Rośnie zagrożenie zamachami w Niemczech

Zagrożenie islamskim terroryzmem na Zachodzie jest obecnie nieporównywalnie większe niż w 2001 roku, gdy doszło do zamachów w Stanach Zjednoczonych. Pisze o tym czwartkowy „Sueddeutsche Zeitung” powołując się na raport niemieckiego wywiadu zagranicznego BND. Państwo Islamskie (IS), a także Al-Kaida panują obecnie nad obszarem większym niż kiedykolwiek w przeszłości – ocenia BND.

– „Strefa niestabilności w okolicach Hindukuszu przesunęła się w bezpośrednie sąsiedztwo Europy, a liczba terrorystów ochotników z Zachodu przekroczyła wszelkie dotychczasowe rozmiary” – czytamy w raporcie cytowanym przez „Sueddeutsche Zeitung”.

Islamistyczne ugrupowania prowadzą – zdaniem niemieckiego wywiadu – wojnę propagandową na niespotykaną dotąd skalę. IS rozsyła dziennie, przede wszystkim za pomocą mediów społecznościowych, od 30 do 40 filmów wideo, zdjęć i pisemnych oświadczeń.

Państwo Islamskie obecne jest w 30 krajach, a jego działania skoncentrowane są przede wszystkim na upadłych państwach. IS szuka bezpośredniej konfrontacji z Zachodem – ocenia niemiecki wywiad. Według BND celem zamachów terrorystycznych w krajach zachodnich nie jest zniechęcenie tych państw do interwencji zbrojnej, a wręcz przeciwnie sprowokowanie interwencji.

BND uważa, że ataki lotnicze na IS, a także inne formy interwencji wojskowej nie doprowadzą do zaprzestania ataków ze strony islamskich terrorystów. Wręcz przeciwnie – czytamy w raporcie – interwencja Zachodu pozwala terrorystom na przyjęcie roli ofiar.
Żródło info i foto: Radio ZET.pl

Państwo Islamskie użyło gazu musztardowego

Niemiecki wywiad BND zebrał dowody, świadczące o użyciu gazu musztardowego przez Państwo Islamskie w północnym Iraku – poinformował dziennik „Bild”. Agenci BND pobrali próbki krwi od Kurdów, poszkodowanych w starciach z IS. Do Kurdystanu uda się w tym tygodniu misja irackiego rządu, by zbadać doniesienia o ataku.

„Bild” zacytował szefa BND Gerharda Schindlera, według którego użyty gaz musztardowy albo pochodził ze starych zapasów irackich, jeszcze z okresu rządów Saddama Husajna, albo został wyprodukowany przez dżihadystów, kiedy IS zajęło uniwersytet w Mosulu.

W połowie sierpnia „Wall Street Journal” pisał, że przedstawiciele władz USA sądzą, iż IS użyło w Iraku przeciwko siłom kurdyjskim gazu musztardowego. Według dziennika dżihadyści mogli wejść w posiadanie gazu musztardowego w Syrii albo w Iraku.
Swoje własne dochodzenie rozpoczęły w tej sprawie także irackie władze. Jak podaje agencja Reutera, rządowi eksperci pojadą w tym tygodniu do Kurdystanu, by zbadać, czy doszło do użycia broni chemicznej.

Oskarżenia o ataki

Dżihadyści z IS byli już w przeszłości oskarżani o stosowanie przeciwko kurdyjskim bojownikom broni zawierającej toksyczny gaz. Kurdyjska organizacja Ludowe Jednostki Samoobrony (YPG) i przedstawiciele Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w lipcu informowali, że doszło do ataków chemicznych przeciwko Kurdom w prowincji Al-Hasaka na północnym wschodzie Syrii. Nie udało się ustalić, jakich konkretnie użyto środków.

W marcu rząd autonomicznego irackiego Kurdystanu twierdził, że dysponuje dowodami na wykorzystanie przez IS chloru jako broni chemicznej przeciwko siłom kurdyjskim.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy namierzyli Osamę bin Ladena?

