzem W.” – dodali śledczy. Jak ustaliła PAP, Grzegorz W. to przedsiębiorca prowadzący firmę RONIN, świadczącą usługi w sektorze bezpieczeństwa biznesu dla firm i korporacji.

CBA 7 stycznia zatrzymało Pawła G., któremu prokurator Drelewski przedstawił zarzut wręczenia prezesowi spółki Europe Partners Łukaszowi Z. łapówki w wysokości 77 tysięcy złotych, którą Z. przyjął w imieniu Nowaka. Z ustaleń śledztwa wynika, że chodziło o to, by Nowak „wsparł małopolską spółkę, której wiceprezesem jest Paweł G., w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego obsługi autostrad w obwodzie lwowskim” – podała prokuratura. Łapówka miała być przekazana w formie faktury za usługi doradcze, które nie miały miejsca.

Z ustaleń PAP wynika, że Paweł G. do popełnienia tego czynu się nie przyznał, a prokurator zdecydował 8 stycznia, że podejrzany ma siedem dni na wpłacenie jednego miliona złotych kaucji, by pozostać na wolności. G. ma także zakaz kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Grzegorz W. został decyzją sądu wypuszczony bez stosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych. W śledztwie podejrzanych jest już 10 osób, a prokuratura dokonała zabezpieczeń majątkowych na łączną kwotę 7,5 miliona złotych. Postępowanie ma charakter rozwojowy, niewykluczone, że nastąpią kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: tvn24.pl

W Rosji zatrzymano Polaka podejrzanego o dokonanie brutalnego zabójstwa i zgwałcenia studentki w 1995 roku

W Rosji zatrzymano 57-latka podejrzanego o dokonanie brutalnego zabójstwa i zgwałcenia studentki, do którego doszło w Łodzi w 1995 roku. Mężczyzna wydany został stronie polskiej. Po przetransportowaniu go do Łodzi zostanie przesłuchany w Prokuraturze Rejonowej Łódź – Śródmieście. Poinformował o tym w czwartek rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania. Dodał, że podejrzanemu grozi kara pozbawienia wolności od 12 lat do dożywocia.

Rzeczniczka policji w Łódzkiem mł. insp. Joanna Kącka poinformowała, że łódzcy policjanci zakończyli konwój deportowanego z Rosji mężczyzny.

Zgwałcona i zamordowana

Do zbrodni doszło w dniu 18 czerwca 1995 roku przed południem. Jak wynika z dokonanych ustaleń 22-letnia studentka Uniwersytetu Łódzkiego w nocy poprzedzającej zdarzenia wraz ze swoim znajomym bawiła się na dyskotece w klubie „Medyk”. Wyszli razem ok. godz. 3 i poszli do akademika, w którym kobieta mieszkała. Po pewnym czasie pojawił się tam także podejrzany, który był wówczas pracownikiem ochrony klubu studenckiego „Medyk” wraz z grupą swoich znajomych. W jednym z pokoi wspólnie pili alkohol.

Studentka ze swoim znajomym niebawem udała się do swojego pokoju, gdzie położyła się spać. Została sama. Przed godziną 6 jej znajomy, który do niej na chwilę wszedł, stwierdził że śpi. Podejrzany – jak wynika z zebranych dowodów – ok. godz. 7 wraz ze znajomymi wyszedł z akademika.

– Wszystko jednak wskazuje na to, że mężczyzna wrócił, gdyż przed godziną 8 widziany był, jak próbuje ustalić, który pokój zajmuje 22–latka. Około godz. 12, jej znajomy po wejściu do pokoju stwierdził, że młoda kobieta nie żyje. Wyniki oględzin i przeprowadzonej sekcji zwłok nie pozostawiły wątpliwości co do tego, że została ona w bardzo brutalny sposób zamordowana i stała się ofiarą przemocy seksualnej – wyjaśnił Kopania. Dodał, że na ciele ofiary stwierdzono liczne obrażenia, wygląd części z nich wskazywał na to, że próbowała się bronić.

Następnego dnia policjanci starali się dotrzeć do podejrzanego. Nie zastali go w miejscu zamieszkania. Mężczyzna przestał utrzymywać jakiekolwiek kontakty ze swoją matką i znajomymi.

W toku śledztwa przeprowadzono badania śladów DNA. Stwierdzono, że na spodniach mężczyzny, znalezionych w jego mieszkaniu są ślady, z których wyizolowano profil zgodny z profilem ofiary. Natomiast, na bluzce piżamy 22–latki ujawniono DNA o profilu męskim zgodnym z wyizolowanym ze śladów pobranych z odzieży podejrzanego.

