Atak na bazę wojsk koalicji w Iraku

ARLINGTON, VIRGINIA – MARCH 13: Marine Corps Gen. Kenneth F. McKenzie, commander of U.S. Central Command, talks to journalists about the military response to rocket attacks that killed two U.S. and one U.K. service members in Iraq during a news briefing at the Pentagon March 13, 2020 in Arlington, Virginia. Because of the threat of transmission of the novel coronavirus (COVID-19), the Pentagon is exercising social distancing by keeping reporters’ chairs four feet apart from each other during briefings. Chip Somodevilla/Getty Images/AFP == FOR NEWSPAPERS, INTERNET, TELCOS & TELEVISION USE ONLY ==

Trzech żołnierzy międzynarodowej koalicji i dwóch żołnierzy irackich zostało rannych w sobotę w wyniku ostrzału bazy Tadżi pod Bagdadem przy użyciu 33 rakiet typu Katiusza – poinformowało amerykańskie dowództwo koalicji. Żadna grupa nie przyznała się do ataku, który w przeciwieństwie do ostatnich, miał miejsce w ciągu dnia – zauważa agencja Reutera.

W podobnym ostrzale rakietowym na bazę Tadżi w środę zginęło dwóch amerykańskich żołnierzy i jeden brytyjski. Co najmniej 10 żołnierzy zostało rannych, wśród niech jeden Polak, ucierpiało także kilkunastu członków personelu bazy.

Waszyngton oskarża wspieraną przez Iran szyicka milicję Kataib Hezbollah o środowy atak. Z tego powodu siły amerykańskie przeprowadziły odwetowe naloty w nocy z czwartku na piątek na pięć pozycji Kataib Hezbollah w Iraku, w których zginęło sześciu Irakijczyków. Według oficjalnych danych irackich żadna z ofiar nie należała jednak do milicji.

Irackie wojsko zaapelowało w sobotę, by ani Stany Zjednoczone, ani inne obce siły nie wykorzystywały ostatniego ataku jako pretekstu do podjęcia działań wojskowych bez zgody Iraku. Kraj ten potępił amerykańskie naloty w piątek, twierdząc, że stanowiły naruszenie jego suwerenności i skierowane były przeciwko jego siłom zbrojnym.

Wspierane przez Iran grupy paramilitarne regularnie bombardują i ostrzeliwują amerykańskie bazy w Iraku, a także obszar wokół ambasady USA w Bagdadzie. Stany Zjednoczone z kolei przeprowadziły kilka ostrzałów w Iraku, m.in. zabijając w styczniu dowódcę elitarnej irańskiej jednostki Al-Kuds, generała Kasema Sulejmaniego, i założyciela Kataib Hezbollah Abu Mahdiego al-Muhandisa.

Według Reutera wielu Irakijczyków uważa, że to oni najbardziej cierpią z powodu napięć amerykańsko-irańskich, a niektórzy, w tym premier Adil Abd al-Mahdi, wzywają wojska USA do opuszczenia kraju. Parlament iracki głosował za wydaleniem obcych wojsk już w styczniu.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Dane Pentagonu. Po ataku Iranu na amerykańskie bazy ucierpiało 34 żołnierzy

Po irańskich atakach na amerykańskie bazy wojskowe na początku stycznia u 34 amerykańskich żołnierzy zdiagnozowano urazowe uszkodzenie mózgu – oświadczył Pentagon. Tuż po atakach prezydent Trump mówił, że w wyniku ataku nie ucierpiał żaden żołnierz. W nocy z 7 na 8 stycznia w odwecie za zabicie przez Amerykanów generała Kasima Sulejmaniego Iran wystrzelił kilkanaście rakiet balistycznych w kierunku amerykańskich baz wojskowych Al Asad i Irbil.

Wbrew zapewnieniom Trumpa ucierpieli żołnierze

Po ataku prezydent Donald Trump stwierdził, że „wszystko będzie dobrze” i oświadczył, że amerykańska armia nie poniosła żadnych strat osobowych. Był to jeden z argumentów uzasadniających brak militarnego odwetu wobec Iranu.
W piątek Pentagon oświadczył, że urazowe uszkodzenie mózgu stwierdzono u 34 żołnierzy. Podczas szczytu w Davos Trump odniósł się do tej informacji, mówiąc: „Słyszałem, że mieli bóle głowy i kilka innych rzeczy, ale powiedziałbym, mogę stwierdzić, że to nic poważnego”.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Powstanie elektroniczna baza drobnych przestępców

Dzięki rejestrowi trudno będzie ukryć kryminalną przeszłość. „Zawodowi złodzieje” muszą się mieć na baczności. Rejestr ma ruszyć w listopadzie – pisze poniedziałkowa „Rzeczpospolita”. Jak informuje dziennik, minister spraw wewnętrznych wysłał właśnie do Rządowego Centrum Legislacji projekt rozporządzenia o utworzeniu rejestru wykroczeń.

