Odzyskano auta skradzione we Włoszech

Katowiccy policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości samochodowej wspólnie z funkcjonariuszami Straży Granicznej odzyskali przywłaszczone we Włoszech dwa samochody. Maserati i BMW o łącznej wartości prawie 760 tys. złotych ukryte były w garażu firmy remontowo-budowalnej i na terenie prywatnej posesji. Policjanci zatrzymali 4 mężczyzn, którym za paserstwo znacznej wartości grozi kara do 5 lat więzienia.

Policjanci z katowickiej komendy zwalczający przestępczość samochodową prowadzą czynności w sprawie przywłaszczenia dwóch luksusowych samochodów z terytorium Włoch. Do pierwszego przestępstwa doszło w Mediolanie pod koniec stycznia br., gdzie zostało przywłaszczone Maserati o wartości 550 tys. zł. Natomiast na początku lutego przywłaszczono BMW o wartości ponad 200 tys. zł. Dzięki współpracy z funkcjonariuszami Straży Granicznej katowiccy policjanci ujawnili i odzyskali samochody na terenie Polski. Maserati było ukryte w garażu jednej z firm remontowo-budowlanych na terenie Śląska, a BMW na terenie prywatnej posesji. Policjanci zatrzymali w sprawie 4 mężczyzn w wieku 41, 63, 67 i 72 lat. Podejrzani zostali osadzeni w policyjnym areszcie, a następnie doprowadzeni do prokuratury, gdzie przedstawiono im zarzut paserstwa o znacznej wartości. Na czas trwającego postępowania mężczyźni zostali objęci policyjnym dozorem, zastosowano także wobec nich zabezpieczenie majątkowe.

Za paserstwo samochodów o znacznej wartości podejrzanym grozi kara do 5 lat więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Policjanci CBŚP rozbili gang, który kradł i legalizował auta

Działania CBŚP i Prokuratury Okręgowej w Słupsku doprowadziły do rozbicia zorganizowanej grupy przestępczej składającej się z trzech odłamów. Samochody kradziono w Szwecji, Niemczech i w Polsce, następnie legalizowano je i sprzedawano. Do sprawy zatrzymano 20 osób, odzyskano 6 aut i zabezpieczono części i podzespoły samochodowe, o łącznej wartości ok. miliona zł. Zatrzymani są podejrzani m.in. o kradzieże z włamaniami, paserstwa, oszustwa czy poświadczanie nieprawdy w dokumentacji. Ostatnie działania CBŚP prowadzone były w Bytowie.

Policjanci z Zarządu w Gdańsku Centralnego Biura Śledczego Policji, pod nadzorem Prokuratury Okręgowej w Słupsku, prowadzą postępowanie dotyczące zorganizowanej grupy przestępczej, której członkowie są podejrzani o kradzieże samochodów z terenu Szwecji, Niemiec i Polski. Do przestępstw dochodziło w latach 2017-2020. Z ustaleń śledztwa wynika, że członkowie gangu wywodzili się głównie z Pomorza i były to trzy grupy współpracujące ze sobą. Śledczy ustalili, że członkowie grup mieli określone zadania, były osoby odpowiedzialne za znalezienie konkretnego modelu auta, jego kradzież, zorganizowanie przeróbek blacharskich czy mechanicznych. W kolejnym etapie do działań włączali się paserzy i tzw. słupy, na których rejestrowane były skradzione pojazdy. Po zalegalizowaniu samochody były sprzedawane w kraju, niczego nie podejrzewającym klientom.

– Wiele miesięcy zajęło policjantom sprawdzanie w kolejnych urzędach dokumentów dotyczących wytypowanych pojazdów – informuje CBŚP. – Funkcjonariusze dokładnie analizowali wszystkie informacje, sprawdzali poszczególne numery, marki, a nawet kolory zarejestrowanych samochodów. Weryfikowano także osoby występujące przy rejestracji pojazdów.

