Ofiara księdza pedofila pozwała byłego papieża. „Miał wiedzę o wszystkich okolicznościach”

Do Sądu Okręgowego w Traunstein wpłynął pozew złożony przez ofiarę ks. Petera Hullermana. Wśród pozwanych, obok hierarchów niemieckiego Kościoła, znalazł się Joseph Ratzinger, pełniący w latach 1977-1982 funkcję arcybiskupa Monachium i Fryzyngi. Otwartym pozostaje pytanie, czy papież emeryt może stanąć przed sądem.

Według ustaleń gazet: „Correctiv”, „Die Zeit” i „Bayerischer Rundfunk”, w Sądzie Okręgowym w Traunstein złożono pozew m.in. przeciwko papieżowi emerytowi Benedyktowi XVI.

Chodzi o napaści na tle seksualnym dokonane przez ks. Petera Hullermana. Skarga dotyczy „stwierdzenia solidarnej odpowiedzialności odszkodowawczej”. Według „Correctiv” skargę złożył prawnik ofiary molestowania z Bawarii.

— Obecnie nie możemy udzielić żadnych informacji na temat konkretnej treści skargi, ponieważ nie została ona jeszcze doręczona drugiej stronie i nie jest ona jeszcze o niej poinformowana — przekazała Jacqueline Asbichler, zastępczyni rzecznika sądu w Traunstein.

Czy Benedykt XVI może stanąć przed sądem?
Media ustaliły, że pozew jest skierowany przeciwko ks. Peterowi Hullermanowi, jednemu z antybohaterów raportu o nadużyciach w archidiecezji Monachium i Fryzyngi ze stycznia 2022 r., a także przeciwko kilku hierarchom niemieckiego kościoła, w tym kardynałowi Friedrichowi Wetterowi, monachijskiemu wikariuszowi generalnemu Christophowi Klinganowi oraz byłemu papieżowi Benedyktowi XVI. Hullermanowi zarzuca się wykorzystanie seksualne kilkorga dzieci i nastolatków z archidiecezji monachijskiej.

Jeśli chodzi o Josepha Ratzingera, późniejszego papieża Benedykta XVI, w skardze napisano, że miał „wiedzę o wszystkich okolicznościach” i „przynajmniej akceptował fakt, że ten ksiądz będzie recydywistą”. Mimo to Ratzinger miał przywrócić duchownego do posługi.
Źródło info i foto: onet.pl

Ratzinger poprawia swoje oświadczenie ws. pedofilii księży w jego diecezji

Emerytowany papież Benedykt XVI zmienił swoją wcześniejszą wypowiedź na temat raportu dotyczącego pedofilii w diecezji Monachium-Fryzynga, której był biskupem. Joseph Ratzinger stwierdził, że był jednak obecny na spotkaniu, w czasie którego do diecezji został przyjęty ksiądz będący pedofilem. Ratzinger stał na czele diecezji w latach 1977-1982. Jak twierdzą autorzy raportu dotyczącego przestępstw seksualnych w diecezji, późniejszy papież Benedykt XVI niewłaściwie zachował się w 4 przypadkach.

Najgłośniejsza sprawa z nim związana dotyczy ks. Petera Hullermana. Duchowny w 1979 roku, kiedy pracował w diecezji Essen, został oskarżony przez 11-letniego chłopca, że w czasie wakacyjnego wyjazdu zmusił go do seksu oralnego. W międzyczasie pojawiły się trzy inne oskarżenia i ksiądz został skierowany na terapię psychologiczną do Monachium na początku 1980 roku.

Benedykt jednak był na spotkaniu

Kluczowe w tej sprawie było spotkanie, które odbyło się 15 stycznia 1980 roku. Wtedy zapadła decyzja o przeniesieniu księdza do Monachium. Wcześniej papież-senior uważał, że nie było go na tym spotkaniu, ale Urlich Warstl, prawnik przygotowujący raport odpowiada, że w protokole nie został odnotowany jako „nieobecny”. Jak dodał, kard. Ratzinger prawie na pewno był obecny i wiedział o przestępstwach seksualnych ks. Hullermana.

Teraz Benedykt XVI przyznał, że jednak był obecny na spotkaniu. Jak wyjaśnił emerytowany papież, błąd w jego wcześniejszej deklaracji nie został popełniony w „złej wierze”, ale podczas redagowania jego oświadczenia. Joseph Ratzinger przyznał, że jest mu „bardzo przykro z powodu tego błędu” i przeprosił.

