Tak zatrzymano zabójców 20-latka z Płocka

20-letni dostawca pizzy został związany, wywieziony w bagażniku za miasto, a następnie zamordowany. Według śledczych, była to zaplanowana egzekucja. Jego znajomi wpadli, bo narzędzia zbrodni: łopaty, sznur i wapno kupili w jednym sklepie. Prokuratura nie ma wątpliwości, że brutalne morderstwo 20-latka z Płocka zostało szczegółowo zaplanowane. Podejrzani go znali, wiedzieli, że pracował jako dostawca pizzy.

Wrzucili go do bagażnika

Jak powiedziała Polsat News Iwona Śmigielska-Kowalska z Prokuratury Okręgowej w Płocku, oprawcy zwabili ofiarę zamawiając pizzę, którą zjedli wspólnie w mieszkaniu na obrzeżach miasta. Następnie obezwładnili chłopaka przy użyciu taśmy klejącej oraz plastikowych zacisków. Następnie na kilka godzin zamknęli mężczyznę w bagażniku.

W tym czasie mężczyźni poruszając się bocznymi drogami przejechali kilkadziesiąt kilometrów do lasu w woj. kujawsko-pomorskim, gdzie już wszystko było przygotowane. Tam doszło do zabójstwa.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Dla żartu zamknęli dziecko w bagażniku na 12 minut. Grozi im 12 lat więzienia

Pod Nową Solą (woj. lubuskie) dwóch dorosłych mężczyzn postanowiło sobie zażartować w idiotyczny sposób. 25- i 26-latek podjechali samochodem osobowym do 9-latka, który szedł ulicą. Następnie, bez żadnego słowa wyjaśnienia wrzucili chłopca do bagażnika. Po kilkunastu minutach wypuścili chłopca, a ten natychmiast pobiegł do domu. Jego rodzice zawiadomili policję. „Żartownisiów” złapano – grozi im 12 lat więzienia.

Chwile grozy przeżył 9-latek, który padł ofiarą dwóch „żartownisiów”. Gdy chłopiec szedł ulicą, podjechał do niego volkswagen golf. Z auta wysiedli 25-latek i 26-latek, którzy bez słowa chwycili chłopca i wrzucili do ciemnego bagażnika samochodu, zamykając w środku.

Po kilkunastu minutach chłopiec został wypuszczony z bagażnika. Spanikowany 9-latek, nie wiedząc co się dzieje, natychmiast pobiegł do domu. Tam, płacząc, opowiedział o wszystkim swojej mamie. Matka chłopca natychmiast skierowała się na policję, gdzie opowiedziała, co mężczyźni zrobili jej dziecku.

– Sprawcy zostali szybko ustalenia i odnalezieni – mówi w rozmowie z Fakt24.pl młodsza aspirant Renata Dąbrowicz–Kozłowska, rzeczniczka nowosolskiej policji. Mężczyźni byli zdziwieni widokiem mundurowych. Z kajdankami na rękach zostali przewiezieni na komendę policji. Teraz odpowiedzą za uwięzienie dziecka. Jak ustalił Fakt24, całe zajście miało być… bardzo głupim żartem.

– Dziecko cały czas przeżywa to, co mu zrobili ci dwaj dorośli – mówi nam osoba znająca ofiarę. „Żartownisiom” grozi surowa kara – w więzieniu mogą spędzić nawet 12 lat. Decyzją nowosolskiego sądu zostali tymczasowo aresztowani.
Źródło info i foto: Fakt.pl

Francja: Ukrywała nagie dziecko w bagażniku, znalazł je mechanik. Ruszył proces 50-latki

– Odkryłem dziewczynkę na podłodze bagażnika, nagą, w ekskrementach, obok zepsutej kołyski – powiedział przed sądem mechanik, któremu 50-letnia Rosa-Maria Da Cruz powierzyła w 2013 r. samochód do naprawy. Francuzka, matka czworga dzieci, może trafić do więzienia na 20 lat, m.in. za pozbawienie dziewczynki opieki. Zarzutów nie usłyszał ojciec dziecka.

Francuzka została oskarżona o ukrycie istnienia dziecka, wychowywanie go w piwnicy domu oraz w bagażniku samochodu i pozbawienie opieki, przez co doprowadziła do jego niepełnosprawności.

„Odskoczyłem, zapach był odrażający”

Makabryczna historia wyszła na jaw w 2013 r., kiedy kobieta oddała samochód do naprawy w warsztacie w Terrasson-Lavilledieu w regionie Dordogne. Dziecko znalazł mechanik, który otworzył bagażnik.

– Po otwarciu bagażnika odskoczyłem, zapach był odrażający – zeznał mechanik Denis Latour.

Okazało się, że przyczyną były ekskrementy, w których leżało nagie dziecko. Dziewczynka była niedożywiona i miała poważne problemy rozwojowe. Inny z mechaników zeznał, że kiedy w warsztacie pojawiła się matka dziecka „paliła papierosa, wyglądała na rozluźnioną, spokojną”.

