Krwawe i wstrząsające nagranie z zamachów w Paryżu

Dziennik „Le Monde” publikuje nagranie pokazujące, co działo się na tyłach klubu Bataclan w Paryżu w momencie ataku terrorystów. Na amatorskim wideo widać tłum uciekających ludzi, ciała postrzelonych ciągnięte po ziemi, rannych ludzi. UWAGA! WIDEO JEST DRASTYCZNE!

Na wideo widać monet ucieczki grupy osób, które w chwili ataku znajdowały się w klubie Bataclan. Ludzie wybiegają na ulicę przez tylne wyjście. Widać ciała postrzelonych leżące na ulicy, widać również osoby ciągnące po ulicy bezwładnych ludzi. Jeden z mężczyzn ucieka, utykając. Na jego ciele widać ślad po kuli.

Wideo nagrał dziennikarz Le Monde” Daniel Psenny, który mieszka na tyłach klubu Bataclan. W czasie wczorajszych zamachów został ranny w ramię. Jak relacjonuje, w piątkowy wieczór pracował w domu. – Telewizor był włączony, kiedy usłyszałem odgłos wybuchu jakby petardy. Na początku myślałem, że to w filmie, jednak hałas był na tyle głośny, że podszedłem do okna – napisał w relacji Psenny. Jak wyjaśniał, mieszka na drugim piętrze, a okna jego mieszkania wychodzą na tylne wyjście z klubu. Choć zdawał sobie sprawę, że różne awaryjne sytuacje się zdarzają, tym razem było inaczej. – Widziałem ludzi biegnących we wszystkich kierunkach, ludzi leżących na ziemi, krew… Zrozumiałem, że stało się coś poważnego – opisywał w „Le Monde”.

– Jedna z kobiet zwisała z okna na drugim piętrze Bataclan. Przypomniały mi się obrazy z 11 września – pisał.

Zbiegł na parter, by otworzyć drzwi uciekinierom. Wtedy zobaczył człowieka leżącego na chodniku. Ktoś pomógł mu wciągnąć go do środka. Wtedy właśnie został postrzelony. – Poczułem, jakby na moim lewym ramieniu wybuchła petarda. Polała się krew – opisywał. Mężczyzna, którego wciągnął do budynku, okazał się Amerykaninem. Miał ranę postrzałową nogi. – Wymiotował, mówił, że mu zimno. Bał się, że umrze – relacjonował Psenny. Okazało się, że wtedy nikt nie może ich ewakuować. Zadzwonił więc do koleżanki lekarki, która powiedziała mu, jak zrobić opaskę uciskową z koszuli, by zatrzymać upływ krwi.

W serii zamachów w Paryżu zginęło co najmniej 127 osób. Ponad 200 jest rannych. Paryskie szpitale są przepełnione. Lekarze, którzy mają wolne dni, natychmiast stawili się w swoich miejscach pracy, by udzielić pomocy rannym – 80 osób znajduje się stanie bardzo ciężkim.

Tymczasem policja, według nieoficjalnych informacji, szuka ewentualnych wspólników 8 zabójców. Ich mobilność i znakomita organizacja umożliwiła im błyskawiczne przemieszczanie się z miejsca jednej zbrodni na drugie. Prowadzącym dochodzenie chodzi także o znalezienie tych, którzy pomagali mordercom.

Jak na razie paryżanie przestrzegają zaleceń władz, by bez potrzeby nie opuszczać domów. Na ulicach ruch jest niewielki. Teraz przychodzi druga fala wstrząsu – zeznania osób, które przeżyły. Opowiadają, że w sali koncertowej Bataclan działy się dantejskie sceny – terroryści nie mieli zamiaru nikogo brać za zakładnika – oni chcieli zabić jak najwięcej ludzi.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Boko Haram zdewastowało i spaliło kolejną wieś

Islamscy bojownicy z ugrupowania Boko Haram zabili 68 osób, w tym dzieci, we wsi na północnym wschodzie Nigerii – poinformowali w czwartek świadkowie, na których powołuje się agencja AFP. Według Reutera dwa dni wcześniej w ataku terrorystów śmierć poniosło 45 osób. Do ataku doszło we wtorek o świcie we wsi Njaba w stanie Borno, około 100 km na południe od stolicy tego stanu, Maiduguri. Według źródeł wojskowych, na które powołuje się Reuters, „o ataku nie było od razu wiadomo, ponieważ wieś jest oddalona” od cywilizacji. – Nasi ludzie nie mogli tam dotrzeć – podały źródła. Jak pisze agencja AFP, wieś doszczętnie spalono.

