Aresztowano podejrzanych o oszustwa metodą „na policjanta”

Ursynowscy kryminalni zatrzymali dwóch mężczyzn podejrzanych o usiłowanie oszustwa metodą „na policjanta”. To sprawa, w której dzięki szybkiej reakcji funkcjonariuszy i nawiązaniu współpracy z dyrekcją trzech banków, udało się w ostatniej chwili zablokować przelew 200 tys. zł, który wykonała 65-letnia kobieta, przekonana, że współpracuje z policjantami oraz prokuraturą. Kryminalni ustalili, że zatrzymani mężczyźni działając wspólnie i w porozumieniu, wprowadzili w błąd pokrzywdzoną i polecili jej przelać pieniądze na ich konta. Obaj zostali tymczasowo aresztowani. Grozi im kara do 8 lat więzienia.

Prokurator, policjanci i sąd, który zastosował wobec podejrzanych środki zapobiegawcze w postaci tymczasowego aresztowania, nie mieli wątpliwości, co do przestępczej działalności 55-latka oraz jego 42-letniego kolegi z Puław.

Z zebranego w tej sprawie materiału dowodowego wynikało, że obaj mężczyźni założyli rachunki w dwóch różnych bankach. Młodszy tłumaczył policjantom, że nie wiedział nic na temat oszustwa, a w wyniku włamania skradziono mu karty bankomatowe oraz dane dostępowe do konta, chociaż, jak ustalili policjanci, nigdy nie było takiego zgłoszenia. Starszy natomiast oświadczył, że został nakłoniony do przestępstwa przez mężczyznę, którego nie zna. Za założenie rachunków i przekazanie danych miał otrzymać pieniądze, co nigdy nie nastąpiło.

Policjanci wiedzieli, że obaj mężczyźni założyli rachunki bankowe w jednym celu i że to oni, działając wspólnie i w porozumieniu z innymi osobami, usiłowali doprowadzić do niekorzystnego rozporządzania pieniędzmi przez pokrzywdzoną. Podejrzani, podając się za policjanta oraz prokuratora, pod pozorem rozpracowywania grupy przestępczej, nakłonili ją do przekazania pieniędzy na wskazane konto. Oszustwo im nie wyszło, gdyż w jego trakcie do działania wkroczyli policjanci, którzy przy współpracy z kierownictwem trzech placówek bankowych w ostatniej chwili zablokowali przelewy. Teraz obu mężczyznom grożą kary do 8 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Piła: Łowcy pedofilów zatrzymali 42-latka. Umówił się z 12-latką na seks!

Akcja łowców pedofilów w Pile. Zatrzymano 42-letniego mieszkańca, który chciał umówić się z 12-letnią Kasią na seks! Korespondencja jaką prowadził mężczyzna jest szokująca. 42-latek wysyłał dziewczynce także paskudne treści erotyczne. Został aresztowany i odpowie za swoje czyny. Być może dzieci, z którymi pisał było o wiele więcej. Łowcy pedofilów zatrzymali w Pile 42-letniego Damiana S. Mężczyzna korespondował z 12-latką przez internet i chciał umówić się z nią na seks w Szczecinie.

– Gdy zrezygnował w ostatniej chwili ze spotkania odwiedziliśmy go w domu w Pile – przekazali łowcy pedofilów.

Na stronie Elusive Child Protection Unit Poland pojawiło się nagranie z zatrzymania 42-latka. To właśnie z niego dowiadujemy się o korespondencji mężczyzny z małą dziewczynką.

– Ejakulat to taki płyn, który zawiera plemniki, które wydostają się podczas orgazmu – pisał 42-latek.

Mężczyzna wielokrotnie pytał 12-latkę, czy rosną jej piersi i czy dotyka się w miejsca intymne. Ponadto wysyłał dziewczynce filmiki erotyczne. 42-latek w rozmowie z łowcami pedofilów powiedział, że nie miał świadomości z kim pisał oraz, że robił to z nudów.