Stwierdził też, że na tym spotkaniu „nie podjęto żadnej decyzji dotyczącej przydziału duszpasterskiego tego księdza” i chodziło jedynie o „zapewnienie mężczyźnie zakwaterowania podczas leczenia w Monachium”.

Zapowiedział też, że wyda w sprawie raportu kolejne oświadczenie.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Watykan „zakłopotany” po artykule Benedykta XVI na temat pedofilii w Kościele

W Watykanie zapanowało „zakłopotanie” z powodu tekstu emerytowanego papieża Benedykta XVI na temat pedofilii – pisze dziennik „Corriere della Sera”. Benedykt XVI wskazał w swoim artykule, że wśród przyczyn skandalu w Kościele znajduje się „upadek moralny” po rewolucji 1968 roku.

Włoska gazeta zwraca uwagę na różnice w podejściu do skandalu nadużyć w Kościele. Podczas gdy Benedykt XVI wśród powodów wymienił upadek obyczajów i rewolucję seksualną, obalenie wszelkich norm i brak Boga w społeczeństwach zachodnich, jego następca Franciszek kładzie nacisk na klerykalizm i nadużywanie władzy przez duchowieństwo.

W obszernym tekście napisanym po lutowym szczycie w Watykanie na temat ochrony nieletnich, zwołanym przez Franciszka, Benedykt XVI ocenił, że „upadek” obyczajów w wyniku rewolucji seksualnej, naznaczony przez „bezprecedensowy radykalizm”, a także proces osłabienia „chrześcijańskiej koncepcji moralności” leżą u podstaw kryzysu nadużyć w Kościele.

„Katolicka teologia moralna doznała upadku, który uczynił Kościół bezbronnym wobec zmian w społeczeństwie” – ocenił emerytowany papież, który napisał też o tym, że po 1968 r. w seminariach zaczęły działać „kluby homoseksualne”.

Zobacz również: Czy Benedykt XVI przewidział przyszłość Kościoła katolickiego?

Dzień po publikacji w światowych mediach tekstu, który był przeznaczony dla katolickiego miesięcznika z Bawarii, włoska gazeta stwierdza, że w Watykanie pojawiły się obawy, iż rozważania te zostaną „wykorzystane przez front konserwatywny, by zaatakować papieża Franciszka” i „przeciwstawić sobie nauczanie jego i poprzednika”. Wyrażany jest niepokój, podkreśla się w artykule, że „zechce się wywołać zamieszanie wśród wiernych”, próbując „postawić Jorge Bergoglio w trudnej sytuacji”.

Dziennik odnotowuje, że zwolennicy papieża Ratzingera i jego następcy podzielili się na tych, którzy są pełni pochwał dla rozważań, i na niezadowolonych z publikacji. Ponadto gazeta ujawnia, że w Watykanie nie wiedziano o tym, że tekst ukaże się w mediach na świecie. Do zaskoczenia – dodaje watykanista „Corriere della Sera” – doszło zakłopotanie z powodu możliwych reakcji.

Autor artykułu przypomina zarazem, że w ostatnich latach miało miejsce kilka wystąpień niektórych przedstawicieli hierarchii kościelnej przeciwko Franciszkowi. Dodaje, że o przyczynach pedofilii takich, jak upadek katolickiej teologii moralnej, jakie wskazał jego poprzednik, mówią ci, którzy obecnemu papieżowi zarzucają dwuznaczność i relatywizm doktrynalny.

Ale przypomina się zarazem, że skandal pedofilii sięga dziesięcioleci przed rewolucją roku ’68, czego dowodzi raport na temat tego procederu w Kościele w Pensylwanii – wskazuje watykanista. A wśród „najgorszych kryminalistów” – sprawców pedofilii byli „ultrakonserwatyści Marcial Maciel Degollado- założyciel Legionistów Chrystusa czy Fernando Karadima”, ksiądz z Chile – zaznacza „Corriere della Sera”.
Źródło info i foto: onet.pl

Molestowanie chłopców z chóru Domspatzen. 547 dzieci ofiarami przemocy seksualnej

Do molestowania seksualnego w chórze Domspatzen (Katedralne wróbelki) w Ratyzbonie dochodziło niemal przez 50 lat. Autor stworzonego na zlecenie Kościoła katolickiego raportu współodpowiedzialnością za molestowanie obarcza brata emerytowanego papieża Benedykta XVI.

