Kardynał George Pell uniewinniony od zarzutu molestowania seksualnego nieletnich. Jest decyzja Sądu Najwyższego Australii

Sąd Najwyższy Australii zdecydował o uniewinnieniu kardynała Gerorge’a Pella, byłego arcybiskupa Melbourne i Sydney oraz byłego watykańskiego skarbnika. W marcu 2019 roku hierarcha został skazany za molestowanie seksualne dwóch 13-letnich chłopców, do którego miało dojść w 1996 roku. Decyzja Sądu Najwyższego Australii oznacza, że wcześniejsze decyzje ławy przysięgłych oraz niższego sądu apelacyjnego zostały uchylone, a 78-letni obecnie hierarcha może opuścić więzienie o zaostrzonym rygorze w Barwon pod Melbourne. Sąd Najwyższy wydał wyrok na posiedzeniu online.

Zgodnie z poprzednim, skazującym wyrokiem kardynał mógł ubiegać się o warunkowe zwolnienie z więzienia po trzech latach i ośmiu miesiącach odbycia kary. W listopadzie ubiegłego roku Sąd Najwyższy Australii zgodził się rozpatrzyć odwołanie duchownego. Od samego początku hierarcha deklarował swoją niewinność.

Kardynał George Pell uniewinniony. W marcu 2019 duchownego skazano na sześć lat więzienia za molestowanie nieletnich

Do czynów, za które w marcu 2019 r. kardynał został skazany na sześć lat więzienia o zaostrzonym rygorze, miało dojść w 1996 roku. Pella oskarżono o molestowanie seksualne dwóch 13-letnich chórzystów, gdy duchowny był arcybiskupem Melbourne.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Australijski kontrwywiad chce inwigilować dziennikarzy

Zagraniczne wywiady chętnie werbują australijskich dziennikarzy do szpiegowania, i jest to praktyka powszechna na świecie – stwierdziła w parlamencie wiceszefowa australijskiej służby kontrwywiadowczej. Choć sprawa dotyczy Australii, jej rozwój jest niezwykle interesujący dla wielu krajów demokratycznych, w tym tych w Europie. Dotyczy bowiem prawa dziennikarzy do kontrolowania poczynań władzy oraz prawa władzy do chronienia swoich sekretów w skomplikowanym świecie.

Heather Cook, wicedyrektor Australijskiej Organizacji Bezpieczeństwa Wywiadu (ASIO to odpowiednik polskiej ABW) uważa, że dziennikarze nie mogą być automatycznie wyłączani ze śledztw dotyczących bezpieczeństwa narodowego. Cook prosiła w poniedziałek australijskich posłów podczas przesłuchania w parlamencie, by pozwolili jej organizacji na śledzenie dziennikarzy.

Cook i wielu innych urzędników państwowych tłumaczą się w parlamencie po serii przeszukań, dokonanych w czerwcu br. przez australijską policję w domach dziennikarzy i w redakcjach mediów, które ujawniły serię tajemnic państwowych. Przeszukania wywołały wielką burzę w samej Australii oraz w wielu innych krajach. Australijski rząd został oskarżony o łamanie zasad demokracji i ograniczanie wolności słowa.

W pierwszym przypadku policja przeszukała dom i skonfiskowała archiwum dziennikarza, którzy ujawnił, że rząd Australii chce po raz pierwszy w historii dać australijskiemu wywiadowi elektronicznemu prawo do podsłuchiwania obywateli Australii, w tym dziennikarzy. W drugim przypadku policja przeszukała redakcję publicznej telewizji ABC, która ujawniła ukrywane przez rząd informacje o tym, że australijscy komandosi zabili w Afganistanie grupę cywilów.

Prawa australijskich dziennikarzy do publikowania takich i podobnych informacji bronią tamtejsze i zagraniczne organizacje prawa człowieka i ochrony wolności słowa. W obronę przesłuchiwanych reporterów włączył się m.in. „New York Times”. Australijskie stowarzyszenie dziennikarzy uważa, że rząd mści się na dziennikarzach, którzy utrudniają im życie.

