Andrzej Poczobut nie zwróci się do Łukaszenki o ułaskawienie

Polski działacz i dziennikarz Andrzej Poczobut poinformował, że nie zamierza zwracać się z prośbą do prezydenta Białorusi o ułaskawienie. W liście do znajomego napisał, że taka prośba byłaby niemoralna.

W liście, którego fragmenty cytuje rozgłośnia Radio Swaboda Andrzej Poczobut napisał, że „żadne akty łaski nie są mu potrzebne, nie będzie prosić o ułaskawienie nawet wtedy gdy zostanie o to poproszony”. Zaznaczył, że w takiej sprawie jak jego pisanie próśb o ułaskawienie „byłoby rzeczą niemoralną i niegodną pamięci bohaterów Armii Krajowej”. Dodał, że wie doskonale, że czekają go łagry i więzienie ale – jak podkreśla – „tym czyją godność i honor broni było znacznie trudniej i ich przykład daje mu natchnienie”. Poinformował, że nikomu nie dawał i nie daje upoważnienia, aby w jego imieniu zwracać się do Alaksandra Łukaszenki o ułaskawienie.

Z listów Andrzeja Poczobuta do żony wynika, że 27 maja zabrano go do Komitetu Śledczego, gdzie otrzymał propozycję, na którą się nie zgodził. Zdaniem jego żony zaproponowano mu wyjście z aresztu pod warunkiem, że opuści Białoruś.

W tym tygodniu mija pół roku od czasu aresztowania Andrzeja Poczobuta i Andżeliki Borys. Liderom Związku Polaków białoruskie służy zarzucają rozpalanie waśni na tle narodowościowym w związku z upamiętnianiem żołnierzy polskiego podziemia niepodległościowego.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Wpadło 6 osób, które pomagały w nielegalnym przekroczeniu polskiej granicy

6 osób, które pomagały cudzoziemcom w nielegalnym przekroczeniu granicy z terytorium Białorusi, zatrzymali strażnicy graniczni w strefie, gdzie obowiązuje stan wyjątkowy. To obywatele Niemiec, Finlandii, Tadżykistanu, Syrii, Iraku oraz Irakijczyk posiadający polski paszport. Jak informuje też rzecznik Straży Granicznej ppor. Anna Michalska, od początku ogłoszenia stanu wyjątkowego w pasie przy granicy z Białorusią wydano już ponad 170 pozwoleń na wjazd do strefy objętej ograniczeniami związanymi z rozporządzeniem.

Wśród zatrzymanych są obywatele Niemiec, Finlandii, Tadżykistanu, Syrii, oraz Iraku z polskim paszportem. Wszyscy usłyszeli zarzut popełnienia przestępstwa pomocnictwa w nielegalnym przekraczaniu granicy państwowej. Głównie chodzi o zabieranie nielegalnych imigrantów i ich wywożenie w głąb Polski lub innych krajów. Szczegóły tych spraw ustalamy – przekazała rzecznik SG.

Jeden z zatrzymanych pracuje Warszawie w popularnej firmie transportowej, Syryjczyk posiada kartę stałego pobytu w Niemczech, Tadżyk w Polsce. Obywatel Finlandii pochodzi z Syrii, a Irakijczyk dopiero ubiega się o ochronę międzynarodową na Łotwie. Wszyscy usłyszeli prokuratorskie zarzuty.

Oprócz tego, wszczęto wobec nich procedurę wydalenia z Polski do kraju pochodzenia. Dodatkowo otrzymają 5-letni zakaz wjazdu do strefy Schengen. Strażnicy poinformują też policję, by wobec osób zatrzymanych w strefie, w której wprowadzono stan wyjątkowy, skierowała do sądu wnioski o ukaranie.

