Kierowca z zarzutami po pościgu w Pszczynie. Padły strzały

Do 10 lat więzienia grozi kierowcy, który w niedzielę uciekał pijany przed policją w Pszczynie na Śląsku. Zatrzymały go dopiero policyjne strzały. Najpoważniejszy zarzut jaki może usłyszeć mężczyzna to napaść na policjanta. W Pszczynie ustawiona była blokada, ale w czasie pościgu kierowca chciał ją ominąć i jednocześnie próbował potrącić jednego z funkcjonariuszy. W stronę uciekającego oddano 9 strzałów, 6 z nich trafiło w samochód. Dopiero wtedy mężczyznę udało się zatrzymać.

Mężczyzna najprawdopodobniej odpowie również za to, że nie zatrzymał się do kontroli oraz że prowadził samochód kompletnie pijany, badanie alkomatem wskazało u niego około 3 promili. Przesłuchanie uciekiniera zaplanowano na dzisiaj. Wszystko zależy od stanu zatrzymanego, nie wiadomo, czy udało mu się już wytrzeźwieć.
Źródło info i foto: RMF24.pl

Policyjny pościg za BMW. Pięciu policjantów poszkodowanych

Pięciu policjantów zostało poszkodowanych w trakcie pościgu za kierowcą bmw, który nie zatrzymał się do kontroli. W trakcie działań, które miały miejsce w piątek wieczorem w Wielkopolsce uszkodzone zostały cztery pojazdy, w tym trzy radiowozy. Rzeczniczka policji w Szamotułach mł. asp. Sandra Chuda poinformowała w sobotę, że jeden z funkcjonariuszy trafił do szpitala, a czterem, niegroźnie rannym, udzielono pomocy medycznej na miejscu.

Pościg rozpoczął się w piątek po godz. 21. po tym, gdy jadący drogą między Wronkami a Piotrowem samochód nie zatrzymał się do kontroli. Kierowca bmw przez kilkadziesiąt minut uciekał przed policjantami goniącymi go łącznie dziewięcioma radiowozami, pokonał blokadę, ostatecznie został zatrzymany w okolicach Piotrowa.

Bmw rozbiło blokadę

„Samochód był zatrzymywany do kontroli, bo kierowca przekroczył dozwoloną prędkość. Bmw rozbiło blokadę utworzoną na terenie powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego, uderzyło w dwa tworzące ją radiowozy. Trzeci radiowóz został uszkodzony już przy skutecznym zatrzymaniu uciekającego auta” – podała rzeczniczka.

Mieszkaniec powiatu czarnkowsko-trzcianeckiego był trzeźwy, okazało się jednak, że miał zakaz prowadzenia pojazdów. Zatrzymanym, kierowcy i pasażerowi, pobrano krew do badań na obecność środków psychoaktywnych. Czterej poszkodowani policjanci brali udział w blokadzie, jeden ucierpiał przy zatrzymywaniu samochodu w okolicach Piotrowa. Na razie nie wiadomo, jakie zarzuty usłyszy kierowca.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Policyjny pościg na S8. Padły strzały

Pościg jak z filmu akcji na S8. 28-latek jechał pod prąd do Warszawy. Zatrzymały go dopiero strzały. Mężczyzna może mieć schizofrenię. Wszystko zaczęło się od tego, że 28-latek wjechał w Jeżewie Starym na drogę ekspresową pod prąd. Jak podaje RMF FM, mężczyzna poruszał się z bardzo dużą prędkością przez ponad 100 kilometrów. Interweniowała policja, która próbowała go zatrzymać. Udało się to dopiero w okolicy Wyszkowa, gdzie funkcjonariusze ustawili specjalną blokadę.

Jak wynika z nieoficjalnych informacji radia, 28-letni kierowca zatrzymał się dopiero wtedy, gdy oddano strzały. Mężczyzna próbował potrącić policjanta.

Na jaw wychodzą też nowe fakty. „28-latek może mieć schizofrenię. Mężczyźnie w tym tygodniu zabrano prawo jazdy, ponieważ nie zatrzymał się do kontroli drogowej” – podaje RMF FM.
Źródło info i foto: wp.pl

Policja w Macedonii Północnej znalazła 43 migrantów w minibusie. Kierowca próbował uciec

Policja w Macedonii Północnej znalazła 43 migrantów w minibusie. Jego kierowca próbował uciec na widok policyjnej blokady drogi niedaleko miasta Sztip na wschodzie kraju. Jak poinformowała policja w minibusie jechało 43 migrantów w wieku 16–25 lat pochodzących z Bangladeszu, Pakistanu i Afganistanu. Wszyscy zostaną deportowani do Grecji.