Elektroniczny rejestr ma ruszyć od 1 listopada 2019 r. i obejmować wykroczenia przeciwko mieniu – kradzież przedmiotu, drewna z lasu, paserstwo. Ma służyć policji, prokuraturze i sądom, by złodzieje, którzy popełniają drobne kradzieże w różnych miastach nie odpowiadali za pojedyncze wykroczenia, lecz za zsumowane, czyli surowiej karane – pisze „Rz”.

Dane mają być kasowane z rejestru po trzech latach liczonych od dnia wprowadzenia, chyba że w ciągu trzech lat pojawi się kolejny wpis. Mogą zniknąć także wcześniej, np. gdy dojdzie do uniewinnienia osoby, której dotyczą, odmowy wszczęcia wobec niej postępowania lub jego umorzenia prawomocnym orzeczeniem sądu. Wraz z danymi sprawców znikają dane pokrzywdzonych – informuje gazeta.

Podstawą wprowadzenia informacji do rejestru (w tym danych osobowych podejrzanego) będzie sporządzenie notatki urzędowej przez policjanta, który ujawnił wykroczenie. W projekcie wymieniono cztery przypadki: naoczne stwierdzenie przez policjanta wykroczenia, schwytanie sprawcy na gorącym uczynku lub bezpośrednio po jego popełnieniu, otrzymanie informacji o popełnionym wykroczeniu od organu, który prowadzi takie sprawy, wreszcie – odczytanie przez policjanta informacji, w szczególności w postaci obrazu lub dźwięku, utrwalonych za pomocą dostępnych środków lub urządzeń technicznych.

Utworzenie rejestru, który będzie wchodził w skład Krajowego Systemu Informacyjnego policji, ma kosztować około 15 mln zł. Jak przypomina „Rz”, od listopada 2018 r. kradzież do 500 zł to wykroczenie, a powyżej to przestępstwo. „Dzięki rejestrowi sądy będą mogły skazywać za przestępstwo kradzieży w sytuacji, gdy dojdzie na przykład do trzech kradzieży o każdorazowej wartości po 200 zł” – zauważa dziennik.
Źródło info i foto: interia.pl

USA: Fałszywy alarm w Ohio. Uzbrojony napastnik miał pojawić się w bazie sił powietrznych

Alarm w bazie sił powietrznych USA Wright-Patterson w stanie Ohio okazał się fałszywy. Ogłoszono go po doniesieniach, że uzbrojony napastnik pojawił się w należącym do bazy szpitalu i zabarykadował w jednym z pomieszczeń. Dowództwo bazy odwołało stan alarmowy, w ramach którego cały personel miał się ukryć się w bezpiecznych miejscach i ograniczyć komunikację wyłącznie do informacji związanych z incydentem.

Baza została ponownie otwarta. Wcześniej na miejsce wysłano siły bezpieczeństwa i straż pożarną, a wszystkie budynki Wright-Patterson Air Force Base zamknięto.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Terroryści Państwa Islamskiego mają nową bazę

​Ponad 10 tysięcy bojowników organizacji Państwo Islamskie (ISIS) i Al-Kaidy Islamskiego Maghrebu (AQMI) przebywa obecnie na kontynencie afrykańskim – poinformował szef MSZ Maroka Nasser Burita po spotkaniu koalicji antydżihadystycznej.

W ramach zmiany strategii Daesz (arabski akronim ISIS) Afryka należy teraz do stref najbardziej narażonych na atak – powiedział marokański minister spraw zagranicznych i współpracy międzynarodowej.

Burita wezwał do koordynacji działań między krajami afrykańskimi a koalicją międzynarodową kierowaną przez Stany Zjednoczone, której przedstawiciele spotkali się we wtorek w Schiracie, niedaleko Rabatu.

Poza Syrią, Irakiem i Afganistanem to w krajach afrykańskich dochodzi do największej liczby ataków, a „liczba ofiar tych ataków jest większa niż na kontynencie europejskim” – podkreślił szef marokańskiej dyplomacji na konferencji prasowej z udziałem Bretta McGurka, specjalnego wysłannika prezydenta USA Donalda Trumpa ds. koalicji międzynarodowej.

