Sosnowiec: Poszukiwany mężczyzna ze zdjęcia. Napastował nastolatkę w autobusie

Policja poszukuje mężczyzny, który na początku czerwca w autobusie miejskim w Sosnowcu napastował seksualnie 14-letnią dziewczynkę. Funkcjonariusze publikują wizerunek sprawcy i proszą o pomoc w identyfikacji mężczyzny. Do napaści na nastolatkę doszło w Sosnowcu 8 czerwca około południa w autobusie linii 935, na odcinku pomiędzy przystankami Pogoń-Orla a Pogoń-Grota-Roweckiego. Sosnowieccy policjanci opublikowali zdjęcia sprawcy pochodzące z zainstalowanej w pojeździe kamery. Funkcjonariusze proszą o pomoc w ustaleniu jego tożsamości.

„Wszystkie osoby, które posiadają w tej sprawie jakiekolwiek informacje proszone są o kontakt z Wydziałem Kryminalnym Komendy Miejskiej Policji w Sosnowcu pod numerem telefonu 47 852 13 33, oficerem dyżurnym Komendy pod numerem 47 852 12 55 lub 47 852 12 00 lub osobisty kontakt z najbliższą jednostką policji” – napisali mundurowi.

Osobom przekazującym informacje policja gwarantuje pełną anonimowość. Prowadzone przez kryminalnych postępowanie dotyczy innej czynności seksualnej, której wobec 14-latki dopuścił się nieznany na razie mężczyzna.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kierowca autobusu oskarżony o zabójstwo 19-letniej kobiety

32-letni kierowca autobusu został oskarżony o zabójstwo 19-latki i usiłowanie zabójstwa trzech innych osób. Za przestępstwa odpowie przed sądem. W lipcu ubiegłego roku w Katowicach wjechał w grupę ludzi. Według prokuratury miał zrobić to celowo. Jak poinformowała rzeczniczka prokuratury Marta Zawada-Dybek, Prokuratura Okręgowa w Katowicach skierowała do Sądu Okręgowego w Katowicach akt oskarżenia w tej sprawie.

– Oskarżony odpowie także za prowadzenie autobusu, znajdując się pod wpływem środka działającego podobnie do alkoholu, w stanie równoważnym ze stanem nietrzeźwości – wyjaśniła.

Do opisywanych w akcie oskarżenia wydarzeń doszło 31 lipca 2021 r. rano, niedaleko przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej – w ścisłym centrum Katowic. Na udostępnionym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki, a następnie biegną za odjeżdżającym pojazdem.
Źródło info i foto: interia.pl

Zaatakował kierowcę autobusu. Zatrzymali go policjanci

Jeleniogórska policjantka w czasie wolnym od służby wraz z innymi funkcjonariuszami zatrzymała mężczyznę, w związku z jego agresywnym zachowaniem w jednym z autobusów komunikacji miejskiej w Jeleniej Górze. 21-latek pobił kierowcę oraz umyślnie uszkodził kabinę pojazdu. Odpowie on również za zakłócanie spokoju. Obecnie policjanci wyjaśniają szczegółowo wszystkie okoliczności tego zdarzenia, a mężczyźnie za popełnione czyny grozić może kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności.

Do zdarzenia doszło 10 sierpnia bieżącego roku, około godziny 19.00, w jednym z autobusów komunikacji miejskiej. Mężczyzna jechał nim wraz ze swoją partnerką i dzieckiem, które znajdowało się w wózku. Na łuku drogi wózek przemieścił się, a następnie przewrócił. Na szczęście dziecko nie odniosło obrażeń, ale ta sytuacja wywołała agresję w ojcu chłopca. Mężczyzna poszedł do kierowcy autobusu, zaczął uderzać w jego kabinę, niszcząc ją, a następnie zaatakował kierującego bijąc go i kopiąc. Po ataku wraz z partnerką oraz dzieckiem oddalił się z miejsca zdarzenia.