Służby wywiadowcze Niemiec pomogły Amerykanom w namierzeniu ukrywającego się Osamy bin Ladena – podaje gazeta „Bild am Sonntag”. Wskazówki niemieckiego wywiadu miały mieć fundamentalne znaczenie dla całej operacji. Z informacji „Bild am Sonntag” wynika, że to niemiecki wywiad BND ustalił, iż Bin Laden ukrywał się w Pakistanie. Niemcy mieli otrzymać tę informację od swojego agenta, który był jednocześnie agentem pakistańskich służb wywiadowczych, po czym przekazali ją Amerykanom.

Oznacza to, że Pakistan musiał wiedzieć, iż Osama bin Laden przebywał na terytorium ich kraju, choć władze w Islamabadzie zaprzeczają. Gazeta dodaje, że podwójny niemiecko-pakistański agent nie był osobą, która doprowadziła Amerykanów do kryjówki Bin Ladena w mieście Abbottabad. Niemcy mieli jednak swój udział w ostatniej fazie operacji przeciwko przywódcy Al-Kaidy. Niemiecki wywiad miał bowiem kontrolować komunikacją telefoniczną i internetową w północnym Pakistanie, sprawdzając czy nikt nie dowiedział się o planowanej operacji zabicia Bin Ladena przez elitarną jednostkę amerykańską.
Żródło info i foto: Dziennik.pl

Edward Snowden o inwigilacji w USA

Były pracownik CIA Edward Snowden, który ujawnił dokumenty amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa, powiedział „Spieglowi”, że służby USA uprawiają szpiegostwo gospodarcze, a doniesienia o współpracy NSA z wywiadem Niemiec potwierdzają jego przypuszczenia. Fakty leżą na stole. Inwigilacja na masową skalę jest rzeczywistością, służby uprawiają szpiegostwo gospodarcze; działają poza wiedzą i kontrolą wybranych przedstawicieli narodu – powiedział Snowden tygodnikowi „Der Spiegel”. Redakcja opublikowała fragment materiału na stronie internetowej. Drukowane wydanie ukaże się w sobotę.

Liczba „selektorów”, które niemiecki wywiad zagraniczny BND otrzymał od NSA, aby kontrolować łączność elektroniczną i telefoniczną, „zapiera dech w piersiach” – ocenił Snowden, dodając, że świadczą one o niepodlegającej kontroli inwigilacji „na masową skalę”.

Zdaniem byłego pracownika CIA w NSA brak skutecznej kontroli, a pracujący tam analitycy mogą stosować dowolne selektory bez konieczności uzyskania zgody od przełożonych. Kontrola ma miejsce z reguły po fakcie i jest wyrywkowa – wyjaśnił Snowden.

Opozycja i media w Niemczech zarzucają niemieckiemu wywiadowi, że od lat pomagał amerykańskim służbom specjalnym w inwigilowaniu polityków m.in. we Francji, Austrii i Komisji Europejskiej, a także w szpiegowaniu międzynarodowych koncernów. W polu zainteresowania NSA miały znajdować się takie firmy jak EADS i Eurocopter. W tym celu BND wykorzystywał dawną amerykańską stację nasłuchową w Bad Aibling w Bawarii.

W centrum krytyki znalazł się minister spraw wewnętrznych Niemiec Thomas de Maiziere. Polityk CDU i bliski współpracownik kanclerz Angeli Merkel oskarżany jest o brak reakcji na działania NSA oraz o rzekome wprowadzenie w błąd parlamentu.

Opozycja domaga się upublicznienia przez rząd listy selektorów – wyznaczonych przez Amerykanów numerów telefonów, adresów komputerowych IP i haseł, używanych przez BND do kontrolowania połączeń w internecie. Rząd Niemiec zwrócił się do władz USA o zgodę na ujawnienie listy. W tej sprawie toczą się rozmowy między Berlinem a Waszyngtonem. Kanclerz Merkel broni współpracy z USA, argumentując, że kooperacja między służbami jest nieodzowna wobec zagrożenia ze strony międzynarodowego terroryzmu.