– Uwzględniając materiał dowodowy prokuratura śródmiejska prowadząca śledztwo w tej sprawie wydała postanowienie o przedstawieniu Mirosławowi Ż. zarzutu dokonania ze szczególnym okrucieństwem zbrodni zabójstwa i zgwałcenia 22–latki – powiedział Kopania.

Tropy prowadziły do Niemiec i Grecji

Jak poinformowała Kącka, sprawę przejął Zespół Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Łodzi. Z ustaleń wynikało, że mężczyzna uciekł z Polski najprawdopodobniej zmieniając tożsamość i wygląd. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. Podczas prowadzonych czynności policjanci uzyskali szereg informacji o miejscu rzekomego ukrywania się poszukiwanego. Początkowo tropy prowadziły do Niemiec, później do Grecji.

– Szeroko zakrojone międzynarodowe działania nie doprowadziły niestety na ówczesnym etapie do zatrzymania ukrywającego się ochroniarza. Pogłębiona wiedza doprowadziła ostatecznie do ustalenia prawdopodobnego adresu przebywania na terenie Rosji – informuje Kącka.

W 2020 roku poprzez ścisłą współpracę z prokuraturą ponownie zwrócono się do Biura Międzynarodowej Współpracy KGP o podjęcie działań w tym zakresie. 7 sierpnia 2020 r. aktualnie 57-letni Mirosław Ż. został zatrzymany we wskazanym przez łódzkich policjantów miejscu w Iwanowie. Prokuratura Generalna Rosji uwzględniła wniosek Ministerstwa Sprawiedliwości RP o ekstradycję. 3 lutego 2021 r. mężczyzna został przekazany do Polski. Policjanci przejęli go na przejściu granicznym.

Po jego przetransportowaniu do Łodzi zostanie przesłuchany w prokuraturze śródmiejskiej, a następnie podjęte zostaną dalsze decyzje, co do środków zapobiegawczych, w tym, co do przedłużenia czasu trwania tymczasowego aresztowania.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

W Moskwie ruszyła rozprawa Aleksieja Nawalnego

W moskiewskim sądzie rozpoczęła się rozprawa w sprawie odwieszenia wyroku Aleksiejowi Nawalnemu. Przed gmachem sądu policja zatrzymuje zwolenników rosyjskiego opozycjonisty. Nawalny osobiście uczestniczy w rozprawie; grozi mu 3,5 roku pobytu w kolonii karnej. Przed gmachem sądu dyżurują oddziały policji i OMON-u. Na sali są adwokaci Nawalnego: Olga Michaiłowa i Wadim Kobziew.

Sędzia poprosiła Nawalnego, by się przedstawił. Odparł, że na razie ona sama się nie przedstawiła. Sędzia podała swoje nazwisko. Okazało się, że krótko przed posiedzeniem doszło do zmiany sędzi i teraz sprawę rozpatruje Natalia Riepnikowa.

Protesty i aresztowania zwolenników Nawalnego

Funkcjonariusze zatrzymali około 30 działaczy opozycji, którzy przyszli, aby wyrazić solidarność z więzionym przez Kreml politykiem. Według świadków kontrole dokumentów i zatrzymania prowadzone są także w pobliżu okolicznych stacji metra. W 2014 r. Aleksiej Nawalny został skazany na 3,5 roku pozbawienia wolności w związku z oskarżeniem o finansowe nadużycia na szkodę koncernu Yves Rocher.

Aresztowany po powrocie do Rosji

Wykonanie wyroku zawieszono na pięć lat, a w 2017 r. okres tzw. próby przedłużono do 29 grudnia 2020 r. W połowie stycznia rosyjska służba więziennictwa wystąpiła do sądu o odwieszenie Aleksiejowi Nawalnemu starego wyroku. Funkcjonariusze uznali, że opozycjonista wielokrotnie naruszył warunki próby, gdy przebywał w Berlinie. Tam leczył się po próbie otrucia go nowiczokiem.

