Arizona: 35-latek strzelał do ludzi. Jedna osoba nie żyje, cztery ranne

Jedna osoba zginęła, a cztery zostały ranne w atakach, których w niedzielę (czasu miejscowego) dokonał uzbrojony napastnik w Tucson w amerykańskim stanie Arizona. Mężczyzna otworzył ogień do załogi karetki pogotowia, a później ostrzelał strażaków gaszących pożar. Sprawca został postrzelony przez policję i trafił do szpitala. 35-letni napastnik najpierw otworzył ogień do ambulansu. Jego kierowca został postrzelony w głowę i jest w stanie krytycznym, siedząca obok niego ratowniczka medyczna została raniona w klatkę piersiową i ramię, jej stan jest stabilny – przekazał komendant policji w Tucson Chris Magnus.

Uzbrojony mężczyzna pojechał następnie pod pobliski dom, w którym wcześniej wybuchł pożar. Na miejscu strażacy i sąsiedzi usiłowali ugasić płomienie. Napastnik zaczął do nich strzelać. Jeden z biorących udział w akcji gaśniczej sąsiadów został śmiertelnie raniony w głowę. Sprawca ataku postrzelił również innego sąsiada i jednego ze strażaków. Napastnik wsiadł do samochodu i odjechał, był już wówczas ścigany przez policję – relacjonował komendant. Kilka przecznic dalej napastnik próbował staranować chcący zatrzymać go radiowóz i strzelał do funkcjonariusza. Policjant odpowiedział ogniem, raniąc mężczyznę. Sprawca ataków znajduje się w szpitalu w stanie krytycznym.

Magnus dodał, że w domu, w którym wybuchł pożar, znaleziono spalone zwłoki. Nieznany jest los dwojga lub trojga mieszkających tam dzieci.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

USA: Strzelanina w Arizonie

Groźny incydent w mieście Chandler w amerykańskim stanie Arizona. Mężczyzna postrzelił policjanta, a potem zabarykadował się w domu i postrzelił jeszcze dwóch funkcjonariuszy. Policja przekazała, że w poniedziałek około godziny 1 nad ranem przy Chandler Boulevard i Arizona Avenue w Chandler leżącym na przedmieściach Phoenix. Funkcjonariusz próbował nawiązać kontakt podejrzanym mężczyzną, ale ten zaczął uciekać. Mundurowy ruszył w pościg, nagle uciekający wyciągnął broń i oddał kilka strzałów.

Jeden z pocisków trafił policjanta, który z raną niezagrażającą życiu został zabrany do szpitala. Po kilku godzina został wypisany. Inna kula trafiła w dom mieszkalny, na szczęście nikt nie ucierpiał.

Policjanci namierzyli podejrzanego w jednym z domów. Gdy przyszli około godziny 7.30 rano, ponownie rozległy się strzały. Jeden z funkcjonariuszy został raniony i trafił do szpitala. U drugiego pocisk zatrzymał się w kamizelce kuloodpornej. Mundurowi odpowiedzieli ogniem.

Napastnik zabarykadował się w domu i po kilku godzinach usiłował się wymknąć, ale około godziny 1 po południu został schwytany i trafił do aresztu.
Źródło info i foto: TVP.info

Arizona:19-latek przemycał w spodniach tabletki fentanylu

Rutynowa kontrola imigracyjna agentów Border Patrol w Arizonie zakończyła się przechwyceniem narkotyków. Przemycał je nie imigrant, a obywatel Stanów Zjednoczonych.

Agenci Border Patrol zatrzymali do kontroli busa na Interstate 19 Immigration Checkpoint w Amado, ok. 30 mil od granicy z Meksykiem. Podczas rutynowej rozmowy z pasażerami zauważyli, że jeden z nich zachowuje się niespokojnie. Poprosili go, by wysiadł. Po wylegitymowaniu okazało się, że to 19-letni obywatel amerykański. Agenci postanowili go przeszukać. Instynkt ich nie mylił. 19-latek miał w spodniach tabletki fentanylu. Były przyklejone taśmą do ud. Testy potwierdziły, że zawartość przemycanych narkotyków wynosiła w sumie 243 g. A zaledwie 2 mg potrafią być zabójcze.

Prezydent Donald Trump (74 l.) zapowiedział ostrą walkę z przemytnikami groźnych narkotyków między Ameryką a Meksykiem. Przeznaczył na to 1.8 mld dol. Fentanyl to syntetyczny opioid, 50 razy silniejszy niż heroina. W 2017 r. przedawkowanie tego narkotyku było odpowiedzialne za 39 proc. z 70 tys. przypadków śmiertelnych przedawkowań.
Źródło info i foto: se.pl

Arizona: 55-letnia babcia zastrzeliła dwóch ośmioletnich wnuków

Policja w Arizonie aresztowała 55-letnią Dorothy Flood, która będąc pod wpływem narkotyków, zastrzeliła swoich dwóch ośmioletnich wnuków bliźniaków, którymi miała się opiekować.