Funkcjonariusze w ciągu ostatniej doby udaremnili też 191 prób nielegalnego wejścia na terytorium Polski. Zatrzymano 17 nielegalnych imigrantów. 9 obywateli Konga, 4 Afganistanu, 3 Iraku i obywatela Kamerunu. Pozostałe próby zostały udaremnione – zapewniła ppor. Anna Michalska.

Straż Graniczna wydała ponad 170 pozwoleń na wjazd do strefy objętej stanem wyjątkowym

Na terenie Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej wydano już 146 pozwoleń na wjazd do strefy objętej stanem wyjątkowym. Natomiast na obszarze Nadbużańskiego Oddziału Starzy Granicznej – 27 – przekazała Michalska. Wskazała, że większość składanych wniosków motywowana była koniecznością odwiedzin krewnych.

Dostajemy wiele pytań od obywateli dotyczących możliwości poruszania się w obszarach objętych stanem wyjątkowym. Nasi funkcjonariusze wyjaśniają, w jakich przypadkach koniczne są pozwolenia, a w jakich nie, np. w celach kultu religijnego czy udziału w pielgrzymkach – dodała.

Poinformowała, że SG nie odnotowała poważniejszych incydentów związanych z łamaniem przepisów stanu wyjątkowego.

Stan wyjątkowy

O wprowadzenie stanu wyjątkowego na 30 dni w przygranicznym pasie z Białorusią wystąpiła Rada Ministrów na wniosek resortu spraw wewnętrznych i administracji.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Białoruś: Andrzej Poczobut pozostaje w areszcie

Działacz Związku Polaków na Białorusi Andrzej Poczobut, uznany za więźnia politycznego, pozostanie w areszcie na kolejne trzy miesiące – poinformowali aktywiści centrum praw człowieka Wiasna. Poczobut przebywa w areszcie od marca. O przedłużeniu aresztu o trzy miesiące Wiasna poinformowała w środę rano w Telegramie.

Andrzej Poczobut, członek władz nieuznawanego przez rząd ZPB i dziennikarz, od lat współpracujący m.in. z „Gazetą Wyborczą” i Telewizją Polonia, jest oskarżany w sprawie karnej o „podżeganie do nienawiści”.

W ramach tej sprawy, którą prokuratura generalna zakwalifikowała jako „rehabilitację nazizmu”, zatrzymano także szefową ZPB Andżelikę Borys i działaczki Irenę Biernacką oraz Marię Tiszkowską, a także aktywistkę polską z Brześcia Annę Paniszewą.

Aktywiści praw człowieka oraz społeczność międzynarodowa uznały postępowanie za motywowane polityczne, a wszystkich zatrzymanych – za więźniów sumienia.

Biernacka, Tiszkowska i Paniszewa zostały wypuszczone z aresztu, jednak były zmuszone do opuszczenia Białorusi. Postępowania wobec nich nie umorzono. Poczobut i Borys pozostają w areszcie. Najprawdopodobniej odmówili zgody na wyjście na wolność pod warunkiem opuszczenia kraju.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Spotkanie z charge d’affaires Białorusi w polskim MSZ. Migranci wciąż na granicy

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych trwa spotkanie z udziałem charge d’affaires Ambasady Republiki Białorusi Alaksandra Czasnouskiego – podaje Wirtualna Polska. Polscy dyplomaci chcą, aby Białorusini określili, czy pozwolą na wjazd ciężarówek z pomocą humanitarną.

– Odpowiedź białoruskich dyplomantów może nam sporo powiedzieć o ich intencjach. Okaże się, czy jest jakakolwiek szansa na deeskalację – mówi rozmówca Wirtualnej Polski. Przypomnijmy, w niedzielę polskie MSZ wystosowało do strony białoruskiej notę dyplomatyczną, w której zadeklarowało „gotowość do udzielenia na miejscu pomocy rzeczowej” grupie imigrantów przebywającej na terytorium Białorusi. – Namioty, łóżka polowe, środki higieny – w perspektywie kilku godzin taka pomoc może tam dotrzeć. Ciężarówki z pomocą są gotowe, mogą wyjeżdżać w każdym momencie. (…) Piłka jest po stronie Białorusi. Jesteśmy w stanie zapewnić wsparcie, bo to po ich stronie ci ludzie są legalnie – podkreślił wiceszef MSZ Marcin Przydacz.

