Argentyna: Trwa proces biskupa oskarżonego o pedofilię

W argentyńskim Rosario rozpoczął się głośny proces biskupa Gustavo Zanchetty, byłego biskupa Oranu, który jest oskarżany o wykorzystywanie seksualne kleryków. Hierarcha to bliski przyjaciel papieża Franciszka. Proces rozpoczął się w poniedziałek 21 lutego. Miał on ruszyć już 5 miesięcy wcześniej, ale był on przekładany ze względu na dokumenty, które miały zostać przysłane do Argentyny przez Watykan. Stolica Apostolska jednak nie zdecydowała się na ich udostępnienie, mimo decyzji Franciszka, że w sprawach dotyczących wykorzystywania seksualnego tajemnica papieska nie obowiązuje.

W pierwszym dniu procesu zeznawał sam oskarżony, który odrzucił wszystkie zarzuty i stwierdził, że jego stosunki z klerykami były „dobre i zdrowe”. Przyznał, że czasem odwiedzał pokoje kleryków, by z nimi porozmawiać, a z jednym z nich podjął temat wykorzystywania seksualnego, kiedy dowiedział się, że ten był w przeszłości wykorzystany przez wujka. Stwierdził też, że watykańskie śledztwo, które jest wobec niego prowadzone, to zemsta.

W kolejnym dniu na sali rozpraw pojawili się księża i klerycy, którzy składali swoje zeznania bez obecności biskupa. Jeden z nich stwierdził, że biskup składał mu miłosne propozycje i „żądał masażu”. Ks. Gabriel Acevedo potwierdził, że natknął się na nagie zdjęcia biskupa i młodych mężczyzn w telefonie hierarchy. Zanchetta miał mu sam pożyczyć swój telefon.

Kapłan zeznał też, że Zanchetta często zostawał w seminarium na kolację, pił z klerykami alkohol i czasami prosił któregoś z nich, aby ten go odprowadził do rezydencji. Ks. Martin Alarcon, który za czasów Zanchetty był rektorem seminarium, stwierdził, że klerycy bali się biskupa, bo ten otwarcie mówił, że może ich usunąć z seminarium. Przyznał też, że widział uściski Zanchetty z klerykami, które trwały dłużej niż zwykle, a także był świadkiem „masaży”.

W procesie ma zostać przesłuchanych 39 świadków.

„Ulubieniec” papieża Franciszka

Gustavo Zanchetta to jeden z bliskich znajomych papieża Franciszka. Został biskupem diecezji Oran w lipcu 2013 roku i była to jedna z pierwszych takich decyzji nowego papieża od objęcia urzędu. Zanchetta wielokrotnie chwalił się swoją przyjaźnią z papieżem Franciszkiem. 1 sierpnia 2017 roku papież przyjął jego rezygnację z urzędu – oficjalnym powodem były napięte relacje z duchowieństwem diecezji.

Później biskup został wysłany na leczenie do Hiszpanii, jednak już w grudniu 2017 roku został powołany na watykański urząd asesora Administracji Dóbr Stolicy Apostolskiej – to stanowisko zostało stworzone specjalnie dla niego. W styczniu 2019 roku został tymczasowo zawieszony na stanowisku, ale w 2020 roku wrócił do pracy mimo śledztw, które były wobec niego prowadzone.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Ukraina: Biskup pobił sąsiadkę

„Cerkiew Prawosławna Ukrainy poinformowała o odsunięciu biskupa, który pobił swoją sąsiadkę, bo przeszkadzało mu szczekanie jej psa” – pisze Dzerkało Tyżnia. Cerkiew podkreśliła, że biskupi nie mogą nikogo bić, nawet jeśli osoby te grzeszą.

Pod koniec października w Kijowie biskup Cerkwi Prawosławnej Ukrainy Adrian uderzył swoją sąsiadkę w brzuch, a na jej ciele zostały siniaki – czytamy w materiale Dzerkała Tyżnia. Przyczyną zdarzenia było to, że przeszkadzało mu szczekanie jej psa – twierdzi portal. Według serwisu Suspilne duchowny przeprosił za swoje agresywne zachowanie.

