Portugalia: Bankier poszukiwany listem gończym. W tle wątek z Polski

„Poszukiwany od końca września międzynarodowym listem gończym portugalski bankier Joao Rendeiro korzystał z polskich adresów oraz skrzynki mailowej na polskiej domenie” – wynika z ustaleń portugalskiej policji, na które powołuje się lizbońska telewizja RTP. Jak wskazali śledczy, były prezes Portugalskiego Prywatnego Banku (BPP) przed swym niespodziewanym zniknięciem kupił bilety lotnicze w liniach Easy Jet na trasie Lizbona-Londyn, podając dwa różne adresy zamieszkania, oba w Polsce.

Portugalska policja ustaliła jednak, że poszukiwany nie podróżował w tym czasie i nie skorzystał z biletów lotniczych kupionych na 12 i 30 września. Dodatkowo potwierdzono, że Rendeiro korzystał ze skrzynki mailowej na polskiej domenie.

Ucieczka bankiera

Pod koniec września Rendeiro na swoim blogu ogłosił, że uciekł z Portugalii, gdyż nie zgadza się z zasądzonym mu 3,5-rocznym wyrokiem więzienia za nadużycia podczas kierowania BPP, który w 2010 r. został zmuszony do ogłoszenia bankructwa. Określił orzeczenie sądu w Lizbonie jako “krzywdzące”, a swoją ucieczkę uznał za “sprawiedliwą formę obrony”.

Niebawem po ogłoszeniu ucieczki przez bankiera portugalski wymiar sprawiedliwości wystawił za Rendeiro międzynarodowy list gończy, a także nakazał zajęcie jego mienia, m.in. dzieł sztuki.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Rywal Aleksandra Łukaszenki trafi na 14 lat do więzienia

Na 14 lat więzienia skazał we wtorek sąd w Mińsku Wiktara Babarykę, byłego bankiera, który w ubiegłym roku zamierzał stanąć do wyborów prezydenckich przeciwko Aleksandrowi Łukaszence. Proces toczył się przed Sądem Najwyższym, a wyrok nie podlega apelacji. Babaryka nie został zarejestrowany jako kandydat w wyborach. W czerwcu ubiegłego roku aresztowano go za rzekome machinacje finansowe i korupcję.
Źródło info i foto: onet.pl

Zagadkowy zgon rosyjskiego bankiera w Londynie

​Zagadkowy zgon rosyjskiego bankiera to być może kolejny przypadek zgładzenia niewygodnego krytyka i świadka nadużyć w Moskwie. Chodzi o śmierć 44-letniego Aleksandra Pierepilicznego w listopadzie 2012 roku podczas joggingu koło swego domu pod Londynem. Dwa lata temu brytyjska policja nie dopatrzyła się żadnych niepokojących okoliczności i zamknęła śledztwo, a sprawa trafiła niespiesznym trybem do rozpatrzenia przez sędziego, który musi się w Anglii ustosunkować do każdej nagłej śmierci.

We wstępnym postępowaniu wyszło jednak na jaw, że firma ubezpieczeniowa Pierepilicznego zasięgnęła ekspertyzy biologa. Wskazała ona na obecność w żołądku zmarłego śladów silnej trucizny. Ekspertka z królewskiego ogrodu botanicznego Kew Gardens stwierdziła, że trucizna mogła pochodzić wyłącznie z gelsemium – rośliny rosnącej tylko w Chinach i używanej od dawna przez chińskich i rosyjskich skrytobójców.