Uderzenie CBŚP w Bytowie

Policyjne działania były prowadzone na terenie województwa pomorskiego, podlaskiego i mazowieckiego od 2021 roku. Ostatnie uderzenie nastąpiło w lutym w powiecie bytowskim, kiedy to zatrzymano 2 osoby. Łącznie w sprawie występuje 20 podejrzanych, którym zarzucane są przestępstwa m.in. kradzieży z włamaniem, paserstwa, oszustwa czy poświadczanie nieprawdy w dokumentacji. 13 osób usłyszało w Prokuraturze Okręgowej w Słupsku zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej, w tym 3 osobom zarzuca się kierowanie gangami.

Sprawa jest rozwojowa i funkcjonariusze nie wykluczają kolejnych zatrzymań.
Źródło info i foto: gp24.pl

Łódź: Policjanci zatrzymali członków gangu

Policjanci z Wydziałów Kryminalnego i Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi zatrzymali dwóch mężczyzn powiązanych z przestępczością samochodową. Ze zgromadzonego materiału dowodowego wynika, że 34-latek uczestniczył w kradzieży pojazdu z terenu Łodzi, natomiast jego o dwa lata starszy kompan zajmował się paserstwem skradzionych aut.

6 grudnia 2021 roku w godzinach porannych funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Łodzi dysponując postanowieniami prokuratorskimi o zatrzymaniu i przeszukaniu pomieszczeń, dotarli do mieszkania w centrum Łodzi oraz posesji znajdującej się w województwie wielkopolskim. Policjanci poinformowali zaskoczonych mężczyzn, że zgodnie z decyzją prokuratury zostają zatrzymani.

Po wykonaniu czynności procesowych w ich miejscach zamieszkania, 34 i 36-latek zostali przewiezieni do Wydziału Zamiejscowego Departamentu do Spraw Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej. Tam usłyszeli zarzuty udziału w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się kradzieżą pojazdów i ich paserstwem, przerabiania numerów identyfikacyjnych aut oraz popełnianiem przestępstw ubezpieczeniowych.

Zgromadzony w toku śledztwa materiał dowodowy pozwolił również na przedstawienie 34-latkowi zarzutu kradzieży pojazdu marki Renault, który skradziony został w Łodzi w nocy z 23 na 24 kwietnia 2020 roku. Jego 2 lata starszy kompan usłyszał natomiast zarzuty paserstwa 4 pojazdów różnych marek. Jak wynika z ustaleń śledczych, mężczyźni brali udział w procederze związanym z kradzieżą i rozbiórką aut na części. Obydwaj byli wcześniej notowani za inne i podobne przestępstwa.

Zatrzymania są efektem żmudnej pracy śledczych, którzy w ramach prowadzonych czynności zatrzymali wcześniej 2 innych członków grupy przestępczej. 34-latkowi w związku z postawionymi zarzutami grozi teraz nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Decyzją prokuratury został on objęty dozorem Policji, poręczeniem majątkowym oraz zakazem opuszczania kraju. Z kolei 36-latek zatrzymany przez funkcjonariuszy został aresztowany na 3 miesiące.

Sprawa ma charakter rozwojowy. Dalsze czynności prowadzą funkcjonariusze Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Komendy Miejskiej Policji w Łodzi pod ścisłym nadzorem Prokuratury Krajowej.
Źródło info i foto: Policja.pl

Nocny pościg na Śląsku. Padły strzały

Nocny pościg przez cztery śląskie miasta. Policja ścigała auto, które nie zatrzymało się do kontroli. Padły strzały. Nikt nie został ranny. Po północy w Rudzie Śląskiej policja chciała zatrzymać do kontroli auto. Patrol postanowił sprawdzić samochód, bo miał on nienaturalnie obciążony bagażnik. Kierowca jednak nie zatrzymał się i zaczął uciekać.

Rozpoczął się policyjny pościg – przez Rudę Śląską, Świętochłowice, Chorzów aż do Katowic. Właśnie w Katowicach policja użyła broni służbowej. W sumie padło sześć strzałów w kierunku opon samochodów.