Policja wszczęła w sprawie postępowanie z artykułu dotyczącego umyślnego lekkiego uszkodzenia ciała.

Biskup odsunięty od obowiązków

Jak podkreśla Dzerkało Tyżnia, przez kilka dni zwierzchnik Cerkwi nie reagował na wydarzenie, zaś we wtorek pojawił się jego komunikat w sprawie odsunięcia biskupa tytularnego od posługi i obowiązków na czas trwania śledztwa. Wskazano, że decyzję podjęto, „biorąc pod uwagę publiczne świadectwa, na podstawie których biskup tytularny Szepetiwski Adrian (Kułyk) podlega oskarżeniu o czyn, za jaki prawo kanoniczne przewiduje surową karę”. Sprawą ma się zająć synod.

W komunikacie Cerkwi zaznaczono, że duchowny złamał zasady, zgodnie z którymi biskupi nie mogą bić ludzi, nawet jeśli ci są grzesznikami – podkreśla portal.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Biskup Antoni Długosz przeprosił za słowa ws. pedofilii w Kościele

„Całkowicie identyfikuję się z listem księdza Prymasa skierowanym do mnie (…) Wszystkich, których dotknęła moja wypowiedź najserdeczniej przepraszam” – napisał bp Antoni Długosz w oświadczeniu, będącym odpowiedzią na krytyczne słowa prymasa Polski, abp Wojciecha Polaka. Bp Długosz został skrytykowany za swoją wypowiedź, która padła podczas Apelu Jasnogórskiego, a dotyczyła pedofilii w Kościele. Hierarcha powiedział, że biskup „sprzeniewierza się swemu powołaniu, gdy staje się prokuratorem, donoszącym sądom na grzeszącego syna”.

Ks. Piotr Studnicki, kierownik biura delegata KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży, poinformował, że kopia listu, którą abp Wojciech Polak wysłał do bp. Antoniego Długosza, przekazana została Nuncjaturze Apostolskiej w Polsce. „Abp Wojciech Polak jako delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży skierował do bpa Długosza list, w którym przypomniał jednoznaczną odpowiedź Kościoła na dramat wykorzystania seksualnego osób małoletnich przez niektórych duchownych. Wyznaczają ją wypowiedzi, dokumenty i decyzje ostatnich Papieży, za którymi idą również działania podejmowane w Kościele w Polsce” – czytamy w komunikacie.

Dziś do spawy w oświadczeniu odniósł się bp Antoni Długosz. „Całkowicie identyfikuję się z listem księdza Prymasa skierowanym do mnie” – czytamy.

„Ponieważ moja apelowa modlitwa przez część słuchaczy błędnie została zinterpretowana – wyjaśniam, że najszczerszą moją intencją nie było chronić przestępców, bo jako długoletni duszpasterz dzieci zawsze rozumiem ich krzywdę z powodu cierpień, jakie wyrządza pedofilia. Wszystkich, których dotknęła moja wypowiedź, najserdeczniej przepraszam -pisze bp Długosz

Kontrowersyjne słowa biskupa nt. pedofilii. „Biskup (…) sprzeniewierza się swemu powołaniu, gdy staje się prokuratorem, donoszącym sądom na grzeszącego syna”

Kontrowersyjne słowa padły w środę podczas Apelu Jasnogórskiego w sanktuarium na Jasnej Górze. Antoni Długosz – biskup pomocniczy archidiecezji częstochowskiej przekonywał wówczas m.in., że „pedofilia jest społecznym problemem”, a „zaplanowany atak środowisk wrogich Kościołowi celowo nagłaśnia tylko ów niewielki procent przestępstw księży”.

