Atak nożem w Wałbrzychu

Tragedią mogła skończyć się kłótnia dwóch braci z Wałbrzycha (Dolnośląskie). Starszy z mężczyzn wpadł w szał, gdy młodszy zabrał mu kanapkę. W odwecie ugodził go nożem w szyję. Obaj mężczyźni byli kompletnie pijani. Do zdarzenia doszło w czwartek po godz. 7:00 w jednym z mieszkań przy ul. Osiedleńców. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce zatrzymali 37-letniego mężczyznę na gorącym uczynku.

„Okazało się, że pokłócił on się z o rok młodszym bratem, który to tego poranka podkradł mu kanapkę. Podczas przepychanki słownej 37-latek wpadł w szał i ostatecznie nożem ugodził w szyję 36-latka” – informuje Komenda Miejska Policji w Wałbrzychu.

Ranny został przewieziony do szpitala. Mimo, że nóż wbił się w ciało mężczyzny, to 36-latek doznał jedynie niegroźnych obrażeń i po interwencji lekarzy opuścił szpital. W trakcie awantury obydwaj mężczyźni byli pod wpływem alkoholu. Badanie wykazało ponad 2,5 promila w organizmie starszego mężczyzny i ponad 3 promile u jego brata
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sierpc: 53-latek dźgnięty nożem w szyję

Dramatyczne sceny w jednym z mieszkań w Sierpcu w woj. mazowieckim. 53-letni mężczyzna trafił do szpitala po tym, jak został dźgnięty nożem w szyję przez swojego znajomego. Z ustaleń policji wynika, że mężczyźni pokłócili się o jedzenie, a konkretnie o zawartość kiełbasy w zupie. Awantura rozegrała się 20 sierpnia w jednym z mieszkań w Sierpcu. Koleżeńskie spotkanie przy alkoholu w pewnej chwili przeobraziło się w krwawą jatkę. Z ustaleń policji wynika, że dwaj mężczyźni pokłócili się o zupę.

O co dokładnie poszło? 39-latek zaatakował nożem swojego 53-letniego kolegę, gdy ten nałożył sobie na talerz za dużo jedzenia. Młodszego z mężczyzn rozwścieczyło to, że w zupie znajomego znajduje się za dużo kiełbasy. 53-latek został raniony nożem w szyję i trafił do szpitala. Jego stan okazał się bardzo poważny.

Napastnik uciekł z mieszkania w nieznanym kierunku jeszcze zanim pojawiły się w nim służby. Policja nie miała jednak problemów z szybkim odnalezieniem 39-latka. Do zatrzymania doszło już po kilkunastu minutach. Prokurator przedstawił podejrzanemu zarzut, do którego sam się przyznał. Wobec 39-latka zastosował środek zapobiegawczy w postaci dozoru policji. Za popełnione przestępstwo grozi mu kara do 2 lat pozbawienia wolności.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Czarnogóra: 34-latek zastrzelił 11 osób

Tragedia w Cetyni w Czarnogórze. Rodzinna awantura skończyła się rzezią na ulicy. Napastnik strzelał do przypadkowych przechodniów. Zginęło 11 osób, w tym dwoje dzieci. 6 osób zostało rannych. Władze kraju ogłosiły żałobę narodową. Mieszkańcy Czarnogóry są w szoku. Uzbrojony mężczyzna strzelał do przypadkowych przechodniów w Cetynii na południu kraju. Gdy na miejsce dotarła policja, otworzył ogień także w jej kierunku – informuje telewizja RTCG.

Tragedia – jak informuję czarnogórskie media – rozpoczęła się od rodzinnej kłótni. Nie wiadomo, co było jej przyczyną. Nie wiadomo też, co skłoniło 34-letniego mężczyznę, by po awanturze z bliskimi wyjść na ulicę ze strzelbą i strzelać do przypadkowych osób, w tym dzieci.

Napastnik zginął. Początkowo podawano, że został zastrzelony przez interweniujących policjantów. Prokurator Andrijana Nastić poinformowała jednak, że zginął z rąk cywila. 6 osób, w tym jeden z policjantów, zostało rannych. Dwie osoby przewieziono do szpitala w Cetynii, a cztery do stołecznego szpitala w Podgoricy. Stan trzech pacjentów jest bardzo poważny.