We wtorek opublikowano wyniki końcowego raportu sporządzonego przez adwokata Ulricha Webera. Badał on przeszłość słynnego chłopięcego chóru od maja 2015 r. W tym czasie rozmawiał z dziesiątkami ofiar, osobami odpowiedzialnymi oraz pełnomocnikiem biskupstwa w Ratyzbonie zajmującego się przypadkami wykorzystania dzieci. Adwokat miał też dostęp do tajnych archiwów i kartotek osobowych biskupstwa.

Ulrich Weber zbadał przypadki z lat 1945-1992. W tym czasie przez chór i internat przewinęło się 2100 chłopców. Wszystkie przypadki uległy przedawnieniu, ale poszkodowani mają otrzymać odszkodowania od 5 tys. do 20 tys. euro.

Do przemocy dochodziło głównie w przedszkolu. Jednak gimnazjum działające przy chórze też nie było od niej wolne. Jak mówił na konferencji prasowej Ulrich Weber, czas spędzony w szkole był dla poszkodowanych „więzieniem, piekłem i obozem koncentracyjnym”. Wielu z nich określało ten czas mianem „najgorszego okresu w ich życiu, naznaczonego przez strach, przemoc i bezsilność”.

Odpowiedzialni za przestępstwa

Na specjalnie zwołanej konferencji prasowej adwokat Ulrich Weber powiedział, że główną odpowiedzialność za przestępstwa wobec dzieci ponosi dyrektor szkoły oraz katecheta. Jednak o molestowaniu wiedzieli niemal wszyscy. Jego zdaniem w chórze i szkole panowała „kultura milczenia”, a ważniejsze było dobro instytucji niż uczniów.

Współodpowiedzialność za przemoc i molestowanie ponosi też brat emerytowanego papieża Benedykta XVI – George Ratzinger. Był on wieloletnim kapelmistrzem ratyzbońskiego chóru, a w latach 1964-1994 był dyrektorem muzycznym chóru.

– Można mu zarzucić chowanie głowy w piasek i brak reakcji, mimo że wiedział o problemie – powiedział Ulrich Weber.

Ofiary mniej stanowcze wobec oprawców

Mimo udokumentowania przypadków przemocy i molestowania, nie wszystkie ofiary domagają się odszkodowania. – Cierpiałem, ale nie chcę pieniędzy. Po upływie 50 lat niemożliwe jest zadośćuczynienie finansowe. Sam muszę sobie z tym poradzić – powiedział dziennikowi „Sueddeutsche Zeitung” jedna z ofiar.

71-letni mężczyzna powiedział gazecie, że niedawno nawiązał kontakt ze swoim byłym nauczycielem matematyki, który dał mu się szczególnie mocno we znaki. Nauczyciel ujawnił, że był więźniem obozu koncentracyjnego, gdzie był bity i upokarzany. – Powiedział do mnie: życie jest ciężkie. Chciałem was do tego życia przygotować. Po tej rozmowie odzyskałem spokój duszy – opowiada Alexander Metz.

Chór katedralny Domspatzen z Ratyzbony w Bawarii należy do najbardziej znanych chórów chłopięcych. Powstał ponad 1000 lat temu. Od 1994 roku zespołem, składającym się z chłopców i młodych mężczyzn, kieruje osoba świecka – Roland Buechner. Członkowie chóru uczęszczają do własnej szkoły i mieszkają w internacie.
Źródło info i foto: wp.pl

Papież ułaskawi Paolo Gabriele

W sobotę Benedykt XVI ułaskawi swojego byłego kamerdynera – zapowiada to największa włoska gazeta „Corriere della Sera”. Paolo Gabriele został skazany na na półtora roku więzienia za kradzież tajnych dokumentów i listów z Watykanu. Na akt łaski czeka w celi watykańskiej żandarmerii. Od dłuższego czasu spekulowano, że Benedykt XVI ułaskawi byłego majordomusa jeszcze przez świętami Bożego Narodzenia. Jako powód ułaskawienia gazeta podaje to, że niewierny Gabriele okazał skruchę. Gabriele przebywa w celi watykańskiej żandarmerii od maja. Aresztowany 23 maja spędził tam najpierw dwa miesiące przed swoim procesem. Od lipca był w areszcie domowym w swoim watykańskim mieszkaniu. Powrócił do celi 25 października, gdy uprawomocnił się wyrok. Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Papieski informatyk ponownie przed sądem