Z wielkim bólem przeżywamy zaplanowany atak na biskupów. Wiąże się to z oskarżeniami, że niektórzy z nich zlekceważyli zatroskanie o skrzywdzonych przez księży ludzi, bagatelizując sprawców tych czynów – mówił w środę biskup Antoni Długosz. Jak podkreślał, „każdy biskup spełnia misję ojca w diecezji, a ojcostwo zakłada miłość wobec diecezjan, która zawiera wszystkie przymioty Jezusowej miłości”.

Kiedy ksiądz grzeszy, biskup wzywa go na rozmowę, upomina, wyznacza pokutę, po której, jeśli otrzymuje od księdza chęć poprawy, przebacza mu i daje szansę dobrego życia i duszpasterskiej pracy – mówił hierarcha. Biskup ma być miłosiernym ojcem (…) i daje szansę marnotrawnemu synowi. Sprzeniewierza się swemu powołaniu, gdy staje się prokuratorem, donoszącym sądom na grzeszącego syna. Daleka mu jest logika szatana, który oskarża, bez oznaki miłosierdzia – powiedział. Jak dodał, „jeżeli nie ma poprawy u grzeszącego księdza, to ksiądz winien wziąć odpowiedzialność za swoje czyny, a nie miłosierny biskup”.

Długosz przekonywał też, że „pedofilia jest społecznym problemem”. Przedstawicielka policji kryminalnej landu Dolnej Saksonii ds. prewencji przeciwko seksualnym przestępstwom poinformowała, że aż 95 proc. wykroczeń pedofilskich występuje w rodzinach, 5 proc. obejmuje środowiska szkolne, artystyczne, medyczne, sportowe, w tym 0,25 proc. dotyczy duchownych. Wydaje się, że analogiczna sytuacja występuje w naszym kraju. Zaplanowany atak środowisk wrogich Kościołowi celowo nagłaśnia tylko ów niewielki procent przestępstw księży – ocenił.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Były burmistrz ostrzega przed kontrowersyjnym księdzem

Poprzez skargi do biskupa mieszkańcy Gruszczyc w woj. łódzkim doprowadzili do usunięcia z parafii proboszcza, który miał źle odnosić się do parafian. Były burmistrz gminy krytykuje styl podjęcia decyzji przez kurię. – To przykład nowej zabawy w chowanego. Ten kapłan nie czuje skruchy i będzie się podobnie zachowywał w kolejnej parafii. Ostrzegam – komentuje.

– Wobec narastającego napięcia pomiędzy parafianami a proboszczem kapłan ten otrzymał propozycję przejścia do nowej parafii, na którą się zgodził i przyjął – poinformował WP ks. mgr Michał Włodarski, rzecznik prasowy diecezji kaliskiej.

To cały komentarz do finału głośnego przed trzema laty konfliktu pomiędzy ks. Przemysławem a burmistrzem gminy Błaszki, gdzie leży parafia Gruszczyce. W wyniku rutynowych kontroli pracowników gminy proboszcz został przyłapany na nielegalnym podpięciu parafii do wodociągu i sieci energetycznej. Zajął gminną działkę na parking, a pod cmentarzem urządził nielegalne wysypisko śmieci.

Kiedy burmistrz gminy Błaszki domagał się zapłaty za media i śmieci oraz wezwał do uregulowania spraw nieruchomości, proboszcz podburzał wiernych z ambony: „Nie będzie nami rządził mały człowiek”.
Źródło info i foto: wp.pl

Biskup ukarany za tuszowanie pedofilii na uroczystościach z udziałem o. Rydzyka

Biskup Stefan Regmunt wziął udział w uroczystościach Radia Maryja na Jasnej Górze. Wcześniej duchowny został ukarany przez Watykan za tuszowanie pedofilii. Wśród kar jest zakaz uczestniczenia w celebracjach, ale tylko na terenie diecezji zielonogórsko-gorzowskiej.