Kule przedziurawiły opony, kierowca nie był w stanie jechać i porzucił auto. Jak się okazało, w środku były pocięte szyny kolejowe. Policjanci zaczęli poszukiwania osób, które jechały w tym samochodzie. Jedną osobę udało się już zatrzymać, to młody mężczyzna. Drugi z uciekających – brat zatrzymanego – jest teraz poszukiwany.

Funkcjonariusze ustalają też, w którym miejscu zostały skradzione szyny. Niewykluczone, że kradzieży dokonano tej nocy.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policjanci zatrzymali kolejnego złodzieja aut

Kara pozbawienia wolności nawet do 10 lat grozić może mieszkańcowi powiatu zgorzeleckiego zatrzymanemu przez jeleniogórskich policjantów. Jest on podejrzany o kradzieże dwóch pojazdów marki Audi. Jeden z samochodów został skradziony w Jeleniej Górze, a drugi na terenie powiatu bolesławieckiego. Obydwa auta funkcjonariusze odzyskali. Niewykluczone, że mężczyzna ma na swoim koncie więcej podobnych czynów. Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na 3 miesiące.

Funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego z Komisariatu I Policji w Jeleniej Górze w wyniku prowadzonych działań operacyjnych zatrzymali 31-letniego mieszkańca powiatu zgorzeleckiego podejrzewanego o kradzieże samochodów.

Jak ustalili policjanci, mężczyzna ma na swoim koncie kradzież co najmniej dwóch pojazdów marki Audi A6. Jeden z nich został skradziony w Jeleniej Górze, a drugi na terenie powiatu bolesławieckiego.

Mundurowi na podstawie zebranych informacji, a także analizy nagrań z kamer monitoringu wytypowali mężczyznę podejrzewanego o kradzież pojazdu w Jeleniej Górze. Był to 31-letni mieszkaniec powiatu zgorzeleckiego, który, jak się później okazało, dopuścił się również kradzieży auta na terenie powiatu bolesławieckiego. Mężczyzna został zatrzymany 21 kwietnia br. w miejscu swojego zamieszkania. W trakcie czynności policjanci odnaleźli skradzione pojazdy oraz zabezpieczyli różnego rodzaju narzędzia służące do kradzieży samochodów. Ponadto zabezpieczone zostało także osobowe volvo, którym 31-latek poruszał się w dniu, w którym miał dopuścić się tego przestępstwa.

Obecnie policjanci wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tej sprawy. Niewykluczone, że zatrzymany ma na swoim koncie więcej podobnych czynów.

31-latek został zatrzymany w policyjnym areszcie. Teraz za czyny, których się dopuścił, odpowie przed sądem, a grozić mu może kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. Sąd na wniosek prokuratury zastosował wobec zatrzymanego środek zapobiegawczy w postaci tymczasowego aresztowania na okres 3 miesięcy.
Źródło info i foto: Policja.pl

Warszawa: Auta przepadły w komisie. Mnóstwo osób poszkodowanych

Rok temu „Interwencja” zajmowała się sprawą komisu samochodowego prowadzonego w Warszawie przez Artura B. Mężczyzna miał wtedy sprzedać samochód naszego bohatera za 140 tysięcy złotych i nie rozliczyć się z transakcji. Dziś wiemy, że Artur B. proceder uprawiał regularnie, a grupa poszkodowanych liczy kilkadziesiąt osób. Mimo to, wciąż cieszy się wolnością. Materiał „Interwencji”.

– O problemach dowiedziałem około miesiąca po wstawieniu auta. Teść mi powiedział, że przejeżdżał koło tego komisu kilka razy i nie widzi tego auta. Były trudności ze skontaktowaniem się z tym komisem – opowiadał Maciej Kowalski, właściciel mercedesa.

– Pan Artur powiedział, że pieniądze będą, że ten nabywca je organizuje, kredyt bierze.

I od tamtej pory przestały parkować samochody, zniknął pan Artur – opowiadał reporterowi „Interwencji” Zbigniew Wilk, inny klient komisu.