Impulsem do korekty współpracy z NSA były informacje przekazane blisko dwa lata temu przez Snowdena. W 2013 roku Amerykanin uciekł z USA do Hongkongu, a stamtąd do Rosji, gdzie uzyskał czasowy azyl, a potem zgodę na trzyletni pobyt. Przedtem ujawnił tajne informacje o masowym inwigilowaniu przez NSA zarówno obywateli USA, jak i obcokrajowców, w tym przywódców państw sojuszniczych.
Żródło info i foto: wp.pl

Hilary Clinton była na podsłuchu

Niemiecki wywiad BND podsłuchał co najmniej jedną rozmowę Hillary Clinton w czasie, gdy była sekretarzem stanu USA – podał dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Więcej szczegółów tej sprawy ma się ukazać w weekendowym wydaniu gazety. Telewizja ARD podaje, że samolot, którym podróżowała Hilary Clinton, znalazł się w zasięgu niemieckich urządzeń nasłuchowych. Zamiast natychmiast skasować treść rozmowy, niemieckie służby zachowały zapis. Źródło w niemieckim rządzie powiedziało agencji dpa, że rozmowę Clinton nagrano „przypadkiem”. Fakt, że zapis nie został natychmiast zniszczony”, nazwało zachowaniem „idiotycznym”. Według „Sueddeutsche Zeitung” niemiecki rząd nakazał inwigilację osób z innych krajów NATO. Media powołują się na wyniki śledztwa przeciwko aresztowanemu w lipcu pracownikowi BND, który przyznał się do współpracy ze służbami amerykańskimi. W minionych latach przekazał on stronie amerykańskiej 218 dokumentów.
Żródło info i foto: RMF24.pl

Niemcy wzywają inne kraje do ujawnienia szpiegów

Władze w Berlinie wezwały inne kraje do ujawnienia nazwisk agentów działających na terenie Niemiec. Niemiecki MSZ w środę skierował notę w tej sprawie do wszystkich placówek dyplomatycznych obcych państw – napisał w piątek „Der Spiegel”. Niemiecki rząd oczekuje, że „na notę odpowiedzą wszystkie placówki, do których została skierowana” – cytuje „Der Spiegel” fragment dokumentu. Autorzy noty wymieniają nie tylko ambasady, lecz także konsulaty i instytuty kultury.

Problem z agentami

„Der Spiegel” nazywa rządową inicjatywę „niecodzienną”. „Prowokacyjna prośba” jest zdaniem redakcji tygodnika wyrazem frustracji z powodu panoszenia się w kraju zagranicznych wywiadów. Rząd Angeli Merkel jest oburzony przede wszystkim odmową ze strony USA w sprawie ujawnienia listy osób pracujących w Niemczech dla CIA, NSA i wywiadu wojskowego. Jak pisze niemiecki tygodnik, najliczniejsze grono agentów na terenie Niemiec mają najprawdopodobniej Rosja, Chiny i USA. Według „Spiegla” w Niemczech działa około 200 amerykańskich agentów z paszportem dyplomatycznym. Część z nich to „rezydenci legalni”, inni pracują „pod przykrywką” jako polityczni pracownicy ambasady lub współpracownicy instytutów kultury. Szef Urzędu Ochrony Konstytucji Hans-Georg Maassen pod koniec zeszłego roku po raz pierwszy zwrócił się do ambasady USA z prośbą o listę agentów, jednak amerykańscy dyplomaci „zbyli go” – pisze „Spiegel”.

Trudne współżycie

Ze względu na serię skandali związanych z działalnością służb USA w Niemczech relacje niemiecko-amerykańskie są napięte. W połowie lipca władze niemieckie wydaliły najwyższego rangą przedstawiciela służb wywiadowczych USA w tym kraju. Powodem były ujawnione niedawno dwa przypadki amerykańskiego szpiegostwa w Niemczech – w resorcie obrony i w wywiadzie BND. Wcześniej wielkie oburzenie wywołały w tym kraju rewelacje byłego współpracownika amerykańskiej Agencji Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) Edwarda Snowdena, dotyczące prowadzonej przez tę agencję globalnej inwigilacji elektronicznej, łącznie z podsłuchiwaniem telefonu kanclerz Angeli Merkel.
Żródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy: zatrzymany szpieg zdradził USA i Rosji tajemnice kontrwywiadu

Zatrzymany na początku lipca pod zarzutem szpiegostwa pracownik niemieckiego wywiadu BND przekazał Amerykanom i Rosjanom tajne materiały dotyczące nowego systemu kontrwywiadu – twierdzi dziennik „Sueddeutsche Zeitung”. Jak pisze niemiecka gazeta, Federalna Służba Wywiadu (BND) pracowała w ubiegłym roku nad nowym systemem kontrwywiadowczym, który miał umożliwić bardziej skuteczną walkę ze szpiegami.