Policja nie podała dalszych informacji dotyczących kierowcy pojazdu. Granice państw bałkańskich są zamknięte dla migrantów, próbujących tamtędy przedostać się na teren Unii Europejskiej. Mimo to, wielu uchodźców nadal próbuje nielegalnie przedostać się przez Bałkany do krajów Wspólnoty.

Policja w Macedonii Północnej poinformowała, że tylko w pierwszej połowie tego roku zapobiegła nielegalnemu wjazdowi do kraju ponad 10 tys. migrantów.
Źródło info i foto: TVP.info

Wyszków: Policjanci strzelali ogień do kierowcy, który uciekł podczas próby zatrzymania

Podczas próby zatrzymania mężczyzna podejrzewany o przestępstwa narkotykowe próbował rozjechać policjantów w okolicach Wyszkowa (woj. mazowieckie). Funkcjonariusze zaczęli strzelać, gdy auto gwałtownie odjechało. Natychmiast ustawiono blokady na terenie powiatu, aby zatrzymać sprawcę. – Poszukiwany został zatrzymany w powiecie wołomińskim – poinformowała polsatnews.pl Komenda Stołeczna Policji.

Policjanci z wydziału do zwalczania przestępczości narkotykowej podjęli w środę próbę zatrzymania mężczyzny podejrzewanego o przestępstwa narkotykowe. Podczas próby zatrzymania mężczyzna gwałtownie ruszył i odjechał.

– Policjanci oddali kilka strzałów, a następnie podjęli pościg przez kilka powiatów. Ostatecznie mężczyzna został zatrzymany na terenie powiatu wołomińskiego – powiedziała polsatnews.pl kom. Ewa Szymańska-Sitkiewicz z zespołu prasowego Komendy Stołecznej Policji.

Okazało się, że podejrzany kierowca został lekko ranny.

– Lekarz, który badał zatrzymanego stwierdził, że może być osadzony w policyjnej izbie zatrzymań – poinformowała kom. Szymańska-Sitkiewicz.

Po udzieleniu mu pomocy w szpitalu, mężczyzna został przewieziony do policyjnego aresztu.

Trwa śledztwo policji w tej sprawie.
Źródło info i foto: polsatnews.pl

Sri Lanka: Fala przemocy po zamachach terrorystycznych. Władze blokują media społecznościowe

Rząd Sri Lanki ogłosił, że dostęp do większości serwisów społecznościowych będzie czasowo zablokowany w związku z falą przemocy, która ogarnęła kraj po krwawych zamachach, do jakich doszło w Wielką Niedzielę. W komunikacie rządowym wskazano, że przyczyną decyzji o zablokowaniu serwisów są coraz liczniejsze przypadki obrzucania kamieniami meczetów oraz sklepów, których właścicielami są muzułmanie. Do wielu takich incydentów doszło w niedzielę. Także w niedzielę miało miejsce brutalne pobicie mężczyzny w mieście Chilaw, które zostało wywołane wcześniejszą kłótnią na Facebooku.

Fala przemocy jest podsycana mową nienawiści, która zalała lankijskie serwisy społecznościowe – twierdzą władze.

Fala przemocy na wyspie

Apele Kościoła katolickiego na Sri Lance, który wezwał w ubiegły poniedziałek do spokoju, nazajutrz po starciach między chrześcijanami a muzułmanami, w wyniku których trzy osoby zostały ranne, nie znalazły posłuchu. Na wyspie wciąż dochodzi do aktów przemocy wobec muzułmanów. Setki członków sił bezpieczeństwa rozmieszczono przed tygodniem w Negombo, mieście położonym ok. 30 km na północ od największego miasta Sri Lanki Kolombo, po tym, jak zostało tam zaatakowanych kilkadziesiąt domów, samochodów i sklepów należących do muzułmanów.