Pod koniec czerwca bieżącego roku Stolica Apostolska ukarała emerytowanego biskupa Stefana Regmunta za zaniedbania w sprawie wykorzystywania seksualnego osób małoletnich przez dwóch kapłanów diecezji zielonogórsko-gorzowskiej. O decyzji poinformował abp Wojciech Polak, delegat Konferencji Episkopatu Polski ds. ochrony dzieci i młodzieży.

Watykan zakazał biskupowi Regmuntowi uczestniczenia w celebracjach lub publicznych spotkaniach na terenie diecezji zielonogórsko-gorzowskiej, udziału w gremiach KEP oraz nakazał mu finansowe uczestnictwo – z prywatnych środków – w wydatkach diecezji związanych z przeciwdziałaniem wykorzystywaniu seksualnego małoletnich. Mimo kary bp Regmunt uczestniczył w uroczystościach związanych z pielgrzymką Radia Maryja na Jasną Górę. Duchowny został nawet powitany przez ojca Tadeusza Rydzyka. „Zajmował poczesne miejsce przy ołtarzu wśród innych hierarchów” – informuje częstochowska „Gazeta Wyborcza”.

„Tak właśnie wyglądają kary Watykanu w codzienności. Bp Regmunt ma zakaz celebracji w diecezji, ale już w wielkiej koncelebrze na Jasnej Górze może uczestniczyć. Strasznie to smutne” – stwierdził jezuita Grzegorz Kramer.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Papież wezwał polskich biskupów do Watykanu

Polscy biskupi jesienią mają pojechać do Rzymu. Na wizytę do papieża zostali wezwani w trybie pilnym, a na przygotowanie się dostali bardzo mało czasu – ustaliła „Rzeczpospolita”. Jak czytamy w dzienniku, co pięć lat każdy biskup diecezjalny jest zobowiązany do złożenia w Rzymie wizyty „ad limina Apostolorum” (do progów Apostołów). W jej trakcie hierarchowie odwiedzają watykańskie dykasterie, spotykają się także z papieżem.

Jesienią do Watykanu udadzą się także polscy biskupi, jednak – jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej” – zostali wezwani w trybie pilnym, a na przygotowanie się do wizyty dostali bardzo mało czasu.

Według gazety wiadomość o przyjeździe hierarchów znad Wisły pojawiła się krótko po tym, jak u papieża był nuncjusz apostolski w Polsce, abp Salvatore Pennacchio (15 kwietnia).

Krytycznie o polskim Kościele

Jak powiedział „Rz” urzędnik z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej , abp Pennacchio nie został wezwany, ale sam prosił o spotkanie z papieżem, a w trakcie rozmowy miał przedstawić Franciszkowi krytyczny obraz sytuacji Kościoła w Polsce. Po tym spotkaniu zdecydowano o zaproszeniu nad Tybr polskich biskupów – pisze dziennik.

Episkopat Polski oficjalnie poinformował o wizycie 14 maja. Ks. Leszek Gęsiak, rzecznik KEP, wyjaśnił, że pismo z nuncjatury, które trafiło do Sekretariatu KEP oraz biskupów diecezjalnych, nosi datę 10 maja.

– Do Watykanu napływa coraz więcej zgłoszeń, wskazujących na zaniedbania waszych biskupów przy wyjaśnianiu spraw dotyczących wykorzystywania seksualnego małoletnich przez część duchownych. To nie dziesięć czy jedenaście spraw, o których pisały media. Jest ich zdecydowanie więcej – powiedziało źródło gazety.
Źródło info i foto: interia.pl

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź i biskup Edward Janiak ukarani za tuszowanie pedofilii

Papież Franciszek zdecydował o ukaraniu arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i biskupa Edwarda Janiaka w związku z zaniedbaniami dotyczącymi nadużyć seksualnych w Kościele. Otrzymali nakaz zamieszkania poza swoimi diecezjami i zakaz uczestniczenia na ich terenie w „publicznych celebracjach religijnych”. Jak podała w poniedziałek Nuncjatura Apostolska, Stolica Apostolska zdecydowała się ukarać dwóch polskich biskupów po otrzymaniu formalnych zgłoszeń dotyczących nieprawidłowości.

