Państwo Islamskie wzywa do zamachów w Europie

„Dżihadystyczne ugrupowanie Państwo Islamskie (IS) chce, by jego członkowie i sympatycy dokonywali zamachów w Europie, wykorzystując fakt, że trwa wojna na Ukrainie” – twierdzą hiszpańskie media. Według rzecznika IS jest to świetna okazja do przeprowadzenia zamachów w odwecie za śmierć przywódcy grupy, Abu Ibrahima al-Haszemiego al-Kurajsziego.

– Tam, na Ukrainie, gorzeje żar wojny i tam są krzyżowcy – powiedział rzecznik IS Abu Omar Al-Muhajir, cytowany przez dziennik „El Espanol”. – Należy wykorzystać fakt, że niewierni walczą między sobą – dodał. Wezwał też „samotne wilki”, aby „zabijały, deptały i dźgały chrześcijan na podwórkach domów”, wykorzystując chaos i strach wywołany wojną na Ukrainie.

Tych krajów dotyczy zagrożenie

Według innej hiszpańskiej gazety, „La Razon”, zagrożenie dotyczy wszystkich krajów, w których większość mieszkańców stanowią chrześcijanie.

3 lutego prezydent USA Joe Biden ogłosił śmierć lidera IS podczas operacji amerykańskich sił specjalnych w północno-zachodniej Syrii. „Al-Haszemi al-Kurajszi wysadził się w powietrze, zabijając również członków swojej rodziny i inne osoby, gdy do budynku w którym przebywał zaczęli się zbliżać amerykańscy komandosi” – przekazały władze USA.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

39-latek zatrzymany za ataki na kobiety

Łukowscy policjanci zatrzymali 39-latka w związku wczorajszymi atakami na dwie kobiety. W jednym z nich została pobita 27-latka, w drugim 72-latka została zraniona ostrym narzędziem. Sprawca atakował kobiety bez powodu. 39-latek jest zatrzymany do sprawy i dziś są wykonywane z nim czynności procesowe. Wczoraj przed godziną 12.00 dyżurny łukowskiej komendy został powiadomiony o pobitej w pobliżu Bulwarów nad Krzną młodej kobiecie. Policjanci dowiedzieli się od pokrzywdzonej 27-latki, że zaatakował ją rowerzysta, który najpierw zaczął ją szarpać za ubranie, a później uderzył ją kilkakrotnie pięścią w głowę. Mimo że młoda kobieta przewróciła się na ziemię, agresywny mężczyzna w dalszym ciągu ją bił. Później jak gdyby nic się nie stało, wsiadł na rower i odjechał w kierunku centrum miasta. Pokrzywdzona została odwieziona do szpitala. Na szczęście okazało się, że jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Gdy policjanci ustalali dokładne okoliczności tej sprawy, dyżurny został powiadomiony o kolejnym zdarzeniu, do którego doszło na ulicy Orzeszkowej. Ze zgłoszenia wynikało, że idący w pobliżu bloku mężczyzna ranił kobietę. Jak wstępnie ustalili policjanci, do zdarzenia doszło w momencie, kiedy 72-letnia łukowianka myła okna w piwnicy budynku. Przechodzący w pobliżu mężczyzna kilkukrotnie ostrym narzędziem zadał jej ciosy, a później poszedł w kierunku torów kolejowych. Ranna kobieta poprosiła o pomoc swoich sąsiadów, ci wezwali karetkę pogotowia.

Do działań zaangażowali się łukowscy kryminalni, policjanci z dochodzeniówki oraz pozostali policjanci pełniący tego dnia służbę. Przed godziną 15.00 funkcjonariusze zatrzymali 39-letniego łukowianina, który może mieć związek z tymi zdarzeniami.

Dzisiaj zaplanowano szereg kolejnych czynności w tych sprawach.
Źródło info i foto: Policja.pl

Aresztowano kolejnych „kurierów”

Na 2 miesiące do aresztu trafiły kolejne osoby podejrzane o usiłowanie pomocy przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Obywatele Gruzji wpadli w sobotę, kiedy próbowali przejechać punkt kontrolny w Nowosadach. Zostali zatrzymani przez policjantów ze stołecznej drogówki. Za to przestępstwo grozi kara do 8 lat pozbawienia wolności.

