44-latek skazany na 9 lat więzienia. Zmuszał żonę do jedzenia odchodów dzieci. Dzieciom kazał znęcać się nad matką

W poniedziałek sąd w Utrechcie skazał 44-letniego mężczyznę na karę dziewięciu lat pozbawienia wolności za wyjątkowo bestialskie znęcanie się nad rodziną. Mężczyzna między innymi zmuszał dzieci do bicia swojej matki. Z informacji niderlandzkich mediów wynika, że mieszkająca w Utrechcie w Holandii rodzina była terroryzowana od 2007 r., jednak dopiero po tym jak w czerwcu ubiegłego roku żona została ugodzona nożem w udo, sprawa została zgłoszona na policję.

Z sądowego protokołu wyłania się makabryczny obraz życia ze zwyrodnialcem. Mężczyzna nie tylko bił żonę i dzieci, ale także zmuszał te ostatnie, aby znęcały się nad matką. Ta z kolei musiała pić i jeść odchody własnych dzieci.

Zasądzony wyrok był wyższy o rok od kary, jakiej domagał się prokurator.
Źródło info i foto: Radio ZET.pl

Syn częstochowskich prokuratorów skazany za „bestialskie pobicie sąsiada bez powodu”

Adam wezwał policję do sąsiadów z powodu zakłócania ciszy nocnej. W mieszkaniu pod nim odbywała się impreza, na której bawili się syn prokuratorów i prezes klubu piłkarskiego. W odwecie – według ustaleń śledczych – wyłamali oni drzwi do mieszkania Adama i „dali mu nauczkę”. Dzisiaj usłyszeli wyroki. Sąd Rejonowy w Częstochowie skazał Mateusza T. i Adama C. za uszkodzenie drzwi mieszkania w bloku, należącego do Adama Sz. Obaj dostali za to po roku pozbawienia wolności.

Na uszkodzeniu drzwi się jednak nie skończyło.

Sędzia uznała T. za winnego tego, że po dostaniu się do mieszkania Sz. „wziął udział w jego pobiciu, używając niebezpiecznego narzędzia w postaci toporka”. Sz. doznał wstrząśnienia mózgu, sińca prawej strony klatki piersiowej, złamania łuku żebra, rany tłuczonej nosa, rany tłuczonej podbródka, sińca okolicy jarzmowej.

Za to T. usłyszał wyrok roku i 10 miesięcy pozbawienia wolności.

Zdaniem sądu udział Adama C. w pobiciu polegał na tym, że przytrzymywał za ręce żonę Adama Sz. i groził jej wyrzuceniem przez okno, uniemożliwiając jej obronę męża, któremu T. w tym czasie zadawał obrażenia. Sędzia stwierdziła, że w ten sposób zwiększył w znaczny sposób poczucie bezradności Sz. i wpłynął w znaczny sposób na rodzaj obrażeń.

C. dostał za to rok i sześć miesięcy pozbawienia wolności. Ponadto sędzia skazała go na 10 miesięcy za próbę wpływu na żonę Sz., by zaniechała zawiadamiania policji.

Łącznie T. został skazany na 2 lata, a C. na rok i 10 miesięcy.

T. to syn częstochowskich prokuratorów. C. w chwili zdarzenia był prezesem klubu piłkarskiego. Pierwszy ma spędzić w więzieniu łącznie dwa lata, drugi dwa miesiące krócej.

Wyrok jest nieprawomocny, obrońcy oskarżonych zapowiadają apelację. – Rola i udział w mojej ocenie jest nie taka, jak zasądzona przez sąd – podkreślił Radosław Kadzidłowski, obrońca oskarżonego Adama C.

Prośba o spokój i brutalna zemsta.

Bo poprosił o ściszenie muzyki

Do zdarzenia doszło w nocy z 26 na 27 sierpnia 2017 roku na Michałowskiego w Częstochowie. T. i C. imprezowali w mieszkaniu w bloku. Sz., który mieszkał nad nimi z żoną, prosił ich o ściszenie muzyki. Gdy nie odniosło to skutku, wezwał policję. Za to miał zostać napadnięty i pobity we własnym mieszkaniu przez skazanych dzisiaj mężczyzn.