Artur B. usłyszał zarzut przywłaszczenia pieniędzy ze sprzedaży mercedesa pana Macieja. W grudniu akt oskarżenia trafił do sądu. Zakończyła się za to sprawa pana Zbigniewa i jego zięcia. Mimo kary w zawieszeniu i obowiązku zwrotu pieniędzy, do dziś nie zostały one jednak wypłacone.

Dziś komis jest pusty, zniknął też właściciel. Jedną z kilkudziesięciu oszukanych w 2020 roku osób jest pani Beata Kukwa. Mitsubishi Outlander z 2008 roku miał zostać sprzedany przez Artura B. za 20 tysięcy złotych.

– Po wystawieniu ogłoszenia o sprzedaży samochodu zadzwonił, że może wziąć samochód do sprzedaży. W ciągu zaledwie paru godzin z dwoma kolegami przyjechał po ten samochód. Gdy zorientowałam się, że auta w komisie nie ma, zadzwoniłam do pana Artura i powiedziałam, że zgodnie z umową w każdej chwili mogę je odebrać, że mam klienta. Wtedy usłyszałam, że już jest kupiec, że wpłacił zaliczkę. Artur B. do dziś nie rozliczył się ze sprzedaży – opowiada Beata Kukwa.

– Mogę wskazać, że jest dosyć duża liczba osób poszkodowanych. W jednej ze spraw jest to 10 osób, w innej 11 osób. Są też sprawy oczywiście takie, w których pokrzywdzona jest jedna osoba. Jedna ze spraw zakończyła się nieprawomocnym wyrokiem – informuje Marcin Kołakowski z Sądu Okręgowego Warszawa-Praga.

Kolejną poszkodowaną jest Monika Witkowska. – Zadzwonił do mnie, widząc moje ogłoszenie, czy jestem zainteresowana współpracą z komisem, bo będzie miał kupca. Podpisaliśmy umowę komisową i w miesiąc auto zostało sprzedane – opowiada.

Auto stracił też Tomasz Sieradz. – Na umowie było napisane, że 60 dni po sprzedaży ma czas na uregulowanie należności. Ale niestety do dziś nie ma należności, nie ma samochodu, nie ma pana Artura – mówi.

– U mnie problemem było to, że nie miałam nawet potwierdzenia, że samochód został sprzedany. Dopiero jak w internecie umieściłam informację, że skradziono mi samochód, to otrzymałam fakturę i potwierdzenie, że został sprzedany – tłumaczy Beata Kukwa.

Bez aresztu

Mimo licznych zarzutów, wobec Artura B. nigdy nie zastosowano aresztu. Nie wydano też zakazu prowadzenia działalności. Próbowaliśmy się z nim skontaktować, ale bezskutecznie. Szukaliśmy go pod jednym z adresów, gdzie był zameldowany – bezskutecznie.

– Tego nie rozumiemy, bo ma dozór policyjny, przychodzi na komisariat, ale prowadzi działalność, kolejne osoby są oszukane – alarmuje Monika Witkowska.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Samochód wjechał w protestujących na Manhattanie

Podczas protestu Black Lives Matter na nowojorskim Manhattanie w ludzi wjechało auto. Są ranni. Służby badają okoliczności zdarzenia. Nie wiadomo, czy to był wypadek, czy celowe działanie. W grupę około 50 protestujących wjechał samochód. Poszkodowanych zostało co najmniej sześć osób. Zostali przetransportowani do szpitala. Obrażenia rannych nie zagrażają jednak ich życiu.

Do zdarzenia doszło po godzinie 16:00 czasu lokalnego na rogu 39. Ulicy i Trzeciej Alei. Kobieta z BMW Sedan została zatrzymana na przesłuchanie.

Protest zorganizowano przeciwko warunkom przetrzymywania nielegalnych migrantów przez służby imigracyjne. Akcję protestacyjną na Manhattanie wspierał antyrasistowski ruch Black Lives Matter – donosi Reuters, powołując się na informacje policji. W mediach społecznościowych nowojorczycy publikowali zdjęcia i filmy z miejsca zdarzenia.