Przedstawiciele Pima County Sheriff’s Office w Arizonie poinformowali, że kobieta została aresztowana dzień po tym, jak w jej domu w Tucson znaleziono ciała dwóch chłopczyków: Jordana i Jadena Webbów. Odkrycia dokonano po tym, jak zjawili się tam ratownicy, wezwani do tego, by interweniować przy zasłabnięciu. Po przybyciu na miejsce znaleźli w domu nieprzytomną kobietę. Podczas gdy kilku medyków rozpoczęło reanimację, inni postanowili przejrzeć pozostałe pomieszczenia. W dwóch osobnych sypialniach znaleźli ciała chłopców. Byli martwi. Przyczyną zgonu były rany postrzałowe.

Według śledczych i ratowników kobieta straciła przytomność z powodu przedawkowania narkotyków i będąc w narkotycznym amoku, zabiła wnuczków. Kobieta została najpierw przewieziona na odtrucie do szpitala, a następnie została aresztowana. Śledztwo w sprawie ciągle trwa.
Źródło info i foto: se.pl

Arizona: 11-latek zastrzelił swoją babcię. Następnie popełnił samobójstwo

Jedenastoletni chłopak w USA zabił swoją babcię, a następnie siebie samego. Przed tragedią dziadkowie kilkakrotnie nakazywali chłopcu, by zrobił porządek w swoim pokoju – jak donoszą amerykańskie media, powołując się na biuro szeryfa w miasteczku Litchfield Park w Arizonie.

Do tragedii doszło w sobotę po południu. Chłopak mieszkał u swoich dziadków. Do oglądających telewizję dziadków przyszedł wnuczek, który od tyłu strzelił 65-letniej babci w głowę. Strzał padł z broni dziadka. Ten poderwał się, by złapać chłopca, ale po chwili zajął się żoną i wezwał policję. W tym czasie chłopiec popełnił samobójstwo.

Wstępne dochodzenie wykazało, że przed tym incydentem nic nie wskazywało na to, żeby chłopiec chciał sobie czy komuś innemu wyrządzić krzywdę. Policja prowadzi śledztwo.

W ubiegły weekend głośną sprawą w USA było zabójstwo z rąk 15-letniego sprawcy w miasteczku DeBary na Florydzie. Jak poinformowała policja, chłopak udusił swoją śpiąca matkę. Następnie zakopał jej zwłoki w pobliżu kościoła, by zatuszować zbrodnię. Prawdopodobnym motywem zabójstwa była kłótnia z matką o jego złe wyniki w szkole.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Poszukiwana kobieta urodziła w toalecie na lotnisku i zostawiła noworodka

Policja poszukuje kobiety, która urodziła dziecko na lotnisku w amerykańskim stanie Arizona, a następnie porzuciła noworodka na przewijaku. Kobieta zostawiła przy dziecku list, w którym pisze, dlaczego to zrobiła. 14 stycznia na lotnisku w Tuscon, kobieta urodziła dziecko w toalecie i oddaliła się, pozostawiając zawiniętego w kocyk noworodka na przewijaku. Na umyte, opatulone kocykiem dziecko trafił jeden z pracowników lotniska.

Dramat na lotnisku

Przy kocyku matka położyła kartkę, na której w kilku zdaniach wyjaśniła, co nią kierowało. –Proszę, pomóżcie mi. Moja mama nie wiedziała, że jest w ciąży i nie jest w stanie się mną zaopiekować. Przekażcie mnie władzom, by znaleźli mi dobry dom – czytamy.

Matka poszukiwana

Z ustaleń policji wynika, że narodziny nastąpiły na hali odlotów, następnie matka przeszła do toalety dla rodzin, gdzie oczyściła dziecko i pozostawiła. Jej drogę zarejestrowały kamery lotniskowego monitoringu, a policjanci po kilku dniach poszukiwań zdecydowali się opublikować jej wizerunek, licząc, że uda się komuś ją zidentyfikować.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

USA: Sprzedał amunicję zamachowcowi z Las Vegas. 55-latek usłyszał zarzuty

55-letni Douglas Hall z Mesy w Arizonie, który sprzedał, nie mając na to licencji, amunicję przeciwpancerną Stephenowi Paddockowi, zamachowcowi z Las Vegas, usłyszał zarzuty – podała prokuratura stanu Nevada. W październikowym zamachu zginęło 58 osób. Sprawca, 64-letni Amerykanin Stephen Paddock, były księgowy, hazardzista i inwestor na rynku nieruchomości otworzył ogień do zgromadzonych pod gołym niebem ponad 20 tys. uczestników festiwalu muzyki country „Route 91. Harvest Festival”.