Spotkanie regionalne, które zgromadziło 50 delegacji, w tym 20 z Afryki, w szczególności umożliwiło „dzielenie się informacjami w celu ochrony krajów, uniemożliwiania terrorystom przekraczania granic, znalezienia finansowania i przeciwdziałania ich szkodliwej ideologii” – wskazał McGurk.

Oprócz potrzeby „dzielenia się zasobami i wiedzą” w obliczu zagrożenia terrorystycznego w Afryce, „bardzo owocne” dyskusje koncentrowały się na potrzebie – jak to ujął McGurk – „zakończenia pracy w Syrii”, w szczególności poprzez rozwijanie tam programów odbudowy.

Specjalny wysłannik Trumpa poinformował następnie, że koalicja przekaże 90 milionów dolarów na programy odbudowy w Syrii i Iraku.

Według marokańskiego MSZ spotkanie w Schiracie, które zgromadziło „ograniczoną grupę państw członków koalicji”, kraje afrykańskie i organizacje regionalne, było pierwszym spotkaniem tego rodzaju.

Kraje afrykańskie muszą się wiele nauczyć od utworzonej w 2014 roku pod wodzą USA koalicji w celu zwalczania ISIS w Syrii i Iraku – oświadczył minister Burita.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Incydent w bazie lotniczej RAF w Mildenhall

Brytyjska policja w hrabstwie Suffolk poinformowała w poniedziałek o aresztowaniu w godzinach popołudniowych mężczyzny w bazie lotniczej RAF w Mildenhall, wykorzystywanej przez amerykańskie siły powietrzne. Według doniesień medialnych i źródeł telewizji Sky News w brytyjskim ministerstwie obrony, mężczyzna próbował sforsować bramę bazy samochodem. W oświadczeniu policji podkreślono, że amerykańscy żołnierze oddali strzały. Mężczyzna został zatrzymany; odniósł lekkie obrażenia.

Jak podkreślono, nikt inny nie ucierpiał w wyniku zdarzenia, a baza, zamknięta ze względów bezpieczeństwa, została ponownie otwarta po godzinie. Na miejscu pozostają funkcjonariusze policji, którzy wyjaśniają okoliczności zajścia.
Źródło info i foto: onet.pl

Strzały w bazie w Orzyszu. Nie żyje cywil

W kompleksie wojskowym w Orzyszu, należącym do 15. Brygady Zmechanizowanej w Giżycku, został śmiertelnie postrzelony człowiek. To jeden z cywilnych pracowników, którzy ochraniają obiekty wojskowe. Rano, podczas przekazywania obowiązków wartowniczych, jeden z cywilnych wartowników postrzelił drugiego – informuje rmf24.pl. Według nieoficjalnych informacji strzelił niechcący w plecy kolegi.

Na miejscu wypadku pracuje Żandarmeria Wojskowa. Zabezpieczono już broń, z której padł strzał. Funkcjonariusze będą tez sprawdzać, czy wartownicy mieli pozwolenia na broń i przeszli odpowiednie szkolenie.
Źródło info i foto: wp.pl

Uwolniony z rąk talibów amerykański żołnierz stanie przed sądem

Historia, jak z filmów. Amerykański żołnierz pojmany przez talibów spędza w niewoli pięć lat. Po powrocie do USA zostaje oskarżony o dezercję oraz zachowanie w obecności wroga prowadzące do narażenie innych żołnierzy na niebezpieczeństwo.

Sprawa sierżanta armii USA Bowe’a Bergdahla zaczyna się w czerwcu 2009 r. 31-letni wojskowy postanawia opuścić swoją placówkę bojową w prowincji Paktika na wchodzie Afganistanu i dotrzeć do sąsiedniej bazy. Chce zgłosić tam „poważne nieprawidłowości” w swojej jednostce. Jednak nigdy tam nie dotarł.

Po około 20 minutach od opuszczenia bazy amerykański żołnierz gubi się, a kilka godzin później znajdują go talibowie. Po jego zaginięciu Amerykanie rozpoczynają akcję poszukiwawczą, w której kilku żołnierzy zostaje poważnie rannych. Jeden z wojskowych doznaje urazu nogi, który wyklucza go z dalszej służby. Inny na skutek urazu głowy do dzisiaj nie chodzi.