Jak podaje brytyjska prasa, Pierepilicznyj pomagał władzom szwajcarskim w tropieniu pieniędzy pranych przez rosyjskich urzędników podatkowych. Chodziło o ćwierć miliarda euro ukryte przez mafijno-urzędniczą siatkę, która zdefraudowała brytyjski fundusz inwestycyjny Hermitage Capital Management oraz doprowadziła do uwięzienia i głośnej śmierci księgowego firmy, Siergieja Magnickiego.
Żródło info i foto: interia.pl

Jürg H. już nie wróci do naszego kraju

Ściganie w Polsce szwajcarskiego bankiera Jürga H., który uciekł z naszego kraju jest bezcelowe. Tak mówią w rozmowie z reporterem RMF FM ludzie związani z poszukiwaniem osób, za którymi wystawiono Europejski Nakaz Aresztowania. Według nich, szwajcarski bankier nigdy do naszego kraju nie wróci. Jak nieoficjalnie usłyszał nasz reporter, Szwajcar przyjechał do Warszawy po swoją żonę. Zresztą został przez policję zatrzymany w jej mieszkaniu. Teraz oboje zniknęli. Całą sytuację – z orzekaniem przez sąd w jego sprawie, a dodatkowo zwrócenie mu kaucji – określają zgodnie – kuriozum.

Podkreślają, że w historii ich wieloletniej pracy w wyłapywaniu osób ściganych ENA, nie zdarzyło się jeszcze, by sąd nie zastosował wobec zatrzymanych aresztu. Sprawa była przegrana już wtedy, gdy sędzia zdecydował jedynie o dozorze wobec podejrzanego – mówili wzburzeni. Przywołali także przykłady, gdy sądy przy – mając o wiele bardziej błahe podstawy – aresztowali zatrzymanych. Decyzji sądu w sprawie bankiera kompletnie nie rozumieją.

Uciekł do Szwajcarii

Jürg H. – według informacji naszego reportera – od miesiąca przebywa w Szwajcarii. Pojechał tam z Polski samochodem. Koledzy bankierzy nazwali go Robin Hoodem, bo doradca prezesa Bayernu Monachium Hoenessa, stał się symbolem walki w obronie krajowego systemu bankowego. Szwajcarzy twierdzą, że niemiecki fiskus sięga już za daleko. Tak myśli też prawnik Jürga H., który ogłosił, że zarzuty pomagania Hoenessowi w oszustwach podatkowych są bezpodstawne. Były szef Bayernu Monachium odsiaduje wyrok za unikanie płacenia podatków w Niemczech.

Mężczyzna, jeden z dyrektorów prywatnego banku Vontobel, jest podejrzewany o pomoc w oszustwach finansowych w związku ze sprawą Uliego Hoenessa. Bankier przez lata handlował na zlecenie Hoenessa walutami. Jest podejrzewany o pomoc w ukrywaniu podatków byłego prezesa klubu sportowego. Mowa jest o 38 milionach euro.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Juerg H. uciekł z Polski

Zatrzymany w Polsce szwajcarski bankier Juerg H. uciekł – informuje RMF FM. Co więcej, sąd zwrócił mu poręczenie majątkowe w wysokości miliona złotych. Mężczyzna, poszukiwany w Niemczech, to domniemany wspólnik skazanego za oszustwa podatkowe byłego prezesa Bayernu Monachium Uliego Hoenessa. Według informacji dziennikarza RMF FM Krzysztofa Zasady jest to efekt pierwotnej decyzję o niezastosowaniu aresztu, którą uchylił sąd odwoławczy. Kolejna sprawa dotyczy wyznaczenia terminu posiedzenia, na którym zapadły decyzje.

Zatrzymanie Juerga H.

Szwaj­car zo­stał za­trzy­ma­ny w Pol­sce pod ko­niec paź­dzier­ni­ka. – Po­li­cjan­ci z ko­men­dy sto­łecz­nej za­trzy­ma­li Ju­er­ga H., który po­dej­rza­ny jest w Niem­czech o pomoc w oszu­stwie po­dat­ko­wym na dość dużą kwotę li­czo­ną w mi­lio­nach euro – po­wie­dział wów­czas rzecz­nik pra­so­wy Pro­ku­ra­tu­ry Okrę­go­wej w War­sza­wie prok. Prze­my­sław Nowak. Za­trzy­ma­ny był po­szu­ki­wa­ny Eu­ro­pej­skim Na­ka­zem Aresz­to­wa­nia.