Nie zaprzeczali, że włamali się do mieszkania. T. przyznał się, że bił i kopał sąsiada, ale nie toporkiem. Twierdził, że wziął to narzędzie i wyrzucił w krzaki. Po napadzie Adam Sz. wyprowadził się z mieszkania na Michałowskiego i już nigdy tam nie wrócił. Jego małżeństwo się rozpadło. Na pierwszej rozprawie Sz. zgodził się na mediację, która jednak nie doszła do skutku.

Bestialskie, ale nie chuligańskie

Sędzia Anna Stasiak mówiła w uzasadnieniu, że „nawet na nagraniu widać, że [oskarżeni] chcieli dostać się do mieszkania Sz. każdym sposobem”. Chodzi o filmiki, które w trakcie włamania zarejestrował telefonem Sz.

– Zdaniem sądu nie udało się ustalić ponad wszelką wątpliwość, kto był pomysłodawcą, ale nie ulega wątpliwości, że cel był wspólny – mówiła sędzia. – Celem było danie nauczki pokrzywdzonemu.

Przestępstwo, jak mówiła sędzia Stasiak, miało charakter chuligański, bo skazani dopuścili się kilku czynów (włamanie, pobicie, groźby), działali publicznie (w klatce schodowej) i swoim zachowaniem wykazali się „rażącym lekceważenie dla porządku prawnego”. – Znamienne w tej sprawie jest to, że po zdarzeniu polegającym na zwróceniu uwagi, żeby nie przeszkadzać w spoczynku – bo to było po 22 – doszło do tak brutalnego zachowania sprawców – podkreśliła. – Nie było powodu, żeby to miało miejsce – dodała. – Osobie przeciętnej trudne jest do wyobrażenia sobie takiego zdarzenia.

Znowu przywołała nagrania telefoniczne, które wskazują, że było to „brutalne i bezwzględne”. – Osobę pokrzywdzoną chciano przedstawić jako prowokatora. Ktoś kto potrzebował tylko spoczynku, został niemal zakatowany przez osoby, które z nieznanych sądowi przyczyn zachowywały się w sposób bezkarny.

Sędzia wskazała, że w efekcie małżeństwo Sz. się rozpadło.

„Zniszczyli życie kilku osób”

– Jego rola w tym zdarzeniu była wiodąca – mówiła sędzia o synu prokuratorów. – On był bardziej agresywny, zadawał silne uderzenia, stosował agresję słowną. Pokrzywdzony doznał poważnych rozległych obrażeń ciała i nie miał praktycznie żadnej możliwości obrony. Oskarżony po zdarzeniu nie zrobił nic, po prostu zostawił pokrzywdzonego i odszedł.

Poruszyła temat toporka. – Z zeznań pokrzywdzonego wynika, że wybierali się w góry i miał go używać w górach. Gdyby nie było silikonowej nakładki, to pokrzywdzony mógłby umrzeć albo doznać jeszcze poważniejszych obrażeń. Przeżywa traumę do dnia dzisiejszego – dodała sędzia Stasiak.

– Należy podkreślić, że były to działanie bestialskie, okrutne, barbarzyńskie, pod wpływem alkoholu. Takie zachowania wymagają napiętnowania tak, aby osoby pokrzywdzone nie czuły się z góry skazane na przegraną. Tak nie jest w państwie prawa i państwie praworządnym – podsumowała.
Źródło info i foto: tvn24.pl

23-letni Łukasz Ślusarczyk brutalnie zgwałcił Brytyjkę. Trafi za kratki na 15 lat

Łukasz Ślusarczyk (23 l.) najpierw upił, a następnie brutalnie zgwałcił 29-letnią mieszkankę Farmworth w Anglii. Teraz brytyjski sąd za bestialskie przestępstwo skazał go na 15 lat więzienia. Młody Polak jeszcze w Polsce wchodził w konflikty z prawem – był poszukiwany przez małopolską policję za liczne włamania.