Przypuszczalnie już dziś, czyli po dwóch zaledwie rozprawach, zakończy się w Watykanie drugi proces w sprawie przecieku poufnych dokumentów z kancelarii Benedykta XVI. Główny oskarżony w aferze znanej jako Vatileaks papieski majordomus Paolo Gabriele został skazany na 1,5 roku więzienia. Przed sądem Stolicy Apostolskiej odbędzie się o godz. 9 druga rozprawa w procesie informatyka Claudio Sciarpellettiego, zatrudnionego w Sekretariacie Stanu, który jest oskarżony o pomocnictwo w sprawie kradzieży tajnych dokumentów, znanej pod nazwą Vatileaks. Główny oskarżony, papieski majordomus Paolo Gabriele został 6 października skazany przez ten sam watykański trybunał na półtora roku więzienia za kradzież poufnych listów i dokumentów z apartamentu Benedykta XVI. Żródło info i foto: TVP.info

Benedykt XVI ułaskawi Paolo Gabriele przed Bożym Narodzeniem?

Nie w tych dniach ani nie zaraz po trwającym w Watykanie synodzie biskupów na temat nowej ewangelizacji, jak sądzono, ale dopiero przed Bożym Narodzeniem należy oczekiwać aktu łaski Benedykta XVI dla jego skazanego kamerdynera Paolo Gabriele – twierdzi Ansa. 6 października papieski majordomus został skazany przez watykański sąd na półtora roku więzienia za kradzież tajnych dokumentów. Przekazał je włoskiemu dziennikarzowi Gianluigiemu Nuzziemu, który w książce opublikował dziesiątki poufnych listów hierarchów do papieża oraz jego współpracowników, a także tajne noty watykańskiej dyplomacji. W osobnym procesie, który ma rozpocząć się na początku listopada, a więc po synodzie, sądzony będzie przed watykańskim trybunałem wspólnik Gabriele, informatyk zatrudniony w Sekretariacie Stanu Stolicy Apostolskiej. Żródło info i foto: TVP.info

Paolo Gabriele będzie dalej pracował w Watykanie?

Majordomus papieża Paolo Gabriele, skazany przez sąd w Watykanie na półtora roku więzienia (w areszcie domowym) za kradzież tajnych dokumentów, nie odwołał się od wyroku w wyznaczonym czasie. Wiele wskazuje na to, że były kamerdyner będzie dalej pracował za Spiżową Bramą. Od lipca 46-letni Gabriele przebywa w areszcie domowym w swoim watykańskim mieszkaniu. Powrócił do niego także po wyroku, jaki przed watykańskim trybunałem zapadł 6 października. To, że – jak potwierdziła obrończyni bliskiego pomocnika papieża Christiana Arru – nie została złożona apelacja, oznacza, że wyrok zapewne uprawomocni się. Żródło info i foto: tvn24.pl

Paolo Gabriele dostał 1,5 roku aresztu domowego

Winny – taki wyrok usłyszał kamerdyner Benedykta XVI, oskarżony o kradzież tajnych dokumentów głowy kościoła katolickiego. Paolo Gabriele ma spędzić 1,5 roku w areszcie domowym. Jego obrońca już zapowiedział, że nie będzie się odwoływał. Sam oskarżony w swojej mowie końcowej po raz kolejny podkreślił, że „nie jest złodziejem” i działał jedynie z „miłości do Kościoła”. Proces majordomusa rozpoczął się 29 września i zakończył się dzisiaj po czterech rozprawach. Gabriele maksymalnie mógł usłyszeć wyrok czterech lat więzienia, ale prokuratura zażądała trzech. Obrońcy oskarżonego wnieśli natomiast o zmianę zarzutów z „kradzieży” na „sprzeniewierzenie” i uwolnienie kamerdynera. Żródło info i foto: tvn24.pl

Dziś wyrok ws. Paolo Gabriele

Sąd w Watykanie, po wysłuchaniu mów końcowych obrony i oskarżenia, ma dziś ogłosić wyrok w sprawie byłego papieskiego kamerdynera Paolo Gabriele, któremu zarzuca się kradzież tajnych dokumentów z apartamentu Benedykta XVI. Proces majordomusa rozpoczął się 29 września i zakończy się po czterech rozprawach. Obserwatorzy nie wykluczają, że wraz z wydaniem wyroku przez sąd papież może ułaskawić Gabrielego, któremu grozi do czterech lat więzienia. Gabriele uważa się za niewinnego, choć przyznaje równocześnie, iż zdradził zaufanie, jakim darzył go Benedykt XVI. Wyjaśniając swe pobudki, położył nacisk na chęć udzielenia pomocy papieżowi, który nie wiedział, co dzieje się w Watykanie. Żródło info i foto: TVP.info