Sytuacja na granicy

Na polsko-białoruskiej granicy w pobliżu miejscowości Usnarz Górny nadal koczuje grupa migrantów. Według straży granicznej obecnie przebywają tam 24 osoby – dwudziestu mężczyzn i cztery kobiety. Fundacja Ocalenie, której działacze są na miejscu, podaje jednak, że z komunikacji z uchodźcami wynika, że jest ich wciąż 32, a wśród nich trzy dorosłe kobiety i 15-latka. Polskie władze oceniają, że obecność imigrantów to wynik świadomego działania władz białoruskich, które w ten sposób chcą destabilizować sytuację w krajach UE.

– Straż graniczna kilkukrotnie interweniowała do strony białoruskiej, aby podjęli działania wobec grupy koczującej, wyraźnie podkreślam, po stronie białoruskiej. Rzeczywiście zaobserwowaliśmy, że strona białoruska w pierwszej kolejności zabrała kobiety i dzieci, potem jeszcze dwukrotnie przyjeżdżali i chcieli zabrać pozostałe osoby, ale ta grupa, którą obserwujemy odmówiła pojechania ze stroną białoruską – przekazała podporucznik Anna Michalska. Rzeczniczka straży granicznej potwierdziła również, że część osób z obozowiska została zabrana przez stronę białoruską, a kilka kolejnych zostało dowiezionych. – Obserwujemy, że wśród tych 24 osób są nowe twarze. Wszystko wskazuje na to, że około dziesięciu osób zostało w ostatniej dobie zabranych, a kilka osób – cztery lub pięć – dowieziono – stwierdziła.

W niedzielę o sytuacji na granicach z Białorusią rozmawiali premierzy Polski, Litwy, Łotwy i Estonii.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Na granicy z Białorusią powstanie płot

Płot o wysokości 2,5 metra, który ma powstać na granicy z Białorusią, zapowiedział minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak. Przekazał też, że będzie więcej żołnierzy zaangażowanych w pomoc Straży Granicznej. Dodał, że wkrótce przekaże szczegóły. „Na granicy z Białorusią powstanie nowy, solidny płot o wysokości 2,5 metra. Więcej żołnierzy będzie zaangażowanych w pomoc Straży Granicznej. Wkrótce przedstawię szczegóły dotyczące dalszego zaangażowania Sił Zbrojnych RP” – przekazał w poniedziałek szef MON na Twitterze.

„W razie potrzeby jesteśmy w stanie natychmiast zwiększyć zaangażowanie” – dodał.

W ostatnich miesiącach na granicach Białorusi z UE gwałtownie wzrosła liczba nielegalnych migrantów z Iraku, Syrii, Afganistanu i innych krajów. Najwięcej osób trafiło dotąd na Litwę, która zarzuciła Białorusi zorganizowanie przerzutu imigrantów na jej terytorium w ramach tzw. wojny hybrydowej.

W poniedziałek rano w miejscowości Usnarz Górny funkcjonariusze policji wzmocnili działania Straży Granicznej i wojska. Kilkaset metrów od obozowiska migrantów, które znajduje się po białoruskiej stronie, pilnują dostępu do granicy z Białorusią.

