Atlanta: Zastrzelił kasjerkę po kłótni o maseczkę

30-letni mężczyzna zastrzelił w poniedziałek w supermarkecie kasjerkę i postrzelił dwie inne osoby w rezultacie kłótni na temat noszenia maseczek – poinformowała szeryf hrabstwa DeKalb w aglomeracji Atlanty Melody Maddox.

Jak podały władze, do zdarzenia doszło w Decantur na przedmieściach stolicy Georgii, Atlanty. Mężczyzna zidentyfikowany jako Victor Lee Tucker wdał się w sprzeczkę na temat noszenia maseczek w sklepie, po czym wyszedł bez dokonania zakupów. Po chwili jednak wrócił z bronią w ręku, oddając strzały w stronę kasjerki.

Strzelanina z zastępcą szeryfa

W odpowiedzi pracujący w sklepie w charakterze ochroniarza miejscowy zastępca szeryfa rezerwy (rolę tę pełnił w roli ochotnika) wdał się w wymianę ognia z napastnikiem i w jej wyniku obaj zostali ranni. Ranna została też druga kasjerka. Wszyscy są w stabilnym stanie. Według szeryf Maddox zachowania policjanta mogło uratować życie innych ludzi w sklepie.

Poluzowanie obostrzeń nie dotyczy części sklepów

Choć Centra Kontroli i Prewencji Chorób (CDC) już w maju rozluźniły zalecenia co do noszenia masek, w praktyce znosząc obowiązek noszenia ich w większości miejsc, część sklepów i lokali w USA nadal wymaga zakrywania twarzy i nosa.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Robert Aaron Long oskarżony o masakrę w Atlancie

21-letni Robert Aaron Long został oskarżony o zabicie ośmiu osób w trzech salonach masażu zlokalizowanych w pobliżu Atlanty. Jak informuje agencja Associated Press, sprawa wywołała przerażenie w społeczności azjatycko-amerykańskiej, która w czasie pandemii koronawirusa staje się coraz częstszym celem różnego rodzaju ataków, choć motywacja tego podejrzanego miała nie być powiązana z rasizmem.

Do ataków doszło we wtorek, a celem napastnika były trzy salony masażu w okolicach Atlanty. Cztery osoby zostały zastrzelone w Youngs Asian Massage Parlor w pobliżu Woodstock (ok. 50 kilometrów na północ od stolicy stanu Gerogia). Do kolejnej strzelaniny doszło w miejscowości oddalonej od Atlanty o 48 kilometrów. W dwóch salonach masażu znajdujących się na tej samej ulicy napastnik zastrzelił cztery kobiety.

Na podstawie nagrań z monitoringu policja ustaliła, że sprawcą ataków mógł być Robert Aaron Long. 21-latek został aresztowany kilka godzin później, po tym, jak odmówił zatrzymania się na autostradzie. By dokonać aresztowania, funkcjonariusze uderzyli w tył jego samochodu. Znaleźli Longa dzięki pomocy jego rodziców, którzy rozpoznali go na nagraniach opublikowanych przez śledczych. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa ośmiu osób.

Nico Straughan, znajomy Longa z czasów szkolnych, powiedział, że „Long codziennie przynosił Biblię do szkoły, był bardzo miły, cichy i wierzący”.

Jak poinformowała agencja Associated Press, Long miał powiedzieć policji, że do dokonania ataków nie popchnęła nienawiść na tle rasowym. Twierdził natomiast, że jest uzależniony od seksu. Śledczy uznali początkowo, że Long „najwyraźniej zaatakował miejsca, które uważał za źródła pokus” i jest za wcześnie, by mówić o motywach związanych z rasą. Ta interpretacja wywołała jednak powszechne oburzenie – wskazywano bowiem, że sześć z ośmiu ofiar zamachowca to kobiety pochodzenia azjatyckiego.