Na miejscu zjawili się policjanci z pilskiej komendy, którzy aresztowali mężczyznę.
Źródło info i foto: se.pl

Dostarczył broń terroryście, który zabił 87 osób. Zatrzymano wspólnika zamachowca

28-letni imigrant z Albanii został aresztowany w środę w prowincji Caserta na południu Włoch. Służby uważają, że to domniemany wspólnik zamachowca z Nicei, który 14 lipca 2016 roku zabił na nadmorskiej promenadzie 87 osób. O zatrzymaniu mężczyzny poinformowały włoskie media. Według mediów, powołujących się na organy ścigania, Albańczyk zatrzymany przez policjantów w miejscowości Sparanise, był poszukiwany na podstawie europejskiego nakazu zatrzymania na wniosek władz francuskich.

Uważają one, że jest on wspólnikiem terrorysty Mohameda Lahouaieja Bouhlela, ponieważ dostarczył mu broń.

Zamach podczas obchodów Dnia Bastylii

Wieczorem 14 lipca 2016 roku, czyli w dniu święta narodowego Francji, mieszkający w tym kraju Tunezyjczyk staranował ciężarówką bariery na Promenadzie Anglików w Nicei i wjechał w tłum ludzi. Zamachowiec został zastrzelony przez policję. W jego samochodzie znaleziono broń. W zamachu zginęło 87. Kilka dni po zdarzeniu, do jego dokonania przyznało się Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Jest zażalenie prokuratury na decyzję sądu ws. zwolnienia Sławomira Nowaka z aresztu

Prokuratura Okręgowa w Warszawie złożyła pisemne zażalenie na decyzję sądu o odmowie przedłużenia aresztu Sławomirowi Nowakowi. Według prokuratorów były minister transportu może próbować uciec z kraju.

– Pismo zostało przekazane do Sądu Apelacyjnego w Warszawie za pośrednictwem Sądu Okręgowego w Warszawie – poinformowała cytowana przez PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz.

Pisemne zażalenie prokuratury jest zgodne z wcześniejszymi zapowiedziami. „Decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie dla prawidłowego biegu postępowania przede wszystkim poprzez stworzenie podejrzanemu możliwości ucieczki z kraju, a także umożliwienie mu mataczenia” – podkreślała w komunikacie 12 kwietnia prok. Skrzyniarz. Jak dodała, „ryzyko ucieczki jest niezwykle duże z powodu bardzo wysokiego zagrożenia karą popełnionych przez niego czynów, wynoszącego nawet do 20 lat pozbawienia wolności i jego niewątpliwych kontaktów międzynarodowych, które wynikają z treści ogłoszonych mu zarzutów”. „Wyjście z aresztu umożliwi mu również wpływanie na nowych świadków, których prokuratura będzie przesłuchiwać, a także na współpodejrzanych, z którymi Sławomir N. będzie konfrontowany” – czytamy.

Tvn24.pl nieoficjalnie podawał, że według sądu nie zachodziła obawa, iż Nowak będzie mataczył w śledztwie. Ponadto stwierdził, że w postępowaniu prokuratury i CBA były uchybienia.

Sprawę Nowaka komentował w Radiu Zet Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych. – Moim zdaniem ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika bardzo duże prawdopodobieństwo, że Sławomir Nowak jest winny i dopuścił się korupcji. Gdyby było inaczej, sąd nie zastosowałby aresztu i miliona złotych kaucji – powiedział.

Jabłoński przyznał, że „okres dziewięciu miesięcy powinien być wystarczający do tego, aby przedstawić zarzuty, przeprowadzić czynności dowodowe i sporządzić akt oskarżenia”. – I chciałbym, żeby tak funkcjonowała prokuratura, żeby to możliwe. Czasami to nie jest możliwe z przyczyn obiektywnych. Czy tak jest w tej sprawie – nie wiem – mówił.

Sławomir Nowak, były szef gabinetu politycznego premiera Donalda Tuska i prezes ukraińskiej państwowej agencji drogowej Ukrawtodor, został zatrzymany w lipcu w związku z podejrzeniem korupcji, kierowania zorganizowaną grupą przestępczą i praniem brudnych pieniędzy. Złożył wyjaśnienia w prokuraturze i usłyszał zarzut kierowania zorganizowaną grupą przestępczą czerpiącą korzyści z korupcji od października 2016 do września 2019 roku.