– Uważamy, że wszystko, co się dzieje z Aleksiejem, wynika z motywów politycznych. Został zatrzymany, jest w warunkach pozbawienia wolności po to, by wykluczyć go z życia politycznego – powiedziała dziennikarzom jego prawniczka Olga Michajłowa.
Źródło info i foto: TVP.info

Adwokaci Aleksieja Nawalnego zwrócą się do ETPCz w sprawie jego aresztu

Adwokaci opozycjonisty Aleksieja Nawalnego poinformowali w czwartek, że odwołają się do rosyjskiego sądu kasacyjnego w sprawie aresztowania opozycjonisty, a następnie zwrócą się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz).

Adwokat Olga Michajłowa oceniła, że decyzja sądu w podmoskiewskich Chimkach, który 18 stycznia nakazał osadzenie Nawalnego w areszcie na 30 dni, narusza trzy artykuły Europejskiej Konwencji Praw Człowieka. Prawniczka wypowiadała się po posiedzeniu sądu wyższej instancji, który w czwartek utrzymał w mocy postanowienie z 18 stycznia. – W obecnej sytuacji przyjmowane jest wszystko, czego chcą władze – zauważyła.

Uważamy, że wszystko, co się dzieje z Aleksiejem, wynika z motywów politycznych. Został zatrzymany, jest w warunkach pozbawienia wolności po to, by wykluczyć go z życia politycznego – dodała Michajłowa.

Areszt dla Nawalnego

Moskiewski Sąd Obwodowy w czwartek utrzymał decyzję o osadzeniu Nawalnego w areszcie śledczym na 30 dni, do połowy lutego. Nawalny znajduje się w moskiewskim areszcie Matrosskaja Tiszyna.

Opozycjonista został 17 stycznia zatrzymany na moskiewskim lotnisku Szeremietiewo, tuż po przylocie z Niemiec, gdzie leczył się ze skutków próby otrucia go bojowym środkiem chemicznym typu Nowiczok. 2 lutego sąd w Moskwie rozpatrzy wniosek służb więziennych, które domagają się „odwieszenia” wyroku wydanego wobec Nawalnego w 2014 roku. Grozi mu bezwzględne wykonanie kary 3,5 roku kolonii karnej.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Rzeczniczka Aleksieja Nawalnego zatrzymana przez policję. Przeszukano jej mieszkanie

Niezależna telewizja Dożd przekazała, że rzeczniczka Aleksieja Nawalnego została zatrzymana przez policję. Wcześniej funkcjonariusze przeszukali jej mieszkanie. W czwartek 21 stycznia rosyjska policja zatrzymała Kirę Jarmysz, rzeczniczkę Aleksieja Nawalnego. Wcześniej funkcjonariusze pojawili się w jej mieszkaniu i podjęli próbę przeszukania. Jarmysz odmówiła wpuszczenia ich do czasu pojawienia się adwokata. Po tym, jak mecenas przyjechał na miejsce, kobieta została zatrzymana. Prawnik poinformował dziennikarzy, że sporządzono protokół administracyjny dotyczący niepodporządkowania się poleceniom funkcjonariusza policji i drugi, dotyczący naruszenia przepisów o zgromadzeniach.

Podejrzenia o nawoływanie do nielegalnych zgromadzeń

Rzeczniczka rosyjskiego opozycjonisty przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych, że czuje się dobrze i pozostanie przez całą noc w celi dla więźniów administracyjnych. Rozprawa jest planowana na jutro, jednak dokładna godzina nie została jeszcze wyznaczona.

Niezależna telewizja Dożd przekazała również, że na jednym z moskiewskich dworców kolejowych zatrzymano innego współpracownika rosyjskiego opozycjonisty – Gieorgija Arbuzowa. Zarówno on, jak i Jarmysz są podejrzewani o nawoływanie do nielegalnych zgromadzeń.

Zatrzymanie Nawalnego

Federalna Służba Więzienna wnioskowała o umieszczenie w areszcie Aleksieja Nawalnego do czasu, gdy zostanie rozpatrzony wniosek o zmianę wyroku skazującego go na karę w zawieszeniu na karę bezwzględnego pozbawienia wolności. Wyrok w sprawie opozycjonisty został wydany w 2014 roku. Nawalny został skazany na karę 3,5 roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na pięć lat za rzekomą defraudację funduszy firmy Yves Rocher. Od czasu powrotu z Niemiec do Rosji, Aleksiej Nawalny przebywal na komisariacie policji w Chimkach. Został aresztowany zaraz po tym, jak przyleciał na moskiewskie lotnisko Szeremietiewo. W poniedziałek 18 stycznia sąd zdecydował, że opozycjonista pozostanie w areszcie do 15 lutego.
Źródło info i foto: Wprost.pl

Dziś trzecia próba aresztowania Leszka Czarneckiego

W poniedziałek Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia rozpozna wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie o tymczasowe aresztowanie Leszka Czarneckiego w związku z tzw. Aferą GetBack. Będzie to trzecie podejście sądu do tego wniosku.