„Nie chodzi o dziecko, ale o »coś«”

50-letnia dziś Rosa-Maria Da Cruz (kobieta urodziła się w Portugalii) po poinformowaniu jej o znalezieniu dziecka miała powiedzieć śledczym, że „nie chodzi o dziecko, ale o »coś«”

Siedmioletnią obecnie dziewczynką otoczono specjalną opieką. Jej wady rozwojowe określane są jednak jako nieodwracalne. Dwaj bracia i siostra dziewczynki (w wieku od 9 do 15 lat) na pewien czas również trafiły do zakładu opieki, ale wróciły do rodziców.

Ojcu nie postawiono zarzutów

Kobieta stanęła w poniedziałek przed sądem w Tulle. Grozi jej do 20 lat więzienia.

Ojcu dziecka nie postawiono żadnych zarzutów.

Śledczy uważają, że kobieta ukryła przed nim i trójką dzieci zarówno ciążę, jak i poród.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Przewoził ciało matki w bagażniku. Nowe ustalenia w sprawie

Makabrycznego odkrycia dokonali policjanci w Kazimierzowie obok Elbląga. 24-latek przewoził w bagażniku samochodu zwłoki kobiety. Pojawia się coraz więcej szczegółów, dotyczących tej rodziny. Kobieta, której ciało odkryli policjanci w bagażniku samochodu to pani Anna K. Jak donosi „Super Express”, była pielęgniarką, a jej mąż Artur zajmował się prywatnym biznesem.

Mieszkali w wielkiej posiadłości w Groblicy. Ich jedyny syn Jacek K. mieszkał w Gdańsku. Często ich odwiedzał. Ojciec Jacka rok temu miał śmiertelnie potrącić przechodnia – czytamy w „Fakcie”. Nie poniósł jednak żadnych konsekwencji. Pod posiadłość miały za to podjeżdżać luksusowe samochody. Pojawiali się także podejrzani mężczyźni.

Artur K. zniknął kilka miesięcy temu po tym, jak policjanci mieli przeszukiwać jego dom.

Sąsiedzi pani Anny opowiadali, że jej syn często domagał się od matki pieniędzy. Ta miała odmawiać. W ostatnią środę 24-letni Jacek również przyjechał do matki. Wizyta skończyła się dla kobiety tragicznie.

Jacek K. wpadł podczas kontroli drogowej, ponieważ policjanci dostali wcześniej sygnał, że może być pijany. W Kazimierzowie obok Elbląga zatrzymali jego auto. Po przeszukaniu samochodu okazało się, że w bagażniku znajduje się ciało kobiety. Jak poinformował Wirtualną Polskę prokurator rejonowy w Malborku Maciej Więckowski, ofiara to matka 24-latka.

Świadkowie, którzy relacjonowali przebieg zdarzeń dziennikarzom Kontaktu24, twierdzą, że radiowóz biorący udział w kontroli to nieoznakowane bmw, a policjant od razu wyszedł do zatrzymanego z bronią w ręku. – Otworzyli bagażnik, tam była chyba już martwa kobieta. Próbowali ją reanimować. Krzyczeli, żeby się obudziła. Pani była nago, w samych majtkach. Twarz pobita – powiedział.

Gdy na miejsce przyjechało pogotowie, lekarz stwierdził zgon kobiety.
Źródło info i foto: wp.pl

Elbląg: Przewoził zwłoki kobiety w bagażniku

Dramat pod Elblągiem. W aucie 24-latka zatrzymanego do policyjnej kontroli znaleziono zwłoki. Najprawdopodobniej to jego matka.

W Kazimierzowie pod Elblągiem policjanci zatrzymali do kontroli kierowcę osobowej toyoty. Okazało się, że samochód prowadzi pijany 24-latek. Jednak wielki szok nastąpił w trakcie przeszukania wozu. W bagażniku było ciało kobiety. Najprawdopodobniej to matka kierowcy. Od mężczyzny pobrano krew do badań i przewieziono do aresztu. Sprawę bada policja i prokuratura.
Źródło info i foto: se.pl

Tragiczny finał poszukiwań 8-latka w Hiszpanii. Ciało dziecka znalezione w bagażniku samochodu macochy

Od końca lutego hiszpańska policja poszukiwała zaginionego Gabriela Cruza. Ciało chłopca odnaleziono wczoraj w bagażniku samochodu partnerki jego ojca – podaje TVN24, powołując się na hiszpańskie media. Gabriel zaginął 27 lutego. Chłopiec opuścił dom swojej babci w miejscowości Las Hortichuelas i miał udać się do oddalonego o 250 metrów domu kuzynowstwa. Wówczas ślad po nim zaginął.