Do 8 lat pozbawienia wolności grozi 3 obywatelom Gruzji, podejrzanym o usiłowanie pomocy przy nielegalnym przekraczaniu granicy. W sobotę wieczorem policjanci ze stołecznej drogówki skontrolowali dwa ople, które razem próbowały przejechać przez punk kontrolny w Nowosadach. Za kierownicą pierwszego siedział 34-latek. Razem z nim podróżował jego 27-letni kolega. Mężczyźni tłumaczyli policjantom, że jadą do Narewki pomóc dwóm obywatelkom Ukrainy. Drugim samochodem kierował 24-latek. Ten z kolei powiedział policjantom, że jedzie do Narewki do hotelu. Z ustaleń policjantów wynikało, że wszyscy trzej to obywatele Gruzji, którzy jechali pomóc osobom nielegalnie przebywającym na terenie Polski. Mężczyźni zostali zatrzymani, a ich pojazdy trafiły na policyjny parking. Podejrzani usłyszeli zarzuty usiłowania pomocy przy nielegalnym przekraczaniu granicy. Decyzją sądu 34 i 24-latek trafili na 2 miesiące do aresztu.
Źródło info i foto: Policja.pl

Agresywne grupy imigrantów na polskiej granicy

Rosyjsko-białoruska operacja wysyłania na granicę polsko-białoruską nielegalnych imigrantów trwa. W nocy miał miejsce atak na posterunek przy granicy z Białorusią. Jeden z żołnierzy został uderzony kamieniem. Ponad pół roku temu Rosja i Białoruś zaczęły sprowadzać na granicę z Polską imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Dziś wiadomo już, że był to jeden z elementów przygotowywania wojny przeciwko Ukrainie. W środę na terytorium Polski próbowało nielegalnie przedostać się z Białorusi 69 osób. Miały miejsce dwie próby siłowego forsowania granicy.

W czwartek do godziny 7 rano funkcjonariusze SG zatrzymali 73 nielegalnych imigrantów. „W tym dwie duże grupy: 39 i 25 agresywnych osób siłowo forsowało granicę” – przekazała Straż Graniczna.

Co więcej, minionej nocy na odcinku PSG Czeremcha patrole polskich służb były kilkukrotnie atakowane przez agresywne grupy cudzoziemców.

„Żołnierz Wojska Polskiego został uderzony kamieniem w głowę. Uszkodzono posterunek polskich służb” – napisano.

Zatrzymano 15 nielegalnych imigrantów – obywateli Iraku i Iranu.
Źródło info i foto: TVP.info

Rekordowa liczba strzelanin w Szwecji

W tym roku do połowy lutego w Szwecji w 41 strzelaninach zginęło 11 osób, a 12 zostało rannych – wynika z policyjnych statystyk. Jeśli trend utrzyma się, 2022 rok może okazać się rekordowym pod względem eskalacji przemocy gangów. Pierwszą tegoroczną ofiarą śmiertelną strzelanin był 25-letni mężczyzna z kryminalną przeszłością znaleziony 10 stycznia z ranami postrzałowymi w samochodzie w miejscowości Jaerfaella na przedmieściach Sztokholmu. W ciągu zaledwie miesiąca w całym kraju, m.in. w spokojnym do tej pory Kalmar (południowo-wschodnia Szwecja), od kul zginęło kolejnych 10 mężczyzn.

W Sztokholmie, gdzie istnieją 52 grupy przestępcze, w których działa 1,5 tys. osób, od nowego roku policja została wzmocniona 180 mundurowymi z innych regionów. W stolicy Szwecji początek roku rozpoczął się wyjątkowo tragicznie. W ciągu ostatnich sześciu tygodni w wyniku strzelanin zginęło pięciu mężczyzn. Czterech z nich to młodzi ludzie urodzeni na początku wieku. Policja w Sztokholmie na razie nie chce komentować tegorocznych statystyk, uważając że okres pierwszych tygodni roku nie jest miarodajny.

Według socjaldemokratycznego ministra sprawiedliwości oraz spraw wewnętrznych Morgana Johanssona „może zająć 5-10 lat, zanim strzelaniny w Szwecji zostaną wyeliminowane”. „Struktury przestępcze zadomowiły się w naszym kraju 20-25 lat temu, stąd trudno je wyeliminować” – uważa Johansson. Szef szwedzkiej policji Anders Thornberg problemy gangów powiązał z imigracją oraz problemami z integracją.