Poniedziałkowe posiedzenie sądu, któremu przewodniczyć będzie sędzia Maria Pilśnik, zaplanowane jest na godz. 10. Sąd wniosek Prokuratury Regionalnej w Warszawie o aresztowanie biznesmena rozpoznać miał już 16 października, a później 16 listopada, ale oba te posiedzenia były odraczane na wniosek obrońcy Leszka Czarneckiego, mecenasa Jacka Dubois. Głównym argumentem przemawiającym za odroczeniem był brak możliwości pojawienia się na Sali głównego obrońcy biznesmena, czyli mec. Romana Giertycha, który miał zakaz wykonywania zawodu w związku z toczącym się przeciwko niemu śledztwie w Prokuraturze Regionalnej w Poznaniu. Ten problem stracił na aktualności, bo Giertych miesiąc temu wrócił do pracy.

„Prokuratura zawaliła”

Prokuratura wydała postanowienie o przedstawieniu Czarneckiemu zarzutów w związku z tzw. aferą GetBack, ale nie zostały mu formalnie ogłoszone, bo biznesmen przebywa za granicą i zdaniem prokuratury ukrywa się, dlatego od razu wniesiono o areszt. W listopadzie mec. Dubois mówił, że „prokuratura zawaliła” nie wzywając biznesmena na przesłuchanie, a ten „przebywa w miejscu zamieszkania, którego adres był znany prokuraturze i wszystkim organom finansowym”.

Podczas poprzedniej próby rozpoznania sprawy obrona złożyła do sądu wniosek o powołanie biegłego z zakresu okulistyki, który miałby przebadać Leszka Czarneckiego. Biznesmen cierpi na schorzenie, które ma mu uniemożliwiać przebywanie w warunkach aresztu śledczego. Prokuratura Regionalna w Warszawie powołała w tej sprawie biegłą dr Agatę Michalską z zakresu medycyny sądowej, która w oparciu o zawartą w aktach dokumentację medyczną orzekła, że nie widzi przeciwskazań do pozbawienia Czarneckiego wolności. Opinia została przekazana sądowi w październiku.

Fałszywa opinia?

W czwartek 17 grudnia w „Gazecie Wyborczej” ukazał się artykuł zatytułowany „Giertych skarży lekarkę, która wydała opinię dla prokuratury”. Z treści tego materiału wynika, że Leszek Czarnecki ma zwyrodnienie plamki żółtej, a opinia dotycząca jego stanu zdrowia podpisana przez dr Michalską to „kopia artykułów ze stron internetowych”. „GW” podała, że mec. Giertych złożył do Izby Lekarskiej w Łodzi skargę na dr Michalską, zarzucając jej sporządzenie fałszywej opinii, plagiat i sprzeniewierzenie się zasadom etyki lekarskiej.

Rzecznik Prasowy Prokuratury Regionalnej w Warszawie odniósł się do doniesień „GW” przypominając, że opinia biegłej Michalskiej znana jest stronom od października, a „kwestionowanie jej w przededniu (roboczym – red.) kolejnego terminu posiedzenia sądu w przedmiocie zastosowania tymczasowego aresztowania wobec Leszka Cz. jest próbą wywarcia presji nie tylko na biegłą, ale również na sąd. Próba ta ma służyć odroczeniu terminu posiedzenia zaplanowanego na 21 grudnia 2020 r.”

400 mln złotych

Portal rmf24.pl podał w październiku, że Prokuratura Regionalna dokonała zabezpieczeń na znaczną kwotę na mieniu Leszka Czarneckiego. „Kwota jest niebagatelna, robi wrażenie, jednak jest niższa niż suma szkody wyrządzonej klientom banku” – podał portal. Z informacji nieoficjalnych źródeł PAP wynika, że może to być równowartość kwoty rzędu kilkudziesięciu, nawet do stu milionów złotych. W sprawie tzw. afery GetBack prokuratura zabezpieczyła w sumie od wszystkich podejrzanych mienie, gotówkę, obligacje itp. o wartości 400 mln zł.