Powiadomieni o zdarzeniu funkcjonariusze rozpoczęli poszukiwania mężczyzny podejrzewanego o agresywne zachowanie w autobusie. 11 sierpnia, czyli w dniu przyjęcia zawiadomienia o przestępstwie, funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę podejrzewanego o zniszczenie mienia i pobicie kierowcy.

Tego dnia, około godz. 14.00 policjantka z Komisariatu I Policji w Jeleniej Górze wracając po służbie do domu, jadąc ulicą Wojska Polskiego w Jeleniej Górze zauważyła mężczyznę zarejestrowanego przez kamery w autobusie. Mężczyzna szedł po chodniku wraz z partnerką i dzieckiem. Funkcjonariuszka o sytuacji powiadomiła swoich kolegów, którzy niezwłocznie pojawili się na miejscu i zatrzymali podejrzewanego. Okazał się nim 21-letni jeleniogórzanin.

Mężczyzna został zatrzymany w policyjnym areszcie Teraz za przestępstwa, o które jest podejrzewany, odpowie przed sądem, a grozić mu może kara nawet do 5 lat pozbawienia wolności. Dzisiaj z mężczyzną zostaną wykonane czynności procesowe. Nnastępnie zostanie on doprowadzony do Prokuratury Rejonowej w Jeleniej Górze.
Źródło info i foto: Policja.pl

Warszawa: Policja szuka zboczeńca z autobusu

Policja z warszawskiego Mokotowa szuka mężczyzny, który molestował pasażerkę autobusu linii 218. Korzystając z okazji, że pokrzywdzona stała do niego tyłem, kilka razy wsadził rękę pod jej sukienkę, a gdy wysiadła z pojazdu, śledził ją. Do zdarzenia doszło 18 maja 2022 roku około godziny 20 w autobusie linii 218, gdy zatrzymał się na przystanku Metro Wierzbno 06. Zboczeniec wbrew woli pokrzywdzonej kilkukrotnie włożył jej rękę pod sukienkę. Na stronie mokotowskiej policji opublikowano zdjęcie z monitoringu.

– Publikowany na zdjęciach mężczyzna wykorzystał fakt, że pokrzywdzona stała przy drzwiach wyjściowych odwrócona do niego tyłem – przekazał podkom. Robert Koniuszy z mokotowskiej policji. Dodał, że pokrzywdzona kobieta wysiadła z autobusu na przystanku ul. Racjonalizacji i udała się w kierunku Konstruktorskiej. Sprawca cały czas szedł za nią, dopiero po groźbie wezwania policji, oddalił się.

Policjanci z wydziału do walki z przestępczością przeciwko życiu i zdrowiu pod nadzorem Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów prowadzą dochodzenie w sprawie doprowadzenia pokrzywdzonej do poddania się innej czynności seksualnej pasażerki autobusu komunikacji miejskiej.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Brutalne pobicie kierowcy autobusu w Poznaniu

Poznański sąd uznał dwóch oskarżonych za winnych pobicia kierowcy autobusu w październiku ubiegłego roku i skazał ich na karę bezwzględnego więzienia. Muszą również zapłacić odszkodowanie pobitemu kierowcy, który był w stanie wrócić do pracy dopiero trzy miesiące po zdarzeniu. Pod koniec października 2021 roku w autobusie linii nr 169 w Poznaniu doszło do brutalnego zdarzenia. Autobusem poruszało się dwóch mężczyzn i dwie kobiety. Byli wulgarni i głośni. Doszło nawet do przemocy. Jeden z mężczyzn uderzył przypadkowego pasażera. Kierowca Tadeusz postanowił zatrzymać autobus i zwrócić mężczyznom uwagę. Ci jednak, zamiast się uspokoić, zaatakowali go – opisywaliśmy w październiku w Gazeta.pl.

Kierowca został tak ciężko pobity przez dwóch napastników, że doznał poważnych obrażeń twarzy i groziła mu utrata wzroku. Na szczęście udało mu się wrócić do zdrowia, a po trzech miesiącach znów zasiadł za kierownicą autobusu.