Australijski rząd twierdzi, że w niezwykle skomplikowanej sytuacji międzynarodowej władze muszą mieć możliwości skutecznego zapewnienia bezpieczeństwa swoim obywatelom. Wicedyrektor ASIO w jawnej części swojego przesłuchania powiedziała też posłom, że dziennikarze są szczególnie mocno narażeni na propozycje szpiegowania własnego kraju. I dodała, że dotyczy to „wielu przypadków na całym świecie”, choć nie podała ani jednego przykładu. Dodała za to, że służby wywiadowcze wielu krajów chętnie używają dziennikarstwa jako przykrywki dla swoich oficerów i agentów.

Na razie nie wiadomo, czy i jakie konsekwencje będzie miała dla australijskich mediów i prawa afera związana z akcjami policji przeciwko reporterom.
Źródło info i foto: onet.pl

Arcybiskup Adelaide tuszował przypadki molestowania dzieci. Został skazany

Arcybiskup Adelaide (Adelajdy) i były przewodniczący Konferencji Episkopatu Australii Philip Wilson został we wtorek skazany na 12 miesięcy aresztu domowego za zatajenie w latach 70. przypadków seksualnego wykorzystywania dziecka przez innego księdza. Arcybiskup Wilson otrzymał maksymalny wymiar kary i jest najwyższym rangą hierarchą katolickim, który został skazany za to przestępstwo – zwraca uwagę portal BBC News. Ale sąd nakazał osadzenie Wilsona w „areszcie domowym”, co oznacza, że uniknie on więzienia – dodaje.

Sędzia Robert Stone z Newcastle w Nowej Południowej Walii powiedział, że hierarcha „nie okazał skruchy ani żalu”. Po sześciu miesiącach będzie mógł ubiegać się o zwolnienie warunkowe.

Zmarł w więzieniu

W maju abp Wilson został uznany za winnego zatajenia przed wielu laty przypadków seksualnego wykorzystywania dziecka przez innego księdza. 67-letni dziś hierarcha został oskarżony o ukrycie poważnego przestępstwa popełnionego przez księdza Jamesa Fletchera, o czym dowiedział się w 1976 roku, gdy był wikariuszem w jednej z parafii w stanie w Nowa Południowa Walia.

Obrońcy Wilsona argumentowali, że nie wiedział on, iż ksiądz Fletcher wykorzystywał seksualnie chłopca. W grudniu 2017 r. wyszło na jaw, że abp Wilson ma wczesne stadium choroby Alzheimera. W 2004 roku Fletcher został uznany za winnego dziewięciu przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci i w 2006 roku zmarł w więzieniu.

Wilson nie zrezygnował z funkcji arcybiskupa mimo rezygnacji z obowiązków, gdy sąd uznał go za winnego.

Byli przenoszeni z parafii do parafii

W ubiegłym roku w Australii dobiegło końca pięcioletnie śledztwo w sprawie wykorzystywania seksualnego dzieci m.in. przez duchownych różnych wyznań. Rząd nakazał przeprowadzenie dochodzenia w związku z pojawiającymi się zarzutami, że księża pedofile byli chronieni przez swych zwierzchników, którzy przenosili ich z parafii do parafii.

Podczas śledztwa ustalono, że 7 proc. katolickich księży pracujących w Australii od 1950 do 2010 roku było oskarżanych o przestępstwa seksualne na dzieciach i że w ciągu 35 lat prawie 1100 osób złożyło skargi dotyczące molestowania seksualnego dzieci przeciwko Kościołowi anglikańskiemu.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Australia: Arcybiskup, który tuszował przestępstwa seksualne odchodzi na emeryturę

Arcybiskup Adelajdy i były przewodniczący Konferencji Episkopatu Australii Philip Wilson ogłosił w środę, że odchodzi na emeryturę po tym, jak został uznany winnym tuszowania molestowania seksualnego w latach 70. 67-letni dziś hierarcha został oskarżony o ukrycie poważnego przestępstwa popełnionego przez księdza Jamesa Fletchera, o czym dowiedział się w 1976 roku, gdy był wikariuszem w jednej z parafii w stanie Nowa Południowa Walia.