Śledztwo prowadzą jednocześnie Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuratura Okręgowa w Warszawie, a także Specjalna Prokuratura Antykorupcyjna w Kijowie oraz Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy. Postępowanie jest rozwojowe, cały czas gromadzone i analizowane są w sprawie materiały dowodowe.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Strzelanina w szkole średniej w Knoxville

Knoxville police work the scene following a shooting at Austin-East Magnet High School in Knoxville, Tenn., Monday, April 12, 2021. (AP Photo/Wade Payne)

Jedna osoba poniosła śmierć w strzelaninie w szkole średniej w Knoxville – poinformowała w poniedziałek policja w tym mieście w stanie Tennessee. Ranny jest jeden funkcjonariusz, ale jego życie nie jest zagrożone. Strzały padły w szkole średniej w Knoxville po godzinie 15 czasu lokalnego. Zgodnie z oświadczeniem policji funkcjonariusze wkroczyli do szkoły, gdzie znajdował się uzbrojony mężczyzna. 

W wymianie ognia zastrzelona została jedna osoba. Ranny został także policjant, którego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Na miejscu zdarzenia aresztowano jedną osobę. Policja poinformowała, że nie ma więcej ofiar strzelaniny. 

Służby początkowo informowały, że jest wielu rannych. Budynek szkoły, według lokalnych mediów, został zabezpieczony. Rodziców poproszono, by odebrali swoje dzieci.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Sławomir Nowak opuścił areszt. Sąd zajmie się zażaleniem za kilka tygodni

Co najmniej kilka tygodni minie, zanim sąd zajmie się zażaleniem prokuratury na decyzję o wypuszczeniu z aresztu byłego ministra transportu. Sławomir Nowak, podejrzany o korupcję, w poniedziałek po południu opuścił areszt na warszawskiej Białołęce. Przebywał w nim 9 miesięcy. Prokuratura zamierza jak najszybciej złożyć zażalenia. Już to zapowiedziała, jednak na razie musi czekać na pisemne uzasadnienie postanowienia sądu. To ma zająć 7 dni, bo jak uprzedził sąd, sprawa jest bardzo obszerna i skomplikowana.

Kiedy śledczy dostaną z sądu dokument, będą musieli się z nim dokładnie zapoznać i dopiero wtedy tworzyć skargę – to może potrwać kilka dni. Następnie przekażą ją do sądu, który wydał postanowienie, a on ma 48 godzin na przekazanie do wyższej instancji – wylicza dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada. Gdy pismo już tam trafi, sąd zdecyduje dopiero o terminie rozpatrzenia zażalenia.

Sławomir Nowak po wyjściu z aresztu: Przyjdzie czas na prawdę

„Tych 9 miesięcy nikt mi nie odda. Są pewne rany, których nigdy nie zaleczę. Przyjdzie czas na prawdę i odwojowanie tego wszystkiego” – to jedne z pierwszych słów Sławomira Nowaka tuż po wyjściu z aresztu śledczego.

Były minister transportu przyznał, że przez 7 miesięcy nie miał żadnych kontaktów z najbliższymi – żadnych widzeń ani telefonów. Dopiero dwa miesiące temu mógł zadzwonić do żony. Podkreślał, że chce spędzić teraz czas z najbliższymi, a obecna sytuacja to według niego ponury żart.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Sławomir Nowak wyjdzie z aresztu

Warszawski sąd okręgowy zdecydował, że Sławomir Nowak wyjdzie z aresztu. Oskarżyciel publiczny wnioskował, aby były szef Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy został za kratkami do lipca. Nowak podejrzany jest o korupcję. Sąd zastosował wobec niego środki zapobiegawcze, między innymi zakaz opuszczania kraju. Obrończyni Nowaka zapowiedziała, że w sprawie ujawnione zostaną „bezprawne działania podejmowane przez organy ścigania i państwo”.

Termin dotychczas stosowanego wobec Sławomira Nowaka tymczasowego aresztowania upływa w piątek 16 kwietnia. Były minister trafił do Aresztu Śledczego Warszawa-Białołęka w lipcu 2020 roku.