Jednego z napastników zatrzymano dzień po zdarzeniu, a drugiego – kilka dni później. Mikołaj S., który był prowodyrem całego zajścia oraz Mikołaj M. usłyszeli zarzut pobicia kierowcy autobusu MPK. Mikołaj S. usłyszał również zarzut naruszenia nietykalności cielesnej jednego z pasażerów oraz pobicia kierowcy autobusu miejskiego – informował „Głos Wielkopolski”. W środę 4 maja ruszył ich proces.

Obaj mężczyźni wcześniej byli karani za różne przestępstwa. Za pobicie kierowcy, chcieli dobrowolnie poddać się karze roku i sześciu miesięcy, ale zdaniem kierowcy Tadeusza, nie była to wystarczająca kara.

Mikołaj S. został skazany na karę łączną dwóch lat i ośmiu miesięcy więzienia. Sąd ogłosił również, że jest zobowiązany do zapłaty 10 tys. zł zadośćuczynienia dla kierowcy i 500 zł dla pasażera, którego uderzył. Drugi oskarżony, Mikołaj M. został skazany na karę dwóch lat więzienia oraz został zobowiązany przez sąd do zapłaty 5 tys. zł zadośćuczynienia dla pobitego pana Tadeusza.

– Chciałem wyrazić swoją skruchę i z całego serca prosić pana o przyjęcie przeprosin. Czasu niestety nie cofnę, ale gdybym tylko mógł, to nie dopuściłbym do tego, co się wydarzyło tamtego feralnego dnia. Wiem również, że bólu i cierpienia, jakie pan przeszedł, również nie jestem w stanie odebrać. Przepraszam i proszę o wybaczenie – mówił jeden ze sprawców.

– Ja tym panom przebaczam. Uważam, że ci oskarżeni to są biedni ludzie pod względem emocjonalnym, psychicznym, skoro zrobili taki błąd. Jest też kwestia społeczna, że wchodzą ludzie do autobusu – w tym momencie jako bandziory – i biją pasażerów i jeszcze kierowcę, który wiezie ich do jakiegoś celu. To jest absurd – mówił w sądzie pobity kierowca Tadeusz, cytowany przez „Głos Wielkopolski”.

Jak podaje Onet, kierowca autobusu Tadeusz po wyjściu z sali powiedział, że przyjmuje przeprosiny od swoich oprawców. – Wybaczam im to, co mi zrobili. […] Nie mam do nikogo urazu. Mogę jeździć dalej, uśmiechać się do ludzi – powiedział.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Rusza proces kierowcy autobusu, który runął z wiaduktu

We wtorek, 2 lutego, odbędzie się pierwsza rozprawa przeciwko Tomasza U., kierowcy niesławnego autobusu, który runął z S8. Mężczyzna, będąc pod wpływem narkotyków w czerwcu 2020 r., spowodował śmiertelny wypadek na moście Grota-Roweckiego. Po długim śledztwie prokuratura sporządziła akt oskarżenia. Mężczyźnie grozi do 12 lat więzienia.

Do wypadku doszło w czwartek, 25 czerwca 2020 roku, kilka minut po godz. 13. Autobus linii 186 dzierżawiony przez niemiecką spółkę Arriva jechał przez Bielany w kierunku pętli Szczęśliwice. W pewnym momencie przebił bariery energochłonne i spadł z wiaduktu trasy S8 na Wisłostradę. Jedna osoba – pasażerka autobusu – zginęła na miejscu, a 17 osób zostało przetransportowanych do szpitali. Pięciu osobom udzielono pomocy medycznej na miejscu.