Zamachy w Niedzielę Wielkanocną

W zamachach podczas świąt wielkanocnych zginęło ponad 250 osób, w tym 42 obcokrajowców. Seria skoordynowanych ataków na kościoły i luksusowe hotele były największymi na Sri Lance, odkąd w 2009 roku w kraju zakończyła się wojna domowa. Władze Sri Lanki oskarżają o zamachy lokalną organizację islamistyczną o nazwie National Thowheeth Jama’ath (NTJ), ale wskazały, że sprawcy korzystali z pomocy zagranicznej siatki terrorystycznej. Nie wykluczono również, że ataki były zorganizowane z zagranicy. Odpowiedzialność za zamachy wzięło na siebie Państwo Islamskie.
Źródło info i foto: tvn24.pl

Polski bus staranował blokadę policyjną we Włoszech. Kierowca był pijany

Pijany kierowca z Polski busem wjechał prosto w policyjny radiowóz. Mężczyzna, razem ze swoim kolegą, trafili do aresztu – podaje www.varesenews.it. Do zdarzenia doszło na autostradzie A36 między miejscowościami Solbiate i Mozzate. Policjanci ustawili blokadę, bo dostali informacje o szaleńczej jeździe renaulta po włoskiej autostradzie.

Po zbadaniu alkomatem okazało się, że 28-letni Polak i jego pasażer byli pijani. Mężczyźni trafili do więzienia.
Źródło info i foto: onet.pl

Prokuratura umorzyła śledztwo ws. blokady Wawelu

Krakowska Prokuratura Okręgowa umorzyła śledztwo w sprawie wydarzeń w okolicach Wzgórza Wawelskiego, które miały miejsce 18 grudnia 2016 r., oraz kolejno 18 marca, kwietnia, maja i czerwca 2017 r. – poinformował w piątek PAP rzecznik prokuratury prok. Janusz Hnatko.

Sprawa dotyczy wydarzeń związanych z miesięcznicami pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich. Prawie każdego 18. dnia miesiąca Jarosław Kaczyński przyjeżdża na Wawel, by w miesięcznicę pogrzebu pary prezydenckiej modlić się i złożyć kwiaty na ich grobie. Zazwyczaj towarzyszą mu politycy PiS i przedstawiciele najwyższych władz państwowych. Przejazdowi kolumny samochodów na Wawel towarzyszą manifestacje; niektóre z nich miały burzliwy przebieg.

Prokuratura badała m.in. możliwość publicznego znieważenia i pomówienia polityków i przedstawicieli władz przez manifestantów, stosowanie przemocy w celu uniemożliwienia wjazdu na Wawel lub wyjazdu.

Jak podała, powodem umorzenia śledztwa był prywatny charakter wizyt polityków PiS i przedstawicieli najwyższych władz na Wawelu, niestwierdzenie przestępstwa ze strony manifestujących lub niewykrycie sprawców.

Śledztwo wszczęto po tym, gdy 18 grudnia 2016 r. kilkadziesiąt osób próbowało zablokować wjazd polityków PiS na Wawel, m.in. Jarosława Kaczyńskiego i ówczesnej premier Beaty Szydło. Demonstrujący skandowali: „Wolność, równość, demokracja”, „Solidarni z opozycją”. Kilkanaście osób usiadło na podjeździe, potem niektórzy z nich się położyli; zostali usunięci siłą przez policjantów. Protestujący przeciwko polityce rządu blokowali także wyjazd z Wawelu samochodów, którymi podróżowali posłowie PiS, w kierunku pierwszego z aut rzucono jajka. Na murze otaczającym Wawel wyświetlano hasła: „Idź pan do diabła”, „Mamy smoka i nie zawahamy się go użyć”, „Będziesz siedział”.

Podobnie burzliwy przebieg miały wydarzenia z 18 marca, kwietnia, maja i czerwca 2017 r. Wszystkie sprawy połączono do badania w jednym postępowaniu.

Jak podała w piątek w komunikacie prasowym krakowska prokuratura, w toku śledztwa ustaliła, że wizyty składane w tych dniach w Katedrze Wawelskiej z okazji miesięcznic pogrzebu Lecha i Marii Kaczyńskich przez polityków PiS i przedstawicieli najwyższych władz miały charakter prywatny. Dlatego umorzyła postępowanie w sprawie publicznego znieważenia funkcjonariuszy publicznych wobec niestwierdzenia przestępstwa.

W zakresie pomówienia pokrzywdzonych przez manifestantów o takie postępowanie, które mogłoby ich poniżyć w opinii publicznej lub narazić na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowania danych stanowisk, postępowanie umorzono wobec niewykrycia sprawców.