Władze Czarnogóry z powodu tragedii w Cetynii ogłosiły trzydniową żałobę narodową. W wyniku strzelaniny zginęło 11 przypadkowych osób, w tym dwoje dzieci – poinformowała prokurator Nastić.
Źródło info i foto: wp.pl

Warszawa: Awantura z siekierą przy jednej ze szkół

Podczas kłótni dwóch osób przy szkole w warszawskich Włochach, jedna z osób użyła siekiery, nie ma rannych. Mężczyzna został zatrzymany, jednak nie postawiono jeszcze nikomu zarzutów – poinformowała w środę PAP stołeczna policja. Oficer Prasowy Komendanta Rejonowego Policji Warszawa III (Ochota, Ursus, Włochy) podkomisarz Karol Cebula powiedział w środę PAP, że do zdarzenia doszło ok. południa przy szkole na ulicy Gładkiej w warszawskich Włochach. Podczas zdarzenia, do którego doszło między pracownikami szkoły, użyto siekiery. Zostały uszkodzone drzwi; nikt nie potrzebował pomocy, ani nikt nie został ranny w wyniku incydentu – poinformował PAP podkomisarz.

Jedna osoba została zatrzymana, jest to mężczyzna – dodał.

Zbieramy materiał dowodowy, wyjaśniamy okoliczności tego zajścia. Nikt nie usłyszał jeszcze żadnego zarzutu – zaznaczył rzecznik.

Z nieoficjalnych informacji PAP wynika, że prawdopodobnie dochodzenie w sprawie będzie prowadziła policja pod nadzorem prokuratury, jednak nie zapadła jeszcze taka decyzja.

Oficer pytany, czy sprawa zostanie przekazana prokuraturze, powiedział, że jest jeszcze za wcześnie, by o tym mówić. Na razie my mamy wszystkie materiały sprawy i działania prowadzone są przez policję – dodał nadkom. Cebula.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Olsztyn: Awantura o pomoc dla uchodźców

To miał być odruch serca jakich wiele. Olsztyńscy policjanci zrzeszeni w Organizacji Międzyzakładowej NSZZ „Solidarność” Funkcjonariuszy i Pracowników Policji Regionu Warmińsko-Mazurskiego poprosili komendanta o zgodę na przeprowadzenie w komendzie zbiórki dla uchodźców. Po czterech dniach dostali odpowiedź. Negatywną. Komendant na zbiórkę nie pozwolił. – Jesteśmy zażenowani tą całą sytuacją. Wszyscy pomagają uchodźcom, a tu policja, która ma stać na straży prawa, odmawia – mówią policjanci. Interia ujawnia kulisy sprawy i pyta komendanta, dlaczego nie zgadza się na taką pomoc.

Wydawać by się mogło, że od 24 lutego, kiedy w Ukrainie wybuchła wojna, fala pomocy uchodźcom zalała całą Polskę. Ale jak się okazuje, jest na mapie miejsce, w którym prosząc o zgodę na zorganizowanie zbiórki, można usłyszeć: „nie”.

Olsztyńscy policjanci chcą pomóc uchodźcom z Ukrainy

28 lutego olsztyńscy policjanci piszą do Komendanta Miejskiego Policji w Olsztynie prośbę o wyrażenie zgody na przeprowadzenie zbiórki wewnątrzzakładowej na terenie olsztyńskiej KMP.

„Zbierane będą art. spożywcze, środki czystości, art. higieniczne, itd., które zostaną przekazane jako pomoc obywatelom Ukrainy. Wspólne działanie w przedmiotowej sprawie jest w pełni zgodne z hasłem Polskiej Policji: ‚Pomagamy i chronimy’. Z uwagi na pilny charakter sprawy wnosimy o szybką odpowiedź” – czytamy w piśmie policjantów, do którego dotarła Interia.
Źródło info i foto: interia.pl

Atak z nożem na policjanta

Wczoraj około godziny 11.00 funkcjonariusze z Komendy Miejskiej Policji w Słupsku zostali wezwani przez personel medyczny do jednej ze słupskich przychodni z powodu awanturującego się mężczyzny. Funkcjonariusze, którzy przyjechali na miejsce wylegitymowali 62-letniego słupszczanina, który w ich towarzystwie opuścił budynek. Mężczyzna, zaczął obrażać policjantów i agresywnie się wobec nich zachowywać, a następnie wyciągnął nóź, którym ranił jednego z nich. Funkcjonariusze szybko obezwładnili napastnika, który został zatrzymany i przewieziony do komendy.