Początkowo mówiono, że przyczyną wypadku autobusu w Warszawie było zasłabnięcie kierowcy. Potem jednak w kabinie znaleziono amfetaminę. Jak się okazało, Tomasz U. wziął ją chwilę przed rozpoczęciem zmiany. Straty w mieniu oszacowano na około 1,3 miliona złotych. Tomasz U. przyznał się do zarzucanych mu czynów i wyraził skruchę.
Źródło info i foto: se.pl

Mali: Atak islamistów na autobus. Ponad 30 ofiar

Co najmniej 31 osób zginęło w piątek w ataku dżihadystów na autobus w środkowej części Mali. Pasażerowie zostali wywleczeni z autokaru i rozstrzelani. Pojazd został spalony w pobliżu Bandiagary w regionie Mopti. Według przedstawiciela lokalnego parlamentu z okręgu Bandiagary, który w rozmowie z agencją AFP wolał zachować anonimowość, wśród ofiar są też kobiety i dzieci.

Chociaż żadna z lokalnych organizacji paramilitarnych nie przypisała sobie piątkowego ataku, to władze Mali zakładają, że za zamachem stali dżihadyści lub bojownicy powiązani z Państwem Islamskim.

– Uzbrojeni mężczyźni otworzyli ogień do pojazdu, przestrzelili opony i zaczęli strzelać do ludzi – powiedział Moulaye Guindo, burmistrz pobliskiego miasta Bankass. Dodał, że autobus ten kursuje na tej trasie dwa razy w tygodniu.

Według agencji Reutera na miejscu ataku znaleziono najpierw 25 zwęglonych ciał w strawionym przez ogień pojeździe. Grupy ekstremistów w Mali są szczególnie aktywne na północy kraju. Ich działalność stopniowo rozprzestrzeniła się też na rejony w środkowej części kraju oraz na sąsiednie państwa: Niger i Burkinę Faso.

Ataków na żołnierzy malijskich i francuskich oraz urzędników państwowych dokonują islamistyczne grupy rebelianckie, powiązane z Al-Kaidą i Państwem Islamskim. Ich akcje doprowadziły do śmierci kilku tysięcy osób, a setki tysięcy ludzi zostało zmuszonych do opuszczenia swoich domów. Wojskowy zamach stanu, do jakiego doszło w Mali w 2020 r. nie doprowadził do przerwania spirali przemocy w tym kraju. Przeciwnie – ataki sił terrorystycznych nasiliły się.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Louisville: Strzelanina na przystanku szkolnego autobusu. Śmierć 16-latka

Tragedia w Louisville w USA. Nieznani sprawcy ostrzelali przystanek szkolnego autobusu. Nie żyje 16-letni chłopiec, dwóch innych nastolatków jest rannych. Do tragedii w Louisville doszło w środę ok. 6.30 lokalnego czasu. Na przystanku na szkolny autobus oczekiwała spora grupa nastolatków, gdy nagle podjechał do niego szary jeep.

Auto z impetem wjechało na chodnik. Jadący nim napastnicy otworzyli ogień do stojących na przystanku nastolatków, a potem odjechało.

Ciężko ranny został 16-letni chłopak. – Moja matka jako pierwsza udzielała mu pomocy, przyciskała ręcznik do rany, z której lała się krew – opowiada serwisowi wave3.com jeden z nastolatków. 16-latek został przewieziony do szpitala. Niestety, lekarzom nie udało się go uratować. Chłopak zmarł.

Kule zraniły także 13-letniego chłopca i 14-letnią dziewczynę. Na szczęście ich obrażenia nie zagrażają życiu. Na razie nie udało się zatrzymać sprawców strzelaniny. Policja opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie ciemnoszarego jeepa i zwróciła się do miejscowej społeczności o pomoc w jego odnalezieniu.

Burmistrz Louisville Greg Fischer stwierdził, że strzelanina naruszyła „świętą przestrzeń”, czyli strefę przeznaczoną dla uczniów. – Nastolatek, który powinien być dzisiaj w szkole, nigdy już tam nie będzie – powiedział i dodał, że 16-latek był 145 ofiarą zabójstwa w Louisville w tym roku. Lokalna policja wiąże strzelaninę z działalnością młodocianych gangów w tym mieście.
Źródło info i foto: wp.pl

Są wyniki sekcji zwłok 19-latki zabitej przez kierowcę autobusu w Katowicach

Prokuratura podała wyniki sekcji zwłok 19-latki przejechanej przez autobus w Katowicach. – Przyczyną zgonu były bardzo rozległe, wielonarządowe obrażenia, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, które doprowadziły do zatrzymania krążenia – przekazano. Kierowca autobusu został w niedzielę aresztowany pod zarzutem zabójstwa.