Sąd w Bolton w Wielkiej Brytanii skazał właśnie 23-letniego Polaka Łukasza Ślusarczyka na karę 15 lat więzienia. 23-latek został winnym pobicia i zgwałcenia 29-letniej Brytyjki.

Okrutne wydarzenia rozegrały się 2 kwietnia w miejscowości Farnworth. Łukasz Ślusarczyk spędzał wieczór w pubie ze swoim znajomym Krystianem B. (36 l.). Mężczyźni pili alkohol, po jakimś czasie zaprosili do swojego stolika 29-letnią kobietę, którą hojnie częstowali wysokoprocentowymi napojami. Po wyjściu z pubu mężczyźni i kobieta udali się jeszcze do pobliskiego parku, zabierając ze sobą butelkę wódki. Kobieta nie odmawiała alkoholu, bo, jak przyznała podczas przesłuchania, jest alkoholiczką.

Wkrótce 36-letni Krystian B. odłączył się od kolegi i nowo poznanej kobiety, zostawiając ich samych. Wtedy wydarzył się dramat. Łukasz Ślusarczyk rzucił się na swoją towarzyszkę, próbując zedrzeć z niej ubranie. Gdy ta się ubierała, pobił ją. Następnie zgwałcił. Po wszystkim 29-latka uciekła, biegnąć na skarpę przy autostradzie. Tam, wołając o pomoc, zatrzymała przypadkowego kierowcę. Mężczyzna, który pomógł jej, zeznał później, że kobieta wyglądała jakby przejechał ją samochód.

Po przeprowadzeniu obdukcji i badań DNA brytyjski sąd uznał Polaka winnym brutalnego gwałtu. Najbliższe 15 lat Łukasz Ślusarczyk spędzi za kratkami. To jednak nie jedyne przestępstwo, jakiego dopuścił się Polak. Jeszcze przed wyjazdem do Wielkiej Brytanii 23-latek dokonał na terenie Małopolski wielu włamań. Był poszukiwany przez policję. By nie dosięgła go sprawiedliwość, uciekł na Wyspy.
Żródło info i foto: Fakt.pl

Przesłuchanie Kajetana P. odbędzie się dzisiaj

Dziś warszawska prokuratura przesłucha Kajetana P., mężczyznę podejrzewanego o zamordowanie w Warszawie na początku lutego lektorki języka włoskiego. W piątek został on przewieziony do z Malty do Polski i trafił aresztu przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. Reporterka Polsat News Monika Miller relacjonuje jakie zarzuty może otrzymać mężczyzna i jaka kara mu grozi?

Postępowanie w sprawie zabójstwa , o które jest podejrzany prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie. Śledczy planują przedstawić P. zarzut zabójstwa, przesłuchać go w charakterze podejrzanego, a także skierować do sądu wniosek o przedłużenie aresztu. Prokuratorzy będą zapewne także chcieli poznać – wciąż nieustalony – motyw zbrodni. Zapowiadali również, że mężczyzna zostanie poddany obserwacji psychiatrycznej.

Uciekł z Polski, schwytany na Malcie

Kajetana P. zatrzymano 17 lutego na Malcie, prawie dwa tygodnie po tym, jak uciekł z Polski. Wystawiono za nim Europejski Nakaz Aresztowania i tzw. czerwoną notę Interpolu. 18 lutego maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję Kajetana P.; podczas tej rozprawy mężczyzna godził się na odesłanie do Polski.

Z ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna na Maltę przypłynął 9 lutego, promem z Sycylii. Planował przedostać się prawdopodobnie do Afryki Północnej. Ostatecznie „wpadł” na dworcu autobusowym, gdy próbował przesiąść się w inny autobus. Wcześniej był w biurze podróży i tunezyjskim konsulacie, w którym zgłosił zaginięcie paszportu i prosił o pozwolenie na przedostanie się do Tunisu – jak tłumaczył – do polskiej ambasady. Nie wyrażono na to jednak zgody.