Na podstawie przepisów Kodeksu Prawa Kanonicznego i z własnej inicjatywy papieża Franciszka, przeprowadzono postępowania dotyczące sygnalizowanych zaniedbań emerytowanego metropolity gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i byłego ordynariusza kaliskiego biskupa Edwarda Janiaka w sprawach nadużyć seksualnych popełnionych przez niektórych duchownych wobec osób małoletnich, oraz innych kwestii związanych z zarządzaniem przez nich archidiecezjami.

Dochodzenia już się zakończyły i w ich efekcie Stolica Apostolska podjęła decyzje o ukaraniu obu hierarchów.

Kary dla arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia i biskupa Edwarda Janiaka

Otrzymali oni nakaz zamieszkania poza archidiecezjami gdańską – w przypadku arcybiskupa Głódzia, i diecezją kaliską – w przypadku biskupa Janiaka. Obaj otrzymali też zakaz uczestniczenia w jakichkolwiek publicznych celebracjach religijnych lub spotkaniach świeckich na terenie – odpowiednio – archidiecezji gdańskiej i diecezji kaliskiej.

Dodatkowo Watykan nakazał im dokonać wpłat z osobistych funduszy odpowiedniej sumy na rzecz Fundacji św. Józefa, z przeznaczeniem na działalność prewencyjną i pomoc ofiarom nadużyć.

– Diecezja kaliska przyjmuje do wiadomości decyzje Stolicy Apostolskiej, zastosuje się do nich i nie będzie ich komentować, ponieważ nie posiada ku temu kompetencji – poinformował ks. Michał Włodarski, rzecznik prasowy diecezji kaliskiej.

Sprawy arcybiskupa Głódzia i biskupa Janiaka badane były na podstawie przepisów motu proprio „Vos estis lux mundi”, ogłoszonego przez papieża Franciszka w maju 2019 r. W dokumencie tym papież wskazał, że do odpowiedzialności kościelnej mogą być pociągnięci nie tylko sprawcy przestępstw seksualnych na szkodę osób małoletnich i zależnych, ale także ich kościelni przełożeni, jeśli udowodni się im „działania lub zaniechania mające na celu zakłócanie lub uniknięcie dochodzeń cywilnych lub kanonicznych, administracyjnych lub karnych”.

Protesty pod gdańską kurią

Pod koniec 2019 roku podwładni arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia zaczęli informować media o tym, jak arcybiskup ich traktuje. Kontrowersje wokół arcybiskupa narosły szczególnie po emisji reportażu „Czarno na białym” na antenie TVN24. Reporterzy w październiku 2019 roku ujawnili świadectwa duchownych współpracujących z metropolitą gdańskim. Pod adresem hierarchy padały zarzuty ubliżania, publicznego poniżania i psychicznego znęcania się. W podobnym tonie wypowiadało się też kilkunastu innych – byłych i obecnych duchownych. Opisywali oni m.in. przemoc psychiczną, której mieli doświadczać w kontaktach z przełożonym.

Po emisji reportażu część wiernych kilka razy zorganizowała protesty pod gdańską kurią. Napisali też list do nuncjusza apostolskiego w Polsce z prośbą o odwołanie metropolity.

Następnie tygodnik „Wprost” podał, że Watykan wyznaczył obserwatora, który miał przekazać Stolicy Apostolskiej raport na temat nieprawidłowości w diecezji gdańskiej. Powodem miały być skargi 16 księży, którzy w liście skierowanym do nuncjusza abp. Salvatore Pennacchio napisali, że są ofiarami mobbingu ze strony metropolity gdańskiego abp. Sławoja Leszka Głódzia.