Islamiści chcą państwa wyznaniowego

Islamiści z Boko Haram od 2009 roku prowadzą zbrojną walkę o przekształcenie Nigerii lub przynajmniej części jej terytorium w muzułmańskie państwo wyznaniowe, w którym obowiązywałoby prawo szariatu. W ciągu pięciu lat w wyniku rebelii w tym najludniejszym kraju Afryki zginęły dziesiątki tysięcy osób. Tylko w 2014 roku liczbę ofiar śmiertelnych ocenia się na 10 tysięcy. Obecnie bojownicy Boko Haram są w defensywie na skutek zmasowanej operacji wojsk wszystkich czterech państw regionu – Nigerii, Nigru, Kamerunu i Czadu – walczących z tą islamistyczną partyzantką.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Al-Kaida planuje krwawe ataki na Zachodzie

Ataki, mające spowodować masowe ofiary w ludziach na Zachodzie, przygotowują bojownicy Al-Kaidy w Syrii. – Najprawdopodobniej chodzi o ataki na systemy transportowe lub tzw. kluczowe cele – ostrzegł szef brytyjskiego kontrwywiadu MI5 Andrew Parker. Nazajutrz po ataku terrorystów na francuski tygodnik satyryczny „Charlie Hebdo” w Paryżu, w wyniku którego 12 osób zginęło, szef brytyjskiego kontrwywiadu ostrzegł, że atak w Wielkiej Brytanii jest bardzo prawdopodobny.

Szykują ataki?

– Grupa terrorystów z Al-Kaidy w Syrii planuje masowe ataki przeciwko Zachodowi – powiedział Parker w siedzibie MI5 w Londynie. Agencja Reutera zwraca uwagę, że szef kontrwywiadu niezwykle rzadko się wypowiada się publicznie; jego ostatnie wystąpienie miało miejsce w październiku 2013 roku. Czwartkowe przemówienie było jednak planowane jeszcze przed atakiem w Paryżu. Szef MI5 zaznaczył, że wytrawni bojownicy Al-Kaidy w Syrii mają na celu „spowodować straty w ludziach na dużą skalę, często atakując systemy transportowe lub tzw. kluczowe cele” na Zachodzie.

Płonne nadzieje?

Wydaje się – jak wskazuje Reuters – że po zabiciu szefa Al-Kaidy Osamy bin Ladena, przez amerykańskie siły specjalne w Pakistanie w 2011 r., zagrożenie dla Zachodu ze strony tej siatki terrorystycznej zmalało na przestrzeni ostatnich lat. Ale – jak pisze dalej Reuters – służby wywiadowcze w Stanach Zjednoczonych i Europie są zaniepokojone, że w targanej wojną Syrii pojawili się bojownicy Al-Kaidy z Pakistanu. Niektórzy analitycy wywiadu twierdzą, że może to być elementem spisku mającego na celu przygotowanie poważnego ataku na Zachodzie. Poważne ostrzeżenie z ust jednego z najbardziej wpływowych szefów wywiadów na Zachodzie odzwierciedla – jak zaznacza Reuters – rosnące zaniepokojenie wśród zachodnich przywódców politycznych i ich arabskich sojuszników w sprawie zagrożenia ze strony różnych grup bojowników w Syrii i Iraku.

Podróż ekstremistów

Szef MI5 poinformował, że do Syrii podróżowało około 600 brytyjskich ekstremistów. Wielu z nich przyłączyło się do dżihadystycznej organizacji zbrojnej Państwo Islamskie, która przejęła kontrolę nad znacznymi terenami w Syrii i Iraku i ustanowiła tam kalifat.– Mamy do czynienia z bardzo poważnym poziomem zagrożenia, które jest trudne do zwalczania – powiedział Parker, który zdecydowanie opowiedział się za większymi uprawnieniami służb w kwestii nadzoru komunikowania się terrorystów w internecie. Podkreślił, że służby bezpieczeństwa potrzebują dostępu do takiej komunikacji.

Ważne serwisy

Serwisy społecznościowe takie jak Twitter i Facebook są tak ważne dla bojowników, że firmy internetowe powinny dać służbom bezpieczeństwa większy dostęp do ich sieci – mówił w zeszłym roku szef brytyjskiej agencji wywiadu elektronicznego GCHQ Robert Hannigan.
Żródło info i foto: TVP.info