Według mediów obrońcy arcybiskupa Wilsona argumentowali, że obecny arcybiskup nie wiedział, iż ksiądz Fletcher wykorzystywał seksualnie Petera Creigha, jednego z chłopców, śpiewających w kościelnym chórze. W 2004 roku został on uznany za winnego dziewięciu przypadków wykorzystywania seksualnego dzieci i w 2006 roku zmarł w więzieniu.

Sędzia Robert Stone z Newcastle w Nowej Południowej Walii oświadczył, że nie przyjmuje tłumaczenia, iż abp Wilson nie pamięta rozmowy z 1976 roku, podczas której 15-letni chłopiec opisywał, jak kilka lat wcześniej był wykorzystywany seksualnie przez księdza Fletchera.

Duchownemu grozi dwa lata pozbawienia wolności. Arcybiskup nigdy nie przyznał się do winy i wyraził rozczarowanie orzeczeniem sądu. Wyrok w tej sprawie ma być ogłoszony w czerwcu.
Źródło info i foto: interia.pl

Liban pomógł Australii zapobiec zamachowi na samolot pasażerski

Liban pomógł w wykryciu inspirowanego jakoby przez tak zwane Państwo Islamskie spisku zakładającego zdetonowanie bomby w samolocie pasażerskim lecącym z Australii do Abu Zabi – poinformował w poniedziałek libański minister spraw wewnętrznych Nohad Masznuk. Według niego uczestnicy spisku byli śledzeni przez libańską policję. – W samolocie było 120 Libańczyków, a ponadto osoby innych narodowości – powiedział Masznuk podczas transmitowanej przez saudyjską telewizję Al-Arabija Al-Hadas konferencji prasowej w Bejrucie.

Instrukcja dowódców IS

Wcześniej w sierpniu w Australii zatrzymano Australijczyka w trakcie działań, których celem było udaremnienie tego, co władze opisywały jako inspirowany przez tak zwane Państwo Islamskie spisek dla dokonania zamachu bombowego na samolot Etihad Airways – narodowego przewoźnika Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Mężczyzna ten był jednym z czterech ludzi aresztowanych na przedmieściach Sydney przez policję antyterrorystyczną.

Według policji jeden z tej czwórki chciał wysłać swego niczego nie podejrzewającego brata 15 lipca lotem Etihad Airways z Sydney wraz z domowej roboty bombą ukrytą w maszynce do mięsa. Bombę miano wykonać według instrukcji jednego z dowódców tak zwanego Państwa Islamskiego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Żywe bakterie wąglika zostały znalezione w próbce wysłanej do Australii

Żywe bakterie wąglika zostały znalezione w próbce wysłanej do Australii z tej samej bazy, z której wcześniej pomyłkowo przesłano niebezpieczne organizmy do cywilnych ośrodków badawczych w USA, a także do bazy w Korei Południowej – podano w piątek.

O niebezpiecznej przesyłce poinformował agencję Reutera przedstawiciel Pentagonu, który zastrzegł swoją anonimowość. Zaznaczył, że bakterie wąglika miały być nieaktywne, jednak przez pomyłkę wysłano żywe organizmy. Sprawa wyszła na jaw podczas śledztwa prowadzonego przez Centrum Zwalczania i Prewencji Chorób (CDC) w amerykańskiej bazie wojskowej w stanie Utah, której laboratorium omyłkowo wysłało bakterie.

W tym tygodniu armia USA poinformowała, że 22 amerykańskich wojskowych mogło być narażonych na działanie bakterii wąglika podczas szkolenia w bazie lotniczej USA w Korei Południowej. Alarm został podniesiony, gdy okazało się, że bakterie wykorzystywane podczas szkolenia w bazie Osan w Korei Południowej mogły być aktywne. Amerykańska armia zapewniła, że nie ma zagrożenia dla ludności, gdyż badana próbka bakterii była wykorzystana w „środowisku laboratoryjnym”, w „autonomicznej części bazy”.