Śledztwo w sprawie tzw. afery GetBack zostało wszczęte 24 kwietnia 2018 r. po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. Straty szacuje się nawet na 2,6 mld zł.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Członek włoskiej mafii zatrzymany przez „łowców cieni”

Policjanci z tzw. grupy „łowców cieni” CBŚP zatrzymali 40-letniego Alberto C., który był poszukiwany na podstawie europejskiego nakazu aresztowania. Włoski wymiar sprawiedliwości zarzuca mu udział w grupie przestępczej o charakterze mafijnym. Członkowie tej grupy zajmowali się wymuszeniami, lichwą, fałszerstwami przetargowymi, przemoc osobistą czy nielegalnym posiadaniem broni.

Podczas działań we Włoszech zatrzymano 17 osób. Akcja realizowana przez Guardia di Finanza miała na celu rozbicie organizacji przestępczej zajmującej się dokonywaniem wymuszeń, lichwą, fałszerstwami przetargowymi, osobistą przemocą czy nielegalnym posiadaniem broni. 40-letni Alberto C. oskarżony jest o przynależność do grupy przestępczej o charakterze mafijnym, działającej w prowincji Katania (Sycylia). Z ustaleń włoskich śledczych wynika, że jest on wysoko postawionym członkiem w hierarchii grupy.

Przebywał w Polsce

Wszystko wskazywało na to, że w trakcie akcji Alberto C. przebywał na terenie Polski. W związku z tym za mężczyzną został wystawiony europejski nakaz aresztowania. Na jego podstawie i za pośrednictwem włoskiego oficera łącznikowego w Polsce, do działań włączyło się Centralne Biuro Śledcze Policji.

Policjanci z grupy tzw. „łowców cieni” CBŚP, najpierw zebrali wszelkie informacje o poszukiwanym, a następnie sprawdzili każdy możliwy trop, aby dotrzeć do ściganego. W wyniku ich zaangażowania i dzięki współpracy z włoskimi funkcjonariuszami policjanci ustalili, że poszukiwany członek włoskiej mafii przebywa w Krakowie. Wczoraj mężczyzna został zatrzymany. W najbliższym czasie zostanie rozpoczęta procedura ekstradycyjna.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Aresztowania po zabójstwie irańskiego eksperta do spraw jądrowych

Doradca przewodniczącego irańskiego parlamentu Hosejn Amir-Abdollahian poinformował półoficjalną agencję ISNA o aresztowaniu części osób zamieszanych w zabójstwo w listopadzie czołowego irańskiego eksperta do spraw jądrowych Mohsena Fakhrizadeha. Iran odpowiedzialnością za jego śmierć obarcza władze Izraela.

„Sprawcy tego zabójstwa, z których niektórzy zostali zidentyfikowani, a nawet aresztowani przez służby bezpieczeństwa, nie unikną sprawiedliwości” – podała ISNA, powołując się na wypowiedź doradcy przewodniczącego irańskiego parlamentu Hosejna Amira-Abdollahiana w arabskojęzycznej irańskiej telewizji Al Alam.

Zabójstwo irańskiego naukowca

Mohsen Fakhrizadeh zmarł 27 listopada w szpitalu w wyniku odniesionych ran po wysadzeniu w powietrze i ostrzelaniu samochodu, którym przemieszczał się w pobliżu Teheranu. Był szefem irańskiego programu nuklearnego „Amad” (Nadzieja), rozwijanego w latach 1989-2003.

Iran obarcza odpowiedzialnością za ten zamach władze Izraela. Bezpośrednio po ataku minister spraw zagranicznych Iranu Dżawad Zarif zasugerował, że istnieje „izraelski ślad” wskazujący na sprawstwo zabójstwa Fakhrizadeha uważanego za ojca irańskiego programu jądrowego.

W ocenie mediów zamach na Fakhrizadeha może doprowadzić do nowej fali konfrontacji w relacjach Iranu ze Stanami Zjednoczonymi, utrudniając nowemu prezydentowi USA Joe Bidenowi powrót do ducha i litery porozumienia nuklearnego z 2015 roku, zakładającego zniesienie sankcji wobec Iranu w zamian za zamrożenie programu zbrojeń jądrowych.

W 2018 roku Stany Zjednoczone wycofały się z porozumienia nuklearnego światowych mocarstw – USA, Rosji, Chin, Francji, Wielkiej Brytanii i Niemiec – z Teheranem, a prezydent Donald Trump przywrócił sankcje gospodarcze nakładane uprzednio na Iran przez USA.
Źródło info i foto: tvn24.pl