– Motywów stojących za strzelaniną należy szukać na przecięciu trzech czynników: przemocy dokonywanej ze względu na płeć, mizoginii i ksenofobii – powiedziała Bee Nguyen, członkini stanowej legislatury i działaczka społeczna.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

USA: Strzelaniny w salonach masażu w Atlancie i okolicach

Co najmniej osiem osób zginęło w serii strzelanin w trzech azjatyckich salonach masażu w Atlancie i okolicach. Policja aresztowała mężczyznę podejrzanego o dokonanie ataku. Policja z Georgii poinformowała, że około 17:00 czasu lokalnego pięć osób zostało postrzelonych w salonie Young’s Asian Massage w miejscowości Acworth – 50 kilometrów na północ od Atlanty. Dwie osoby zginęły na miejscu a trzy przewieziono do szpitala, z których dwie również zmarły.

Niespełna godzinę później zgłoszono napad rabunkowy w Gold Massage Spa w samej Atlancie. Gdy policjanci przybyli na miejsce znaleźli trzy zastrzelone osoby. Kolejną ofiarę znaleziono w salonie masażu po drugiej stronie ulicy. Według niepotwierdzonych jeszcze oficjalnie informacji większość ofiar stanowią kobiety pochodzenia azjatyckiego.

Analizując nagrania z kamer przemysłowych w Acworth policja zidentyfikował potencjalnego sprawcę – 21-letniego Roberta Aarona Longa. Zatrzymano go 250 kilometrów na południe od Atlanty, ponad trzy godziny od dokonania ataku. Mężczyzna został aresztowany. Jest również podejrzewany o dokonanie zabójstw w dwóch salonach w Atlancie. Policja i FBI prowadzą śledztwo. Jak informuje CNN, na razie nie zostały podane informacje na temat motywów sprawcy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Atlanta: Były policjant z 11 zarzutami. Strzelał do uciekającego Afroamerykanina

Zwolniony z pracy funkcjonariusz policji z Atlanty, który oddał trzy strzały w kierunku uciekającego Afroamerykanina Raysharda Brooksa, usłyszał 11 zarzutów. Towarzyszący mu w czasie tragicznie zakończonej interwencji policjant został łagodniej potraktowany, zgodził się bowiem zeznawać przeciwko koledze.

O zarzutach dla Garretta Rolfe’a, byłego już funkcjonariusza policji w Atlancie (stan Georgia), który pięć dni temu strzelał do uciekającego Raysharda Brooksa, poinformował na środowej konferencji prasowej Paul Howard, prokurator okręgowy w hrabstwie Fulton. Dwie kule trafiły 27-letniego mężczyznę w plecy, a jedna w pojazd, w którym znajdowały się trzy osoby. – Po oddaniu strzałów Garrett Rolfe nie udzielił mężczyźnie pierwszej pomocy, tylko powiedział „mam go”, a następnie kopnął Brooksa, gdy ten walczył o życie – relacjonował Howard.

Inaczej sytuację oceniają obrońcy policjanta. W oświadczeniu wskazano, że Rolfe oddał strzały po tym, jak Brooks użył paralizatora, który wyrwał funkcjonariuszom podczas szamotaniny. Policjant miał „obawiać się o bezpieczeństwo swoje i osób postronnych”. Według jego obrońców, bardzo szybko wezwał służby ratunkowe do postrzelonego mężczyzny.

Jeśli Rolfe zostanie uznany za winnego, może mu grozić nawet kara śmierci.

Devin Brosnan, drugi z biorących udział w interwencji policjantów, usłyszał dwa zarzuty. Zdecydował się zeznawać przeciwko koledze.

Bliscy Brooksa uważają, że policjanci zamiast strzelać z broni palnej powinni kontynuować pościg za 27-latkiem. – Poczułam wielki ból, gdy usłyszałam przez co przeszedł – powiedziała wdowa po Brooksie, Tomika Miller. – Zbliża się Dzień Ojca i jedyne, co mogę teraz zrobić, to myśleć, co by się działo, gdyby mój mąż dalej żył – dodała.