Polska Straż Graniczna wskazuje, że w całym ubiegłym roku na odcinku podlaskim zatrzymano 122 osoby, które nielegalnie przekroczyły granice. W tym roku to już około 780 cudzoziemców. SG odnotowała dotychczas ponad dwa tysiące prób nielegalnego przekroczenia granicy, z czego około 1350 próbom pogranicznicy zapobiegli.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Tysiące osób chcą się dostać nielegalnie do Polski

Co najmniej 1935 nielegalnych imigrantów przedostało się od początku sierpnia do Polski przekraczając granicę z Białorusią. Ich liczba nie jest jednak do końca znana, ponieważ cały czas kolejne osoby próbują forsują zieloną granicę i z pewnością nie wszystkich udało się pogranicznikom przechwycić. W większości to uciekinierzy z Bliskiego Wschodu. W miejscowościach i na terenach pogranicza polsko-białoruskiego polska Straż Graniczna zatrzymała od początku sierpnia 1935 nielegalnych imigrantów. W większości to osoby uciekające z Bliskiego Wschodu, a także z Afganistanu. 

Imigranci podróżują w różnych liczebnie grupach, od kilku osób do nawet kilkunastu. Uciekinierzy często proszą mieszkańców miejscowości przy granicy o jedzenie czy picie, a także o wezwanie policji, czy taksówki. 

Wsparcie wojska 

Wiceszef MSWiA Maciej Wąsik przekazał, że Straż Graniczną wspiera tysiąc żołnierzy Wojska Polskiego. Ten lawinowy wzrost uchodźców rozpoczął się już tydzień temu.

Straż Graniczna zapobiegła dotychczas próbom przekroczenia granicy przez co najmniej 1175 osób, a 760 cudzoziemców zostało zatrzymanych i osadzonych w zamkniętych ośrodkach. W odpowiedzi na zaostrzająca się sytuację na granicy z Białorusią rząd przyjął projekt zmian ustawy o cudzoziemcach.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Kryscina Cimanouska już w Polsce. Biegaczka z Białorusi pytana o nagonkę

– Jestem wdzięczna służbom dyplomatycznym i wszystkim, którzy mnie wspierali – powiedziała Kryscina Cimanouska podczas konferencji prasowej w Warszawie. Białoruska biegaczka otrzymała w ambasadzie RP polską wizę humanitarną. – Cieszę się, że jestem bezpieczna – dodała.

Cimanouska była pytana o to, co wydarzyło się w Tokio, gdzie reprezentowała Białoruś podczas Igrzysk Olimpijskich. Wcześniej publicznie skrytykowała białoruskie władze sportowe za decyzję ws. wystawienia sportowców, którzy nie mieli wymaganej liczby testów antydopingowych. W wyniku formalnych zawirowań Cimanouska miała być częścią sztafety 4×400 m, mimo że zwykle startuje na dystansach 100 i 200 m.

– Kiedy byłam na terenie wioski olimpijskiej, ludzie z naszego zespołu przyszli do mnie i kazali powiedzieć, że jestem kontuzjowana i chcę wrócić do domu – opowiadała biegaczka. Dano jej do zrozumienia, że jeśli tego nie zrobi, czekają ją przykre konsekwencje w kraju.

– Nie zgodziłam się z decyzją o odsunięciu od biegu, po paru godzinach powiedziano, że mam wracać na Białoruś – powiedziała sportsmenka.

Cimanouska: cieszę się, że jestem bezpieczna; jestem wdzięczna polskim służbom dyplomatycznym i rządowi

Pytana, czy spodziewała się, że może dojść do takiej sytuacji, Cimanouska odpowiedziała: „w ogóle, do głowy by mi nie przyszło, że coś takiego może mieć miejsce”. Biegaczka zaznaczyła, że jej konflikt z przedstawicielami białoruskiego związku sportowego dotyczył wyłącznie aspektu sportowego.

– Rzeczywiście doszło do błędu, z którego powodu dwójka zawodników nie mogła przyjechać na igrzyska i wszystko, co chciałam powiedzieć, to wyłącznie to, że ktoś powinien odpowiedzieć za ten błąd. W żaden sposób nie próbowałam wiązać tego z polityką, więc to, co się wydarzyło, było bardzo zaskakujące – oceniła Cimanouska.