Jak po­in­for­mo­wał wtedy Nowak, pro­ku­ra­tor skie­ro­wał do sądu wnio­sek o tym­cza­so­we aresz­to­wa­nie Ju­er­ga H. w związ­ku z trwa­niem po­stę­po­wa­nia zwią­za­nym z prze­ka­za­niem po­szu­ki­wa­ne­go do Nie­miec. Sąd Okrę­go­wy nie przy­chy­lił się jed­nak do tego wnio­sku i za­sto­so­wał wobec H. po­rę­cze­nie ma­jąt­ko­we w wy­so­ko­ści mi­lio­na zło­tych, orzekł zakaz opusz­cza­nia kraju i ode­brał mu pasz­port. We­dług radia RMF FM ban­kier ma dwa razy w ty­go­dniu zgła­szać się na po­li­cję. Nowak za­po­wia­dał, że pro­ku­ra­tu­ra złoży za­ża­le­nie na po­sta­no­wie­nie sądu. Dodał, że po­stę­po­wa­nie do­ty­czą­ce prze­ka­za­nia H. do Nie­miec bę­dzie się nadal to­czyć, do czego po­trzeb­na jest jed­nak obec­ność ban­kie­ra w Pol­sce.

Zgod­nie z ów­cze­sny­mi do­nie­sie­nia­mi ga­ze­ty „Ma­in­zer Al­l­ge­me­ine Ze­itung” cho­dzi o pra­cow­ni­ka szwaj­car­skie­go Pri­vat­bank Von­to­bel, który pro­wa­dził fi­nan­se ska­za­ne­go na 3,5 roku wię­zie­nia dzia­ła­cza pił­kar­skie­go. Dzien­nik po­wo­łu­je się na in­for­ma­cje uzy­ska­ne od fe­de­ral­nej po­li­cji kry­mi­nal­nej w Wies­ba­den. Ban­kie­ro­wi za­rzu­co­no współ­udział w oszu­stwie.

W la­tach 2003-09 Ho­eness za po­śred­nic­twem konta w tym banku prze­pro­wa­dzał dzie­siąt­ki ty­się­cy trans­ak­cji de­wi­zo­wych na gieł­dzie, ukry­wa­jąc zyski przed fi­sku­sem i oszu­ku­jąc pań­stwo na 28,5 mi­lio­na euro. Przy­znał się do prze­stęp­stwa i do upra­wia­nia ha­zar­du. W trak­cie pro­ce­su tłu­ma­czył, że stra­cił kon­tro­lę nad swoim po­stę­po­wa­niem. Zo­stał ska­za­ny na 3,5 roku wię­zie­nia, w któ­rym prze­by­wa od 2 czerw­ca. W przy­pad­ku do­bre­go spra­wo­wa­nia się były pre­zes Bay­er­nu Mo­na­chium może wyjść na wol­ność po od­by­ciu dwóch trze­cich kary – na je­sie­ni 2016 roku.
Żródło info i foto: onet.pl

Siergiej Pugaczow jest ścigany przez Interpol

Interpol zażądał w czwartek natychmiastowego aresztowania rosyjskiego miliardera Siergieja Pugaczowa, właściciela wielu aktywów za granicą, w tym francuskich delikatesów Hediard. Pugaczow, długo uważany za bankiera Kremla, uciekł z Rosji i mieszka w Londynie.

Oligarcha, dawny bliski współpracownik Władimira Putina, trafił na czerwoną listę Interpolu, który zamroził jego międzynarodowe aktywa na wniosek rosyjskiego wymiaru sprawiedliwości. Zarzuca mu on sprzeniewierzenie funduszy i oszustwa na wielką skalę, co w Rosji jest karane więzieniem do 10 lat. 51-letni obecnie Pugaczow domagał się od kilku lat odmrożenia swojego majątku, krytykując „napaść” państwa rosyjskiego, którego stał się zagorzałym krytykiem.