3 marca ojciec zaginionego i jego partnerka znaleźli koszulkę chłopca w odległości 6 kilometrów od miejsca zaginięcia. Na koszulce zabezpieczono ślady DNA. Od tamtej chwili kobieta była pod obserwacją policji. W niedzielę hiszpańska Gwardia Narodowa zatrzymała partnerkę ojca ośmiolatka, gdy ta przewoziła ciało chłopca w bagażniku swojego samochodu w mieście Vicar w prowincji Almeria. Na razie nie są znane motywy tej zbrodni.
Źródło info i foto: onet.pl

20 cudzoziemców w małym busie. Kierowca był zaskoczony

W bagażniku, na kole zapasowym i torbach, siedzieli ściśnięci pasażerowie na gapę. Wszyscy są obywatelami Mołdawii i jechali drogą krajową nr 18 do Niemiec. – Zaskoczony kierowca busa nie rozumiał, o co chodzi funkcjonariuszom, którzy go zatrzymali – mówi portalowi tvp.info kpt. SG Rafał Potocki, rzecznik komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Osobowego busa na mołdawskich numerach rejestracyjnych wypatrzyli o drugiej w nocy funkcjonariusze Straży Granicznej z Tuplic. Auto zatrzymali na krajowej 18-tce w Olszynie. Zmierzało do Niemiec.

Pierwsze zaskoczenie przeżył funkcjonariusz SG, kiedy poprosił o dokumenty pasażerów, a kierowca wręczył mu plik 20 paszportów. Auto było przystosowane dla 7 pasażerów i tylu siedziało wewnątrz.

Na kole zapasowym i torbach

Wrażenie spotęgowało otwarcie części bagażowej.

– Gdzie, siedząc na kole zapasowym i torbach, jechała reszta podróżnych – wyjaśnia portalowi tvp.info kpt. SG Rafał Potocki, rzecznik komendanta Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.

Kontrola legalności wypadła pozytywnie. Mołdawianie legalnie przebywają na terytorium Polski. Zaskoczony wciąż był 26-letni kierowca. – Zdziwiony, że coś jest nie tak. Przecież wszyscy mieli pozwolenie na pobyt – mówi funkcjonariusz. Od Straży Granicznej dostał mandat karny w wysokości 500 zł. Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, zabrali mu jeszcze prawo jazdy.
Źródło info i foto: TVP.info

USA: Starsze małżeństwo przewoziło blisko 30 kg marihuany

Policjanci z York County w Nebrasce (USA) zatrzymali do kontroli pickupa, który stwarzał zagrożenie na drodze. Samochodem jechało małżeństwo – 80-letni Patrick Jiron i jego 70-letnia żona Barbara. Funkcjonariusze od razu wyczuli intensywny zapach marihuany. Po przeszukaniu pojazdu okazało się, że para przewoziła 60 funtów (ok. 28 kg) narkotyku w bagażniku.

Do zatrzymania doszło we wtorek. Powodem kontroli pojazdu miała być niebezpieczna jazda kierowcy. Według relacji policjantów, samochód wielokrotnie przekraczał środek jezdni, a kierujący nie używał kierunkowskazów.

Narkotyki warte ponad 300 tys. dolarów

Po zabezpieczeniu narkotyków małżeństwo zostało zatrzymane i przewiezione na posterunek policji. Podczas przesłuchania oboje mieli utrzymywać, że worki marihuany miały być prezentami pod choinkę dla bliskich. Według sierżanta Paula Vrbki z Biura szeryfa York County szacunkowa wartość przechwyconych substancji to 336 tys. dolarów. 80-letni Patrick Jiron przebywa w areszcie. Jego 70-letnia żona została zwolniona z powodu „słabego zdrowia”.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Swarzędz: Zarzuty dla kierowcy BMW ws. wypadku, w którym zginął pasażer przewożony w bagażniku

Zarzuty spowodowania śmiertelnego wypadku i prowadzenia pod wpływem alkoholu usłyszał w niedzielę osiemnastolatek, którego auto w nocy z piątku na sobotę miało wypadek w Swarzędzu (Wielkopolskie). W wyniku zdarzenia zginął pasażer przewożony w bagażniku.

Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak powiedział w niedzielę PAP, że mężczyźnie grozi ośmioletnie więzienie. Prokuratura wnioskowała o areszt dla osiemnastolatka. W nocy z piątku na sobotę w Swarzędzu auto, którym podróżowało osiem osób, uderzyło w bariery; zginął pasażer jadący w bagażniku.

BMW podróżowali młodzi mieszkańcy podpoznańskich miejscowości. Wcześniej osoby te, sześciu mężczyzn i dwie kobiety, uczestniczyły we wspólnych imprezach i wracały do domów w Swarzędzu, Kostrzynie i okolicznych miejscowościach. W pewnym momencie auto wpadło w poślizg i uderzyło w barierę, po czym zaczęło się palić. Pojazd opuścili wszyscy poza osiemnastolatkiem, który znajdował się w bagażniku. Mężczyzna zginął. Pozostali pasażerowie nie odnieśli obrażeń.

Jak się okazało, osiemnastolatek, który prowadził pojazd, nie miał uprawnień, był też pod wpływem alkoholu.
Źródło info i foto: Dziennik.pl