Co się stało? Wersje wydarzeń są różne. Według niektórych protestujących kobieta prowadząca samochód celowo przyspieszyła, potrącając uczestników demonstracji. Z kolei stacja NBC informowała, że kobieta spanikowała, bo protestujący otoczyli jej auto i w niego uderzali.
Źródło info i foto: wp.pl

Strzelanina i pościg przez dwa województwa. Policjanci ścigali kierowcę, który taranował samochody

Policjanci przez dwa województwa prowadzili pościg za kierowcą, który taranował samochody. Mężczyzna zniszczył 17 aut, rogatki przejazdu kolejowego i próbował przejechać policjanta. Jeszcze w piątek sąd ma zdecydować o tymczasowym aresztowaniu zatrzymanego. Podkomisarz Katarzyna Matras z Komendy Powiatowej w Olkuszu powiedziała IAR, że pościg za białym dostawczym samochodem podjął dzielnicowy z Komisariatu Policji w Wolbromiu. Ścigany nie reagował na komunikaty wzywające do zatrzymania się. Wyprzedzał na zakazach wyprzedzania i przejściach dla pieszych.

30-letni kierowca najpierw doprowadził do siedmiu kolizji na terenie województwa śląskiego. Następnie jechał w kierunku powiatu olkuskiego. „Mężczyzna jechał taranując samochody i łamiąc przepisy ruchu drogowego. Swoim zachowaniem stwarzał poważne zagrożenie na drodze. W Bolesławiu, już na terenie Małopolski, uszkodził kolejne 5 pojazdów. Jadąc przez Olkusz następne 4 samochody” – opisuje w komunikacie insp. Sebastian Gleń, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Krakowie.

Funkcjonariusze jechali za kierowcą aż do Wolbromia. Tam kierowca wjechał staranował zamknięte rogatki i wjechał na przejazd kolejowy. Jak podaje policja, wyprzedzał na przejściach dla pieszych i podwójnej ciągłej.

W pewnym momencie zatrzymał się i na wstecznym biegu chciał zepchnąć z drogi radiowóz. Po chwili uderzył w budynek. Tam policjant próbował dobiec do zatrzymanego pojazdu, ale kierowca chciał go potrącić. Mężczyznę kierującego dostawczym samochodem udało się zatrzymać dopiero po przestrzeleniu kół. Próbował jeszcze uciekać pieszo, ale został szybko obezwładniony. Badanie alkomatem wykazało, że nie był pod wpływem alkoholu. Pobrano mu krew, aby sprawdzić, czy nie prowadził pod wpływem środków psychotropowych.

Mężczyźnie postawiono zarzuty uszkodzenia mienia, niezatrzymania się do kontroli, ucieczki z miejsca zdarzenia i czynnej napaści na funkcjonariusza. Policja zbiera kolejne materiały o popełnionych przez niego przestępstwach na trasie feralnego rajdu. Prokuratura skierowała wniosek o aresztowanie 30-latka.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Warszawa: Policjanci zatrzymali podpalacza aut. Wcześniej był za to karany

Policjanci z warszawskiego Śródmieścia zatrzymali 31-letniego mężczyznę podejrzanego o podpalenie dwóch samochodów osobowych w centrum stolicy – powiedział we wtorek rzecznik śródmiejskiej policji nadkom. Robert Szumiata. Dodał, że na skutek pożarów uszkodzone został także inne pojazdy zaparkowane w pobliżu oraz elewacja budynku. Jak poinformował rzecznik śródmiejskiej policji, do zdarzenia doszło 11 maja.

45 tys. strat

– Do obu podpaleń doszło w centrum miasta przy ulicy Chmielnej i Alejach Jerozolimskich. Sprawca najprawdopodobniej za pomocą zapalniczki najpierw podpalił hondę, od której zajęły się dwa inne zaparowane obok pojazdy tj. vw i skuter – przekazał policjant.

– Kilkanaście minut później w Alejach Jerozolimskich płonął już kolejny samochód, tym razem hyundai. Uszkodzeniu uległa także elewacja budynku, przy którym był zaparkowany jeden z samochodów – poinformował nadkomisarz.

Wskazał, że pokrzywdzeni oszacowali swoje straty na co najmniej 45 tysięcy złotych.