Podejrzany o zdradę urzędnik, zatrudniony w archiwum BND, przekazał projekt tego systemu pracownikowi amerykańskich służb wywiadowczych – prawdopodobnie CIA – czytamy w „Sueddeutsche Zeitung”. Następnie wysłał ten dokument pocztą elektroniczną do konsulatu Rosji w Monachium by udowodnić, że może być cennym informatorem. E-mail, w którym oferował Rosji swoje usługi, został przechwycony przez niemieckie służby, co umożliwiło wykrycie „kreta”.

Kocham mój kraj i jestem lojalny

Domniemany szpieg został aresztowany 3 lipca pod zarzutem sprzedania tajnym służbom USA w ciągu dwóch lat 218 dokumentów. Za przekazane informacje miał otrzymać 25 tys. euro. Do spotkań z pracownikami amerykańskich służb dochodziła na terenie Austrii. Już podczas pierwszego przesłuchania przyznał się do winy. Władze niemieckie na znak protestu wydaliły najwyższego rangą przedstawiciela służb wywiadowczych USA w Niemczech. To bezprecedensowy krok w historii stosunków niemiecko-amerykańskich. Amerykański urzędnik opuścił Niemcy w czwartek. Tydzień temu Berlin zdecydował się na bezprecedensowy krok, wzywając głównego przedstawiciela służb wywiadowczych USA w ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Niemczech (rezydenta CIA) do opuszczenia kraju.

Według dziennika, druga aresztowana w tym samym czasie osoba podejrzana o szpiegostwo – pracownik niemieckiego resortu obrony zaprzeczył oskarżeniom o pracę do obcych wywiadów. „Nie jestem zdrajcą” – powiedział podejrzany w rozmowie z dziennikarzem gazety. „Kocham mój kraj i jestem lojalny” – zapewnił. Jak twierdzi „Sueddeutsche Zeitung”, powołując się na źródła w aparacie bezpieczeństwa, zarzuty wobec drugiego podejrzanego na razie nie potwierdziły się. Żródło info i foto: RMF24.pl

Reuters: CIA szpiegowała w Niemczech

Amerykańska CIA była zaangażowana w operację szpiegowską przeciwko Niemcom, która miała doprowadzić do zwerbowania pracownika niemieckiego wywiadu – poinformował w poniedziałek Reuters, powołując się na dwie amerykańskie osobistości oficjalne zaznajomione ze sprawą. Jeden z tych informatorów Reutersa ujawnił, że dyrektor CIA John Brennan zwrócił się o przekazanie informacji dotyczących tej sprawy „kluczowym członkom Kongresu”. Agencja odnotowuje, że nie wiadomo na razie, czy decyzja w tej sprawie już zapadła i kiedy miałoby to nastąpić. CIA odmówiła komentarzy. 31-letni pracownik niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) został zatrzymany w ubiegłym tygodniu. Według mediów sprzedał on tajnym służbom USA w ciągu dwóch lat 218 dokumentów. Żródło info i foto: tvn24.pl

Niemcy: zaginęły poufne plany budowy siedziby służb wywiadowczych

To miała być najnowocześniejsza siedziba służb wywiadowczych w Europie: placu budowy strzeże wysokie ogrodzenie i setka kamer. Tymczasem ktoś ukradł plany budowlane projektu. I to już ponad rok temu! Rząd Niemiec bada sprawę zaginięcia poufnych planów budowlanych nowej siedziby Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) w Berlinie – poinformował w poniedziałek rzecznik rządu Steffen Seibert. „Jest jasne, że ten incydent należy traktować poważnie. Rządowi zależy na szybkim wyjaśnieniu tej sprawy” – zapewnił Seibert. O wpadce na budowie BND poinformował w najnowszym wydaniu tygodnik „Focus”. Plany budowlane najnowocześniejszej w Europie centrali wywiadu miały zostać skradzione już przed rokiem. Żródło info i foto: Dziennik.pl