Arcybiskup Głódź odpowiedział wówczas, że nie zbagatelizował żadnych doniesień. „Chcę podkreślić, że nie wykazałem żadnej opieszałości w sprawie jakichkolwiek duchownych, którzy dopuścili się przestępstwa. Prowadzone są one zgodnie z procedurami określonymi przez Stolicę Apostolską i Konferencję Episkopatu Polski” – napisał 24 lutego 2020 r. w oświadczeniu.

Jedną ze spraw, w której abp Głódź miał dopuścić się zaniedbań w sprawach nadużyć seksualnych, była historia zgwałconej w 2011 przez księdza Marka L. dziewczyny, opisana przez OKO.press w marcu 2020 roku. Nikt z diecezji nie zgłaszał tej sprawy do prokuratury przez lata. Zrobił to dopiero inny duchowny w 2018 roku po tym, jak o swojej tragedii opowiedziała mu pokrzywdzona.

13 sierpnia nuncjusz apostolski w Polsce Salvatore Pennacchio poinformował, że papież Franciszek przyjął rezygnację arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia z pełnienia posługi arcybiskupa metropolity gdańskiego.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Ksiądz groził bronią podczas strajku kobiet w Czernikowie. Przenieśli go do Korczewa

O tym, co proboszcz parafii w Czernikowie robił podczas strajku kobiet mówiła swego czasu cała Polska. Duchowny usłyszał zarzuty stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy policji. Tymczasem biskup włocławski Wiesław Mering skierował księdza Piotra S. do Korczewa koło Zduńskiej Woli. Wierni zareagowali buntem. Nie zgadzają się na to, aby kontrowersyjny kapłan był u nich proboszczem.

Pod koniec października (28.10.2020) podczas strajku kobiet w Czernikowie rozegrały się sceny, które wstrząsnęły nie tylko lokalną społecznością. Kontrowersyjny proboszcz miejscowej parafii groził bronią policjantom. Krzyczał: „Natychmiast przestańcie. Przestańcie. Powystrzelam was”. Duchowny jedną noc spędził w celi. Swoje zachowanie tłumaczył zdenerwowaniem w związku z zaistniałą sytuacją. Prokuratura mu postawiła zarzut stosowania gróźb karalnych wobec funkcjonariuszy. To nie był koniec złych informacji dla księdza. Ksiądz został przez biskupa włocławskiego Wiesława Meringa wyznaczony na proboszcza parafii św. Katarzyny w Korczewie. Jak zareagowali wierni? Jak donosi portal zdunskawola.naszemiasto.pl – masowo wyszli z kościoła.

– Wprowadzenie nastąpiło w niedzielę, 15 listopada, na sumie o godz. 11.30. Wierni z parafii w Korczewie nie kryją oburzenia. Przybyli na mszę, gdy tylko ks. dziekan Dariusz Kaliński ogłosił, że biskup przysłał nowego kapłana, ostentacyjnie wyszli ze świątyni – czytamy na wcześniej wspominanym portalu zdunskawola.naszemiasto.pl.

Parafianie chcą żeby proboszczem został wikary zmarłego niedawno proboszcza ks. Janusz Gozdalika – ksiądz Paweł Szudzik. Zamierzają udać się osobiście do biskupa Meringa i przedstawić swój punkt widzenia. Kilkoro reprezentantów uda się tam w poniedziałek (16.11.2020). Lokalna społeczność nie wyobraża sobie, aby nowym proboszczem był duchowny, nad którym ciążą tak poważne zarzuty. – Gdyby miał trochę honoru, to by poczekał na wyrok i by się nie pchał na funkcję proboszcza – powiedziała pani Magdalena, cytowana przez zdunskawolanaszemiasto.pl.

Wierni nie zamierzają odpuszczać udziału we mszach świętych, ale przynajmniej część z nich nie zamierza dawać pieniędzy na tacę.
Źródło info i foto: se.pl

Komentarze po odsunięciu biskupa Edwarda Janiaka

Tomasz Terlikowski komentuje w Gazeta.pl decyzję papieża Franciszka o odsunięciu bp. Edwarda Janiaka od kierowania diecezją. Jak twierdzi, to sygnał dla biskupów, którzy muszą się liczyć, że „ich zaniedbania będą miały dla nich konsekwencje”. Najbardziej prawdopodobną konsekwencją decyzji papieża będzie zaś usunięcie bp. Janiaka z urzędu.