– Policjanci przesłuchali świadków, pokrzywdzonych, dokonali oględzin zarówno miejsc, w których doszło do podpaleń, jak i zniszczonych pojazdów. Zabezpieczone zostały także nagrania z kamer monitoringów, które zarejestrowały pożar. To dzięki nim, zebranym informacjom i żmudnej pracy operacyjnej policjanci ze śródmiejskiego wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu wytypowali osobę podejrzewaną o te przestępstwa – dodał.

Tymczasowo aresztowany

Do zatrzymania 31-letniego mężczyzny doszło w piątek, 15 maja, kiedy wyjeżdżał samochodem ze swojego domu. – Policjanci podczas przeszukania miejsca zamieszkania mężczyzny zabezpieczyli odzież, którą mógł mieć na sobie w dniu, kiedy doszło do podpaleń – podał.

Podejrzany po doprowadzeniu do prokuratury usłyszał zarzuty uszkodzenia mienia w warunkach recydywy (miał wcześniej sprawy za podpalenia samochodów). Decyzją sądu został tymczasowo aresztowany na trzy miesiące. Za zarzucany mu czyn może grozić do pięciu lat więzienia. – Sąd może teraz wymierzyć karę przewidzianą za przypisane przestępstwo w wysokości do górnej granicy ustawowego zagrożenia zwiększonego o połowę – tłumaczył policjant.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

CBŚP rozbiło gang złodziei samochodów. Odzyskano auta o wartości 2 mln złotych

Funkcjonariusze CBŚP przy współpracy Staży Granicznej i Prokuratury Krajowej rozbili grupę złodziei samochodowych, która działała od 3 lat. Przez ten czas przez jej ręce mogło przejść nawet 100 skradzionych pojazdów. Policjantom udało się odzyskać 31 samochodów o wartości ok. 2 mln zł.

Grupa kradła samochody w Hiszpanii, a następnie, na podstawie sfałszowanych dokumentów, przewoziła je do Polski. Na miejscu pojazdy były legalizowane i sprzedawane. Śledczy uważają, że w sumie mogło to być nawet ok. 100 samochodów skradzionych w ciągu 3 lat działalności grupy.

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji przy współpracy z Nadbużańskim Oddziałem Straży Granicznej i zamiejscowym wydziałem Prokuratury Krajowej w Lublinie wytypowali ok. 30 miejsc w woj. świętokrzyskim mazowieckim, śląskim i łódzkim, gdzie przestępcy przechowywali skradzione pojazdy. W skoordynowanej akcji tych służb funkcjonariusze przeszukali te miejsca i zatrzymali pięciu mężczyzn. Są to mieszkańcy Kielc lub okolic w wielu od 34 do 48 lat, którzy wcześniej byli już notowani za kradzieże. Prokuratura postawiła im zarzuty udziału w grupie przestępczej i paserstwa. Czterech z nich zostało tymczasowo aresztowanych przez Sąd Rejonowy w Lublinie, a jeden pozostaje pod dozorem policji.

W przeszukiwanych miejscach policjanci znaleźli i zabezpieczyli 31 aut o szacunkowej wartości ok. 2 mln zł. Były to m. in. samochody takich marek jak Lexus, Toyota, Mazda czy Nissan. Miały one „przebite” numery i były przygotowane do rejestracji w Polsce lub nawet były już zarejestrowane. W „dziuplach” funkcjonariusze znaleźli również tablice rejestracyjne, podrobione dokumenty i umowy kupna sprzedaży, a także inny sprzęt wykorzystywany do kradzieży pojazdów.

Działania te przeprowadzono w marcu, ale CBŚP poinformowała o tym w środę z uwagi na dobro prowadzonego postępowania. Śledczy podkreślają, że sprawa w dalszym ciągu ma charakter rozwojowy. Nie są wykluczone dalsze zatrzymania osób podejrzanych o udział w zorganizowanej grupie przestępczej trudniącej się kradzieżami oraz legalizacją pojazdów w związku z tym postępowaniem.
Źródło info i foto: wp.pl