Mężczyzna z atrapą broni groził księdzu w czasie mszy

Poniedziałkową mszę w kościele w Dusznikach-Zdroju przerwał mężczyzna, który wszedł do kościoła z przedmiotem przypominającym pistolet. Został on obezwładniony przez wiernych. Policja zatrzymała mężczyznę. Okazało się, że pistolet nie jest prawdziwy. Do incydentu doszło 3 maja podczas mszy św. po godzinie 8 rano – podaje portal „Gościa Niedzielnego”. Według relacji świadków, mężczyzna – który sprawiał wrażenie bycia pod wpływem alkoholu – wszedł do kościoła i „szybkim krokiem” poszedł w stronę ambony.

Gdy podszedł do księdza, wycelował do niego z przedmiotu wyglądającego jak pistolet. Kapłan zaczął się wycofywać, a w międzyczasie wierni wstali i obezwładnili napastnika. Wezwano policję.

Jak podaje RMF FM, gdy oczekiwano na funkcjonariuszy przed kościołem, mężczyzna wyrwał się i uciekł. Policjanci złapali go po trwającym kilkanaście minut pościgu. 38-latek został zatrzymany. Sprawdzono też, że ma dwa promile alkoholu w organizmie. Okazało się, że nie miał prawdziwej broni, tylko pistolet gazowy.

Po incydencie proboszcz dokończył odprawianie mszy.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

23-latka napadła na Żabkę w Lublinie. Policjant się schował

– Całe CBŚP ma traumę – mówi jeden z funkcjonariuszy, a eksperci nie chcą wierzyć, że do takiej sytuacji doszło. Chodzi o zachowanie policjanta Centralnego Biura Śledczego w czasie napadu na Żabkę w Lublinie. Do materiałów w tej sprawie dotarły „Fakty” TVN.

– Był jeden klient, ale się schował – nie ukrywa pracownica lubelskiej Żabki. Jak mówi, „po prostu bał się trochę”. Zwykły obywatel ma prawo się przestraszyć, gdy zamaskowana kobieta z atrapą broni zażądała od ekspedientki wydania pieniędzy. Ale tym klientem był policjant z CBŚP – ustaliły „Fakty” TVN.

Reporter „Faktów” dostał od oburzonego funkcjonariusza CBŚP nagranie, na którym widać całą sytuację. – Całe CBŚP ma traumę – napisał policjant, który wstydzi się za kolegę, który nie zareagował w czasie napadu. Ten okazał się koniec końców nieudany, bo ekspedientka zagadała napastniczkę, a w międzyczasie do sklepu wszedł nowy klient. To spłoszyło zamaskowaną kobietę.

Policja tłumaczy: funkcjonariusz, który się schował nie miał broni, nie był wtedy na służbie, ale eksperci – byli policjanci – nie mogą się nadziwić takiemu zachowaniu.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Trzech nastolatków napadło na sklep w Bielsku-Białej

Mieli ze sobą atrapę broni. Dziś o ich dalszym losie zdecyduje sąd dla nieletnich. Jeden z napastników został na czatach, a dwóch weszło do niewielkiego, osiedlowego sklepu. Mieli ze sobą pistolet, na twarzach chustki, a na głowach kaptury. Zażądali pieniędzy.

Sprzedawca zaczął się bronić, przy sklepie pojawili się też przechodnie i napastnicy uciekli, nic nie kradnąc. Zatrzymano ich kilkanaście minut później na przystanku autobusowym. Byli bardzo agresywni. W pobliżu tego miejsca policjanci znaleźli też plastikowy pistolet-zabawkę.

Jak się okazało, najstarszy z napastników ma 16, a najmłodszy 14 lat. Kiedy ich zatrzymywano, dwaj z nich byli nietrzeźwi. Najstarszy z nastolatków był już notowany przez policję za sprawy narkotykowe.
Źródło info i foto: RMF24.pl