Powołała się również na słowa babci, która ostrzegała ją przed powrotem do domu ze względu na nagonkę w białoruskich mediach reżimowych. Jak wynika z jej relacji, biegaczka jest przedstawiana jako osoba „z problemami”, która nie skorzystała ze swojej sportowej szansy.

Zasugerowano też, że pojawiają się wezwania do masowej nagonki pod adresem Cimanouskiej w mediach społecznościowych.

Sportsmenka przyznała, że na razie nie podjęła decyzji ws. azylu politycznego. Poinformowała, że zamierza kontynuować karierę sportową w Polsce.

– Będąc w Polsce, czuję się bezpieczna, czekam na męża – powiedziała na konferencji, dodając, że to właśnie z nim podejmie decyzję, jak długo pozostaną w Polsce. Cimanouska podkreśliła, że martwi się o swoich rodziców, którzy zostali na Białorusi.

– Chcę powiedzieć wszystkim Białorusinom, żeby się nie bali – oświadczyła biegaczka, deklarując, że każdy białoruski sportowiec zmagający się z problemami może liczyć na pomoc.

– Cieszę się, że jestem bezpieczna, jestem wdzięczna polskim służbom dyplomatycznym i rządowi – powiedziała wcześniej Cimanouska. Obecny na spotkaniu białoruski opozycjonista Paweł Łatuszka dodał, że około tysiąc więźniów politycznych znajduje się teraz na terenie Białorusi.

Z Tokio 2020 do Warszawy. Burza wokół Krysciny Cimanouskiej

W niedzielę Kryscina Cimanouska poinformowała, że przez krytykę działań władz sportowych swojego kraju, została odsunięta od udziału w Igrzyskach Olimpijskich w Tokio. Miała wystartować w poniedziałek na dystansie 200 metrów, jednak – jak poinformowała – funkcjonariusze próbowali ją zmusić do wylotu na Białoruś.

Biegaczka zgłosiła się na policję i w efekcie nie wyleciała z Tokio. W poniedziałek Cimanouska otrzymała w ambasadzie RP polską wizę humanitarną. W środę wieczorem kobieta dotarła do Polski. Wieczorem samolot z białoruską sportsmenką na pokładzie wylądował na lotnisku Warszawa-Okęcie. Ze względów bezpieczeństwa biegaczka zmuszona była do podróży z Tokio przez Wiedeń.
Źródło info i foto: wp.pl

Kolejna grupa nielegalnych imigrantów przeszła do Polski przez granicę z Białorusią

Siedemnaście osób – obywateli Afganistanu i Tadżykistanu, którzy nielegalnie dostali się do Polski z Białorusi, zatrzymali funkcjonariusze Podlaskiego Oddziału Straży Granicznej z placówki w Płaskiej – poinformowała rzeczniczka POSG mjr Katarzyna Zdanowicz.

Grupę osób zauważył patrol SG na drodze koło miejscowości Rubcowo w powiecie augustowskim. – W trakcie przeprowadzonej kontroli okazało się, że to siedemnastu cudzoziemców, którzy nie posiadają przy sobie żadnych dokumentów uprawniających do pobytu w naszym kraju. Ustalono, że dwunastu obywateli Afganistanu oraz pięciu obywateli Tadżykistanu przeszło granicę polsko-białoruską w miejscu zabronionym – poinformowała mjr Zdanowicz.

W grupie były cztery kobiety i trzynastu mężczyzn, w tym dwoje nieletnich; decyzją sądu nielegalni imigranci zostali umieszczeni w strzeżonych ośrodkach dla cudzoziemców. Na podstawie postanowień sądowych mogą w tych ośrodkach przebywać cudzoziemcy m.in. zatrzymani podczas nielegalnego przekroczenia granicy, uchylający się od wykonania decyzji o wydaleniu, przebywający na terytorium RP bez wymaganych dokumentów czy wykonujący pracę bez odpowiedniego zezwolenia.