Papież Franciszek mianował arcybiskupa łódzkiego Grzegorza Rysia administratorem apostolskim sede plena diecezji kaliskiej. Poinformowała o tym Nuncjatura Apostolska w Polsce. Edward Janiak nadal jest biskupem, ale nie może pełnić obowiązków. Poprosiliśmy o komentarz do tej sprawy Tomasza Terlikowskiego. – Ostrożny byłbym z tezą, że decyzja Stolicy Apostolskiej ws. biskupa Edwarda Janiaka oznacza jakąś rewolucję. Wiemy, że Benedykt XVI i Franciszek korzystali w przeszłości z takiego prawa w różnych sytuacjach, zwykle gdy problem dotyczył tuszowania różnych spraw – mówi w Gazeta.pl publicysta.

Tomasz Terlikowski o odsunięciu bp. Janiaka: Sygnał dla biskupów

„W tym przypadku nie są bez znaczenia doniesienia, dotyczące nacisków na rektora seminarium duchownego w Kaliszu oraz doniesienia związane z domniemanym problemem alkoholowym biskupa. Łącznie z oskarżeniami o tuszowanie pedofilii mamy trzy elementy, które mogły zagrać tutaj rolę. Nie wiemy, które zagrały, bo tego przecież Stolica Apostolska nie wskazała, ale każdy z tych elementów, nawet osobno, może spowodować taką, słuszną moim zdaniem, decyzję papieża” – mówi publicysta i dodaje: – „Cieszę się, że diecezja kaliska może teraz trochę odpocząć i biskup Janiak zaprzestanie działalności publicznej. Choć trzeba pamiętać, że nadal jest biskupem tej diecezji”.

Jak stwierdza Tomasz Terlikowski, decyzja papieża „sygnalizuje, że biskupi muszą się liczyć z tym, iż ich zaniedbania będą miały dla nich konsekwencje”. – Taki jest pierwszy komunikat: Uważajcie, będziemy egzekwować przepisy, również wobec biskupów. Po drugie, tak szybka reakcja oznacza, że prawdopodobnie Stolica Apostolska wyciągnie dalsze konsekwencje wobec biskupa, może to być na przykład usunięcie z urzędu. To jest najbardziej prawdopodobny skutek tej decyzji – podkreśla.
Źródło info i foto: Gazeta.pl

Szokujące doniesienia. Karetka zabrała pijanego biskupa Janiaka do szpitala?

Biskup kaliski Edward Janiak (67 l.), który jest antybohaterem filmu braci Sekielskich o pedofilii w Kościele, miał trafić do szpitala w Kaliszu (woj. wielkopolskie) z podejrzeniem udaru. Na oddziale miało okazać się jednak, że duchowny był… kompletnie pijany. O swoich ustaleniach informuje „Gazeta Wyborcza”. Głos w sprawie zabrał rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Andrianik.

W połowie maja miała miejsce premiera najnowszego dokumentu braci Sekielskich „Zabawa w chowanego”, z którego wynika, że kaliski biskup Edward Janiak przez trzy lata nie reagował na doniesienia o podległym mu księdzu oskarżanym o czyny pedofilskie. Watykan wszczął już dochodzenie w tej sprawie.

Dwa tygodnie po publikacji filmu, 2 czerwca, biskup miał trafić do szpitala. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, tego dnia karetka zabrała go na oddział. Duchowny miał mieć problemy z wysławianiem się, kontakt z nim był ograniczony. Biskupa Janiaka przyjęto z podejrzeniem udaru późnym wieczorem i gruntownie przebadano. Jednak jak informuje „Wyborcza”, hierarcha kościelny był po prostu… kompletnie pijany, mając we krwi 3,44 promila alkoholu. Po kilku godzinach i podaniu kroplówek biskup został wypuszczony do domu.