W czwartek około godziny 11 słupscy policjanci interweniowali w jednej z przychodni w Słupsku, wobec 62-letniego mężczyzny, który nie chciał opuścić gabinetu lekarskiego. Po wyjściu z placówki medycznej w towarzystwie funkcjonariuszy mężczyzna zrobił się agresywny i znieważał policjantów. W pewnym momencie z kieszeni wyciągnął nóż, którym zaatakował mundurowych, a jednego z nich ranił. Policjant został przewieziony do szpitala, gdzie została mu udzielona pomoc medyczna. Napastnik został zatrzymany i przewieziony do słupskiej komendy policji, a na miejscu zdarzenia prowadzone były czynności pod nadzorem prokuratora.

Zgodnie z obowiązującym prawem, zarówno policjant w mundurze, jak policjant pełniący służbę w ubraniu cywilnym jest prawnie chroniony przed atakami fizycznymi. Prawo przewiduje karę za naruszenie nietykalności cielesnej policjanta, a zachowanie to jest przestępstwem. Naruszeniem nietykalności może być na przykład szarpanie policjanta za mundur, popychanie, a nawet próba zrzucenia czapki policyjnej z głowy. Jeżeli do ataku dochodzi poprzez użycie broni palnej lub innego niebezpiecznego narzędzia (np. noża, pałki) to kara za taki atak wynosi do 10 lat więzienia.

Jeżeli napastnik atakuje funkcjonariusza w celu pozbawienia go życia to, działanie takie zagrożone jest karą od 8 lat, 25 lat albo karą dożywotniego więzienia.
Źródło info i foto: Policja.pl

Rajcza: Zatrzymano mężczyznę, który ugodził nożem ojca

Mieszkaniec Rajczy pod Żywcem ugodził swojego ojca nożem i uciekł z miejsca zdarzenia. Między oboma mężczyznami doszło do awantury, w wyniku której 29-latek zaatakował 55-latka. Na miejsce jako pierwsi dotarli policjanci, którzy zastali tam mocno krwawiącego mężczyznę. Po wezwaniu pogotowia rozpoczęli obławę na jego syna, którego udało się zatrzymać.

Mieszkaniec Rajczy pod Żywcem ugodził swojego ojca nożem, po czym zostawił go na miejscu mocno krwawiącego. Wszystko działo się w czwartek 23 grudnia w godzinach porannych w jednym z domów jednorodzinnych, gdzie doszło do awantury. W jej trakcie 29-latek sięgnął po nóż i wbił go 55-latkowi prosto w udo. O ataku zostały poinformowane służby ratownicze, a na miejscu jako pierwsi pojawili się policjanci z komisariatu w Rajczy. Ranny mężczyzna mocno krwawił, ale najpierw pomogli mu mundurowi, którzy wezwali następnie karetkę pogotowia. Zaraz po tym rozpoczęła się obława na 29-latka, w której brali ponadto udział: strażacy z PSP w Żywcu i strażacy ochotnicy z Soli, Rycerki Dolnej, Zwardonia i Rajczy. Poszukiwany został zatrzymany tego samego dnia i trafił do policyjnego aresztu. Jak informuje Komenda Powiatowa Policji w Żywcu, w wigilię 24 grudnia miał w tamtejszej prokuraturze usłyszeć zarzuty. O jego dalszym losie zdecyduje sąd.
Źródło info i foto: se.pl

27-letni Ukrainiec z zarzutem zabójstwa 7-letniego syna

Zarzuty zabójstwa 7-letniego syna i usiłowania zabójstwa 28-letniej żony usłyszał 27-letni obywatel Ukrainy. We wtorek mężczyzna miał zaatakować swoich bliskich w mieszkaniu w Tarnowie. Biegli będą badać poczytalność podejrzanego. Do tragedii doszło we wtorek 5 października przed południem w jednym z bloków przy ul. Krakowskiej w Tarnowie. Policja otrzymała kilka zgłoszeń o awanturze, do której miało dojść w mieszkaniu pary z 7-letnim dzieckiem.