27-latek, który pracował w jednej z warszawskich bibliotek, jest podejrzany o to, że na początku lutego zamordował lektorkę języka włoskiego Katarzynę J., na warszawskiej Woli. Następnie jej ciało z odciętą głową przewiózł taksówką do wynajmowanego mieszkania na Żoliborzu. Tam odkryli je strażacy, wezwani do pożaru.
Żródło info i foto: polsatnews.pl

Masakra w Cancun

Sześć osób zostało uduszonych, a jednej odcięto głowę w niedzielę w meksykańskim kurorcie Cancun na wschodzie kraju – poinformowała prokuratura. Ciała pięciu mężczyzn i dwóch kobiet policja znalazła na przedmieściach metropolii. – „Wygląda na to, że ofiarami są niezależni dealerzy narkotyków, niezwiązani z żadnym kartelem” – powiedział zastępca prokuratora w stanie Quintana Roo, Juan Ignacio Hernandez. W marcu sześć osób zginęło, a pięć zostało rannych wskutek strzelaniny w barze na przedmieściach Cancun. Żródło info i foto: TVP.info

Iwona S. skazana tylko na 5 lat więzienia?

Iwona S. (22 l.) z Parcza (woj. warmińsko-mazurskie) w okrutny sposób zabiła własne nowo narodzone dziecko, a prokurator nie chce dla niej więcej niż pięć lat więzienia. Sprawa tak zbulwersowała sędziów, że po dwóch dniach procesu postanowili zacząć go od nowa. Możliwe, że zmienią zarzut z dzieciobójstwa na zabójstwo, a za to można iść do więzienia nawet na dwadzieścia pięć lat. Iwona S. ciężką pracą w polu najpierw wywołała przedwczesny poród, a kiedy w tajemnicy przed wszystkimi urodziła dziecko i je zabiła. Najpierw próbowała spalić je w piecu. Nie udało się, więc nadpalonego noworodka z zimną krwią poćwiartowała i wyrzuciła do stojącego przed domem kontenera na śmieci. Żródło info i foto: se.pl

Kara więzienia za bestialskie zabicie psa?

Do dwóch lat więzienia grozi trzem mieszkańcom Lipnicy Małej na Orawie za zabicie psa ze szczególnym okrucieństwem. Mężczyźni ciągnęli psa na linie przywiązanej do samochodu. Jak powiedział PAP w czwartek zastępca prokuratora rejonowego w Nowym Targu Zbigniew Gabryś, „właścicielem psa rasy husky był jeden ze sprawców makabrycznego czynu. Tłumaczył on prokuraturze, że niedawno wziął zwierzę ze schroniska, ale po krótkim czasie zechciał się go pozbyć”. Akt oskarżenia w tej sprawie trafił do nowotarskiego sądu rejonowego – dodał. Żródło info i foto: Dziennik.pl

Pół roku więzienia za brutalne zabicie kota

Pół roku więzienia bez zawieszenia za brutalne zabicie kota. Taką karę wymierzył Czesławowi M. sąd w Świeciu nad Wisłą (woj. kujawsko-pomorskie). Mężczyzna tłumaczył, że zabił zwierzaka, bo „zabrudził mu kanapę” – podaje Radio ZET.pl
Sąd uznał go za recydywistę. Wcześniej odsiadywał 1,5 roku więzienia za znęcanie się nad rodziną. Zgodził się, że tylko dotkliwa kara będzie dla niego odpowiednia. I skazał go na pół roku bezwzględnego więzienia. Bestialskiego zachowania mężczyzna dopuścił się w swoim domu. Kilka razy uderzył głową zwierzęcia o ścianę, a następnie uciął mu głowę. Jak potem tłumaczył, kot „zabrudził mu kanapę”. Żródło info i foto: Radio ZET.pl