Nadzieją na poprawę jest przygotowywany od kilku lat przez rząd 34-punktowy program działań, wśród których jest podwyższenie kar, a także wzrost liczby policjantów o 10 tys. do 2024 roku. Od nowego roku dla części młodych przestępców zniesiono tzw. ulgę przy wymierzaniu wysokości kar. Wciąż jednak łagodnie karani są niepełnoletni, którzy są wykorzystywani przez kierujących gangami do zabijania przeciwników. W planach jest także wprowadzenie instytucji świadka koronnego.

W podsztokholmskiej gminie Huddinge, która boryka się ze strzelaninami, rusza program współpracy policji, gmin, służby więziennej oraz innych instytucji o nazwie „Przestańcie strzelać”. Wzorowany na działaniach policji amerykańskiej w Bostonie w latach 90. ma polegać na koncentrowaniu się na konkretnych osobach działających w gangach.

W Szwecji program po raz pierwszy wprowadzono w Malmoe, dzięki czemu – jak twierdzą władze – od 2017 roku zmniejszyła się liczba strzelanin. Podobne działania wprowadzone w następnych latach w Goeteborgu, Uppsali oraz Oerebro nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

W ostatnich latach w Szwecji rocznie dochodzi do ponad 300-350 strzelanin, w których ginie 46-47 osób, a ponad 100 zostaje rannych.
Źródło info i foto: TVP.info

6 tys. ataków Pegasusem na NIK?

Znamy wstępne efekty prac specjalnego zespołu zajmującego się cyberbezpieczeństwem w Najwyższej Izbie Kontroli. Jak nieoficjalnie dowiedział się dziennikarz RMF FM Krzysztof Zasada, na mobilne urządzenia łączności, należące do pracowników Najwyższej Izby Kontroli, przeprowadzono ponad 6 tysięcy ataków systemem Pegasus. Zainfekowanych zostało nawet 500 urządzeń. Skalą inwigilacji zaskoczeni są nawet politycy Prawa i Sprawiedliwości.

Specjaliści z Izby, ale także wysokiej klasy eksperci zewnętrzni wykorzystali ogólnodostępną listę domen wykorzystywanych przez system Pegasus. Na tej podstawie sprawdzili, czy te domeny łączyły się z urządzeniami zależącymi do pracowników NIK.

W wyniku szczegółowego porównywania danych i numerów IP sprzętu okazało się, że przez dwa lata były co najmniej tysiące prób wejścia na telefony, laptopy, tablety i serwery pracowników Izby. Łączenia wykryto połączenia z pół tysiącem urządzeń należących do kontrolerów, ale także kierowców czy personelu technicznego.

Co ciekawe, największe wzmożenie wykrytych działań odnotowano tuż po wyborach prezydenckich w 2020 roku, gdy NIK zapowiedział kontrolę głosowania kopertowego. Drugi pik ataków przypadł na jesień zeszłego roku, gdy Izba kończyła prace nad raportem z kontroli Funduszu Sprawiedliwości. Eksperci NIK wciąż jeszcze pracują nad danymi, które uzyskali, i ich interpretacją. Rzecznik Izby nie chce na razie potwierdzać nieoficjalnych ustaleń.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Kolejny atak na rodzinę byłego szefa CBA

Rodzina byłego szefa CBA Pawła Wojtunika boi się o życie. Po fałszywej informacji o jego śmierci i groźbach wysyłanych z adresu mailowego jego córki przestępcy zamachnęli się na ich mieszkanie. Wśrodę wieczorem ktoś zadzwonił na straż pożarną, żeby poinformować o rzekomym pożarze w mieszkaniu Pawła Wojtunika, byłego szefa CBA. Kobiecy głos podał dokładny numer lokalu, w którym miał pojawić się ogień. W środku nie było nikogo.

Na miejsce przyjechały cztery zastępy straży pożarnej. Strażacy już mieli wyważać drzwi, ale przeszkodził im w tym sąsiad, który słysząc hałas na klatce, postanowił najpierw zadzwonić do Wojtunika i poinformować go o akcji. Ten, słysząc o formie zawiadomienia, połączył je z wcześniejszymi atakami na jego rodzinę i poprosił strażaków, by nie wyważali drzwi na jego odpowiedzialność. Słusznie, gdyż zgłoszenie okazało się fałszywe.