Również w przypadku wysyłki do Australii Amerykanie zapewniają, że nie ma informacji, iż mogło dojść do zakażenia, a próbka bakterii nie stanowi zagrożenia dla społeczeństwa. Blisko rok temu CDC podało, że 84 pracowników trzech laboratoriów państwowych w Atlancie mogło być narażonych na kontakt z bakterią wąglika. Doszło tam do naruszenia procedur bezpieczeństwa. Wszystkim zagrożonym prewencyjnie podano wówczas antybiotyki.

Wąglik to groźna, zwykle śmiertelna choroba zakaźna zwierząt domowych. Przenosi się na człowieka i może doprowadzić do zakażeń skóry, przewodu pokarmowego i płuc, a następnie śmierci. Bakterie wąglika mogą być wykorzystane jako broń biologiczna i są uważane za jedno z najpoważniejszych zagrożeń bioterrorystycznych.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/swiat/news-usa-zywe-bakterie-waglika-wyslane-do-australii,nId,1827331#utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=chromeŻródło info i foto: pOmponik.pl

14-latek namawiał do ataków terrorystycznych w Australii

Brytyjska prokuratura oskarżyła 14-letniego chłopca z Blackburn o nakłanianie do zamachów terrorystycznych w Australii i zabijania niewinnych osób w czasie państwowego święta – Dnia ANZAC. Postawiono mu dwa zarzuty – poinformowała w czwartek BBC. 14-latek miał nakłaniać jedna osobę do przeprowadzenia ataku podczas piątkowych obchodów święta, w którym Australijczycy oddają hołd żołnierzom z ich kraju i Nowej Zelandii, którzy zginęli podczas pierwszej wojny światowej. Postawiono mu także zarzut namawiania innej osoby do zamordowania kogoś w Australii.

BBC zwraca uwagę, że nie ujawniono personaliów chłopca ze względu na jego niepełnoletność. Podkreśla także, że jest to najmłodsza osoba w Wielkiej Brytanii, której postawiono zarzuty związane z terroryzmem. 2 kwietnia br. funkcjonariusze lokalnego oddziału antyterrorystycznego przeszukali jego mieszkanie. Podczas czynności służbowych znaleźli korespondencję nastolatka z mężczyzną z Australii, której władze zostały poinformowane o tym wydarzeniu. W piątek 14-latek ma stanąć przed sądem.
Żródło info i foto: wp.pl

Odnaleziony po 4 dniach w australijskim buszu

Po czterech dniach intensywnych poszukiwań we wtorek na południowym wschodzie Australii odnaleziono 11-letniego chłopca cierpiącego na autyzm, który zaginął w buszu. Policjanci, którzy prowadzili poszukiwania, zauważyli Luke’a Shambrooka ze śmigłowca w odległości 3 km od kempingu w parku narodowym w stanie Wiktoria, gdzie po raz ostatni był widziany w ubiegły piątek. Chłopiec znajdował się niedaleko Devil’s Cove.

Chłopiec jest wycieńczony, wyziębiony i odwodniony – powiedział dziennikarzom przedstawiciel policji Rick Nugent. Ratownikom nie udało się nawiązać z nim kontaktu, ale wypił wodę i zjadł chleb, który mu podano, co jest „dobrym znakiem”. Rodzina Luke’a dziękowała wszystkim osobom zaangażowanym w poszukiwania.