Jak podała prokuratura, analizie podlegały również zachowania, polegające na zmuszaniu osób pokrzywdzonych do zaniechania wjazdu, a następnie wyjazdu z Zamku Królewskiego na Wawelu poprzez blokowanie przejazdu drogą publiczną. „Jak ustalono, osoby zgromadzone pod Zamkiem Królewskim na Wawelu nie używały przemocy fizycznej lub gróźb bezprawnych, m.in. w celu blokowania przejazdów samochodów – ich zachowanie polegało bowiem na stosowaniu tzw. biernego oporu. W ocenie prokuratora nie doszło tym samym do stosowania przemocy lub groźby bezprawnej w celu zmuszenia innej osoby do określonego działania, zaniechania lub znoszenia” – podała prokuratura.

Prokuratura poinformowała, że w toku postępowania „prokuratorzy rozpatrywali przebieg zaistniałych zdarzeń pod kątem wyczerpania znamion czynów zabronionych popełnionych zarówno w stosunku do osób fizycznych, pełniących funkcje publiczną, podczas i w związku z wykonywaniem obowiązków służbowych, jak również czynów zabronionych, które były popełnione wobec osób przebywających na terenie Wzgórza Wawelskiego”.

Na podstawie zeznań świadków oraz nadesłanych z Kancelarii Sejmu oraz uzyskanych od Dyrektora Zamku Królewskiego na Wawelu i Parafii Archikatedralnej na Wawelu dokumentów ustalono, że wizyty pokrzywdzonych w Katedrze na Wawelu w Krakowie miały charakter prywatny. Tym samym postępowanie w zakresie publicznego znieważenia funkcjonariuszy podczas i w związku z pełnieniem obowiązków służbowych poprzez wykrzykiwanie i wyświetlanych za pomocą rzutnika obraźliwych haseł na murach Zamku Królewskiego na Wawelu umorzono wobec braku znamion czynu zabronionego – wyjaśniła prokuratura.

Poinformowała również, że postępowanie w sprawie znieważenia 18 kwietnia ub.r. Jarosława Kaczyńskiego poprzez wypowiedziane w jego obecności znieważających go słów umorzono z uwagi na zgon podejrzanego o ten czyn.

W pozostałym zakresie, dotyczącym pomówienia polityków i przedstawicieli władz przez uczestników manifestacji 18 grudnia 2016 i 18 marca 2017 o takie postępowanie, które mogłoby ich poniżyć w opinii publicznej lub narazić ich na utratę zaufania potrzebnego dla zajmowania danych stanowisk, postępowanie umorzono wobec niewykrycia sprawców.

Pomimo bowiem szczegółowych analiz zapisów wideo z przebiegu zdarzenia oraz przesłuchania szeregu świadków nie zdołano ustalić osoby obsługującej rzutnik, którym wyświetlano obraźliwe hasła na murach Zamku Królewskiego na Wawelu, oraz nie dokonano identyfikacji osób, które kierowały w stronę pokrzywdzonych pomawiające wypowiedzi – podała prokuratura.

Brak możliwości zidentyfikowania osób biorących czynny udział w badanych zdarzeniach stał się także podstawą umorzenia postępowania w zakresie uporczywego nękania i wzbudzania uzasadnionego okolicznościami poczucia zagrożenia lub istotnego naruszania prywatności, tj. przestępstwa stalkingu.

Postanowienie prokuratury nie jest prawomocne.

Prezydent Lech Kaczyński i jego małżonka zginęli 10 kwietnia 2010 r. w katastrofie smoleńskiej wraz z 94 innymi osobami. Polska delegacja zmierzała na uroczystości z okazji 70. rocznicy zbrodni katyńskiej. Pogrzeb pary prezydenckiej odbył się 18 kwietnia 2010 r. w krypcie katedry na Wawelu, w której znajduje się sarkofag Marii i Lecha Kaczyńskich, znajduje się także tablica z nazwiskami wszystkich 96 ofiar katastrofy pod Smoleńskiem.
Źródło info i foto: Dziennik.pl

Strzelanina w Niemczech. Pościg za poszukiwanym mężczyzną

Interwencja niemieckich policjantów zakończyła się strzelaniną. Zorganizowali blokadę, by schwytać poszukiwanego mężczyznę. Ten zaczął strzelać do funkcjonariuszy, po czym uciekł. Do scen jak z filmu sensacyjnego doszło w okolicach Drezna. Policja urządziła na jednej z dróg blokadę, aby zatrzymać jadącego BMW poszukiwanego, 43-letniego mężczyznę.