Bankier Kremla

Problemy Pugaczowa zaczęły się wraz z upadkiem w 2010 roku Mieżprombanku, jednego z czołowych kredytodawców, którego biznesmen był założycielem. W 2011 roku Pugaczow uciekł do Londynu, gdy władze zaczęły przejmować jego stocznie w ramach odzyskiwania funduszy z Mieżprombanku. W ubiegłym roku moskiewski sąd wysłał za biznesmenem list gończy, oskarżając go o doprowadzenie tego banku do upadku. Długo uznawany za bankiera Kremla zainwestował ponad 100 milionów euro w sieć francuskich luksusowych delikatesów Hediard, nad którymi przejął kontrolę w 2007 roku.
W 2009 roku przejął również dziennik „France Soir”; tytuł zniknął z kiosków trzy lata później mimo inwestycji w wysokości 100 milionów euro.

Czerwona lista Interpolu, rozsyłana do 190 krajów, wzywa do „natychmiastowego aresztowania” osób, których dotyczy, w celu ich ostatecznej ekstradycji do krajów, które wystąpiły z takim wnioskiem. Na początku października w „Financial Times” ukazało się omówienie wywiadu z oligarchą, który wyraził opinię, że wszyscy rosyjscy biznesmeni są obecnie „chłopami pańszczyźnianymi” należącymi do rosyjskiego prezydenta.
Żródło info i foto: tvn24bis.pl

Bankier Kim Dzong Una „zniknął” z 5 mln dolarów

Wysokiej rangi bankier pochodzący z Korei Północnej, który zarządzał pieniędzmi dla przywódcy Kim Dzong Una, uciekł do Rosji i zabiega o azyl w kraju trzecim – napisał w piątek południowokoreański dziennik „Dzung-ang Ilbo” powołując się na nieokreślone bliżej źródła. Jun Te Hjong, pracownik północnokoreańskiego Korea Daesong Bank, „zniknął” w Nachodce w zeszłym tygodniu z 5 milionami amerykańskich dolarów – twierdzi „Dzung-ang Ilbo” i dodaje, że Pjongjang zwrócił się do władz rosyjskich o pomoc w jego ujęciu.

Według Reutersa, Waszyngton podejrzewa, iż Korea Daesong Bank jest kontrolowany przez północnokoreańskie rządowe Biuro 39, które – jak się powszechnie uważa – finansuje nielegalne operacje stolicy tego kraju -Pjongjangu.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Gromosław Cz. wpadł przez szwajcarskie konto bankowe?

„Rzeczpospolita” ujawnia nowe szczegóły dotyczące zatrzymanego przedwczoraj generała Gromosława Cz. Gazeta ustaliła, że warszawska prokuratura okręgowa bada, czy generał – jako szef UOP – przyjął 2 miliony złotych łapówki. Cenne okazały się zeznania szwajcarskiego bankiera, który ujawnił szczegóły szwajcarskiego konta Cz. Sprawa toczy się od 2009 roku, Rzeczniczka warszawskiej prokuratury Monika Lewandowska powiedziała gazecie, że dopiero kilka dni temu śledczy otrzymali tłumaczenie materiałów od Szwajcarów otrzymanych w ramach pomocy prawnej. Gazeta ustaliła, że otrzymali oni wyciągi ze szwajcarskiego konta generała. „W tym śledztwie nikomu nie postawiono zarzutów” – mówi rzeczniczka prokuratury. Śledztwo zostało wszczęte na podstawie zeznań Petera V., szwajcarskiego bankiera, okrzykniętego kasjerem lewicy. To właśnie on ujawnił, że Cz. miał otrzymać pieniądze na swoje szwajcarskie konto. Żródło info i foto: TVP.info