– Według wstępnych wniosków po sekcji zwłok, przyczyną zgonu były bardzo rozległe, wielonarządowe obrażenia, zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne, które doprowadziły do zatrzymania krążenia – powiedziała Monika Łata z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Jak dodała prokurator, na potrzeby śledztwa zostanie przygotowana zapewne jeszcze opinia toksykologiczna. Pełna, pisemna opinia biegłych zostanie przygotowana prawdopodobnie w najbliższych tygodniach.

Tragedia w centrum miasta

Do tragedii doszło w sobotę przed godz. 6 rano niedaleko przejścia dla pieszych u zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej – w ścisłym centrum Katowic. Na dostępnym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki, a następnie biegną za odjeżdżającym pojazdem.

31-letni kierowca Łukasz T. w niedzielę usłyszał zarzut zabójstwa 19-latki, a także zarzuty usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, które były na torze jazdy autobusu. Został aresztowany na trzy miesiące. Jak opisywała prokuratura, w swoich wyjaśnieniach podejrzany częściowo przyznał się do przedstawionego zarzutu i stwierdził, że obawiał się o swoje życie i zdrowie; bał się, że zostanie zaatakowany przez grupę ludzi, dlatego ruszył autobusem. Jak oświadczył, absolutnie nie chciał nikogo przejechać, i że gdyby miał taką świadomość – że kogoś przejechał – to zatrzymałby się i udzielił pomocy.

Kierowcy – jak wyjaśniał śledczym – wydawało się, że ktoś z grupy stojącej po obu stronach autobusu kopie w drzwi pojazdu. Kiedy drzwi te miały się otworzyć, kierowca zamknął je i odniósł wrażenie – mówił w prokuraturze – że osoby z obu stron będą atakować autobus, dlatego ruszył. Słyszał też, że coś uderzyło w szybę. Gdy odjechał (już po potrąceniu nastolatki), myślał, że biegnące za autobusem osoby (krzyczące, że ktoś jest pod autobusem) ścigają go, by zaatakować.

Jak podała w poniedziałek prokuratura, badania toksykologiczne wykazały, że kierowca autobusu miał w organizmie trzy rodzaje leków – antydepresyjnych i przeciwbólowych. Nie stwierdzono w jego organizmie narkotyków ani alkoholu.

Zbiórka pieniędzy

Okoliczności bójki, jaka odbywała się w sobotni poranek na ulicy Mickiewicza, będą przedmiotem innego postępowania – materiały dotyczące tego wątku zostały w poniedziałek wyłączone ze sprawy śmierci 19-latki. 19-letnia Barbara Sz. mieszkała w Świętochłowicach, miała dwoje małych dzieci – w internecie zorganizowano zbiórkę pieniędzy na ich rzecz. W miejscu sobotniej tragedii pojawiły się znicze, ktoś przyniósł też misia i pluszowe serce.
Źródło info i foto: interia.pl

31-letni kierowca autobusu z zarzutem zabójstwa 19-latki oraz usiłowaniem zabójstwa dwóch innych osób

31-letni kierowca katowickiego autobusu, który w niedzielę usłyszał zarzut zabójstwa 19-latki i usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, został tymczasowo aresztowany; w areszcie spędzi najbliższe trzy miesiące – zdecydował Sąd Rejonowy Katowice-Zachód. Sąd przychylił się do wniosku śledczych z Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ, którzy wniosek o tymczasowe aresztowanie argumentowali przede wszystkim obawą matactwa oraz grożącą podejrzanemu wysoką karą – nawet dożywotniego więzienia.