Skontaktowaliśmy się z rzecznikiem diecezji kaliskiej, jednak ks. Marcin Papuziński nie chciał komentować sprawy przez telefon. Poprosił o przesłanie pytań mailem, na odpowiedź cały czas czekamy.

Jak jednak przekazał w rozmowie z „Gazetą Wyborczą”: „Ksiądz Biskup kilka lat temu przeszedł chorobę nowotworową i związaną z nią terapię onkologiczną. Od tego czasu jest pod stałą opieką specjalisty i regularnie przechodzi badania, które od czasu do czasu związane są z pobytami w szpitalu”.

Rzecznik Episkopatu zabrał głos

– W odpowiedzi na pytania dotyczące dzisiejszych publikacji na temat bp. Edwarda Janiaka, stanowczo oświadczam, że – jeśli informacje przekazane w mediach się potwierdzą – to opisywana sytuacja nigdy nie powinna się wydarzyć – powiedział rzecznik Konferencji Episkopatu Polski ks. Paweł Rytel-Andrianik po doniesieniach dotyczących biskupa Edwarda Janiaka.

– Jest zrozumiałym, że każde taka informacja wzbudza liczne reakcje społeczne oraz wywołuje emocje wśród wiernych. Obecnie oczekujemy na rzetelne wyjaśnienie doniesień medialnych w sprawie tego zdarzenia, które – jeszcze raz zaznaczam – nigdy nie powinno mieć miejsca, szczególnie wśród ludzi Kościoła – podkreślił ks. Paweł Rytel-Andrianik.

Biskup Janiak nie widzi swojej winy

Po publikacji „Zabawy w chowanego” biskup Edward Janiak atakuje wszystkich, którzy ośmielą się go skrytykować. 7 czerwca we wszystkich parafiach diecezji kaliskiej odczytany został list biskupa, w którym pisał o „medialnej nagonce” na jego osobę. „Proszę o modlitwę w tym czasie medialnej nagonki na moją osobę, abym uświęcony niewidzialną mocą Ducha Świętego, mógł zawsze służyć Bogu Żywemu przez miłość i służbę ofiarną, której Chrystus jest początkiem, środkiem i dopełnieniem” – pisał bp Janiak w liście.

Po emisji filmu specjalne oświadczenie wydał delegat KEP ds. ochrony dzieci i młodzieży abp Wojciech Polak, w którym stwierdził, że dokument braci Sekielskich „ukazuje, że nie dochowano obowiązujących w Kościele standardów ochrony dzieci i młodzieży”. Dodał, że chodzi o „sposób traktowania osób pokrzywdzonych i ich rodzin, brak podjęcia odpowiednich działań w wyniku otrzymanych informacji o wykorzystywaniu seksualnym dzieci przez księdza, czyli niewypełnienie obowiązków nałożonych na przełożonego przez prawo kościelne”. Abp Polak powiadomił o sprawie Watykan.

Na odpowiedź bp Janiaka nie trzeba było długo czekać. 15 czerwca duchowny rozesłał do biskupów w kraju list, w którym skrytykował działania prymasa Wojciecha Polaka i poddał w wątpliwość wybór i działania Fundacji św. Józefa KEP, której celem jest wspomaganie istniejących inicjatyw i podejmowanie nowych działań na rzecz różnorakiej pomocy osobom skrzywdzonym przez osoby duchowne.

„Kaliski biskup twierdzi, że prymas wydał na niego wyrok, szkodzi wizerunkowi Kościoła i spiskuje z braćmi Sekielskimi, którzy są wrogami Kościoła. Polski Episkopat jeszcze nigdy nie był świadkiem takiej sytuacji” – pisze „Gazeta Wyborcza”.
Źródło info i foto: Fakt.pl