Talibowie przetrzymywali sierżanta Bowe’a Bergdahla do 2014 r. Wtedy Barack Obama godzi się na wymianę więźniów. Amerykanie w zamian za swojego żołnierza przekazują talibom pięciu przywódców. Decyzja ówczesnego prezydenta była szeroko krytykowana przez żołnierzy i polityków Partii Republikańskiej zarzucających Barackowi Obamie negocjacje z terrorystami. W gronie krytyków znajdował się też Donald Trump, który Bowe’a Bergdahla nazwał zdrajcą, który zasługuje na rozstrzelanie albo wyrzucenie z samolotu bez spadochronu.
Źródło info i foto: wp.pl

Służby prześwietlą pasażerów samolotów

Już niedługo powstanie baza informacji o klientach linii lotniczych, którą stworzy Straż Graniczna. Nakazuje to Polsce unijna dyrektywa. Nad przepisami pracuje już MSWiA – pisze dzisiejszy „Puls Biznesu”. Do naszych danych lotniczych dostęp będzie miała policja i prokuratura, co jest zrozumiałe. Rodzi się jednak pytanie, dlaczego taką możliwość uzyska również skarbówka?

Chodzi o zapobieganie praniu brudnych pieniędzy czy łamaniu przepisów podatkowych. Częste loty do np. rajów podatkowych mogą być dla policji skarbowej poszlaką, że podatnik coś ukrywa tam swoje finanse.

To jednak kolejny mały krok w stronę ograniczania naszej wolności, co jest kolei potwierdzeniem tendencji obecnej w całej Europie. Do bazy Straży granicznej trafią wszystkie dane od adresu, przez informacje o bagażu, naszych specjalnych życzeniach w samolocie, po to jaki posiłek wybraliśmy.

Przewoźnicy będą przesyłać te dane dwa razy, na dobę przed wylotem i już po odprawie. A wszystko po to, aby w porę wykryć zagrożenia. Dane pasażerów mają być przechowywane przez 5 lat.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Łódź: 28-letni informatyk oskarżony o kradzież danych

Zarzuty ws. kradzieży danych osobowych z bazy wartej ponad 110 mln zł zostały postawione 28-letniemu informatykowi w Łodzi. Mężczyzna został zatrzymany. Grozi mu kara do 8 lat więzienia. Śledztwo nadzoruje warszawska prokuratura okręgowa. Jak poinformował PAP rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej Michał Dziekański, chodzi o nieuprawnione wykorzystanie i ujawnienia danych osobowych wykradzionych z bazy danych jednej z firm marketingowych.

„Jak ustalono, J. nie tylko nielegalnie wykorzystał bazę danych marketingowych, do której miał dostęp jako informatyk, ale również sam zbierał dane osobowe, wykorzystując do tego tzw. landing page (internetowa strona docelowa, na którą trafia się po naciśnięciu reklamy). Na podstawie zgromadzonego w sprawie materiału dowodowego ustalono, że sprzedał co najmniej 56 tys. rekordów dotyczących osób z terenu Hiszpanii oraz 2 tys. dotyczących osób z terenu Polski, a także kilkanaście razy udostępnił podmiotom prowadzącym działania marketingowe, którym złożył ofertę sprzedaży całej bazy, próbki obejmujące od 250 do 2 tys. rekordów osób z terenu Polski, Czech i Hiszpanii” – zaznaczył Dziekański.
Sprzedaż odbywała się za pośrednictwem poczty elektronicznej.

Konrad J. został zatrzymany w Łodzi. Równocześnie policjanci z Biura do Walki z Cyberprzestępczością Komendy Głównej Policji przy wsparciu policjantów z Warszawy oraz Wydziałów do Walki z Cyberprzestępczością Komend Wojewódzkich Policji we Wrocławiu, Rzeszowie i Bydgoszczy dokonali przeszukań w sześciu miejscach w województwie łódzkim oraz przesłuchali świadków w pięciu innych województwach. „Zabezpieczono m.in. 5 komputerów, 8 dysków twardych, 5 telefonów komórkowych, 4 pendrive’y, 13 kart pamięci i 451 nośników optycznych” – powiedział.

Jak dodał – według szacunków pokrzywdzonej firmy – wartość bazy przekracza 110 mln zł. Sama baza zawierała ponad 2 mln rekordów obejmujących dane obywateli różnych krajów, takie jak m.in. imiona, numery telefonów oraz adresy e-mail – sprecyzował prokurator.

J. usłyszał zarzuty dotyczące m.in. nieuprawnionego wykorzystania i ujawnienia danych osobowych wykradzionych z bazy. Przyznał się do winy. Grozi mu kara do 8 lat więzienia. „Zastosowano wobec niego dozór policji z obowiązkiem stawiennictwa trzy razy w tygodniu, poręczenie majątkowe i zakaz opuszczania kraju” – dodał Dziekański.
Źródło info i foto: interia.pl