Kolejna grupa imigrantów

To kolejna, duża grupa imigrantów zatrzymana w ostatnim czasie przez SG w Podlaskiem po nielegalnym przekroczeniu granicy z Białorusią. Kilka dni temu była to 30-osobowa grupa obywateli Afganistanu i Iraku, zatrzymana w okolicach Czeremchy. Tu również wszyscy nielegalni imigranci trafili do strzeżonych ośrodków dla cudzoziemców.

Jak wynika ze statystyk Podlaskiego Oddziału SG, od początku roku funkcjonariusze tego oddziału na polsko-białoruskiej granicy zatrzymali blisko 400 osób, które nielegalnie przekroczyły tę granicę.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Szef Domu Białoruskiego w Kijowie został powieszony w parku. Znaleziono jego ciało

Ciało szefa Domu Białoruskiego na Ukrainie Witala Szyszowa zostało znalezione w jednym z kijowskich parków. Jak informuje ukraińska policja, mężczyzna został powieszony niedaleko swojego miejsca zamieszkania.

Wital Szyszou zniknął wczoraj podczas joggingu, kontakt z aktywistą urwał się rano. Z telefonu szefa Domu Białoruskiego wykonano kilka głuchych telefonów. „Przeczesaliśmy okolicę, w której zwykle biegał, ale nie natrafiliśmy na żadne ślady Witala” – napisał w poniedziałek Dom Białoruski, cytowany przez Biełsat, w mediach społecznościowych. Znajomi aktywisty przekazali dziennikarzom portalu, że wcześniej Szyszou był śledzony podczas swoich porannych treningów.

Ukraińska policja wszczęła postępowanie karne na podstawie artykułu 115 Kodeksu Karnego Ukrainy (morderstwo z premedytacją) i sprawdzi wszystkie wersje, w tym upozorowane samobójstwo. „Pełen obraz wydarzeń zostanie ustalony po przesłuchaniach świadków, analizie nagrań wideo z kamer systemu Bezpieczne Miasto, badaniach i eksperymentach śledczych” – napisała w oświadczeniu policja. Kijowscy funkcjonariusze apelują do wszystkich, którzy znali Witala Szyszowa, o przekazanie informacji dotyczących ostatnich tygodni jego życia, jego stanu psychoemocjonalnego oraz ewentualnych zagrożeniach.

Szef Domu Białoruskiego w Kijowie aktywnie pomagał obywatelom Białorusi prześladowanym przez reżim Alaksandra Łukaszenki.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Białoruś: Dziennikarze wypuszczeni z aresztu

Niezależni białoruscy dziennikarze: Studzińska, była wieloletnia reporterka Radia Swaboda oraz Hruzdziłowicz i Daszczyński z tej samej redakcji a także Iliasz i Halota z telewizji Biełsat zostali wypuszczeni z aresztu w Mińsku – poinformowały w poniedziałek rano niezależne media.

Inna Studzińska, Aleh Hruzdziłowicz i Aleś Daszczyński ze Swabody oraz Ihar Iliasz i jeszcze jedna dziennikarka Biełsatu Hanna Halota zostali zatrzymani 16 lipca. Tego dnia funkcjonariusze resortów siłowych Białorusi przeprowadzili co najmniej kilkanaście rewizji w mieszkaniach dziennikarzy oraz w redakcjach niekontrolowanych przez państwo mediów, w tym wielu mediów lokalnych.

Daszczyńskiego i Halotę zwolniono z aresztu w piątek.

Władze i rządowe media twierdzą, że niezależne redakcje i organizacje pozarządowe, które również stały się celem masowych rewizji, przesłuchań i zatrzymań, działały na rzecz „mocodawców z Zachodu” i uczestniczyły w „finansowaniu protestów” na Białorusi. Radio Swaboda jest finansowane przez USA, a telewizja Biełsat przez Polskę. Dziennikarze tych mediów pracujący na Białorusi są obywatelami tego kraju.
Źródło info i foto: TVP.info