Kierowca zaczął strzelać w kierunku policjantów i rozbił policyjną blokadę. Funkcjonariusze otworzyli ogień. Uciekinier po kilkuset metrach musiał zatrzymać samochód i zabarykadował się w dawnej fabryce mebli.

Okrążono budynek i sprowadzono policyjne siły specjalne oraz helikopter. Po sforsowaniu bram budynku okazało się, że przestępca wymknął się z obławy i uciekł. Rzecznik prasowy policji w Saksonii Heinz Berger poinformował, że nadal nie jest znane miejsce pobytu mężczyzny poszukiwanego za drobne wykroczenia kryminalne i drogowe. – Teraz będzie odpowiadał za próbę zabójstwa – wyjaśnił rzecznik.
Źródło info i foto: TVP.info

Wenezuela: Zakończyła się blokada parlamentu

W Caracas zakończyła się trwająca od rana, 9-godzinna blokada parlamentu, do której doszło po wtargnięciu do budynku bojówkarzy popierających prezydenta Nicholasa Maduro. 350 osób: deputowanych, dziennikarzy i gości opuściło już gmach. 7 osób jest rannych.

O zakończeniu blokady parlamentu, w którym większość mają ugrupowania opozycyjne wobec prezydenta Maduro, poinformował przewodniczący Zgromadzenia Narodowego, Julio Borges. W godzinach porannych do gmachu parlamentu wtargnęła grupa około stu zwolenników prezydenta. Najście zakłóciło specjalne posiedzenie parlamentu z okazji obchodzonego 5 lipca przez Wenezuelę święta niepodległości.

„Chcę spokoju dla Wenezueli”
 
Napastnicy wznosili okrzyki „Niech żyje rewolucja!”, emitowali nagranie z przemówienia poprzednika Maduro – Hugona Chaveza, wykrzykującego „Drżyj oligarchio!” Wdali się też w bójkę z niektórymi parlamentarzystami; siedmiu z nich trafiło do szpitali. Stan deputowanego Americo De Grazia, który został ugodzony w głowę, jest ciężki – pisze agencja Reutera, powołując się na Borgesa.
 
Bojówkarze, którzy okupowali gmach przez dziewięć godzin grozili wyłączeniem dostaw wody i prądu. Na zewnętrz dochodziło do wybuchu petard. Niektórzy byli uzbrojeni w marne pistolety i kije – twierdzi Reuters.
 
W swym przemówieniu podczas parady wojskowej z okazji Święta Niepodległości prezydent Maduro odniósł się do „dziwacznego incydentu z użyciem przemocy w parlamencie” i obiecał przeprowadzenie śledztwa w tej sprawie. – Chcę spokoju dla Wenezueli. Nie zgodzę się na przemoc, ktokolwiek by chciał jej użyć – podkreślił szef państwa.

Po przemówieniu prezydenta dostępu do budynku zaczęło bronić 50 funkcjonariuszy rządowej Gwardii Narodowej.

Oburzenie społeczności międzynarodowej
 
Nowa fala przemocy w Wenezueli, która przeżywa głęboki kryzys gospodarczy i społeczny, wywołała oburzenie społeczności międzynarodowej.
 
W oświadczeniu wydanym przez dyplomację Stanów Zjednoczonych, rzeczniczka Departamentu Stanu Heather Nauert napisała: „fala przemocy, która dotknęła Wenezuelę w dniu, gdy świętuje ona 206. rocznicę uzyskania niepodległości, stanowi zamach na zasady demokratyczne, tak umiłowane przez mężczyzn i kobiety, którzy wywalczyli niepodległość”. Nauert przypomniała, że na władzy wykonawczej w Wenezueli spoczywa obowiązek zapewnienia bezpieczeństwa i niezakłóconego funkcjonowania parlamentu.
 
Do incydentu doszło w czasie, gdy Wenezuela zmaga się z największym od dekad kryzysem gospodarczym i politycznym. W trwających od początku kwietnia antyrządowych protestach, którym towarzyszą starcia z policją i wojskiem, zginęło już 91 osób. Demonstranci oskarżają prezydenta Maduro o zapędy dyktatorskie, domagają się jego ustąpienia i rozpisania nowych wyborów.
 
Pod koniec czerwca Maduro ostrzegł, że w razie obalenia jego rządów on i jego zwolennicy chwycą za broń.
Źródło info i foto: polsatnews.pl