Większość ofiar Paddocka, który miał na podorędziu cały arsenał broni i wyposażenia snajperskiego, nie ukończyła 40. roku życia. Była to najkrwawsza tego rodzaju tragedia w najnowszej historii USA. Około 500 osób odniosło rany podczas strzelaniny i panicznej ucieczki z miejsca masakry. Sam zamachowiec popełnił samobójstwo, gdy policja wzięła go w pierścień okrążenia.

Sprawca posługiwał się ostrą amunicją, jaką pomógł mu nabyć Douglas Hall, produkujący i sprzedający tego rodzaju naboje bez odpowiedniego zezwolenia.

Hall – jak zaznacza Reuters – jest pierwszą osobą, której prokuratura postawiła zarzut ws. masakry w Las Vegas.
Źródło info i foto: onet.pl

Hakerzy zaatakowali systemy wyborcze w USA

FBI ma dowody, że zagraniczni hakerzy dostali się do baz danych dwóch stanowych systemów wyborczych w USA – podał w poniedziałek serwis Yahoo News. Reuters dotarł do potwierdzającego to poufnego dokumentu FBI, w którym biuro zaleca lepsze zabezpieczenia. Powołując się na źródła w organach bezpieczeństwa, Yahoo podaje, że chodzi o bazy danych wyborców zarejestrowanych w stanach Arizona i Illinois. W stanie Illinois władze zmuszone były zamknąć system rejestracji wyborców na dziesięć dni pod koniec lipca, gdy wyszło na jaw, że hakerzy ukradli dane nawet 200 tys. osób.

W przypadku Arizony atak miał bardziej ograniczony zasięg – złośliwe oprogramowanie hakerów pokonało istniejące zabezpieczenia, ale nie udało im się załadować żadnych danych.

Hakerzy sponsorowani przez Rosję?

Poufne ostrzeżenie z tym związane wydział cyberprzestępczości FBI ogłosił 18 sierpnia. Podano w nim, że doszło do ataków cybernetycznych, ale nie poinformowano, w jakich stanach. Federalni agenci wszczęli w tej sprawie dochodzenie. W dokumencie FBI pisze o ośmiu adresach IP, które posłużyły do ataków, i sugeruje, że oba ataki były ze sobą powiązane. Służby wywiadowcze USA wyrażają poważne obawy, że hakerzy sponsorowani przez Rosję mogą próbować zakłócić wybory 8 listopada, podczas których Amerykanie będą wybierać prezydenta, kongresmanów i część senatorów.

Obawy te spowodowały, że minister bezpieczeństwa narodowego Jeh Johnson zwołał 15 sierpnia telekonferencję z udziałem przedstawicieli stanowych komisji wyborczych, podczas której zaoferował on pomoc swojego resortu w zabezpieczeniu systemów do głosowania. M.in. zaproponował, by federalni eksperci ds. cyberbezpieczeństwa wyszukali istniejące w systemach luki.

– To duża sprawa – powiedział cytowany przez Yahoo ekspert ds. bezpieczeństwa w sieci z firmy ThreatConnect, Rich Barger. Zwrócił uwagę, że jeden z podanych przez FBI adresów IP pojawił się wcześniej na forum internetowym używanym przez rosyjskich hakerów. Jego zdaniem, metoda ataku przypomina wcześniejszą działalność hakerską przypisywaną Rosjanom.

Właśnie rosyjskich hakerów podejrzewają władze USA o przeprowadzenie ujawnionego w lipcu ataku na Komitet ds. kampanii wyborczych Demokratów (DCCC). Wcześniej ujawniono ataki na Krajowy Komitet Partii Demokratycznej (DNC), a także sztab odpowiadający za kampanię demokratycznej kandydatki do Białego Domu Hillary Clinton. Kreml stanowczo odrzucił te oskarżenia.

Zwykłe przestępstwo czy próba destabilizacji?

Amerykańskie służby badają teraz, czy ataki na stanowe systemy wyborcze mają podłoże polityczne i są powiązane z wcześniejszymi uderzeniami hakerów w Partię Demokratyczną, czy też są czysto kryminalne, a ich celem było zdobycie danych osobowych np. w celu wyłudzenia zwrotu podatków.

Yahoo pisze, że wykrycie tych dwóch ostatnich włamań hakerów przyczyni się do wzrostu presji na ministerstwo bezpieczeństwa narodowego USA, by stanowe systemy wyborcze uznać za „infrastrukturę o krytycznym znaczeniu”, której należy się ochrona na szczeblu federalnym.