– Po wszystkim córka zapytała mnie: jak my teraz mamy żyć w tym mieszkaniu? Z myślą, że przestępcy znają nasz adres i harmonogram dnia – mówi „Polityce” Wojtunik. Na Twitterze napisał: „Kolejna granica została przekroczona”.
Źródło info i foto: Polityka.pl

Pierwsze wyroki dla uczestników zamieszek w Rotterdamie

W środę zapadły pierwsze wyroki dla uczestników zamieszek, które wybuchły w piątek w Rotterdamie. Sąd w tym mieście skazał na karę pięciu miesięcy więzienia 26-letnią kobietę i 29-letniego mężczyznę. Nielegalny protest przeciwników obostrzeń wprowadzonych w związku z pandemią koronawirusa przerodził się w uliczną walkę protestujących z policją. Kilka osób trafiło do szpitala, aresztowano ponad pięćdziesięciu demonstrantów.

Sąd w Rotterdamie skazał na karę pięciu miesięcy więzienia Sharon M., mieszkankę wioski Spijkenisse w środkowej Holandii, musi ona ponadto zapłacić 1000 euro grzywny. Sharon M. udowodniono atak na policjanta. Rzucała także kamieniami w policyjny radiowóz. Mieszkającemu niedaleko Rotterdamu Terence’owi van den B. udowodniono rzucanie kostką brukową w funkcjonariuszy.

Kolejne procesy

– Atakowanie policji to jest bardzo poważna sprawa – ocenił sędzia, który zdecydował także, że skazani przez rok nie będą mieli wstępu do centrum Amsterdamu.

W najbliższych dniach odbędą się procesy kolejnych zatrzymanych. Minister sprawiedliwości Ferd Grapperhaus poinformował, że po zamieszkach, które miały miejsce także w innych miastach, zatrzymano 173 osoby i zaznaczył, że aresztowań będzie więcej.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Polski policjant ranny na granicy z Białorusią

Polska policja podała, że jeden z funkcjonariuszy został „dość poważnie ranny” na granicy polsko-białoruskiej. „Prawdopodobnie doszło do pęknięcia kości czaszki” – czytamy na Twitterze policji.

„Niestety – w wyniku ataku osób inspirowanych przez stronę białoruską jeden z policjantów został dość poważnie ranny, aktualnie udzielana jest mu pomoc” – można przeczytać na Twitterze polskiej policji.

Karetka przewiozła policjanta do szpitala. Prawdopodobnie doszło do pęknięcia kości czaszki po tym, jak policjant został czymś uderzony. Rzecznik ministra-koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn dodał: „Jeden z funkcjonariuszy został ranny w twarz. Trafiono go przedmiotem rzuconym przez atakujących polską granicę. Poszkodowany jedzie do szpitala”.

Agresywni migranci atakujący we wtorek polskie służby na przejściu granicznym w Kuźnicy zostali spacyfikowani – powiedział rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Ciarka. Dodał, że atakujący byli wyposażeni przez służby białoruskie w granaty hukowe i z gazem, rzucali w kierunku polskiej policji kamieniami; a cała akcja była sterowana przez służby białoruskie z użyciem drona. Służby białoruskie nie reagują na działania migrantów – dodał Ciarka.

Jak relacjonował wcześniej rzecznik podlaskiej policji Tomasz Krupa, w stronę polskich policjantów rzucane były m.in. kamienie. Policja używała armatek wodnych m.in wobec agresywnych osób na platformie przejścia po stronie białoruskiej.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Zatrzymano podejrzanego o ataki na polskie sklepy w Holandii

20-letni Hyron A. przyznał się do ataków na trzy polskie supermarkety w Holandii. Do jednego z nich użył… miny przeciwpiechotnej. Na razie nie są znane jego motywy. Prokuratura Krajowa we wrześniu informowała o dziewięciu osobach podejrzanych ws. ataków z grudnia 2020 i stycznia 2021 na polskie supermarkety. Hyron A. był jedną z nich. Stanął przed sądem w Haarlem w środkowej części kraju.

20-latek już na pierwszej rozprawie przyznał się do winy. Nie zdradził jednak, dla kogo pracował. Miał dostać za to pieniądze, jednakże nigdy ich nie otrzymał. Supermarket w Beverwijk zaatakowano przy użyciu miny przeciwpiechotnej.

„Jesteśmy zdumieni, że tego rodzaju broń jest wykorzystywana przez przestępców” — powiedział holenderskim mediom przewodniczący związku policyjnego ACP Gerrit van de Kamp.

Choć sklepy są z polskimi produktami i kupują tam głównie Polacy, to właścicielami zaatakowanych supermarketów są głównie iraccy Kurdowie. Wcześniej policja informowała, że nic nie wskazuje na to, by przestępstwa miały podłoże etniczne i były skierowane przeciwko Polakom
Źródło info i foto: o2.pl