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Warszawie rozpoznawał wniosek prokuratora o przedłużenie aresztu Nowakowi. Posiedzenie rozpoczęło się po godzinie 8. Sędzia Agnieszka Domańska mimo szeroko argumentowanego wniosku prokuratora, nie przedłużyła byłemu ministrowi transportu aresztu o kolejne trzy miesiące.

Sąd zastosował wobec Nowaka wolnościowe środki zapobiegawcze: policyjny dozór, zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu i nakaz wpłaty jednego miliona złotych poręczenia majątkowego.

Obrońca: bezprawne działania organów ścigania i państwa będą ujawnione

Decyzję sądu komentowała obrończyni Nowaka adwokat Joanna Broniszewska. – Sławomir Nowak opuści areszt w dniu dzisiejszym. Nie ukrywam ogromnej satysfakcji i radości z tego powodu – oświadczyła, zaznaczając, że nie ujawni na tym etapie szczegółów postępowania.

– Mogę zapewnić, że szczegóły z tym związane, w tym także działania bezprawne, podejmowane przez organy ścigania i państwo na pewno będą ujawnione w toku tej sprawy. Na ten temat będziemy się wypowiadać i zajmiemy stosowne stanowisko – zapowiedziała.

Mecenas wyjaśniła, że sąd skorzystał ze swojego uprawnienia i postanowił o natychmiastowym uchyleniu aresztu, mimo że dotychczas stosowany środek zapobiegawczy miał trwać do 16 kwietnia.

Prokurator: decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie
Prokuratura Okręgowa w Warszawie zapowiedziała, że odwoła się od poniedziałkowej decyzji sądu. Ma na to siedem dni.

Prokurator Aleksandra Skrzyniarz oceniła, że „decyzja sądu stwarza bardzo duże zagrożenie dla prawidłowego biegu postępowania przede wszystkim poprzez stworzenie podejrzanemu możliwości ucieczki z kraju, a także umożliwienie mu mataczenia”. Według niej „wysokie prawdopodobieństwo popełnienia przez podejrzanego zarzucanych mu czynów” jest „bezsporne”.

Prokurator oceniła, że istnieje niezwykle duże ryzyko ucieczki Nowaka z kraju „z powodu bardzo wysokiego zagrożenia karą popełnionych przez niego czynów, wynoszącego nawet do 20 lat pozbawienia wolności i jego niewątpliwych kontaktów międzynarodowych, które wynikają z treści ogłoszonych mu zarzutów”.

Skrzyniarz decyzję sądu nazwała „niezrozumiałą”.

Prokurator Jan Drelewski z warszawskiej Prokuratury Okręgowej, który prowadzi śledztwo przeciwko Sławomirowi Nowakowi i grupie przestępczej, którą – według prokuratury – były minister transportu miał kierować, wnioskował o przedłużenie podejrzanemu aresztu do lipca 2021 roku. Gdyby sąd uznał ten wniosek za zasadny, Nowak spędziłby w areszcie równo rok.

Zdaniem prokuratora dalsza izolacja Nowaka była konieczna nie tylko ze względu na grożącą mu surową karę do 15 lat pozbawienia wolności, ale także z uwagi na obawę matactwa procesowego. W sprawie prokuratura chce przesłuchać dodatkowych świadków i przeprowadzić dowody, na które Nowak mógłby próbować wpływać, będąc na wolności.

Na wolności są pozostali podejrzani w śledztwie Prokuratury Okręgowej w Warszawie, w tym przyjaciel byłego ministra Jacek P., który jest jednocześnie podejrzanym, a jego wyjaśnienia są kluczowe dla prokuratury, bowiem przyczyniły się do przedstawienia Nowakowi kolejnych zarzutów.

Zarzuty dla Nowaka

Były szef Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy i minister transportu został zatrzymany w Trójmieście przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Jest podejrzany o popełnienie kilkunastu czynów korupcyjnych, w tym przyjmowanie łapówek za przyznawanie kontraktów na budowę i remont dróg na Ukrainie, a także o pranie pieniędzy.