Jak głosują Amerykanie?

Z 50 stanów USA, w 40 głosuje się za pomocą wypełnianych ręcznie przez wyborców papierowych kart to głosowania, które są następnie skanowane przez elektroniczne maszyny. Tam groźba ataku hakerskiego, który może wpłynąć na wynik wyborów, jest mniejsza, gdyż głosy można przeliczyć ręcznie. Ale w sześciu stanach i w niektórych hrabstwach czterech kolejnych stanów głosuje się elektronicznie, wybierając odpowiednie pola na ekranach dotykowych. Tam ryzyko sfałszowania wyniku przez hakerów jest większe, a w razie potrzeby nie można wyniku zweryfikować licząc papierowe karty do głosowania. W dodatku coraz więcej stanów dopuszcza głosowanie internetowe dla Amerykanów mieszkających za granicą, co również zwiększa ryzyko ataku hakerów.
Żródło info i foto: TVP.info

Marihuana spadła z nieba

Blisko 12-kilogramowa paczka marihuany spadła na budynek mieszkalny w Nogales w stanie Arizona w USA, niedaleko granicy z Meksykiem – informuje The Guardian. Maya Donally obudziła się nad ranem słysząc grzmot, który wzięła za dźwięk nadchodzącej burzy. Amerykanka poszła dalej spać i dopiero po przebudzeniu zauważyła zniszczoną wiatę garażową oraz budę dla psa.

Na budzie leżała masywna paczka owinięta czarną folią. Donelly twierdzi, że od razu pomyślała, że paczka może zawierać narkotyki. Po telefonie do męża zawiadomiła policję. Po przyjeździe policja potwierdziła, że paczka o wadze około 12 kilogramów zawierała marihuanę. Jej wartość oszacowano na około 10 tysięcy dolarów.

– Ktoś z pewnością popełnił błąd, kto wie jakie mogą być tego efekty – powiedział szef policji w Nogales Derek Arnson, cytowany przez The Guardian. Dodał też, że po raz pierwszy w jego zawodowej karierze zdarzyło się, żeby paczka narkotyków uderzyła w budynek mieszkalny.

Policja stara się ustalić, czy ładunek wypadł z małego samolotu, czy też z drona, których również używają przemytnicy. Pomimo niewielkiego prawdopodobieństwa, że przemytnicy będą poszukiwać ładunku, policja zwiększyła patrole w sąsiedztwie domu państwa Donally. Koszty naprawy wiaty garażowej wyniosą około 500 dolarów, rodzina Donally musi też kupić nową budę dla swojego owczarka niemieckiego Hulka. Rodzina i znajomi poszkodowanych żartują, że popełnili oni błąd, bowiem paczkę trzeba było zatrzymać, narkotyki sprzedać i mieliby nie tylko na naprawę szkód, ale jeszcze mogli na tym zarobić.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Zidentyfikowany sprawca strzelaniny w Garland

Jeden ze sprawców wczorajszego ataku w Garland w amerykańskim stanie Teksas, gdzie odbywał się konkurs na karykaturę proroka Mahometa, miał związki z dżihadem. FBI ujawniło jego tożsamość. To niejaki Elton Simpson z Phoenix w Arizonie, który był oskarżony o próbę przyłączenia się do muzułmańskich ekstremistów. Drugim sprawcą był jego współlokator. Tymczasem szef policji z Garland Joe Harm mówi o sukcesie operacji ochrony kontrowersyjnej imprezy, w której brało udział 200 osób.

Wprowadziliśmy w życie plan, dzięki któremu byli oni bezpieczni. Jeden z naszych funkcjonariuszy został postrzelony w nogę. Zabrano go do szpitala, opatrzono i wypuszczono. To był jedyny ranny w tym incydencie. Nasza ochrona była tak rozlokowana, że byliśmy w stanie zatrzymać napastników, zanim zdążyli spenetrować rejon i podjąć próbę zastrzelenia kogokolwiek – powiedział szef policji z Garland.

Dwaj napastnicy podjechali pod budynek, w którym odbywał się i konkurs na karykaturę proroka Mahometa i otworzyli ogień w kierunku ochrony. Policjanci odpowiedzieli ogniem i zabili obu mężczyzn. Jednemu z nich, Eltonowi Simpsonowi, w 2010 roku prokuratura postawiła zarzut planowania podróży do Somalii z zamiarem przyłączenia się do dżihadu. Sędzia uznał jednak, że władze nie udowodniły mu winy i wymierzył mu wyrok w zawieszeniu tylko za okłamywanie agenta w FBI.
Żródło info i foto: Dziennik.pl