Mężczyzna usłyszał zarzut dokonania zabójstwa 19-letniej Barbary Sz. oraz usiłowania zabójstwa dwóch innych osób, które znajdowały się przed autobusem w chwili, gdy kierowca ruszył. Zatrzymany krótko po wypadku 31-latek został przewieziony do Prokuratury Rejonowej Katowice-Północ w niedzielę krótko przed 10.30; po godzinie 14.00 jego przesłuchanie dobiegło końca. Mężczyzna składał wyjaśnienia – ich treść nie jest na razie znana.

Wcześniej policja przekazała prokuraturze dotychczas zgromadzony materiał dowodowy, m.in. zebrane dotąd zeznania świadków oraz ustalenia poczynione dzięki nagraniom wypadku – zarówno tym z monitoringu, jak i tym wykonanym smartfonami przez świadków.

Kierowca autobusu zaprzecza, by świadomie kogoś przejechał

Łukasz T., przesłuchany w charakterze podejrzanego, częściowo przyznał się do przedstawionego zarzutu i stwierdził, że obawiał się o swoje życie i zdrowie; bał się, że zostanie zaatakowany przez grupę ludzi – zarówno z prawej, jak i z lewej strony; dlatego ruszył autobusem – poinformowała w niedzielę prok. Monika Łata z zespołu prasowego Prokuratury Okręgowej w Katowicach.

Podejrzany stwierdził, iż nie miał świadomości, że kogokolwiek potrącił autobusem, że kogokolwiek ma pod kołami autobusu. Chciał dojechać do zajezdni, ponieważ – jak wyjaśnił – tam miał czuć się bezpiecznie, ponieważ tam miała być ochrona – dodała prokurator.

Przyznając się częściowo do postawionych zarzutów, Łukasz T. potwierdził, że ruszył autobusem w grupę ludzi, zrobił to jednak – jak wyjaśniał – bardzo wolno.

Natomiast stwierdził, że absolutnie nie chciał nikogo przejechać, i że gdyby miał taką świadomość – że kogoś przejechał – to oczywiście zatrzymałby się i chciałby udzielić pomocy – relacjonowała prokurator.

Kierowcy – jak wyjaśniał śledczym – wydawało się, że ktoś z grupy stojącej po obu stronach autobusu kopie w drzwi pojazdu; drzwi te miały się otworzyć – kierowca zamknął je i odniósł wrażenie – mówił – że osoby z obu stron będą atakować autobus. Słyszał też, że coś uderzyło w szybę. Gdy odjechał (już po potrąceniu nastolatki), myślał, że biegnące za autobusem osoby ścigają go, by zaatakować.

Śledczy czekają obecnie na wyniki badań toksykologicznych, jakim poddano krew pobraną od podejrzanego, a także na wyniki sekcji zwłok Barbary Sz., która zginęła pod kołami autobusu. Kierowcy postawiono też zarzut usiłowania zabójstwa dwóch innych osób – kobiety i mężczyzny – które znajdowały się na torze jazdy pojazdu. Udało im się uciec i nie odniosły obrażeń.

Ustalono, że podejrzany uczestniczył wcześniej w ośmiu kolizjach drogowych – do części z nich doszło, gdy kierował autobusem. Jako kierowca pracował od 10 lat.

Jak doszło do wypadku?

Do wypadku doszło w sobotę przed szóstą rano opodal przejścia dla pieszych w pobliżu zbiegu ulic Mickiewicza i Stawowej – w ścisłym centrum Katowic. Na dostępnym w mediach społecznościowych amatorskim nagraniu widać, jak kierowca autobusu najeżdża na grupę młodych ludzi, z których część uczestniczyła w bójce na pasie ruchu. Nastolatka znika pod kołami pojazdu, który ciągnie ją przez kilkadziesiąt metrów, zaś jeden z mężczyzn jest popychany przez jadący autobus, inni uciekają na boki.

Za zabójstwo i usiłowanie zabójstwa grozi kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl