Ładunki wysłane do Baracka Obamy, Billa Clintona i CNN to „akt terrorystyczny”

Federalne Biuro Śledcze bada ładunki wybuchowe, które w środę zostały dostarczone do m.in. biur byłych prezydentów USA – Baracka Obamy i Billa Clintona, siedziby CNN w Nowym Jorku. Prezydent Stanów Zjednoczonych USA potwierdził, że podłożenie bomb było aktem wewnętrznego terroryzmu. Podejrzane przesyłki wysłano również do byłego prokuratora generalnego Erica Holdera, który sprawował ten urząd w administracji Obamy, byłej przewodniczącej Krajowego Komitetu Partii Demokratycznej, kongresmenki Debbie Wasserman Schultz i demokratycznej kongresmenki Maxine Waters.

Paczka wysłana do gubernatora stanu Nowy Jork Andrew Cuomo, która została początkowo uznana za kolejne urządzenie wybuchowe, okazała się niegroźna.

Urządzenia wysłane do Obamy i Clinton były podobne do ładunku, jaki w poniedziałek znaleziono w skrzynce pocztowej domu miliardera, filantropa i działacza politycznego George’a Sorosa pod Nowym Jorkiem – podaje „The New York Times”.

Doniesienia o przejęciu podejrzanej paczki wysłanej do Białego Domu zostały zdementowane przez Secret Service.
Podwyższone środki bezpieczeństwa w Nowym Jorku

To agenci Secret Service odkryli dwa urządzenie wybuchowe w biurach Obamy w Waszyngtonie i Clinton w hrabstwie Westchester pod Nowym Jorkiem.

W oficjalnym komunikacie Secret Service poinformował, że „paczki zostały natychmiast zidentyfikowane jako urządzenia wybuchowe podczas rutynowej procedury sprawdzania przesyłek pocztowych i zajęto się nimi w stosowny sposób. Obydwie paczki przejęto, zanim zostały dostarczone na wskazany adres. Osoby będące pod opieką (Secret Service) nie otrzymały przesyłek i nie było ryzyka, że je otrzymają”.

„Secret Service wdrożył śledztwo kryminalne na pełną skalę i skorzysta ze wszystkich dostępnych środków federalnych, stanowych i lokalnych, by określić pochodzenie paczek i zidentyfikować osoby odpowiedzialne” – głosi oświadczenie.

Śledztwo w sprawie urządzeń wybuchowych podjęło również FBI – podało CNBC.

Władze miasta zaostrzyły w związku z tym środki bezpieczeństwa – poinformował burmistrz Nowego Jorku Bill de Blasio, który na konferencji prasowej nazwał akcję rozsyłania ładunków wybuchowych „czystym aktem terroru”. Zapewnił jednak, że „nie ma innych, prawdopodobnych zagrożeń dla Nowego Jorku”.

Nowojorska policja poinformowała, że urządzenia wybuchowe wysłane w paczkach są podobnie skonstruowane i mogą być dziełem tej samej osoby, czy tych samych osób.

Główny specjalista ds. terroryzmu w nowojorskim FBI Bryan Paarmann zapowiedział, że agenci Biura „nie spoczną, póki (…) ta osoba lub osoby nie staną przed wymiarem sprawiedliwości”.
Ostra reakcja Trumpa

O wysłaniu ładunków wybuchowych do biur Obamy i Clinton poinformowany został prezydent Donald Trump, który powiedział, że „cała siła rządu USA jest zaangażowana w śledztwo w sprawie paczek”.

Prezydent poinformował, że briefingi w tej sprawie przedstawiły mu już FBI, Secret Service oraz resort sprawiedliwości, i obiecał gruntowne śledztwo. – Nie możemy tolerować tych tchórzliwych prób i zdecydowanie potępiam wszystkich, którzy wybierają przemoc – oznajmił.

Trump podkreślił, że „takie skandaliczne postępowanie” jest sprzeczne ze wszystkim, co stanowi wartość dla Amerykanów. – W takich czasach musimy się zjednoczyć, musimy stanąć razem – dodał prezydent.

Akcję rozsyłania urządzeń wybuchowych potępiła też pierwsza dama Melania Trump.

Rzeczniczka Białego Domu Sarah Sanders wydała komunikat, w którym poinformowała, że administracja Trumpa potępia „próby (przeprowadzenia) agresywnych ataków” przeciw byłemu prezydentowi i byłej sekretarz stanu oraz „innym osobom publicznym”.

„Te terroryzujące działania są nikczemne i każda osoba odpowiedzialna za nie będzie pociągnięta do odpowiedzialności w pełnym wymiarze prawa” – napisała Sanders.

Wiceprezydent Mike Pence napisał na Twitterze: „Te tchórzliwe działania są podłe i nie ma dla nich miejsca w tym Kraju”. Wkrótce potem Trump napisał w swoim tweecie, że „całym sercem” podziela zdanie Pence’a.

Szef republikańskiej większości w Senacie USA Mitch McConnell nazwał wysyłanie ładunków wybuchowych „terroryzmem wewnętrznym”.
Alert bombowy na kilka dni przed wyborami

Wkrótce po pojawieniu się informacji o ładunkach wysłanych do Obamy i Clinton nowojorska policja została wezwana do biura CNN w Nowym Jorku w budynku Time Warner Center w związku z podłożeniem podejrzanej paczki.

Biuro telewizji zostało ewakuowane włącznie z dziennikarzami prowadzącymi program na żywo, a emisja programu została podjęta z biura CNN w Waszyngtonie. Policja zaapelowała do osób znajdujących się w pobliżu Time Warner Center, by „znalazły schronienie”.

CNN podało nieco później, że wysłana do telewizji podejrzana przesyłka była zaadresowana do byłego szefa CIA Johna Brennana, który jest częstym gościem i komentatorem CNN.

Nowojorska policja poinformowała później, że paczka, która trafiła do CNN, zawiera ładunek wybuchowy oraz kopertę z białym proszkiem. Urządzenie było „prymitywne, ale skuteczne” – powiedzieli rozmówcy AP.

Prezes CNN Jeff Zucker oświadczył, że biura sieci na całym świecie są sprawdzane pod kątem podobnych zagrożeń.

Adres zwrotny podany na przesyłkach do Obamy i Clinton to adres Debbie Wasserman Schultz.

W mediach pojawiły się też doniesienia, że biuro Wasserman Schultz na Florydzie ewakuowano po znalezieniu podejrzanej paczki; FBI podało, że do biur kongresmenki wysłano dwie przesyłki.

Hillary Clinton powiedziała po odnalezieniu wysłanej do niej paczki, że dziękuje agentom Secret Service; dodała, że nadeszły „niepokojące czasy, czasy głębokich podziałów” politycznych.

AFP przypomina, że paczki z urządzeniami wybuchowymi zostały wysłane na 13 dni przed wyborami środka kadencji (midterm election), w okresie szczególnie nasilonych napięć politycznych pomiędzy Republikanami a wyborcami Demokratów.

Reuters zwraca uwagę, że paczki wysłano wyłącznie do Demokratów i bardzo ważnego sponsora Partii Demokratycznej, czyli Sorosa, oraz telewizji CNN, która jest krytyczna wobec prezydenta i często bywa obiektem ataków Trumpa.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Nowy Jork: Seria „podejrzanych przesyłek” i ewakuacja

W przesyłkach wysłanych do byłego prezydenta USA Baracka Obamy i byłej sekretarz stanu Hillary Clinton znaleziono urządzenia wybuchowe – poinformował w środę dziennik „New York Times”, powołując się na źródła policyjne. Urządzenia te miały być podobne do tego, które w poniedziałek znaleziono w skrzynce pocztowej miliardera George’a Sorosa. W Nowym Jorku zwiększono środki ostrożności.

Pierwsze z urządzeń we wtorek wieczorem wykryte zostało przez pracownika technicznego, który prześwietlał przesyłki przychodzące do Hillary Clinton. Przesyłka z urządzeniem zaadresowana była do rezydencji byłej pierwszej damy i sekretarz stanu USA w Chappaqua niedaleko Nowego Jorku.

Drugie, podobne urządzenie znalezione zostało w środę nad ranem w poczcie skierowanej do byłego prezydenta Baracka Obamy. Wykryto je również podczas rutynowej kontroli poczty przychodzącej do rezydencji byłego prezydenta w dzielnicy Kalorama w Waszyngtonie.

„Podejrzane przesyłki” bada FBI

Śledztwo w sprawie paczek wszczęło już FBI. O „podejrzanych przesyłkach”, bez charakteryzowania ich zawartości, informowała również amerykańska Secret Service.

„Secret Service przechwyciła podejrzane paczki zaadresowane do domów byłego prezydenta Obamy i byłej pierwszej damy Hillary Clinton. Prowadzimy śledztwo razem z naszymi partnerami ze służb mundurowych” – napisano. Secret Service podkreśliła, że bezpieczeństwo Clinton i Obamy nie było zagrożone.

„New York Times” twierdził wcześniej, że przesyłki zostały wysłane do biur obu polityków.

Kolejne „podejrzane przesyłki”

Amerykańska policja poinformowała o ewakuacji jednego z wieżowców Time Warner Center w Nowym Jorku, w którym znajdują się biura CNN. Ewakuacja spowodowana była otrzymaniem zaadresowanej do tej stacji „podejrzanej przesyłki”.

CNN podała nieco później, że wysłana do telewizji podejrzana przesyłka była zaadresowana do byłego szefa CIA Johna Brennana. Policja poinformowała, że zawierała ona, oprócz przypominającego bombę urządzenia, również kopertę z „białym proszkiem”. Według CNN nowojorskie służby obecnie „mają sytuację pod kontrolą”. Według MSNBC przechwycona została później kolejna podejrzana przesyłka, zaadresowana do byłego prokuratora generalnego Erica Holdera.

Również cytowany przez agencję Reutera gubernator stanu Nowy Jork Andrew Cuomo oświadczył, że do jego biura wysłane zostało „urządzenie wybuchowe”. Ocenił on również, że „nie byłby zaskoczony”, gdyby rozesłanych było jeszcze więcej podobnych przesyłek. Telewizja CNN informowała jeszcze o „podejrzanej przesyłce” zaadresowanej do Białego Domu. Informację tę zdementowała jednak cytowana przez agencję Reutera anonimowa osoba zbliżona do sprawy.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Były doradca Baracka Obamy odpiera zarzuty prezydenta USA. Nie było podsłuchiwania?

– Żadne podsłuchiwanie rozmów telefonicznych prezydenta-elekta Donalda Trumpa i jego sztabu wyborczego nie miało miejsca – oświadczył w telewizji NBC James Clapper, b. dyrektor wywiadu narodowego (DNI) i b. doradca prezydenta Baracka Obamy. – Gdyby tak było, wiedziałbym o tym – dodał. To reakcja na wniosek Białego Domu skierowany do Kongresu o zbadanie, czy administracja Obamy nie nakazała założenia na czas kampanii wyborczej podsłuchu w rezydencji Trumpa w Nowym Jorku. „Jak nisko prezydent Obama upadł, by podsłuchiwać moje telefony w czasie uświęconego procesu wyborczego” – komentował na Twitterze Trump.

Jak sprawę komentuje Barack Obama?

Rzecznik Obamy stanowczo zdementował, aby jakikolwiek przedstawiciel Białego Domu za poprzedniej prezydentury nakazał inwigilację jakiegokolwiek amerykańskiego obywatela. „Każda sugestia, że było inaczej, jest fałszywa” – oświadczył Kevin Lewis w zwięzłym komunikacie dla mediów.

Co o zarzutach Trumpa mówi FBI?

Szef FBI James Comey uznał zarzuty za „nieusprawiedliwioną insynuację” – pisze „The New York Times”. Comey miał się zwrócić o sprostowanie całej sprawy do ministerstwa sprawiedliwości, ale resort ten nie wydał jeszcze żadnego oświadczenia. Zdaniem dyrektora FBI twierdzenie, że wywiad założył podsłuch w Trump Tower, zakłada, że Federalne Biuro Śledcze dopuściło się złamania prawa – zaznacza „NYT”.

Co o podsłuchach pisał Donald Trump?

Prezydent wskazywał na Twitterze, że podsłuchiwane były „linie w Trump Tower”, czyli jego nowojorskim drapaczu chmur, w którym ma też apartament. Dodał, że podsłuch założono w październiku, czyli krótko przed wyborami, które odbyły się 8 listopada. Sugerował też, że jest to „duża sprawa” do wygrania przez dobrego prawnika. Prezydent na poparcie swych tez nie przedstawił żadnych dowodów; o ich przedstawienie zwrócili się do Białego Domu kongresmani zarówno Republikanów, jak i Demokratów.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Barack Obama złagodził kary 330 osadzonym

Prezydent USA Barack Obama złagodził wczoraj kary więzienia dla 330 osadzonych, głównie skazanych za przestępstwa narkotykowe. Skrócenie zbyt surowych – jego zdaniem – kar za takie przestępstwa było jednym z ostatnich działań Obamy na stanowisku prezydenta. Dziś Obamę zastąpi na najwyższym urzędzie w Stanach Zjednoczonych prezydent elekt Donald Trump.

– Większość tych mężczyzn i kobiet odsiaduje nadmiernie długie wyroki za przestępstwa narkotykowe – oświadczył doradca Białego Domu Neil Eggleston. Według niego Obama złagodził więcej wyroków niż którykolwiek jego poprzednik, a nawet więcej niż wyniosła liczba wyroków skróconych łącznie przez ostatnich 13 prezydentów.

– Przywracając proporcjonalność niepotrzebnie długim wyrokom za przestępstwa narkotykowe, ta administracja wywarła trwały wpływ na nasz wymiar sprawiedliwości – oceniła zastępczyni prokuratora generalnego Sally Yates.
Żródło info i foto: onet.pl

Barack Obama ułaskawił 64 osoby

Na trzy dni przed zakończeniem urzędowania prezydent Barack Obama podpisał cały szereg dokumentów skracających kary więzienia dla 209 skazanych oraz 64 ułaskawienia. Wśród osób, wobec których zastosowano zamianę kary pozbawienia wolności jest Chelsea Manning. Odbywająca karę 35 lat więzienia za przekazanie demaskatorskiemu portalowi WikiLeaks tysięcy poufnych dokumentów dyplomacji USA, Chelsea Manning opuści więzienie jeszcze w maju bieżącego roku – poinformował we wtorek Biały Dom.

28-letnia Manning została skazana w 2010 roku za szpiegostwo jeszcze jako mężczyzna – starszy szeregowy armii USA Bradley Manning. Wkrótce potem oświadczyła jednak, że czuje się kobietą. Karę pozbawienia wolności odsiaduje od 2013 r. Od 2015 roku jest poddawana terapii hormonalnej w oczekiwaniu na operację zmiany płci.

Przyznała się i wyraziła skruchę

We wrześniu Manning przeprowadziła w więzieniu głodówkę, uskarżając się na warunki odbywania kary oraz odmowę podawania jej leków, których potrzebuje jako osoba transseksualna. Głodówkę zakończyła po otrzymaniu od armii obietnicy, że będzie mogła poddać się operacji mimo pobytu w więzieniu. Jednym z powodów zamiany kary pozbawienia wolności w wypadku Manning jest – jak podkreślono w komunikacie Białego Domu – to, że przyznała się do winy i wyraziła skruchę. Swe postępowanie motywowała podczas głośnego procesu, jaki toczył się w 2013 r., dysforią płci (zaburzeniami tożsamości płci).

Tysiące tajnych dokumentów

Materiały skopiowane przez Manning w okresie od listopada 2009 r. do maja 2010 r., zostały przez nią przekazane portalowi WikiLeaks. Pakiet zawierał tysiące tajnych dokumentów, w tym 250 tys. depesz Departamentu Stanu. Zostały one wykorzystane przez media, wywołując sensację w 2011 roku.

Wśród kilkuset tysięcy dokumentów były zastrzeżone raporty z Iraku i Afganistanu oraz informacje o więźniach przetrzymywanych bez procesów w Guantanamo. Najgłośniejszym z ujawnionych dokumentów był zapis wideo ataku śmigłowcowego w Iraku z 2007 roku. Zginęli wówczas cywile, wśród nich pracownicy agencji Reutera.

„Stanowisko WikiLeaks nie miało znaczenia”

Twórca WikiLeaks, Julian Assange wyraził we wtorek wieczorem radość z powodu zamiany rodzaju kary dla Manning za pośrednictwem swych prawników, którzy przekazali jego oświadczenie agencji AFP. Wezwał w nim władze Stanów Zjednoczonych, aby zaprzestały walki z ludźmi, którzy „w porę ostrzegają i publikują, jak czyni to WikiLeaks i on sam”.

Rzecznik Białego Domu zaznaczył podczas konferencji prasowej, że „stanowisko WikiLeaks w sprawie Manning nie ma i nie miało nic do rzeczy przy podejmowaniu decyzji przez prezydenta”.

Ułaskawienie gen. Cartwrighta

Obama ułaskawił także skazanego w październiku ubiegłego roku generała w stanie spoczynku Jamesa Cartwrighta. 68-letni Cartwright był wiceprzewodniczącym kolegium szefów sztabów amerykańskich sił zbrojnych w latach 2007-2011 i uważano go za jednego z głównych doradców prezydenta USA Baracka Obamy. Uchodził za eksperta w zakresie technicznych aspektów wojny cybernetycznej.

Skazany za mataczenie

Zdaniem prokuratury emerytowany generał mógł być źródłem przecieku informacji zawartych w książce dziennikarza „New Tork Timesa” Davida Sangera. Z ujawnionych dotąd dokumentów nie sposób ustalić, jakie informacje miał ujawnić pisarzowi Cartwright. Agencje przypominają w tym kontekście, że Sanger pisał wcześniej o tajnym cyberataku na irańskie obiekty nuklearne i o wykorzystaniu komputerowego wirusa Stuxnet do przejściowego unieruchomienia wirówek, używanych przez Iran do wzbogacania uranu.

Ostatecznie tego zarzutu nie udało się udowodnić i Cartwrighta skazano za mataczenie i składanie fałszywych zeznań. W trakcie kadencji dobiegającej końca w piątek prezydent Barack Obama zastosował prawo łaski w 212 przypadkach. Podpisał też 1385 aktów zamiany kary pozbawienia wolności na karę ograniczenia wolności czy skrócenia kary.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Kolejne zamieszki w USA po wyborze Donalda Trumpa

Ok. 1,2 tysiąca osób protestowało w piątek wieczorem czasu lokalnego na ulicach Nowego Jorku przeciwko wyborowi Donalda Trumpa na 45. prezydenta USA. „To nie jest nasz prezydent! To nie jest nasz prezydent!” – skandowali uczestnicy protestu, z których wielu miało w dłoniach plakaty z wizerunkiem Hillary Clinton, rywalki Trumpa we wtorkowych wyborach prezydenckich. Podobne demonstracje odbyły się także m.in. w Miami, Los Angeles, Filadelfii i Atlancie.

„Garstka mazgajów”

Protesty przeciwko wyborowi Trumpa na prezydenta USA organizowane są już od trzech dni, mimo że Hillary Clinton pogratulowała kandydatowi Republikanów wygranej i wezwała swoich wyborców, aby uznali wynik demokratycznych wyborów. Z podobnym apelem wystąpił też prezydent Barack Obama. Protestujący twierdzą jednak, że nie godzą się na przegraną Clinton, gdyż zdobyła ona nieco więcej głosów bezpośrednich niż jej republikański rywal. Trump uzyskał jednak więcej głosów elektorskich, które według amerykańskiej ordynacji decydują o wyniku wyborów.

Doradca prezydenta elekta Donalda Trumpa, Rudy Giuliani, nazwał uczestników protestów „garstką mazgajów”. Oczekuje się, że były burmistrz Nowego Jorku otrzyma jedno z głównych stanowisk w administracji Trumpa.
Żródło info i foto: tvn24.pl

15. rocznica zamachów na WTC

– Będziemy zwalczać terrorystów, gdziekolwiek się znajdą. Zrobimy wszystko, by chronić naszą ojczyznę – w ten sposób Barack Obama zwrócił się do rodaków w 15. rocznicę zamachów na Stany Zjednoczone. 11 września 2001 roku w Nowym Jorku, Waszyngtonie i Pensylwanii zginęło niemal 3 tys. osób. Premier Beata Szydło w niedzielę oddała hołd polskim ofiarom ataku. 15 lat temu Terroryści Al-Kaidy porwali w USA cztery samoloty, z których dwa uderzyły w budynki WTC w Nowym Jorku, trzeci w gmach Pentagonu w Waszyngtonie; czwarty (który miał uderzyć w waszyngtoński Kapitol) rozbił się w Pensylwanii po akcji pasażerów, którzy podjęli walkę z porywaczami. W wyniku ataku zginęło prawie trzy tysiące osób, wśród nich sześcioro Polaków.

– Piętnaście lat temu był zwykły wrześniowy dzień, który rozpoczął się jak każdy inny, ale stał się jednym z najczarniejszych w historii naszego narodu. Po bliźniaczych wieżach zostały gruzy. Pentagon stanął w płomieniach. Na polach Pensylwanii spłonęły szczątki samolotu. Zginęło prawie 3000 niewinnych ludzi. Synowie i córki, mężowie i żony, sąsiedzi i koledzy, przyjaciele. Byli to przedstawiciele różnych dziedzin życia, wszystkich ras i religii, wszystkich kolorów i wyznań, z całej Ameryki i całego świata – powiedział prezydent USA Barack Obama.

Hołd dla polskich ofiar zamachu

Premier Beata Szydło w niedzielę oddała hołd polskim ofiarom ataku na World Trade Center; złożyła wieniec przed znajdującą się w warszawskim Parku Skaryszewskim płytą pamięci Polaków poległych 11 września 2001 r. w Nowym Jorku. Monument w formie prostokątnej płyty z czarnego granitu umieszczonej na postumencie z wyrytymi nazwiskami sześciu polskich ofiar zamachu na World Trade Center został odsłonięty w pierwszą rocznicę zamachu, 11 września 2002 r.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Z Guantanamo zwolniono 15 więźniów

15 więźniów osadzonych w bazie wojskowej USA w Zatoce Guantanamo na Kubie przetransferowano do Zjednoczonych Emiratów Arabskich – poinformowały w poniedziałek amerykańskie władze. To największy transfer osadzonych odkąd Barack Obama objął urząd prezydenta w 2009 roku. Wśród zwolnionych z Guantanamo znalazło się 12 Jemeńczyków oraz trzech Afgańczyków. Tym samym liczba osadzonych w amerykańskiej bazie wojskowej spadła do 61.

Jak poinformowała agencja Reutera, jeden ze zwolnionych z Guantanamo Afgańczyków więziony był przez ponad 13 lat. Oskarżano go o ukrywanie oraz przechowywanie min, które miały być użyte przeciwko siłom amerykańskim w Afganistanie. Szczegółów dotyczących pozostałych więźniów nie podano.

Drugi pod względem liczebności transfer więźniów z Guantanamo przeprowadzono w styczniu bieżącego roku. Zwolniono wówczas 10 Jemeńczyków.

Obietnice Obamy

Prezydent USA Barack Obama obiecał podczas kampanii wyborczej 8 lat temu, że zamknie owiane złą sławą i krytykowane przez obrońców praw człowieka oraz państwa europejskie więzienie w Guantanamo. Administracja USA tłumaczyła wielokrotnie, że dotychczas mu się to nie udało, bo Kongres co roku blokuje postawienie więźniów przed sądami federalnymi i ich transfer do USA.

Pierwszych więźniów zaczęto sprowadzać do wojskowej bazy USA w Zatoce Guantanamo na Kubie w 2002 r. w odpowiedzi na ataki na Nowy Jork i Waszyngton z 11 września 2001 r. Jak twierdziły ówczesne władze USA, zamknięci zostali tam najgroźniejsi terroryści na świecie – islamscy ekstremiści, talibowie i działacze Al-Kaidy. Ale spośród 779 osób, które przewinęły się przez więzienie w Guantanamo, większość wypuszczono jeszcze za prezydentury George’a W. Busha bez postawienia im formalnych zarzutów. Jak dotąd skazano tylko kilku więźniów, w tym kierowcę Osamy bin Ladena.

USA od lat prowadzą rozmowy z państwami trzecimi w sprawie przyjęcia przez nie części więźniów z Guantanamo.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Barack Obama złagodził wyroki 214 więźniom

Prezydent USA Barack Obama złagodził w środę 214 więźniom federalnym wyroki, które odsiadywali za przestępstwa związane z narkotykami, popełnione bez użycia przemocy – poinformował amerykański resort sprawiedliwości. To największa od dziesięcioleci liczba więźniów, którym jednego dnia skrócono wyroki. Obama zabiega o reformę systemu sprawiedliwości, zmierzającą do złagodzenia kar za przestępstwa popełnione bez przemocy i ograniczenia liczby skazanych w więzieniach, a tym samym obniżenia olbrzymich kosztów więziennictwa dla amerykańskich podatników (szacowanych na około 80 mld dolarów rocznie).

Przepełnione więzienia

W amerykańskich więzieniach stanowych i federalnych przebywa obecnie ponad 2 mln osób, cztery razy więcej niż w 1980 roku. To 25 proc. wszystkich więźniów na świecie. To tyle samo ile w 35 krajach europejskich razem wziętych i cztery razy więcej niż w Chinach.

Radykalny wzrost liczby skazanych w ostatnich kilku dekadach przypisuje się m.in. wejściu w życie przyjętych w latach 80. przepisów o minimalnych obowiązkowych karach za przestępstwa związane z narkotykami. W myśl tych przepisów już za posiadanie 5 gramów tzw. cracku (kokainy do palenia) minimalną karą jest 10 lat pozbawienia wolności. To właśnie te minimalne kary obowiązkowe miałyby zostać obniżone zgodnie z reformą Obamy. Beneficjentami reformy mogliby być w znacznym stopniu przedstawiciele mniejszości, gdyż to oni stanowią większość więźniów. Choć Afroamerykanie i Latynosi stanowią 19 proc. społeczeństwa USA, to ich odsetek w amerykańskich więzieniach sięga 60 proc.
Żródło info i foto: TVP.info

Barack Obama o wsparciu dla Libii

Po pierwszych nalotach sił powietrznych USA na cele Państwa Islamskiego (IS) w Libii prezydent Stanów Zjednoczonych Barack Obama powiedział we wtorek, że udzielenie wsparcia libijskim władzom w walce z IS leży w interesie bezpieczeństwa narodowego USA. Jak podkreślił Obama, decyzja o nalotach została podjęta, aby zwiększyć stabilność w Libii i upewnić się, że tamtejszym siłom uda się odnieść zwycięstwo w walce z IS.

Stanom Zjednoczonym, Europie i krajom na całym świecie „bardzo zależy na utrzymaniu stabilności w Libii, ponieważ jej brak doprowadził do wyzwań w postaci kryzysu migracyjnego w Europie czy tragedii humanitarnych, do których dochodzi na pełnym morzu między Libią a Europą” – zaznaczył prezydent USA podczas konferencji prasowej.

Atakują od dwóch dni

W poniedziałek na prośbę libijskiego rządu jedności narodowej siły powietrzne USA dokonały pierwszych nalotów na cele Państwa Islamskiego w bastionie dżihadystów w Syrcie na północy Libii.

Ataki zatwierdził Obama po otrzymaniu rekomendacji od ministra obrony Asha Cartera i przewodniczącego kolegium szefów sztabów sił zbrojnych USA generała Josepha Dunforda. Jak poinformował w poniedziałek przedstawiciel Białego Domu, wsparcie USA dla libijskich władz „ograniczy się do nalotów i do wymiany informacji”; żaden amerykański żołnierz „nie weźmie udziału w operacjach lądowych Rządu Jedności Narodowej”.

Wykorzystali okazję

Państwo Islamskie opanowało Syrtę w czerwcu 2015 roku, korzystając z chaosu, w którym pogrążyła się Libia po upadku Muammara Kadafiego. Według szacunków amerykańskich władz z początku roku, w Libii znajdowało się ok. 6 tys. bojowników IS, w tym część, która opuściła Syrię. Ale ostatnio władze USA mówią, że liczba bojowników w Libii spadła i że generalnie IS słabnie pod naciskiem lokalnych prorządowych milicji i popieranego przez ONZ rządu.
Żródło info i foto: polsatnews.pl