Chodzi o przyjmowanie korzyści majątkowych (w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych) od Wojciecha T., byłego wiceprezesa PGE i Energi, za pośrednictwem Leszka K. Nowak miał także – według śledczych – przyjąć blisko 200 tysięcy złotych w latach 2012-2016 od byłego prezesa PKN Orlen Dariusza K. za pośrednictwem „osoby trzeciej”. PAP dowiedziała się, że „osoba trzecia” miała przekazywać Nowakowi co miesiąc 3,5 tysiąca złotych od byłego prezesa Orlenu.

7 stycznia prokurator rozszerzył Nowakowi zarzuty o przyjmowanie kolejnych łapówek i powoływanie się na wpływy. Zarzuty przyjmowania korzyści majątkowych dotyczą przestępstw popełnionych w czasie, gdy był on szefem Państwowej Agencji Drogowej Ukrainy (Ukrawtodor).

Pozostali podejrzani bez aresztu

W tym samym czasie CBA zatrzymało trzy osoby, które miały brać udział w tych przestępstwach. Jedną z nich był Łukasz Z., były doradca Ewy Kopacz, który – według ustaleń prokuratury – „czterokrotnie wspólnie i w porozumieniu ze Sławomirem N., przyjął pieniądze w łącznej kwocie około 1,3 miliona złotych w zamian za podjęcie się pośrednictwa w załatwieniu spraw oraz zapewnienia przychylnego potraktowania spółek w postępowaniach między innymi administracyjnych, arbitrażowych oraz o charakterze międzynarodowym. Prokuratura podała, że przyjęcie korzyści majątkowych poprzedzone było faktem wywołania u osób reprezentujących spółki przekonania o posiadaniu przez Sławomira N. rozległych wpływów na arenie międzynarodowej. Pieniądze przekazywane były każdorazowo jako „opłata za fikcyjne usługi doradcze”.

„W zakresie jednego z wyżej wymienionych czynów podejrzany współdziałał z Grzegorzem W.” – dodali śledczy. Jak ustaliła PAP, Grzegorz W. to przedsiębiorca prowadzący firmę RONIN, świadczącą usługi w sektorze bezpieczeństwa biznesu dla firm i korporacji.

CBA 7 stycznia zatrzymało Pawła G., któremu prokurator Drelewski przedstawił zarzut wręczenia prezesowi spółki Europe Partners Łukaszowi Z. łapówki w wysokości 77 tysięcy złotych, którą Z. przyjął w imieniu Nowaka. Z ustaleń śledztwa wynika, że chodziło o to, by Nowak „wsparł małopolską spółkę, której wiceprezesem jest Paweł G., w postępowaniu o udzielenie zamówienia publicznego dotyczącego obsługi autostrad w obwodzie lwowskim” – podała prokuratura. Łapówka miała być przekazana w formie faktury za usługi doradcze, które nie miały miejsca.

Z ustaleń PAP wynika, że Paweł G. do popełnienia tego czynu się nie przyznał, a prokurator zdecydował 8 stycznia, że podejrzany ma siedem dni na wpłacenie jednego miliona złotych kaucji, by pozostać na wolności. G. ma także zakaz kontaktowania się z pozostałymi podejrzanymi i zakaz opuszczania kraju połączony z zatrzymaniem paszportu. Grzegorz W. został decyzją sądu wypuszczony bez stosowania jakichkolwiek środków zapobiegawczych. W śledztwie podejrzanych jest już 10 osób, a prokuratura dokonała zabezpieczeń majątkowych na łączną kwotę 7,5 miliona złotych. Postępowanie ma charakter rozwojowy, niewykluczone, że nastąpią kolejne zatrzymania.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Mężczyźni, którzy zaatakowali policjantów z zarzutami

Na trzy miesiące trafią do aresztu dwaj sprawcy pobicia policjantów w wielkopolskim Rawiczu. Ojciec i syn w wieku 51 i 25 lat usłyszeli zarzuty napaści na funkcjonariuszy i wywierania wpływu na wykonywane przez nich czynności. Powodem interwencji policjantów był brak maseczek w miejscu publicznym. Kiedy funkcjonariusze zatrzymali mężczyzn, ojciec z synem najpierw słownie a później także fizycznie zaatakowali patrol.

W trakcie szamotaniny, policjant uderzył głową o ławkę na rawickim deptaku. W tym czasie jego koleżanka z patrolu odpierała ciosy jednego z agresorów. Napastników przy wsparciu innych funkcjonariuszy udało się obezwładnić. Ojciec z synem byli pod wpływem alkoholu. Wcześniej byli też notowani przez policję. Grozi im do 10 lat więzienia.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ciągnął psa za samochodem. Były senator PiS nie trafi do aresztu

Były senator Waldemar B., podejrzany o znęcanie się nad psem ze szczególnym okrucieństwem, nie trafi do aresztu – postanowił Sąd Rejonowy w Kościerzynie (Pomorskie). Decyzja jest nieprawomocna. Według prokuratury, mężczyzna przywiązał zwierzę do haka i wlókł za autem.

– Sąd nie uwzględnił wniosku prokuratury o miesiąc tymczasowego aresztu. Uznał, że są wprawdzie przesłanki wskazujące na popełnienie przestępstwa, ale dla zabezpieczenia prawidłowego toku postępowania wystarczą środki wolnościowe – poinformowała w sobotę PAP rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej Grażyna Wawryniuk.

Sąd zastosował wobec Waldemara B. dozór policji i zakaz kontaktowania się z określonymi świadkami. Prokuratura ma siedem dni na podjęcie decyzji, czy złoży odwołanie od orzeczenia kościerskiego sądu. W piątek Wawryniuk podała, że mężczyzna nie przyznał się do postawionego mu zarzutu. – Składając wyjaśnienia przedstawił odmienne motywy swojego zachowania – dodała.

Przywiązał psa do haka 

61-letniemu Waldemarowi B. postawiono zarzut „znęcania się nad psem ze szczególnym okrucieństwem w ten sposób, że przywiązał zwierzę do haka holowniczego samochodu, ruszył i zwiększając prędkość, tak że pies nie nadążył, przewrócił się i był ciągnięty”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Andrzej Poczobut zatrzymany na Białorusi

Andrzej Poczobut, polski dziennikarz i członek Zarządu Głównego Związku Polaków na Białorusi, został zatrzymany przez milicję – przekazał Michał Dworczyk na Twitterze. Kolejni polscy działacze na Białorusi w polu zainteresowania białoruskiej milicji. Dziś z rana funkcjonariusze pojawili się w grodzieńskim mieszkaniu polskiego działacza i dziennikarza Andrzeja Poczobuta. Żona Andrzeja Poczobuta, Oksana zdążyła poinformować w mediach społecznościowych, że do mieszkania przyszli funkcjonariusze w kominiarkach.

O zatrzymaniu poinformował także Michał Dworczyk na Twitterze, że Poczobut został zatrzymany w czwartek nad ranem przez milicję na Białorusi. We wtorek milicjanci zatrzymali Andżelikę Borys, prezeskę Związku Polaków na Białorusi. Powodem jej zatrzymania była organizacja jarmarku z okazji święta Kaziuki w Grodnie bez uzyskania zgody władz.

„Dziś nad ranem został zatrzymany w Grodnie A. Poczobut. Człowiek prawy i pryncypialny od lat walczący o prawa Polaków na Białorusi, wielokrotnie represjonowany przez reżim Łukaszenki. Członek zarządu ZwiązkuPolaków naBiałorusi. Andrzej trzymaj się! Nie zostawimy Was!” – poinformował w czwartek Michał Dworczyk na Twitterze.

Zatrzymanie Andrzeja Poczobuta

Z nieoficjalnych informacji uzyskanych przez współpracowników portalu internetowego „Znadniemna” wynika, ze milicjanci przyszli również do mieszkania Marii Tiszkowskiej, polskiej liderki w Wołkowysku w obwodzie grodzieńskim.

W środę szefowa Związku Polaków na Białorusi Andrzelika Borys została skazana przez sąd w Grodnie na 15 dni aresztu w związku z organizacją święta rzemieślników „Kaziuki”. Wcześniej do aresztu trafiło dwoje polskich aktywistów w Brześciu z powodu organizacji w miejscowej społecznej szkole polskiej obchodów Dnia Żołnierzy Wyklętych.
Źródło info i foto: Gazeta.pl