Od piątkowego poranka gęste zarośla w pobliżu kempingu przeczesywało ponad 120 ratowników. Pojawiały się obawy, że chłopiec utopił się w pobliskim jeziorze. W nocy temperatura spadała do 9 stopni Celsjusza, padał też deszcz. Matka Luke’a nie mogła ukryć łez wzruszenia, gdy zobaczyła syna. Chłopiec prawdopodobnie nie zdawał sobie sprawy, że zaginął. Trafił pod opiekę lekarzy.
Żródło info i foto: wp.pl

Nowe informacje o masakrze w Australii

Makabryczne znalezisko na antypodach. Ośmioro martwych dzieci z ranami kłutymi zostało znalezionych w domu na przedmieściach Cairns, na północy Australii. Według medycznych ekip ratunkowych, które przyjechały na miejsce, natrafiono tam także na 34-letnią ranną kobietę. Jest już w szpitalu.

Policja bada sprawę

Dzieci miały od półtora roku do 15 lat. Nie wiadomo, jakie relacje łączyły kobietę z nimi – wg wstępnych informacji policji, które przekazał insp. Bruno Asnicar z policji w Queensland, siedmioro z nich było jej dziećmi. Ósme też należało do rodziny, jednak w innym stopniu pokrewieństwa. Policja podaje, że współpracuje z kobietą w dochodzeniu. Na razie brak również informacji czy ma ona związek z ich śmiercią.

Rozdarte serce

W sprawie tragedii głos zabrał już premier Australii. Tony Abbott oświadczył, że jest głęboko zasmucony i zszokowany „rozdzierającymi serce doniesieniami z Cairns”. Na razie nie są znane bliższe szczegóły tragedii. Wkrótce policja ma podać więcej informacji. Media podają, że okolica miejsca znalezienia zwłok zamieszkana jest głównie przez Aborygenów – rdzennych mieszkańców Australii i ma wysokie wskaźniki przestępczości.
Żródło info i foto: TVP.info

Polski spirytus znika z australijskich półek

W Australii trwa kampania przeciwko sprzedaży polskiego spirytusu. Powodem ma być śmierć nastoletniej Australijki Nicole Blicknell. Jej rodzina twierdzi, że dziewczyna zmarła po wypiciu kilku drinków z polskim alkoholem.

Dwa tygodnie temu, podczas imprezy zorganizowanej z okazji swoich 18 urodzin dziewczyna miała wypić kilka drinków i shotów przygotowanych na bazie 96 proc. destylatu, które zaproponowali jej znajomi. W pewnym momencie imprezy nastolatka zasłabła i została przewieziona do szpitala – niestety, nie udało się jej uratować. Rodzina zmarłej Nicole twierdzi, że wszystkiemu winny jest Spirytus Rektyfikowany z Polmosu, który został dodany do drinków. Tragedia stała się punktem wyjścia dla kampanii postulującej zakaz sprzedaży tego alkoholu.

– Nie mogę zrozumieć, jakim cudem tak mocny alkohol jest sprzedawany w sklepach – powiedział w wywiedzie udzielonym dla „Australian Sunday Times” Kevin McLean, dziadek dziewczyny. – Nikt nie potrzebuje kupować czegoś takiego. Powinien zniknąć z półek sklepowych, żeby coś takiego nie przydarzyło się żadnej innej rodzinie. Jego sprzedać powinna być kompletnie zakazana, a sprzedawcy karani – twierdzi.

Wtórował mu Geoff Munroe z australijskiej organizacji antynarkotykowej i antyalkoholowej. Podczas rozmowy z „Daily Mail Australia” wyraził zdziwienie, że polski produkt sprzedawany jest beż żadnego stosownego ostrzeżenia dotyczącego jego spożycia.

– Przecież mamy ostrzeżenia nawet na syropach na kaszel, to samo na zwykłej aspirynie – powiedział. – Wydaje mi się, że alkohol to jedyny zabójczy produkt, którego producenci nie muszą stosowanie oznaczać. To jednak nie do końca prawda. Zarówno producent, jak i dystrybutorzy spirytusu informują, że „odradza się picie go nierozcieńczonego”. Mimo tego apele rodziny nie przeszły jednak bez echa. Ze sprzedaży polskiego alkoholu wycofała się już m.in. sieć supermarketów Woolsworths.
Żródło info i foto: Newsweek.pl