„Dzwoniący informowali także, że z mieszkania, z którego słychać było krzyki, wybiegła zakrwawiona kobieta” – informowała Komenda Miejska Policji w Tarnowie. Gdy na miejsce przyjechali funkcjonariusze, zauważyli poranionego mężczyznę, który chwilę wcześniej wyskoczył z balkonu na drugim piętrze.

„W jednym z mieszkań tego bloku, na trzecim piętrze znajdowała się zakrwawiona kobieta, która również wymagała opieki lekarskiej. Natomiast w mieszkaniu na drugim piętrze, gdzie miało dojść do awantury, znajdował się ciężko ranny 7-letni syn obojga, którego ratownicy medyczni natychmiast zaczęli reanimować” – podawano w komunikacie. Chłopiec nie przeżył.

27-letni mężczyzna i 28-letnia kobieta trafili do szpitala.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Tarnów: Tragiczny finał awantury. Nie żyje 7-letni chłopiec

Siedmioletni chłopiec zmarł od ciosów nożem, dorośli: kobieta i mężczyzna z ranami kłutymi leżą w szpitalu. Tak skończyła się rodzinna awantura w Tarnowie. Materiał dla „Wydarzeń” przygotował Stanisław Wryk.
Źródło info i foto: interia.pl

Warszawa: Dusił partnerkę paskiem od szlafroka. Przeżyła, bo udawała martwą

Policjanci z Mokotowa zatrzymali 46-latka, który jest podejrzany o usiłowanie zabójstwa swojej partnerki. Mężczyzna dusił kobietę paskiem od szlafroka i był przekonany, że pozbawił ją życia. Okazało się, że ofiara udawała martwą, a gdy oprawca uciekł z mieszkania, ona wezwała pomoc. Mężczyźnie grozi dożywocie.

Podkom. Robert Koniuszy, oficer prasowy z Komendy Rejonowej Policji na Mokotowie, przekazał we wtorek PAP, że półtora tygodnia temu 46-latek pojawił się w mieszkaniu pod wpływem alkoholu. Mężczyzna miał wszcząć awanturę, wyzywać znajdującą się w lokalu partnerkę i grozić, że ją zabije. Odgłosy awantury słyszeli również sąsiedzi.

Kobieta przeżyła, bo udawała martwą

– W pewnym momencie podejrzany chwycił kobietę za głowę, przewrócił na podłogę i kilkakrotnie owinął wokół jej szyi materiałowy pasek od szlafroka, który miała na sobie. Wykrzykiwał, że teraz ją zabije i zaczął ją dusić. Kobieta próbowała się bronić, ale nie miała siły, żeby się oswobodzić – opisał ustalenia kryminalnych podkom. Koniuszy.

Pokrzywdzona, jak zeznała, w wyniku duszenia straciła przytomność, ale chwili się ocknęła. – Wiedziała, że oprawca dokończy to, co jej obiecywał, kiedy będzie się nadal szamotała. Udawała więc martwą. Gdy podejrzany nabrał przekonania, że zabił swoją partnerkę, wyszedł z mieszkania – przekazał policjant.

Kobieta odczekała kilka minut i o własnych siłach dotarła na komendę. Złożyła zawiadomienie o usiłowaniu zabójstwa. Funkcjonariusze przesłuchali pokrzywdzoną, a następnego dnia zatrzymali sprawcę.

Zarzuty usiłowania zabójstwa

– Dzielnicowi namierzyli go w ciemnej hondzie zaparkowanej w pobliżu miejsca jego zamieszkania. Mężczyzna został natychmiast zatrzymany. Miał około 1,5 promila alkoholu w organizmie – podał podkom. Koniuszy. 46-latek został po wytrzeźwieniu przewieziony do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Mokotów.

– Mężczyzna usłyszał zarzuty usiłowania zabójstwa oraz fizycznego i psychicznego znęcania się nad partnerką. Prokurator wystąpił do sądu z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie podejrzanego, do którego sąd się przychylił – przekazała prok. Aleksandra Skrzyniarz, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Źródło info i foto: Dziennik.pl