Śmierć i protesty

Pięć dni temu 27-letni Brooks zasnął w samochodzie na podjeździe drive-thru restauracji Wendy’s. Jej pracownicy wezwali policję, ponieważ auto blokowało innych klientów. Podejrzewali, że mężczyzna jest pod wpływem alkoholu. Jak poinformował Howard, po przyjeździe policji Brooks początkowo zachowywał się spokojnie. Interwencja trwała ponad 40 minut, a sytuacja stawała się coraz bardziej napięta. Mężczyzna zaczął stawiać opór, gdy policjanci chcieli założyć mu kajdanki. Doszło do szamotaniny.

W związku ze śmiercią Brooksa w sobotę po zmroku w Atlancie wybuchły zamieszki. Restauracja, przy której go zastrzelono, stanęła w ogniu. Lokal palił się przez ponad 45 minut, zanim na miejsce przyjechała straż pożarna. Inni demonstranci zablokowali główną autostradę w mieście.

Tego samego dnia burmistrz Keisha Lance Bottoms przekazała, że ​​przyjęła rezygnację szefowej policji Eriki Shields. – Oczywiście możemy debatować na temat tego, czy użycie tej śmiercionośnej siły było konieczne, czy nie. W mojej ocenie nic nie usprawiedliwia policjantów, którzy użyli broni w czasie tej interwencji. Z tego powodu zażądałam dymisji szefowej policji w Atlancie – powiedziała burmistrz.

Do śmierci Brooksa doszło po trwających już ponad dwa tygodnie demonstracjach wywołanych po śmierci George’a Floyda – 46-letniego Afroamerykanina, który 25 maja zmarł w Minneapolis po tym, gdy policjant przydusił go kolanem podczas interwencji. Protesty w tej sprawie przetoczyły się przez całe Stany Zjednoczone i wiele krajów na świecie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Strzelanina na przedmieściach Atlanty. Są zabici

Pięć osób zostało rannych, zaś dwie zginęły – to bilans strzelaniny na przedmieściach Atlanty, stolicy amerykańskiego stanu Georgia. Sprawca zaczął strzelać do grupy ludzi z przejeżdżającego auta. Do incydentu doszło w sobotę około godziny 17.45 czasu lokalnego w Edgewood, miejscowości leżącej na północny wschód od Atlanty. Policja poinformowała, że funkcjonariusze, którzy przybyli na miejsce zastali pięć rannych osób będących w poważnym stanie. Trafili oni do szpitala. Dwie inne osoby zostały odwiezione do szpitala przed przyjazdem pierwszego patrolu.

Rzecznik policji przekazał, że dwie osoby zmarły, stan pozostałych jest stabilny – relacjonował dziennik „Atlanta Journal-Constitution”.

Wszczęto śledztwo w sprawie strzelaniny. Na razie nie wiadomo, jaki był motyw sprawcy i dlaczego zaatakował właśnie tę grupę osób. Policja opublikowała zdjęcie ciemnego pick-upa, z którego – jak oceniono – padły strzały.

W Atlancie doszło do nowych protestów po śmiertelnym zranieniu przez policjanta czarnoskórego mężczyzny Raysharda Brooksa podczas próby aresztowania.

Według oficjalnych doniesień 27-letni Brooks zasnął w samochodzie na podjeździe drive-in restauracji Wendy’s i jej pracownicy wezwali policję, ponieważ auto blokowało innych klientów. Mężczyzna był pod wpływem alkoholu i stawiał opór, gdy policja chciała go aresztować – podało w raporcie biuro śledcze stanu Georgia.

Materiał z monitoringu pokazuje, że „podczas szarpaniny z funkcjonariuszami Brooks wyrwał jednemu z nich paralizator i uciekł” – napisano w raporcie. „Policjanci pobiegli za Brooksem; podczas pościgu Brooks odwrócił się i skierował paralizator w stronę policjanta. Funkcjonariusz użył swojej broni, trafiając w Brooksa” – podano w dokumencie.

Mężczyzna został przetransportowany do szpitala i przeszedł operację, ale wkrótce potem zmarł. Funkcjonariusz został ranny. W związku z incydentem w sobotę ze stanowiska zrezygnowała szefowa policji w Atlancie Erika Shields.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Atlanta w ogniu po śmierci kolejnego czarnoskórego zabitego przez policję

Szok w Georgii. Niespełna trzy tygodnie po tragicznej śmierci George’a Floyda (46 l.), którego udusił policjant w Minneapolis, z rąk mundurowych zginął kolejny czarnoskóry mężczyzna. Rayshard Brooks (27 l.) został zastrzelony po interwencji przy restauracji Wendy’s w Atlancie. W mieście zawrzało.

Do Atlanty, która dopiero zaczęła się uspokajać po fali demonstracji i zamieszek, wróciła wściekłość. W sobotę tłum obrzucił kamieniami i podpalił restaurację Wendy’s. Domagał się też likwidacji policji i sprawiedliwości dla Raysharda Brooksa (27 l.). Ojciec czwórki dzieci w piątek wieczorem stanął autem w kolejce do okienka restauracji i ją zablokował, a świadkowie wezwali policję. Mężczyzna nie chciał się poddać badaniu na trzeźwość. Wybuchła awantura. W czasie szarpaniny 27-latek odebrał jednemu z policjantów paralizator, użył go i zaczął uciekać. Dosięgły go trzy kule, które okazały się śmiertelne.

Całą interwencję nagrały kamery policji, świadków oraz monitoring. Po analizie filmów burmistrz Atlanty Keisha Lance Bottoms (50 l.) wezwała do natychmiastowego zwolnienia policjanta Garretta Rolfe (27 l.), który strzelił. – Nie wierzę, że było to uzasadnione użycie śmiercionośnej siły…– skomentowała. Rolfe został zwolniony kilka godzin później, a jego partner odesłany do pracy biurowej. Szefowa policji w Atlancie Erika Shields podała się do dymisji.
Źródło info i foto: se.pl

Strzelanina w centrum handlowym na przedmieściach Atlanty

W rezultacie strzelaniny, do jakiej doszło w centrum handlowym na przedmieściach Atlanty, jedna osoba została ranna – poinformowała policja. Incydent wywołał panikę w śród kupujących. Napastnik otworzył ogień do klientów centrum Cumberland Mall w sobotę wczesnym popołudniem czasu lokalnego, po czym zbiegł.

Jak oświadczył rzecznik policji hrabstwa Cobb, ustalono już kim był napastnik i wszczęto jego poszukiwania. Według wstępnych ustaleń strzelanina była następstwem kłótni między dwoma znającymi się osobami. Osoba ranna została przewieziona do szpitala. Policja nie poinformowała o jej stanie, nie podała też jej personaliów.

Na nagraniach wideo umieszczonych w mediach społecznościowych widać ludzi z torbami pełnymi zakupów biegających w panice w różnych kierunkach w poszukiwaniu wyjścia, lub bezpiecznego schronienia. Niektórzy chowali się pod kontuarami i stołami.

Pracownicy sklepów udostępniali też klientom magazyny aby się w nich schowali przed napastnikiem. Po incydencie centrum było przez kilka godzin zamknięte.
Źródło info i foto: onet.pl

USA: Pracownik banku wykradł dane 1.5 mln klientów

„Nie możesz cieszyć się życiem, jeśli martwisz się o pieniądze” – głosi prezes SunTrust Banks Inc. na stronie internetowej firmy. Zapewne przypomniał sobie tę maksymę podczas niedawnej konferencji prasowej, przyznając, że z SunTrust – czternastego największego banku w USA – wykradziono 1,5 mln danych jego klientów.

SunTrust Banks Inc. z aktywami wartości 205,96 miliardów dolarów to jedna z największych amerykańskich instytucji finansowych. Bank z siedzibą w Atlancie (Georgia) jest popularny wśród mieszkańców południowych stanów, a ostatnio także w mediach bezpieczeństwa IT. 20 kwietnia jego prezes William Rogers ujawnił, że bank współpracuje z organami ścigania po wykryciu, że jego były pracownik wykradł dane 1,5 mln klientów instytucji. Według oficjalnych informacji, poza bankową sieć wyciekły nazwiska, adresy, numery telefonów i bilanse części rachunków. Numery kont i hasła do nich pozostają bezpieczne.

Analiza kont poszkodowanych klientów nie wykazała podejrzanych aktywności, a poziom ochrony wzmocniono, ale Rogers przyznał, że wciąż istnieje duże ryzyko nielegalnej sprzedaży tych danych m.in. zorganizowanym grupom przestępczym. To poważny problem, bo o ile ujawnienie numeru telefonu grozi ofierze głównie telemarketingowym bombardowaniem, o tyle znajomość jej stanu konta przez niepowołane osoby może skończyć się próbami wymuszeń, a nawet napaścią rabunkową. Wartość tych danych jest trudno oszacować, ale firma ANZENA przypomina, że w Polsce za znacznie mniejszą bazę (130 tys. rekordów) były pracownik operatora telekomunikacyjnego w 2013 r. oferował 50 tys. złotych. Dlaczego aż tyle?

Ostatnie przesłuchania Marka Zuckerberga przed kongresem USA dobitnie pokazały, że to nie BitCoin, ale dane osobowe są współczesną walutą sieci. Potwierdza to najnowsze badanie wycieków i kradzieży danych autorstwa firmy Verizon, według której 76% podobnych naruszeń jest motywowane chęcią wzbogacenia się. Co ciekawe, niemal w co trzecim polowaniu na dane firm uczestniczą ich pracownicy (przyczyna 28% wszystkich wycieków), chociaż raport nie precyzuje ilu na szkodę swojego pracodawcy działa świadomie. Dla firmy taka wiedza może być cenna np. przy śledztwie już po wycieku danych, ale znacznie cenniejsza będzie ich ochrona przed każdym możliwym naruszeniem, niezależnie od jego przyczyny.

Według statystyk Verizon, w większości przypadków (87%) do kradzieży danych wystarczą minuty, ale tylko 3% z nich zauważana jest równie szybko. Tymczasem aż 68% naruszeń bezpieczeństwa pozostaje niewykrytych przez miesiące od ataku. Czyje dane są szczególnie narażone na wycieki? Twórcy raportu wskazują, że sektory z największym udziałem „ludzkiej podatności” to służba zdrowia (56%), zakłady i instytucje państwowe (34%) oraz szeroko pojęty biznes (31%).
Źródło info i foto: interia.pl

Atlanta: Zamieszki po strzelaninie na kampusie.

Troje zatrzymanych i spalony policyjny radiowóz – to bilans nocnych protestów po śmierci Scouta Schultza. Aktywista LGBT został zastrzelony na kampusie uczelni w Atlancie późnym wieczorem w sobotę.

Jeszcze w poniedziałek wieczorem władze Georgia Institute of Technology – gdzie doszło do tragedii – apelowały do studentów, by ci pozostali w domach. Obawiano się bowiem, że pokojowe protesty mogą w każdej chwili zamienić się w zamieszki.

I tak się stało. Grupa ok. 50 demonstrantów urządziła w poniedziałek późnym wieczorem przemarsz z terenu kampusu w kierunku lokalnego posterunku policji. Spalony został wówczas jeden policyjny radiowóz, a dwóch funkcjonariuszy odniosło niewielkie obrażenia.

Uczelnia poinformowała, że w związku z tymi wydarzeniami zatrzymano trzy osoby. Dwóch mężczyzn i kobieta zostali oskarżeni o wszczęcie rozruchów oraz o pobicie policjanta.

Scout Schultz nie żyje

Scout Schultz w ostatnich latach przewodniczył uniwersyteckiej społeczności LGBT w Atlancie. W sobotę wieczorem policja otrzymała zgłoszenie, zgodnie z którym Schultz pojawił się na kampusie uzbrojony w nóż i broń palną.

Na filmach widać, że nie reagował on komendy policji, krzyczał też: „Zastrzelcie mnie!”. W pewnym momencie jeden z funkcjonariuszy oddał w jego kierunku strzał. Jak się okazało – śmiertelny. Mężczyzna zmarł kilka godzin później w szpitalu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Zostawił 2-letniego synka na śmierć w aucie. Został skazany na dożywocie

Justin Ross Harris dostał dożywocie za umyślne zabicie swojego 22-miesięcznego synka. Kiedy dziecko umierało w rozgrzanym samochodzie, miał wysyłać nagie zdjęcia m.in. nieletniej kochance. Dwa lata temu 35-letni Justin Ross Harris z Atlanty zostawił swojego niespełna dwuletniego synka w rozgrzanym samochodzie i poszedł do pracy. Mężczyzna tłumaczył się poważnymi problemami z pamięcią. Sąd uznał jednak, że zebrane dowody jednoznacznie świadczą o zabójstwie z zimną krwią.
Zapomniał odwieźć synka do żłobka

Harris zeznał, że pojechał z synkiem na śniadanie, wsadził go z powrotem do samochodu, dał mu buziaka, po czym pojechał do pracy. Zapomniał tylko, że nie odwiózł dziecka do żłobka. Temperatura sięgała tego dnia 32 st. C. Mężczyzna około 16:00 pojechał do kina. Dopiero na parkingu miał zauważyć synka. Według świadków wydawał się zrozpaczony. Chłopiec umarł z powodu hipertermii.

Niefortunna historia przeglądarki?

Śledczy Phil Stoddard, który gromadził dowody przeciwko Harrisowi, twierdził, że mężczyzna sprawdzał wcześniej w internecie, jak wygląda śmierć przez przegrzanie w samochodzie. Miał też czytać artykuły o zaletach życia bez dzieci. Obrona twierdziła, że trafił na te informacje przypadkiem. Kiedy kolega pokazał mu felieton o bezdzietności miał nawet odpowiedzieć „Okropieństwo! Podziękuję”.

Przede wszystkim pogrążyły go jednak sprośne SMS-y, które wysyłał do różnych kobiet w czasie, w którym jego syn umierał. Sąd uznał, że liczne kochanki świadczyły o znudzeniu się mężczyzny życiem rodzinnym, co mogło być powodem zabójstwa. W dodatku okazało się, że jedna z osób, którym wysyłał nagie zdjęcia, była nieletnia. Jak przekonywał adwokat skazanego, nie miało to związku ze sprawą i miało uczynić z niego potwora w oczach opinii publicznej.

Surowa kara

Mężczyzna za zabójstwo z premedytacją został skazany na dożywocie. Dodatkowo dostał 20 lat za szczególne okrucieństwo wobec dzieci i 10 lat za wykorzystywanie seksualne dzieci, czytamy w CNN.

Była żona Harrisa nie zgadza się z wyrokiem. Choć twierdzi, że mężczyzna „zrujnował jej życie”, nie wierzy, że mógłby celowo zabić syna, którego kochał. Mężczyzna płakał, kiedy w czasie rozprawy sąd pokazał mu zdjęcie dziecka. Prokurator Chuck Boring nie ma jednak wątpliwości, że skazany zasłużył na karę.

Wydaje mi się, że to jedyny odpowiedni wyrok w przypadku, kiedy ktoś z premedytacją odbiera życie 22-miesięcznemu dziecku – i to w tak bolesny i rozmyślny sposób – powiedział Boring.
Żródło info i foto: Gazeta.pl